Blog > Komentarze do wpisu

Niech nastanie Piątek

AC Milan, Krzysztof Piątek

Pozwolę sobie na intymne wyznanie, a co mi tam. Otóż nigdy, przenigdy nie miałem ochoty oglądać polskiego piłkarza w koszulce mojej ulubionej drużyny.

Ilekroć wyobraziłem sobie Lewandowskiego w Milanie, sztywniałem przerażony. To byłby kibicowski koszmar, myślałem, to byłoby wieczne potępienie na samym dnie piekła, rzęziłbym, nie zniósłbym gromadnego, jazgotliwego spoglądania na Milan przez nadwiślański biało-czerwony mikroskop, spoglądania zredukowanego do modlitwy o gola „naszego rodaka”, nie wytrzymałbym tego świętego oburzenia, że skrzydłowy mu nie podał, tylko sam strzelał, tego wrzaskliwego łajania Suso, że zachował się haniebnie jak Robben, egoista zakichany i w ogóle dzban. Bardzo bałem się wreszcie nieustającego ogólnonarodowego gaworzenia o drużynie z San Siro – klub, który nie obchodził u nas prawie nikogo, znienacka zacząłby obchodzić wszystkich, otaczaliby mnie wyłącznie najtężsi znawcy spraw mediolańskich, nie dałoby się od harmidru uciec, nasz chłopak grałby w SŁYNNYM Milanie. Eurowizja na sterydach. Trwająca w kółko, przez okrągły sezon po sezonie.

Lęki wzięły się stąd, że jako indywiduum wybitnie niestadne – tym bardziej: nieplemienne – cierpię na mentalną aberrację. Nie przepadam mianowicie za całodobowym, nachalnym epatowaniem patriotyzmem (poza wyjątkowymi okazjami kochajmy Polskę po cichu, segregując śmieci i zagadując samotnie mieszkających sąsiadów, czy wszystko u nich w porządku) i nie przepadam za kibicowaniem w zbyt gęstej ciżbie ludzi, mainstreamowość Milanu mi przeszkadza, w chwilach desperacji roiłem sobie wręcz, że posiadłem go na własność, jestem jedynym fanem rossonerich w galaktyce, obsadzam sobą zarówno cały sektor rodzinny, jak i sektor ultrasów, niech mi się nikt nie wtrąca. A teraz miałbym jeszcze wysłuchiwać spazmów brzmiących prawie jak tamte z czasów „polskiej Borussii”?! Giń, przepadnij, siło nieczysta.

Perspektywę transferu Krzysztofa Piątka – chyba nieuniknionego, o ile w ostatniej chwili do licytacji nie dołączy Real Madryt – powinienem więc przyjmować zrozpaczony. Nie dość, że biorą Polaka, to jeszcze biorą nawiedzonego goleadora, będzie odpalał fajerwerk za fajerwerkiem, będzie ekstaza i uniesienie, wykończy mnie już pierwsza połówka sezonu. Tymczasem dzieje się inaczej, jestem podekscytowany. Zorientowałem się, że nie widzę w Piątku piłkarza polskiego, lecz napastnika o niesłychanym instynkcie snajperskim. Takiego, co to uwodzi mnie i fabułą (błyskawicznym, niemal bajkowym podbojem Italii), i jesiennymi meczami, w których wyglądał świetniej niż obiecująco nawet wtedy, gdy zderzał się z potentatami Serie A, w ataku sobie nie mógł poszaleć, schodził z boiska bez gola. Bo wyciskał maksimum. Jeśli znajdował między sobą i bramką półcentymetrową lukę, to choćby akurat stał na głowie, oddawał arcygroźny strzał. Predator.

Dziwi mnie nawet, że Piątek przyjmuje ofertę – jeśli ją przyjmie – z klubu tak przeciętnego. Grającego byle jak w bieżącym sezonie, grającego jeszcze marniej w sezonach minionych. Do Ligi Mistrzów nie zajrzał Milan od wiosny 2014 roku (Lewandowski kopał wówczas jeszcze na chwałę Dortmundu!), z Ligi Europy wykopał go w jesiennej fazie grupowej Olympiakos Pireus. Bieda aż piszczy. Spada nam nowy napastnik z nieba, trzeba go fetować bez względu na pochodzenie i nadciągającą paradę januszy. To nic zdrożnego, że ktoś jest Polakiem. Wybaczę wszystkim wszystko, byle Piątek strzelał.

wtorek, 15 stycznia 2019, rafal.stec
Tagi: AC Milan
Komentarze
2019/01/15 20:47:12
"Milan nie obchodził u nas prawie nikogo". Weź sobie nie żartuj, do dziś mam traumę przez tych wszystkich fanów Gullitów i van Bastenów.
-
Gość: zuraw_polska, *.202-26-211.dynamic.dsl.mel.iprimus.net.au
2019/01/15 21:04:52
Lepiej się nie da tego ująć: kochajmy Polskę po cichu, segregując śmieci i zagadując samotnie mieszkających sąsiadów, czy wszystko u nich w porządku. To tak poza konkursem. Ja również bardzo czekam na Piątka w Milanie i oczyma naiwnej, kibicowskiej wyobraźni widzę jak wchodzi w 65 minucie i po kilku przebieżkach i zapoznawczych zapasach z obrońcami dostaje piłkę na 25 metrze i nie podnosząc głowy uderza z woleja. Widły, a on, jak to ma w zwyczaju, po prostu pif-paf. Trybuny szaleją, przybył Emmanuel, Bóg jest z nami. Tzn. z nimi- milanistami.
A teraz łyżka dziegciu w beczce miodu. Nigdy nie byłem na żadnym konkursie skoków bo natężenie Januszy, rumianych, czerstwych, cuchnących oparami wódy i samogonu, wydzierających spocone mordy byłoby dla mnie nad siły. Wczoraj na korcie 19 turnieju Australian Open w Melbourne przeżyłem jednak coś gorszego niż tamto wyobrażenie. W najważniejszej imprezie tenisowej roku debiutowała 17 dziewczyna z Polski. Grała dobrze, choć poza odbieraniem serwisu rywalki notowanej 100 (sic!)miejsc wyżej musiała zżymać się i żenować odgłosami dochodzącymi z trybuny. Ryczenie pijanych ogrów, śpiewanie pięciu zwrotek hymnu, przeszkadzanie obu zawodniczkom uwagami w trakcie rozgrywki, tuż przed wykonaniem uderzenia. Nigdy wczesniej się tak nie wstydziłem. Dzień wcześniej byłem cały dzień na Rod Laver gdzie widziałem jak kilkanaście tysięcy lokalsów kibicuje swojemu Jamesowi Duckworthowi jednocześnie szanując Rafę Nadala. Tu widziałem i słyszałem, wyczucie chwili oraz szampan kontra buractwo, Iga, Iga, Iga musi być, i skwasniale mleko. No i jeszcze zdziwienie, że po meczu uciekła, bez jednego choćby uśmiechu czy autografu.
Pocieszam się tym, że hordy pijanych wujów na Sań Siro po prostu nie będzie widać tak bardzo jak na kameralnym, korcie 19 w Melbourne.
Pozdrawiam, Marek
-
2019/01/15 21:08:55
@Rafał
Rafał, może mnie pamięć myli, ale czy to nie Ty zrobiłeś kiedyś coś na kształt konkursiku na najfajniejszą nazwę dla polskiej Borussii? ;) Kojarzę też, że chyba wygrała Polussia ;)
-
2019/01/15 21:23:29
@airborell
Może w zeszłym millenium kogoś Milan obchodził, nie wykluczam. Ale wczoraj ani przedwczoraj - nie.

@croolick
Pewnie, że ja. A potem nadeszło to:
www.youtube.com/watch?v=M7s3-soCUXI&feature=youtu.be
-
2019/01/15 22:21:27
Och, Polska Borussia... Dla kibica Schwarz-Gelbe to były trudne czasy. Na szczęście los na spółkę z Bertem van Marwijkiem przygotowali nas na to wcześniej, a niedzielni oglądacze solidarnie zapadli na Smolarkozę. Też mi się wtedy ten transfer Ebiego nie uśmiechał, ale jak strzelił w pierwszej rundzie sezonu 12 goli, to już jakoś mi przeszło.

Teraz naprawdę trzeba napisać coś w stylu "czego wszystkim życzę co Piątek", ale Serie A rzadko w piątki grywa. Nie pierwszy to raz, gdy nieprzemyślany grafik psuje dowcip.
-
2019/01/15 22:31:00
@zuraw_polska

Wyrazy współczucia :( Czytałem o tym w wywiadzie z ojcem Igi - pewnie nie oddał poziomu żenacji live.
-
2019/01/15 22:47:55
@zurawpolska
Przepraszam, nie zignorowałem twojego komentarza, ale boję się odpowiedzieć. Przecież się nie przyznam, że jak jestem na wakacjach daleko stąd, to najgorsze jest spotkanie z... coś tam, coś tam.
-
2019/01/16 01:37:46
@airborell
"Weź sobie nie żartuj, do dziś mam traumę przez tych wszystkich fanów Gullitów i van Bastenów."

No, przecież jeszcze Maldini, Costacurta (ten to rypał z 20 lat i zahaczył mocno o obecne millenium nawet), Zvonimir Boban, Dejan Savicevic i te postery nad łóżkami kolegów z podstawówki. Ale jeśli ubiegłe millenium to już nawet nie przedwczoraj, to nie ma dyskusji. Ej, ale niewiele ponad dekadę temu to ten klub nie wygrał jakiejś LM? To też na przedwczoraj się nie załapie? Coś chyba autor ma za dużo tych wsobnych złudzeń ;).
-
2019/01/16 01:41:26
No i przecież, ten, no... Kaka... Deee-mooo-naaa.
-
2019/01/16 08:37:29
@ martin.slenderlink
Myślę, że czasy "wczorajsze" i "przedwczorajsze" powinniśmy mierzyć nie latami a raczej dostępnością i popularnością wykorzystania internetu jako medium, przez które non stop przekazujemy ogółowi nasze złote myśli eksperckie na każdy temat. Chłopcy od plakatów (a właściwie dlaczego chłopcy? Też miałam plakaty z piłkarzami) nie są groźni w rozpowszechnianiu tej niezdrowej formy futbolowej gorączki (pytanie, na ile dotyczy ona jeszcze futbolu samego w sobie), groźni są ci, którzy przeczytali skład drużyny na wikipedii lub zagrali nią w fifę lub obejrzeli kompilację najlepszych meczów sezonu na YT i już czują się zobligowani do szerzenia wszelkimi kanałami teorii pt. "biją naszych", czytaj: nie podają Lewemu, jesteśmy dyskryminowani od czasu zaborów. Zawsze gdy nasz rodzynek zaistniał poza granicami od zachodniej strony, był to przedmiot ogólnego zainteresowania także dla ludzi zwykle piłką niezainteresowanych. Ale czasy "dzisiejsze" niestety nie sprzyjają temu, by ci zwykle niezainteresowani wygłaszali swoją wszechwiedzę na ten temat wyłącznie w wąskim gronie własnych znajomych.
-
2019/01/16 10:13:36
@ martin.slenderlink
Kaka Demona - dzięki za przypomnienie :)
IMO Behemoth wymiata, Kaka również.
-
2019/01/16 12:32:59
@Rafał
" najgorsze jest spotkanie z... coś tam, coś tam"...

Też tak mam. Pierwszy raz mnie dopadło w zamierzchłych czasach kiedy do "enerdówka" zaczęliśmy wyjeżdżać na dowód. W pociągu z Rugii do Berlina. I nawet nie potrzebny był pretekst barw czy klubowego szyldu... - wystarczyło, że piwo sprzedawali w pociągu. Dwóm koleżankom i koledze zapowiedziałem, że jak odezwą się do mnie po polsku to przylutuję. On miał pod górkę bo po niemiecku znał tylko parę słów i przez kilka godzin musiał milczeć.
A później już poszło!

Tylko na lokalnym podwórku jakby mniej drażniło. Chyba wstyd mniejszy?!
Chociaż ostatnio co raz bardziej to drażni. Zwłaszcza jak przebrane w tzw. polityczną poprawność, zdominowało debatę publiczną, a nawet zaczyna przenikać do naszych codziennych kontaktów.
Na język obcy trudno przejść, bo raz - ich znajomość się poprawiła, a dwa - można za to na ulicy w ryj dostać. Pozostaje rzucanie mięsem pod nosem lub w myślach... - dobrze, że jeszcze kartek nie wprowadzili.

P.S.
Nie wiem tylko po co @Żuraw tak daleko jechał. Jak wynika z listu wrocławianina w mediach wystarczyło kupić bilet na autobus miejski, żeby wspólnie z kibicem WKS przeżywać podniosłe emocje. I to, bez żadnego mydlenia słuchu poprawnością.


-
2019/01/16 13:01:16
P.S.
Mam jeszcze jeden problem... - jako dziecko uczono mnie, żeby do obcych mówić na Pani/Pan. Później jak poszerzyłem kontakty okazało się, że w innych kręgach jest jakby mniej "państwa", a nawet w oficjalnych kontaktach ludzie często zwracają się do siebie w bardziej bezpośredni sposób i sam w życiu codziennym i w kontaktach służbowych przeszedłem "na ty". A ostatnio w internecie upowszechniła się "małpa"...
Już po wysłaniu połapałem się, że użyłem jej dzisiaj w komentarzu dwa razy i trochę się czuję tak jakbym Rafała i Żurawia zwyzywał. Przepraszam.
-
2019/01/16 13:20:19
Pamiętam, że kiedyś kibicowałem zagranicznej drużynie, w której grali Polacy. Przyjechali z Aten do Warszawy.
-
2019/01/16 13:37:14
@martin.slenderlink
Toż wiadomo, że Milan jest mainstreamowy, napisałem, że mi to wręcz przeszkadza. Ale ogólnonarodowe kibicowanie Polakowi to inna skala, której się boję/bałem.
-
2019/01/16 14:55:15
@rafal
"to inna skala, której się boję/bałem".

Janusz z Wałcza* już się zbliża z czteropaczkiem wśród szumu fal lub na tle innego pejzażu. "Panie Rafale, obejrzymy dziś razem mecz?" (cyk, tsssss, cyk tssss) :)

*Nie mam nic do Wałcza. Fonetycznie tak jakoś mi się wpasowuje.
-
2019/01/16 18:45:42
@Milan w ubiegłym stuleciu

Wszyscy widzę atakują tą stroną, gdzie obrońca najsłabszy. Ja też najpierw pobiegnę tamtędy i podwyższę na 3 : 0 drobną anegdotką. Na przełomie lat 80 - tych i 90 - tych Milan z trzema Holendrami to była u nas na podwórkach najpopularniejsza drużyna. Pamiętam, że jak zapisywaliśmy się do turnieju dzikich drużyn i wpisaliśmy na formularzu "Milan", to organizator zakomunikował nam, że co najwyżej możemy się nazywać "Milan 2", bo "Milan" to już jest. Zdecydowaliśmy się na nazwę "Ghostbusters" (chyba zrobiłem się czerwony)

@Milan w poprzednim dziesięcioleciu

Milan w poprzednim dziesięcioleciu, to większość (w tym ja, Stasiek. Od Staśka do Janusza niedaleko) kojarzy z finału Ligi Mistrzów w 2005 r. Pięknie się to rymuje z motywem przewodnim notki Kronikarza, albowiem nie było już wtedy w Polsce nikogo, kto by trzymał za Milanem, gdy bramki Liverpoolu bronił nasz jedyny, niepowtarzaaaaalny (!) Jerzy George Duuuuuudek (nigdy nie wybaczymy temu podłemu trenerowi, co mu podziękował potem za współpracę, prawda?). Dance, Dudek Dance, sialalala. Kronikarz zapewne wówczas ewakuował się do Stambułu. BTW a w Stambule jak się tam akcenty kibicowskie rozkładały?

@Rafał w Piątek

Wychodzi Rafał z bloku, a na podwórku wszystkie dzieciaki w koszulkach Milanu. Wsiada do tramwaju, a tam wszyscy pasażerowie w koszulkach Milanu. Wbiega po schodach do psychiatry, dzwoni do drzwi "ding dong ;-)" a lekarz też Piątek!

@Imperium Lechitów vs Imperium Brytyjskie

Nie, żebym czuł się tutaj zobowiązany do jakiejś obrony z urzędu. Ale muszę wspomnieć, iż nie wiem, czy nie bardziej się obawiam na wakacjach cywilizowanych agentów imperium brytyjskiego z licencją na monopolowy. W ogóle licencja na monopolowy to jest niebezpieczna sprawa, dla wszystkich nacji (BTW świetnie napisałeś o Bielsie, drogi Q)

@Janusz

Muszę się w tym kontekście znów podzielić drobną anegdotką. Tak się złożyło, że leciałem któregoś razu samolotem jeden rząd za dziennikarzami (?) sportowymi. Przygotowując się do spotkania na szczycie jednej z lig, oglądali urywki innych meczów. I jak już tu idziemy momentami w wylewanie żalów, to zrobiło mi się wtedy trochę przykro, bo wynikało, że akcje dzielą się zasadniczo (stopniując) na: "ale k. piła"; "o k. ale zagranie" i "stary, k. zajebiste". Zaznaczam, że nie musiałem podsłuchiwać. Nie poszedłbym z nimi oglądać meczu, nawet gdyby poprosili ;-)

@na koniec drobna refleksja

Chociaż z drugiej strony (a nawet z pierwszej), naprawianie świata najlepiej zacząć od siebie i nie poprzestawać w tym kręceniu śrubokrętem do końca świata, a nawet o jeden dzień dłużej. Uciekam się wiec naprawiać. Siema!

Stach
-
2019/01/16 20:01:19
Ja tam się bojam o Piątka. Kto ostatnio poszedł do Milanu i wyszedł na tym dobrze? Zlatan?
-
2019/01/16 20:11:56
@martin.slenderlink "Janusz z Wałcza* już się zbliża z czteropaczkiem wśród szumu fal lub na tle innego pejzażu. "Panie Rafale, obejrzymy dziś razem mecz?" (cyk, tsssss, cyk tssss) :) "

Nie mam co prawda Janusza a Tomasz ale jestem z Wałcza i z przyjemnością wpadnę z czteropaczkiem i z koszulką Milanu z 1997 by obejrzeć meczyk :D
-
2019/01/16 20:42:54
#wszyscynaMilandoRafaławPiątek
-
2019/01/16 21:04:02
@stanislaw414
Oczywiście, że byłem w Stambule na meczu. W przerwie nawet się upewniałem, czy na pewno finałowym rekordem jest wynik 7;3, bo zakładałem, że Milan go pobije.

Felietonu o Bielsie nie wklejałem, prawda. Wydawało mi się to nie na miejscu po tragedii w Gdańsku:
wyborcza.pl/7,154903,24359288,rafal-stec-licencja-na-podgladanie.html
-
2019/01/16 22:48:55
@stanisław
A ja jak z kolegami założyliśmy drużynę podwórkową, to nazwaliśmy ją na mój wniosek SSC...
-
2019/01/18 10:47:07
No i nastał piątek, w którym Piątek zaszczycił barwy Rossonerich :)
-
2019/01/18 12:45:09
A może został zaszczycony barwami???
-
2019/01/18 19:32:43
Jakoś czuję, że to mu raczej nie wyjdzie na dobre. Za szybko ta zmiana.
-
2019/01/18 21:18:22
Kurczę..jak tak pomyślę, jakby taki Piątek przeszedł do Milanu za czasów świetności, to bym skakał z radości.Toż to była cała konstelacja gwiazd..Kaka, Shevchenko, Kaladze, Maldini, Pirlo, Gattuso, Inzaghi ("bij zabij" jak mawiał mój tata).Teraz ten transfer do wyblakłych czerwono- czarnych barw mych emocji nie wzbudza a nawet jak kolegę wyżej z lekka obawia..A może to będzie tak, że właśnie Piątek odmieni i pokoloryzuje Milan?
-
Gość: Msz, *.korbank.pl
2019/01/20 09:41:09
Fajnie napisane,mnie Piątek będąc w Cracovii kojarzył się z takim egzekutorem co karnego strzeli, gdzieś głowę przyłoży, zmieni kierunek strzału ale sam za dużo na boisku nie robi, we Włoszech Piątek wg na tyle się rozwinął że dodać należy kreatywność