Wpisy z tagiem: Złota Piłki

sobota, 29 listopada 2014

Cristiano Ronaldo, Manuel Neuer, King Kong. Godzilla

Zwierzałem się parę chwil temu na Twitterze, że od tygodni hamletyzuję, nie umiem sam ze sobą ustalić, czy najlepszy był w roku 2014 portugalski superbohater z Madrytu, czy jednak niemiecki superbohater z Monachium. Ilekroć oglądam Real, życzę Złotej Piłki Cristiano Ronaldo. A ilekroć wpadnie mi w oko Bayern, zaczynam mimowolnie sprzyjać Manuelowi Neuerowi. Znane zjawisko – czytasz Lema, to myślisz, że najfajniej po polsku pisał Lem, zajrzysz do Gombrowicza, to nie masz wątpliwości, że Gombrowicz.

Dzisiaj obaj giganci futbolu bawili się jak zwykle. Portugalski atakujący wprawdzie wyjątkowo nie wbił gola, ale przy obu strzelonych Maladze asystował (i doścignął pod tym względem ligowego lidera Koke). A niemiecki bramkarz wykonał więcej podań niż jakikolwiek piłkarz Herthy, tradycyjnie też brykał sobie poza polem karnym, czasami seryjnie główkując.

Za oboma przemawiają arcymocne argumenty. Kto uważa, że naczelnym kryterium przy wybieraniu najlepszych jednostek powinny być zdobywane grupowo najcenniejsze trofea, ten ma triumf w Lidze Mistrzów Ronaldo kontra złoto mundialu Neuera. A kto lubi analizować „indywidualne” statystyki, ten ma 20 goli strzelonych w 12 meczach ligi hiszpańskiej kontra 1 gol puszczony w ostatnich 1018 minutach (blisko 17 godzin!) gry w Bundeslidze. To oczywiście liczby najświeższe, mógłbym rozsypać mnóstwo innych – ale mi się nie chce, właściwie to mnie już nużą, marzę o tygodniu w piłce nożnej, podczas którego nikt nie pobije żadnego rekordu.

I niestety, są te liczby również nieporównywalne. Wyczyny obu opisują dane wprost absurdalnie imponujące, ale nie istnieje – a może coś przegapiłem? – metoda pozwalająca zmierzyć, które są imponują absurdalniej. Nie ustalimy, czy bardziej potęgą są Himalaje, czy Ocean Spokojny. Czy genialniejszy był Mozart, czy Michał Anioł. Czy więcej nieba w gębie daje chianti, czy kaczka po pekińsku.

Nawet w bezpośrednich starciach idealny remis. W Lidze Mistrzów upokarzający wieczór przeżył Neuer, gdy Bayern obrywał od Ronaldo i całego Realu 0:4. Na mundialu bezradnie szamotał się Ronaldo, gdy Portugalia obrywała 0:4 od Neuera i całych Niemiec. No nie da się, do cholery. Obaj reprezentują zbyt odmienne żywioły, by jakoś zapanować nad nimi naszymi nędznymi móżdżkami i je zhierarchizować.

Dlatego jedyne rozwiązanie widziałbym w rozdzieleniu plebiscytu FIFA na dwie kategorie – najlepszemu piłkarzowi wręczalibyśmy Złotą Piłkę, a najlepszemu bramkarzowi Złotą Rękawicę. Nie musielibyśmy wreszcie ślęczeć nad kwadraturą koła i badać, czy marniej w bieżącym roku grał Iker maślane ręce Casillas, czy Andrés Iniesta (tak, obu jacyś myśliciele nominowali). Uhonorowalibyśmy i superbramkarza, i supersnajpera. A także wylansowali na jaśniejsze gwiazdy bramkarzy, od zawsze dyskryminowanych – nagrodę „France Football” dostał jeden Lew Jaszyn, i to w czasach, gdy nad boiskami prawdopodobnie łopotały jeszcze pterodaktyle.

Aż podejrzane, że nikt na to nie wpadł, niucham antybramkarski spisek. W każdym razie dobrze, że nie muszę głosować. Zwycięzcę pojedynku Neuer – Ronaldo wyłoniłbym chyba w losowaniu.

Archiwum
Tagi