Wpisy z tagiem: MilanLab

sobota, 25 lutego 2012

AC Milan logo

W MilanLabie chyba coś się zacięło. Najsławniejsze futbolowe laboratorium medyczne - częściowo ukryte pod ziemią i za drzwiami rozsuwanymi tylko po zetknięciu się z liniami papilarnymi grupki wtajemniczonych - miało redukować ryzyko kontuzji do minimum i zamieniać piłkarzy w osobników niezniszczalnych, na wpół cyborgowatych. A jednak do dzisiejszego szlagieru Serie A z Juventusem (1:1) drużyna z San Siro przystąpiła bez dziesięciu graczy - wyjąwszy Zlatana Ibrahimovicia, wykluczonych przez urazy.

A jednak niemal w każdej kolejce bieżącego sezonu brakuje Milanowi kilkunastu graczy.

A jednak często zdarza się, że z powalonych choróbskami, naciągnięciami, naderwaniami, pęknięciami i złamaniami zestawilibyśmy jedenastkę mocniejszą niż w Serie A wystawiana.

A jednak zaraza kosiła jego szatnię również w sezonie poprzednim.

Wiadomo, w sporej mierze można epidemię wytłumaczyć zaawansowanym wiekiem wielu pacjentów MilanLabu. Można westchnąć, że mediolańczyków kładą przypadki mocno osobliwe, jak szokujące zaburzenia wzroku Gattuso czy równie szokująca, nagła konieczność zoperowania serca Cassano. Ale to całkiem skali kłopotów nie wyjaśnia. Na dystansie minionych kilkunastu miesięcy nie znajdziecie w europejskiej czołówce zespołu, który częściej ruszałby do walki zdziesiątkowany. Dziś w każdej formacji pozbawiony był fundamentów - w defensywie Nesty, w pomocy najbardziej dynamicznego i mocarnego Boatenga, w ataku najskuteczniejszego Ibrahimovicia (zdrowy, ale zdyskwalifikowany) oraz sypiącego asystami Cassano, a także Seedorfa, Aquilaniego, Gattuso i Flaminiego...

Wybrałem ten temat do blogowania po nierozstrzygniętym meczu na szczycie Serie A, bo doszedłem do wniosku, że właściwie nie wiemy, jak wygląda prawdziwa twarz Milanu. Trener Massimiliano Allegri bez przerwy zajmuje się usuwaniem usterek, okoliczności wrzuciły go w rolę chirurga, który co tydzień operuje tego samego pacjenta, bo pacjent nie przeżywa ani tygodnia w pełnym lub prawie pełnym zdrowiu. Z jesiennego meczu w Turynie do dzisiejszego rewanżu przeciw Juve w podstawowym składzie przetrwała trójka (!) graczy - Abbiati, Thiago Silva i Nocerino. I jak tutaj boiskowe ruchy podwładnych zsynchronizować, zaprogramować w sensowną całość, nadawać im rosnące tempo?

Jeśli dodamy jeszcze, że Allegri przeprowadza generalną wymianę pokoleniową (Pirlo, Ronaldinho i Kaładze zostali już wykopani, Inzaghi odsunięty od boiska, a Ambrosini, Zambrotta czy nawet Seedorf są stopniowo marginalizowani), a także instaluje w drużynie tłum nowych piłkarzy (Ibrahimovic, Cassano, Robinho, Boateng, Emmanuelson, van Bommel, Yepes, Mexes, Aquilani, Nocerino, Mesbah, Maxi Lopez i Muntari zostali ściągnięci już po jego przyjściu latem 2010 roku!), to mamy obowiązek zdiagnozować, że spisuje się ten trener rewelacyjnie. Jest bliski obrony krajowego tytułu, w Lidze Mistrzów najpierw potrafił wcale przyzwoicie opierać się Barcelonie (2:3 i 2:2), by wiosną rozgnieść Arsenal (4:0) i spokojnie wyczekiwać losowania ćwierćfinałów. A wytykać mu niedoskonałości w grze drużyny zwyczajnie nie wypada.

Na razie zatem wiemy, że działa skutecznie, gdy walą mu się na głowę tony problemów. Czy MilanLab pozwoli nam wreszcie dowiedzieć się, ile zdziała, gdy głowę będzie miał wolną od trosk i zacznie czerpać z całej, jakże bogatej w talent kadry?

Archiwum
Tagi