Blog > Komentarze do wpisu

Czy kryzys Realu jest jeszcze w ogóle możliwy

El Clasico, Barcelona - Real Madryt

Kuszące: zawrzeć wszystko w postaci Julena Lopeteguiego. Ponatrząsać się z pajaca, co to w przededniu mundialu zdemontował reprezentację Hiszpanii, by uciec do Realu Madryt, który następnie również zdemontował. Trener mem. W swoim gatunku wybryk roku, może nawet dekady.

Byłaby to konkluzja na czasie, w rytmie wszechobecnego populizmu, który oferuje proste rozwiązania skomplikowanych problemów, równoważnikiem zdania potrafi objaśnić cały świat. Byłaby to jednak zarazem konkluzja kompletnie bez sensu.

Bo drużynę Realu opuścił madrycki goleador wszech czasów Cristiano Ronaldo, którego wielkość w pełni widać dopiero teraz, gdy zachwyca w Juventusie. Bo w tym samym momencie zrejterował Zinédine Zidane, jeden z trenerskich debiutantów wszech czasów. Bo nie wiadomo, czy po ubytkach tak fundamentalnych zapaści zapobiegłby jakikolwiek szkoleniowiec na świecie. Bo już ubiegłą jesień piłkarze królewskich mieli mocno niewyraźną – naznaczoną fatalną serią meczów u siebie, złożoną z ledwie uratowanego remisu z Valencią, urwanego punktu z Levante i porażki z Betisem. Bo już poprzedni sezon zakończyli z nędznymi 76 punktami – najmarniejszym dorobkiem od sezonu 2006/07. Bo nie tylko Zidane miał prawo poczuć wypalenie – niewykluczone, że on jeszcze przed finałem Ligi Mistrzów dostrzegał trend i wiedział, że jutra nie będzie. Bo wypada zauważyć, że w wielu przegranych meczach (jak te z CSKA Moskwa czy Alaves) madrytczycy wielokrotnie uderzali w słupek bądź poprzeczkę – prześladował ich pech, co prawdopodobnie wpłynęło na kolejne mecze, drużynę w tarapatach spychając w czarną rozpacz. Bo przybywa drobiazgów świadczących o tym, że w szatni coś pękło, coś się skończyło – Włosi wciąż upierają się, że Interowi Mediolan może się wkrótce udać przejęcie Luki Modricia; Marcelo ponoć rozważa dołączenie do Ronaldo w Turynie; Dani Carvajal głośno przyznaje się do marzeń o lidze angielskiej. Bo prezes Florentino Perez, niegdyś bezrefleksyjny zakupoholik, być może przedobrzył w drugą stronę – całkiem zrezygnował z wielkich, inspirujących transferów, aż Real zaczął kadrowo wyłącznie tracić.

Madrytu nie podpalił zatem Lopetegui. Pożar wywołał długi łańcuch decyzji i obiektywnych okoliczności, prawdopodobnie w sporej części nieuniknionych. Zdarza się. Mnie jednak intryguje, czy we współczesnym futbolu prawdziwy kryzys Realu Madryt jest jeszcze w ogóle możliwy. Na razie jego sytuacja wygląda, biorąc pod uwagę królewskie standardy, tragicznie – dziewiąte miejsce w lidze hiszpańskiej, punkcik uciułany w pięciu ostatnich kolejkach (najgorsza seria w całych rozgrywkach!), wstrząsający stosunek bramek 14:14, pięć goli przyjęte w El Clásico, wpadka w Lidze Mistrzów w fazie grupowej niespotykana co najmniej od dekady. Ale zaraz przyleci Antonio Conte lub inny trenerski guru, wstrzyknie w szatnię nową energię i idee, od czołówki wcale nie dzielą madrytczyków kilometry. Czy dzisiaj wciąż realne jest, by madrytczycy zlecieli, jak drzewiej bywało, z podium Primera Division? Czy kryzys zaistnieje, tylko gdy wmówimy sobie, że kryzys dla królewskiego klubu oznacza wszystko, co poniżej mistrzostwa kraju i półfinału Champions League?

Dzisiejsze El Clásico zapowiadano jako pierwsze od 2007 roku, w którym nie wystąpi ani Leo Messi, ani Ronaldo – przede wszystkim rozegrano je jednak w momencie, również niespotykanym od blisko dekady, gdy ani Barcelona, ani Real nie wydają się naturalnym faworytem Ligi Mistrzów. Kanon estetyczny wyznacza dzisiaj Manchester City, kolosalne możliwości zdradza Juve, wróciła moda na liverpoolskie „You’ll Never Walk Alone”… Na starcie sezonu bukmacherzy nie wynosili już na europejski szczyt uczestników El Clásico, które straciło rząd dusz. Straciło, choć władzę miało olbrzymią – Barcelona bądź Real wygrały 7 z 10 ostatnich edycji Ligi Mistrzów, a jeśli akurat nie wygrywały, to zaglądały do półfinału.

Teraz Madryt płonie, natomiast siłę Katalończyków trudno oszacować – niedzielny hit nie pomoże, skoro gospodarze trafili gości pogrążonych w beznadziei i zwłaszcza w końcówce rozluźnieni unosili się już nad murawą. Dlatego widowisko znów więcej niż usatysfakcjonowało. Wygląda na to, że El Clásico wciąż się trzyma, oferuje doznania wyjątkowe, gwarantuje rozrywkę na absolutnie najwyższym poziomie sportowym. Upada niekiedy Barcelona i upada Real Madryt, ale już się nie zdarza, by runęły oba kolosy.

niedziela, 28 października 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/10/28 22:40:24
"El Clásico wciąż się trzyma, oferuje doznania wyjątkowe, gwarantuje rozrywkę na absolutnie najwyższym poziomie sportowym".
I jak to się oglądało! A ostatni kwadrans w wykonaniu Barcelony... - perełeczka.
-
2018/10/29 11:29:34
doskonały mecz w wykonaniu Barcelony
-
2018/10/29 12:29:29
Z tym "doskonały", to bym nie przesadzał. Gdyby Real wturlał drugą bramkę w pierwszych co najmniej kilkunastu minutach drugiej połowy, kiedy Barsa nie istniała, to różnie mogło się potoczyć. Tam się wtedy też należał rzut wolny Realowi z groźnego miejsca i żółta dla Busiego. Oczywiście zwycięstwo imponujące, ale nie powinno przesłonić rzeczy, nad którymi trzeba jeszcze popracować.
-
2018/10/29 14:10:25
"Bo drużynę Realu opuścił madrycki goleador wszech czasów Cristiano Ronaldo, którego wielkość w pełni widać dopiero teraz, gdy zachwyca w Juventusie."

Hihi, on miał taką samą jesień w tamtym roku, jak teraz ma Benzema, a Real z nim potrafił przyjąć piątke na Camp Nou i czwórkę na Bernabeu.

Ci piłkarze są już po prostu zbyt syci sukcesami, pora na zmianę warty, ale Perez nie ma tego komfortu co dekadę temu, bo innne kluby nie muszą sprzedawać. Nawet Tottenham może nie odbierać telefonów.
-
2018/10/29 14:43:39
Przekleję swój komentarz z blogu red Wołowskiego:

"o był pierwszy klasyk od lat, który oglądałem bez nadziei, spodziewając się że skończy się w plecy i możliwe że skończy się wysoko.

I pierwsza połowa niestety mocno to potwierdziła. Real miał tylko krótkie momenty gdy posiadał nieco kontroli, poza tym za darmo oddawał pole Barcelonie, która sprawnie z tego korzystała, głównie działając z flanki Alby, z którym Nacho nijak sobie nie mógł poradzić, i tak pada pierwszy gol, tak pada w polu karnym lekko zahaczony Suarez(IMO źle sobie przyjął piłkę i dotknięty padł martwy, ale Varane dał dość powodów by karnego sędzia podyktował, nawiasem, ciekawe co na ostatnie występy Lebiedź i inni gardłujący się iż to Francuz powinien dostać ZP, nie Luka xD).

I po pierwszej połowie byłem absolutnie przekonany, że Real się nie podniesie, a Lopetegiego najlepiej zwolnić już teraz, Solari ma większe szanse ogarnąć ten burdel.

Pomyliłem się.

Reakcja Realu Madryt w drugiej połowie była wspaniała. Świetny ruch Logopedy, który wreszcie zdjął sabotażystę z boiska, wprowadził Lukasa, przesunął Naczo do środka(gdzie on czuje się lepiej) zrobił z tego elastyczne 3-5-2, nagle Alba nie miał tyle miejsca, nagle to Real atakował jego flanką.

I w tej drugiej połowie, wreszcie po długim czasie, oglądałem taki Real Madryt, jaki chciałbym oglądać. Gol Marcelo, słupek Modricia, główka Benzemy, masa innych okazji(wydaje mi się iż Isco był faulowany-zahaczany w polu karnym, ale nie będę się z tym upierał). Real przejął inicjatywę, naprawdę mógł się podobać. I szczerze powiem, jak po pierwszej połowie byłem skłonny wykopać Julena już teraz, tak po drugiej połowie, dałbym kredyt zaufania.

I to niezależnie od wyniku - większość oglądających jest results-oriented, co można ogółem zrozumieć, ale to jest błąd poznawczy. Real na tak wysoką porażkę nie zasłużył, jasno wskazuje to xG które podrzucił już idk - 3.15 do 2.15. I taki wynik byłby bliżej temu co stało się na boisku, niestety futbol bywa mocno niesprawiedliwy.

Nie zrozumcie mnie źle, Barcelona na zwycięstwo zasłużyła, głównie pierwszą połową, ale IMO 5:1 byłoby zasłużone, gdyby Real grał cały mecz, jak swoją pierwszą połowę.

Gol na 3:1 to fatalne zachowanie Roberto(kompletnie zrobił to nie w tempo) i niesamowita główka Suareza. Podłamało to Real, ale sprawa jeszcze nie była zamknięta. I byłby całkiem otwarta, gdyby nie wielbłąd arbitrów.

Nawet nie chcę myśleć, ile inwektyw wylałoby się tu na blogu, gdyby to co zrobił Suarez, zrobił losowy piłkarz Realu. Ja w pierwszej chwili myślałem że ten szczur złamał nogę Nacho. łajza trafiła u mnie na kompletne cenzurowane, nie dość że jest gryzoniem, prowokatorem i symulantem, to jeszcze jest bandytą.

Real od tego momentu powinien grać w przewadze. Nie oznacza to iż na pewno wyrównałby, ale były w zdecydowanie lepszej sytuacji, aniżeli grając 11 vs 11. Sędzia wypaczył wynik spotkania, i wypaczył również komitet sędziowski w wozie z VAR-em.

Potem Real totalnie się posypał, uraz Marcelo, koszmarny błąd Ramosa, gol Vidala już był z d... Robi to większe wrażenie niż powinno. Ale może i dobrze, nich bordowi myślą że już są wielcy i cały sezon ich, jak wtedy gdy udało im się ograć PSG 6:1. Skończy się tak samo, w ćwierćfinale ;p"

-
2018/10/29 15:25:57
Co do "goleadora wszech czasów " to obecnie Cristiano potrzebuje 10,86 strzałów, by zdobyć bramkę, w tym Juventusie gdzie tak zachwyca. patrząc na xG jest najmniej skutecznym piłkarzem Juve - obecnie 2,30 poniżej xG, za strzelców tylko Dybala też jest ponizej(ale 0,16) pozostała 7 która strzelała jest powyżej i nadrabia pudłowanie Cristano, dzięki temu Juve ma z 20,80 xG te 20 goli.

Real ma problem ze strzelaniem goli, przed klasykiem był 4.10 poniżej wyniku, teraz już 5,25, ale jeśli rozwiązaniem ma być nieskuteczny piłkarz(przed Empoli Ronaldo był 4,40 poniżej swojego wyniku, sam nieskuteczny niemal tak jak cały Real) to mogę tylko wzruszyć ramionami.

Pożegnanie Cristano było dobrym ruchem. Już w poprzednim sezonie udowodnił iż nie jest gwarancją goli, niech wyżywa się w lidze gdzie Toni w Veronie w wieku 38 lat strzelał 22 gole. Facet miał kosmiczny kontrakt, no i dało się jeszcze na nim zarobić. Popularność piłki i oglądalność spada, kluby zaraz mogą się obudzić z problemami finansowymi, bo kosmiczne kontrakty nie przewidują nieuchronnego spadku wpływów. Cieszę się że Perez dmucha na zimne.

Pozbycie się Cristiano było dobrym ruchem. Błędem jest nie sprowadzenie sensownego tańszego i z mniejszym ego napastnika w jego miejsce.
-
2018/10/29 15:30:33
O wiele większym ciosem było odejście Zizou. Ale z niewolnika nie ma pracownika, jeśli potrzebował przerwy, pozostaje wyłącznie to uszanować. Tu można zganić Pereza, bo Zizou chciał odchodzić po wpadce z Levante, dał się ubłagać do końca sezonu, ale Prezes powinien wiedzieć, że to max, że trzeba urabiać następce. Skończyło się na nerwowych poszukiwaniach i wpadce z Lopetegim, który jest dobrym selekcjonerem(zaczynał jako scout, umie oceniać jakoś piłkarzy, gorzej z regularnym trenowaniem), ale słabym trenerem klubowym.
-
2018/10/29 16:50:27
@0twojastara

Ale może i dobrze, nich bordowi myślą że już są wielcy i cały sezon ich, jak wtedy gdy udało im się ograć PSG 6:1. Skończy się tak samo, w ćwierćfinale ;p"

No ja mam nadzieję, że jednak historia trochę ich nauczyła. Tzn. Barcelona powinna zdawać sobie sprawę, że zlanie Realu zimą (4:0 i 3:0 w 2015 i 2017 roku), czy nawet wiosną (3:2 w 2016 roku) nie oznacza, że ten sam Real nie sięgnie w maju po zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Szczerze mówiąc to na mnie rozmiary wczorajszej wygranej nie robią już specjalnego wrażenia; po pierwsze - to już było, po drugie - tak jak piszesz, z gry to do końca nie wynikało. Aczkolwiek sklepać Królewskich to zawsze miła rzecz, niezależnie od okoliczności.
-
2018/10/29 17:50:59
@0twojastara
"gol Vidala już był z d..."

No jednak nie do końca, bo mimo wszystko Dembele, który oprócz asysty dołożył jeszcze kilka bardzo groźnych... przechwytów w środku i generalnie grał przezespołowo jak na niego. Tzn. ja wiem, że Real się już podłamał i że wygodniej jest myśleć, że to już nie miało znaczenia, ale jednak wynik (owszem - jako bordowy muszę stwierdzić, że lepszy niż gra i to oddanie inicjatywy na początku 2. poł. to kryminał, mogło paść wyrównanie, a Suarez wjechał mocno pomarańczowo) zrobiły też bardzo dobre zmiany Valverde.
-
2018/10/29 18:21:18
@Otwojastara

Chyba jednak " Real na tak wysoką porażkę (...) zasłużył", a mogło być nawet więcej. Jednak 20 minut gry na poziomie, który mógł dać nawet zwycięstwo to trochę mało, biorąc pod uwagę, że mecz trwa 90.
Oczywiście "futbol bywa mocno niesprawiedliwy", a nawet okrutny jak twierdzi jeden z piłkarskich blogerów. Nie ma wątpliwości, że (o czym sam piszesz) Real do porażki (jeżeli nawet nie do końcowego wyniku) jednak mocno się przyczynił.
P.S.
Nie przepadam za "wygłupami" Suareza, podobnie jak Ramosa. Staram się jednak mierzyć ich jedną miarką, nawet wtedy gdy dostają żółtko, a sędzia w mojej ocenie mógł dać czerwo.
-
2018/10/29 18:28:28
@martin
Wybaczysz skrót myślowy po hektarach tekstu? ;)

Zmiany Ernesta faktycznie on point. Semedo ogarnął flankę, trochę zbyt wolnego Isco, dał możliwość Roberto pomknąć - nawiasem, Sergi to najbardziej overratet gość po tym meczu, mega chwalony za dwie asysty, ale przy golu na 3:1 zachował się źle, nie zagrał w tempo, cud że Suarez zrobił z tego gola. Przy 4:1 wielbłąd Ramosa. No i schrzanił patelnie Suarezowi w 60 minucie, zagrał mu za plecy. Ale dość, byliśmy przy zmianach - Semedo pomógł, dalej Dembele dał możliwość skorzystania z wolnych przestrzeni jakie pomoc Realu zostawiała za sobą.

Suarez wszedł na czerwona. Jak teraz już emocje opadły, to nie zrobił tego raczej złośliwie, ale nadal było to niebezpieczne i nieuważne, i swobodnie kwalifikowało się na czerwoną.

@fidelrulez
"(4:0 i 3:0 w 2015 i 2017 roku), czy nawet wiosną (3:2 w 2016 roku) "

Zgaduję że chodzi o sezony 15/16 i 17/18, oraz wiosnę z 16/17(bo sam mecz to już 2017 rok ;))

Tak tylko uściślam ;)
-
2018/10/29 19:05:41
@0twojastara

Si, claro.
-
2018/10/29 19:20:58
Reżyserem pierwszej połowy dla mnie był Busquets - co ten koleś robił balansem ciała i rzutem oczu na możliwe opcje jednocześnie, to była poezja katalońska ;). A co tam, mogę być sobie fanem i się pozachwycać, i tak nigdy nie dostanie żadnej poważnej globalnej nagrody, niech ma. A najlepsza rola pierwszoplanowa to chyba Alba. W drugiej połowie już ciężej wskazać wybijające się postaci, a też Real zagrał lepiej i to trochę paradoks, że stracił w tej połowie więcej goli. Jednak bardziej niż gole podobała mi się połowa nr 1 (wiadomo, ich bin a control freak, typowa dewiacja rodem z Barcelony ;)).
-
2018/10/29 20:18:08
A więc jednak suma sumarum, to przez sędziów, bo wielbłąd arbitrów hehe. Ja rozumiem żal po słupku Modrica, który mógł odmienić mecz (notabene tych okazji przed słupkiem Real miał dwie - gol Marcelo i dośrodkowanie do Benzemy), ale jednak przypomnijmy, że w 1 połowie Cortouis wyjął świetny strzał Arthura (transfer 5lecia) a Suarez zmarnował kontrę 3 na 1. Natomiast ten faul nie był oczywiście na czerwo, zwłaszcza że to faul napastnika w ferworze walki o piłkę. Nie daje się czerwa za przypadkowe nadępnięcia, ale za celowe. Do tego Suarez grał w tym meczu czysto, a jeszcze w pierwszej połowie też spokojnie miał jedną sytuację na styku rzutu karnego. Tak więc jednak powstrzymałbym się z tym krzyczeniem o tym, jak sędzia wypaczył mecz.
-
2018/10/29 22:05:17
Juhu, będzie jednak zabawa w nabijanie się z bordooptyki xD

Najlepsze: "Do tego Suarez grał w tym meczu czysto"

5 fauli, najwięcej na boisku. xD xD xD świętoszek

"Natomiast ten faul nie był oczywiście na czerwo, zwłaszcza że to faul napastnika w ferworze walki o piłkę. Nie daje się czerwa za przypadkowe nadępnięcia, ale za celowe"

Oho, czyżby klasyczna nieznajomość przepisów? No to spieszymy cytować.

"Zawodnik, zawodnik rezerwowy lub zawodnik wymieniony zostaje wykluczony z gry, jeżeli popełnia jakiekolwiek z następujących przewinień:(...) popełnia poważny, rażący faul"

Czymże jest ów "rażący faul"? Caluśki akapit, by nie było wątpliwości:
"Atak nogami lub atak w walce o piłkę, który naraża na niebezpieczeństwo zawodnika drużyny przeciwnej lub który wykonany został z użyciem nadmiernej siły lub brutalności, musi być traktowany jako poważny, rażący faul.
Każdy zawodnik, który gwałtownie atakuje zawodnika drużyny przeciwnej, kiedy walcząc o piłkę, naskakuje z przodu, z boku lub z tyłu, używając jednej lub obu nóg czyniąc to z użyciem nieproporcjonalnej siły i narażając tego zawodnika na niebezpieczeństwo popełnia poważny, rażący faul."

To co zrobił Suarez, jest wręcz definicją przepisu powyżej. I naraził Nacho na bardzo poważny uszczerbek na zdrowiu, oraz wielomiesięczna przerwę, nawet potencjalne załamanie kariery. To jest bardzo oczywista czerwona kartka.

"A więc jednak suma sumarum, to przez sędziów, bo wielbłąd arbitrów hehe"

Chyba wyjaśniłem powyżej już jakimi kategoriami myślisz, a ponieważ większość tutejszych bywalców jest inteligenta i potrafi czytać ze zrozumieniem, nawet się z tą bzdurą rozprawiać nie muszę ;)



-
2018/10/29 22:49:19
To co zrobił Suarez, jest wręcz definicją przepisu powyżej

Nie, nie jest. Doczytaj, gdzie mowa o nadmiernej sile lub brutalności. Przy nadmiernej sile Nacho by zszedł z boiska. A wstał dość szybko, To było mocne nadepnięcie, coś co Busquets otrzymuje średnio co kilka meczy i nikt za to nie wyrzuca. Po prostu przy spóźnionej intencjonalnej walce o piłkę takie rzeczy są częste i jest za to tylko żółtko. To co innego nawet niż faul Ramosa na Rafinhi z tylu w nogi, co ten pierwszy stosuje nagminnie.


I naraził Nacho na bardzo poważny uszczerbek na zdrowiu, oraz wielomiesięczna przerwę, nawet potencjalne załamanie kariery

Płaczę, podpowiem: każdy faul teoretycznie naraża na poważny uszczerbek na zdrowiu, ba każde wyskoczenie w górę (patrz kontuzja Messiego), ba, nawet każde wybiegnięcie na boisko (patrz śmierć piłkarzy na zawał serca). Podpowiem: nie rozumiesz adekwatnego związku przyczynowego i stopniowania prawdopodobienstwa, dlatego nie umiesz czytać tych przepisów. Potrafią za to sędziowie, typowe żółtko, nic więcej.
-
2018/10/30 00:19:40
@0twojastara
xG jest absurdalne. Jeśli cała liga hiszpańska ma inne xG niż liczba wbitych goli to znaczy, że ma strzelców lepszych/gorszych niż ma?
Jeśli są lepsi strzelcy niż CR7 to dlaczego nie strzelają lepiej?

Różnica między xG a strzelonymi golami nie jest miarą oceny piłkarza... jest miarą oceny samego algorytmu wyliczania xG.
-
2018/10/30 00:40:50
@ytuch
Pan nie zaczyna, pan już udowodnił głębokie niezrozumienie tematu wcześniej, nawet nie chcę mi się już tego odgrzebywać, polecam wyłącznie poczytać o tym co się krytykuje.

Aby ułatwić, posłużę się statystyką dla idiotów - w bieżącym sezonie "zachwycający" Cristiano potrzebuje średnio 10,86 strzałów, by zdobyć jedną bramkę.

@major
No wiem że nie jest. Tj. jeśli się ocenia, że piłkarz gra czysto, po tym jak jest najczęściej faulującym na boisku, bo barwy na plecach ma właściwe, to wszystko idzie forsować.
Ale przypomnę, gdy któryś z bordowych dostanie taką kosę. Nie wątpię że major wylewem hipokryzji nie zawiedzie.

Nawiasem, to że się kolega powoływał na nieistniejący przepis, nie daje odrobinę do myślenia? Choć troszkę? No pewnie że nie ;)
-
2018/10/30 07:21:01
@0twojastara
W piłce nożnej chodzi o to by optymalizować statystykę gol/strzał?
Lepiej oddać 1 strzał i mieć 1 gola czy 3 i mieć 2?
Pewnie się powtarzam, ale to tak jakby do oceny szachistów używałby Pan statystyki zbitych pionów. Można, ale istota gry jest zupełnie inna.
PS. Wystarczy spojrzeć na xPTS z ligi hiszpańskiej z poprzedniego sezonu by zobaczyć, że x* są absurdalne.
-
2018/10/30 07:32:02
@twojastara
Ten przepis nie istnieje?

"Nierozważność ma miejsce wtedy, gdy zawodnik swój atak wykonuje nie zważając na bezpieczeństwo przeciwnika lub konsekwencje takiego ataku. Zawodnik tak grający musi być ukarany napomnieniem.
Użycie nieproporcjonalnej siły ma miejsce wtedy, gdy atak zawodnika przekracza granicę użycia akceptowalnej siły i zagraża bezpieczeństwu przeciwnika. Zawodnik tak grający musi być wykluczony z gry."
-
2018/10/30 07:41:53
@major
Nie daje się czerwa za przypadkowe nadępnięcia, ale za celowe

"Przepisy Gry pomijają pojęcie rozmyślności w ocenie postępowania zawodnika w walce o piłkę (poza przypadkiem dotknięcia piłki ręką), zastępując pojęcie rozmyślności pojęciami: nieostrożność, nierozważność i użycie nieproporcjonalnej siły. Sędziowie zaś winni oceniać skutek postępku zawodnika, a nie przyczynę jego postępowania. Zawodnik nie może tłumaczyć swego ataku dobrymi intencjami, jeżeli np. atak ten wykonał z użyciem nieproporcjonalnej siły, rażąco poza granicami normalnej gry, narażając tym samym przeciwnika na niebezpieczeństwo lub powodując jego kontuzję."
-
2018/10/30 08:27:38
@bartoszcze
No przecież sam wyjaśniłeś majora. ;) powinienem był sam tego poszukać, przeskoczyłem do akapitu o czerwonych kartkach, który w zasadzie jest wystarczającym wyjaśnieniem, gdy się myśli, ale cóż, major.

@ytuch
Można doceniać umiejętność dochodzenia do sytuacji, można sobie wmawiać że taki CR wyłącznie sobie okazje zawdzięcza, ale na koniec jego kibicom jest smutno, gdy z podobnej ilości okazji, strzela w sezonie niemal 10 goli mniej niż Messi, który nawet nie jest wyłącznie od strzelania goli, a blisko niego w klasyfikacji strzelców są napastnicy jak Aspas, którzy z gry w swoich słabszych klubach mają połowę to co CR, a efekt bramkowy wcale nie gorszy.

A pan wie chociaż jak xPTS jest liczone i skąd się bierze, czy to też tłumaczyć jak krowie na rowie?
-
2018/10/30 08:44:04
Też uważam, że Suarezowi spokojnie żółtko wystarczyło. Widziałem naprawdę wiele brutalniejszych wejść, które się nawet kartkami nie kończyły.
-
2018/10/30 08:56:19
@twojastara
przeskoczyłem do akapitu o czerwonych kartkach, który w zasadzie jest wystarczającym wyjaśnieniem

No nie, bo akapit o czerwonych kartkach odwołuje się do pojęć zdefiniowanych wcześniej (nierozważność vs użycie nieproporcjonalnej siły, reckless vs serious foul play)
-
2018/10/30 11:28:25
@Rafał
"To ciekawy błąd poznawczy: wynika z niego, że jeśli klub A będzie skandalicznie przepłacał za transfery, a klub B odwrotnie, i obydwa zbiorą podobnie mocną kadrę, to przy zbliżonej liczbie punktów trener klubu A będzie świetny, a trener klubu B słaby - nawet jeśli są równej klasy"

Dlaczego błąd? Tzn. gdyby trenerzy obu klubów "dostali" na starcie tak samo mocną kadrę, to oczywiście masz rację. Ale jeśli, jak sam piszesz, obaj "zbiorą" swoje kadry i jeden zrobi to wychowując młodzież, wyszukując grajków w niższych ligach i rozwijając gości, którzy kosztowali grosze i których nikt nie cenił, a drugi zbierze swoją kadrę kupując - i przepłacając - głównie megagwiazdy, m.in. podkupując graczy od tego pierwszego, to chyba słuszne i sprawiedliwe jest, by tego pierwszego cenić wyżej. Nie sądzisz?
-
2018/10/30 12:08:22
Ja bym bardzo prosił, żeby uczestniczy tej odwiecznej wojny barcelońsko-madryckiej wrócili te swoje cudzoziemskie porachunki załatwiać do Wołowskiego. Nie po to przestałem kilka lat temu czytać tamtego bloga, żebyście przychodzili tu.
Jest kilka klubów z rządzącej oligarchii, które mają trochę problemów, co nijak mnie martwi, szkoda że nie wszystkie, miło byłoby, gdyby nieco częściej wygrywał kto inny. Jeden Leicester 2 lata temu wiosny nie czyni.
-
2018/10/30 12:28:33
@dzemeuksis
To akurat mocno nie jest argument. Primo, przepisy są zmieniane, im dalej w historię, tym przyzwolenie na brutalną grę jest większe, poza tym nie masz gwarancji, że potencjalne "gorsze wejścia" nie były błędami arbitrów. Taką logiką można uznać że cios KuFuPazdan jest spoko, no bo de Jong zapakował taki w klatę Alonso w finale mundialu. A to że sam Webb przyznał iż popełnił błąd, to co tam, precedens był.

@bartoszcze
Dla mnie było wystarczające, dla mnie fragment kluczowy " naraża na niebezpieczeństwo zawodnika drużyny przeciwnej lub(...)" czyli nawet nie musi być użyta nieproporcjonalna siła, dlatego "lub" wystarczy samo niebezpieczne wejście. A Suareza było pirońsko niebezpieczne.

Mogę się przyznać, iż IMO termin "nierozważny" czy "nieostrożny" są raczej same w sobie jasne, ale może masz rację, że trzeba łopatologicznie i to zacytować.

@leuthen
Też jestem ciekaw, zresztą w tweet chyba wkradł się błąd, bo "lepszy" trener klubu A, to ten od przepłaconych transferów. ;)

Myślę sobie, że błędów jest tu kilka, primo, przyklepywanie zasług za zebranie kadry jednemu człowiekowi. Sam Monchi nie podejmuje autonomicznych decyzji, zdaje się na sieć skautów. Tu mamy odniesienie do Maurycego, który przecież Kane'a zastał, nie sprowadził dla przykładu.

Nawet Fergie i Wenger nie mieli pełnej autonomiczności przy transferach. Trener może wyrażać swoje życzenia, ale czy będą one spełnione.

Druga sprawa - no ok, zebrano równorzędne składy, jeden tanio, drugi drożej - jeśli osiągają zbliżone wyniki, dlaczego któregoś z trenerów oceniamy wyżej, skoro zarządzają zbliżonym potencjałem?

Gdy Tottki wygrywały w grupie z Realem, przytaczano wycenę CIES, według której to Tottenham miał lepszą, więcej wartą kadrę(sic!). No i ok, grupę wygrali, ale na końcu triumfował kto inny. Znaczy - jeżeli Maurycy doprowadził do tak niebotycznego poziomu Kane'a, Aliego, Eriksena, Sona, że potencjałem się niby z Realem równają(to przesada, ale still, wyciągnął ich skilla do góry) to dlaczego regularnie nie może nic z nimi wygrać?
-
2018/10/30 12:32:19
@grzespelc
Oho, przybył srogi cenzor, coby nauczać jakie treści mu miłe, a jakie przed oczęta szlachetnego ukazanie, jest srogim grzechem, za jaki nagana się należy.

Każ mnie surowiej, cenzorku. mrrrau.
-
2018/10/30 12:53:06
To powiedz mi, Twojastara, jak to jest, że tak się strasznie jarasz jakimś klubem z drugiego końca kontynentu, na którego meczu pewnie nigdy nie byłeś? Bo ja tego nie umiem zrozumieć...
-
2018/10/30 13:51:01
@grzespelc
Powiedz mi, co cię to obchodzi? Bo ja tego nie umiem zrozumieć. To jest - ja nie umiem zrozumieć tego zastępu internetowych mędrców, mających porady na wszystko, absolutnie niezdolnych do pojęcia innej perspektywy. Także innej perspektywy kibicowania. Wiem że są tacy co lubio kartofliska, pełen lokal, okręgóweczka, emocje takie swojskie. Mnie to nie przekonuje, ale rozumiem że są ludzie których to jara i dobrze dla nich.

Dla mnie w kibicowaniu chodzi o szczere emocje. Jeśli jakaś drużyna je wywołuje, to jesteś jej kibicem i tyle. Droga do stworzenia takiej emocji jest różna, ale z reguły zaczyna się za dzieciaka i tak zostaje. I czy to jest drużyna zza miedzy, czy z drugiego końca kontynentu, naprawdę może to być sprawą drugorzędną.
-
2018/10/30 14:05:20
Przez całe swoje kibicowskie życie pozostawałem w przekonaniu (pewnie jak zdecydowana większość kibiców mojego pokolenia), że kontuzja Włodka Lubańskiego w Chorzowie 73 (transmisję oglądałem na żywo), to wyłączna zasługa brutalnego wejścia Mac Farlanda. Dopiero niedawno czytałem/słyszałem wywiad z Lubańskim, w którym stwierdził, ze Mac Farland go nawet nie dotknął.
My często oceniając sytuacje meczowe zapominamy, że optyka trybuny, a tym bardziej telewizorni, bywa mylna. Sędziemu na boisku jest łatwiej ocenić pewne niuanse, chociaż oni też się mylą, co udowadniają powtórki z innych ujęć, niż miejsce z którego zajście widzieli.
Na podstawie tego co widziałem, twierdziłem, że żółtko Suarezowi się należało, a sędzia mógł dać nawet czerwoną. Dlaczego nie dał? - Myślę, że oceniając sytuację kierował się argumentami, które w dyskusji już zostały przytoczone, swoim doświadczeniem i intuicją. Nawet jednak gdyby się pomylił, to nie powód jednak do twierdzenia, że "wypaczył wynik meczu".
To tylko białaoptyka - przeciwieństwo bordooptyki.


Jeżeli jednak nawet się pomylił
-
2018/10/30 15:49:50
@twojastara
-
2018/10/30 17:23:10
@leuthen
Dlaczego błąd? Tzn. gdyby trenerzy obu klubów "dostali" na starcie tak samo mocną kadrę, to oczywiście masz rację. Ale jeśli, jak sam piszesz, obaj "zbiorą" swoje kadry i jeden zrobi to wychowując młodzież, wyszukując grajków w niższych ligach i rozwijając gości, którzy kosztowali grosze i których nikt nie cenił, a drugi zbierze swoją kadrę kupując - i przepłacając - głównie megagwiazdy, m.in. podkupując graczy od tego pierwszego, to chyba słuszne i sprawiedliwe jest, by tego pierwszego cenić wyżej. Nie sądzisz?

Sądzę. Tylko to już jest szczegółowy opis sytuacje, a ja piłem do bezrefleksyjnego zaglądania w bilanse transferowe, które często bywają jedynym punktem odniesienia. Uniwersalnie se ćwierkłem spontanicznie, wiadomo, że w tweecie operujesz skrótem.
-
2018/10/30 19:24:17
@twojastara
Sędziowie którzy analizowali tę sytuację, skupiali się na rozróżnieniu reckless vs SFP.
Przy czym raczej przychylali się do SFP.
-
2018/10/31 08:37:10
@0twojastara
Dobrze, ujmę więc to inaczej. W mojej ocenie takie wejścia, w takich sytuacjach, w takim miejscu na boisku, w takim kontekście akcji (itd., itp.) w ciągu ostatniego roku w futbolu (tym obserwowanym przeze mnie) w 80% były karane żółtymi kartkami, w 15% nie było nawet żółtej a może w 5% była wyciągana czerwień. Czy to jest zgodne z bieżącymi przepisami? Nie wiem. Czy w ogóle ta moja obserwacja jest trafna? Nie wiem. To tylko luźna obserwacja. Moim zdaniem ewidentny błąd w tym meczu to sędzia popełnił nie dyktując wolnego dla Realu tuż przed linią pola karnego i nie dając Busquetowi za to żółtej.
-
Gość: grzespelc, *.inet-siec.pl
2018/11/01 21:29:33
@Twoja stara
Nie chodzi o to, jaki klub się lubi, bo wiadomo, że dobra pika jest lepsza od kiepskiej, tylko o podejście. Jest pewna grupa polskich kibiców klubów hiszpańskich, obecna u Wołowskiego, która przenosi nawet temperaturę międzyklubowych animozji, o których czasem nie mają pojęcia skąd się w ogóle wzięły, a sami na meczu "swojej drużyny" nawet nigdy nie byli. Po każdym meczu tam się wyzywają. I to jest po prostu żałosne. Nie przenoś proszę tych nastrojów tutaj.
A w takiej sytuacji faktycznie wolę okręgóweczkę i ludzi, którzy przychodzą obejrzeć sobie, czy koledzy ze szkoły, dzieci sąsiadów itp. wygrają z sąsiednim miastem czy nie, i jak się uda, to się cieszą. Szanuję to, oczywiście pod warunkiem, że się cieszą kulturalnie, nie wyzywając nikogo od szmat itp.
-
2018/11/02 12:54:29
@Grzespelc

Z Otwojastara też da się wymienić poglądy a czasami nawet wypracować zbliżone stanowiska, ale nie wtedy gdy wkracza się w plemienną wojnę biało-bordowych optyk.
-
2018/11/02 15:37:55
W każdym razie warto zauważyć, iż notka była poświęcona zagadnieniu "kryzysu" Realu Madryt oraz "kryzysu" (atrakcyjności, poziomu itd.) samego El Classico, czyli można rzec, że poziomu dwóch "kolosów" jednocześnie. Ciężko się dziwić, że dyskusja toczy się w powyższych okolicach (nawet jeśli dalszych), mniejsza o to, kto jakim fanem się nazwie. W ogóle rola "fana" bywa zabawna w wielu kontekstach, nie tylko futbolowych. Np. prawdziwy fan muzyczny bywa jeszcze zabawniejszy ;). Wyobraźcie sobie np. sytuację, w której znany wam z "fanostwa" delikwent rozwodzi się na temat najnowszej płyty zespołu X i utrzymuje, że jest inspirowana którymś w kolejności albumem zespołu, którego jest fanem. Po czym włączacie mu ten najnowszy album zespołu X (biorąc go z jego półki) i... delikwent nawet nie wie, kto to gra. Myślę, że futbolowi odpowiednicy takiego też by się znaleźli, ale nie chce mi się prowadzić porównania jakimś konkretnym przybliżonym torem teraz. W każdym razie twojastara od takiego gatunku fana jest i tak daleko ;). Dlatego warto przymknąć oko, jeśli się czasem zbytnio podekscytuje.