Wpisy z tagiem: Sepp Blatter

poniedziałek, 01 czerwca 2015

By pojąć kuriozalność osławionej ordynacji wyborczej w FIFA, trzeba wymierzyć lunetę w wysepkę o ujmującej nazwie Montserrat, która nie należy do ONZ ani nawet nie jest samodzielnym państwem - to terytorium podległe Wlk. Brytanii - ale tzw. rodzina piłkarska traktuje ją jako pełnokrwistego krewnego, z siłą głosu równą głosowi Brazylii czy Niemiec. A żeby zrozumieć ducha FIFA, trzeba spojrzeć na 200-kilogramowe cielsko niejakiego Chucka Blazera. Mój felieton do poniedziałkowego magazynu „Gazeta Sport.pl Ekstra” przeczytacie tutaj.

sobota, 30 maja 2015

Mimo aresztowań i oskarżeń o łapówkarstwo tłumu jego współpracowników z FIFA Szwajcar Sepp Blatter utrzymał władzę w światowej piłce nożnej. Trzyma ją od 1998 r., a jeśli liczyć czas pełnienia funkcji sekretarza generalnego – od 1981 r. Prezesurę przejął przed 17 laty od Brazylijczyka João Havelange’a, który panował ćwierć wieku. Honorowym szefem pozostał nawet po udowodnieniu mu korupcji.

Ta tradycja wielkich organizacji sportowych przypomina bezkrwawe dyktatury. Światową siatkówką przez 24 lata rządził Ruben Acosta. Dopiero po jego dymisji zniesiono przepis uprawniający prezesa i jego współpracowników do 10-proc. prowizji od wszystkich kontraktów sponsorskich i telewizyjnych podpisywanych przez FIVB. Europejskiej siatkówce od 15 lat przewodzi André Meyer.

Ci prezesi pochodzą odpowiednio z Meksyku i Luksemburga, czyli krajów ze śladowymi siatkarskimi tradycjami. Ale to nieistotne – wybitny działacz sportowy ma być przede wszystkim uwodzicielskim populistą, zdolnym przekupić obietnicami wyborczy plankton. Władzę daje mu bowiem demokracja – przedstawiciel kraju zasłużonego dla dyscypliny dysponuje jednym głosem, podobnie jak przedstawiciel wysepki na Pacyfiku, której nie stać na zbudowanie boiska. Dlatego np. w FIFA można mieć przeciw sobie państwa, które wypracowują 95 proc. globalnego przychodu piłki nożnej, a mimo to wygrać wybory z miażdżącą przewagą.

Technologia zwyciężania jest prosta jak słupek bramki. Dzielimy się z biedotą wielomiliardowymi zyskami z imprez i rozdajemy tzw. fundusze rozwojowe, a potem nas nie obchodzi, kto je przytulił. Kupujemy dozgonną wdzięczność prezesów, którzy bez przelewów z centrali mieliby biurka w barakach bez prądu. Oni są doskonale obojętni na korupcyjne afery, to dla nich zwykły element krajobrazu.

Mundiale w 2018 i 2022 r. Rosjanie dostali za łapówki? Wielu działaczy zarzuca to samo RPA (2010) czy Niemcom (2006) oskarżonym właśnie przez szefa kongijskiego futbolu. Ba, gdyby wysondować ludzi obytych w kręgach piłkarskiej władzy, być może doszlibyśmy do wniosku, że od ostatnich „czystych” mistrzostw minął szmat czasu. Może odbyły się w 1986 r., gdy Meksyk, gospodarz awaryjny, zastąpił przygniecioną kryzysem Kolumbię.

Światowym hokejem Szwajcar René Fasel kieruje od 21 lat. Lekkoatletyką – od 16 lat Senegalczyk Lamine Diack, który zastąpił Primo Nebiolo trzymającego władzę przez 18 lat – do śmierci. Listę można ciągnąć, aż uświadomimy sobie jeszcze jedną regułę: otóż aż 45 międzynarodowych federacji, w tym niemal wszystkie najznaczniejsze, ulokowało siedziby w Szwajcarii. To miejsce idealne z powodu neutralności, stabilności, bezpieczeństwa, oświeconego, wielojęzycznego społeczeństwa czy ważnej dla oficjeli jakości życia, ale zwłaszcza ze względu na przyjazne podatki i prawo.

FIFA, MKOl i ich krewni to stowarzyszenia non profit. Nie muszą ujawniać żadnych dokumentów finansowych i nie podlegają większości szwajcarskich mechanizmów antyłapówkarskich. Jeśli działacze nie wciągną w korupcję urzędników państwowych, grozi im w najgorszym razie oskarżenie o „nieuczciwą konkurencję”. A jeśli zostaną skazani, mogą pójść na układ – zwracają pieniądze w zamian za uniknięcie kary czy wręcz zatajenie wyroku. Gdy wspomnianemu Havelange’owi i jego zięciowi Ricardo Teixeirze (rządził futbolem w Brazylii 23 lata) udowodniono wzięcie kilkudziesięciu milionów dolarów łapówek od marketingowej agencji ISL, tamtejsze gazety dwa lata walczyły w sądzie o zezwolenie na ujawnienie ich nazwisk ze względu na ważny interes publiczny.

Wyrozumiałość opłaca się Szwajcarii. Według lozańskich naukowców międzynarodowe federacje przyciągają 32 tys. podróży służbowych rocznie i zasilają krajową gospodarkę 1,07 mld franków rocznie. Jedyna nadzieja w narastającej na szczytach polityki debacie na temat szkód, jakie skandale wokół sportu wyrządzają wizerunkowi kraju. Czy Szwajcarzy wyliczą, że straty przewyższają zyski?

10:27, rafal.stec
Link Komentarze (9) »
niedziela, 17 maja 2015

„Fantastyczny sezon Barcelony. Wspaniały sezon Realu. Doskonały sezon Atletico. Znakomity sezon Valencii. Świetny sezon Sevilli” – tak podsumowałem dziś na Twitterze kończącą się ligę hiszpańską. Ale zdaję sobie sprawę, że to recenzja dla wielu czytelników niezrozumiała, dlatego wcześniej spisałem felieton do poniedziałkowej „Gazety Sport.pl Ekstra”, który przeczytacie tutaj.

W tym samym wydaniu przeczytacie obszerny wywiad ze Zbigniewem Bońkiem, z którego wyjmowaliśmy już zdania dotyczące mundialu w Rosji („to katastrofalny błąd” ). Prezes PZPN mi i Michałowi Szadkowskiemu tłumaczy także, dlaczego Sepp Blatter będzie rządził FIFA do śmierci, krytykuje przyznanie MŚ w Katarze, zastanawia się nad zmianami w przepisach, opowiada o słodkim życiu międzynarodowego działacza piłkarskiego. Całą rozmowę znajdziecie tutaj.

czwartek, 17 listopada 2011

Kiedy otwierają usta, zamierają wszyscy poza najbardziej tchórzliwymi - ci odruchowo kulą się w sobie, co wiem z autopsji, bezwstydnie się przyznaję, że sam do należę tchórzliwych. Szef piłki światowej z szefem piłki polskiej jako oratorzy i myśliciele reprezentują tę samą, superciężką kategorię wagową, język mają ciężki jak beton, pojedynczą frazą umieją znokautować najodporniejszych na ciosy. Jeśli Grzegorz Lato zwala z nóg rzadziej, to tylko ze względu na posłuszne przyjęcie zalecanej przez doradców strategii knebla - dla swojego własnego dobra prezes PZPN w miarę możliwości milczy lub broni się uniwersalnym, nie znoszącym sprzeciwu Bez komentarza. Sepp Blatter paple bez ustanku i wczoraj znów dał czadu, przedstawiając w wywiadzie dla CNN swoją oryginalną koncepcję walki z rasizmem na boiskach.

Prezes PZPN i prezes FIFA zadali już tyle ciosów, że aż się prosi, by ich zderzyć i zorganizować pojedynek na szczycie. Oczywiście uczciwy, pezetpeenowscy spece od PR chwilowo zdjęliby kaganiec i dali Lacie dyspensę na nieograniczone kłapanie paszczą. Mielibyśmy wtedy bój prawdziwie szlagierowy, pasjonujący także ze względu na dzielącą wielkich rywali barierę językową. By nie być gołosłownym i swoją ideę podeprzeć zachęcającym konkretem, z ust obu mówców wyjąłem po pięć najbardziej bombowych moim zdaniem cytatów.

SEPP BLATTER. O romansie żonatego Johna Terry’ego z dziewczyną kolegi z drużyny, Wayne’a Bridge’a: „Gdyby to się stało w latynoskim kraju, byłby oklaskiwany”. O piłkarkach: „Każmy im grać w innych strojach niż mężczyźni, bardziej kobiecych. Np. ciaśniejszych spodenkach. Wybaczcie, że to mówię, ale w dzisiejszych czasach futbol uprawiają piękne kobiety”. O niezgodzie Manchesteru United na transfer wynagradzanego milionami euro rocznie Cristiano Ronaldo: „Zawsze jestem za ochroną piłkarza. Jeśli chce odejść, to trzeba pozwolić mu odejść. Futbol ma dziś dużo z nowoczesnego niewolnictwa”. O tym, co mają począć homoseksualiści podczas mundialu w Katarze, w którym homoseksualizm jest nielegalny: „Niech się powstrzymają od jakiejkolwiek aktywności seksualnej”. O aferze korupcyjnej w calcio: „Zrozumiałbym, gdyby to zdarzyło się w Afryce, ale nie we Włoszech”. O rasizmie na boiskach: „Nie ma rasizmu w futbolu, może jakiś niewłaściwy gest czy słowo jednego piłkarza w stronę drugiego. Ale jeśli ktoś został dotknięty, powinien powiedzieć: Gramy mecz, na koniec powinniśmy uścisnąć sobie dłonie”.

GRZEGORZ LATO. Do dziennikarzy po mianowaniu Leo Beenhakkera selekcjonerem reprezentacji Polski: „Macie, czego chcieliście. Teraz my będziemy was j...” O „cywilizowanym” pożegnaniu ze zwolnionym przed kamerą TVN24 Beenhakkerem: „Podamy sobie na koniec ręce jak biali ludzie.” Z przemówienia do obcojęzycznych w Kijowie (spisane przez blog Supergigant): „Aj weri hepi if maj frend en mister Surkis tejk de for sity de sejm łi togewer de łord cap tu tauzent tłelf aj tink soł bikos best ajdija de uefa tunajt tudej if gif de sejm for tu for for ewrybady en polisz pipol polisz gowerment de sejm ukrain ukraina pipol end gowerment”. W komentarzu na wypowiedź mecenasa Andrzeja Wacha, który zapowiadał, że „jeśli ktoś bije żonę i z tego powodu prokuratura postawi mu zarzuty, to też będzie przez PZPN zawieszony”: „Jednak tylko cudzą żonę. Bo swoją można”. O prokuraturze tropiącej korupcję w naszym futbolu: „Jestem ciekaw, kiedy to w końcu zamkniemy. Wkrótce będziemy ścigać sędziego, który wziął kilogram kiełbasy. Albo pół litra wódki. Powoli dochodzimy do absurdu”.

Tę małą antologię supercytatów sporządziłem także w szczytnym celu udowodnienia, że w pewnych konkurencjach nasz futbol nie odstaje od ścisłej światowej czołówki. Będę się upierał, że w ruszaniu jamą gębową prezes Grzegorz Lato to dla Seppa Blattera godny rywal. Jestem też ciekaw waszej opinii - wyrażonej i w poniższej sondzie, i w ewentualnych komentarzach na blogowym forum.



Archiwum
Tagi