Blog > Komentarze do wpisu

Prawie złote polskie szachy

Drodzy rodacy, którzy kochacie wykorzystywać sukcesy polskich sportowców niepiłkarzy, by dokopać polskim piłkarzom – że wstrętne przepłacane nieroby – mam dla was wspaniałą wiadomość. Otóż nie zdążyliśmy się jeszcze oswoić z obronionym złotem mundialu przez siatkarzy, a już fenomenalny wynik na swoim mundialu odnieśli szachiści. Nie trzeba nawet rozpylać bzdur o finansowych premiach dla zawodników (krążyło ich w ostatnich dniach mnóstwo, to zaraza nie do zatrzymania), bo z grubsza wiadomo, że PZSzach nie może konkurować nie tylko z PZPN, ale i PZPS. Gdyby nawet Jan Krzysztof Duda, Radosław Wojtaszek, Kacper Piorun, Jacek Tomczak oraz Kamil Dragun wzięli złoto zakończonej właśnie w gruzińskim Batumi olimpiady szachowej, to jeszcze długo nie pożyją jak czołowi bohaterowie naszego futbolu, którzy „niczego nie osiągnęli”.

Szachiści nie wygłówkowali medalu w żadnym kolorze, zajęli czwarte miejsce. Cenniejsze od wszystkich czwartych miejsc, jakie zdołacie sobie w sporcie wyobrazić – a zarazem szczególnie gorzkie.

To najlepszy polski wynik od 1939 roku, gdy w Buenos Aires na srebrno wystrojona została drużyna na czele z Mieczysławem Najdorfem i Ksawerym Tartakowerem – nazwiska magiczne, najsłynniejsi obok Akiby Rubinsteina arcymistrzowie współtworzący złotą erę naszych szachów, udekorowaną przed wojną na aż sześciu olimpiadach. Ze złotym szczytem w 1930 roku. Jednak nie perspektywa historyczna czyni dokonanie obecnej reprezentacji nadzwyczajnym, lecz styl, okoliczności oraz pozycja, z jakiej przystępowali do rywalizacji.

Primo, musieli zmierzyć się ze wszystkimi naczelnymi potęgami, co do jednej – stanowiącymi czołowy kwintet USA, Rosją, Chinami, Azerbejdżanem, Indiami – w meczach o fundamentalnym znaczeniu dla tabeli. Secundo, minimalnie przegrali nie tyle brąz, ile złoto, o czym za chwilę. Tertio, dla zobrazowania skali wywołanej przez Polaków sensacji nie wystarczy powiedzieć, że średni ranking zawodników dawał im ledwie 11. miejsce w globalnej hierarchii – przeciętną może wszak zafałszować jeden gracz mocno odstający na plus lub minus. Istotniejsze, jaki w poszczególnych meczach był układ sił na poszczególnych szachownicach.

A działo się tak, że w zwycięskich (Rosja, USA) lub zremisowanych (Azerbejdżan, Indie) szlagierach każdy (!) z czterech Polaków grał z przeciwnikiem wyżej sklasyfikowanym, w wielu przypadkach zdecydowanie wyżej. Mimo to nie oddali żadnej partii. Bili się z imponującą determinacją, wychodzili cało z poważnych opresji. Jan Krzysztof Duda – nasz geniusz z rocznika 1998, główny kandydat na gwiazdę rozpoznawalną poza niszą koneserów – zderzył się ze wszystkimi kolosami, wyjąwszy nieobecnego mistrza świata Magnusa Carlsena. W pierwszym tygodniu zremisował Siergiejem Kariakinem (relacjonowałem tutaj jego bój z Norwegiem o globalny prymat), by olimpiadę zwieńczyć morderczą serią – w poniedziałek z Azerem Şəhriyarem Məmmədyarovem (3. na świecie), we wtorek z Ormianinem Levonem Aronianem (5.), w środę z włoskim Amerykaninem Fabiano Caruaną (2., kolejny pretendent, z Carlsenem zagra w listopadzie), w czwartek z Chińczykiem Lirenem Dingiem (4.), wreszcie w piątek z pomnikowym Hindusem Visvanathanem Anandem. Nie dał rady tylko przedostatniemu. A niepokonani Kacper Piorun i Jacek Tomczak (pokonał Władymira Kramnika) wypadli nawet lepiej, rzucając wyzwanie rywalom o teoretycznie jeszcze większej przewadze.

Jeśli zatem wartościować występ sportowca – i to, jak był przygotowany do konkretnej imprezy – według możliwości, jakie przypisywało mu się przed startem, Polacy pograli rewelacyjnie. Idealnie wybrali moment, by zbiorowo spróbować się zbliżyć do perfekcji. I od wybicia się na niebotyczny poziom dzieliło ich mniej niż się pozornie zdaje, gdy spojrzeć na pozycję w tabeli bez wnikania w szczegóły.

Nasi szachiści najdłużej bowiem byli niepokonani. Porażka zdarzyła im się jedna, podobnie jak wszystkim medalistom – z Chin, USA i Rosji. Wreszcie najważniejsze – w ostatniej rundzie wszyscy czterej Polacy zremisowali z rywalami z Indii, a gdyby choć jedną partię wygrali, nie wzięliby brązu, lecz złoto (po punktach decyduje współczynnik w kolumnie TB2 we wklejonej pod notką tabeli, tzw. system Sonneberga-Bergera). Byli tyci-tyci od szczytu, choć oczywiście w szachach nawet jedną wygraną od remisu dzieli sporo.

Emocjonujący finisz przywiódł mnie z powrotem do siatkarzy, stąd pierwszy akapit. Oni rozegrali niemal identyczny turniej jesienią 2015 roku, jeszcze pod trenerem Stéphane’em Antigą – w Pucharze Świata, w którym też każdy tłucze się z każdym, nie istnieje droga na skróty. Pruli wówczas od zwycięstwa do zwycięstwa, w oszałamiającym stylu rozprawili się z USA, do ostatniej kolejki trzymali pozycję lidera. I wtedy ulegli Włochom, co zepchnęło ich na trzecie miejsce – potwornie gorzkie, tylko srebro i złoto premiowano awansem. Michał Kubiak nazwał zdobyty wówcza brąz medalem z buraka.

W kraju tamten wynik również przyjęto jako niepowodzenie, choć Polacy grali znakomicie, wszyscy na podium mieli po ledwie jednej porażce, o kolejności przesądziły sety. Czyli drobiazgi. Jak teraz w przypadku szachistów, którym jednak przynajmniej nikt nie wytknie, że zawalili. Oberwaliby co najwyżej piłkarze – gdyby oczywiście tłumy wiedziały i pojmowały, jak wielkie rzeczy działy się w Batumi.

Olimpiada szachowa 2018, Batumi

piątek, 05 października 2018, rafal.stec
Tagi: szachy
Komentarze
2018/10/05 19:48:05
Korekta obywatelska: z USA wygraliśmy.
-
2018/10/05 19:49:26
Jeszcze można dodać, że o ostatecznym braku medalu zadecydował pechowy układ wyników w ostatniej kolejce - tylko remis USA z Chinami przy jednoczesnym braku remisu w meczu Rosja-Francja spychał nas z podium, każda inna kombinacja dawała jakiś medal.
-
2018/10/05 21:12:05
Tak to bywa w sporcie, że triumf od niepowodzenia oddziela cienka linia. Wystarczy spojrzeć na Francuzów - jedna przegrana partia i spadli na 9.
Dramatycznie było też u kobiet, gdzie Rosjanka przegrała wygraną prawie partię (a już remis to wydawał się gwarantowany) i sprezentowała Chinkom mistrzostwo, a sama spadła z drużyną z 2 na 4 miejsce...
-
2018/10/05 22:39:32
Na szachowym szczycie w ogóle jest brutalnie. Zaraz po pojedynku Jana Krzysztofa z Fabiano pokazano punkty w rankingu elo. I Polak "zarobił" -4 na tym remisie w tamtej rundzie.

A Chiny wywindował między innymi Ding Liren, który mimo (oidp) przewagi materialnej Dudy wyśmienicie i agresywnie zagrał końcówkę. W sumie wypada im pogratulować, zwłaszcza Dingowi, który od każdej partii chyba wstawał o kulach, a w żadnej nie zdradzał najmniejszych emocji.

Nie ma się w sumie co smucić brakiem medalu, to pikuś. Najbardziej przygnębiające jest, że człowiek jest tak potwornie zawodny i powolny względem maszyny, że w warunkach turniejowych nie miałby z nią szans ;). Tu warto wskazać "przeoczenie" zwycięskiej drogi w partii Fabiano Caruana vs. Jan Krzysztof Duda przez tego pierwszego w końcówce. Maszyna by zauważyła przecież, a dla człowieka to już w kilka minut niebotyczne progi.
-
2018/10/06 08:34:39
Z tego co pooglądałem sobie komentarze, to to ...Ge4! które przeoczył Caruana prowadziło do pozycji znanej jako wygrywająca w literaturze i było do wymyślenia. I że Amerykanin już kiedyś wypuścił wygraną w takiej końcówce.

Faktem jest że jest to bardzo trudne i drugi gracz świata wypuścił zwycięstwo i przy okazji zapewne złoty medal dla Ameryki.

Ciekaw jestem, czy coś z tego będzie - jeśli idzie o zwiększone zainteresowanie szachami choćby.
-
2018/10/06 17:32:40
@Airborell

Może to i dobrze, że człowiek nie jest perfekcyjnie naoliwioną ośką rowerową...

P.S.
Co za druga połowa meczu w Dortmundzie. Sześć bramek i zwycięstwo Borussii 4:3 w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry. To się oglądało!
-
2018/10/06 17:38:27
@Airborell

Mój komentarz zainspirował przede wszytskim Martin; - "Najbardziej przygnębiające jest, że człowiek jest tak potwornie zawodny i powolny względem maszyny".
-
2018/10/07 01:10:59

Mozna mowic o pechu bo Polska jako jedyna grala bodaj ze wszystkimi z czolowki, ale Nakamura po prostu zlekcewazyl Pioruna traktujac jak byle szmaciarza grajac z nim po prostu fatalna linie w Scandii. Polska miala swoja szanse, bo nie zostala potraktowana powaznie ale jej nie wykorzystala, nastepna szansa za jakie 30 lat.

Tymczasem najbardziej przereklamowany pilkarz kurduplasty cherlak Modric dostaje kolejny wpierdol.To juz jest kabaret 1:4 z Francja, 0:6 z Hiszpania,0:3 z Sevilla przerzniety superpuchar z Atleti i kolejne mecze z jakimis pazdziochami typu Alaves czy CSKA a i tak jest zdecydowanym faworytem do wygrania Zlotej Pilki, dodajmu 3 kolejnej najwazniejszej indywidualnej nagrody w sezonie LOOOOL. Przeciez ten maly kurdupel nie powinien nawet stac obok Mbappe, Ronaldo czy Messiego a on zgarnia po kolei jak leci. Pozniej janusze robia halo, ze sie Messi czy Ronaldo nie stawiaja na odbieraniu nagrod na ich miejscu to zglosilbym kradziez na policji. Ten maly kurdupel nie byl nawet w 4-5 najlepszych pilkarzy Realu w maju jak wygrywali LM i nikt wtedy nie mowil o nim jak o najlepszym do ZP. I nagle na mundialu po ograniu kilku niedorobionych druzyn typu Dania,Rosja,Anglia w marnym stylu media zrobily z niego bozka. Jednoczesnie te same media jada po Pogbie, ktory zlal mu dupe w finale i jednak daje jakies liczby w United. Moze niech znajdzie sie jeden odwazny dziennikarz i napisze, ze tak naprawde wybor Modrica to kpina. Krol w Realu byl jeden co widac dobitnie teraz jak Ronaldo odszedl, Modric to po prostu za maly kaliber zeby dzwignac zespol po odejsciu takiego lidera jak CR7. Gdyby Modric mial troche przyzwoitosci to by nie przyjal zadnej nagrody.
-
2018/10/07 02:19:18
@the truth

Cholera, ledwie początek października, a nagroda przecinka miesiąca już zajęta xD tego chyba nikt nie przebije.
-
2018/10/07 08:51:01
@twojastara
Przecież to jego alter ego, yin jego yang :)
-
2018/10/07 12:24:30
@bartoszcze

Myślałem, że to tylko moja teoria... Jednak nie jestem oryginalny ;)
-
2018/10/07 13:21:26
@airborrel
"Z tego co pooglądałem sobie komentarze, to to ...Ge4! które przeoczył Caruana prowadziło do pozycji znanej jako wygrywająca w literaturze i było do wymyślenia. I że Amerykanin już kiedyś wypuścił wygraną w takiej końcówce."

Ja z kolei spotkałem się z komentarzem, że przy czasowej presji w kilka minut, kiedy trzeba wpaść na to jedyne rozwiązanie, to jednak bardzo ciężkie. W każdym razie to też pokazuje, że "dyski twarde" arcymistrzów są podobnie do bani, jak zwykłego człeka, a "procesor" arcymistrzów również słabuje oraz że kres "białka" już bliski ;).
-
2018/10/07 17:26:17
@Martin

Trudno się z tym pogodzić komuś, kogo w młodości nawet z estrady przekonywano, że:
- "wszystko jest formą istnienia białka
tylko w kominie coś czasem załka"
-
2018/10/07 19:41:43
Ja się oczywiście nie znam na końcówkach szachowych, ale jak sobie poczytałem o końcówce KWG vs KW, to po 64...Ge4! ustawiała się podstawowa dla teorii takiej końcówki pozycja Philidora (dobrze opisana w angielskiej Wikipedii). Więc albo Caruana to przeoczył, albo o teoretycznej pozycji po prostu zapomniał.
-
2018/10/07 20:42:09
Chwała, pieknie walczyli.
Z tym końcem białka... mięsień też białko a nikt nie płacze że mistrz podnoszenia ciężarów raczej polegnie na olimpiadzie wózków widłowych czy żurawi budowlanych. Mistrzostwa świata programów komputerowych w szachach też już chyba w lamusie . Sport to finalnie błąd. Białkowy, ludzki.
Polska ma takie sukcesy w szachach, brydżu a zainteresowanie mediów żadne. Sportowy (?) portal sport.pl zamieścił JEDNĄ, zagrzebaną gdzieś głęboko notkę nt Olimpiady, po zwycięstwie z USA - z błędem we wstępie i treści (wg autora Duda ograł Caruanę). Za to na górze świeci "żenujacy Popek leży w oktagonie". Widać to się klika do-sko-na-le. Inne portale puściły gotowca PAPu. Biedny suweren. Słabo bardzo.
-
2018/10/07 22:56:30
"mięsień też białko a nikt nie płacze że mistrz podnoszenia ciężarów raczej polegnie na olimpiadzie wózków widłowych czy żurawi budowlanych"

Te płacze to przez nieszczęsną ksywę "homo sapiens", która się nam jak błotnik telepie. Na takiego cyborga, co podkręci jak Beckham albo maźnie jak Rembrandt jakoś się nie zanosi.
Swoją drogą, i z beczki tylko na pozór innej, gdyby wbudować tym Deep i Deepest Blue'om, czy jak się tam one teraz zwą, funkcję "stres" albo "gorszy dzień", to ich sprawność na szachownicy mogłaby się - przy tej samej pojemności pamięci - radykalnie zmniejszyć.
Warto sobie - w kontekście białka w rzekomym odwrocie - odświeżyć lekturę "Rozprawy" i "Ananke" Lema.

Ale zalogowałem się, bo co innego chcę powiedzieć: Kacper Piorun - to jest nazwisko dla szachisty!
-
2018/10/07 23:39:30
Boże, niech będą dzięki za tak profesjonalną notkę na tak popularnym i porządnym blogu sportowym o tak niszowej dyscyplinie! Wynik Polaków jest iście epokowy, zważywszy na okoliczności i siłę rywali (wszyscy grali w najmocniejszych składach, poza Norwegią bez Magnusa), a wziąwszy pod uwagę przedturniejowe prognozy, to właściwie nie ma tego z czym przyrównać.
-
2018/10/07 23:45:25
Dla mnie osobiście źródłem wielkiej radości jest też to, że grywałem w szachy z Kacprem w jego juniorskich czasach, w turniejach szachowych w jego (i po troszę moim też) rodzinnym Łowiczu. Był wówczas młodym i zdolnym szachistą, który szybko miał przerosnąć całe nasze lokalne środowisko, jednakże aż takiej eksplozji talentu w gruncie rzeczy się nie spodziewaliśmy (casus trochę podobny jak RL9).
-
2018/10/07 23:53:04
To jest też piękna historia również dlatego, że (trochę po piłkarsku) pokazuje, że underdog w starciach z lepszymi nie jest na straconej pozycji, jeśli walczy z pasją, zaangażowaniem i nie ogląda się na renomę rywala. Spójrzcie z jakim uporem i przeciwko komu Tomczak bronił gorszych pozycji, zobaczcie jak na zimno Piorun wykańczał Nakumurę (jeszcze niedawno światowy nr 1 w rankingu), jaką serię rywali wagi superciężkiej miał Duda pod koniec. Impossible is nothing, można i należałoby rzec.
-
2018/10/07 23:56:42
A, przepraszam i na koniec należałoby przypomnieć nasz złoty przedwojenny skład (Hamburg 1930): Rubinstein - Tartakower - Przepiórka - Makarczyk, więc teraz jest Duda - Wojtaszek - Piorun - Tomczak, Dragun!
-
2018/10/08 08:29:47
(Hamburg 1930): Rubinstein - Tartakower - Przepiórka - Makarczyk

i Frydman!
-
2018/10/08 12:57:32
To zdaje się Najdorf grał kiedyś (w Argentynie?) "na ślepo" na 200(!) szachownicach jednocześnie - i ani jednej partii nie przegrał :)
-
Gość: arthy, *.dynamic.chello.pl
2018/10/08 14:55:07
Najpierw ogromne podziękowania za umieszczenie notki o SZACHACH. Byłem szczerze wzruszony jak zobaczyłem ten wpis.
Sam turniej śledziłem z zapartym tchem chociaż bez większych nadziei. Coś koło 3. czy 4. rundy serce zaczęło mi szybciej bić. A później z rundy na rundę czułem taką rozpierającą dumę z naszego zespołu.
Bardzo mi szkoda było przegranej Dudy z Portugalczykiem Galego. Rożnica punktowa nie wskazywała by na kołpoty naszego rodaka, a jednak.
I małe sprostowanie - użytkownik martin.slenderlink napisał, że na remisie z Caruana Duda "zarobił" -4pkt. Otóż nie. Duda na remisie z Caruaną zarobił 1.2 pkt natomiast w tamtym momencie turnieju był -4.1 pkt.
-
2018/10/08 15:11:20
@ergonauta
Rembrandt to już nie czy tylko kiedy (raczej szybciej niż później): news.artnet.com/art-world/rutgers-artificial-intelligence-art-1019066
Tu jeszcze inny pokaz siły (z trochę innej strony), jeśli chodzi o generowanie obrazów:
www.nytimes.com/interactive/2018/01/02/technology/ai-generated-photos.html

Natomiast odporność na "stres" wszelkiego rodzaju jest od dawna jednym z głównych pól zainteresowań AI. Tu masz przykład (przykładowe hasło to "robustness to noise"):
ai-med.io/overcoming-complexity-in-medical-data-with-robustness-in-machine-learning/
ale tak samo jest w innych dziedzinach - na konferencjach dotyczących ALIFE już słyszałem pomysły o robotach sterowanych algorytmami opracowanymi przez AI, które radzą sobie pomimo awarii sprzętu (np. części tranzystorów).
-
Gość: MarekChess, *.centertel.pl
2018/10/08 16:46:37
Polacy zagrali wyśmienicie, a pojedynki były niezwykle emocjonujące, śledziłem je z zapartym tchem. Świetnie je komentowali zarówno Polacy (ukłony dla Kacpra Poloka) jak i anglojęzyczni znawcy krolewskiej gry. A że ten sukces nie przebił się w mediach? Nie ma się co dziwić - szachy to sport dla elity intelektualnej, kilkuprocentowej w skali społeczeństwa, nietrudno więc o popularniejsze tematy.
-
2018/10/08 16:55:38
@arthy
Dzięki za sprostowanie. Już nawet nie pamiętam, gdzie to oglądałem, ale na pewno w ramach "oderwania się" od przygniatającej roboty. Albo sam przekręciłem, albo ktoś przekręcił, możliwe to pierwsze, więc dzięki.
-
2018/10/08 20:16:20
Z tymi symultanami Najdorfa to jest, jak opowiada Gawlikowski, ciekawsza i bardziej smutna historia. On te rekordy bił po to, żeby dać znać swojej rodzinie że żyje, bo był przekonany że o takich rekordach to prasa na całym świecie napisze. Nie mógł wiedzieć, że rodzina już wtedy skończyła w krematoriach Treblinki.
-
Gość: Lukaszm, *.supermedia.pl
2018/10/09 09:16:50
Uwaga, niespodzianka - jedna z reprezentacji nie przegrała żadnego (!) meczu. tekst wymaga korekty
-
2018/10/09 09:22:57
@black_spider

Dzięki, ciekawie o tym "stresie". Jeżeli chodzi o sztukę, to jednak pozostajemy w sferze naśladowczej. To są dzieła epigońskie. :) Oczywiście, każdy Beckham czy Rembrandt do pewnego etapu pozostaje naśladowcą, czeladnikiem terminującym u mistrzów. Więc - pożyjmy, zobaczmy.
Przy okazji naszła mnie deprymująca - kompromitująco mizoginiczna - autorefleksja: piłkę nożną kobiet oglądam (na razie, wciąż jeszcze) jak naśladowanie piłki nożnej mężczyzn. A np. curling kobiet - nie.

Ad rem: Mój syn jest rówieśnikiem Kacpra Pioruna, był czas, że grywał regularnie i dochrapał się jakiegoś tam rankingu, potem odpuścił (pozostaję w żalu, którego nic nie utuli), ale zdarza mu się pojechać na jakiś turniej i stłuc tyłek komuś poważnie rankingowo silniejszemu. Beczka dziegciu robi się wtedy cała słodka od tej łyżki miodu.
-
2018/10/09 10:50:09
Odnośnie Nakamura vs. Piorun - chyba warto posłuchać, co mówi na ten temat sam zainteresowany, o tym, co przez pierwsze piętnaście ruchów i co dalej. Ja wiem, że on nie może nigdy powiedzieć, iż "przeciwnik zagrał nonszalancko", bo byłoby to mało taktowne w tej sytuacji, ale też taka teza, a zwłaszcza stwierdzenia w stylu "jak do szmaciarza", nie została póki co nigdzie sensownie wyłożona. Że zlekceważył, bo? Nie wiedział o mistrzostwie świata w rozwiązywaniu zadań? Słabo to brzmi. Już prędzej presję zwycięstwa w tej partii można by było wskazywać na przyczynę zbyt "agresywnych" posunięć.
-
2018/10/09 13:12:08
@airborell

W ogóle te nazwiska wielkiej drużyny sprzed IIWŚ sporo mówią i stanowią nielichą zagwozdkę dla wielbicieli "czystości rasy".
-
2018/10/13 21:37:33
@antropoid:

Taki Tartakower to nawet nigdy w Polsce nie mieszkał!