Wpisy z tagiem: Cristiano Ronaldo

sobota, 05 maja 2012

 Real Madryt

Skupcie się i wypatrzcie różnicę. Drobniutką. Po lewej widzicie godło sławnego klubu oryginalne, po prawej zmodyfikowane. Zmodyfikowane, by zbijać szmal w świecie arabskim.

Przed czterema laty nablogowałem, że swój herb przehandlowała Barcelona, i musiałem po kilku dniach przepraszać, bo źródła, którym odruchowo zaufałem, okazały się niewiarygodne. Tym razem od razu podaję linka - oto doskonale zorientowana w realiach madryckiego klubu „Marca” (nawiasem pisząc, też lubiąca zmyślać) poinformowała, że Florentino Perez posłusznie przystał na żądanie szejka Sauda Bin Saqr al Qasimiego i zgodził się usunąć krzyż z klubowego godła we wszelkich materiałach promujących sztuczną wyspę, którą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich planuje wybudować Real. Powód jest oczywisty - chrześcijański symbol źle się kojarzy muzułmanom, przed setkami lat ofiarom krucjat, na które Europejczycy wyruszali, by dać nauczkę innowiercom. (O sprawie piszą też niezliczone portale ze świata islamskiego, niech zainteresowani sobie poguglają).

Chyba wypada się wzruszyć. Madrycki klub jest gotów okaleczyć swój święty znak, byle nie obrazić uczuć religijnych arabskich fanów. A skoro jego szefowie wykazują taką wrażliwość, to kto wie, być może przy okazji następnego biznesu otwieranego w tamtych okolicach dosztukują do herbu półksiężyc?

Moja wyobraźnia wędruje nawet dalej. Już umieszcza półksiężyc na dachu rezydencji Cristiano Ronaldo, która dzięki mamonie szejków mogłaby przecież wypięknieć na pałac wyjęty z baśni tysiąca i jednej nocy. Na razie wygląda dość skromnie:

Cristiano Ronaldo

poniedziałek, 02 kwietnia 2012

 Kandinsky

Leo Messi, Cristiano Ronaldo, Mario Gomez, Robin van Persie, Klaas Jan Huntelaar. Dlaczego nikt na świecie jeszcze nie zauważył, że nasze uszy właśnie ostrzeliwuje kanonada, jakiej futbol nie słyszał od dekad? Że oglądamy wielobramkową orgię piłkarskiej starożytności? Szkoda tylko, że w tych kolorowych czasach najskuteczniejsze drużyny naszej szarej ekstraklasy potrafią wycisnąć ledwie półtora gola na mecz... Felieton z dzisiejszej „Gazety Sport.pl” przeczytacie tutaj.

wtorek, 27 marca 2012

Superbohaterowie. Diego Maradona, Pele, Leo Messi, Cristiano Ronaldo

„Urodziłem się dla piłki nożnej, tak jak Beethoven urodził się dla muzyki, a Michał Anioł dla malarstwa” - powiedział oficjalnej stronie FIFA jak zwykle skromny Pele. „Chyba zmienili mu lekarstwa. To ja w takim razie jestem Ronem Woodem, Keithem Richardsem i Bono w jednej osobie, bo ucieleśniam pasję w futbolu” - skomentował w weekend jak zwykle subtelny Diego Maradona.

Obaj giganci, którzy rozminęli się w czasie, więc nigdy nie zmierzyli na murawie, agresywnie rywalizują na słowa od lat, usiłując osobiście przyczynić się do rozstrzygnięcia, kto był największym wśród wielkich. Nie rozstrzygnęli, nie rozstrzygną i w ogóle nikt nie rozstrzygnie, bo nie dysponujemy żadnymi narzędziami pozwalających choćby podjąć próbę rozstrzygnięcia. Pele wygrał więcej - aż trzykrotnie złoto mundialu - ale w reprezentacji Brazylii otaczali go wirtuozi, a w europejskim klubie nigdy się nie sprawdził. Maradona wygrał mniej - mundial tylko raz - ale w reprezentacji Argentyny, podobnie zresztą jak w Napoli, tłumu wirtuozów nie miał.

Nie rozstrzygniemy też, kto bardziej zawodzi po zakończeniu kariery. Pele stał się kukłą uświetniającą imprezy FIFA i reklamowe, który stara się nigdy nie wywoływać kontrowersji, a Maradona beznadziejnym trenerem i niezrównoważonym awanturnikiem, który kontrowersje wywołuje w odruchu bezwarunkowym.

Debata o najlepszym współcześnie piłkarzu też może okazać się nie do rozstrzygnięcia. A mamy powody zakładać, że jak wiek XX należał do Maradony i Pelego, tak wiek XXI jeszcze przez wiele lat będziemy uważać za erę Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. Obaj różnią się diametralnie (naturalny wszechtalent kontra wytrenowany terminator), ale też obaj w różny sposób wywierają na wyniki zbyt wyraźne piętno i wywierają go na zbyt długim dystansie czasu, by porównywać ich do jakiegokolwiek rywala z boiska. To superbohaterowie toczący osobny pojedynek na szczycie. Batman kontra Superman, The Beatles kontra Pink Floyd, Mann kontra Dostojewski, chianti kontra single malt.

Messi wygrał (na razie) więcej, ale przez całą karierę przebywa w idealnym świecie. Tam, gdzie się wychował; otoczony wirtuozami tworzącymi najlepiej zsynchronizowaną i najbardziej wyrafinowaną orkiestrę w futbolu; u dyrygenta, dla którego podstawowym kryterium oceny przydatności innych graczy jest umiejętność współpracy z argentyńskim liderem. A także podporządkowania mu się. Ronaldo wygrał (na razie) mniej, ale szaleje w drużynach „zwyczajnych” (czytaj: przystosowujących styl do aktualnych okoliczności), do których musiał wyemigrować. I niewykluczone, że Argentyńczyk w Barcelonie wytrzyma po ostatni dzień kariery, a Portugalczyk jeszcze co najmniej raz klub zmieni - na Bayern, Milan czy inną firmę o godnej jego nazwiska renomie lub przyjętej do arystokracji za pieniądze szejków.

Jeśli tak, to w jakimś sensie będzie ich dzielić to, co dzieli dziś ich aktualnych trenerów. Niełatwo zmierzyć, czy więcej osiągnął Josep Guardiola, który kataloński zna od kołyski i czerpie z długofalowej filozofii klubu, czy Jose Mourinho, który wciąż podbija nowe światy.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że polemiki między Messim i Ronaldo - a także między ich zwolennikami, że pozwolę sobie pofantazjować - nigdy nie będą przypominać niekończącej się dyskusji między Pelem i Maradoną.

Ten ostatni znów zaapelował, by wreszcie zostawić Messiego w spokoju i przestać dywagować, czy zdystansuje swego wielkiego poprzednika, ale przy okazji dodał, że jedną korzyść z debaty widzi: „Ten kolorowy z FIFA nie lubi, kiedy zbyt wiele się o nas mówi”. Pił oczywiście do Pelego.

wtorek, 10 stycznia 2012

Złota Piłka, Ballon d'or, Leo Messi

Kapitanowie i trenerzy reprezentacji narodowych oraz dziennikarze znów wybrali na najlepszego futbolistę Leo Messiego - przyznając mu gigantyczną przewagę nad konkurentami - ale ja już składałem mu wielokrotnie hołody i felietonowo (tutaj), i blogowo (tutaj), więc dziś chcę rzucić tylko kilka zestawień, które dobrze ilustrują tezę innego barcelońskiego wirtuoza Xaviego Hernandeza, że argentyński magik wyczaruje jeszcze mnóstwo rekordów.

Najpierw przeklejam to, o czym wspominałem wczoraj na Facebooku. Otóż Michel Platini zdobył swoją trzecią Złotą Piłkę jako 30-latek. Marco van Basten jako 28-latek. Johan Cruyff jako 27-latek. LEO MESSI JAKO 24-LATEK (do wręczonej w poniedziałek nagrody przyporządkowuję kalendarzowy rok 2011).

Proponuję również laureatów tego plebiscytu klasyfikację wszech czasów medalową, zliczając ich wszystkie miejsca na podium: 1) MESSI - 3 ZŁOTA, 1 SREBRO, 1 BRĄZ; 2) Platini - 3 złota, 2 brązy; 3) Johan Cruyff - 3 złota, 1 brąz; 4) Marco van Basten - 3 złota; 5) Franz Beckenbauer - 2 złota, 2 srebra, 1 brąz; 6) Ronaldo (oryginalny, brazylijski) - 2 złota, 1 srebro, 1 brąz; 7) Alfredo di Stefano, Kevin Keegan, Karl-Heinz Rummenigge - 2 złota; 10) Cristiano Ronaldo - 1 złoto, 3 srebra.

Liczba „medali”? Po PIĘĆ ZDOBYLI MESSI, Beckenbauer, Platini, po cztery Cristiano Ronaldo, Ronaldo, Cruyff, Zinedine Zidane, Luis Suarez, Raymond Kopa.

Tytuły króla strzelców Puchary Europy/Ligi Mistrzów? 4 - Gerd Mueller; 3 – MESSI, Ruud van Nistelrooy, Ferenc Puskas, Eusebio, Jean-Pierre Papin; 2 - di Stefano, Raul, Andrij Szewczenko, Torbjoen Nilsson, Romario.

Strzelecka klasyfikacja wszech czasów w Pucharze Europy? 71 goli - Raul (35 lat); 56 - van Nistelrooy (36 lat); 51 - Thierry Henry (35 lat); 49 - di Stefano (koniec kariery); 48 - Szewczenko (36 lat); 47 - Eusebio (koniec kariery); 46 – Filippo Inzaghi (39 lat); 43 - MESSI (25 lat); 42 – Alessandro del Piero (38 lat).

Snajperska klasyfikacja wszech czasów Pucharu Europy wśród piłkarzy poniżej 30. roku życia? 43 gole - MESSI (25 lat); 32 - Cristiano Ronaldo (27 lat); 25 - Wayne Rooney (27 lat); 25 - Kaka (niespełna 30 lat); 22 - Karim Benzema (25 lat); 15 - Robin van Persie (29 lat).

Najlepsi strzelcy ligi hiszpańskiej wśród aktywnych graczy: 228 goli - Raul (35 lat, wyemigrował); 163 – David Villa (31 lat); 162 – Samuel Eto’o (31 lat, wyemigrował); 141 - Raul Tamudo (35 lat); 136 – MESSI (25 lat); 88 – Frederic Kanoute (35 lat). W klasyfikacji generalnej prowadzi legendarny Telmo Zarra, który zdobył 252 bramki. W obecnym wieku Messiego miał ich „zaledwie” 94, czyli aż 42 mniej niż do dziś uzbierał Argentyńczyk...

Można jeszcze dodać, że na półmetku - lub wręcz przed półmetkiem - kariery Messi ma trzy triumfy w Lidze Mistrzów, a ogólnie - 18 klubowych trofeów. Skazą na jego dorobku pozostaje reprezentacja Argentyny, z którą na najbliższe mistrzostwa świata pojedzie mniej więcej w tym wieku, w którym złoto zdobywał jego wielki poprzednik Diego Maradona. Czy Messi jego wyczyn powtórzy? Na razie szanse wydają się nikłe, ale gdyby mu się powiodło, napisałby jedną z najbardziej epickich fabuł mundialowych. Wziąłby tytuł na Maracanie - dla nas mitycznym stadionie, a dla Brazylijczyków świątyni...

poniedziałek, 12 grudnia 2011

 Leo Messi, Cristiano Ronaldo

Plebiscytami na najlepszych piłkarzy świata zawładnęli kilka lat temu i nie zanosi się, by prędko odpuścili. Na tle konkurencji są jak Real i Barcelona wśród klubów, a jeszcze zbuntowali się przeciw ewolucji futbolu. O czym napisałem felieton - jest tutaj.

 
1 , 2
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Tagi