Wpisy z tagiem: działacze sportowi

czwartek, 26 stycznia 2012

Wspominałem już tutaj, że tegoroczny Puchar Narodów Afryki odbywa się w kraju będącym prywatną salą tortur urządzoną przez jednego z najkrwawszych i najchciwszych władców na świecie. Teodoro Obiang Nguema Mbasogo poddanych uważa za swoją własność, jeden z nich - cytowany przez Wojtka Jagielskiego - mówił o królu: „Ma władzę nad istotami żywymi i przedmiotami. Może kazać zabić każdego i nie zostanie potępiony, ponieważ pozostaje w ciągłym kontakcie z samym Stwórcą świata, a On daje mu moc”.

Płynie pod nim mnóstwo ropy, więc Teodoro żyje w ziemskim raju. Wyjmuję jeszcze jeden ustęp z Jagielskiego: „Najzupełniej oficjalnie lokuje rządowe pieniądze na własnych kontach bankowych, tłumacząc, że tak najlepiej uchroni swoich ministrów i dworzan przed pokusą podkradania z państwowego skarbca. Prawie miliard dolarów, upchany w walizkach, jego synowie i żony przewieźli do Ameryki i wpłacili do banku Riggs. Teodoro lata własnym boeingiem 737, ma posiadłości w amerykańskim stanie Maryland i w Paryżu, leczy się u najdroższych amerykańskich lekarzy, a upływający czas śledzi na złotym, wysadzanym diamentami roleksie”.

Gdyby król się bogactwem dzielił - nawet zachowując dla siebie większość zysków - Gwinejczykom żyłoby się jak mieszkańcom krajów Zachodu. Ponieważ jednak są niewolnikami, wegetują w nędzy. Dzienny dochód każdego z 70 proc. najbiedniejszych nie sięga nawet dolara dziennie, statystyczny obywatel umiera przed pięćdziesiątką, co piąte dziecko umiera przed piątymi urodzinami.

Kilka lat temu najdłużej panującemu w Afryce zbrodniarzowi zachciało się igrzysk, więc świat futbolu mu je podarował. Współorganizuje PNA z Gabonem.

Ponieważ królowi zachciało się również sukcesu, kazał importować najemników. Paszporty przyjęli kopacze z Brazylii, Kamerunu, Liberii, Senegalu, Wybrzeża Kości Słoniowej, Nigerii i Hiszpanii, więc żaden (!) z 13 zwycięzców sobotniego, otwierającego turniej meczu z Libią nie urodził się w Gwinei Równikowej.

Najemnicy pokonali też Senegal i awansowali do ćwierćfinału. Teoretycznie to absolutna sensacja - drużyna gospodarzy w całej swojej historii zdołała wygrać ledwie sześć meczów o stawkę.

Król jest usatysfakcjonowany. Wreszcie. W zeszłym roku jego reprezentacja kobiet, pomimo masowego importu Brazylijek i Nigeryjek, nie zdobyła na mundialu punktu.

Zadowolony Teodoro Obiang Nguema Mbasogo wypłacił piłkarzom milion dolarów premii. To tyle, ile wspomnianym 490 tys. najbiedniejszym poddanym - razem wziętym - musi wystarczyć na dwa dni życia. Dodatkowo król obdarowywał indywidualnie (np. strzelców goli), obiecał też następne bonusy. Oczywiście jeśli „Gwinejczycy” podtrzymają zwycięską passę. Od medalu dzieli ich niewiele.

Pamiętacie chryję po przyznaniu organizacji igrzysk olimpijskich łamiącemu prawa człowieka Pekinowi? Pamiętacie protesty organizowane na całej planecie w miesiącach poprzedzających tamtą imprezę?

Jeśli Chiny porównamy do więziennej celi, to Gwineę Równikową musimy wyobrazić sobie jako izolatkę, nad której lokatorami znęcają się sadystyczni strażnicy. Znęcają się nad wszystkimi, wielu mordują, oczywiście w sposób możliwie wyrafinowany. Działacze praw człowieka wymieniają ten kraj obok Korei Północnej.

Gwinejczycy triumfami wypożyczonych od zagranicy piłkarzy się cieszą. Na trybunach oklaskują niemal każde zagranie, potem tańczą na ulicach.

A wy? Kibicujecie gospodarzom?

Archiwum
Tagi