Blog > Komentarze do wpisu

Polska szkoła napastników, hehe

AC Milan, Krzysztof Piątek, Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik

I tak oto zupełnie niespodziewanie, nie wiadomo skąd i dlaczego, nasz legendarny brak futbolowego systemu szkolenia zyskał w Europie markę. Zaczął być kojarzony nie z pojedynczym nazwiskiem, lecz z konkretną, wymagającą wysokich kwalifikacji specjalizacją. Obcokrajowcy nam zazdroszczą, i nie mówię tu o byle obcokrajowcach prowincjuszach z zapadłych dziur, mówię o obcokrajowcach, którzy w naszych oczach należą do lepszego świata. Nawet oni rozpoznają polski znak jakości.

Ale po kolei.

Niniejszą notkę powinienem oczywiście poświęcić wiadomemu napastnikowi, który od weekendu zaszczyca swoją obecnością skład AC Milan, ale zajmowałem się nim w trzech poprzednich wpisach, a przez ponad 11 lat istnienia bloga jeszcze nigdy nie zdarzyło się – jestem tego absolutnie pewien – żebym zaatakował czytelników tak monotematyczną serią, skupioną na sylwetce jednego człowieka. Aż nadto wystarczy nam egzaltacji redaktorów „La Gazzetta dello Sport”, którzy zdjęcie Krzysztofa Piątka wywalali na okładkę 11 z 13 ostatnich wydań (!) tego największego włoskiego dziennika sportowego. Niech się podniecają, my do swoich goleadorów przywykliśmy i będziemy reagować ze stonowaną godnością, dostojnie.

Nie ucieknę jednak od 23-letniego piłkarza jako elementu współtworzącego polski tercet kanonierów. Robert Lewandowski, Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek to przecież eskadra, jakiej pragnęliby selekcjonerzy niemal wszystkich drużyn narodowych w Europie. Nawet jeśli nie sposób upchnąć wszystkich w podstawowym składzie, to gwarantują najwyższy komfort – siły ognia nie odbierze reprezentacji kontuzja, w razie czyjegoś słabego meczu lub zmęczenia można w trakcie gry sięgnąć do fantastycznie wyposażonej rezerwy. Wszyscy reprezentują renomowane kluby, wszyscy prawdopodobnie zagrają w następnej edycji Ligi Mistrzów, wszyscy kręcą się wokół szczytu klasyfikacji strzelców rozgrywek krajowych. Gdybyśmy chcieli wskazać nacje bogatsze lub porównywalnie bogate na środku ataku, to poprzestalibyśmy na Anglii, gdzie są Harry Kane, Marcus Rashford i Raheem Sterling (trochę naginam, to skrzydłowy), Francji dysponującej Kylianem Mbappe, Antoine’em Griezmannem i choćby Alexandrem Lacazatte’em, Hiszpanii mającej Paco Alcácera, Diego Costę i Álvaro Moratę, oraz Belgią uzbrojoną w Romelu Lukaku i Driesa Mertensa. To tyle. A już bez chwili zawahania każdego z naszych snajperów adoptowaliby podziwiający ich z bliska Niemcy, którzy potrafią łatać środek ataku niejakim Markiem Uthem, oraz Włosi, którzy rozważają powrót do powoływania Fabio Quagliarelli, weterana już 36-letniego (jutro obchodzi urodziny, a gra wspaniale, to fakt). Naprawdę, na tle Europy czerpiemy ze złóż arcybogatych, trener Jerzy Brzęczek ma napastników jak Holandia tulipanów, jak Brazylia kawy, jak Kongo koltanu. Możemy się asekurować, apelować o umiar w rozsypywaniu komplementów, zamartwiać się, czy aby jutro Piątek się nie zablokuje. Ale są jeszcze twarde dane. Nasze trio nastrzelało już w bieżącym sezonie klubowym 57 goli.

Co oczywiście ani nie obiecuje sukcesu w futbolu reprezentacyjnym, który wymaga porządnego obsadzenia innych części boiska oraz porządnego pomysłu na grę, ani nie czyni z naszego kraju kopalni talentów. Sprawia jednak, że Polska staje się międzynarodowo rozpoznawalna jako fabryka napastników. No, może minifabryka. Wpiszcie sobie w rozmaite internetowe wyszukiwarki zbitkę nazwisk Lewandowski, Milik i Piątek, a przekonacie się, że nie tylko my, spoglądający na na rzeczywistość przez biało-czerwony filtr, zauważyliśmy zjawisko – znajdziecie westchnienia do naszych napastników we wszystkich językach świata.

Na moją wyobraźnię wciąż ze szczególną mocą działa przypadek Mariusza Stępińskiego, któremu ostatnio trudno dochrapać się choćby powołania do szerokiej polskiej kadry – nie wspominając o wpuszczeniu go na boisko. Kopie w słabiutkiej drużynie, ale w minionych 10 miesiącach wbijał gole kolejno: Milanowi, Napoli, Interowi, Crotone, Juventusowi, Romie, Cagliari, Parmie i Fiorentinie. Przecież ten facet dekadę temu zmonopolizowałby czołówki wszystkich polskich mediów sportowych, klękalibyśmy i wyśpiewywali serenady, z lotniska na zgrupowanie reprezentacji podróżowałby niesiony w lektyce! A dzisiaj selekcjoner wyniośle go ignoruje, nie wywołując w dodatku niczyjego oburzenia. Już całkiem zapomnieliśmy, że polski gol w Serie A padał z grubsza raz na 10 lat, choć doświadczaliśmy tej klęski żywiołowej całkiem niedawno, właściwie przed kilkoma chwilami.

Skąd się wzięła zmiana, jeszcze nie ustalono, nadal obowiązuje konsensus o beznadziejnej organizacji naszej piłki, który zresztą zasadniczo podzielam. Tym więcej przyjemności daje ów paradoks – oto akurat w mrocznych czasach dla polskiej reprezentacji i polskich klubów pojawił się efektowny polski znak firmowy. Za mojego świadomego życia świat łączył z naszym futbolem co najwyżej niezłą szkołę bramkarzy, teraz na horyzoncie rozbłysnął zalążek szkoły napastników. I nieważne, czy ona istnieje, czy w żadnym razie nie istnieje, nikt nam nie każe ujawniać całej prawdy, nikt niczego nie zdemaskuje, z niczego nie musimy się przed nikim tłumaczyć, wszak stare piłkarskie porzekadło głosi, że liczy się to, co w sieci.

środa, 30 stycznia 2019, rafal.stec
Komentarze
2019/01/30 23:15:11
I zostaje tylko pytanie: ile w tym samym czasie strzelili w kadrze?

PS Kto pamięta o Wilczku? Jak tam Kownacki?
-
2019/01/31 01:38:42
@rafal.stec
Nie rozumiem trochę tej Hiszpanii. Paco Alcacer ma świetny sezon, ale Diego Costa to już nie jest ten sam zawodnik, co kilka sezonów temu. Morata w tym kontekście brzmi jak jakiś żart, bo zupełnie nie sprawdził się w Anglii. Podałeś Hiszpanię jako kraju, który nam nie zazdrości napastników, a nie wspomnialeś choćby o Argentynie, która może pochwalić się całkiem niezłą grupą goleadorów. Icardi, Aguero, Dybala to już uznane marki, a przecież jest jeszcze Messi i Higuain, który w poprzednie trzy sezony załadował 76 bramek w Serie A.
-
2019/01/31 07:37:39
Nie żebym był wybitnym znawcą futbolu południowoamerykańskiego, ale Brazylia zazdrościłaby nam napastników?

Ale fakt jest absolutnie faktem - pamiętam samego siebie niedawno, gdy jak kania dżdżu wyglądałem wszelkich informacji o bramkach grającego w II Bundeslidze Kryszałowicza, broniącego się przed spadkiem do tejże II Bundesligi Juskowiaka czy niejakiego Olisadebe w wyrafinowanej lidze greckiej. Ba, ktoś pamięta jeszcze niedawną modę na ligę szkocką w Polsacie po tym, jak wytransferował się tam Żurawski (i Boruc, ale tak naprawdę wyglądało się nie robinsonad lecz goli)? Trochę nas Robert rozbestwił, tych kilkanaście lat temu taki tercet, bynajmniej nie rezerwowy, postrzegałbym w kategoriach absolutnego science fiction.
-
2019/01/31 07:39:03
I owszem, zauważyłem, Panie Rafale, iż początkowo stwierdza Pan o selekcjonerach reprezentacji w Europie, później jednak nieco Pan gubi tą myśl;)
-
2019/01/31 07:57:40
@vince
Mnie ten Diego Costa jako przykład o tyle bawi, że on przecież naturalizowany.
-
2019/01/31 09:51:09
@vince1987
Jeśli Moracie nie wyszło w Chelsea, to znaczy, że mu nie wyszło w Chelsea, a nie, że wcześniej udawał, że umie grać.

@klemens
Wyraźnie piszę, że rzucam polski atak na tło europejskie - i przed, i po wyliczance.
-
Gość: zuraw_polska, *.dynamic.mm.pl
2019/01/31 10:49:17
Iga, Iga, Iga musi być...
;-)
Spoko, spoko. Już wróciłem z Antypodów.

Jaram się Piątkiem jak wuj Janusz. Sprawa z naszymi napastnikami jest dla mnie zupełnie niezrozumiała i nawet nie próbuję tego zrozumieć. Na mój rozum to Lewy jest fenomenem i dał skautom pretekst do zaryzykowania z Polakami. Milik jest efektem tej szansy a Piątek wymyka się, póki co, wszelkim klasyfikacjom.
-
2019/01/31 10:51:51
Milik- (24 l), Piątek (23 l), Lewandowski starszy, ale jeszcze parę lat na absolutnym topie pogra, Stępiński (23l). A tuż za plecami jeszcze kilku całkiem niezłej klasy i młodego wieku snajperów:
Kownacki (21 l) - mój ziomek z Gorzowa stąd też szczególnie mu kibicuję. W ogóle ciekawa postać poza boiskiem- w wolnym czasie mechanik i członek teamu żużlowca, też pochodzącego z Gorzowa.
Świderski (22 l) - właśnie przeszedł do PAOK, juz nawet zdążył w lidze strzelić! Niedawno o takim transferze mówiono by tygodniami (2 mln euro) teraz zupełnie bez echa.
Buksa - nadal Pogoń, ale jak się będzie rozwijał jak pod koniec zeszłego roku to już pewnie nie za długo.
Więc z przodu jest ekipa na lata. Aż żal że reprezentacje to nie NBA - można by wtedy wymienić ze dwóch-trzech napastników na świetnego pomocnika :)
I tylko trochę żal, że wyjeżdżają coraz młodsi - tylko w tym oknie transferowym takie SPAL hurtowo kupiło trzech naszych reprezentantów U-17.
-
2019/01/31 11:10:43
"Już całkiem zapomnieliśmy, że polski gol w Serie A padał z grubsza raz na 10 lat"

Ta, ale wtedy Serie A była chyba nieco mocniejsza. Ogólnie na pytanie "co tu się odjaniepawla" odpowiedź nasuwa mi się jedynie taka: czysty fart. Naturalnie mimo tego cieszę się bardzo i oglądam, chłonę wręcz, mecze Napoli, Sampdorii, czy Bayernu.
-
2019/01/31 11:52:25
Istnienie polskiej szkoły napastników jest tak samo realne jak swego czasu istnienie polskiej szkoły bramkarskiej... Ale ten zbieg okoliczności może cieszyć.
-
2019/01/31 12:47:25
Tu pewnie ta mentalna zmiana musi grać decydującą rolę, bo przez całe "wieki" od mundialu 86, kiedy polska reprezentacja nic nie znaczyła (choć kluby znacznie więcej) mieliśmy napastników (pomocników też) nawet lepiej wyszkolonych technicznie, którzy jednak w mocnych zagranicznych ligach ginęli.


-
2019/01/31 20:46:16
Niewątpliwie to "ta mentalna zmiana" i jeszcze... - piłkarskie ego, którym napastnicy aż kipią uszami.
Faktycznie jak rozejrzymy się po boiskach to napastnicy nie należą do najlepiej wyszkolonych technicznie, nawet jeżeli z wiekiem (boiskowymi minutami) stają się technicznie lepsi. Podobnie, zwłaszcza na początku kariery ich współpraca boiskowa też pozostawia wiele do życzenia. Ale wszystko się zmienia kiedy pod bramką rywala dopadną piłki. Jeżeli można im coś zarzucić to fakt, że trudniej im dostrzec lepiej ustawionego partnera, niż chęci w "wepchnięciu" piłki do siatki.
Oczywiście zdarzają się też "takie typy" grające na innych pozycjach... - choćby np. Robben, ale chyba najbardziej psychologicznie podobni są do nich bramkarze.
Dlatego nie stawiam na efekt naszej myśli szkoleniowej, a wręcz przeciwnie na indywidualizm, który uniemożliwia wtłoczenie ich w ramy urawniłowki.
P.S.
Oczywiście jeden ględziarz już ogłosił sukces Narodowego Programu Szkolenia Młodzieży.
-
2019/02/01 17:29:09
@rafal.stec
Akurat z tą Hiszpanią po prostu nie mogę się zgodzić. Morata na razie musi się odbudować, zobaczymy jak mu pójdzie w Atletico, ale na razie nie jest to najgorętsze nazwisko na rynku. Diego Costa najlepsze lata ma już chyba za sobą. Odkąd wrócił do Atletico w sumie zebrał 11 bramek. Przecież już od pewnego czasu Hiszpanie narzekają, że nie mają napastnika i naturalizowanie Costy miało ten problem rozwiązać. Z tego towarzystwa wybija się Alcacer, który ma znakomity sezon, ale podobnie jak w przypadku Piątka, można powiedzieć, że wyrabia sobie nazwisko.
-
2019/02/01 23:00:48
Ech, gdybyśmy zamiast napastników mieli 3 pomocników tej klasy, jakiej mamy napastników, to byśmy mogli realnie myśleć o walce o medal na mundialu...
A tak nic z tego..
-
2019/02/02 06:11:15
@antropoid
"mieliśmy napastników (pomocników też) nawet lepiej wyszkolonych technicznie"

Skoro ginęli w warunkach realnej gry w piłkę, to na jakiej podstawie to oceniasz? Bo czasami można (jak Deynę w ManCity) i to są zwykle bardzo ciekawe historie.

@grzespelc
"gdybyśmy zamiast napastników mieli 3 pomocników tej klasy, jakiej mamy napastników, to byśmy mogli realnie myśleć o walce o medal na mundialu"

Do zestawu Polskich piłkarzy dołączyłem dla zabawy Marcosa Sennę z 2008, Zidane'a z 2006 i Francka Lamparda z 2006. Wg mnie to nie pomogło lepiej niż na wyjście z grupy. Masz jakieś lepsze paradygmaty "pomocników tej klasy" (założyłem że >>lub wyższej<<), czy jak to wg Ciebie działa?
-
2019/02/02 14:33:03
Z tym "technicznym napastnikiem" strzelam że chodzi o Brożka. W sumie ładna kariera, której ocenę psują rozdmuchane w kosmos oczekiwania, jakie przed Brożkiem stawiano.

Dla napastnika technika nie jest aż tak istotna, i nawet nie trzeba się powoływać na nieśmiertelnego Pippo, czy RvN, wystarczy zapuścić mecz Barcy i patrzeć jak, wcale nie tak okazjonalnie, Suarez źle przyjmuje piłkę.

To co istotniejsze to dynamika, szybkość wyjście na pozycję. Piątek to ma.
-
2019/02/02 17:55:50
@koziołek

I uważasz, że Anglikom nie dalibyśmy rady? No co Ty?

Czy Francuzi z 98 albo Niemcy 14 potrzebowali do tytułu napastnika?
-
2019/02/02 23:11:33
@grzespelc
Mniemam że przede wszystkim potrzebowalibyśmy obrony.
-
2019/02/03 11:18:03
Podstawowy napastnik Francji 2018 giroud przez cały turniej nie strzelił gola.
-
2019/02/03 12:54:23
@ Bartoszcze
No i może dlatego Fabiański został piłkarzem roku?
-
2019/02/03 13:39:56
Oczywiście, że sukcesy cieszą. Tylko, że Polacy nie strzelają w ligach angielskiej i hiszpańskiej, które są chyba półkę wyżej niż niemiecka czy włoska.

Ale to i tak dużo. Kiedyś to się człowiek emocjonował Gruszczyńskim w Luksemburgu :)
-
2019/02/03 21:09:21
Zwycięstwo Fabiańskiego, to kolejna odsłona "le cabaret".

Wystarczy spojrzeć ile Lewy strzelił na jesieni w LM.
-
2019/02/03 21:56:56
@czacha-dymi
To Mbappe i Griezmann są pomocnikami?
-
2019/02/03 22:45:44
@bartoszcze
Mbappe to coś jak "atakujący skrzydłowy". Griezmann zaczynał w seniorach jako skrzydłowy, Cholo zrobił z niego cofniętego napastnika, a gdy z musu grał na szpicy, miał najgorszy okres w Atletico, a na gwałt ściągano Costę.

Znaczy - żaden z nich nie jest "9". Giroud nią jest.
-
2019/02/03 22:56:33
W psg napastnikiem jest cavani. Mbappe z neymarem to skrzydłowi.
-
2019/02/04 10:25:04
Wczoraj miałem taką refleksję, że kibicowi "januszowi sezonowcowi" będzie mimo wszystko ciężko się zakochać znów w AC Milan (tak, introspekcyjnie badałem i starałem się wczuć w rolę) mimo Piątka. Skróty zawsze zdoła obejrzeć, żeby z piątkomanią być na bieżąco, ale jednak głębsza identyfikacja z klubem może być ciężka. Wczoraj przez dużą część meczu wyglądało to tak, że Milanu patent na zwycięstwo to świetny bramkarz i przeskuteczny napasnik (dobiegł szybciej niż obrońca, kopnął i wpadło chyba po pierwszej sensownej akcji). Poza tym okrutny ból zębów. Współczuję redaktorowi Stecowi tej miłości obecnie, ale jednocześnie uspokajam i powątpiewam w masowy trend milanowców-koszulkowców, choć pewnie paru Piątków na orlikach się musi pojawić.
-
2019/02/04 12:13:59
@Martin
" Milanu patent na zwycięstwo to świetny bramkarz i przeskuteczny napastnik" - też mi to się tak oglądało, ale nie chciałem wyjść na marudę. Zwłaszcza, że mnie od "gry na nie przegrać" zawsze zęby bolą.
-
2019/02/04 17:32:44
Trochę mnie tu dużo, ale nie mogę się powstrzymać od komentarza...

Właśnie pewien sportowy Nadredaktor postanowił złożyć gratulacje Fabiańskiemu z okazji tytułu piłkarza roku. Ale żeby Łukaszowi za wesoło nie było poinformował, że dziennikarze (pewnie twórczo rozwijając teorię jednego wybitnego Docenta o roztelepaniu) wybrali go piłkarzem roku żeby "wstrząsnąć polską piłką".

Jednocześnie nie omieszkał internautów poinformować (niezorientowanych przypominam - dzisiaj mamy 4 lutego), że tytuł za rok 2019 weźmie Piątek. Ale nie będzie to jego sukces (jak można byłoby się spodziewać), tylko ojca i dziewczyny, którzy "zawsze we właściwym momencie potrafią go powstrzymać". Od czego... - zapomniał dodać.

Tym którzy chcieliby koniecznie poznać nazwisko autora-myśliciela podpowiadam, że jest zaczerpnięte wprost ze średniowiecznego kabaretu.
-
2019/02/04 23:03:02
@twojastara
Jeszcze tylko powiedz że Leo i Cristiano to klasyczne 9.
-
2019/02/04 23:58:28
@bartoszcze
Nie widzę powodu, za to stwierdzę iż mocno odbiegliśmy od tematu, i to w raptem paru postach xD
-
2019/02/05 12:13:47
I po Nykänenie...

BYŁO WIELU dobrych skoczków w tamtych czasach, ale tak naprawdę byli tylko dodatkiem do rywalizacji: Nykänen - Weißflog.
-
2019/02/05 13:01:41
@koziolek-byl-zajety

"Skoro ginęli w warunkach realnej gry w piłkę, to na jakiej podstawie to oceniasz?"


Na podstawie osobistego wrażenia, że lepiej sobie radzili z piłką przy nodze.
Oczywiście to wrażenie mogło być też spowodowane tym, że w tamtych czasach ogólnie było więcej zawodników, którzy potrafili coś sensownego z piłką zrobić (widać to było choćby w pucharach, gdzie nasze kluby nie zbierały manta od takich "mocarstw" jak obecnie).

Z tych co wyjechali do mocnych lig kilku co prawda nie "zginęło", ale co z kolei ciekawe, nie bardzo umieli swoje walory przenieść do reprezentacji.
A może im się nie chciało.
-
2019/02/05 17:35:50
@antropoid
To prawda. Kojarzy się po latach, że był jakiś utytułowany Andreas Felder (chyba jedyny aspirujący, by deptać po piętach słynnemu duetowi) czy inny Ernst Vettori, a nawet mało utytułowany Pavel Ploc (któremu trzeba było kibicować, kiedy Fijas słabował, bo w sumie prawie nasz z obozu demoludów) oraz inny Primoz Ulaga czy Miatiaz Zupan (ci ostatni to chyba z powodu brzmienia nazwisk zapadającego w pamięć), ale absolutnych gwiazdorów było tylko dwóch w tamtej epoce.
-
2019/02/05 17:41:51
I w zasadzie ciężko było kibicować temu nudnemu poukładanemu z wąsem. Większość kibiców nad Wisłą musiała woleć szalonego fińskiego młodziana. Chociaż inaczej to zapewne wyglądało u pana Adama, który potem nie tylko wąsem nawiązywał do świetności swojego niemieckiego idola.
-
2019/02/05 23:51:52
@antropoid
Ale to wrażenie bardzo bardzo zależy od poziomu, na jakim zawodnik gra. Pamiętasz Rasiaka? W lidze walił bramy takie, że nie do uwierzenia, Hercie w pucharach strzelił bramkę piętką. A jak przyszło do gry na najwyższym poziomie, to piłka się od niego odbijała, a ludzie się śmiali. Więc jak było, miał technikę, czy nie? Tempo gry weryfikuje umiejętności.
-
2019/02/06 00:37:45
@grzespelc

Rasiaka nawet w tym nie uwzględniałem, myślałem o sporo wcześniejszych czasach - końcówka lat 80-tych i 90-te.
-
Gość: antropoid, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2019/02/06 00:39:41
@martin.slenderlink

No i było równoległe trzymanie nart w locie - wtedy kanoniczne, dziś nieco już komiczne.
-
2019/02/06 18:41:51
@antropoid i martin

Deprecjonujecie trochę resztę. Końcówka lat 80-tych to głównie pojedynki Nykaennena z Vettorim (z tego co pamiętam). Z Weissflogiem były trochę wcześniej, tylko Jens miał potem drugą młodość, ale to już było po Nykaennenie. Swoją drogą jest coś w tych fińskich skoczkach takiego dekadenckiego co sprawia, że ich teraz po prostu brak: Nykaennen to był dekadencki w całości, potem Nieminen - mistrz-nastolatek, pierwowzór Schlierenzauera, Ahonen bijący się z Romorenem o rekord świata na ciężkim kacu w Planicy, no i w końcu Olli, dla którego wicemistrzostwo świata nie było wystarczającą motywacją, żeby dalej trenować.
-
2019/02/08 22:59:25
"hehe". Zachłysnęliśmy się sukcesem i chyba na chwilę zapomnieliśmy o rzeczywistości. Z tym kubłem zimnej wody chyba warto się zapoznać: sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/803835/wielki-futbol-zamyka-drzwi-przed-polskim-pilkarzem
-
Gość: Katarzyna Konopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2019/02/11 01:22:21
Jeżeli chodzi o polskich piłkarzy w hiszpańskiej Primiera Division, niewątpliwie bardzo udana była kariera tamże Krychowiaka. Pobyt w Sevilli był najlepszym momentem jego kariery(2 razy wygrana Liga Europy). Ale już Ebiemu Smolarkowi, piłkarskiemu idolowi lat dwutysięcznych(trzy razy z rzędu najlepszy polski piłkarz roku, łapał się do pierwszej 10 , w Hiszpanii nie do końca poszło. Jeden sezon(choć fakt, dla Racingu Santander znakomity- z awansem do europejskich pucharów i półfinałem Pucharu Króla) i koniec. I zarazem początek końca jego kariery(katastrofę w Boltonie lepiej przemilczeć).
Perquis, Dudka i Tytoń(grali na Euro 2012) w Hiszpanii ponieśli klęskę.
Premier League- jak bardzo jest bezlitosna dla polskich piłkarzy(poza bramkarzami), pokazują przykłady Bartka Kapustki i Jarka Jacha, którzy mimo transferów do Leicester(wtedy mistrza Anglii) i Queens Park Rangers nawet nie zadebiutowali w tej lidze.
-
2019/02/11 13:23:01
@Katarzyna

Bartka i Jarka bym jeszcze nie skreślał, a na dodatek jest paru młodzieżowców nie do końca skażonych PMSz. I mają kilka profesjonalnych wzorów, do których ostatnio dołączył bohater (to niesamowite, ale strzelił kolejnego gola dla Milanu) wpisu naszego Gospodarza. Niech próbują nawet w najsilniejszych ligach, jeżeli taką szansę będą mieli.
Jeżeli jeszcze będziemy mieli szczęście do trenera, który wie, że robota selekcjonera to coś całkowicie różnego od dłubaniny trenera klubowego naszej ligi, to i reprezentacja będzie miała z nich pożytek.
-
2019/02/11 13:34:10
Dobrze, a teraz porozmawiajmy o rzeczach istotnych ;-) Skoro Krzysztof Piątek dostał od włoskich reżyserów ksywkę "Rewolwerowiec", to z którym bohaterem Dzikiego Zachodu lub westernem najbardziej Wam się Piątek lub jego historia kojarzy?
-
2019/02/11 16:14:45
@Alp
Jak ktoś sobie nie radzi w Turcji, to niestety. Kapustka też jakoś super nie błyszczy w tej drugiej holenderskiej...
-
2019/02/11 17:03:43
@Stanisław
Westerny to moje szkolne lata, a Piątek jeżeli już, to mi najbardziej pasuje do któregoś ze spaghetti.