Blog > Komentarze do wpisu

Ronaldo na wysokościach

Cristiano Ronaldo, Juventus

W koszulce Juventusu nie wyczarował jeszcze niczego szczególnego, ale i tak patrzę zafascynowany, trochę okiem prymatologa odkrywającego zupełnie nowy gatunek małp. Bo show trwa w najlepsze. Włosi mdleli, mdleją i chyba nie zamierzają przestać mdleć na widok idola, nie ocuciły ich nawet wstępne boiskowe podrygi Cristiano Ronaldo – przeciętne, ewentualnie ociupeńkę więcej niż przeciętne.

Najpierw witali go z pompą i uniżeniem, jakich w tamtejszym futbolu jeszcze nie doświadczyłem. Czerwony dywan, obcałowywanie stóp, wpatrywanie się w każdy gest idola i interpretowanie każdego gestu, nadawanie każdemu słowu nadmiernego znaczenia, wyolbrzymianie spraw, które owszem, zasługują na szacunek, ale znaj proporcje, mocium panie – gdy opowiadano, jak Portugalczyk nawet po powrocie z wyjazdowych meczów Ligi Mistrzów, o drugiej w nocy, zwykł poddawać się jeszcze krioterapii oraz innym zabiegom regeneracyjnym, jak robi się w siłowni na bóstwo, jak zasuwa zawsze i wszędzie, to miałem wrażenie, że w Italii codzienny wysiłek fizyczny nie jest dla piłkarza nawykiem.

Potem Ronaldo zagrał z Chievo oraz Lazio. Aktywnie, acz bez fundamentalnego wpływu na przebieg meczów – znać, że trzyma atletyczną formę i cholernie mu zależy, i znać też, że pozostaje na razie niekompatybilny z resztą drużyny, a trener Massimiliano Allegri nawytęża rozum, zanim znajdzie odpowiednią formułę. Przypisywanie Portugalczykowi asysty przy golu Mario Mandżukicia to niemal manipulacja (choć w sensie czysto statystycznym uzasadniona), ponieważ piłki w ogóle nie kontrolował, nie zdawał sobie sprawy, że odbija mu się od pięty. Recenzje zebrał jednak przyjazne, poszukiwano wszelkich drobiazgów świadczących na jego korzyść. Aż rozbawiony (zirytowany?) Fabrizio Bocca z „La Repubblica” zapytał, czy „to zabronione dać Ronaldo notę 5 (w dziesięciostopniowej skali)”, czy zawsze, niezależnie od okoliczności, należy wyciągać go do szóstki. I użył pojęcia „psychologiczna uległość” – zazwyczaj używanego w stosunku do niedoświadczonych sędziów, którzy podświadomie, onieśmieleni nazwą wielkiego klubu lub nazwiskiem wielkiego piłkarza, obawiają się faworytom zaszkodzić. Dlatego mniej chętnie odgwizdują rzut karny lub wlepiają żółtą kartkę.

Kilka zdań Bocca wręcz wyjął mi z ust, choć w żadnym razie nie uważam, by Ronaldo należało rugać za dwa średnie mecze – on wkomponowuje się w nowy klub po blisko dekadzie spędzonej tam, gdzie wszystko podporządkowano jego komfortowi. Nie sądzę również, by turyńczycy powinni się niepokoić, że megagwiazdor nagle przestanie strzelać gole. Przeciwnie, liga włoska wydaje się dla niego środowiskiem idealnym, zresztą w przeszłości paru snajperów kanonadę swojego życia urządzało sobie tam dopiero po trzydziestce.

Co innego jednak Ronaldo, a co innego reakcje na Ronaldo. Te eskalują, im bardziej szału na boisku nie ma, tym bardziej jest szał na wynajdywanie powodów, by szał trwał. Moja ulubiona „La Gazzetta dello Sport” opublikowała wczoraj artykuł pt. tytułem „Ronaldo na szczycie: nikt nie strzela więcej od niego”, w którym obwołuje go – znów cytat – „królem kończenia akcji w całej Europie”. Wszystko w oparciu o statystykę, która kiedy indziej mogłaby służyć za akt oskarżenia, turyński heros uderza mianowicie na bramkę częściej niż ktokolwiek w czołowych ligach na kontynencie. Próbował już 15 razy. A że ani razu nie osiągnął celu? Że obok dwóch strzałów, które zmusiły bramkarzy Stefano Sorrentino i Thomasa Strakoshę do najwyższego wysiłku, były również (jak to u Ronaldo) strzały zbędne, oddane w sytuacjach wymagających raczej podania do kolegi? Że inni kopali na bramkę rzadziej, lecz trafiali do siatki? Nieważne, teraz za wszelką cenę kombinujemy, by sportowiec ubóstwiany nie zdradzał żadnych ludzkich wad. Za bardzo pragniemy go wielbić, by przeszkodziła nam rzeczywistość.

Dzisiaj redaktorzy największego włoskiego dziennika odlecieli jeszcze wyżej. Okładkę (zdjęcie nad notką) oraz dwie następne kolumny poświęcili plebiscytowi UEFA na gola roku (!), ponieważ kibice uhonorowali niezapomnianą przewrotkę Ronaldo z wiosennego ćwierćfinału Ligi Mistrzów w Turynie. Wówczas bramka bolała, ponieważ rozbiła piłkarzy Juventusu, w następstwie dała awans Realowi Madryt. Obecnie wywołuje ekstazę – przypomina się, że turyńscy fani fetowali ją wówczas owacją na stojąco, ponoć zyskując przychylność piłkarza i wpływając na jego decyzję o transferze. W Italii wylądował gracz pozaziemski. Stąd okładkowy tytuł: „Ten gol przewrócił futbol do góry nogami”.

Ja bym raczej powiedział, że pewien transfer przewrócił im w głowach, i aż zazdroszczę, podejrzewam ich o niezwykłe stany psychiczne, boję się pomyśleć, co będzie, gdy Portugalczyk naprawdę zagra fantastycznie. Intrygujący robi się też scenariusz – choć ani go nikomu nie życzę, ani nie przewiduję – w którym Ronaldo nie odpala dłużej, kopie zaledwie przyzwoicie, proces adaptacji się przeciąga. Kiedy oprzytomnieją? Czy mechanizm wyparcia przestanie działać? Zdołają zaakceptować Ronaldo jako istotę z tego świata? Ilu ludzi poniesie mentalność tabloidowa, która czołobitność zastępuje ślepą furią, gdy celebryta nie sprosta oczekiwaniom?

środa, 29 sierpnia 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/08/29 20:55:34
Szacunek.
-
2018/08/30 10:47:08
Aby poszerzyć kontekst - który termin "mentalność tabloidowa" nazbyt przykuwa do współczesności - nieśmiało przypominam, że autorem najsłynniejszego zbioru żywotów świętych, zwanego "Legenda aurea" , czyli "Złotą legendą" był Jacopo da Voragine. L'italiano vero.
-
2018/08/30 11:25:47
...nie uważam, by Ronaldo należało rugać za dwa średnie mecze on wkomponowuje się w nowy klub po blisko dekadzie spędzonej tam, gdzie wszystko podporządkowano jego komfortowi.

I gdzie też nie od razu był tym, kim miał być, gdy przychodził. Nawet całkiem długo "jechano" po nim, że nadaje się tylko do obijania maluczkich, a presji najbardziej prestiżowych starć nie wytrzymuje i pęta się po boisku zagubiony/zniechęcony.
W tej najbardziej prestiżowej rywalizacji przełamał się dopiero za którymś tam razem, bodajże w finale CdR.

Zobaczymy jak będzie na koniec sezonu, na razie Juve dalej wygrywa, więc można się na luzie bawić w szukanie dla gwiazdora alibi za średnio udane mecze bez goli.
Prawdziwe jaja to by były, gdyby właśnie w tym sezonie Juventus stracił scudetto :) chociaż wątpię.

W każdym razie zdecydowanie wolę padanie awansem na klęczki przed słynnymi sportowcami, niż jak w Polsce - przed byle jakimi politykami (np. całowanie ich autokarów), którzy nic jeszcze nie osiągnęli (i raczej nie osiągną).

-
2018/08/30 11:32:29
PS. Ten gol przewrócił futbol do góry nogami.


To jest właśnie jaskrawy przykład niezwykłego stanu psychicznego (nie tylko turyńskiego) - facet strzela pierwszy raz(?) gola przewrotką, a wszyscy (prawie) wpadają w cielęcy zachwyt i pieją, jakby nikt tego przed nim nie dokonał.
Potem jeszcze przez kilka miesięcy w sportowych serwisach tv, w gazetach i internecie pojawiało się to kretyńskie sformułowanie: "gol w stylu Ronaldo", ilekroć ktoś trafił do bramki przewrotką.
-
2018/08/30 11:34:05
We wrocławskim Ossolineum jest pergamin z XV-wiecznym polskim przekładem fragmentu "Złotej legendy" na polski. Są tam zarówno prefetyczne opisy krytyków i hejterów Christiano (sic!) Ronaldo ("Oddawszy go przeto pod straż 68 żołnierzy, posłał ich na miejsce wskazane w celu wykonania wyroku; zanim go jednak do wody zdołano wrzucić, wyrwał się im z rąk i po wodzie, jak po ziemi, pobiegł na środek jeziora, usiadł sobie i zawołał: Jeśli sądzicie, że wasze bogi są tak potężne, jak Pan mój Jezus Chrystus, to przyjdźcie po mnie po wodzie! W samej rzeczy owych 68 żołnierzy odważyło się na to, lecz zaledwie dotknąwszy się wody, wszyscy potonęli i ani śladu po nich nie pozostało.") jak i szczegółowe wyjaśnienia dlaczego piłkarz już tak cudownie nie strzela, jak strzelał wcześniej ("Żywoty Ojców Św., osobliwie Męczenników (...) jaśnieją blaskiem wielkich i licznych cudów. Te dziwne znaki, które Święci czynili, zmniejszają się z biegiem czasów, i nasuwa się samo przez się pytanie: Czemu to w wiekach późniejszych cuda ustały albo tak ich mało? Jak to wytłomaczyć?
Odpowiedź jest ta, że cuda dziś nie są koniecznie potrzebne, zatem byłyby bez celu, a nawet i szkodliwe. Gdy ma powstać gmach jaki, gdy budowniczy stawia sklepienie, którego przeznaczeniem dźwigać ogrom ciężaru, stawia najpierw rusztowanie jako podporę sklepienia, murowania. Gdy budowa skończona, sklepienie domurowane i zamknięte, usuwa podpory, bo już niepotrzebne: budowa stoi własną swą mocą, własnem swem prawem. Tak Pan budował Kościół Swój święty, on wspaniały gmach, który w sklepieniach swych miał się rozciągać ponad morzami i krajami, wszystkim burzom się opierać i trwać aż do skończenia świata. To budowanie potrzebowało zrazu podpór cudów, dowodów zewnętrznych, dzianych, namacalnych. (...) Nie ustałyć cuda zupełnie. Ani jednego niema stulecia, w któremby Bóg tego lub owego Świętego nie wyposażył łaską i mocą czynienia cudów, Bóg nigdy nie przestaje objawiać się bogatym w łaskach Swoich; ale byłoby niesłusznie żądać od Boga choć jednego znaku dla utwierdzenia Wiary naszej.")*

Nie tylko do Ronaldo, do Pogby też pasuje. :]

* cytaty za wikisource.
-
2018/08/30 14:20:44
"Intrygujący robi się też scenariusz choć ani go nikomu nie życzę, ani nie przewiduję w którym Ronaldo nie odpala dłużej, kopie zaledwie przyzwoicie, proces adaptacji się przeciąga. "

Kto wie, kto wie.Od 2015 powtarza się w wypadku CR-a schemat: Słaba jesień, lepsza wiosna. I z każdym kolejnym sezonem jesień jest gorsza. W 15/16 trafił pierwszy raz w 3-ciej kolejce, potem dopiero w 8-mej, potem dopiero zaczął strzelać regularnie, ale na serio rozegrał się dopiero pod Zizou. W 16/17 też miał wejście w sezon ciężkie, grał bardzo chimerycznie, ale był po urazie. natomiast jesień 17/18 to był jakiś dramat. Grał katastrofalnie. Też walił najwięcej strzałów na świecie, z dramatycznym skutkiem - doszło do tego, ze na pewnym momencie konwersja strzałów oddanych na gole, oscylowała około 1%.

Dlatego ciężkie wejście w sezon CR-a mnie nie dziwi. Zastanawia mnie za to, kiedy wreszcie się od dna nie odbije. Już ostatnia wiosna nie była tak spektakularna, w zasadzie na przewrotce w Turynie się zakończyła, jesień przyszła po Ronaldo w 17/18 zaskakująco szybko.

Serie A to niższy poziom niż la liga i grajkowie z metryką tu lepiej wypadają, ale to się chyba powolutku zmienia - już poprzedni sezon chyba określano jako najbardziej efektowny od lat, masa goli, duże przyśpieszenie gry. Ronaldo starcy pary? By się wyróżniać, pewnie tak, by unieść ciężar oczekiwań, także własnych, i wygrać kolejną ZP? ja tam nie zdziwię się, jeśli w tym roku już wygra Modrić, lub Salah.
-
2018/08/30 21:11:19
Myślę, że Ronaldo (pomimo wszystkich zachwytów trenersko-medycznych nad jego fizycznością) zaczyna mieć problem z naturalnym procesem starzenia się. Dla mnie kluczowe jest pytanie czy potrafi dostosować swój styl gry do tego procesu, czy będzie się szarpał sam ze sobą?
-
Gość: Katarzyna Konopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/08/31 00:21:56
Serie A wielu nazywa najtrudniejszą ligą dla napastników. Można się z tym spierać, jednak faktem jest, że CR7 przechodząc do Serie A przeszedł do ligi, w której gra defensywna ma ogromne znaczenie. Dużo większe niż w La Lidze. Kosmiczna średnia 1,07 gola na mecz(a taką miał w Primiera Division) w Serie A wydaje się, że będzie chyba nieosiągalna.
Nie twierdzę oczywiście, że CR7 w Juventusie będzie sportowym niewypałem, jednak oczekiwania wobec niego są ogromne.
-
2018/08/31 00:27:04
Im większe problemy Kuba Błaszczykowski ma na boisku tym lepszy pijar. Właśnie postanowił sobie poprawić wizerunek pogorszony problemami w klubie i zafundował dzieciakom bilety na mecz.
Co prawda sfinansował je z odsetek od kredytu udzielonego Wiśle, ale w końcu odsetki od kredytu należały mu się jak psu micha.
-
2018/08/31 02:36:13
Dudelange przeszło Rumunów i są w fazie grupowej LE. Co to oznacza? Że Legia rozgrzeszona? Nie, że klub o potencjalnie Arki Gdynia może coś tam zrobić w europie, jak podejdzie do tego profesjonalnie i z głową. I trafi szczęśliwe losowanie. Ustalmy, Luksemburczycy przyfarcili z tą Legią, mogli trafić duuuużo gorzej xD

@alp
Ale się urwał czepiasz. Błaszcz dał kosmiczną pożyczkę, dając szansę na uratowanie zasłużonego klubu. Przy poziomie zarządzania z Reymont, wcale nie musi zobaczyć hajsu. No wyrachowana łajza. I jeszcze dzieci wspiera, nie wiem co ten wywrotowiec dalej wymyśli, zacznie wspierać szpitale? Założy fundację? Na stos!

Tej całej nagonki "Kuba rezygnuj z reprezentacji" kompletnie nie rozumiem. Ale to pewnie dlatego że nie rozumie terminu "kończenie kariery w reprezentacji". Dla mnie karierę to się robi w klubie, a gra dla reprezentacji to zaszczyt i honor. Tak długo jak piłkarz jest czynnym sportowcem, IMO winien być kadrze dostępny.
-
2018/08/31 12:58:21
@Otwojastara
" wcale nie musi zobaczyć hajsu"... - w/g informacji prasowej Wisła dług już spłaciła.
W pełni się z Tobą zgadzam; - "czynny sportowiec winien być kadrze dostępny". Problem w tym, ze Kuba od dłuższego czasu jest nieczynny, a biorąc pod uwagę jego wiek i problemy zdrowotne, towarzyszące mu od początku kariery, jego powrót do "czynności" jest mało prawdopodobny. Dzisiaj w kadrze może realizować tylko genialne pomysły niektórych zawodowych komentatorów naszej rzeczywistości piłkarskiej, jak "brać wspólnie z wujkiem w karby Lewandowskiego", czy "ułatwiać wujkowi wejście do reprezentacyjnej szatni".
P.S.
Jeżeli Kuba wróci do piłkarskiej "czynności" pierwszy będę bił brawo po jego powołaniu. Nadal uważam go za jednego z dwóch najlepszych naszych piłkarzy minionego dziesięciolecia. Tylko niech najpierw wróci, a później dopiero korzysta "z prawa do bycia powołanym".
"Urwał czepiam się" nie Kuby, tylko tych, którzy swoimi decyzjami rozmieniają na drobne szacunek i uznanie jakie Kuba zdobył w trakcie swojej piłkarskiej kariery.
-
2018/08/31 13:47:31
@alp67
Ja myślę, że głównym problemem Kuby były jednak błędy Adama Nawałki - to nie był zawodnik na Senegal od początku meczu. Prędzej na końcówkę, żeby szarpnąć, kiedy na boisku robi się luźniej. Nie te lata, nie ta kondycja. A problemem trenera Nawałki było to, iż chciał tym wyjściowym składem "zaskoczyć". Kiedy polski styl gry rywale mogli przeczytać wszerz, wzdłuż i wspak.

Wciąż na tych skrzydłach nie ma jakiegoś bogactwa i nawet taki zawodnik w fazie "zwijania się" (fajne określenie, w którym lubuje się np. Andrzej Poniedzielski, kiedy opowiada o stadium swojej kariery) się może przydać. Serio, na jego miejsce są póki co takie "szarpaki" (nie obrażając byłego piłkarza o takim nazwisku) z naiwnymi kiwkami i wrzutkami z d... Kto będzie grał z Bereszyńskim przy zachowaniu naszego tradycyjnego systemu z czwórką z tyłu? Niechby i 20 minut. Po prostu to nie jest kadra francuska, w której jakiś tam Ribery w pewnym momencie mówi pas i gitara jest, bo na jego miejsce szereg młodziaków.
-
2018/08/31 15:08:24
Nawałka był na mundialu problemem wszystkich reprezentantów - nie tylko Błaszczykowskiego.
Prawdopodobnie zbytnio przejęty duńskim gadaniem sknocił przygotowania, a potem niektórym zawodnikom wręcz zrobił krzywdę posyłając ich na boisko.
-
2018/08/31 15:39:24
Z tym się zgadzam w 100% trochę paplaniny Duńskiej, dorabiającej ideologię do wyników, zasiały totalną psychozę w obozie polskim. IMO 0-4 wzięło się bardziej z indywidualnych błędów i braku klasowego DM-a(Krychowiak był poza kadrą) który by sporo ogarnął.

Prawda jest taka, że lwia część rep gra jednym głównym systemem - po prostu na krótkich zgrupowaniach nie idzie wypracować więcej. Choćby Kolumbia i Pekerman od lat grający 4-2-3-1, zamieniając co najwyżej miejscami skrzydłowych. Na większą elastyczność mogą sobie pozwolić kadry gdzie jest duża konkurencja i duży wybór dobrych graczy o różnej charakterystyce. Czyli top. Reszta ma z reguły jeden wypracowany styl, którego się trzyma.

Bo i prawda jest taka, że nawet jak ktoś zna nasze karty, to niekoniecznie sam posiada karty pozwalające mu tą wiedzę wykorzystać i wygrać.
-
2018/08/31 16:11:40
@Martin
Prawdopodobnie masz rację. Sam taką opinię (wejścia na końcówki) wyrażałem i tu już po MŚ. Po prostu irytuje mnie powszechna narracja o Kubie w mediach w kategoriach och! ach!, która jest dokładaniem mu kamieni do plecaka, którego już i tak nie jest w stanie udźwignąć. Trochę to przypomina (na naszą podwórkową skalę) zachwyty włoskich mediów na Ronaldo, o których pisze Rafał.
A prawda jest brutalna. Nie było żadnego cudownego ozdrowienia... - widziałem Kubę wchodzącego na końcowe minuty w ligowych barażach, wszyscy słyszeliśmy, że przed MŚ i w ich trakcie trenował z drużyną tylko na ostatnich przedmeczowych treningach, po turnieju zaliczył w klubie 3 minuty i wylądował na trybunach. Wszystko wskazuje na to, że na trwałe.
@Antropoid
Zgoda. "Sukcesy" Nawałki w przygotowaniu drużyny są bezdyskusyjne i powszechnie znane. Jak dla mnie ma szansę przejść do historii jako trener, który roztrwonił największy potencjał piłkarski jaki mieliśmy od ponad trzydziestu lat.
@Otwojastara
"Na większą elastyczność mogą sobie pozwolić kadry gdzie jest duża konkurencja i duży wybór dobrych graczy o różnej charakterystyce"... - a kadry, które nie mają dużego wyboru dobrych graczy nie mogą sobie pozwolić na grę kuśtyczkami.
-
2018/08/31 17:07:30
0-4 w Kopenhadze wzięło się z kilku powodów. Prócz świetnej formy Duńczyków na finiszu było także poczucie bezpieczeństwa Polaków, biorące się z przewagi punktowej i perspektywy łatwiejszych meczów na zakończenie eliminacji.
Pewności oczywiście nie mam, ale moim zdaniem nasi ten mecz zawczasu zarezerwowali na konto strat.
Nawet po ich minach było widać niespecjalne przejęcie przebiegiem i wynikiem. Po prostu wyszli, spróbowali jak pójdzie, zobaczyli, że nie bardzo - i uznali, że wypruwać żył nie będą, bo i tak trzymali wszystkie sznurki.

Są co prawda lanserzy teorii o tym, że ten jeden mecz zburzył wszystko i stanowi jedyną prawdę o reprezentacji Polski, ale kto rozsądny by w to wierzył.
Zwłaszcza, że ten mecz o NICZYM nie decydował.
-
2018/08/31 17:17:15
Fascynujące jest, jak nudny ten Ronaldo, że od razu offtopic idzie na całego ;).
-
2018/08/31 17:34:09
@Antropoid
Być może masz rację, ale dla mnie Kopenhaga to był już nie ostatni, ale alarmowy dzwonek dla kadry Nawałki. To o czym piszesz to chyba jednak teoria dorabiana do gromko śpiewanego hymnu "Jest dobrze, jest dobrze"... - i to bez żadnego "ale".
Ostatecznie przekonał mnie do tego Nawałka, uspokajający na murawie przez dłuższy czas Lewandowskiego po końcowym gwizdku ostatniego meczu eliminacji.
-
2018/08/31 17:41:52
@alp67
Im większe problemy Kuba Błaszczykowski ma na boisku tym lepszy pijar. Właśnie postanowił sobie poprawić wizerunek pogorszony problemami w klubie i zafundował dzieciakom bilety na mecz.

Nie wiem, skąd wiesz, że to piar, i jak definiujesz ów piar, ale wiem, że akurat ten piłkarz w takie historie jest szczerze i autentycznie zaangażowany - widziałem na własne oczy, dowiadywałem się od wielu osób - i, co więcej, nie lubi ich nagłaśniać. Gadałem z JB o jego działalności pozaboiskowej przy okazji wywiadu przeprowadzanego w Arłamowie, bo mnie interesowało - dał warunek, że tego nie publikujemy.
A poza tym niczym nie podparte przypisywanie komuś najniższych pobudek jest paskudne.

Dziwaczna obsesja, ale tym razem i tak nieźle, bo nie rzuciłeś finezyjnym 'stetryczały inwalida', jak pod jedną z poprzednich notek.
-
2018/08/31 18:40:31
@Rafał
Masz rację. Faktycznie przegiąłem, obciążając Kubę wszystkim co się na jego temat wypisuje, nie mając żadnych podstaw do twierdzenia, że to on sam aktywnie uczestniczy w kształtowaniu swojego medialnego wizerunku. "Stetryczały inwalida" też był nie tylko o jeden, ale o wiele mostów za daleko.
Reprymenda mi się należała.
Ale chyba zgodzisz się ze mną, że boiskowa rzeczywistość coraz bardziej zgrzyta z medialną narracją na temat Kuby. W moim odczuciu to Kubie bardziej szkodzi niż pomaga. Osobiście to odbieram jak rozmienianie na drobne jego piłkarskiego dorobku i to osiągniętego w odwiecznym zmaganiu się ze zdrowiem. Dorobku, który w mojej ocenie zasługuje na powszechne uznanie.
-
2018/09/04 00:25:01
No to mamy raport. Najlepszy komentarz to: - "otrzymaliśmy instrukcję obsługi odkurzacza". Zabrakło mi tylko: - po lekturze którego, nie wiadomo jak go włączyć.

Wcale się nie dziwię, że Boniek chciał go utajnić. Coś takiego wstyd pokazać!
-
2018/09/04 00:30:55
Oczywiście "po lekturze której"