Blog > Komentarze do wpisu

Jak wystartował Brzęczek

Liga Narodów, Liga Narodów UEFA, Jerzy Brzęczek

Jerzy Brzęczek wystartował w roli selekcjonera niemal identycznie jak Adam Nawałka. Wysłuchuje krytyki niemal identycznej jak poprzednik. Nie widzimy nadziei na lepsze jutro – identycznie jak na tym samym etapie pracy poprzednika.

Co oczywiście nie oznacza, że obecny trener reprezentacji Polski kiedykolwiek doścignie Nawałkę, który w latach 2014-16 inspirował podwładnych do osiągania wyników na granicy lub momentami ponad granicę ich możliwości.

Ale najpierw bardziej odległa analogia. Wśród zatrzęsienia oskarżycielskich porównań polskich piłkarzy, którzy nie umieją, do siatkarzy, którzy wygrywają mundial za mundialem, znalazłem bowiem m.in. wysławianie Vitala Heynena (polecam długi wywiad) jako wzór trenera poszukującego – przeciwstawianego konserwatyzmowi naszego futbolu. Od razu zdawało mi się mylne, ponieważ Belg spędził z drużyną kilka miesięcy, do upadłego manipulował składem w bezliku meczów mniejszej rangi, w trakcie gry może dokonywać zmiany za zmianą, w razie konieczności wraca do zawodników odwołanych z boiska.

O jego komforcie przypomniałem sobie w czwartkowy wieczór, patrząc z trybun Stadionu Śląskiego, jak nasi piłkarze niezdarnie próbują opierać się Portugalii – choć przegrali minimalnie 2:3, to „zasłużyli” raczej na 1:5, różnicę w umiejętnościach ujrzeliśmy gigantyczną. I w niedzielę, gdy również powinni oberwać od Włochów znacznie mocniej niż 0:1. Oba mecze uzmysłowiły też, że Brzęczek konstruuje przyszłość w okolicznościach mniej sprzyjających nie tylko od Heynena, ale i Nawałki.

W czwartek lubiłem zestawienie linii pomocy i ataku reprezentacji, tylko jednym nazwiskiem różniło się od tego, jakie uważałem za maksymalnie wykorzystujące aktualny potencjał, przynajmniej w teorii: z Mateuszem Klichem, Grzegorzem Krychowiakiem i Karolem Linettym w środku pola, z operującym przed nimi Piotrem Zielińskim, z duetem napastników Robertem Lewandowskim i Krzysztofem Piątkiem (ewentualnie Arkadiuszem Milikiem). Upchnęlibyśmy wtedy na boisku wszystko, co mamy najlepszego, unikając zarazem zaciągania na boisko słabujących skrzydłowych. W wersji Brzęczka moja wizja została delikatnie skorygowana, Linettego zastąpił mianowicie Rafał Kurzawa (kopie piłkę z rzutów wolnych i rożnych z bezcenną precyzją, zresztą dał asystę przy golu). Skutki zobaczyliśmy oczekiwane: selekcjoner zarządził zbyt radykalną taktyczną woltę, by drużyna mogła działać bez zarzutu. Flankami atakują Polacy od zawsze, od wielu lat nie zdarzył się mecz, w którym zrezygnowalibyśmy ze skrzydłowych. Wielu znawców twierdzi wręcz, że to taktyka wroga DNA nadwiślańskich piłkarzy, zresztą jeden z kadrowiczów po meczu z Portugalią rzucił off the record, że nie bardzo wiedział, jak się poruszać.

Nic dziwnego, skoro czwartkową godzinę próby – zupełnie nowy kształt drużyny plus mistrz Europy w roli rywala – poprzedziły ledwie trzy dni treningowe. Poniedziałek, wtorek i środa. Co więcej, wszystkim zarządzał zupełnie nowy trener, który wcześniej przed nieznajomymi piłkarzami stanął twarzą w twarz ledwie raz, na inauguracyjnym zgrupowaniu we wrześniu.

Jeszcze mniej zaskakująco przebiegał mecz niedzielny, gdy zawieszenia za kartki (Klich) i kontuzje (Krychowiak) skłoniły selekcjonera – wcześniej dostał jeszcze jeden dzień treningowy – do obsadzenia środka pola ludźmi o mikroskopijnym doświadczeniu reprezentacyjnym i niekreatywnych. A Linetty, Jacek Góralski i Damian Szymański stanęli naprzeciw wspaniale dysponowanym Marco Verrattiemu i Jorginho, czyli mózgom Paris Saint-Germain i Chelsea. I z piłką mieli kontakt zasadniczo wyłącznie wzrokowy, zwłaszcza że Włosi zdobyli się na najlepszy mecz od co najmniej od kilkunastu miesięcy.

Na specyficzne warunki pracy selekcjonerów drużyn narodowych zwracamy uwagę już odruchowo, od wielu lat, a teraz znów się pogorszyły, ponieważ z kalendarza wykreślono niemal wszystkie sparingi – w 2019 roku Polacy nie rozegrają żadnego. Wszystko dla nowo powstałej Ligi Narodów, którą niby postanowiliśmy traktować towarzysko, ale sami wiecie, jak jest. Za mecze rozdają punkty, sporządza się tabelę, można awansować, można spaść etc. Nie wypłuczemy z tego realnej rywalizacji, to byłoby wbrew naturze sportu, zresztą wyniki wpływają na rozstawienie przed losowaniem eliminacji Euro 2020. Dlatego niechętnie traktujemy porażki z Portugalią i Włochami jak normalne gierki ćwiczebne, dlatego po degradacji do dywizji B (przepraszam za tę „dywizję”, w kwestii terminologicznej czuję się w Lidze Narodów bezradny jak Jędrzejczyk przy Bernardo Silvie) zrezygnowani wzdychamy, że nasi znów zlecieli tam, gdzie ich miejsce, czyli daleko od europejskiej czołówki. Brzęczek usłyszał od szefa (czyli prezesa PZPN), że tej jesieni gramy towarzysko, a przecież każdy wie, że wcale nie, że za nami najbardziej niesparingowe sparingi w dziejach. Tymczasem żeby w obecnych okolicznościach – eksperymentujemy, wymyślamy reprezentację na nowo – udało się nie przegrać z Portugalią, musiałaby spłynąć na naszych piłkarzy fura szczęścia. Nie spłynęła, więc wynik wreszcie odzwierciedla różnicę między obiema nacjami. Od kilkunastu lat z tym rywalem przynajmniej remisowaliśmy, choć bardziej logicznie wyglądałaby raczej seria porażek. Za każdym razem Portugalczycy uchodzili za faworytów, za każdym razem Polacy osiągali więcej, niż przypuszczał ktokolwiek zorientowany w temacie.

Włosi wyglądali ostatnio inaczej. Fatalnie. Sami nie uważali siebie za faworytów, załamani popisami selekcjonerów i piłkarzy, którzy dotąd dawali z siebie w kadrze narodowej – według szacunków Roberto Manciniego sprzed tygodnia – ledwie 70 proc. Aż wreszcie ożyli, wybiegli na boisko potwornie zdeterminowani, zagrali na miarę możliwości wspomnianych Verrattiego, Jorginho, a także Chielliniego, Bonucciego, Insigne czy Bernardeschiego (ile byśmy oddali za pół takiego skrzydłowego!). I zdominowali Polskę totalnie.

Jerzy Brzęczek pokombinował zatem ze składem oraz taktyką, pozaciągał do kadry graczy ze swojej Wisły Płock, a wyniki osiągnął marne – dwa remisy, dwie porażki. Zaczął identycznie jak Adam Nawałka, który tasował nazwiskami jeszcze intensywniej i sięgał do zasobów kadrowych jeszcze głębiej, sprawdzał zawodników ze swojego Górnika Zabrze, wyruszył w podróż do Euro 2016 przez 0:2 ze Słowacją, 0:0 z Irlandią, 0:1 ze Szkocją i 0:0 z Niemcami (pomijam opędzone rezerwami z tzw. ekstraklasy zimowe zgrupowanie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich). Taki sam bilans, choć bez strzelonego gola.

Aktualnie selekcjoner działa w mniejszym komforcie niż poprzedni, ponieważ eksperymentuje nie w prawdziwych, lecz w rzekomych sparingach. I przeciwników napotkał nieporównywalnie silniejszych, więc testowani ligowcy z Płocka zderzyli się z rzeczywistością bardziej przyjazną niż ligowcy z Zabrza – zanim powstała Liga Narodów, seria gier z drużynami klasy Portugalii i Włoch była możliwa właściwie tylko na mistrzostwach Europy lub świata.

poniedziałek, 15 października 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/10/15 10:47:30
Żurkowski i S. Szymański do kadry! Natychmiast!
-
2018/10/15 11:13:24
Nie rozumiem tej histerii z tym "historycznym spadkiem z Dywizji A", bo tak to jest (dziwacznie) skonstruowane, że i tak muszą spaść 4 drużyny i tak, więc nie będziemy jedyni a obok nas może polecą Niemcy i Chorwaci i dla nich to niewątpliwie spadek boleśniejszy. A poza tym to już przed rosyjskimi mistrzostwami wiadomo było, że po nich musi nastąpić jakaś zmiana pokoleniowa w kadrze. To naturalne zjawisko i rzadko przechodzi płynnie. Padło na Brzęczka, więc nie ma wyjścia, musi kombinować, nie wychodzi teraz, może wyjdzie później, rozliczymy go z eliminacji do Euro, kiedy będzie mógł powiedzieć, że jakąś drużynę poskładał a ona ewentualnie coś osiągnie albo coś przegra
-
2018/10/15 13:01:21
Tekst o Jędrzejczyku i Silvie wielbię.
-
2018/10/15 13:22:50
Bezpośrednio po meczach komentowałem, że wynik lepszy niż gra. I myślę Rafale, że przegraliśmy tak małą różnicą tylko dlatego, że "spłynęła na naszych piłkarzy fura szczęścia". Gdyby nie ono, z Portugalią powinniśmy przegrać wyżej niż wczoraj Szkoci pomimo, że przez 90 minut "siedzieli" na Portugalczykach, grali piłką i próbowali ich zabiegać.

Wczoraj przed meczem byłem miarkowanym optymistą, po tym jak widziałem w środę meczących się Włochów w sparingu. Gdyby nie "fura szczęścia", Wojtek Szczęsny i jego najlepszy partner w obronie... - poprzeczka, 4-5 w plecy powinniśmy mieć już do przerwy.

I w przeciwieństwie do wielu pomeczowych "znawców", nie mam najmniejszych pretensji do Brzęczka. On nie tylko ma prawo "kombinować" ze składem i koncepcją gry, ale wręcz musi. A to, że wczoraj musiało grać kilku zawodników po raz pierwszy w życiu ze sobą to nie jego wina.

P.S.
Wczoraj w trakcie hymnów miałem refleksję, ze nasi wyglądali jak gwardziści Króla Pruskiego, a rywale jak zające miedzy paroma bocianami. Tylko, że zające i bociany pokazały,że potrafią grać w piłkę.
-
2018/10/15 13:41:47
Widzę jednak różnice między startem Brzęczka a Nawałki - w wypadku tego drugiego piłkarze nie podważali jednak wyborów trenera w wywiadach pomeczowych. Dziennikarze mocno ich podkręcają, dopytując się, ale jednak.

Nawiasem jaka krótka pamięć kibica, we wszelakich materiach. W pierwszym meczu z Włochami to my byliśmy wyraźnie lepsi, i zasłużyliśmy na zwycięstwo - tam nam je odebrał arbiter, dyktując karnego z kapelusza. Tu mógł wygraną odebrać co najwyżej Szczęsny. Wówczas o spadku decydowałby nasze i Włochów wyniki z Portugalią, czyli bylibyśmy w grze.
-
2018/10/15 14:08:46
A i jeszcze myśl mi wpadła - odkąd pamiętam, repę w ataku ciągnęli skrzydłowi, Błaszczykowski z Grosickim, wcześniej Krzynówek, Kosowski. Brzeczek musi się odnaleźć w mocno nieciekawej sytuacji.
-
2018/10/15 14:51:17
Licząc sam debiut, to Brzęczek wystartował dużo lepiej niż Nawałka, niestety im dalej, tym bardziej przypomina uczestnika maratonu, który tuż przed startem zażył sporą dawkę środków na przeczyszczenie - i teraz co chwilę musi skręcać w zarośla.
A może to jednak obstrukcja?
Trudno o inne skojarzenia wobec tego uporu przy rezygnacji z gry skrzydłami, w sytuacji, gdy dysponuje się graczami mającymi elementarne problemy z techniką.
-
2018/10/15 19:06:16

Chyba zacznę bronić Brzęczka i naszych piłkarzy i to wszystkich... Taka refleksja nasunęła mi się po przejrzeniu dziennikarskich i eksperckich pomeczowych komentarzy.

Nagle (na szczęście nie wszyscy) zachowują się tak, jakby chcieli odreagować milczenie w trakcie dwuletniego zjazdu naszej reprezentacji, a jednocześnie znaleźć winnego poziomu umiejętności naszych piłkarzy. Wytrych, "jemu/im się nie chciało" co prawda nadal jest stosowany, ale już nie działa. Trzeba więc najpierw zamieszać w przedszkolnym stylu; - prose Pani a Bobek, Arek, Kamil powiedział, potem ustalić winnego/winnych, powiesić niewinnego/niewinnych, żeby można było nadal spokojnie żyć w wygodnym ciepełku PMSz i jego beneficjów.

A ja mam problem. Pamiętam wszystkich (jednych lepiej drugich trochę gorzej) z boiska, czy z tego co przez lata opowiadali czy pisali i często ma się to nijak do dzisiejszej narracji.
Ech! O ile człowiek byłby szczęśliwszy gdyby nie pamięć.
-
2018/10/15 19:48:48
@furtianludwik
"rozliczymy go z eliminacji do Euro, kiedy będzie mógł powiedzieć, że jakąś drużynę poskładał a ona ewentualnie coś osiągnie albo coś przegra."

Raczej niczego nie poskłada. U piłkarzy nie ma autorytetu - dość szybko zaczyna się "chlapanie" w wywiadach, że coś nie tak z systemem, że w tym to lepiej, w tamtym gorzej - to już podstawy do tego, żeby mu piłkarze sugerowali ustawienie. Żeby było jasne - też uważam, że to nie w porządku ze strony piłkarzy, ale rzeczywistości się oszukać nie da, w tej kadrze chemii nie będzie. Gdzieś implicite w tych wszystkich wypowiedziach widać u nich brak wiary, że to ktoś z odpowiednimi kompetencjami.

Na mecz młodzieżówki też się wybrał w optymalnym momencie. Nie ma co. No bo "piłkarze mieli wolne, więc w czym problem", jak był rzekł prezes. Sorry, ale to nie jest poważne traktowanie swojej roboty - chyba że wziął sobie do serca "budowanie" i tak bardzo chciał wypatrywać w młodzieżówce "następców", bo Boniek mu dał zielone światło do położenia lachy na LN, ale... od czego są nagrania wideo?

Nie zamierzam zajmować się krytyką jego kompetencji taktycznych. Wcale nie musi mu tego brakować. Problem jest taki, że to kolejny trener bez żadnego większego doświadczenia w poważnej piłce. Z Nawałką się udało, choć też doświadczenie z bardzo kiepskiej ligi. Liczyć na to, że kolejny raz wypali to samo, to ciut naiwna strategia. Nie twierdzę przy tym, że byle średniej klasy zagraniczniak zrobiłby to lepiej. Po prostu czarno widzę kadrę Jerzego Brzęczka.
-
2018/10/15 20:09:13
Tyle, że Nawałka terminował wcześniej w reprezentacji jako asystent Beenhakkera, a ten jak wiadomo i doświadczenie i autorytet u zawodników miał.
-
Gość: aes, *.dynamic.chello.pl
2018/10/15 20:16:26
nie do końca się z tym zgodzę. Nawałka nie miał drużyny, kadry, atmofsery, nic. A Jurek dostał pojazd do apgrejdu,a nie do budowy od zera
-
2018/10/15 21:39:08
@Gość aes

Nawałka miał taki komfort, ze mógł sobie pozwolić na rezygnację z takiej klasy piłkarzy jak Obraniak, Perquis, Polański (Boenischa z uwagi na kontuzję pomijam).

P.S.
Ale emocje! Hiszpania przegrywa z Anglią u siebie 0:3
-
2018/10/15 21:50:56
Te wypowiedzi Lewego i, szczególnie, Brzęczka po meczu, to było bardzo smutne. Przełożenie tego, co drużyna pokazuje na treningu na boisko w meczu jest największą bolączką każdego trenera, łącznie z tymi największymi, więc Brzęczek takimi płaczliwymi wypowiedziami, że coś działało na treningu, a nie działa w meczu, tylko się pogrąża, ośmiesza i udowadnia, że jest typowym polskim trenerem-Januszem osadzonym mentalnie głęboko w tzw. ekstraklasie.
Od jego wyboru nie rozumiałem, czym sobie na nie zasłużył, bo dla mnie selekcjonerem powinien zostać ktoś, dla kogo jest to ukoronowanie bogatej w sukcesy kariery, opcjonalnie ktoś, co do którego kompetencji NIKT nie ma wątpliwości. A Brzęczek został wybrany na stanowisko selekcjonera na podobnych zasadach, jak ostatni i aktualny trener Legii... Co on niby osiągnął? Raz sprawił, że jakaś drużyna z prowincji grała ciut lepiej, niż reszta żałosnej ligi i to ma być powód do zostania najważniejszym trenerem w kraju? Dla mnie kpina i z każdym kolejnym meczem bardziej się utwierdzam w swojej opinii. Choć oczywiście bardzo chciałbym się miło rozczarować
-
2018/10/15 21:55:04
Reprezentacja Polski już dzwoniła do drzwi Europy, ale niestety zepsuł się brzęczek.

Ciężko mi poważnie człowieka traktować, skoro jak o nim słyszę to przypominam sobie wyłącznie jego durną minę, jak stracił piłkę, a Ljungberg go odsadził na paru metrach i jedno kopnięcie później marzenia o Euro 2000 jakby zbledły. Żaden to może nie był szczególny moment, ale mina naszego plejmejkera (umyślnie to tak prześmiewczo napisałem) to już owszem, szczególna była.

A jak popatrzeć po świecie to widać, że idzie w kilku miejscach czas zmiany pokoleniowej/przegapiania konieczności zmiany pokoleniowej/zmiany organizacyjnej/przegapiania konieczności zmiany organizacyjnej i to jest czas ciężki. Nie, nie dla Polski, u nas w sumie norma. Na Niemców może popatrzmy (3 z Holandią to i Estonii by wstyd było), albo na Chorwatów (podkradli nam kierunkowy do Hiszpanii), albo może Hiszpanów (właśnie rozpoczynają drugą połowę od 0:3 z Anglią), albo Holendrów (2 wielkie turnieje przegapili cięgiem, ciekawe pierwszy raz od kiedy). Zagranie 4 kiepskich meczów w tym 3 bardzo to dalece nie koniec świata. Koniec świata to jest jak Niemcy tracą w końcówie 2 z Koreą w swoim meczu o wszystko, ale to akurat też już widzieliśmy i nawet trener posadę zachował.
-
2018/10/15 21:58:28
@aes
Wręcz przeciwnie. Nawałka dostał całkiem dobry materiał, tyle że nieobrobiony. Obrobił całkiem ok i poszło. Brzęczek dostał taki, w którym gołym okiem widać pęknięcia zmęczeniowe i na razie nie wie, jak je uzupełnić.
Za porażkę z Portugalią pretensji nie mam, za to z Włochami już tak, bo graliśmy słabo, 35% posiadania mówi wszystko. Tak się marudzi na Krychowiaka, a za każdym razem jak go nie ma, kadra daje ciała. Cóż, mamy parę odpowiedzi, z których pierwsza jest taka, że nie mamy lewego obrońcy poza Rybusem, a druga taka, że nie ma i długo nie będzie DMa poza Krychowiakiem. Ze skrzydłowymi niby gra wygląda lepiej, ale nie ma co liczyć na naszych weteranów, bo w każdej chwili Grosik może skończyć karierę, a Kuba umrzeć. Mamy taki skład, że teraz to już chyba naprawdę nie ma innego wyboru, niż gra trójką. Powinien spróbować, a pismacy niech gadają. Opieranie gry na zawodniku, który na połowę października ma zaliczone niecałe 200 minut w najsłabszej drużynie drugiej ligi to naprawdę nie jest dobry pomysł.
-
2018/10/15 22:23:52
@martin
Niby tak, ale fochy Lewandowskiego na "system" zaczęły się wcześniej, a dziennikarze podchwycili i sami drapią, bo szanse na njusa spore. Lubie Roberta, ale mógłby zjeść snikersa, bo kolegami z Bayernu zalatuje(tam już wywieranie presji na trenerze by dobierał takie zajęcia jakie piłkarzom się podoba, to niemal norma, któryś kolejny ma "złe metody"). Po mundialu narzekał, teraz narzeka, mógłby pójść po rozum do głowy i powiedzieć "pomidor" zamiast nakręcać potencjalny serial "konflikt w kadrze".

Brzeczka po ludzku mi szkoda. Straszną presją był od pierwszych minut obarczony, z miejsca musiał odpowiadać na masę niekonstruktywnych pytań, głównie o Kubę, ale nie tylko. Może to go przerosło, ale IMO żaden selekcjoner w ostatnich latach nie był pod taką presją od pierwszych minut urzędowania. Pozostali musieli faktycznie coś przegrać, albo chociaż dziwne powołania wysłać, Brzeczkowi obrywać się zaczęło od momentu ogłoszenia objęcia przez niego reprezentacji.

@grzespelc
"(...)Włochami już tak, bo graliśmy słabo, 35% posiadania mówi wszystko."

No nie całkiem, Anglicy w pierwszej połowie z Hiszpanią mieli całe 30% i zamienili to na trzy gole. Bardziej o bezradności mówi ilość strzałów na bramkę, znaczy wykreowanych okazji. W pierwszej połowie zdaje się był jeden zablokowany.

Z Krychą pełna zgoda. DM to niewdzięczna pozycja, z reguły łatasz cudze błędy w ustawieniu, a jak się nie wyrobisz, to wina idzie na twoje konto.
-
2018/10/15 23:41:50
Skończyło się na 2:3, ale to nie był podobny mecz.
..................................................
Powołaniem Brzęczka też byłem zszokowany (delikatnie rzecz ujmując).
Ale zazdrościć mu nie ma czego. Dostał drużynę wymagającą zmian, a jednocześnie przyzwyczajoną przez ponad cztery lata do gry jednym schematem i w tym samym składzie personalnym. Niby ma potencjał, którym może kadrę uzupełnić, ale nie każdą pozycję, a poza tym piłkarzy, którzy w swoich klubach (z wyjątkami) grają nie dlatego, że są piłkarsko tacy dobrzy, tylko dlatego, że zostali umiejętnie wkomponowani w piłkarsko lepszych. Kadrze potrzebna jest odnowa, która powiedzie się jeżeli przestrzegana będzie podstawowa zasada zmian: - przede wszystkim nie popsuć, a nie (po naszemu) budowa wszystkiego od nowa.

Nie wiem czy Brzęczek i nasi piłkarze sobie z tym poradzą. Ale podkręcanie atmosfery, zderzaniem pomeczowych emocjonalnych wypowiedzi na pewno zadania im nie ułatwia. Tym bardziej, że takiego zderzenia w wypowiedziach nie było. Brzęczek stwierdził, że system bez skrzydeł w pierwszej połowie nie wypalił więc go zmienił. Piłkarze (Lewandowski, Glik, Grosicki), że lepiej im się gra w systemie ze skrzydłami, co po pięciu latach takiej gry chyba nikogo nie powinno dziwić. Powiedzieli to samo, a na pewno nie było w tym żadnej napaści. Napaść z tego zrobił dziennikarz przeprowadzający wywiad z Brzęczkiem.

@Otwojastara
Ja fochy Lewandowskiego odbieram jako narzekania na brak podań i faktycznie zaczęły się już w ostatnim roku pracy z Nawałką (a tak na prawdę to od EURO - cztery sytuacje strzeleckie na turnieju) pomimo, że graliśmy nadal skrzydłami.
-
2018/10/16 00:14:04
No nie ma mu czego zazdrościć. Przy tym wszystkim najbardziej właśnie obrywa mu się o taktyczne posunięcia. Ja tu się wstrzymuję od głosu, bo gdybanie, że gdyby od początku wyszedł ze skrzydłami, to może i meczu z Włochami nie trzeba by było przegrać, jest dla mnie słabe. To wszystko przy całym zamieszaniu z "wujkiem, który wciska swojego Kubę do składu", co przy wyjściu z Kubą w podstawowym składzie na Portugalię podnosiłoby wrzawę w przeciwnym kierunku, i ignorowaniem faktu, że Grosicki znajduje się aktualnie na dnie Championship i za wiele nie pograł, jest już prawie takim sferycznym polskim gęganiem. Jak by nie było, to się dop.....ę. Po prostu nie wiem, w czym problem, że polska druga linia istniała teoretycznie. Raczej nie w formacji. A pisanie o tym mitycznym DNA zaczyna mnie irytować. Sre en a. Skoro DNA, to czemu nie ma zmienników dla Kuby i Kamila? Do d... z takim DNA.

Póki co najbardziej przereklamowany jest "Brzęczek-dobry psycholog" i "ze zdolnościami przywódczymi" - ten dysonans względem tego, co pisały media, kiedy był zatrudniany, mnie najbardziej drażni. A że jest w trudnej sytuacji i nawet naszego kapitana ciężko by mu było zdjąć z boiska (bo by było, że wujek), to jeszcze inna para kaloszy.
-
2018/10/16 11:57:35
Gorsze od gry w ostatnich meczach rzeczywiście są te wywiady, bo z nich przebija, że drużyna nie kupuje pomysłów selekcjonera, czyli jest nie halo z jego autorytetem - a to już gruby problem.
Za 5 m-cy start eliminacji i się okaże, czy JB to jeszcze jeden tutejszy selekcjoner, który sobie coś (system) umyślił, ale kompletnie nie wziął pod uwagę, czy ma do tego wykonawców.
-
2018/10/16 20:33:29
Trzeba przyznać, że jedno naszym piłkarskim guru się udało. Wszystkie nasze drużyny grają to samo i tak samo.
Nasi młodzieżowcy dzisiaj potwierdzili, że są gotowi do przejęcia pałeczki i nic nie zepsują w narodowym stylu gry. Ustawienie 4-4-2 jak z podręcznika PMSz. Na pewno nie będą kombinowali z wyprowadzaniem piłki krótkimi podaniami, bo wymiana trzech krótkich podań i skuteczny drybling to dla nich piłkarskie himalaje. Regularnie grają więc z kontry do skrzydeł lub dalekim wykopem na wysuniętego napastnika. Ze skrzydeł też trafiają w pole karne, tylko ci w polu karnym zawodzą i jakoś nie mogą dojść do strzału.
I podobnie jak starsi koledzy obrońcy regularnie sprawdzają czujność naszego bramkarza.

Wynik 3:0 zawdzięczamy niesamowitej uprzejmości Gruzinów. Najpierw, chcąc ułatwić gospodarzom grę piłką w 30 min. wykartkowali sobie jednego piłkarza. Ponieważ to niewiele zmieniło w obrazie gry więc na początku drugiej połowy postanowili ustawić mecz, strzelając sobie samobója. Jenak dopiero po drugiej bramce, strzelonej po ladze w pole karne do wybiegającego piłkarza, mecz się wyrównał. Bramkę na 3:0 w doliczonym czasie gry wyszarpał idący na króla eliminacji Kownacki (najmocniej w meczu szarpał się sam ze sobą i w pyskówkach z Gruzinami).

Nie muszę chyba dodawać, że zagraliśmy w komplecie z nadziejami PMSz... - Kapustką, Kownackim, Żurkowskim, Szymańskim...

P.S.
Kombinuj Brzęczek, kombinuj...
-
2018/10/16 21:13:06
Przestańcie już z tymi mediami, co to podkręcają i w ogóle gorsi tylko cykliści. Byłem w Chorzowie, widziałem, słyszałem, spisałem. Lewandowski powiedział w mixed zonie, że system im nie pasuje i że trener musi to widzieć. Przekazaliśmy Brzęczkowi, a on powiedział:
'Piłkarze powinni skupić się na wykonywaniu swoich zadań na boisku. Zresztą po sobotnim treningu Robert Lewandowski mówił mi, że wszystko wygląda bardzo dobrze.'
Sam zrelacjonowałem to tutaj:
wyborcza.pl/7,154903,24043363,brzeczek-o-lewandowskim-pilkarze-powinni-skupic-sie-na-wykonaniu.html

Alp61
Napaść z tego zrobił dziennikarz przeprowadzający wywiad z Brzęczkiem
Nie mam pojęcia, kto zrobił z czego napaść, ale wiem, że nie było żadnego wywiadu. Było pytanie na pomeczowej konferencji prasowej i była odpowiedź trenera na konferencji. Wszyscy ją słyszeli, moim zdaniem jej zapis może być nawet do znalezienia na stronach TVP czy Polsatu.
Jeszcze raz: jako dziennikarz nie chcę podkręcać, ale nie chcę też odkręcać. Relacjonuję.
-
Gość: grzespelc, *.dynamic.chello.pl
2018/10/16 21:34:09
@Alp
Laga na wbiegającego - czyli strzelamy jak Portugalia :)
-
2018/10/16 22:02:53
Nawet Aguero tak kiedyś strzelił u Guardioli z podania Edersona, więc pewnie alpowi chodziło o całościowy obraz gry, a nie o takie zagranie, gdy jest niepowtarzalna okazja.

@rafał
Słowo wywiad (pewnie z racji, że krótkie) bywa nadużywane czasem w kontekście pomeczowych krótkich rozmów, a nawet czasem jednego pytania i odpowiedzi. Pewnie nawet alp nie miał na myśli takiego długaśnego przy kawce do gazety.

O rany, zaczynam tłumaczyć posty innych, czyli chyba już niewiele sam mam do powiedzenia ;).
-
2018/10/16 22:12:13
@martin.slenderlink
No właśnie dlatego dowyjaśniam. Akurat to były okoliczności, w których było jasne. Słowa Lewego mnie nie zdziwiły - on od dawna jeździ po trenerach i nie tylko trenerach jak chce, również w klubie. Ale odpowiedź Brzęczka mnie zdumiała. Ostro gra.
-
2018/10/16 23:47:54
@Rafał

" jako dziennikarz nie chcę podkręcać, ale nie chcę też odkręcać. Relacjonuję"
I nikt (łącznie ze mną) ze stałych bywalców na blogu nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Osobiście mam głęboki szacunek dla Twojego pozytywnego pisania nie tylko o piłce, czego nieraz dawałem wyraz. Przyznam się szczerze, że nawet miałem taką refleksję czy nie za często to robię i nie popadam w komplemenciarstwo (za czym nie przepadam).

A z tym "podkręcaniem emocji" to chyba jednak nie przesadzam. Wystarczy rzucić okiem na felieton Tuzimka, czy wypowiedź Maćka Terleckiego (ekspert), a oni nie byli jedyni, chociaż pojechali najostrzej. Dzisiaj już z tego mamy konflikt trener-kapitan.

Konferencji faktycznie nie widziałem, natomiast swoją opinię o sytuacji formułowałem na podstawie wypowiedzi, już w pomeczowym studio Polsatu i z którymi zapoznałem się w internecie oraz licznych komentarzy. I wcale mnie nie dziwią ostre pomeczowe wypowiedzi trenera i piłkarzy... - oni po takim meczu mieli prawo być na totalnym wk..wie. Jeżeli są profesjonalistami to załatwią to między sobą bez eskalacji konfliktu. Jeżeli nie, frustracja i brak zaufania będą rosły.
A Brzęczek już załapał u mnie punkty... - potrafił z pierwszej połowy wyciągnąć wnioski i skorygować koncepcję już w trakcie meczu, a poza tym zapowiedział, że być może zmiany wprowadzał za szybko i musiał się z tego wycofać, ale nie oznacza to całkowitej rezygnacji z pomysłu.
Dlatego swój komentarz po dzisiejszym meczu młodzieżówki (czarny humor) poważnie tylko zakończyłem... - kombinuj Brzęczek.

@Grzespelc
Traktuję Twoją wypowiedź jako żart, do zaakceptowania zwłaszcza jeżeli nie widziałeś meczu. Chwilami nie mogłem się oprzeć refleksji, że przypomina pierwszą połowę meczu z Portugalią (przynajmniej próby wyprowadzania gry od własnej bramki), a nie graliśmy z młodzieżowcami z Portugalii tylko z Gruzji, którzy piłkarsko byli od nas lepsi pomimo, że przez 60 minut grali w osłabieniu. I oczywiście wszyscy grają długą lagą (nawet jak ta dzisiejsza, czterdziestometrowa na szesnasty metr Szymańskiego i wszyscy grają skrzydłami (tak Anglia wygrała z Portugalią). Ale też potrafią grać piłką, pressingiem, wymienić kilka krótkich piłek, a niektórzy to nawet na dużej szybkości.

@Martin
Trafiłeś w punkt. Patrząc na naszą grę cały czas nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to jest efekt selekcji i szkolenia pod jeden jedynie słuszny styl.
-
2018/10/17 00:10:42
Przepraszam. Oczywiście chodziło nie o pierwszą połowę meczu z Portugalią, tylko z Włochami.
-
2018/10/17 00:52:26
@Rafał

W tej chwili przeczytałem na Wyborczej "Polscy piłkarze awansowali do baraży...". To jest to co nazwałem "pozytywnym pisaniem". I nie zmieniłbym w nim ani jednego zdania, pomimo wcześniej napisanego komentarza. Ty napisałeś o faktach, ja podzieliłem się swoimi wrażeniami, które towarzyszyły mi w trakcie oglądania i ogólną pomeczową refleksją.
Oczywiście awans do baraży też mnie cieszy. I życzę naszym piłkarzom awansu na EURO. Wierzę, że po takich doświadczenia mogą stać się lepsi.
-
2018/10/17 01:12:37
Coś mnie zakręciło z tą Portugalią... - Anglia oczywiście wygrała 3:2 z Hiszpanią.
-
2018/10/17 09:12:48
@Rafał
z Mateuszem Klichem, Grzegorzem Krychowiakiem i Karolem Linettym w środku pola, z operującym przed nimi Piotrem Zielińskim, z duetem napastników Robertem Lewandowskim i Krzysztofem Piątkiem (ewentualnie Arkadiuszem Milikiem). Upchnęlibyśmy wtedy na boisku wszystko, co mamy najlepszego, unikając zarazem zaciągania na boisko słabujących skrzydłowych.


Gdybyśmy chcieli upchnąć wszystko, co mamy najlepszego, Brzęczek nie powinien w ogóle wystawiać lewego obrońcy, tylko upchnąć trzeciego napastnika, wszak to dużo lepszy zawodnik.

A już poważnie, wybory Brzęczka niepokoją mnie o tyle, że nie widzę w nich perspektywy rozwoju, i to nie z braku jednostek treningowych na zgranie ustawienia. Nie zamierzam się rozwodzić co można było zrobić, żeby nie przegrać z Włochami i Portugalią, bo to nie ma znaczenia. Ważne jak będziemy grać o prawdziwe punkty.

Nie da się grać bez zapewnienia szerokości na boisku, to jest zasada od której nikt poważny chyba nie odejdzie, ktoś to musi robić. Grając trójką w środku tę szerokość mogą dać albo boczni napastnicy, jak np. w City Guardioli, albo boczni obrońcy, jak np. w Realu Zidanea. Oba rozwiązania stosuje się wtedy, kiedy drużyna gra w przeważającej części meczu atakiem pozycyjnym, żeby środkowi pomocnicy mogli znaleźć luki w rozciągniętej obronie przeciwnika. Brzęczek chce z przodu dwie dziewiątki i dziesiątkę, co oznacza, że szerokość musza zapewniać boczni obrońcy. Gdybyśmy w posiadaniu piłki czuli się swobodnie, można by zaryzykować podsunięcie bocznych wysoko, żeby rozciągnąć tę obronę. Tylko że nie mamy takich zawodników. Nasza trójka środkowych mogłaby może prowadzić grę w meczu z jakimś Luksem yyy wróć, z jakąś Andorą, ale nie na takich przeciwników mamy być przygotowani. Ile by Krychowiak z Klichem i Linettym nie trenowali, nie będą operować piłką płynnie, gdy naprzeciwko wyjdą jacyś dajmy na to Szwajcarzy.

Jeśli nie prowadzenie gry i atak pozycyjny, zostaje odbiór i szybki atak. Oddajemy więc przeciwnikowi piłkę, mając na skrzydłach osamotnionych bocznych obrońców, których mogą asekurować środkowi, ale rozrzedzając tym samym strefę w środku i ryzykując oddanie przewagi liczebnej. Do tego pomagać w odbiorze ma trójka (a minimum dwóch z tej trójki) Zieliński-Lewandowski-Piątek, którą na co dzień w klubie w odbiorze wyręczają inni.

Reasumując żeby upchnąć wszystkich najlepszych piłkarzy do jedenastki, musielibyśmy nauczyć ich grać coś, do czego nie są zdolni.
-
2018/10/17 09:14:08
Zjadło mi cudzysłowy w pierwszym akapicie, to jest cytat z notki Rafała
-
2018/10/17 11:34:21
A może to wcale nie jest zły pomysł, wobec problemu ze skrzydłowymi grać trzema napastnikami? Nawet 3 środkowymi, skupić się na podaniach do nich a oni na rozegraniu między sobą. I nie przejmować się grą po skrzydłach - bo, co widzieliśmy też na Mundialu, nawet jak na jednym skrzydle mamy 3 graczy to i tak rywale jeżdżą tą stroną jak chcą.
-
2018/10/17 12:29:52
@Dziaam

"żeby upchnąć wszystkich najlepszych piłkarzy do jedenastki, musielibyśmy nauczyć ich grać coś, do czego nie są zdolni. "

I chyba dlatego Brzęczek i ktokolwiek by nie był selekcjonerem jest skazany na kombinowanie umiejętnościami, ustawieniem i zadaniami meczowymi. No i cały czas czuwać nad formą i dyspozycją meczową, bo ta w sytuacji "ograniczonych zdolności" naszych piłkarzy ma podstawowy wpływ na obraz gry całej drużyny.

P.S.
Podobała mi się ostania wypowiedź Bońka, który stwierdził, że naszym piłkarzom brakuje piłkarskiego serca, rozumianego jako jako umiejętność gry piłką. I, że to wymaga zmian w szkoleniu, a na efekty niestety trzeba będzie poczekać.
-
2018/10/17 13:10:18
@dziaam

Jakkolwiek w dyskusji o taktyce piłkarskiej i niuansach meczowych, czuję się przy Tobie bezradny jak Jędrzejczyk przy Silvie (przecudne sformułowanie Rafała), ale spróbuję zagadać.

"Nie da się grać bez zapewnienia szerokości na boisku"

Powyższe sformułowanie - z którym się oczywiście zgadzam - skłoniło mnie do szerszej refleksji. W wielu tekstach - również Kronikarza - pojawia się ostatnio stwierdzenie, że za Nawałki prawdopodobnie osiągaliśmy wyniki ponad stan, zaś wyniki aktualne pokazują nasze miejsce w szeregu. Ta teza jest nie do końca trafna, co można sprawdzić spojrzeniem na szerokość boiska.

W jednym z najlepszych, chyba najdojrzalszym meczu aadasiowej reprezentacji z Niemcami na Euro 2016, na prawym boku mieliśmy Piszczka i Błaszczykowskiego, a na lewym Jędrzejczyka i Grosickiego. Ale ci gracze - śmiem twierdzić - byli wówczas chyba w życiowej formie. Nigdy wcześniej ani później nie grali lepiej. Postawa drużyny nie była wówczas raczej - w mojej ocenie - rezultatem tej czy innej taktyki (taktyka nie pozostawała rzecz jasna bez znaczenia, bo było to stosunkowo proste i ćwiczone przez Polskę dłuższy czas 4-4-2), ale dyspozycji zawodników zapewniających właśnie szerokość. Bereszyński jest niezły, ale Piszczek z Euro 2016 to był jeden z najlepszych bocznych obrońców świata. Błaszczykowski w trakcie tamtych zawodów przy Błaszczykowskim teraźniejszym, to jak Wolverine, superbohater ratujący Świat, przy Loganie (na marginesie: nawet jako Logan potrafi Błaszczykowski jeszcze co nieco wyszarpać ostatnimi pazurami, ale już nie tyle, widać jak cierpi), starym człowieku bez morza, skazanym na porażkę. Lewa strona? Porównajcie Grosickiego z Grosickim i Jędrzejczyka z Jędrzejczykiem albo Jędrzejczyka z Recą. A na środku spinający we Francji formacje Krychowiak przed transferem do PSG, z przodu Milik przed transferem do Napoli i kontuzjami. W zasadzie jedyny bonus, jaki aktualnie dostajemy w stosunku do czasu przeszłego, to lepszy Zieliński, ale on jest wciąż i ciągle niedojrzały, nie rekompensuje strat, które ponieśliśmy.

Oczywiście, że można zbudować z ludzi, którymi dysponujemy zespół lepszy, niż ten który się zaprezentował w ostatnich dwóch meczach, a kluczem - jak się wydaje - powinien być Zieliński, ustawiony tam, gdzie mu to najbardziej odpowiada, bo przyszedł czas, że jest w zasadzie jedynym graczem (poza Lewandowskim), który może "zrobić różnicę". Kombinowanie Brzęczka, ze zdjęciem skrzydeł i mocniejszym nastawianiem na środek, było zatem (chyba) próbą w danych okolicznościach racjonalną. Dosyć zabawne i przewrotne zarazem, że pomimo merytorycznych argumentów, Polska wciąż lepiej czuje się na romantycznych skrzydłach, z bohaterami minionej epoki na boisku, niczym muszkieterami dwadzieścia lat później.
-
2018/10/17 14:08:55
@Stanisław
oczywiście, że można zbudować z ludzi, którymi dysponujemy zespół lepszy niż ten, który się zaprezentował w ostatnich dwóch meczach

To na pewno.

kluczem jak się wydaje powinien być Zieliński

Wiele razy w historii bywało, że najbardziej utalentowany zawodnik był przekleństwem swojej drużyny. I moim zdaniem Zieliński może być tej kadry największym przekleństwem, będąc najbardziej utalentowanym piłkarzem. Chłopak ma na tyle specyficzne potrzeby, aby latać na pełnych obrotach, że bardzo łatwo będzie trenerowi zmniejszyć potencjał całej drużyny, żeby wydobyć z Zielińskiego to, co najlepsze.

Te próby odbywają się zresztą stale od czasu Euro 2016. Padały argumenty, żeby drużynę rozwijać, nie stać w miejscu, zwiększyć nieprzewidywalność dla przeciwnika i ja oczywiście kupuję to. Ale podstawowym celem machinacji kadrowych po turnieju we Francji była próba wyciągnięcia maksa z Zielińskiego (poza mundialem, który spalił wszystkich). I to może tę reprezentację zahamować na parę lat, bo moim zdaniem styl gry Zielińskiego nie bardzo pasuje do obecnych kadrowiczów. Nie mówię tu o tych młodych (Szymański, Żurkowski), bo ich nie znam.
-
2018/10/17 14:11:04
Uprzedzam, że blox, to żałosne badziewie, wycina mi cydzysłowy, apostrofy, myślniki i chui wie co jeszcze. Nie będę za ten szajs więcej przepraszał
-
2018/10/17 15:33:57
@dziaam
Reasumując żeby upchnąć wszystkich najlepszych piłkarzy do jedenastki, musielibyśmy nauczyć ich grać coś, do czego nie są zdolni.

To jest fraza tak słuszna, że aż niebezpieczna. Rodzi bowiem podejrzenie, że niezależnie od tego, kogo upchniesz do jedenastki, musielibyśmy nauczyć ich grać coś, do czego nie są zdolni. I że Szwajcarzy mają najzwyczajniej w świecie lepszą ekipę.
Dla mnie próba Brzęczka była w pełni racjonalna, jeśli wziąć pod uwagę, że Błaszczykowski i Grosicki są w stanie zagrać dzisiaj maksymalnie 30 minut (taka jest diagnoza sztabu). Podobnie jak racjonalne było wycofywanie się, gdy stwierdzał, że nie działa.
Zresztą chwilowo nie widzę rozwiązań idealnych ani nawet dobrych, można wybierać wyłącznie między złymi i bardzo złymi.

@stanislaw414
Błaszczykowski 2018 jako Logan - i to jest kino!
-
2018/10/17 16:16:42
@Rafał

Cały czas odnoszę się do gry bez skrzydeł. Nie krytykuję improwizowania, eksperymentowania, ani podejmowania ryzyka. Od tego jest nowy trener, dlatego Brzęczka nie skreślam i życzę mu dobrze.
Uważam tylko, że powinno się to odbywać w ramach zachowania podstawowej taktycznej równowagi jak coś ujmujesz, to czymś to rekompensujesz, asekurujesz. Bez skrzydeł tak wewogle nie gra chyba nikt. Nawet jak nie ma ich w pomocy, to ma w ataku lub na bokach obrony (wybacz mało wyszukane przykłady Realu i City, nie mam już czasu łykać wielu meczów tygodniowo).
Dlatego propozycje gry bez skrzydeł w ataku i ich asekuracji w obronie a tak interpretuję koncepcję Brzęczka krytykuję jako z założenia błędną i do łatwego zamiecenia przez solidne choćby (jak Szwajcaria) ekipy.

A ponieważ jestem anonimowym łosiem z internetu, mam święte prawo krytykować taktyczne decyzje selekcjonera, co nie?
-
2018/10/17 17:35:00
@Łosiu

Brzęczek nie miał koncepcji gry bez "szerokości", ale miał nadzieję, że tę szerokość zapewni Bereszyński z Jędrzejczykiem/Recą. Przekonał się, że koncepcja ma wady, próbował reagować w trakcie spotkań dostępnymi środkami, to jest na plus. Chodzi mi o to, że chyba zarzucasz błąd w sztuce (brak zagwarantowania boków), podczas gdy Brzęczek być może ułożył dostępne karty możliwie najlepiej w danych okolicznościach? Jak Ty byś zestawił zespół, jaką taktykę zastosował Łosiu?
-
2018/10/17 17:54:19
@stanisław
miał nadzieję, że tę szerokość zapewni Bereszyński z Jędrzejczykiem/Recą

Nie było tego widać w ataku. A nawet gdyby było widać, w obronie boki zostały bez należytej asekuracji.

Oczywiście, zarzucam Brzęczkowi błąd w sztuce, we dwóch ze szwagrem byśmy to ustawili lepiej. Nie wiem jak i kim, bo nie znam za bardzo piłkarzy drugiego szeregu, ale podejrzewam, że poszukałbym minimum jednego skrzydłowego, który umie asekurować bocznego obrońcę, a drugą flankę ogarnąłbym elastycznym ustawieniem napastnika w ataku i jednym ze środkowych pomocników w obronie. Wyszło mi tak raz w efemie to i tu by wyszło
-
2018/10/17 18:43:35
No to zamieszam trochę w dyskusji...

Wystarczyło, że Boniek stwierdził, że piłkarskie serce, to umiejętność gry piłką, a specjaliści od serducha, czyli jeżdżenia na dupie, zatrzęśli się z oburzenia. Tekstem Wawrzynowskiego na WP (nie wykluczam, ze facet ma tak sam z siebie) stwierdzili, że program szkolenia, szkolenia trenerów to tylko związkowy pijar, a PZPN powinien zająć się robotą w klubach. Najlepiej chyba by było (moja refleksja), żeby Boniek sam zaczął prowadzić zajęcia z młodzikami i juniorami bo przynajmniej potrafiłby pokazać adeptom jak kopnąć piłkę.

Historię Lewandowskiego w Legii zna każdy. Ale czy ktoś spróbował poszukać odpowiedzi, dlaczego polski klub z największym potencjałem odrzuca jako nieperspektywicznego piłkarza, który parę lat później staje się jednym z największych polskiej piłki. I czy Legia to przypadek, czy raczej powszechne zjawisko.

P.S.
Przed laty czytałem biografię Jana Kochanowskiego, pod tytułem: - "Kto mi da skrzydła". Myślę, że Brzęczek powinien polecieć tym tytułem każdemu, kto mu karze grać skrzydłami.
-
Gość: grzespelc, *.inet-siec.pl
2018/10/17 19:11:41
@Alp
Legia a Lewandowski to nie przypadek. Legia zawsze taka była. Oni nigdy nie wychowali nikogo. Pierwszym ich wychowankiem w kadrze był niejaki Tomasz Jarzębowski. Zdolnych to umieli wyjąć tylko wtedy, kiedy brali wszystkich do wojska. A jak skończył się nabór, to pierwszym zdolnym młodym w Legii był Boruc, poza tym brali tylko tych, którzy już błyszczeli. Legia to umie znaleźć bramkarza. Po z nimi tylko Rybus jako ś zaistniał, pozostali typu Borysiuk czy Wolski to były reklamowe wydmuszki.
Są u nas kluby, w których potrafią poznać talent, ostatnio Jagiellonia chyba najlepiej daje radę. Legia po prostu nigdy do nich nie należała.

A prpos kadry, to pojawiły sie dane wg których Francja nie miała prawa wygrać mistrzostw, a my ni epowinnismy odpaść w grupie: www.sport.pl/pilka/7,65037,24052366,raport-fifa-z-ms-2018-polska-w-wielu-kategoriach-przed-francja.html#s=BoxSportLink
Gra ofensywna jest jednak przereklamowana.
-
2018/10/17 19:28:19
@dziaam
Bez skrzydeł tak wewogle nie gra chyba nikt.

Gra tak choćby Sampdoria - w identycznym ustawieniu jak brzęczkowe, 4-3-1-2. Ono jest generalnie dość popularne we Włoszech, co mogłoby być dodatkowym atutem w drużynie, która ma jedenastce siedmiu-ośmiu ludzi z Serie A (wliczam Glika).
Bereszyński i Linetty mieli więc teoretycznie pełnić te same funkcje, co w klubie. Ten ostatni gra tzw. mezz'ala, czyli półskrzydłowego.
-
2018/10/17 20:23:05
Dzięki za link. Z tego omówienia może nie wynika, że piłkarskie statystyki zakłamują boiskową rzeczywistość, ale nie ma wątpliwości, że nie grają.