Blog > Komentarze do wpisu

Ostateczny akt uzdrowienia polskiej piłki

Fundamentalny krok ku nowej wspaniałej przyszłości dokonaliśmy w minionym tygodniu. Teraz brakuje już tylko kroczków, by na zawsze wyeliminować klęski. Napisałem do „Gazety” felieton o najbardziej przyjaznej branży dla pracownika - przeczytacie go tutaj.

poniedziałek, 17 grudnia 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/12/17 17:02:56
Nie rozumiem. Przecież nasza Extra zachowuje się zgodnie z fundamentalnymi zasadami ekonomii... - najlepsze interesy kręci się na tanich, śmieciowych produktach. Może nasi działacze na piłce się nie znają, ale w kręceniu piłkarskich lodów mało kto im dorówna.
-
2018/12/18 12:05:14
A mnie się zdaje, że dotowanie nierentownego dziadostwa, to jest akurat polska specjalność, która w ostatnich kilku latach wręcz nabiera rozpędu.

Co do grup zawodowych, to rzeczywiście większych brakorobów od piłkarzy trudno dostrzec, kiedy widzę te mecze mam wrażenie, że dzisiaj w Polsce zawodowymi piłkarzami zostali ci, których w szkole na WFie nikt nie chciał w drużynie.
Ale jest i taka grupa zawodowa(?) jak kler - też przyjmująca pociągi pieniędzy od państwa - i w formie gotówki i dotacji i wszelakich ulg (i wciąż domagająca się więcej), choć nie przynosząca temu państwu żadnych wymiernych korzyści.

Jeśli chodzi o granie w grudniu - ciągnięcie ligi aż do BN to przesada, pogoda, choć łagodniejsza niż kiedyś , nie zachęci ludzi do przyjścia na stadion, ale to też raczej poziom jest sednem sprawy. Tuż za naszą zachodnią granicą leżą miasta innego byłego demoludu i wcale nie grające w I Bundeslidze, a większych kłopotów z frekwencją nie mają.
Tylko tam się wychodzi atakować i strzelać gole - a nie przetrwać 90 minut i za bardzo się nie zmęczyć.
-
Gość: , *.finemedia.pl
2018/12/18 16:43:13
@Antropoid

Nie narzekajmy na piłkarzy. Za bardzo to przypomina belferskie marudzenie o fatalnej klasie, która im się trafiła.
Przecież to nie tylko ich wina, że jak się w końcu załapią na zagraniczny kontrakt to potrzebują paru miesięcy lub więcej, żeby można było ich bez wstydu wpuścić na boisko. A ci, którzy wyjechali za późno, żeby się nauczyć piłkarskiego elementarza wracają z podkulonymi ogonami. To nie tylko ich wina, że byle piłkarz z marnej ligi natychmiast po przyjeździe staje się gwiazdą naszej extra.

I to nie oni wymyślają grę serduchem, na 120% i jeżdżenie na dupie, pomimo powszechnej już wśród przedszkolaków wiedzy, że na dupie to się jeździ na zjeżdżalni lub zaśnieżonej górce, a w piłkę to się kopie. I to nie oni dokonali narodowego przewrotu na miarę kopernikańskiej kontrrewolucji... - grę w piłkę bez piłki!

-
2018/12/18 19:27:16
Mądrze przedmówca prawi. Generalnie mam wrażenie, że tu nie chodzi o piłkę. Kluby to w tej chwili spółki akcyjne, a w spółce akcyjnej prezes nie musi się martwić czy spółka zarabia, bo wystarczy ogłosić upadłość i wierzycielom można pokazać figę, a co się nachapał, oddawać nie musi. Do piłki się idzie dla pieniędzy, a nie dla idei, niby trzeba się trochę starać, ale jak już raz zajdziesz wysoko, to idzie się trochę utrzymać, a nawet jak zlecisz ze 2 poziomy niżej, to i tak jest z czego żyć, więc po co? Nawet sędziowie nie musza się starać, bo skoro nie ma kary nawet za uznanie bramki ręką w meczu decydującym o spadku, to hulaj dusza.
-
2018/12/18 22:53:31
@Grzespelc

To nie tylko prezesi i starszyzna rządząca szatnią. T cała amia działaczy, pracowników klubowych, agentów, wreszcie organizacje kibicowskie. Każdy z nich kręci mniejsze lub większe piłkarskie/okołopiłkarskie lody. Tylko elementarnym szkoleniem dzieciaków nikt się nie chce zajmować. Bo to pieniądze żadne, efekt niepewny i tak odległy w czasie, że po drodze ktoś zawsze d.... do sukcesu przyklei. Po latach trudno jest nawet się pochwalić, bo tylu jest ważniejszych i bardziej zasłużonych.

P.S.
I jak tu nie kochać piłki. Właśnie Borussia zgubiła punkty ze skuteczną do bólu Fortuną. I co prawda moja sympatia była jak zwykle po stronie Borussii, Piszczek zagrał niezły mecz (asysta) to jednak skala niespodzianki dała mi niezłą frajdę.