Wpisy z tagiem: Gareth Bale

poniedziałek, 04 lipca 2016

Świat zredukuje środowy półfinał Euro 2016, w którym Walia zagra z Portugalią, do pojedynku dwóch rewolwerowców z Realu Madryt. I w sporej mierze będzie miał rację.

Banał o futbolu jako zabawie wybitnie zespołowej nadal zachowuje aktualność, żaden ze sławnych liderów samotnie tego meczu nie wygra. Ba, niekoniecznie Gareth Bale czy Cristiano Ronaldo najbardziej wpłyną na wynik. To jednak bez znaczenia - równolegle z wojną o finał mistrzostw Europy będzie się toczyć strzelanina o Złotą Piłkę, nagrodę dla najlepszego gracza na planecie.

Na francuskim turnieju ostało się czterech majowych triumfatorów Ligi Mistrzów, którzy zachowują szansę na złoto Euro. Czyli na zdobycie obu najcenniejszych trofeów - klubowego i reprezentacyjnego - w 2016 roku. To wyczyn rzadki, w XXI wieku po taki dublet sięgali tylko Brazylijczyk Roberto Carlos, Hiszpanie Juan Mata i Fernando Torres oraz Niemiec Sami Khedira (raczej nie odgrywali głównych ról w swoich drużynach).

Dzisiejsi kandydaci to: Niemiec Toni Kroos, Portugalczycy Pepe i Ronaldo, Walijczyk Bale. Co nie oznacza, że wszyscy stali się pretendentami do Złotej Piłki. Kroos gra w stylu zbyt nieefektownym, czasami wręcz niewidzialnie - to specjalista od podań w środku pola, rozdawanych z laserową precyzją. Obrońca Pepe nabroił już tyle, że reputacji tępego brutala nie zrzuci nigdy, nawet gdyby do końca kariery żadnemu rywali nie pogroził nawet palcem. Realnie o indywidualny tytuł walczą jedynie skrzydłowi Realu.

I słowo „strzelanina” precyzyjnie oddaje charakter ich pojedynku. Obaj uderzają na bramkę bez wytchnienia, 36 prób Ronaldo daje mu pozycję lidera na Euro, a 21 prób Bale’a daje Walijczykowi pozycję wicelidera. Obu też kojarzymy nade wszystko ze scenami jak z westernu - rozstawione nogi, najwyższe skupienie, znieruchomienie poprzedzające wystrzał - ponieważ pasjami podchodzą do rzutów wolnych.

Kiedy już jednak dobiegną do leżącej piłki, wszystko zaczyna ich różnić. Bale imponuje zabójczą skutecznością, jako dopiero trzeci zawodnik potrafił na Euro zdobyć dwie bramki z wolnych. Ronaldo przypomina natomiast strzelającego na oślep, statystycy stale aktualizują porażające dane - na mistrzowskich turniejach, w których uczestniczy od 2004 r., uderzał już 42-krotnie, ale do siatki nie trafił nigdy.

Ten ostatni, który przegrywa 3-5 prywatny mecz na Złote Piłki z Leo Messim, mógł się poczuć (prawie) zdobywcą czwartej po finale LM - jako wykonawca decydującego rzutu karnego i jako król strzelców całych rozgrywek. Mógł też poczuć się nim niemal na pewno w ubiegłym tygodniu, gdy argentyński wirtuoz spudłował z jedenastu metrów w przegranym finale Copa America. Aż znienacka na poważne zagrożenie wyrósł Bale, biegający po przeciwległym skrzydle Realu.

Walijczyk należy do nielicznych gwiazdorów piłki klubowej, którzy biegają jak nakręceni na Euro 2016. Być może dlatego, że wiosną odetchnął - przynajmniej mentalnie - gdy tygodniami leczył kontuzje. Już we wspomnianym finale LM rozsadzała go energia, dał asystę przy golu Sergio Ramosa, był najlepszy na boisku. A teraz daje twarz reprezentacji uwodzącej miliony bezstronnych kibiców, którzy pożądają obalania hierarchii - Walia to najmniejszy półfinalista w historii mistrzostw Europy (trzy miliony ludzi) i jej awans do meczu o złoto, nie wspominając o czymś więcej, byłby zjawiskiem wybitnie medialnym i zapadającym w pamięć. Co w konkursie piękności, jakim jest Złota Piłka, bywa absolutnie kluczowe.

Tymczasem Portugalia do półfinału nie wbiegła, lecz się do niego dotoczyła. Niespójna w ataku, cyniczna, wszystkie pięć meczów w 90 minutach zremisowała (Chorwację przepchnęła w końcówce dogrywki, Polskę po rzutach karnych). Ronaldo nie zachwyca, jak zresztą w ostatnich tygodniach sezonu klubowego, gdy nękały go urazy. Gole strzelił tylko Węgrom, kiedy obie strony postawiły na spontaniczną wymianę ciosów, zostawiając atakującym mnóstwo wolnego miejsca. I nagle okazało się, że będącą na wyciągnięcie ręki Złotą Piłkę - odbiera ją spłakany, otwarcie przyznaje, ile dla niego znaczy - może mu podprowadzić nie doskonale rozpoznany rywal z Barcelony, tylko przyczajony kolega z Madrytu.

niedziela, 01 września 2013

Czy Real rzeczywiście potrzebuje wyrzucać fortunę na Garetha Bale, skoro w rewirach Walijczyka gwiazdorzy już Cristiano Ronaldo? Czy Realowi nie przydałby się raczej drapieżnik w napadzie agresywniejszy niż Karim Benzema? Czy gdyby Ronaldo został z musu posłany na środek ataku, to nie utknie tam jak w dybach, jak w reprezentacji Portugalii za kadencji nieszczęsnego trenera Queiroza? Czy tenże Ronaldo znów nie zesmutnieje, urażony utratą pozycji najdroższego? Czy gdyby Ancelotti usłyszał, że ma wydać 100 baniek jak mu się zachce, to puściłby je wszystkie na Bale’a?

Chcecie, to pytajcie, rozważajcie i się awanturujcie, a jeśli nie chcecie, to klęknijcie przed absolutnie najkosztowniejszą drużyną w historii, która wciąż staje się coraz kosztowniejsza, zapomnijcie o szejkach i rosyjskich złodziejach pociągów, phi, a ile oni niby wydali, naprawdę wystawnie jest tylko na Santiago Bernabeu, porachujcie sobie sami, jak ciężki szmal mógłby zmieścić na boisku Carlo Ancelotti: Diego Lopez (cena: 3,5 mln) ­– Sergio Ramos (27), Pepe (30), Varane (10), Coentrao (30) – Xabi Alonso (35), Modrić/Isco (30) – Di Maria (33), C. Ronaldo (94), Bale (100) – Benzema (35). Piękna jedenastka, jak na jej urodę nawet niedroga, kosztowała ledwie 427,5 mln, pół miliarda pęknie dopiero po obsadzeniu rezerwy, tam upchniemy przecież Modricia/Isco (30), Illaramendiego (30) i chociażby Khedirę (14), cena kolejnych już bez znaczenia. Oszołomiony zacząłem sobie wyobrażać, jak dumny Florentino Perez, bezdyskusyjny mistrz świata wszechwag w futbolowym shoppingu, oprowadza gości po swoich wytapetowanych przelewami pokojach, zatracałem się w tym wyobrażaniu, aż mnie oświeciło, że już to gdzieś widziałem, że wielka sztuka czasami wyprzedza rzeczywistość, że Pereza kongenialnie poudawał kiedyś nasz Franciszek Pieczka, znalazłem tamten skecz, specjalnie dla was wyciąłem, jeśli nie rozumiecie, po co Perezowi Bale, to niewiele rozumiecie, posłuchajcie uważnie, może się czegoś nauczycie;-)



Archiwum
Tagi