Blog > Komentarze do wpisu

Rozdwojenie Barcelony

Liga Mistrzów, FC Barcelona

Kiedy nastaje wiosna w Lidze Mistrzów, na widok Barcelony przypominam sobie o nieszczęśnikach, którzy boją się oddalać od domu. Pewnie słyszeliście: są tacy, co to po prostu nie przepadają za podróżowaniem do innych krajów, ale zdarzają się i osobnicy skrajnie nieprzystosowani, co to wpadają w panikę na myśl o wypadzie do sąsiedniej dzielnicy. Pośród futbolistów na tę osobliwą fobię cierpiał (cierpi?) na przykład Jesús Navas, związany z Sewillą skrzydłowy, który w szczycie przeżywanych niepokojów odmawiał uczestnictwa nawet w zgrupowaniach reprezentacji kraju organizowanych w Hiszpanii. Dlatego najcięższą wojnę musiał wygrać wojnę z własną psychiką – zanim zgodził się polecieć na mundial do RPA. I jeszcze jedną, by podpisać kontrakt z Manchesterem City. Skąd już zresztą zdążył wrócić, oczywiście na sewilski stadion Ramón Sánchez Pizjuán.

Moje skojarzenia z ofiarami patologicznej tęsknoty za domem piłkarze katalońskiego klubu wywołują z powodu szokującego rozszczepienia osobowości, jakiego doznają w pucharowych fazach Champions League. Niezmiennie, od lat.

Spójrzmy na ich ostatnie dokonania wyjazdowe: we wtorek wywieźli 0:0 z Lyonu, a w poprzednich sezonach przerżnęli 0:3 z Romą, wydłubali 1:1 z Chelsea, przyjęli 0:3 od Juventusu, 0:4 od Paris Saint-Germain oraz 0:2 od Atlético Madryt. Bilans: jeden remis, pięć porażek, 1-13 w bramkach.

A teraz wspomnijmy wiosenne mecze Champions League we własnym ogrodzie na Camp Nou, z oczywistych względów rozegrane z tymi samymi rywalami: 4:1 z Romą, 3:0 z Chelsea, 0:0 z Juventusem, 6:1 z PSG, 2:1 z Atlético. Cztery zwycięstwa, jeden remis, 15-3 w bramkach. U siebie rozszarpujemy na strzępy każdego, kto się nawinie, w gościach sparaliżowani przepraszamy, że przed wejściem na murawę nie zdjęliśmy korków, i czekamy, aż naleją nam na pupy. Nie uświadczycie w Lidze Mistrzów innego zespołu, który tyle traciłby po wychynięciu poza rogatki miasta lub odwrotnie – tyle zyskiwałby w świetle swojskiego jupitera. Normalnie królowie galaktyki i króliki doświadczalne w jednym organizmie.

Popularne wytłumaczenia zaskakujących przemian znamy. Obwinia się trenera Ernesto Valverde, który ma chorować nawet nie na nadmierną zachowawczość, co na wrodzone tchórzostwo, i na obcej ziemi nie wykorzystywać w pełni arsenału ofensywnego piłkarzy i przesadnie się zabezpieczać – znamienne, że wtorkowe 0:0 w Lyonie oraz ubiegłoroczne 0:3 w Rzymie łączy obecność Sergiego Roberto w drugiej linii (teraz miejsca Brazylijczykowi Philippe Coutinho nie ustąpił on, lecz atakujący Ousmane Dembélé). Ewentualnie obrywa stetryczały Luis Suárez, który swojego ostatniego wyjazdowego gola w LM wtłukł chyba w XIX wieku.

Łatwiej byłoby to wszystko przyjąć, gdyby nie to, że kapitulanckie skłonności rozkładają Barcelonę tylko w tych w rozgrywkach, i to tylko wiosną. Tottenhamowi potrafi załadować na jego boisku 4:2, Realowi Madryt 3:0 i 3:2, z Atlético 2:1 lub wytrzymać z nim na remis 1:1 – że wspomnę tylko co świeższe mecze z co mocniejszymi przeciwnikami. Wierzę w wyjątkową magię wieczorów uszlachetnionych hymnem Champions League i stawką rund pucharowych, ale bez przesady, El Clásico pozbawione wymiaru międzynarodowego to również nie byle jakie wyzwanie, tu również przerażony Valverde powinien zgłupieć.

W kraju katalońska drużyna panuje więc ostatnio absolutnie, albo zdobywając mistrzostwo (częściej), albo przez minimalną stratę do lidera poprzestając na wicemistrzostwie (rzadziej), natomiast w Lidze Mistrzów – pomimo przytłaczających triumfów na Camp Nou – bilans zaczyna wyglądać żałośnie. I niezbyt zanosi się na poprawę. Postawa rozdwojonej Barcelony kłuje w oczy zwłaszcza przy zuchwałości głównych rywali, piłkarzy Realu Madryt, którzy w Amsterdamie kopią pokracznie, wygrywają niemal wbrew przebiegowi wypadków, ale ich kapitan Sergio Ramos mimo wszystko ma czelność zrezygnować z udziału w rewanżu, bo uważa, że kolegom nic nie grozi (wyprosił dyskwalifikację, blogowałem o tym tutaj). I pewnie słusznie uważa. Jak Barcelona wiosenne podróże po Europie znosi fatalnie, tak królewscy wszędzie czują się jak na podbitych ziemiach – odprawią dziecinnie podrygujący Ajax (2019), rozwalą Juventus, dadzą po łapach Bayernowi i PSG (2018).

Teoretycznie powinni teraz madrytczycy rozglądać się ostrożniej: opuścił ich superpiłkarz Cristiano Ronaldo, na jego pozycji lata dzidziuś Vinicius, wciąż oglądają wymiętego Garetha Bale’a, musieli szybko i w trybie alarmowym pożegnać się z nowym trenerem, tego z kolei zastąpił żółtodziób Santiago Solari, pęd zatracił nawet arcykluczowy w minionych latach Marcelo. To ich samolotem, gdy ruszają w Europę, powinny wstrząsać ostrzejsze turbulencje niż odrzutowcem Barcelony. Doprawdy, nieprzenikniona bywa dynamika wydarzeń – i emocji – na futbolowych szczytach. Katalońskie wiosny w Lidze Mistrzów to ostatnio łamigłówka zbyt odległa od moich możliwości percepcyjnych i poznawczych, żebym zgrywał chojraka: czuję się jak Jesús Navas, któremu kazali zapukać do sąsiada, boję się nawet pomyśleć, gdzie może leżeć rozwiązanie.

środa, 20 lutego 2019, rafal.stec
Komentarze
2019/02/20 21:55:13
Na szczęście możliwości percepcyjne radykalnych kibiców Realu nie znają ograniczeń, więc zaraz się dowiesz, że wyjaśnienie jest dziecinnie proste: Barcelona jest cienka jak alabaster, a potęga Realu wynika z historycznej konieczności.
-
2019/02/20 22:44:09
Oni tak mają nie od dziś, mieli wiele takich sezonów,

A rozwiązanie zagadki jest bardzo proste - rozmiar boiska, które istotnie odbiega od pozostałych, i wymusza zupełnie inną grę. Na Nou Camp strata piłki w środku boiska nie jest tak groźna jak gdzie indziej, bo do bramki przeciwnik ma dalej, więc można wyjść ofensywnie. Jest też więcej miejsca do gry. A potem jedziesz na wyjazd, a tam ciasno, presing i można się zgubić.
-
2019/02/21 08:31:30
@grzespelc

Były takie czasy, wcale nie tak dawno, kiedy Barcelona była dość automatycznym, głównym i najpewniejszym faworytem do wygrania LM. Teraz to zdanie byłoby prawdziwe co najwyżej, gdyby za wygranie derbów Barcelony dawali paczkę papierosów wiadomej marki (beznadziejny żart, ale jakoś nie mogłem się powstrzymać). W czasach wzmiankowanych dysproporcja ich wyników u siebie i na wyjeździe nie wydawała się aż tak znacząca...

...a wg Twojej koncepcji powinna! Bo przecież to czasy, w których pozycje były obsadzane przede wszystkim wychowankami, przyzwyczajonymi do boiska wielkości oceanu, na którym wystarczy stanąć i się rozejrzeć, by przestać być płaskoziemcą (jak wyżej). Teraz, z zaciągiem osób wcale nie aż tak bardzo przyzwyczajonych do walorów grania w dwóch strefach czasowych na raz, radzą sobie na wyjazdach gorzej, podczas gdy efekt powinien być przeciwny.

@historyczny paradygmat zwycięskości Realu
A może coś jest na rzeczy? To znaczy nie z tym, bo to jest oczywiście teoria fanowsko-deliryczna, ale z czymś nieco pokrewnym. Obecnie Real gra dość stabilną kadrą, do której stopniowo wprowadzani są młodzi piłkarze z zaciągu lub własnej produkcji. To działa, gdzie przez "działa" mam na myśli nie takie wielkie armaty (ten mi się udał), ale regularnie dobre wyniki w LM. Wcześniej, gdy Real był holenderski, ale też jeszcze wcześniej, gdy był galaktyczny, nie działało. To Barcelona wtedy świat cieszyła stężeniem starszych i młodszych wychowanków oraz wysokim średnim czasem w klubie i to Barca wygrywała LM wtedy wyjątkowo często. A jeszcze wcześniej, gdy w 5 lat Real wygrał 3 razy, to [tu wstaw jakieś banialuki z wyrazami Casillas i Raul, bo piszący figę tam pamięta i chętnie nawet przeczyta jakąś krytykę tego punktu, jak i całokształtu koncepcji].
-
2019/02/21 08:37:40
Ojej, jakie to długie. No to jeszcze wersja tl;dr:
1. grzespelc się myli;
2. Real wygrywa Ligi Mistrzów, bo rozsądnie gospodaruje młodzieżą;
3. wiele kiepskich gier słownych i jeden wyśmienity kawałek z armatą.
-
2019/02/21 12:31:24
@koziolek
Gdy Real wygrywał LM w 1998, 7 piłkarzy z podstawowego składu (bez Redondo, Sanchisa, Hierro i Raula), a także rezerwowy Suker byli w klubie pierwszy (Karembeu, Morientes) lub drugi sezon. Był to też pierwszy i jedyny sezon z Heynckesem w roli trenera. W 2000 był już nowy trener (który objął pracę w trakcie sezonu), a w finale LM wystąpiło 6 nowych piłkarzy (nie licząc Karanki i rezerwowego Savio, którzy byli już w klubie w 1998, ale bez występu w finale). Potem była zmiana prezesa, która nie uspokoiła sytuacji ;). W finale LM 2002 mamy 5 nowych piłkarzy w podstawie (w tym wspomniany przez Ciebie Figo ;)) plus rezerwowy Flavio Conceicao. Ogólnie we wszystkich trzech finałach zagrało tylko 4: Raul, Morientes, Roberto Carlos i Hierro, przy czym ten ostatni był kontuzjowany w drugiej części sezonu 1999/2000 i w finale zagrał tylko symbolicznie, w końcówce, przy ustalonym wyniku.

Więc może jednak coś jest na rzeczy z tą historyczną koniecznością ;p

Ale tak serio to Twoja hipoteza całkiem mi się podoba i byłbym ciekaw takiej analizy na szerszą skalę, jaka jest korelacja między stażem piłkarzy w zespole, a wynikiem osiągniętym w LM.
-
Gość: dzejsondonovan, 91.90.160.*
2019/02/21 14:15:33
Czy wy upadliście na głowy z tymi boiskami?:)

Boisko Barcy różni się o max 1-2 metry od innych przytaczanych boisk.
Ma ten sam wymiar co na Bernabeu czy Wanda M.
-
2019/02/21 14:34:26
Widzę, że zostałem uprzedzony: owszem, Barcelona miała kiedyś u siebie więcej placu, ale już dawno temu go zmniejszyła, na prośbę chcącej ujednolicenia UEFA. Teraz ma 105x68, jak Stadio Olimpico Romy czy Parc Olympique Lyonnais.
-
Gość: VTC, 195.248.255.*
2019/02/21 14:58:57
Nie tak znowu dawno temu, wiosną 2015 (pierwszy sezon Luisa Enrique) Barcelona wygrała na wyjeździe z Man City (2-1, mogło być 3-1, ale Messi zmarnował rzut karny w końcówce), następnie zniszczyli wręcz PSG w Paryżu (3-1, było już 3:0, ale Mathieu podarował gospodarzom bramkę). Wreszcie w półfinale porażka 2:3 z Bayernem w Monachium, ale przy stanie 2:1 dla Barcy mogli przestać grać, bo w tym momencie Bawarczycy potrzebowali 5 goli, by awansować (3:0 na Camp Nou w pierwszym meczu).

Inna sprawa, że nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków po pierwszych meczach 1/8 finału. Połowa lutego to nie jest moment sezonu, w którym potrzebna jest szczytowa forma. Ok, czasem sprawy wymykały się spod kontroli (0:2 na San Siro z Milanem oraz zwłaszcza 0:4 w Paryżu), ale zawsze udawało się przesądzić awans na Camp Nou (w tych dwóch przypadkach po remontadach, które przeszły do historii, a przez cules zostaną zapamiętane na wiele lat). 1:1 na Chelsea, potem gładkie 3:0 (2018), 1:1 w Stuttgarcie, potem gładkie 4:0, 1:1 w Lyonie, potem gładkie 5:2 (2009).

Tak się składa, że Barca od wielu lat zawsze wychodzi z grupy z pierwszego miejsca, czego konsekwencją jest, że ten lutowy mecz otwierający fazę pucharową grają na wyjeździe. Ale forma na Camp Nou też w tym okresie rewelacyjna nie jest, że wspomnę tylko wymęczone 1:0 z kandydatem do spadku, Realem Valladolid po golu z karnego w ostatnią sobotę.
-
2019/02/21 17:55:20
Właśnie zapoznałem się z kasandryczną wizją Rafała o prawdopodobnie najgorszym wyniku naszych reprezentantów w LM od 2012 r. Pociechą jest to, że Wojtek został przez dziennikarzy uznany za najlepszego piłkarza Juwentusu, Łukasz z powodu kontuzji w blamażu nie uczestniczył, a Robert co prawda został uznany za najgorszego piłkarza Bayernu, ale podobnie jak sam wielki Ronaldo w drużynie Juwentusu.

A ja mam jeszcze jedną... - z reguły pomeczowe oceny budzą moje poważne wątpliwości. Oczywiście mam na myśli tylko te mecze, które oglądałem.
-
2019/02/21 17:58:38
Nie tak dawno (październik 2018), CIES opublikował raport o aktualnej stabilności składów, w top 5: Real 1, Barca 2, różnica 0.5 roku.

Z kolei w kwietniu 2018 opublikowali raport o relacji stabilności składu do sukcesów. Wyszła korelacja, w której najlepsze zespoły wymieniały średnio 30% składu (mowa o 25 zawodnikach, nie podstawowej jedenastce), natomiast najsłabsze, powyżej 40%. W jednym z argumentów podają, że powodem wyższej rotacji są mniejsze zasoby finansowe, które zmuszają do sprzedaży najlepszych zawodników.
-
2019/02/22 07:25:49
@xgrl

Ładne rzeczy pokazujesz :)
Raport nr 2 jest patolo amatorski niestety, np. ten szereg rozdzielczy przedziałowy
www.football-observatory.com/IMG/sites/mr/mr34/en/images/fig05.svg?crc=24368284
jest na tyle spieprzony, że sensownych (ani nawet bezsensownych) estymatorów korelacji się na tym nie obliczy. Jakby mi jakiś podchorąży to tak opracował, dwója jak malowana...
-
2019/02/22 09:51:15
@koziolek
Być może jest na rzeczy, a być może nie jest. Nie wierzę jednak, aby - z dotychczasowymi władzami poznawczymi hominis sapientis - można było pokusić się o jakąkolwiek teorię, która to wyjaśnia (rozmiar boiska, liczba wychowanków, stabilność składu itd.). Być może jednym z największych błędów kibiców jest usilna próba dokonania analizy matematycznej, w rezultacie której udałoby się objaśnić osiągane wyniki. Być może nie doceniamy roli przypadku oraz detali niewidocznych - jak by to ujął Autor - nieuzbrojonym okiem.
-
2019/02/22 10:30:29
@st.pauli
W prawidłowym modelu uwzględniasz niepewność. W piłce, i innych grach z niską liczbą 'bramek', losowość zwycięstwa w pojedyńczym meczu jest znacznie wyższa niż np. w koszykówce, ale ciągle w dłuższym okresie (sezon) możesz dużo przewiedzieć z czystej matematyki. Np. świetnym predyktorem miejsca w lidze jest płaca zawodników. Dla fun'u, takie dane publikuje np. MLS.

@koziolek
Wydaje mi się, że z danych surowych nic im nie wychodziło, więc żeby potwierdzić hipotezę, musieli pójść w kierunku agregacji/standaryzacji danych, tak żeby wynik dopasował się do przypuszczeń i stąd dziwny wykres, poniekąd maskujący co autor miał na myśli :)
-
2019/02/22 11:31:20
W każdym razie symptomy tradycyjnego wiosennego człapania już widać.
I to nie jest związane tylko z Valverde i tylko z wyjazdami. Gra w człapanego była już np. z Romą na CN - tylko wtedy parę razy przyspieszyli, a kiedy przyspieszali - strzelali gola, co tylko świadczy o możliwościach.
Chyba w żadnym innym klubie nie ma takiej rozbieżności między potencjałem, a jego wykorzystaniem.
-
2019/02/22 12:32:05
Wszystkie te historyczne konieczności, czy rozmiary boiska mają pewien urok, czasem tu na blogu człowiek zapomina że jest w internecie, myśli że w jakimś lepszym miejscu. Fajnie że czasem blogowicze przypomną, że jednak nie.

Jeśli idzie o wyjaśnienie zagadki, dlaczego Barca radzi sobie lepiej w rozgrywkach krajowych, a Real w europejskich, odpowiedź jest raczej prosta - są to inne rozgrywki.

Z grubsza może i chodzi o kopanie piłki, ale jest to kopanie piłki w nieco różnych formatach, uwypuklające różne zalety i wady, jakie są istotne w tych rozgrywkach.

To trochę jak z kartami - ogarnięty karciarz we wszystko będzie grał sensownie, ale jednak specjalista od brydża w swojej klasie będzie lepszy od specjalisty od pokera i vice versa.

W rozgrywkach ligowych w pierwszej kolejności chodzi o utrzymanie w miarę sensownego, powiedzmy - optymalnego, poziomu gry przez ilość kolejek. Nie trzeba, będąc topową drużyną, grać nie wiadomo jakiego futbolu przez nie wiadomo ile, trzeba grać swoje i nie zaliczać wpadek, bo każda wpadka ma znaczenie w końcowym wyniku.

I tu zalety kadry Barcelony błyszczą, oni są zwyczajnie dobrzy w grani co 3 dni, ich sztab medyczny utrzymuje zespół w szokująco dobrym zdrowiu(porównajcie sobie ilość urazów kluczowych piłkarzy Barcy, do urazów jakie był w Realu czy Bayernie w ostatnich latach, to niebo a ziemia) i swoje oni grają co kolejka, w większości kolejek.

Kadra Realu to inna para kaloszy. Wyliczanka ofiar w notce raczej jasno określa potencjał Realu - nikt nie ma większego. Są w stanie ograć każdego, w każdym momencie, potrafią wznieść się na poziom nieosiągalny dla innych. I w rozgrywkach europejskich, gdzie jest większa ilość rywali z najwyższego topu, ta zdolność uniesienia się nad innych, jest niezbędna. Co rundę masz przed sobą postawione wyzwanie, i co rundę musisz mu sprostać, gdzie kompletnie nie liczy się jak dobrze sobie radziłeś w poprzednich rundach.

Inaczej niż w lidze, nie mają znaczenia wcześniejsze wpadki, jak z CSKA czy Legią w grupie, a z drugiej strony też jest element właściwego rozkładania formy, bo, jak wspomniałem, co rundę musisz sprostać wyzwaniu, nie mogąc wypracować sobie do niego zaliczki. Nie możesz sobie pozwolić na totalny zjazd wiosną, bo jesień była tak dobra.

Piłkarze Realu w grze co 3 dni wypadają nieco słabiej - głównie przez urazowość. I o pewnym szczęściu mogą mówić, że ta urazowość raczej nie kosztowała ich w europie, raczej w starciach LM większość bywała dostępna, gdzie w lidze zdarzało się wystawić i 5-go stopera, wyciągniętego z Castili, bo tyle urazów wypadło naraz. I w lidze to kosztowało punkty, których ostatecznie zabrakło do rywala w tabeli. Wiem, że ostatni sezon wypadł jak wypadł, ale większość tytułów mistrzowskich rozgrywała się raczej na ostrzu noża, przestrzeni kilku punktów.

Zatem, reasumując, myślę że kadra Realu to grajkowie obecnie (naj)lepsi piłkarsko(i tylko Messi mocno nadrabia Barcelonie), zdolni do pokonania każdego i wzniesienia się nad każdego, co pozwoliło im zabrać tak imponujący zestaw skalpów w LM, natomiast Barcelona sportowców ma bardziej zdyscyplinowanych i lepiej znoszących gra co kilka dni, wytrzymujących sezon w lepszym zdrowiu.

I tyle.
-
2019/02/22 13:29:24
Największą zaletą wszystkich modeli teoretycznych jest to, że potrafią objaśnić wszystko niczego nie wyjaśniając.
Mogliśmy się przekonać o tym czytając raport Nawałki, któremu na papierze wychodziło, że na MŚ jedziemy prawie po medal, a na MŚ okazało się, że musimy grać niskim pressingiem tj. grać w zasłanianie dupą bramki. Albo teraz kiedy jeszcze w poniedziałek w powszechnej opinii eksperckich analiz Juwe szło na "miszcza", a dzisiaj jest bardzo prawdopodobne, że nawet do ćwierćfinału się nie załapią.
Dlatego od zabawy w modelowe spekulacje wolę cieszyć się lub wściekać w trakcie meczu.

P.S.
W zasadzie trudno polemizować z opinią Otwojastara, gdyby nie pytanie: - skoro piłkarze Realu są o tyle lepsi od Barcelony, to dlaczego muszą grać "na żyle" rozwalając sobie przy okazji zdrowie żeby osiągnąć sukces, a piłkarze Barcelony wręcz przeciwnie mogą sobie "popykać na luzie", główną uwagę poświęcając na to żeby się nie zasapać.
-
2019/02/22 13:48:36
@alp
Oj tam, zawsze jest taki "bias", że swych ulubionych uznamy za artystów, a tych z drugiej strony za rzemieślników ;), co, ten tego, co trzy dni, sumiennie im wychodzi (prawie jak Franzowi Kafce w biurze), ale o wyżynach zapomnijcie. No, może poza Messim. Ale żeby aż takiego tasiemca pocisnąć, to trzeba było się nakrzywić wcześniej przy oglądaniu starcia w Amsterdamie albo coś ;). Fanowi trzeba wybaczyć.
-
Gość: , *.ipv4.supernova.orange.pl
2019/02/22 14:44:59
Składy Realu w przegranych meczach La Ligi (od najpóźniejszego):
1) 1:2 z Gironą (3 dni po poprzednim meczu): Courtois - Odriozola, Varane, Ramos (zwany dalej Oszustem), Marcelo - Ceballos (Mariano), Casemiro, Kroos - Vasquez (Vinicius), Benzema, Asensio (Bale);
2) 0:2 z Sociedadem (3 dni): Courtois - Carvajal, Varane, Oszust, Marcelo (Reguilon) - Kroos (Ceballos), Casemiro (Isco), Modric - Vasquez, Benzema, Vinicius;
3) 0:3 z Eibarem (13 dni): Courtois - Odriozola (Carvajal), Oszust, Varane, Marcelo - Modric (Isco), Kroos, Ceballos - Bale, Benzema, Asensio (Vinicius);
4) 1:5 z Barceloną (5 dni): Courtois - Nacho, Varane (Vasquez), Oszust, Marcelo (Mariano) - Modric, Casemiro, Kroos - Bale (Asensio), Benzema, Isco;
5) 1:2 z Levante (14 dni): Courtois - Odriozola (Bale), Varane, Oszust, Marcelo - Modric, Casemiro, Isco (Benzema) - Vasquez, Mariano, Asensio (Ceballos);
6) 0:1 z Alaves (4 dni): Courtois - Odriozola, Oszust, Varane, Nacho - Kroos, Modric, Casemiro (Asensio), Bale (Vinicius) - Benzema (Mariano), Ceballos;
7) 0:3 z Sevillą (4 dni): Courtois - Nacho (Vasquez), Varane, Oszust, Marcelo - Kroos, Casemiro, Modric (Ceballos) - Bale, Benzema (Mariano), Asensio.

Wnioski: pomoru ni przeziębienia nie zaobserwowano, rotacja widoczna jeno pod mikroskopem.

Statystyka we wszystkich meczach tego sezonu La Ligi rozegranych po 3-5 dniach od ostatniego spotkania: 11 zwycięstw, 3 porażki, stosunek bramek: 27:14, w tym:
- po meczach Ligi Mistrzów: 4 zwycięstwa, 3 porażki, stosunek bramek: 10:10;
- po meczach Pucharu Króla: 7 zwycięstw, stosunek bramek: 17:4.

Rekapitulując, teza o nieumiejętności gry co 3 dni (a co za tym idzie o artyzmie Realu a la Picasso i rzemiośle Barcelony a la św. Józef) obalona.
-
2019/02/22 15:03:44
Postscriptum do powyższego: porażka z Sevillą nastąpiła po innym meczu ligowym.
-
2019/02/22 15:05:59
PPS. Porażka z Sociedadem takoż.
-
2019/02/22 15:20:00
Skorygowana statystyka we wszystkich meczach tego sezonu La Ligi rozegranych po 3-5 dniach od ostatniego spotkania: 11 zwycięstw, 5 porażek, stosunek bramek: 27:19, w tym:
- po meczach La Ligi: 2 porażki, stosunek bramek: 0:5;
- po meczach Ligi Mistrzów: 4 zwycięstwa, 3 porażki, stosunek bramek: 10:10;
- po meczach Pucharu Króla: 7 zwycięstw, stosunek bramek: 17:4.

-
2019/02/22 16:04:23
@Alp

Zasłaniając dupą bramkę tacy Włosi zdobyli mistrzostwo świata. 4 lata wcześniej chcieli grać wyżej, to ledwo wyszli z grupy.
Niski pressing to pod dawna normalna taktyka meczowa, tak samo dobra, jak każda inna.
-
2019/02/22 16:59:51
@Grzespelc

Może i tak samo dobra, ale jak to się fatalnie ogląda...
-
2019/02/22 22:28:09
I stało się... - Piątek strzelił w piątek.
-
2019/02/22 22:33:49
@st. pauli

To już, szczerze, wici mi lekko opadają, jak pana czytam. "Obalił" pan tezę, iż Real od lat kiepsko gra co kilka dni wynikami z wyłącznie tego sezonu.

Wyjaśnię może przyczynę wyników z tylko tego sezonu - Julen Lopetegi osiągnął statystycznie najsłabsze wyniki gdzieś od 3 dekad,, by szukać trenera z tak słabym winratio i taką ilością porażek, trzeba by się cofnąć do Alfredo di Stefano, albo i nawet dalej.

Zatem, przyczyną kiepskich wyników w lidze obecnie, był parodysta na ławie.

Moja teza odnosi się do nieco szerszego spektrum, i skoro muszę ją bronić, proszę:

www.transfermarkt.pl/fc-barcelona/ausfallzeiten/verein/131/plus/1?reldata=ES1%262014

Sezon ligowy Barcelony 14/15 jej najlepszy w ostatnich latach. Czysto tak, zielono. W tym samym ligowym sezonie Real nawet nie wypał jakoś dramatycznie z urazami:
www.transfermarkt.pl/real-madryt/ausfallzeiten/verein/418/plus/1?reldata=ES1%262014
Ramos na miesiąc z kawałkiem, Modrić na większość sezonu, Pepa, Khedira, James, Jese, Benzema. Szczególnie ten Modrić, żadna strata, prawda? I bez wątpienia nie miało to znaczenia przy triumfowaniu Barcy w lidze o mocarne 2 pkt, prawda?

Analogicznie najlepszy sezon Realu w ostatnich latach, czyli 16/17:
www.transfermarkt.pl/real-madryt/ausfallzeiten/verein/418/plus/1?reldata=ES1%262016

W sezonie wypadali: Navas, Varane, Ramos, Pepe, Carvajal, Casemiro, Kroos, Modrić, Bale (x2) Trzymam się tu oczywiście tylko nazwisk pierwszoplanowych.

I Barca, cóż, juz nie tak zielono, ale i tak ładniej:

www.transfermarkt.pl/fc-barcelona/ausfallzeiten/verein/131/plus/1?reldata=ES1%262016

Choć większość krzyżyków zbierają rezerwowi, postacie pierwszoplanowe, jak Suarez czy Rakitić imponują zdrowiem, innym wypadną te kilka spotkań, Messi przegapił trzy, Neymar 2, Busquets 2, razem pauzowali jeden mecz mniej niż Casemiro! Umtiti 5, Alba 4, Pique już 7 to faktycznie już dużo, razem tyle ile sam Bale.

Sezon ostatni:
www.transfermarkt.pl/fc-barcelona/ausfallzeiten/verein/131/plus/1?reldata=ES1%262017
Messi? Żelazne zdrowie. Paulinho podobnie. MATS nietykalny. Alba również nie do zdarcia. Pique niemal nietykalny. Suarez 2 mecze na wstępie i potem nietykalny. Rakiecie te 2 mecze wypadły.
Gorzej nieco Busquets, 4 mecze, Umtiti 8 (zresztą jemu akurat mozna zdrowia życzyć, jeden z bardzo niewielu pierwszoplanowych piłkary Barcy, z przewlekłymi problemami zdrowotnymi) Semedo też słabiej(jeśli zaliczyć go do pierwszego planu). Emeryt Iniesta miał pojedyncze mecze składąjace się już na pewną ilość.

www.transfermarkt.pl/real-madryt/ausfallzeiten/verein/418/plus/1?reldata=ES1%262017

I teraz Real: Navas 4 mecze, Varane 5, Ramos 5, Marcelo 5, Carvajal 9, Kroos 7, Modrić 4, Isco 5, Bale 9, Benzema 6.

Przy pańskim sposobie wnioskowania, zapewne żadna z tych kontuzji nie miała wpływ na nic, wiadomo też że piłkarz po urazie i rehabilitacji wraca w formie wyborowej, szczytowej, nie ma mowy o jakiś spadkach.

Może pan myśli, że grajek ma przypisane staty, jak w FIFIE i wiadomo że zawsze gra właśnie tak, a urazy i przerwy nic do tego nie mają?

Oczywiście, sama kwestia urazowości, nie tłumaczy wszystkiego, i nie jest jedynym słusznym kluczem dla dynamiki sezonu, ale jednak taka tendencja jest i nie ma co tego podważać w niedorzeczny(i wycinkowy) sposób. Ważne też jest, jaką pracę wykonali trenerzy(o Lopetegim już pisałem, dorzucę iż Ernest miał imponujące wejście jeśli idzie o poukładanie obrony FCB) ważna bywa postawa poszczególnych graczy(w sezonie 17/18 ważniejsza od urazów, była bezprecedensowa nieskuteczność C.Ronaldo w lidze) etc.

Polecam też na przyszłość ostrożność - na ogół gdy rzucam jakąś tezę, to mam solidne dane na jej poparcie. Unikam za to generalizacji, opartych o opinie anonów z internetu, czy legendy, w stylu rozmiaru boiska.
-
2019/02/22 22:36:43
Ps. Co do mecz z Sevillą (0:3) uzupełnię, ponieważ pan może nie wiedzieć, Realu Pan nie śledzi, iż kluczowi piłkarze czasu na regenerację mieli jeszcze mniej, w poniedziałek jeszcze udzielali się na gali ZP, którą większość konkurencji zbojkotowała, a już w środę musieli grać wspomniane spotkanie, i jakoś nie błyszczeli dynamiką i formą. Zresztą, gubienie punktów po galach FIFA czy KMŚ jest już tradycją.

Ps.2
Nawiasem, gdy Pan wpisuje że między spotkaniami upłynęło 14 dni, jest pan o tym szczerze przekonany? Jest pan w 100% pewien, że przez 2 tygodnie piłkarze nie grali? Nikt z Realu nie jet powoływany do reprezentacji?
-
2019/02/23 00:12:42
@0twojastara
"nie ma mowy o jakiś spadkach"

Jakiś spadek. O jakichś spadkach. To się zdarza zbyt często jak na takie dokładne "pióro" ;).
-
2019/02/23 00:59:13
@martin
Ja zasadniczo to dyslektyk jestem, posty tworzę dwuetapowo, najpierw zawieram treść, a potem głęboka edycja formy, naprawdę, czasem to aż czerwono od podkreśleń jest na pierwszych szkicach. Pochlebiam sobie, że edycja wypada sprawnie, ale czasem coś umknie ;)
-
2019/02/23 09:14:39
@0twojastara
John Stuart Mill pisał, że zetknięcie się z odmienną opinią jest dobrodziejstwem, gdyż pozwala albo skorygować własny błąd albo jeszcze mocniej utwierdzić się w słuszności własnego przekonania. Dlatego nie powinien Pan załamywać rąk (jeśli nie należy Pan do coraz liczniejszego w Najjaśniejszej Rzeczypospolitej grona wiedzących wszystko najlepiej). Przypominam tylko, że w swojej pierwotnej analizie nie wspomniał Pan o Lopeteguim (którego z jakichś względów nie uważa Pan za pełnoprawnego trenera) oraz o tym, że przez pojęcie gry co trzy dni uważa Pan również udział w gali przyznania nagród. Pardon, nie mam wglągu w niczyje myśli, więc mogę odnosić się jeno do tego, co - z większym lub mniejszym zrozumieniem - przeczytam. Zamierzam odnieść się do Pańskiego zarzutu, ale, jak Pan się domyśla, wymaga to ślęczenia nad raportem z każdego meczu sezonu. Postaram się do końca weekendu.
-
2019/02/23 12:32:19
@st.pauli
" Przypominam tylko, że w swojej pierwotnej analizie nie wspomniał Pan o Lopeteguim"

Lenistwo, wypisywanie wszystkich okoliczności takich czy innych wyników, zajęłoby parę postów rozmiarów tego ostatniego.

" (którego z jakichś względów nie uważa Pan za pełnoprawnego trenera)"

Raczej nie uważam go za kompetentnego.

" oraz o tym, że przez pojęcie gry co trzy dni uważa Pan również udział w gali przyznania nagród. "

Raczej jasno odniosłem się do kwestii regeneracji, polecam podróżować trochę, zobaczy pan jak się to potrafi odbić na fizyczności. Oczywiście piłkarze nie trenują, gdy są na wyświechtanej gali, a przetrzymanie ich do godzin nocnych, nie sprzyja temu by dnia następnego odbyli sensowny trening, muszą jeszcze przecież wrócić.

Nawiasem, wiele z tych informacji wydają się wręcz oczywiste i człowiek wyposażony w wyobraźnię, jest w stanie pomyśleć o tych wszystkich okolicznościach, bez wypisywania ich jak krowie na rowie, w hektarach tekstu. Oczywiście jeśli nie jest nastawiony a priori negatywnie, a jego rzeczywistym celem jest czepianie się dla samego czepiania, zasłaniając przy tym faktyczne intencje za autorytetami.
-
2019/02/23 15:50:39
Tymczasem po pierwszej serii MŚ "chudzielców wożonych po wygwizdowach" (nie mam praw autorskich do tego określenia) wyniki tzw. "przyzwoite". Gdyby nie liczba naszych w drugiej serii i fakt, że mieszczą się w dwóch dziesiątkach oraz to, że nie ma już z nami Jerzego Mrzygłoda, poczułbym się trzydzieści lat młodszy. No, ale poczekajmy.
-
2019/02/23 16:48:55
@0twojastara
Oczywiste - to jest słowo-klucz Pańskiej argumentacji. Tak, jestem a priori (syntetycznie lub analitycznie - proszę sobie wybrać) nastawiony do tego typu argumentacji. U Pana wszystko, co potwierdza Pańską tezę jest oczywiste dla średnio rozgarniętego szympansa. Z kolei każde dane statystyczne, które przeczą Pańskiej tezie są niewiarygodne, ponieważ nie uwzględniły tego, co Pan pomyślał, ale w obawie przed popełnieniem wpisu objętości "Chłopów". Nigdzie Pan nie zasugerował, że do analizy nie można wziąć obecnego sezonu, bo "Lopetegui był niekompetentny". Przypominam, że wpis Autora nie sugeruje, że nie dotyczy również tego sezonu, bo "Lopetegui był niekompetentny". Okazuje się, że wyłączenie obecnego sezonu jest oczywiste tylko dla Pana oraz podobnych Panu ideologów artyzmu Realu i rzemieślniczości reszty świata.

PS. Nadal zamierzam się odnieść do sezonu 2017/2018, jeno - w przeciwieństwie do Pana - nie znajduję się w posiadaniu prawdy objawionej, więc muszę sprawdzić statystyki.
-
2019/02/23 19:04:41
@st.pauli
Nie wątpię iż kluczem do mojej argumentacji jest słowo którego użyłem może raz, zamiast jej faktycznej treści, dobrze zatem się czegoś nowego o mojej argumentacji dowiedzieć.

Dlaczego natomiast protestuję przeciw analizowaniu tezy "Barcelona radzi sobie lepiej w kraju, a Real za granicą" w kontekście bieżącego sezonu wyłącznie, może jednak ja powiem, a nie pan za mnie. Z kilku przyczyn - to dość mała próbka danych, pana najwidoczniej satysfakcjonuje, skoro się pan upiera, ale jednak myślę że ostatnie 5 lat, w których Real był 4-krotnie lepszy w LM, a Barcelona 4-krotnie lepsza w lidze, dają lepszy pogląd., aniżeli nieco ponad pół obecnego sezonu wyłącznie. Kolejnym, dość ważkim powodem, jest iż w obecnym sezonie nijak nie można mówić o lepszych wynikach Realu w LM - obie drużyny w rozgrywkach nadal są, na tym samym etapie i z dość zbliżonymi szansami na awans dalej. I choć na papierze Real osiągnął lepszy wynik, to moje absolutnie subiektywne wrażenie wskazuje że przyszło mu to dużo ciężej, potwierdzają to choćby liczby xG, czy szacunki portalu FTE, dającego te kilka procent więcej Barcelonie na awans(ale oba kluby są ponad 75%).

Dlatego analizowanie obecnego sezonu pod kątem tendencji która jeszcze nie zaszła, wydaje mi się mocno nietrafione. Może być, że Real z Ajaxem odpadnie, i będzie miał obiektywnie gorszy sezon od rywala na każdym polu.

Słów o artyzmie i rzemieślnictwie proszę mi nie imputować, ja wiem że pan by bardzo chciał, by coś na podobnym poziomie mi się wypskło, do tego stopnia że niemal mi to pan wciska, ale proszę jednak darować, bo to dziwnie naprawdę wygląda w zestawieniu z innymi "zarzutami".

W kwestii oczywistości - cóż, przyznaję, interlokutorzy na tym blogu raczej rozpieścili mnie odnośnie konstruktywnych polemik, i nigdy nikomu nie trzeba było tłumaczyć, że wyjazd niesie ze sobą obciążenie, a 14-dniowych przerw w rozgrywkach nie ma, bo wtedy grają reprezentacje - to ostatnie jest, uważam, symptomatyczne, ponieważ każdy śledzący regularnie futbol, doskonale to wie, i z miejsca zweryfikowałby czy faktycznie jacyś piłkarze mieli 14-15 dniową przerwę, zanimby to publicznie napisał. Pan dość słów zawarł o niechęci do współczesnego futbolu, zgaduję(może błędnie, proszę mnie wyprowadzić z potencjalnego błędu), że futbolu pan aż tak bardzo już nie śledzi, ze względu na niechęć do jego obecnego stanu. Zatem pańskie oceny, gdy już pan takowymi się pochwali, są mimo wszystko bardziej pobieżne od ocen wystawianych przez kogoś siedzącego w futbolu bardziej, i nie dyszącego do niego złością. Myślę też, że takiej osobie nie trzeba tłumaczyć że kontuzja wpływa na formę, a piłkarze gdy nie grają w klubach, to grają w reprezentacjach, myślę że obserwując piłkę bez nienawiści, taka wiedza jest oczywistością nawet dla mniej rozgarniętych obserwatorów.

Co do statystyk, które zamierza pan tak analizować, poza tym co już zalinkowałem, polecam serwis understat, oraz WhoScored - kopalnia wiedzy, gdy się wie jak z niej skorzystać.

Polecam też się zastanowić, czy ta niechęć do współczesnego futbolu, którą tu pan kilkukrotnie deklarował, nie odbija się w jakiś sposób na opiniach o tym futbolu, co więcej, czy przypadkiem ,na pewnych, nazwijmy to, symbolach, nie ogniskuje się bardziej, powodując większą niechęć tak do losowego(lub mniej losowego) symbolu, i wszystkiego co z rzeczonym symbolem się kojarzy?
-
2019/02/23 19:55:39
@0twojastara

1) Sezon 2018/2019: zgadzam się z Panem (co będzie wskazane również we wklejonej za chwilę notce dotyczącej sezonu 2017/2018).
2) Jeśli teza o artyzmie Realu nie jest Pańską, to cieszę się i zwracam honor.
3) Być może Pana zaskoczę, ale słyszałem (chyba od kolegów z gimnazjum) o meczach reprezentacyjnych. Kłopot w tym, że wynikające z nich najzwyczajniejsze zmęczenie fizyczne (podróż w jedną, mecz, podróż w drugą) dotyczy prawie wszystkich, również średniaków La Ligi. Ponadto, długości i czasy podróży oraz liczby rozegranych minut są tak różne, że - w moim przekonaniu - nie są najważniejszym czynnikiem dla wyniku w najbliższym meczu ligowym.
4) Niechęć do futbolu nie wyklucza obserwacji. Z polityką ludzie tak mają często.
5) Czasem dyszę, ponieważ mam astmę oskrzelową, ale gdybym dyszał aż taką złością, to bym w ogóle nie oglądał. Kto wie, może po obecnym sezonie, jeśli powtórzy się historia z bezkarnym chwytem dżudo i uderzeniem łokciem w głowę rywala albo z kolejnym klubem, który zbagatelizuje gwałt dokonany przez swojego pracownika, uznam, że to jest szambo niewarte jakiegokolwiek zainteresowania.
6) Dziękuję za polecenie, ale obawiam się, że nie potrafię korzystać z kopalni.
7) Obawiam się, że nie zrozumiałem, o co chodzi z losowością symbolu.
-
2019/02/23 19:57:58
@0twojastara

1) Założenia:
a) wpis pt. "Rozdwojenie Barcelony" dotyczy sezonów 2015/2016, 2016/2017, 2017/2018 oraz 2018/2019;
b) sezon 2016/2017 nie ma znaczenia, ponieważ Real nie grał w La Lidze gorzej od Barcelony;
c) sezonu 2018/2019 wykazał - na razie - brak związku porażek Realu z kontuzjami i koniecznością gry w odstępie 3-5 dni od ostatniego meczu, wszelako skoro Pan się upiera możemy go pominąć, ale nie dlatego, że "Lopetegui był niekompetentny" (nawiasem, po kiego czorta don Perez zatrudnił niekompetentnego trenera?), jeno dlatego, że jeszcze się nie zakończył, więc Real może wygrać La Ligę;
d) relewantne są wyłącznie sezony 2015/2016 i 2017/2018.

2) Na razie sezon 2017/2018 (bo późniejszy, ergo bardziej miarodajny dla Pańskiej tezy):
a) wyjściowa jedenastka w przegranych meczach:
- 0:1 z Betisem: Navas Carvajal, Varane, Ramos (zwany dalej Oszustem), Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Isco, Gwałcialdo, Bale;
- 1:2 z Gironą: Casilla Hakimi, Varane, Oszust, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Isco, Benzema, Gwałcialdo;
- 0:3 z Barceloną: Navas Carvajal, Varane, Oszust, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Kovacic, Benzema, Gwałcialdo;
- 0:1 z Villarrealem: Navas Carvajal, Nacho, Varane, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Isco, Gwałcialdo, Bale;
- 0:1 z Espanyolem: Navas Hakimi, Varane, Oszust, Nacho Llorente, Isco, Kovacic Vasquez, Asensio, Bale;
- 2:3 z Sevillą: Casilla Theo, Nacho, Oszust, Vallejo Kovacic, Casemiro, Ceballos Vasquez, Benzema, Asensio
b) wyniki:
- 3:0 z La Corunią (po 4 dniach);
- 3:1 z Sociedad (po 4);
- 0:1 z Betisem (po 3);
- 2:1 z Alaves (po 3);
- 2:0 z Espanyolem (po 5);
- 3:0 z Eibarem (po 5);
- 1:2 z Gironą (po 3);
- 3:0 z Las Palmas (po 4);
- 3:2 z Malagą (po 4);
- 0:0 z Bilbao (po 4);
- 5:0 z Sevillą (po 4);
- 0:1 z Villarrealem (po 3);
- 7:1 z La Corunią (po 3);
- 4:1 z Valencią (po 3);
- 5:3 z Betisem (po 3);
- 3:1 z Leganes (po 3);
- 4:0 z Alaves (po 3);
- 0:1 z Espanyolem (po 3);
- 2:1 z Eibarem (po 4);
- 1:1 z Atletico (po 5);
- 2:1 z Malagą (po 4);
- 1:1 z Bilbao (po 3);
- 2:1 z Leganes (po 3);
- 2:2 z Barceloną (po 5);
- 2:3 z Sevillą (po 3);
- 6:0 z Celtą (po 3);
- ŁĄCZNIE: 17 zwycięstw, 4 remisy, 5 porażek, stosunek bramek: 66-25.

3) Wnioski:
a) pierwsza jedenastka wymieniona w połowie (w stosunku do galowej) wystąpiła w dwóch na sześć przegranych meczów, wszelako jak zapewne Pan pamięta Autor niniejszego bloga w co trzeciej notce wychwalał Zidane'a za umiejętność rotacji składem w końcowej części sezonu, ergo trudno uznać, że w tych dwóch meczach piłkarzy Realu dopadł masowy pomór;
b) 65% zwycięstw w meczach rozegranych po 3-5 dniach (przy 58% w całym sezonie) powoduje, że nadal nie potrafię się dopatrzyć nieumiejętności gry Realu co 3-5 dni.
-
2019/02/23 21:00:49
@Pauli

Podziwiam Cię. Ale chyba nie zaglądasz na blog Darka Wołowskiego i nie wiesz, że dyskutujesz nie z kibicem Realu, ale z jego wyznawcą i to jednym z najgorliwszych. A jak to bywa z wyznawcami, dyskusja jest bardzo trudna albo wręcz niemożliwa. Na dodatek ćwiczą ją 3-4 razy w tygodniu.
Kontuzjogenność Realu jest jednym z alibi, która umożliwia wyznawcom wiarę w to, że Real w innym przypadku wygrywałby wszystko, wszędzie i ze wszystkimi. A jeszcze to nieszczęście w postaci Lapety (to ksywka madrywistów nie moja), które ich dotknęło.
Oni chyba nawet nie wierzą, że inni też grają co 3-4 dni i to tylko zły los tak znęca się nad Realem.
-
2019/02/24 01:00:52
Z Barceloną w ostatnich sezonach LM jest jak ze skokami narciarskimi (np. tymi polskimi w Seefeld) - nikt nie wie, dlaczego jest tak kiepsko, choć miało być tak wspaniale.
-
2019/02/24 02:21:36
@st.pauli
Wzorem alpa, ja również podziwiam. Tyle pracy, po nic.

Dowiedzieliśmy się bowiem, przykładowo, że skład reprezentacji na wyjściowy mecz ostatniego mundialu był optymalny - wszak grali w nim Błaszczykowski, Piszczek czy Milik, etatowi reprezentanci, którzy zaprezentowali swój najlepszy futbol, bo przecież byli już zdrowi i mogli wyjść w pierwszym składzie.

Idąc dalej, Marcelo w bieżącym sezonie prezentuje wszak wyśmienitą formę, to że 3-krotnie był już kontuzjowany, bez wątpienia nie wpływa na nic, a już najmniej na to iż gra Regillon.

Zrozumiał pan? Wiem, że pan zrozumiał, tylko przez usta to panu nie przejdzie.

Drugą poważną różnicą, między moim sposobem argumentacji, a pańskim, jest kontekst. Pan go nie podaje, rzuca pan liczbami jednego klubu, zapominając iż rozmawiamy o wynikach dwóch klubów. Gdy stwierdzam, iż kluczowi piłkarze Realu częściej bywają wyłączeni od kolegów z Barcelony, podaję również, wraz z źródłem, kontekst, liczbę wykluczeń w wypadku drugiego klubu.

Natomiast pan nie pokusił się o zestawienie wyników "metody badawczej"(cudzysłów naprawdę nieodzowny) z jakimkolwiek kontekstem. Miast tego, czepia się pan słówek. Dojrzale.

Dalej, w tej "metodzie" nie bierze pan pod uwagę szeregu czynników, choć podpowiadałem, grzecznie, miło. Understat, Whoscored. Tyle że te serwisy dostarczają danych wykraczających poza datę meczu, skład i wynik, więc kto wie, analiza może faktycznie pana przerasta, a ja zwyczajnie wymagam zbyt wiele.

"Kłopot w tym, że wynikające z nich najzwyczajniejsze zmęczenie fizyczne (podróż w jedną, mecz, podróż w drugą) dotyczy prawie wszystkich, również średniaków La Ligi. Ponadto, długości i czasy podróży oraz liczby rozegranych minut są tak różne, że - w moim przekonaniu - nie są najważniejszym czynnikiem dla wyniku w najbliższym meczu ligowym."

Każdy średniak la ligi wysyła 18 piłkarzy na reprezentację.

" nie są najważniejszym czynnikiem dla wyniku w najbliższym meczu ligowym."

Nie są? Nieprawdopodobne?!? Czyżbym twierdził coś przeciwnego? Zaraz się dowiem, co twierdziłem. Dotarliśmy do momentu, w którym okazuje się, że twierdziłem, iż Real przegrywa mecze rozgrywane po 3-5 dniach. Niestety, nigdy nic takiego nie stwierdziłem. Stwierdziłem za to, że maraton rozgrywania meczów co 3-5 dni, odbija się na zdrowiu piłkarzy Realu bardziej, aniżeli na piłkarzach Barcelony, z czego wynika ich przewaga. Na dowód zalinkowałem zestawienia graficzne z ostatnich sezonów, przedstawiające ilość meczów w których pauzowali poszczególni piłkarze. Nie raczył się pan nijak do tego odnieść. Generalnie w d... pan ma, co ja rzeczywiście piszę, miast tego za mnie pisze pan co rzekomo napisałem i prowadzi jakieś wywody. Wylałem hektolitry tekstu, podałem konkretnie dane, a jedyne w czym się pan odniósł w odpowiedzi na moje posty i ich treść, to czepianie się słówek.

Jeśli zaś idzie o moja ocenę sezonu 17/18 to dzieliłem się nią na bieżąco tu, oraz szerzej u wspomnianego już redaktora Wołowskiego. Alp zdaje się spijać każde moje słowo, więc do niego odsyłam, pamięta na pewno.

" kolejnym klubem, który zbagatelizuje gwałt dokonany przez swojego pracownika"
Zaraz się dowiem, że to Real wystosował oświadczenie za Juventus.

@alp
"Oni chyba nawet nie wierzą, że inni też grają co 3-4 dni i to tylko zły los tak znęca się nad Realem."

A ja myślałem że Wielmożny Przecinek ma niski sposób argumentacji. Po co się odnieść do tego co kto napisał, skoro można za niego napisać, co chciałbym żeby napisał, bym mógł go "punktować".

Napisałem, że są piłkarze którzy w takich samych warunkach, jakie mają wszyscy, radzą sobie lepiej. Dwóch kret$%ów wymyśliło sobie, że deprecjonuje w jakiś sposób tych piłkarzy.

Nawiasem, myślałem że wycieranie sobie gęby piłkarzem, który sponsoruje niepełnosprawnym bilety wywoła moją szczytową pogardę do pana, ale faktycznie, nie ma co zakładać na zapas
-
2019/02/24 02:27:48
@antropoid
Ja wiem, że obudzę dwa skretyniałe smoki, ale napisze - Barcelona od kilku sezonów ma problem z brakiem rotacji. Luis Enriqe rotował na początku kadencji, co skończyło się buntem w szatni i aferą po porażce z RSSS. Potem trzymał się żelaznego składu, i w 14/15 był sukces, bo brak rotacji to była tylko wiosna. W sezonie 15/16 brak rotacji był od początku, i gdy Barcelona odpadała z LM, jednocześnie przegrywała 3 mecze z rzędu w LL, kryzys formy. W sezonie 17/18 wystarczy zestawić wyniki rundy jesiennej z wiosenną i widać gdzie byli w lepszej formie.
-
2019/02/24 02:30:19
I by już zakończyć:

"4) Niechęć do futbolu nie wyklucza obserwacji. Z polityką ludzie tak mają często. "

Ale już obiektywizm niechęć wyklucza skutecznie.
-
2019/02/24 08:31:48
@0twojastara
Obelgi z ust człowieka, który ignoruje dane statystyczne, są (niezamierzonym) komplementem, za który Panu bardzo dziękuję.

PS. Postaram się odnieść, ale raczej nie dziś.
-
2019/02/24 10:25:43
Ostatnio byłem na prezentacji analityków z Barcelony gdzie pokazali swój system nad którym pracowało 20+ osób, który umożliwia im analizowanie w trakcie meczu nie tylko ile zawodnicy przebiegli z jaką intensywnością, ale co więcej czy bieg był przodem, tyłem, skośnie, w bok itp. Następnie dopasowują indywidualnie obciążenia treningowe do 'zmęczenia' odpowiednich mięśni + poprawiaja postawy przy np. obracaniu się stoperów do piłki za plecy.

Generalnie stworzyli system, którego nie widziałem na rynku, wyprzedzając konkurencję o 2-3 lata.
-
2019/02/24 13:49:31
@Otwojastara

" Alp zdaje się spijać każde moje słowo" - Bez przesady... chyba już popadasz w samouwielbienie.
Zwłaszcza, że ja nienawidzę zastępowania w dyskusji argumentów inwektywami, nawet łagodzonymi formą "na pan". Dlatego pozwolisz, ze nie odniosę się do Twojego kolejnego słowotoku dopóki nie usuniesz z niego wszystkich inwektyw.
-
2019/02/24 19:17:57
Rozwiązanie jest proste: jeśli co roku idziesz po majstra na najtrudniejszej lidze świata (walczysz z Realem seryjnie wygrywającym LM i Atletico), a jednocześnie masz ogromną przewagę własnego boiska, to nawet podświadomie na wyjazdach grasz byleby nie stracić. Przy czym akurat mecz z Lyonem to był mecz, w którym Lyon zagrał jak spadkowicz La Liga i miała masę szczęścia, że z tych 25 strzałów Barcelony nic nie wpadło.
-
Gość: , *.dynamic-ra-02.vectranet.pl
2019/02/24 22:02:39
@st.pauli
Nie wątpię. Nie wątpię też, że takie było pierwotne założenie - wytrącenie interlokutora z równowagi, żeby pysznić się, jaki to inny jestem, jaki lepszy. Przy wyparciu, że zdarzało się już, tak na wstępie, tego interlokutora obrzucić obelgami, tylko dlatego, że zapytał dlaczego określa piłkarza cechami pejoratywnymi.

Moja pierwotna teza, nigdy, przez pół sekundy, pana nie interesowała. Brzmiała ona, że Barcelona jest lepsza w grze w dużym nawale spotkań, a jej piłkarze rzadziej podlegają urazom. Nie było nigdzie napisane, że mecze po 3 dniach dają jakieś gorsze wyniki od innych. Ubzdurał pan to sobie, a motywów tego mogę się domyślać. Tylko nie wiem dlaczego uporczywie oczekuje pan ode mnie, że zacznę odnosić się do danych statystycznych nie na temat.

Dodam, że @xgrl ma rację, ja również słyszałem o tych rewolucyjnych metodach, dorzuciłbym jeszcze zaplanowane diety, zależne od obciążeń i wyników badań medycznych. Myślę że w postawie ligowej, daje to Barcelonie nielichą przewagę.

Choć ponownie, nie wiem dlaczego to wypisuje, przecież pana to nijak nie interesuje, cały futbol z jego innowacyjnością, jest be, a już Real z jego kibicami jest najbardziej be, i nie podjął pan tej "rozmowy" by skonfrontować poglądy, tylko żeby ulżyć frustracjom.

@alp
Nie wiem w którym momencie zdradziłem jakąkolwiek chęć na interakcję z panem, zatem obecna, rzekomo, sytuacja, iż nie będzie się pan nijak odnosił do moich słowotoków, jest nadzwyczaj korzystną.

Piszę: rzekomą, ponieważ obaj wiem, że i tak, prędzej czy później się pan odniesie, tylko nie bezpośrednio do mnie, jego w dyskusji i kimś innym, za pomocą mało subtelnych aluzji.

Będę jednak trzymał za pana kciuki, by wytrwał pan w postanowieniu nie odnoszenia się do moich słowotoków, a ja wezmę na siebie ten ciężar bycia niekulturalnym - myślę że warto.
-
2019/02/24 22:06:05
O, przepraszam, zapomniałem się zalogować.

@major
Z Lyonem xG FCB wypadło jakoś 2,2, przy 25 strzałach, co nie jest jakimś znakomitym wynikiem, ale fakt, Suarez i Dembele mogli swobodnie ten mecz wygrać.
-
2019/02/25 19:18:59
Ante scriptum: zważywszy, że wpis pt. "Rozdwojenie Barcelony" opisuje słabość Realu w meczach La Ligi, poniższej ocenie poddane są wyłącznie mecze:
a) przegrane;
b) rozegrane po meczach reprezentacji i niewygrane.


1) ARGUMENT PORÓWNAWCZY Z GRY CO TRZY DNI:
Wyniki Barcelony w meczach La Ligi w sezonie 2017/2018 rozegranych po 3-5 dniach od poprzedniego meczu: 2:0 z Betisem; 2:1 z Getafe; 6:1 z Eibarem; 3:0 z Gironą; 3:0 z Las Palmas; 2:0 z Malagą; 2:0 z Bilbao; 2:1 z Sevillą; 1:1 z Valencią; 2:2 z Celtą; 2:0 z Villarrealem;
3:0 z Levante; 4:2 z Sociedadem; 5:0 z Betisem; 2:1 z Alaves; 1:1 z Espanyolem; 0:0 z Getafe;
6:1 z Gironą; 1:0 z Atletico; 2:0 z Bilbao; 3:1 z Leganes; 2:1 z Valencią; 2:2 z Celtą; 5:1 z Villarrealem; ŁĄCZNIE: 20 zwycięstw (83% - natomiast w całym sezonie 74%), 4 remisy, stosunek bramek: 63-16.

WNIOSKI:
- ma Pan rację twierdząc, że Barcelona grała co trzy dni znacznie lepiej od Realu (83% do 65%), ale nie ma w tym niczego odkrywczego, skoro grała znacznie lepiej w całym sezonie (74% zwycięstw do 58%, 17 punktów przewagi w tabeli);
- nie ma Pan racji, gdyż Real w meczach co trzy dni wypadał lepiej (65%) niż w całym sezonie (58%) oraz znacznie lepiej niż w meczach co 7 dni (42%).

2) ARGUMENT Z WYCIEŃCZENIA PO MECZACH REPREZENTACJI:
a) mecze Realu po przerwie reprezentacyjnej:
- 1:1 z Levante,
- 2:1 z Getafe,
- 3:0 z Las Palmas;
b) mecze Barcelony po przerwie reprezentacyjnej:
- 5:0 z Espanyolem;
- 1:1 z Atletico;
- 2:2 z Sevillą.

4 dni przed meczem z Levante:
a) reprezentacja Hiszpanii grała (w Leon, a więc 350 kilometrów od Madrytu) z Liechtensteinem (8:0) Cały mecz rozegrał Ramos (zwany dalej Oszustem). Asensio wszedł w 79. minucie. Na ławce przesiedzieli Vasquez i Carvajal;
b) Navas rozegrał cały mecz z Meksykiem (1:1);
c) Varane nie znalazł się w kadrze meczowej na mecz z Luksemburgiem (0:0);
d) Marcelo nie znalazł się w kadrze meczowej Brazylii na mecz z Kolumbią (1:1), natomiast Casemiro przesiedział cały mecz na ławce;
e) Kroos rozegrał cały mecz z Norwegią (6:0);
f) Modric rozegrał cały mecz z Turcją (0:1);
g) Gwałcialdo rozegrał cały mecz z Węgrami (1:0).

Podstawowa jedenastka: Casilla Carvajal, Nacho, Oszust, Marcelo Theo, Kroos, Llorente Vasquez, Benzema, Asensio.
Gwałcialdo był zawieszony, natomiast Zidane dał odpocząć m.in. Navasowi, Modricowi i Varane'owi.

WNIOSKI: w meczu z Levante zagrało dwóch piłkarzy, którzy 4 dni wcześniej zagrali cały mecz.
W składzie Levante nie znalazł się ani jeden piłkarz, który 4 dni wcześniej rozegrał cały mecz (co sprzyja Pańskiej tezie, że Real wysyła na mecze reprezentacji większą liczbę piłkarzy niż średniacy La Ligi).

CDN.
-
2019/02/25 19:20:21
3) ARGUMENT Z KONTUZJI W REALU:
Dla powtórzenia przegrane mecze i podstawowe jedenastki:
- 0:1 z Betisem: Navas Carvajal, Varane, Oszustem, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Isco, Gwałcialdo, Bale (kontuzjowali byli Benzema, Kovacic, Theo i Vallejo);
- 1:2 z Gironą: Casilla Hakimi, Varane, Oszust, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Isco, Benzema, Gwałcialdo (kontuzjowali byli Navas, Carvajal, Bale i Kovacic);
- 0:3 z Barceloną: Navas Carvajal, Varane, Oszust, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Kovacic, Benzema, Gwałcialdo (kontuzjowany był Luca Zidane);
- 0:1 z Villarrealem: Navas Carvajal, Nacho, Varane, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Isco, Gwałcialdo, Bale (kontuzjowani byli Oszust, Benzema, Llorente i Luca Zidane);
- 0:1 z Espanyolem: Navas Hakimi, Varane, Oszust, Nacho Llorente, Isco, Kovacic Vasquez, Asensio, Bale (kontuzjowani Marcelo, Casemiro, Kroos i Modric);
- 2:3 z Sevillą: Casilla Theo, Nacho, Oszust, Vallejo Kovacic, Casemiro, Ceballos Vasquez, Benzema, Asensio (kontuzjowani byli Carvajal, Isco i Gwałcialdo, zawieszony był Bale).

Jeśli przyjąć, że galowy garnitur (wyjściowa jedenastka w finale Ligi Mistrzów): Navas Carvajal, Varane, Oszust, Marcelo Kroos, Casemiro, Modric Isco, Benzema, Gwałcialdo, kontuzje eliminowały:
- 9% najlepszej jedenastki w meczu z Betisem;
- 18% z Gironą;
- 0% z Barceloną;
- 18% z Villarrealem;
- 36% z Espanyolem;
- 27% z Sevillą
- ŚREDNIO: 18% - owszem, ma to pewien wpływ na wyniki, ale trudno uznać, że decydujący (zwłaszcza, gdy się ma rezerwowych takich jak Nacho, Hakimi, Theo, Kovacic, Llorente, Bale, Vasquez i Asensio, którzy w każdym klubie La Ligi oprócz Barcelony i Atletico graliby w podstawowej jedenastce), który wyjaśnia 17 punktów straty do zwycięzcy rozgrywek.

Ponadto, kontekst kontuzji graczy tzw. galowej jedenastki w pozostałych niewygranych meczach La Ligi:
a) 2:2 z Valencią kontuzja: Varane;
b) 0:0 z Atletico kontuzje: Navas;
c) 0:0 z Bilbao;
d) 2:2 z Celtą kontuzje: Ramos, Benzema;
e) 2:2 z Levante;
f) 1:1 z Atletico;
g) 1:1 z Bilbao;
h) 2:2 z Barceloną kontuzje: Carvajal, Isco;
i) 2:2 z Villarrealem.
Źródło danych: strona Realmadryt.pl

Gdybym miał zgadywać w teleturnieju, powiedziałbym, że głównymi przyczynami słabej gry w La Lidze były:
1) słabsze przygotowanie fizyczne w przeciągu całego sezonu;
2) dużo większa motywacja przed meczami Ligi Mistrzów, co pokazuje następujące zestawienie kontuzji graczy podstawowej jedenastki:
- Liverpool: nikt
- Bayern (rewanż): Carvajal, Isco (18% ubytku nie przeszkodziło w utrzymaniu zaliczki z pierwszego meczu z bardzo trudnym rywalem)
- Bayern: nikt
- Juventus (rewanż): nikt
- Juventus: nikt
- PSG (rewanż): nikt (Kroos i Modric wrócili do treningów dwa dni wcześniej, ten pierwszy zagrał ok. 20 minut, ten drugi w ogóle, co nie przeszkodziło Realowi wygrać na wyjeździe z rywalem silniejszym niż 17 rywali w La Lidze);
- PSG: nikt.

WNIOSEK: bardzo trudno zgodzić się z Pańską sugestią, że za słabe wyniki w La Lidze odpowiadają panowie od przygotowania fizycznego, ponieważ jak widać powyżej ci sami panowie niemal perfekcyjnie przygotowali drużynę do rundy wiosennej w Lidze Mistrzów (można by się z tą sugestią zgodzić tylko wówczas, gdyby dało się udowodnić, że panowie od przygotowania fizycznego potrafią zaplanować kontuzje piłkarzy tak, aby te przytrafiały się prawie wyłącznie przed meczami La Ligi lub zaplanować okres regeneracji organizmów piłkarzy).

CDN.
-
2019/02/25 19:21:44
4) ARGUMENTY Z PAŃSKICH WPISÓW:

a) z 22 lutego:

"I tu zalety kadry Barcelony błyszczą, oni są zwyczajnie dobrzy w grani co 3 dni, ich sztab medyczny utrzymuje zespół w szokująco dobrym zdrowiu(porównajcie sobie ilość urazów kluczowych piłkarzy Barcy, do urazów jakie był w Realu czy Bayernie w ostatnich latach, to niebo a ziemia) i swoje oni grają co kolejka, w większości kolejek".

"Piłkarze Realu w grze co 3 dni wypadają nieco słabiej - głównie przez urazowość".

Z wyżej przytoczonych statystyk wynika, że w sezonie 2017/2018 Real grał lepiej co trzy dni niż w całym sezonie i znacznie lepiej niż co 7 dni, a w przegranych meczach (z wyjątkiem dwóch ostatnich w końcowej fazie sezonu, gdy w lidze było już posprzątane) nie mógł skorzystać z co najwyżej dwóch piłkarzy.

b) z 23 lutego:

"Raczej jasno odniosłem się do kwestii regeneracji, polecam podróżować trochę, zobaczy pan jak się to potrafi odbić na fizyczności. Oczywiście piłkarze nie trenują, gdy są na wyświechtanej gali, a przetrzymanie ich do godzin nocnych, nie sprzyja temu by dnia następnego odbyli sensowny trening, muszą jeszcze przecież wrócić. Nawiasem, wiele z tych informacji wydają się wręcz oczywiste i człowiek wyposażony w wyobraźnię, jest w stanie pomyśleć o tych wszystkich okolicznościach, bez wypisywania ich jak krowie na rowie, w hektarach tekstu".

"nigdy nikomu nie trzeba było tłumaczyć, że wyjazd niesie ze sobą obciążenie"

Dane pokazały, że osiągali lepsze wyniki, gdy mieli mniej czasu na regenerację.


5) STATYSTYKI URAZÓW Z TRANSFERMARKT:

Owszem, z tych statystyk wynika większa kontuzjogenność piłkarzy Realu, ale my nie oceniamy samej kontuzjogenności, tylko jej wpływ na osiągane rezultaty (w przegranych meczach Real nie mógł skorzystać maksymalnie z 4 piłkarzy podstawowej jedenastki). Obawiam się tylko, że te statystyki nie pokrywają się z aktualnościami ze strony Realmadryt.pl.

6) INNE:
a) "Idąc dalej, Marcelo w bieżącym sezonie prezentuje wszak wyśmienitą formę, to że 3-krotnie był już kontuzjowany".
Czy mógłby się Pan zdecydować, czy bierzemy pod uwagę bieżący sezon czy nie?
b) kontekst: Pan analizuje wpływ czasu na regenerację i kontuzji na cały sezon, a ja na porażki, ponieważ wyłącznie one są podstawą twierdzenia, że Real miał słaby sezon w La Lidze.
c) "Zaraz się dowiem, że to Real wystosował oświadczenie za Juventus".
I co? Czy już się Pan tego dowiedział? Po tym stwierdzeniu już chyba nikt przytomny nie może mieć wątpliwości co do poziomu Pańskiego obiektywizmu.
d) niechęć wykluczająca obiektywizm: i właśnie dlatego najbardziej obiektywnymi badaczami nazizmu i komunizmu są zatwardziali naziści i komuniści.;
e) pierwotne założenie: znacznie przecenia Pan moje zdolności wytrącania kogokolwiek z równowagi;
f) zainteresowanie Pańską pierwotną tezą: odniosłem się do meczów rozgrywanych co 3-5 dni oraz do wpływu kontuzji na przegrane mecze;
g) zainteresowanie futbolem: gdybym się tym nie interesował, to by mnie nie ciekawiło, jakie wyniki osiągał Real co 3-5 dni i jaki wpływ na porażki miały kontuzje;
h) nienawiść do piłki nożnej wpływająca na obiektywizm: miłość wpływa w jednakowym stopniu, tylko a rebours.

7) ARGUMENT Z WEWNĄTRZ REALU:
Sam Zinedine Zidane przyznał, że zwycięstwo w La Lidze ucieszyło go bardziej, ponieważ jest trudniejsze niż zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Często w sporcie jest po prostu tak, że słabszej (w danym czasie) drużynie lub zawodnikowi łatwiej wygrać rozgrywki, które trwają krócej, np. Arce Gdynia Puchar Polski lub Nickiemu Pedersenowi w 2016 r. mistrzostwa Europy na żużlu składające się z czterech zawodów (przy kilkunastu zawodach w mistrzostwach świata).

CDN
-
2019/02/25 19:23:38
8) KONKLUZJA:
a) ufam intuicji Alpa, który - jak zgaduję - zbyt długo już chodzi po tym świecie, więc zbyt wielu "naukowców" widział, słyszał i czytał oraz który jak zrozumiałem zapoznał się z Pańskimi wpisami w blogu dziennikarza nie potrafiącego ukryć wpływu sympatii na swoje teksty (dla porównania, z tekstów Autora niniejszego bloga nawet w 2007 r. nigdy nie wyczytałem nawet implicytnej sugestii, że dla Milanu jakiś mecz to formalność);
b) wierzę, że jest Pan raczej ideologiem niż kibicem, który próbuje "naukowo" podbudować swoje teorie, zupełnie jak - uwzględniając wszystkie różnice, na czele z terrorem - bolszewicy (nawiasem, polecam wyśmienitą analizę takiej "naukowości" w książce Vladimira Tismaneanu pt. "Diabeł w historii. Komunizm, faszyzm i inne lekcje wieku dwudziestego);
c) używa Pan prawdziwych przesłanek (mało czasu na regenerację i kontuzjogenność), by wysnuć fałszywe wnioski (wpływ tego czasu i kontuzjogenności na niewygrane mecze w La Lidze oraz brak wpływu takiej samej kontuzjogenności na zwycięstwa w Lidze Mistrzów);
d) nie można, niestety, wykluczyć, że gdybyśmy mieli teraz końcówkę lat osiemdziesiątych, dowodziłby Pan, że o jakości Realu decydują seryjnie zdobywane tytuły mistrza Hiszpanii, a nie wyniki w Pucharze Mistrzów.
e) to, co piszę, nie jest w pierwszej kolejności skierowane do Pana;
f) nie wierzę, że przekona Pana cokolwiek, z czego nie wynika apoteoza Realu;
g) piszę przede wszystkim do osób, które nie mają sprecyzowanego stanowiska i które się wahają, jakie w tej sprawie zająć;
h) niechaj te osoby ocenią jakość Pańskich i moich argumentów;
i) jestem gotów przyznać, że zwycięstwa Realu wynikają wyłącznie z najwyższej w historii wszechświata jakości piłkarskiej, a porażki wyłącznie z kontuzji oraz słabych trenerów i specjalistów od przygotowania fizycznego, jeżeli obieca Pan, że swojej postawy ideologa nigdy nie przeniesie do polityki. Tu, na forum, może Pan pisać, co Pan chce i nikogo Pan tym nie krzywdzi. To tylko piłka nożna: co najwyżej najważniejsza sprawa ze wszystkich nieważnych.
-
2019/02/25 23:49:10
@ Pauli

Kawał dobrej roboty... - podziwiam. Ale jak znam życie nie odpowie.
-
2019/02/27 16:55:06
@Alp

Dziękuję. Nie ma za co: po prostu chciałem sprawdzić. Mogę się mylić, ale zgaduję, że odpisze, ponieważ ideolodzy lubią mieć ostatnie słowo.
-
2019/02/27 17:24:39
No przepraszam, ale po prostu nie mogę się powstrzymać:

oj tam, oj tam...

Zawsze, gdy ktoś przewali opasłe tomiszcza danych, wykona nawał pracy itp., ktoś inny usiłuje go zbyć takim ojtamem. Pewnie świat by się zawalił, gdybym nie napisał "oj tam, oj tam". Koniec świata jednak nie nastąpił. Nie dziękujcie.
-
2019/02/28 17:16:54
@Alp

Nie wiem, jak Pan sądzi, ale mnie się wydaje, że wczorajsza porażka Realu wynika z:
1) kontuzji Marcelo, którego wpływ na drużynę jest bardzo niedoceniany przez dyletantów;
2) zaledwie trzech dni, które upłynęły od poprzedniego meczu;
3) niekompetencji trenera, zwanego "Solejukiem" na cześć postaci nieroba i pijaka z serialu "Ranczo";
4) braku odpowiedniej motywacji na mecz ze słabą drużyną, która nie potrafi przejść ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Jeżeli w sobotę Real wygra, to zwycięstwo to będzie rezultatem:
1) kontuzji tylko jednego zawodnika (Marcelo);
2) aż trzech dni przerwy, w trakcie których piłkarze się zregenerowali;
3) kunsztownej taktyki nakreślonej przez trenera;
4) motywacji powodującej, że w pojedynczym meczu z rywalem z europejskiej czołówki piłkarze Realu potrafią wznieść się na poziom nieosiągalny dla innych drużyn.
-
2019/02/28 19:00:17
@Pauli

Ja w tym odwiecznym sporze jestem nieobiektywny, ponieważ od lat bardziej podoba mi się styl gry Barcelony.
Natomiast zestawienie przyczyn porażki/zwycięstwa podoba mi się bardzo. Co więcej jest ono zbieżne z wczorajszą pomeczową dyskusją jaką królewscy i bordowi toczyli na blogu u Darka Wołowskiego.
-
2019/03/01 17:17:20
@Alp

Dobrze, że królewscy ideolodzy mają swoje miejsce w internecie, w którym mogą codziennie utwierdzać się w przekonaniu o słuszności swych poglądów. Gdyby nie było takiego miejsca, to zajmowaliby inne, niekoniecznie ceniące dogmatyzm.
-
2019/03/06 20:42:07
xD Dwóch idiotów, tracących czas xD

Niesamowite zjawisko, człowiek wypluwający setki danych, nie na temat.