RSS
wtorek, 22 października 2013

O zwycięstwie w konkursie znów zdecydowała dogrywka. Ogłosiłem ją po cichu, na forum pod notką z poprawnymi odpowiedziami, by obaj zainteresowani mogli porywalizować bez presji. I badanie fotokomórką wykazało, że najlepiej przewidywał czytelnik nicki678 – przeczuł dzisiejszego gola Roberta Lewandowskiego w Londynie, w przeciwieństwie do swego finałowego rywala, posługującego się nickiem lukadud. To pytanie przesądziło.

Laureat dołącza do elity elit czytających w przyszłości, czyli triumfatorów poprzednich edycji Jasnowidza – na liście chwały widnieją także szewed, sexi.meri, pajac_kultury, rambocyc, neergrecorg oraz future-is-now. Zanim prześlę nagrodę, czyli koszulkę tegorocznego zdobywcy Pucharu Europy, proszę o mejlową informację (rafal.stec@agora.pl), jaki ma mieć rozmiar i pod jaki adres ją posłać. Wyrazy uznania, podziwu za wnikliwe spojrzenie w przyszłość i serdeczne gratulacje!

PS Przypominam, że odpowiadać na pytania do najnowszej edycji konkursu można jeszcze przez parę chwil, do godziny 23.59 w środę. Tutaj.

23:54, rafal.stec
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 21 października 2013

Generalnie nie wpuszczam czytelników do swojej sypialni, ale tym razem działo się tam zbieżnie z kwestiami, o których bloguję, więc was wpuszczę. Felieton do dzisiejszej „Gazety Sport.pl Extra” – leżący za płatną ścianą – przeczytacie tutaj.

(A ja zmykam na urlop. I mam nadzieję nie blogować, ale nadzieja matką sami wiecie kogo, nie wiem, czy dam radę).

PS Przypominam o konkursie na Jasnowidza roku. Na pytania szóstej edycji odpowiadajcie tutaj, termin mija w środę o 23.59.

sobota, 19 października 2013

Zaczęło się, przynajmniej z mojej perspektywy, podczas Euro 2004. Siedziałem na smoczym stadionie w Porto, mecz dobiegał końca, Szwedzi mieli z Włochami przegrać, ale do akcji wkroczył Ibrahimovic i nie przegrali:



Czy na pewno dotknął piłki piętą, nie wiem, niełatwo dostrzec szczególiki, w każdym razie zadziałał co najmniej okolicami pięty, a ja nie miałem jeszcze pojęcia, że takich ciosów zamierza trzymać się przez całą karierę. Przed tamtymi mistrzostwami kontynentu trafił w lidze holenderskiej Alkmaar:

Potem w lidze włoskiej atakował piętą m.in. Atalantę:

W ogóle w koszulce Interu Mediolan wywijał stopą do upadłego:

Przed kilkoma chwilami dźgnął Bastię…



Powyższe arcydziełko Twitter obwołał już golem sezonu, my możemy tylko dodać, że było to arcydziełko powszechnie oczekiwane, im bardziej pięta Zlatana udaje uśpioną, tym bardziej pewne, że szwedzki taekwondoka wkrótce nie zawaha się jej użyć, czy to w celu zdobycia bramki, czy podarowania koledze asysty, czy zwykłego podania w środku pola. Są współcześni piłkarze wybitniejsi, wybitniejszego artysty od zagrań osobnych, koniecznie akrobatyczno-baletowych, nie znajdziemy. Powyższe obrazki dobrałem na chybił trafił, tyleż oszołomiony dzisiejszym pokazem, co przekonany, że nastał czas, by Ibrahimovicia wirtuozerię w niszowej sztuce wreszcie docenić. Że wypada ukuć antonim „pięty Achillesa” („pięty achillesowej”), że skoro mamy zwrot frazeologiczny oznaczający słaby punkt kogoś lub czegoś, to niech „pięta Zlatana” („pięta zlatanowa”) oznacza mocny punkt kogoś lub czegoś. Nie umie Szwed podbić Ligi Mistrzów – choć zasadza się na nią wszędzie, od Turynu i Mediolanu po Barcelonę i Paryż – to może przynajmniej zapisze się w języku, niekoniecznie tylko polskim?

PS Przypominam o kultowym konkursie na Jasnowidza roku! Tutaj odpowiadajcie na pytania edycji szóstej, a tutaj sprawdzajcie i informujcie na forum, ile punktów uzbieraliście w edycji piątej.

Tagi: wirtuozi
20:01, rafal.stec
Link Komentarze (19) »
piątek, 18 października 2013

Jasnowidz roku

Wiem, trwa święto, mam nadzieję, że i u was huczne, że zataczacie się z radości, okoliczności wszak zobowiązują – obchodzący dziś swoje urodziny blog „A jednak się kręci” utrzymuje się od 2007 roku w niezmiennie dobrym zdrowiu.

Ale zabawa zabawą, pogłówkować też trzeba. Zasady kultowego konkursu na Jasnowidza roku stali czytelnicy i uczestnicy znają (od tego się zaczęło, łza w oku mi się turla), przypadkowym i gapowatym wyjaśniam, że chodzi o czytanie w przyszłości. Kto ją przewidzi najlepiej, przy okazji następnej rocznicy zostanie ogłoszony zaszczytnym tytułem „Jasnowidza roku” (wyniki poprzedniej edycji podam w poniedziałek) i nagrodzony historyczną koszulką ostatniego zwycięzcy Ligi Mistrzów. Znów wszyscy, którzy wezmą udział w naszej przedniej zabawie, będą musieli za 12 miesięcy samodzielnie policzyć poprawne odpowiedzi i podać wynik na blogowym forum. Ja tylko najlepsze wyniki zweryfikuję, by mieć pewność, że nikt się nie pomylił.

Czytelnikom o nickach madapaka, nocer i zamorano 102 dziękuję za pomoc w układaniu pytań. Odpowiedzi przyjmuję do godz. 23.59 w środę (decyduje czas opublikowania komentarza), a jeśli rywalizacja wyłoni więcej niż jednego zwycięzcę, za rok zarządzę dogrywkę (już ekspresową). Do dzieła!

Czy do 18 października 2014 roku

1) Podbeskidzie utrzyma się w tzw. ekstraklasie?

2) mistrzostwo Polski obroni Legia Warszawa?

3) polski klub awansuje do Champions League?

4) polski klub awansuje do Ligi Europejskiej?

5) Jakub Kosecki wciąż będzie grał w polskim klubie?

6) Jan Urban wciąż będzie prowadził Legię?

7) Paweł Brożek znów zostanie królem strzelców tzw. ekstraklasy?

8) reprezentacja Polski będzie liderem lub wiceliderem grupy w eliminacjach do Euro 2016? (Czy będzie nim tego dnia, 18 października - ta zasada obowiązuje przy następnych podobnie dwuznacznych pytaniach)

9) zagra w niej Ludovic Obraniak?

10) zagra w niej Mariusz Lewandowski?

11) zadebiutuje w niej kolejny gracz bez przeszłości - nawet jednomeczowej - w naszej tzw. ekstraklasie?

12) Robert Lewandowski (18 bramek) doścignie Zbigniewa Bońka (24 bramki) i będzie co najmniej siódmy w rankingu najskuteczniejszych piłkarzy w dziejach naszej kadry?

13) trenerem reprezentacji Polski będzie Adam Nawałka?

14) polska młodzieżówka awansuje na ME?

15) liga polska awansuje do czołowej dwudziestki rankingu UEFA?

16) felietony z cyklu „A jednak się kręci” będą nadal publikowane w papierowym wydaniu „Gazety Wyborczej”?

17) Adnan Januzaj zagra w seniorskiej reprezentacji jakiegoś kraju?

18) Francesco Totti zagra w reprezentacji Włoch?

19) Iker Casillas nadal będzie grał w Realu?

20) Andrea Pirlo nadal będzie grał w Juventusie? 

21) Mats Hummels nadal będzie grał w Borussii?

22) José Mourinho nadal będzie prowadził Chelsea?

23) rezerwy Barcelony i Realu utrzymają się w drugiej lidze hiszpańskiej?

24) Luciano Spalletti nadal będzie prowadził Zenit St. Petersburg?

26) Gerardo Martino nadal będzie prowadził Barcelonę?

27) Carlo Ancelotti nadal będzie prowadził Real Madryt?

28) Tottenham awansuje do Ligi Mistrzów?

29) awansuje do niej mistrz Czech?

30) włoski klub dotrwa do ćwierćfinału Champions League?

31) Benfica będzie zajmowała co najmniej piąte miejsce w klubowym rankingu UEFA?

32) mistrzem Włoch zostanie drużyna spoza Mediolanu i Turynu?

33) Glasgow Rangers nie przegra meczu w trzeciej lidze szkockiej?

34) klub z miasta położonego na wschód od Monachium awansuje do finału Ligi Europejskiej lub półfinału Ligi Mistrzów?

35) królem strzelców Ligi Mistrzów zostanie piłkarz spoza Europy?

36) Lewandowski będzie w czołowej piątce plebiscytu FIFA na najlepszego piłkarza świata?

37) Cristiano Ronaldo będzie na podium plebiscytu FIFA na najlepszego piłkarza świata?

38) polski piłkarz z pola zagra w lidze angielskiej?

39) Diego Costa nadal będzie grał w lidze hiszpańskiej?

40) Grzegorz Krychowiak nadal będzie grał w Reims?

41) Claudio Ranieri wreszcie wygra rozgrywki ligowe?

42) drużyna z Ameryki Płd. wygra mundial w Brazylii?

43) Hiszpanie znów zagrają w półfinale mundialu?

44) Argentyna będzie na podium MŚ?

45) Leo Messi zostanie królem strzelców MŚ?

46) Miroslav Klose (14 goli) prześcignie Ronaldo (15) i zostanie samodzielnym liderem rankingu strzelców na MŚ?

47) drużyna z Azji awansuje do ćwierćfinału MŚ?

48) Belgia awansuje do ćwierćfinału MŚ?

49) drużyna z Afryki awansuje do ćwierćfinału MŚ?

50) debiutujący w rozgrywkach UEFA Gibraltar zdobędzie choć punkt w eliminacjach ME - seniorskich lub juniorskich?

PS Przypominam, żebyście podliczali i podawali pod tą notką swoje wyniki w poprzedniej edycji Jasnowidza. Termin mija w niedzielę o 23.59.

20:28, rafal.stec
Link Komentarze (343) »
czwartek, 17 października 2013

Dezintegracja uporczywości pamięci, Salvador Dali, 1954

Tajemnicą poliszynela jest, że mamy reprezentację rozdrobnioną na samotne wyspy i archipelagi. Bez zwartej grupy liderów – niech to będzie rada drużyny, jak zwał, tak zwał – za to z trzema potencjalnymi ośrodkami władzy, w osobach Roberta Lewandowskiego, Jakuba Błaszczykowskiego i Artura Boruca. Rozbicie dzielnicowe po piłkarsku.

Przed piątkowym meczem w Charkowie niezależnie od siebie dotknęli problemu ludzie, których doświadczeniu wypada ufać.

Jacek Bąk – 96 występów w reprezentacji, dwa mundiale i Euro 2008 w dorobku – mówił w wywiadzie dla „Gazety”: Kiedy grałem w Katarze, odliczałem dni do zgrupowania kadry. Byliśmy jak rodzina, zjeżdżaliśmy się i było powitanie. Żadnych iPodów czy PlayStation, a jeśli już - to w mniejszym wymiarze niż teraz. Nie jestem w środku, ale widzę, że drużyna jest niespójna.

Wracający do reprezentacji Mariusz Lewandowski – w dorobku 65 meczów dla Polski, mundial i Euro 2008 – opowiadał „Rzeczpospolitej”: Po dwóch dniach na zgrupowaniu mogę powiedzieć, że musimy więcej rozmawiać o meczach, które mamy przed sobą. Analizować. Nastrajać się na walkę w dniu meczu jest za późno. Drużyny nie buduje się tylko na boisku, po to są wspólne obiady, kolacje, żeby przy stole rozmawiać jak ludzie. Wbijam to do głów młodym w Sewastopolu. Pokoleniu iPadów trzeba wytłumaczyć, że piłka to coś innego niż tylko trening, a potem już tylko dom albo zabawa.

Obaj przesłuchiwani zeznawali w konkretnej sprawie, ale nieświadomie używali języka socjologów, którzy w całej nowoczesności widzą rzeczywistość zatomizowaną jak nigdy. Zaludniać go mają indywidualiści zintegrowani ze światem wirtualnym i tam łatwo nawiązujący kontakty, lecz miewający kłopoty z wejściem w głębsze relacje niecyfrowe. W sporcie drużynowym niezbędne, by spoić jednostki w grupę – inaczej zwyciężać niełatwo. I Bąk, i Lewandowski z niechęcią mówią o rozmaitych iGadżetach, wzdychając zapewne do czasów, gdy kadrowiczów integrowały karty, bilard czy inne emocjonujące towarzyskie wyzwania, w których nie brały udziału żadne awatary.

To oczywiście zjawisko uniwersalne – wszystkim nam zdarza się jadać śniadania wśród milczących manekinów wciągniętych przez smartfony – więc nie powinno stawiać rywali w uprzywilejowanej pozycji.

Kiedy jednak ponownie zejdziemy na poziom szczegółu, to w polskiej drużynie ujrzymy chmarę szczególnie rozproszoną. Jesienią ukułem pojęcie „pokolenia Erasmusa”, do którego zaliczyłem – granice są oczywiście umowne i ruchome – graczy przejętych w bardzo młodym wieku przez akademie zagraniczne. Co powinno ich uwalniać od polskich kompleksów (stąd moja częściowa niezgoda na tezę Michała Okońskiego, że naszą piłkę przywodzi do klęsk wiecznie żywy homo sovieticus), ale powoduje też, że przyszli reprezentanci będą pochodzić z różnych światów w coraz większym stopniu. Nie będzie ich łączyć zupełnie nic, nawet szczątkowa znajomość czy wspólnota doświadczeń z polskiej ligi.

Ta przyszłość dzieje się już. Obecni kadrowicze pochodzą z różnych kultur bardziej niż ich poprzednicy. Powołujemy zassanych przez Zachód w sportowym niemowlęctwie Krychowiaka czy Zielińskiego, zawodników naturalizowanych lub Polaków urodzonych poza Polską, niedobitki z naszej tzw. ekstraklasy etc. Z Ukrainą i Anglią przegrywała zresztą drużyna wyjątkowa. Waldemar Fornalik na oba mecze rzucił jedenastki złożone wyłącznie z piłkarzy klubów zagranicznych, w obu też wpuszczał rezerwowych wyłącznie z klubów zagranicznych, ale nade wszystko uderza, że KAŻDY zawodnik podstawowego składu, wyjąwszy duet dortmundzki, przyjechał z innej ligi. Popatrzmy na skład z Charkowa: Liga angielska – rosyjska, rumuńska, włoska, druga niemiecka – francuska, ukraińska – Bundesliga, holenderska, belgijska – Bundesliga.

Nie dość zatem, że żyjemy w erze młodych niepełnosprawnych społecznie, to jeszcze rozrzuca ich po całej planecie. Co gorsza, jedyni w reprezentacji zjednoczeni barwami klubowymi Lewandowski i Błaszczykowski często zachowują się na boisku jak jednoosobowe ruchy separatystyczne, a poza boiskiem, to też już wiedza publiczna, łączy ich bardzo szorstka przyjaźń. Akurat tych, którzy powinni – również z racji umiejętności – stworzyć jądro, wokół którego wirują te elektrony we wszystkich kolorach Europy. Słowem, jak już spadają na nas nieszczęścia, to stadami. Może zamiast rozpaczać po przegranych eliminacjach, powinniśmy odetchnąć, że z tego rozszczepienia nie eksplodowało nam w oczy jeszcze klęską w Mołdawii?

PS Przypominam, żebyście podliczyli i podali pod poprzednią notką swoje wyniki w konkursie na Jasnowidza roku. Termin mija w niedzielę o 23.59. Możecie też proponować tam swoje pytania do kolejnej edycji, zapomniałem poprosić wcześniej.

środa, 16 października 2013

Już pojutrze będziecie do zawrotu głów świętować szóstą rocznicę założenia bloga „A jednak się kręci”, a skoro znów dacie – damy – czadu, to znów pobawimy się w futurologię, uprzednio rozstrzygając ubiegłoroczną edycję „Jasnowidza roku”. Kto nie czai, o co cały jest ambaras, niech kliknie po wiedzę np. tutaj, tutaj i tutaj, by wystartować w najnowszym wydaniu konkursu. I powalczyć o koszulkę przyszłorocznego triumfatora Ligi Mistrzów.

Pytania ogłoszę najpewniej jutro, ale trzeba też wyłonić najnowszego Jasnowidza, czyli triumfatora poprzedniej edycji. Zgodnie z umową każdy uczestnik musi samodzielnie policzyć poprawne odpowiedzi i pochwalić się ich liczbą na blogowym forum. Ja tylko najlepsze wyniki zweryfikuję, by mieć pewność, że nikt z sobie tylko wiadomych powodów nie użył matematyki nieklasycznej. A w przypadku remisu zarządzę dogrywkę - już ekspresową. Na wasze wyniki czekam do 23.59 w niedzielę, 20 października (kto nie zdąży, odpada), ale byłbym wdzięczny, gdybyście wrzucali je już teraz, łatwiej będzie mi zaplanować ewentualną dogrywkę i w ogóle przygotowywać kolejne konkursowe notki. Niżej poprawne odpowiedzi.

Czy do 18 października 2013 roku

1) Podbeskidzie utrzyma się w tzw. ekstraklasie? TAK

2) mistrzostwo Polski zdobędzie Legia Warszawa? TAK

3) polski klub awansuje do Champions League? NIE

4) polski klub awansuje do Ligi Europejskiej? TAK

5) Arkadiusz Milik wciąż będzie grał w polskim klubie? NIE

6) Franciszek Smuda dostanie posadę w polskim klubie? TAK

7) polski piłkarz znów zostanie królem strzelców tzw. ekstraklasy? NIE

8) reprezentacja Polski zakwalifikuje się na mundial w Brazylii lub zachowa szanse na awans? NIE

9) zagra w niej Artur Boruc? TAK

10) zadebiutuje w niej kolejny gracz bez przeszłości - nawet jednomeczowej - w naszej tzw. ekstraklasie? TAK

11) Marcin Wasilewski będzie jej kapitanem w co najmniej jednym meczu? TAK

12) Robert Lewandowski (15 bramek) doścignie Dariusza Dziekanowskiego oraz Ebiego Smolarka (20 bramek) i wejdzie do czołowej dziesiątki najskuteczniejszych piłkarzy w dziejach naszej kadry? NIE

13) Tomasz Frankowski (163 gole) prześcignie Gerarda Cieślika (167 goli) w klasyfikacji najlepszych ligowych snajperów wszech czasów? TAK

14) drużyna z Ameryki Płd. wygra mundial U-20? NIE

15) Hiszpanie po raz trzeci z rzędu zdobędą mistrzostwo Europy U-19? NIE

16) prezesem PZPN zostanie były piłkarz reprezentacji Polski? TAK

17) felietony z cyklu „A jednak się kręci” będą nadal publikowane w papierowym wydaniu „Gazety Wyborczej”? TAK

18) liga polska utrzyma się w czołowej dwudziestce rankingu UEFA? NIE

19) Łukasz Piszczek będzie nadal grał dla Borussii Dortmund? TAK

20) Tomasz Kuszczak wróci do angielskiej Premier League? NIE

21) Roy Hodgson nadal będzie prowadził reprezentację Anglii? TAK

22) Neymar zagra w Barcelonie albo Realu Madryt? TAK

23) rezerwy Barcelony i Realu skończą drugą ligę hiszpańską w czołowej szóstce? NIE

24) Luciano Spalletti nadal będzie prowadził Zenit St. Petersburg? TAK

25) Jose Mourinho nadal będzie prowadził Real Madryt? NIE

26) Tito Vilanova nadal będzie prowadził Barcelonę? NIE

27) Roberto Mancini nadal będzie prowadził Manchester City? NIE

28) Everton awansuje do Ligi Mistrzów? NIE

29) BATE Borysów awansuje do niej po raz czwarty? NIE

30) włoski klub dotrwa do ćwierćfinału Champions League? TAK

31) oba kluby mediolańskie zagrają w sezonie 2013/14 Ligi Europejskiej? NIE

32) Bayern utrzyma się na podium klubowego rankingu UEFA? TAK

33) mistrzem Włoch zostanie drużyna spoza Mediolanu i Turynu? NIE

34) Szachtar Donieck skończy sezon ligi ukraińskiej bez porażki? NIE

35) Glasgow Rangers awansuje bez baraży do trzeciej ligi szkockiej? TAK

36) klub z miasta położonego na wschód od Monachium awansuje do finału Ligi Europejskiej lub półfinału Ligi Mistrzów? NIE

37) królem strzelców Ligi Mistrzów zostanie piłkarz spoza Europy? NIE

38) Iker Casillas będzie na podium plebiscytu FIFA na najlepszego piłkarza świata? NIE

39) Leo Messi wyrówna lub pobije swój klubowy rekord strzelecki (73 gole) ustanowiony w minionym sezonie? NIE

40) polski piłkarz zdobędzie bramkę we włoskiej Serie A? TAK

41) Radamel Falcao nadal będzie grał w lidze hiszpańskiej? NIE

42) Edinson Cavani nadal będzie grał w Napoli? NIE

43) Grzegorz Krychowiak nadal będzie grał w Reims? TAK

44) Kaka nadal będzie grał w Europie? TAK

45) Marcelo Bielsa nadal będzie pracował w Europie? NIE

46) Mano Menezes będzie selekcjonerem reprezentacji Brazylii? NIE

47) reprezentacja Wybrzeża Kości Słoniowej wygra Puchar Narodów Afryki? NIE

48) Belgia awansuje na mundial? TAK

49) chiński lub japoński klub awansuje do półfinału azjatyckiej Ligi Mistrzów? TAK

50) Władysław Jerzy Engel przyzna się na swojej stronie internetowej do regularnego czytania blogu „A jednak się kręci”? NIE

20:34, rafal.stec
Link Komentarze (108) »

Nie złoście się, nie miejcie mu niczego za złe, przecież nie był Dyzmą. Kulturalny, nieawanturujący się, zaproszenia na raut nie podniósł z ulicy, przeciwnie, został zaproszony w uznaniu dla zasług, kompetencji i czego tam u nas trzeba, by objąć kadrę to brzmi dumnie narodową.

Jako piłkarz nigdy w niej nie wystąpił. Nie grał za granicą. Nie grał nigdzie poza Chorzowem.

Jako trener też nie wychynął poza kluby ledwie wiążące koniec z końcem. Nie pracował za granicą. Nie zdobył żadnego trofeum, choćby krajowego. Z europejskimi pucharami zetknął się tylko na mgnienie oka, w rundach wstępnych. Nie wprawiał się jako asystent w drużynach narodowych, juniorskich bądź seniorskiej.

Żegnam Waldemara Fornalika krótko, jak krótko trwała jego kadencja – i najwspanialsze doświadczenie w karierze, jak mniemam – ale pożegnać muszę, bo to naprawdę epizod do zapamiętania. Tylu u nas zawodzenia, że brakuje nam, Polakom, innowacyjności, a na stanowisku futbolowej reprezentacji kraju zainstalowaliśmy wynalazek, o jakim nikt inny nawet nie pomyślał.

No, może poza Republiką Zielonego Przylądka. My wezwaliśmy bohatera Ruchu Chorzów, oni – kontrolera ruchu lotniczego.

wtorek, 15 października 2013

Nasza piłkarska reprezentacja na swoje historyczne dno stoczyła się kilka lat temu. I po eliminacjach do MŚ wiemy, że wciąż tam tkwi.

Dokładnej mapy nie wyznaczymy, UEFA ani FIFA nie podaje klasyfikacji eliminacji, podsumowującej także osiągnięcia tych, którzy nie awansowali. Ale można spróbować wyrysować jej kontury. Wskazać klasę panującą, zbierających cięgi poddanych, wschodzące lub tymczasowe potęgi.

1) Nietykalni. Hiszpania, Holandia i Niemcy eliminacji zasadniczo nie wygrywają, lecz je odfajkowują. W 30 meczach punkty gubiły czterokrotnie, zawsze remisując. Supermocarstwa wychodzą z kwalifikacji bez zadraśnięć od kilku edycji MŚ i ME – jeśli zsumujemy dorobek z minionych pięciu lat, to okaże się, że poniosły ledwie jedną porażkę w ostatnich 84 próbach o punkty! Tworzą już odrębną kastę uprzywilejowanych, którzy status potwierdzili na poprzednim mundialu, obsadzając całe podium. Co ciekawe, Polacy się z nimi nie zderzają. Od 20 lat. To też nie pomaga.

2) Objawienie oczekiwane, czyli Belgia. Reprezentacja rozpołowiona jak żadna na kontynencie, co słychać nawet w wywiadach – jedni udzielają ich po francusku, inni po niderlandzku. I wywołująca niepokój polityków pragnących rozpadu państwa, bowiem jej zwycięstwa działają integrująco. Nie wiadomo, dlaczego znienacka obrodziła aż tyloma talentami – od bramkarzy Courtoisa i Mignoleta, przez obrońców Kompany’ego i Vertonghena, po ofensywnych Hazarda i Lukaku – ale dla nas pouczające powinno być, że program naprawczy Belgowie wdrożyli akurat w 2000 roku. Tuż po klęsce poniesionej na mistrzostwach Europy, które współorganizowali. Powiedzielibyśmy „skąd my to znamy”, gdyby nie tamten program naprawczy. My swojego nie wdrożyliśmy

3) Objawienie nieoczekiwane. Islandia na razie wzbiła się tylko na poziom baraży, a tam niezależnie od losowania szanse na mundial będzie miała iluzoryczne. Ale to i tak poziom niebotyczny, zważywszy na to, że dotąd nigdy nigdzie nie awansowała, piłkarzy dobiera z 320 tys. obywateli (ludniejszy jest Lublin), nie stosuje sztucznego wspomagania naturalizacjami, pogoda pozwala grać w jej lidze przez niespełna pół roku. Trenuje Islandczyków Szwed Lars Lagerback, wcześniej wieloletni selekcjoner swoich rodaków, którego kandydaturę na łamach „Gazety” polecaliśmy do rozważenia PZPN u schyłku 2009 roku, gdy działacze przymierzali się do nominacji dla Franciszka Smudy.

4) Solidność jako cnota. Grecja też może być przykładem pouczającym – po rozstaniu z Otto Rehhagelem znalazła właściwego kontynuatora jego myśli (obcokrajowca, choć ze swojej ligi) i stała się drużyną z bardzo wyrazistą tożsamością. Niezdolną do porywania kibiców i pozbawioną choćby jednej rozpoznawanej ponad granicami gwiazdki, lecz znakomicie zorganizowaną w defensywie (jako jedyna w Europie u siebie nie straciła gola!), skupioną na maskowaniu licznych wad piłkarzy, skrupulatną przy planowaniu stałych fragmentów gry, potwornie przykrą dla każdego przeciwnika. W reprezentacji Grecji dwa plus dwa daje pięć. Inaczej niż w polskiej.

5) Solista, czyli Zlatan Ibrahimovic, czyli spełnienie snów polskiego kibica, który nie może znieść tego, że Robert Lewandowski nie umie zwyciężać w pojedynkę. Szwedzkiego napastnika otaczają w kadrze piłkarze jeszcze mniejsi niż polskiego, z Ligi Mistrzów przeciętny kibic może kojarzyć co najwyżej Mikaela Lustiga, obrońcę Celticu Glasgow. Zlatan nie potrzebuje być jednak sprawnie obsługiwanym przez innych trybem, maszynerię napędza sam. Należy do najskuteczniejszych i najczęściej asystujących w całych eliminacjach, a w sparingu potrafi rozstrzelać czterema golami Anglię. Szwecja bez niego może nie przegrać, ale i raczej nie wygra. I chyba tylko on może sprawić, że przeżyje baraże.

5) Bilans Polaków wygląda tym nędzniej, że w losowaniu im się poszczęściło. Nie dlatego, że znów dostali najsłabszą na świecie reprezentację San Marino, lecz dzięki wyciągnięciu z koszyka rozstawionych Anglii – drużyny neurotycznej, duszonej presją rozhisteryzowanej prasy, wyraźnie ustępującej klasą wymienionym wyżej nietykalnym. Mimo to nasi położyli się na czwartym miejscu w tabeli. I jeśli porównać punktowy dorobek „czwartych” ze wszystkich grup, musielibyśmy ich sklasyfikować na 27-28. miejscu w Europie. A jeśli rozszerzyć badanie na poprzednie eliminacje mundialu (o Euro 2012 się nie biliśmy), to spadliby do czwartej dziesiątki. Co oznacza, że polska reprezentacja plasuje się w europejskiej hierarchii jeszcze niżej – wyraźnie niżej! – niż polska liga (22. w rankingu UEFA), plądrowana przecież przez bogatsze kluby i werbująca obcokrajowców chóralnie wyklinanych jako nieudacznych.

Fakty czynią zatem jeszcze bardziej absurdalnymi pojękiwania Waldemara Fornalika, jakoby wszyscy żądali od niego gry według standardów niemieckich czy angielskich. Niech na początek reprezentacja, która już u schyłku eliminacji MŚ 2010 obsunęła się na poziom najniższy po wojnie, uniesie się na poziom klubów. Czyli wciąż bardzo niski.

Kiedy UEFA ogłaszała, że mistrzostwa Europy zostaną rozdęte do 24 uczestników, prorokowałem, że Polacy będą grać na nich już zawsze – w końcu będą przyjmować już niemal każdego. Z najnowszych danych wynika, że mogłem się grubo mylić. Nawet jeśli Belgia czy Hiszpania się nie rozpadną i rywali nie przybędzie.

poniedziałek, 14 października 2013

Oczywiście zmory futbolowe. Pierwszej – żałosnych spektaklom „poszukiwań” kolejnych selekcjonerów reprezentacji – poświęciłem felieton do dzisiejszej „Gazety Sport.pl Extra”. O drugiej – wieloletnim przekleństwie lewej obrony – dłuższy kawałek napisałem wraz z Michałem Szadkowskim. Oba teksty, jak wszystkie z poniedziałkowego magazynu, leżą za płatną ścianą.

niedziela, 13 października 2013

mundial 2014, Belgia, Romelu Lukaku, Eden Hazard, Marc Wilmots

Wszyscy przeczuwaliśmy, że ta potęga wzejdzie, promyki od dawna przedostawały się na największe stadiony, sam latem 2012 roku blogowałem o zagadce nie do rozwikłania. Dlaczego 11-milionowy kraik spłynął znienacka nieprawdopodobnym talentem, skoro nie przedsięwziął żadnego przełomowego uzdrawiania swojego futbolu, jak np. sąsiedzi z Francji (nagrody odbierali u schyłku lat 90.) i Niemiec (odbierają je ostatnio)? Prywatne firmy, niezależnie od siebie i dla czystego zysku, zainwestują w poprzedzone intensywną selekcją szkolenie i już wystarczy, nazajutrz stajemy się eksportowym potentatem, zasypującym towarem najbogatsze ligi świata? Pomogło to, że po poniżającej klęsce na rozgrywanym u siebie Euro 2000, federacja rozesłała klubom podręcznik ze wskazówkami, jak uczyć dzieci?

Tajemnicy nadal nikt nie odkrył, być może dlatego, że tajemnica wcale nie istnieje, jak zdaniem wielu nie istnieją Belgowie – obywatele państwa znajdującego się nieustannie w krawędzi rozpadu, a paradoksalnie dającego stolicę zjednoczonej Europie. Wiemy natomiast, że w futbolu Belgowie istnieją coraz zuchwalej. Właśnie awansowali na mundial w stylu zarezerwowanym ostatnio wyłącznie dla Hiszpanów, Niemców i Holendrów. 8 zwycięstw, 1 remis, stosunek bramkowy 17-3. Drużyna zwarta i zorganizowana w stopniu niełatwym do uzyskania w reprezentacjach, w rankingu FIFA plasująca się już na szóstym miejscu, w następnym notowaniu wyskoczy prawdopodobnie jeszcze wyżej – nad Kolumbię i Włochy, co da jej czwartą pozycję. A na mistrzostwach świata wystawi wyłącznie ludzi, których już lepiej już gorzej znacie z lig europejskich, wyrobników z prowincji wśród nich nie uświadczysz.

Do losowania grup przystąpi Belgia, uwaga, jako rozstawiona. I chyba już teraz wiadomo, że dla mnóstwa fanów – spragnionych nowości, jak zawsze – będzie podczas turnieju drużyną drugiego wyboru, ulubioną zaraz po własnej. A dla tych, którzy własnej nie będą mieli – pierwszego wyboru.

Kiedy na nią patrzę, nie umiem oprzeć się skojarzeniu z reprezentacją Francji, która zdobywała mistrzostwo świata i Europy – tutaj też mamy miksturę genów z całej planety. Kiedy natomiast szukam wspólnego mianownika dla kluczowych belgijskich piłkarzy, dostrzegam imponujące warunki fizyczne – rdzeń tworzą wielkogabarytowi twardziele, od Kompany’ego (190 cm) i van Buytena (197), przez Witsela (187) i Fellainiego (194), po Benteke (190) i Lukaku (191). Ten ostatni – opisywałem cud natury, gdy miał 16 lat – poleci na MŚ jako rozpoznawana ponad granicami gwiazda, jeśli tylko José Mourinho pójdzie po rozum do głowy i zabierze go w styczniu z wypożyczenia do Evertonu (i jeśli zdoła, ponoć sobie tego nie zagwarantował). Oczywiście gwiazda niejedyna, skoro między wielkoludami przemyka 22-letni mikrus Eden Hazard, część innego niespotykanego zjawiska, wpisującego się w ten magiczny czas – w reprezentacji zadebiutował już jego 20-letni brat Thorgan, w White Stars Bruxelles zaczyna karierę 18-letni Kylian (co ciekawe, wszyscy wykonują na boisku podobne role), w Chelsea ćwiczy 9-letni Ethan, a w przeszłości w ligach belgijskiej kopali również mama Carine oraz tata Thierry. Niczego sobie rodzinka, aż się boję sprawdzać, czy akwariowe rybki nie pływają aby u nich w zalecanych przez federację ustawieniu 4-3-3. Mniej efektownie wyglądają nawet bracia Borlee – belgijscy czterystometrowcy, którzy do sztafety 4x400 m na sierpniowych mistrzostwach świata musieli dosztukować jednego biegacza spoza rodziny.

Nawiasem mówiąc, ta opowieść staje się jeszcze bardziej przytłaczająca, gdy zerknąć, co wyprawiają Belgowie w wieku juniorskim. Młodzieżówka prze od zwycięstwa do zwycięstwa na igrzyska w Rio de Janeiro, 19-latkowie rozpoczęli właśnie eliminacje do mistrzostw Europy od dwóch zwycięstw, chyba wszyscy usłyszeli 17-letnim Zakaria Bakkalim, o dojrzewających bogactwach pisze John Chapman w otwartym liście do angielskiego selekcjonera Roya Hodgsona, który umyślił sobie przeciągnąć na stronę Anglików innego belgijskiego żółtodzioba, Adnana Januzaja z Manchesteru United.

Oni przyszłością żyć jednak nie potrzebują, teraźniejszość smakuje przepysznie, a operacją mundial 2014 kieruje Marc Wilmots, który w sprawach mundialowych ma rachunki do załatwienia. Przed 12 laty, kiedy poleciałem na swoje pierwsze mistrzostwa, wytypowałem go – wówczas już schorowanego weterana – do gazetowej jedenastki turnieju, ale on usatysfakcjonowany z boiska nie schodził. W 1/8 finału z Brazylią zabawiał się z Lucio jak chciał, był tamtego wieczoru najlepszy, strzelił nawet gola. Niestety, sędzia niesłusznie go anulował.

Dziś Wilmots ma kłopoty przyjemniejsze, z każdym tygodniem będzie mu trudniej pomijać przy powołaniach tych, których kadra nie pomieści. Jak już ćwierkałem na Twitterze, przybywa powodów, by ten kraj rzeczywiście rozparcelować na Flandrię i Walonię.

 
1 , 2
Archiwum
Tagi