Wpisy z tagiem: FC Barcelona AC Milan

środa, 20 lutego 2013

Wiem, że Barcelona śnięta, że pierwszego gola przygotował ręką Cristian Zapata, że Messi przypominał swój portret pamięciowy, i to naszkicowany na najgorszym posterunku w mieście. Ale...

Zobaczyłem na San Siro odświeżenie najlepszej tradycji Milanu – perfekcyjne przygotowanie do szlagieru Ligi Mistrzów, perfekcyjne w tym sensie, że wyciskające z aktualnych możliwości drużyny wszystko, co posiada. Gdyby dzisiejsze ustawienie gospodarzy wyrysować, łącząc piłkarzy kreskami w figurę geometryczną, a następnie uruchomić animację, zobaczylibyśmy, że gospodarze w swoim planie taktycznym niemal nie drgnęli. Katalończycy nie tyle go nie rozerwali, oni go nie drasnęli. Rywale nie rozdawali im nawet rzutów wolnych! Kilka lat temu, w erze superdrużyny Carlo Ancelottiego, bywało tak samo – rossoneri w Serie A kopali byle jak, by w Champions League przeobrażać się właśnie w superdrużynę.

Wciąż nie mieści mi się w głowie, że Milan mogą w tak ogromnej mierze tworzyć ludzie niezdolni do przywiązania piłki do stopy, czyli rzemieślnicy w typie Constanta, Muntariego, Pazziniego czy nawet Boatenga. Ale dzisiaj od razu polubiłem obserwację, że barcelońskim artystom poprzeszkadzają rywale nieprzyjemni w dotyku – to była moja pierwsza refleksja, gdy analizowaliśmy w redakcji, co będzie, dlaczego Massimiliano Allegri wybrał jak wybrał. Analitycy skupieni na schematach taktycznych pewnie tego nie wezmą pod uwagę, ja jestem przekonany, że wyselekcjonowanie graczy najwredniejszych w odbiorze wpłynęło na przebieg meczu fundamentalnie, że wypuszczanie na Barcę np. jednego z Katalończyków – drobinkę Bojana Krkicia – nie miałoby sensu.

Kiedy patrzyłem na El-Shaarawy’ego zasuwającego pod własnym polem karnym, by zatruć życie Daniemu Alvesowi, przypominałem sobie oczywiście Samuela Eto’o harującego na boku obrony w pamiętnym meczu Interu z Barceloną. Tak, już wiemy, gdzie znajduje się katalońskie piekło. Na San Siro. Milan dał dzisiaj najbardziej niesamowity popis włoskiego klubu w Lidze Mistrzów od tamtej pory – wiosną 2010 roku jego sąsiedzi z San Siro, inspirowani przez Jose Mourinho, wygrali 3:1. A kilka tygodni później zdobyli trofeum.

Milan go pewnie nie zdobędzie, mam też nadzieję, że Silvio Berlusconi nie wygra dzięki dzisiejszej wiktorii wyborów we Włoszech. Ale szanse na awans do ćwierćfinału zyskał ogromne, historyczne statystyki szacują je na 81,4 proc. Dzieje się coś niesamowitego, a ja  nie umiem uciec od myśli, że sensacja z San Siro przybliżyła do zdobycia Pucharu Europy Jose Mourinho...

Albo Aleksa Fergusona. Manchester United nie umiałby z Barcą zagrać jak Milan.

Archiwum
Tagi