Blog > Komentarze do wpisu

Już nigdy

Legia Warszawa

Za siedemdziesięcioma meczami i siedemdziesięcioma klęskami, w niesławnym roku 2011, zastanawiałem się na blogu, czy Jagiellonia, która akurat przerżnęła z Irtyszem Pawłodar, zaserwowała nam najgrubszy obciach w dziejach polskich popisów w europejskich pucharach. Kandydatura była mocna, przeciwnik reprezentował ligę Kazachstanu - sklasyfikowaną na 42. miejscu w rankingu UEFA. Po błyskawicznym riserczu ją jednak zdyskwalifikowałem. Wszak dwa lata wcześniej obyta w rywalizacji międzynarodowej Wisła Kraków oberwała od Levadii, drużynki pochodzącej z leżącej w rankingu jeszcze niżej (43.) ligi estońskiej.

Od tamtej pory eksportowi kopacze z tzw. ekstraklasy rozsmakowali się w podróżach w nieznane, by przegrywać - nastała epoka wielkich odkryć geograficznych, moje ulubione łyki egzotyki to chyba macedońska Shkëndija Tetowo oraz islandzki Ungmennafélagið Stjarnan. Dlatego pogubiłem się, przestałem nasze futbolowe gnioty hierarchizować.

Dzisiaj nie mam wątpliwości. Legię w kategorii „obciach wszech czasów” nominuję nawet nie z tego powodu, że Dudelange reprezentuje 47. ligę w rankingu UEFA (przestańcie mi chrzanić, że luksemburski futbol wstał z kolan). Nie, chodzi raczej o to, że nowe regulaminy rozgrywek dały jej drugie życie. Legia po klęsce w eliminacjach Ligi Mistrzów ze słowackim Spartakiem Trnava, czyli klubem również wielokrotnie biedniejszym, mogła się jeszcze odkuć w kwalifikacjach Ligi Europy. Nie pomogło, całe lato knot knota knotem poganiał, wszystkie knoty należy przez siebie przemnożyć.

No i ten budżet. W Warszawie naprawdę zebrali na piłkę przyzwoite pieniądze.

Jeszcze raz: legijne lato 2018 to obciach wszech czasów, legioniści wyglądają chwilowo jak aktorzy na planie u Eda Wooda, jak wąsy Borata, jak skarpetki w sandałach. Dziurawe skarpetki.

A ponieważ dzisiaj poodpadali i poprzegrywali także pozostali bohaterowie tzw. ekstraklasy, to mamy generalnie pucharowy obciach wszech czasów po polsku. Aż mnie natchnęło, aż wezbrałem optymizmem. Nabrałem mianowicie przekonania - piszę to całkiem serio - że nasze drużyny niżej w Europie nie upadną. Już nigdy.

Zapamiętajcie moje słowa: już nigdy. Zapamiętajcie je tak, jak ja zapamiętałem brawurową obietnicę Arkadiusza Malarza, który po 1:2 z Luksemburczykami u siebie oznajmił wojowniczo, że Legia awansuje.

czwartek, 16 sierpnia 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/08/16 22:33:02
Szkoda mi Jagi. Może i nie miał kto strzelać, ale w drugiej połowie wydawało się, że to kwestia czasu, aż wbiją i przejdą.
-
2018/08/16 22:38:38
Cytując największego współczesnego poetę polskiego, Bogusława Lindę: "Już nigdy nie będzie takiego lata... Już nigdy".
-
2018/08/16 22:56:16
Dziwne jest to, że wybraliśmy sobie na obiekt uczuć dyscyplinę, w której nie odnosimy żadnych sukcesów. Ani razu nie byliśmy mistrzami świata ani Europy. Europejskiego pucharu też nie zdobyliśmy. Cóż masochizm... W przyszłym roku perwersyjnie fajnie byłoby odpaść już w pierwszej rundzie w czerwcu.

Choćbyśmy się poznęcali nad naszymi eksportowymi drużynami i potem przebudzeni zaczęli nagle tworzyć programy naprawcze, to i tak nic się nie zmieni. Bo wcale nam na tym nie zależy. Dobrze jest jak jest. Taka liga nam odpowiada. Też czekam na najbliższą kolejkę ligową. Z ekscytacją będę śledził mecze Śląska z Pogonią, czy Lecha z Wisłą Kraków.

Na marginesie nasze występy w Europie kojarzą mi się z legendarnym pucharem Intertoto.
-
Gość: Katarzyna Konopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/08/16 23:04:00
Już wcześniej(w 2009,2012 i 2017) zdarzyło, że polskie drużyny nie dotrwały do I rundy w europejskich pucharach. Ale nigdy wcześniej taka sytuacja nie zdarzyła się drugi raz z rzędu.
Co więcej- pierwszy raz mamy do czynienia z sytuacją, w której polskich drużyn nie ma nawet na ostatnim, decydującym etapie eliminacji.
Najgorsze, że po żenującym sezonie ligowym(mistrz z 11 porażkami w całym sezonie!) taki scenariusz był do przewidzenia.
Możliwe, że już niedługo trafi się zgrupowanie piłkarskiej reprezentacji Polski, na które nie zostanie powołany żaden zawodnik z ligi polskiej.
Już na ostatnich mistrzostwach świata na całą 23-osobową kadrę było raptem czterech zawodników grających w polskiej ekstrafarsie.
-
2018/08/16 23:13:32
Naszego Gospodarza chyba trochę poniosło... - ale mnie się na urlopie też tak zdarzało.
A przecież przegraliśmy z drużyną znacznie silniejszą, zwłaszcza w pierwszej połowie. Szybszą, lepszą piłkarsko, grającą do przodu. Przyjęcie z minięciem rywala proszę bardzo, minięcie z piłką przy nodze jednego/dwóch rywali jak przez masło, a ich trzech czasem wychodziło. I to niesamowite poczucie pewności siebie, pozwalające wchodzić z piłką przy nodze między dwóch/trzech rywali. A jak nie wychodziło to kilka podań z klepki i już w polu karnym rywala.
Nic dziwnego, że jedyne co mogła grać Legia, to zgodnie z zaleceniami PMSz... - atak pozycyjny 20 metrów przed własną bramką i sru... kontra skrzydłem.
Szkoda tylko, że "Dudusie" w drugiej połowie odpuścili, oszczędzając siły na kolejne mecze, bo widowisko mocno straciło.
P.S.
1/ Lecha i Jagi nie widziałem (Jagę tylko ostatni kwadrans), ale trudno mieć do nich pretensję, że nie potrafili się wspiąć na kosmiczny, belgijski poziom. Chociaż (jak twierdzi Bartoszcze) Jadze podobno było blisko.
2/ I pozytywna wiadomość... - PMSz nie będzie musiała się rozpraszać i będzie mogła skoncentrować się na doskonaleniem jedynie słusznego patentu na wygrywanie. (dygresja do dzisiejszego bełkotu; - dlaczego polskie drużyny nie mogą grać trójką obrońców? Wypociny Rzepki pomijam, bo nie zasługują na refleksję.
-
2018/08/16 23:23:06
@bartoszcze
"Może i nie miał kto strzelać, ale w drugiej połowie wydawało się, że to kwestia czasu, aż wbiją i przejdą."

W tym zdaniu mój "crap detector" zapikał dźwiękiem sygnalizującym jakąś nieścisłość. Natomiast również mi jej szkoda. Nie był to najbrzydszy odpadający klub z polskiej ligi.
-
2018/08/16 23:29:15
@piotr5150
"Na marginesie nasze występy w Europie kojarzą mi się z legendarnym pucharem Intertoto."

To jest niezłe skojarzenie, ale myślę, że Dariusz Mioduski będzie miał w tej kwestii inną optykę. Na Intertoto machnąłby nawet ręką jego imiennik - zasłużony stażem komentator.
-
2018/08/16 23:44:22
Chciałbym zwrócić uwagę na modelowy wręcz przykład niskiego pressingu w wykonaniu Mistrza Polski. Zachowanie trenera i zawodników Legii po ostatnim gwizdku (cóż za zaangażowanie) oraz pomeczowa wypowiedź szkoleniowca do-sko-na-łe.
Może jakiś transfer? Ale najpierw zmiana sztabu...
-
2018/08/16 23:52:57
@Drypit
"modelowy wręcz przykład niskiego pressingu w wykonaniu Mistrza Polski". - Dzięki. Nie wiem jak mogłem pominąć ten nasz epokowy wkład w rozwój światowej piłki.
-
2018/08/17 02:55:40
Gorzej być nie może...
Skądś to znam.

Rok temu po wyczynach Legii z Astaną oznajmiłem żonie (tonem kogoś, kto oznajmia, że dwa plus dwa za Chiny nie wyjdzie sześć), że gorzej być już nie może.
Moją teorię szybko zweryfikował Szeryf Tyraspol. Co powiedziałem? Tak jest. Że gorzej być nie może. Teraz to już na bank. No co jak co, ale większa piłkarska nędza naprawdę nie ma prawa istnieć.
Przez rok chodziłem w glorii głosiciela Prawd Objawionych, bo naprawdę gorzej nie było.
Aż moje dobre samopoczucie minęło jak sen jaki złoty, bo przyszedł mecz w Warszawie ze Spartakiem. Nie z Moskwy, tylko z Trnavy. Wystarczyło półtorej godziny, żeby prawdy okazały się nie do końca objawione, a nawet nie do końca prawdą. Ale teraz, rzekłem, to już naprawdę gorzej być nie może, w końcu czekają listonosze z Luksemburga.
Przyszedł mecz z Dudelange. Z zespołem, którego nazwy przeciętny kibic jeszcze miesiąc temu nie potrafił wymówić, powtórzyć, napisać, ani przepisać.
Zalecam zatem ostrożność w oznajmianiu, że gorzej już nie będzie. Wcale się nie zdziwię, jeśli za rok Legia (albo inny polski klub) udowodni, że jeśli o to chodzi, dla grajków spomiędzy Tatr i Bałtyku nie istnieje coś takiego, jak granica możliwości.
-
2018/08/17 08:04:56
@jan.p.sadowski
"Z zespołem, którego nazwy przeciętny kibic jeszcze miesiąc temu nie potrafił wymówić, powtórzyć, napisać, ani przepisać. "

Hola, hola. Klub ten przesławny był swego czasu obiektem poważnej fascynacji ojczystej prasy. Czasy polskich napastników były wówczas tak czarne, że król strzelców ligi Luksemurga, Tomasz Gruszczyński, zawodnik Dudelange właśnie, był poważnym kandydatem do powołania do reprezentacji.
-
2018/08/17 08:27:03
Brawa dla Legii za chęć zwycięstwa, niski pressing, no i walkę. zwłaszcza dla Kucharczyka po końcowym gwizdku...

Oby za rok udało się dojść chociaż do tej samej rundy...
-
2018/08/17 10:04:02
@martin.slenderlink
Druga połowa tak do 80. minuty była wyraźnie pod dyktando Jagi. Niestety, pod polem karnym biegał jakiś szkocki kloc, który w główki może i jest mocny, ale nic poza tym.

Koło 80. minuty Belgowie wpuścili rezerwowych z przodu, a ci zrobili atakującej Jadze jesień średniowiecza.
-
2018/08/17 10:19:42
Ekstraklasa ,,impossible is nothing'', nawiazujac do poprzedniego legijnego tematu wysuwam nastepujaca propozycje
muzyczna;

youtu.be/ZOkhslPrNPs

Merytorycznie dodam cos wieczorem. 5h do weekendu.

Pozdrawiam
-
2018/08/17 11:00:56
Zawsze może być gorzej, są mistrzowie takich potęg piłkarskich, z którymi mistrz polski jeszcze się nie mierzył jak np.:
mistrz Andory - FC Santa Coloma
mistrz Wysp Owczych - Víkingur Gta
mistrz Liechtensteinu - FC Vaduz
mistrz San Marino - SP Tre Penne
Tak więc polskie kluby mają możliwość dalszych ciekawych odkryć europejskich.
-
2018/08/17 11:25:40
@bartosze

Ej, ale ja to oglądałem ;). Się tylko słów czepiłem. Ja miałem właśnie przeciwne odczucia odnośnie "zaraz, już za moment wbiją". Ja miałem: "kurde, no szkoda ich, tak fajnie klepią, a od 25 metra taka kiepa, Sheridan (nie tylko on bliżej pola karnego, ale on chyba najczęściej) jeszcze podać dokładnie nie potrafi i naraża zespół na kontry. Pewnie to "spintolą"."
-
2018/08/17 12:26:57
Ja też bardzo lubię u naszych tę wojowniczość - w zapowiedziach.
Potem się zazwyczaj kończy, jak wczoraj - taka potęga jak Dudelange od pierwszego gwizdka rozgrywa ich jak dzieci i po kwadransie z okładem jest już 2-0...

A w weekend pewnie znów kilkanaście tysięcy zapłaci za bilety i przyjdzie oglądać ich ligową kopaninę.
Znaczy popyt na produkt jest.
-
2018/08/17 12:29:08
@Martin
To chyba różnica pomiędzy optymistycznym, a pesymistycznym myśleniem?
Ważne, że obaj uważacie, że Jagiellonia swoją grą się obroniła, co dla obserwatora ostatniego kwadransa takie oczywiste nie było.
-
2018/08/17 12:37:19
Legia puka w dno od spodu. Jeśli wierzyć rewelacjom dot. problemów finansowych Wojskowych, to w Warszawie szykują się baaaardzo chude lata.
-
2018/08/17 12:37:37
Ciekawsze od odkryć geograficznych jest, czy istnieje granica, za którą do polskich tzw. działaczy i tzw. trenerów dotrze komunikat, że z tutejszym szkoleniem futbolowym coś jest nie halo.
Cholernie nie halo.
-
2018/08/17 13:01:38
@martin
:)
Ja wtedy myślałem, żeby wpuścili kogoś świeżego, i wlezie.
Ale to Belgowie wpuścili świeżych, i...
-
2018/08/17 13:22:42
@alp
Po 80. minucie już była desperacja i w obronie przy atakach przeciwnika nie nadążali, a Maniek "Superman" w końcu spartolił po nieznacznym rykoszecie, wcześniej ratując ze dwa razy na pewno. Tak się zdarza. Natomiast tej drużynie wciąż czegoś brakuje - chciałoby się, żeby cokolwiek ciut ładniej grającego (ukłon w stronę Mamrota) sięgnęło po majstra, ale te puchary to nie są pierwsze oznaki braków. Przecież u siebie chyba z Lechią, oidp, było podobnie. Sheridan nie jest w gazie, a wielkich tuzów tam w napadzie nie ma. Nawet Kante by im styknął wczoraj, ale niestety.
-
2018/08/17 13:25:55
Kurde, właśnie przyznałem się do masochizmu w postaci oglądania produktu ligopodobnego. Po kiego o tej Lechii wspominałem! Obciach.
-
Gość: Groniasty, *.pzu.pl
2018/08/17 13:36:57
Proponuję przerzucić się na kolarstwo.

Sam tak zrobiłem, gdy dwa lata temu dodano mi do pakietu Eurosport za dwa złote i mogłem sobie przypomnieć wspaniałe licealne czasy, gdy oglądałem boje Armstronga z Ulrichem (tak wiem, wtedy to była inna EPO-ka).

Nie mniej jednak, wysiłek malujący się na twarzach tych chłopaków, zasuwających po 4-5 godzin dziennie po górach sprawia, że nasze ekstraklasowe gwiazdki przy nich to jacyś przebierańcy.

Teraz mogę kibicować każdemu, czy to Saganowi, czy to Rekinowi z Mesyny, albo np. Yatesowi, który tak pięknie jechał w Giro w tym roku.

Jeśli futbol to tylko zagraniczny.
-
2018/08/17 13:49:02
@ martin.slenderlink
No to wyszło wiadomo co z worka:

martin.slenderlink 2018/08/09 23:23:32
@letniewino
"I jak tu jutro zmusić się do oglądania naszej przesuperekstraligi?"

A po grzyba ten masochizm? EPL rusza.
-
2018/08/17 14:07:26
Tak, ale wówczas jeszcze nie ruszyła ;). A teraz nawet potyczki średniawego Evertonu ze świętuchami wydają się atrakcyjniejsze od potyczek Płocka z Gdynią. O londyńskich derbach nie ma nawet co wspominać. A od hitów w stylu Lech - Wisła dużo ciekawsza jest blaza the special one ;).
-
2018/08/17 14:17:48
Chcesz mi więc powiedzieć, że nie masz dziś dylematu, czy oglądać Cracovię z Zagłębiem, czy Miedź z Koroną, czy może zdecydować się na TOTALNĄ dawkę futbolu ekstraklasowego w piątkowy wieczór i obejrzeć OBA MECZE?! Nawet odrobiny małego dylemaciku?!
Dziś się EPL nie wykręcisz, a LaLiga bez szału, do tego drugi mecz jest tak późno, że można go spokojnie włączyć po meczach w naszej piłkarskiej zagrodzie.
-
2018/08/17 14:29:40
Dzisiaj tyram do nocy. Komcia jeszcze zawsze mogę skrobnąć, bo to "minuta osiem", ale mecz by mnie zbytnio zdekoncentrował. Gdybym natomiast nie tyrał, to bym gdzieś wyszedł i tak. Pora obiadowa i poobiednia w dni weekendowe to jednak ciut inna para kaloszy.
-
2018/08/17 15:06:35
Pytanie, na ile mecz ekstraklasy jest dekoncentrujący. Mnie się je świetnie ogląda znad roboty przedkomputerowej: nie trzeba często przenosić wzroku na ekran, można posłuchać w jaki sposób komentatorzy dwoją się i troją, by przekonać siebie i nas, że oto oglądamy coś godnego uwagi ("Brawo za decyzję, to był naprawdę świetny i godny odnotowania pomysł, by strzelać z tej pozycji!", "I oto mamy pierwszy celny strzał w tym meczu, do tego wysokiej jakości, gdyby bramkarz akurat tam nie stał, to miałby wielkie problemy, by zapobiec utracie gola!", "Oto debiut nastoletniego obrońcy w ekstraklasie, dostaje szansę pokazać się w ciągu ostatnich pięciu minut spotkania!"), człowiek nie ma poczucia, że coś traci (typu: finezyjne technicznie zagranie) nie łypiąc na boisko. Wystarczy zerknąć, gdy komentator podniesie przekonująco głos (bo często podnoszą nieprzekonująco i to słychać) i jest się na bieżąco z "momenty były".
-
2018/08/17 22:41:21
Za to można popodziwiać piłkarzy poruszających się i składających do kopnięcia piłki, jak pamiętane z dzieciństwa i wczesnej młodości najgorsze klasowe i podwórkowe łamagi, których nikt nie chciał mieć w drużynie.

Zupełnie jakby tutaj - odwrotnie, niż wszędzie indziej - właśnie tacy szli do zawodowego futbolu.
-
2018/08/18 08:42:31
FC Vaduz gra w drugiej lidze szwajcarskiej. Obstawiałbym, że może prezentować nie gorszy poziom niż Trnava czy Dudelange.
-
2018/08/18 10:54:34
Byłem wczoraj na meczu polskiej ligi i znów naszła mnie myśl, o której wstydziłem się mówić, uważając, że jest za prostacka. Ale skoro autor i my za nim szukamy przyczyn zła (jak na razie bez skutku), to chyba każda myśl warta jest rozważenie. Coraz bardziej się przekonuję, że sposób doboru zawodników do pozycji w naszych klubach jest oparty na podwórkowej zasadzie: lepsi na atak, łamagi na obronę. i to jest raz. A dwa to o tych łamagach chciałem słowo. Ale nie o tym, że kopnąć prosto nie potrafią. Ja się dziwię, że ci ludzie w ogóle trafili do zawodowego sportu i to do dyscypliny, w której ruchy ciała trzeba skoordynować z ruchem piłki. Mnóstwo obrońców ma problemy ruchowe, koordynacyjne na poziomie podstawowym: obrócić się, przesunąć krokiem dostawnym tak by się nie przewrócić, albo nie wpaść na drugiego zawodnika. A do tego jeszcze jest piłka, którą trzeba kopnąć. Może ich testy szybkościowe, wytrzymałościowe, przeprowadzane gdy mieli po 15, 18 lat, dawały nadzieję na karierę w sporcie, ale może trzeba było ich kierować na coś bez piłki i innych narzędzi. Może bieganie? Czasem mi ich żal, gdy patrzę jak się męczą. Często to młodzi ludzie, którym ktoś powiedział, że są dobrzy.
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/08/18 11:36:39
Właśnie o to chodzi. Ile razy już przed kopnięciem widać, że to się nie może udać - ruch/pozycja ciała przy tzw. złożeniu się też mówi bardzo wiele.
Elementarne sprawy, których ktoś, kto tych ludzi "szkolił" nie dopilnował. Fuszerzy wypuścili w świat fuszerów.

Tolerancję dla fuszerki widać też gołym okiem w lidze. A nie dość, że się ją toleruje, to jeszcze dobrze opłaca. I to też jest pewnie wytłumaczenie pucharowych kompromitacji z biedakami (w porównaniu z ekstraklasą) i pół/amatorami.
Bo rzeczywiście trudno racjonalnie wytłumaczyć, że obijają nas w LM/LE także ci, którzy się nie sprawdzili nawet w średnich klubach polskiej ligi...


-
2018/08/18 11:43:23
@greedo
może trzeba było ich kierować na coś bez piłki

A na czym innym zarobią jak na piłce?
-
2018/08/18 11:53:04
Właśnie. Skierujesz ich do budowlanki, to jak ta Polska będzie wyglądać?
-
2018/08/18 12:44:13
@Greedoo
Chyba wiele tłumaczy przykład Lewandowskiego i jego dyskwalifikacja w Legii, z powodu marnych warunków fizycznych. Takich przypadków jest pewnie wiele więcej, tylko nie słyszymy o nich bo "wyselekcjonowani" odchodzą do innych dyscyplin lub dają sobie spokój ze sportem...
Wybiera się wyrośnięte kołki o zerowej koordynacji ruchowej, dokłada się im na siłowni, żeby dodatkowo zesztywnieli, a następnie rozstawia po boisku, bo to nie dość, że piłka jest okrągła i łatwo się na niej przewrócić, to na dodatek odskakuje od nogi jak żaba, więc trzeba mieć wiele miejsca, żeby ją opanować. Tak wyszkoleni o dryblingu mogą zapomnieć, w bezpośrednim kontakcie mogą grać tylko łokciami, pressing zamienia się w adorację świętego obrazu, a przejęcie piłki grą na wybicie (oczywiście pod warunkiem, ze uda im się trafić w piłkę). Trenerowi w trakcie meczu pozostaje lecenie wytrychem; - nie daj mu przejść, co w praktyce oznacza różne techniki gry w kości. No i schemat plus stały fragment gry.
P.S.
Przepraszam wszystkich tych młodych, którym udało się przecisnąć przez oka selekcji PMSz, zachować odrobinę potencjału ruchowego i starają się jak najwcześniej wyrwać do innych lig, żeby zdążyć się jeszcze czegoś nauczyć, za nim się zestarzeją.
...................
Nie śledzę na bieżąco ruchów transferowych, ale kolejne peregrynacje Pazdana śledziłem z zainteresowaniem. Cały czas mnie interesowało jak taką grą chce on przekonać swoich potencjalnych nabywców? - Nie udało się wyjechać nawet na Sardynię. Przegrał z 32-letnim Estończykiem.
-
2018/08/18 13:30:05
Chyba w Bońku coś pękło... - Myślę, ze wywiad Wikowicza z nim warto przeczytać; - www.sport.pl/pilka/7,65042,23798310.
-
2018/08/18 14:54:59
@bartoszcze
Wiem, ale staram się odrzucać myśl, że tu tylko o kasę chodzi. Po prostu młodzi ludzie są oszukiwani przez niekompetentnych trenerów, że się nadają. Wtedy jeszcze tej kasy nie ma, a chłopak brnie w to dalej, bo kogo ma słuchać jak nie trenera? I taki oszukany wchodzi w środowisko o kompetencjach i moralności takiej a nie innej, i staje się takim jak reszta. Kolejny trener go trzyma, bo kolega polecił, a innych nie ma. Taka łamaga blokuje miejsce dla chłopaka, który jako jedyny trafia w poprzeczkę 8 na 10 prób, ale się nie nadaje bo klatę ma zapadniętą i jakiś taki ogólnie mały jest.
-
2018/08/18 16:02:39
Poziom tej dyskusji niestety jest podobny do poziomu ekstraklasy. Wbrew pozorom do gry jest potrzebna nie tylko technika, ale także kondycja, siła i umiejętności taktyczne, a do tego trzeba to pokazać przez całe 90 minut gry w szybkim tempie. Jeżeli ktoś ma to wszystko, to w Polsce długo nie pogra, więc często jest tak, że zawodnik coś ma na dobrym poziomie, a coś innego słabe. Wiec jeden to dobry technik, ale nie ma szybkości, powiedzmy taki Mila. Inny umie świetnie odebrać, ale jak odbierze, to nie umie podać (Marciniak). Ten który wybił piłkę w kosmos i tak jest lepszy od tego, który się źle ustawił, przez co piłkę przejął napastnik, który na szczęście dla obrońcy po 40-metrowym sprincie nie ma siły na strzał. Natomiast gadanie jacy to oni słabi może wynikać tylko z tego, że nigdy z nimi nie graliście. Taki jest ogólny poziom wychowania fizycznego narodu, że ci co w tv kiepsko wyglądają, an ogół na głowę biją przeciętnego młodego człowieka. Miałem na podwórku takiego kolegę rocznik wyżej, który imponował techniką i szybkością, a jak trafił do ekstraklasy, to został defensywnym pomocnikiem znanym głównie z typowego gryzienia trawy. Więc przestańcie ich hejtować, bo to nie ich wina, że nie ma lepszych.
-
2018/08/18 16:59:40
@grzespelc
Jestem przekonany, że na poziomie 15- latków są lepsi. Tylko, że ci mniejsi są zniechęcani. Lata temu byłem u siebie na Ruchu na meczu juniorów. Wtedy to nazywało się Młoda Ekstraklasa. Dwóch pomocników miało nadwagę! Chłopaki przed dwudziestką miały wyraźnie zarysowane, wystające brzuszki! To był sezon, w którym zdobyli mistrzostwo, albo sezon przed.
Po drugie tu nie chodzi mi o podział obowiązków związany z umiejętnościami. To oczywiste, że dobry trener powinien zauważyć twoje fizyczne predyspozycje i przypisać do odpowiedniej pozycji. Chodzi o to, że wielu z tych ludzi po prostu nie nadaje się do sportu z piłką, kijem, paletką. Ruch ich ciała nie jest swobodny, a sytuacja wymusza zachowania, z którymi ich fizyczność sobie nie radzi.
Też miałem kolegę na podwórku, który trafił na wiele sezonów do ekstraklasy. A na podwórku nie był najlepszy, choć był bardzo dobry. Ktoś tych lepszych nie zauważył, zignorował, nie naciskał na rodziców. Może w tym sensie masz rację - tak powstaje sytuacja, w której nie ma lepszych. Co na jedno wychodzi - do ligi trafiają nie ci co powinni.
-
2018/08/18 17:06:01
do gry jest potrzebna nie tylko technika, ale także kondycja, siła i umiejętności taktyczne

To kiedy w innych krajach opanowują te wszystkie cechy?
Bo u nas jakoś tak się zwykle zdarza, że selekcja idzie po linii "kondycja i siła". Później kondycja jakoś siada, a technika się nie poprawia...
-
2018/08/18 17:44:28
A takie pytanie do redaktora Steca - słyszę że mistrzowie Luksemburga to półamatorzy, coś jak repa San Marino, kelnerzy, barmani, kierowcy ciężarówek, pracują 14 h dziennie a zamiast spać grajo w piłke(i jeszcze wygrywajo).

Prawda li to?

Nie wątpię że swego czasu ten klub mógł być półamatorski, ale jak patrzę na parę nazwisk w wiki, to coś mi każe myśleć, że są to profesjonalni piłkarze, wiadomo, nie jakaś półka, ale raczej zarabiali na życie kopaniem, przed dołączeniem do Luksemburskiego dominatora. A jeśli tak, to jakieś sensowne pensje mają, za głodowe raczej nie przyszli(większość ciekawych przed tym sezonem). A ponieważ drabinka płacowa musi być zachowana, i zatrudnianie kilku wyczynowców za pełnowymiarowe gaże, powinno wzbudzić bunt u tych którzy dorabiać muszą, gdzieś kiełkuje wniosek, że może obecnie Dudelange już jest w stanie zapewnić utrzymanie całej swojej kadrze. Może kiedyś transfery w lidze Luksemburga wyznaczały zmiany w tej przyszywanej pracy, ale czy jest tak obecnie?

By nie być gołosłownym:
Stélvio - Angolczyk, także z Portugalskim paszportem, wychowanek Bragi, przeszłość również w juniorskiej kadrze Portugalii, gdy uznano że jednak nie jest tak zdolny, Braga wypycha go na kolejne wypożyczenia, ostatecznie rozwiązując kontrakt za porozumieniem stron. Upomina się wtedy ojczyzna, Stelvio zalicza kilka występów w seniorach Angoli, nawet załapał się na PNA 2010. Po rozstaniu z Bragą, na krótko trafia do klubu z Angoli i potem Cypru, w Dudelange od 2013.

Yannick Kakoko - to jest dopiero ciekawa postać, urodzony w Niemczech Kongijczyk, młodzian tak zdolny, że wyrywały go sobie Metz i Bayern Monachium. Powołany również na mś do lat 17 reprezentując Niemcy, choć minuty nie zagrał. Wychowanek Bayernu, ale zadebiutował tylko w drugiej drużynie, po pięciu latach podziękowano wówczas 19-letniemu piłkarzowi i wysłano do innych bawarskich klubów pałętających się po niższych klasach rozgrywkowych w Niemczech. Zwrot następuje w 2014 gdy 24-letni wówczas Kakoko trafia do.... Miedzi Legnica. Na zapleczy Ekstraklasy prezentuje się wcale nieźle, po 2 latach przejmuje go beniaminek, Arka Gdynia, z tym klubem zdobywa puchar polski, potem superpuchar, wygrywając z Legią(ma patent xD). Na 51 występach w Ekstraklasie kończy przygodę z Polską piłką, przed obecnym sezonem przenosi się do mistrza Luksemburga.

Czyli piłkarz z przepłaconej ekstraklapy, zamienił suty polski kontrakt na półamatorskie psie pieniądze? Aż taki u nas rasizm, że hajsu się wyrzekł, pierwszą lepszą ofertę, choćby z Luksemburgu przyjął?

Jedziemy dalej - Milan Biševac.
To w ogóle gość z takim CV, że cła ekstraklapa się chowa, wliczając w to Ljuboję, Eduardo czy Ebiego Smolarka.
Serb karierę zaczyna w Belgradzkich klubach, szybko zostaje zauważony, trafia do młodzieżówki, z którą zdobywa srebro ME-U21 i trafia na IO w Atenach. Wyławia go ostatecznie Red Star, spędza tam dwa i pół roku, zdobywając w 2006 roku dublet. Przenosi się do Francji, do pierwszoligowego Lens, po półtora roku przenosi się do Valenciennes, gdzie spędzi kolejne 3 lata. W obu klubach jest piłkarzem podstawowym.
W 2011 roku trafia do PSG - jest to ten sam moment, gdy Paryski klub zostaje przejęty przez Katarczyków. Milan twardo walczy o skład, nawet dostaje nagrodę piłkarza miesiąc ligi francuskiej, ostatecznie po sezonie żegna się z PSG, kończąc przygodę z katarskim już klubem na 25 występach.
Ale spadek sportowy znaczy nie jest, trafia do Lyonu, czołowego Francuskiego kluby, gdzie przez 2 kolejne lata jest podstawowym piłkarzem. W 2014 traci pewne miejsce, występuje mniej, kończy się też jego przygoda z kadrą Serbii - na 19 występach. Ostatecznie w zimowym okienku 15/16 przenosi się do Lazio, gdzie po pół roku trafia do Metz. w 2018 kończy się kontrakt, starszy, 34-letni piłkarz związuje się z Dudelange.

Z legią wszedł z ławki, jego forma fizyczna i zdrowie bodaj nie dają grać ile chciałby, ale nadal nie sądzę by z takim CV przyjął najniższą krajową i dorabiał w barze.

cdn.
-
2018/08/18 17:47:51
CD...

I na finał Marc-André Kruska

Złoty medalista pierwszej edycji nagrody Fritza Waltera w kategorii U18. Naturalnie sporo występów w repie juniorskiej Niemiec. Wychowanek Borusii Dortmund,ponad 100 występów w pierwszej drużynie.
W 2009 żegna się z Dortmundem, na pół roku trafia do Club Brugge, by powrócić do Niemiec, do Energie Cottbus, grającej w 2 bundeslidze. Tam do 2014 roku, potem kilka klubów z pogranicza 2 i 3 bundesligi(gdy dołącza raczej są w drugiej, ale potrafią spaść).
W 2018 roku, jak tych dwóch wcześniej, trafia do Dudelange. W kwiecie wieku, 31 lat.

Oczywiście, są to piłkarze którym kariery ułożyły się mocno jak sobie tego nie życzyli - poza może Serbem. Ale wydaje mi się że ich dorobek jest wystarczający, by swobodnie zakwalifikować ich jako profesjonalnych piłkarzy, a w taki wypadku pozostała część kadry dość prawdopodobne że profesjonalne kontrakty ma podpisane.
I żeby komuś broń boże nie przyszło do głowy, że ja tu usprawiedliwia Legię - nadal powinni przejść Dudelange bez większych problemów. Ale na ten temat tyle już padło, że nie czuję potrzeby dokładania cegiełki.

Za to mocno intryguje mnie, czy powtarzane copy-pasty przez polskie media i dziennikarzy, są prawdziwe, czy może ktoś odgrzebał artykuł sprzed lat, o Dudelange, gdzie byli zebraniem półamatorów, jak zresztą każdy klub w początkach istnienia, i wrzucił jako pewnik, bez jakieś weryfikacji, bo po co, do ogólnej paniki i płaczu pasuje idealnie, jeszcze podsycając rozpacz.

Interesuje to pana, Panie Rafale? jakiś Inside dziennikarza sportowego, może Pan rozwiać moje wątpliwości? Fake News, czy 3 takich grajków ściągniętych przed tym sezonem, jeszcze mało by "profesjonalizm" Dudalenge ogłosić?
-
2018/08/18 20:29:39
Jak zobaczyłem w składzie Kruskę to wiadomo było, że to nie amatorzy. Biśevaca nie dojrzałem, bo nie sprawdzałem ławki. W tej chwili podobno tylko 3 z całej kadry to amatorzy, pewnie jacyś lokalsi grzejący ławę. Przeczytałem gdzieś, że zarabia się tam mniej więcej tyle, co właśnie w Arce, oczywiście trzeba wziąć poprawkę na znaczne różnice w kosztach utrzymania , które powodują, że realne zarobki bardziej przypominają te z górnej półki naszej I ligi, niż dołu e-klasy.
Ciekawe, czy Legia w ogóle zrobiła jakieś rozpoznanie z kim będą grali, czy podeszli tak, jak większość naszych dziennikarzy. Coś czuję, że raczej to drugie.
-
2018/08/18 20:42:56
@twojastara
"Od 20 lat rozmawiam z zagranicznymi dziennikarzami i zawsze dostaje od nich jedno pytanie. Czym zajmują się wasi zawodnicy po treningach? Jeszcze pięć lat temu odpowiadałem na nie dłużej, po połowa składu Dudelange jakoś dorabiała. Teraz takich piłkarzy jest raptem trzech"

www.sport.pl/pilka/7,65042,23790087,fc-dudelange-legia-warszawa-dziennikarz-z-luksemburga-f91.html
-
2018/08/18 21:14:58
@bartoszcze
Dzięki! Ach, te nasze słodkie media, jeden rzeczowy, nawet nie artykuł, tylko wywiad, tysiące razy powtórzone "to są półamatorzy!".
-
2018/08/18 23:10:04
@Otwojastara
"Dzięki! Ach, te nasze słodkie media..." - też nie przepadam za nimi, zwłaszcza jak historycznymi wyrwanymi z kontekstu filmikami okraszają serwisy informacyjne, czy chociażby relacje sportowe przedpotopowymi danymi. Ale felieton rządzi się chyba trochę innymi prawami???
Dlatego nie widzę powodu do radości. W końcu nie wyeliminował Legii Real czy Barcelona, a ci z bogatym CV to raczej piłkarze po przejściach niż herosi współczesnej piłki. A z LM też nie Bayern czy City Legię wyrzuciło tylko Słowacy z piłkarzami w składzie, którzy nie zaistnieli w naszej lidze. Pytania więc i próba poszukania na nie odpowiedzi są jak najbardziej aktualne.
P.S.
Właśnie obejrzałem Napoli - Lazio. Milik wreszcie wraca do formy sprzed pierwszej kontuzji i nie zraziło go nawet, że sędzia kazał mu strzelić dwie bramki, żeby zaliczyć jedną, a i Zieliński, który nie trenował ostatnio z drużyną i nie grał w sparingach, zagrał w wyjściowym składzie (już się bałem, że straci pierwsze mecze sezonu) i gdyby nie poprzeczka, też zaliczyłby meczowe trafienie.
-
2018/08/19 00:06:19
No, jasne.
Zaraz się okaże, że mistrz Luksemburga to tuzy światowej piłki, listonoszy jest 'tylko trzech', a reszta to takie wycinaki, że gdyby nie pech, który prześladuje ich od przedszkola (mieli tam pod górkę, a potem świat już nigdy nie chciał być taki sam), to dzisiaj biłby się o nich Juventus z Realem, a że mistrz Polski przegrywa z kelnerami, to żaden wstyd, bo jeden z kelnerów (jak podpowiedział Wujek Google) kiedyś kopał w naszej drugiej lidze.
Wspomniane Juve i Real już portkami trzęsą, a ich zawodnicy, prezesi i kibice modlą się, żeby tylko nigdy, przenigdy nie trafić w pucharach na Dudelange, które oto właśnie nadchodzi i kamienia na kamieniu nie zostawi, jeno lej po bombie.
Klękajcie, narody świata.

Teraz czuję się oświecony w temacie a) tylko trochę listonoszy b) nie-listonoszy c) kumpli trzech listonoszy d) kolesi, którzy nie mają z listonoszami nic wspólnego i nawet obok nich nie stali (niepotrzebne skreślić) z Luksemburga. Przyjmuję do wiadomości, że to wcale nie są leszcze, których powinien spakować przysłowiowy Wojtek Kowalczyk prosto z baru (choćby sam). Widocznie tylko mi się zdawało, że widzę łamagów, którzy dosłownie przewracają się o kumpli z zespołu, a stadion mają tylko troszeczkę gorszy od tego, na jakim pogrywa taka na przykład Korona Góra Kalwaria.
Zaiste, nie było żadnego obciachu dla Legii, bo przegrali po walce, a poziom piłki europejskiej się wyrównał, nie ma słabych drużyn i każdy może wygrać z każdym.

A żeby było krótko i jasno:
Jak ktoś pluje w mordę (polskiej piłce właśnie napluto, i to z dość dużym rozmachem), to nie ma co udawać, że pada deszcz. Tej prostej prawdy, proszę Waszmościów, nie zmieni żadne zaklinanie rzeczywistości rzekomymi osiągnięciami rzekomych asów przestworzy z Luksemburga.

PS. Koziołku, ligi luksemburskiej nie śledzę, ale całkiem poważnie dzięki za informację :-)
-
2018/08/19 01:02:39
@alp
"Dlatego nie widzę powodu do radości."

Jakiej, do ku@#y nędzy, radości? I w czym w ogóle rzecz, przecież nawet się do felietonu nie odniosłem. Pytanie zadałem tutaj, ponieważ red. Steca mam za jednego z mniejszości dziennikarzy sportowych, stojących "po jasnej stronie mocy".

@jpsadowski
Następny niezdolny ze zaznajomieniem się poprawnie z dłuższym tekstem. Wspaniałą puentą kompromitacji Legii w LE, jest wspólnych chóralny głos niekompetentnych (w większości) dziennikarzy, oraz bandy ćwierćinteligentów, domagających się, wcale słusznie, profesjonalizmu.
-
2018/08/19 01:35:05
@Otwojastara
Ok. Trochę przesadziłem. Może dlatego, że niektórzy (przynajmniej takie odniosłem wrażenie) zaczynają jakby szukać usprawiedliwienia. Oczywiście pomijam tych, którzy od początku uważali, że dwumecz mogli wygrać, tylko im sędzia przeszkodził.
A co do naszego Gospodarza pełna zgoda, nawet jak się z nim czasami różnimy w opiniach.
-
2018/08/19 06:45:40
Polskie partactwo futbolowe. Dno techniczne, dno taktyczne, dno fizyczne i dno psychiczne. Polski Związek Partactwa Futbolowego, kluby jako centra handlu kopaczami, nieudolny rząd i samorządy, beznadziejne akademie pseudopiłkarskie, nadopiekuńczy rodzice i efekt końcowy mamy w postaci tegorocznych wyników reprezentacji i klubów.
Tutaj jest fajny tekst Marka Wawrzynowskiego. Wysłać go do Bońków, Mioduskich i innych asów polskiego futbolu.
sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/771937/futbol-zagrozony
Krótki fragment:
"Mały Zbigniew Boniek grał z kolegami na boisku szkolnym lub na parkingu przy Sułkowskiego w Bydgoszczy, gdzie mieszkał, zaś jego ojciec Józef, piłkarz Polonii, rzadko w te gry ingerował. Czasem pomógł zorganizować stroje i trening przed turniejem dzikich drużyn. Zimą pomagał chłopcom zrobić lodowisko. A poza tym musiał załatwiać szyby u szklarza.

A że Boniek na osiedlu Leśnym grał zwykle ze starszym bratem Romanem i ich wspólnymi kolegami, musiał wykazać się sprytem, wiedzieć, kiedyś użyć łokcia. Nikt nie kazał mu podawać albo wywalać piłki na oślep. Sam rozwiązywał sytuacje, sam naprawiał swoje błędy.

- Marek Citko też grał ze starszymi braćmi, musiał wykazywać się sprytem, nikt mu nie dał nic za darmo dodaje Karalus.

Krzysztof Paluszek, dyrektor akademii piłkarskiej Zagłębia Lubin zauważa, że podwórko pełniło rolę naturalnej selekcji. Zawodnicy sami wybierali składy, od najlepszych do najgorszych. A na końcu gruby szedł na bramkę. I potem podczas gry ten najlepszy przejmował inicjatywę, kiwał, strzelał, dyrygował zaznacza. Wszystko odbywało się bez kontroli dorosłych, bez ich "poczucia osobistej klęski". Ulica była dobrą szkołą.

Zauważył to już Johan Cruyff, jeden z najlepszych piłkarzy w historii gry: "Ulica to jedno z najważniejszych miejsc do nauki gry w piłkę nożną. Ulica uczy cię, że nie możesz upaść, bo zrobisz sobie krzywdę. Uczy cię techniki i dobrego panowania nad piłką. W przeciwnym razie większy potraktuje cię z ciała i znowu wylądujesz na ziemi. Aby uniknąć bólu, musisz być dobry technicznie".

Świetnie wychwycił to Jonathan Wilson w książce "Aniołowie o brudnych twarzach", wskazując na źródło pochodzenia sukcesów futbolu argentyńskiego. Podczas gdy angielskie dzieci bogatych przedsiębiorców zamieszkujących Buenos Aires grały na wielkich zielonych przestrzeniach, a każde zagranie "faul" było odgwizdywane przez dorosłego sędziego czy nauczyciela, tuż obok w biednych dzielnicach dzieci argentyńskie musiały przemykać się na małych przestrzeniach, szukać luk zarówno w nawierzchni, jak i przepisach, wykorzystywać okoliczności. A potem - można dodać - Maradona strzelił Anglikom gola ręką. Podobna, jeśli chodzi o warunki rozwoju, była rzeczywistość, w której wychowywali się piłkarze w czasach komuny w Polsce."
-
2018/08/19 10:28:35
polskiej piłce właśnie napluto

W trakcie meczów rewanżowych policzyłem, że na boisko w pierwszych składach wyszło 12 Polaków. W 3 drużynach.
-
2018/08/19 10:56:09
No ale Panowie, skąd te emocje? Przecież to już po raz n-ty. No chyba, że to rozżaleni kibice Legii, którzy uważali, że Sheriff i Astana to potęgi i to w ogóle przypadek był, a dopiero teraz zrozumieli, że Legia to napompowany balonik...
Przyzwyczajcie się, lepiej nie będzie, Wasz klub ma pustki w kasie i pewnie w najbliższych latach będzie problem w ogóle z grą w pucharach.
-
2018/08/19 11:25:38
@stix
"Tutaj jest fajny tekst Marka Wawrzynowskiego. Wysłać go do Bońków, Mioduskich i innych asów polskiego futbolu."

I co? Wyburzą "orliki" czy dadzą popalić "nadwrażliwym rodzicom" i naprawią rozmamłane akademie wprowadzając do szkolenia pierwiastek ulicy? Serio, fajne romantyczne opowieści, ale do czego niby ma to prowadzić? Do odtworzenia realiów "komuny"? Do unikania jak ognia dzieci właściwej (nie niższej, a wyższa na ogół ma inne rzeczy do roboty) klasy średniej? Do sprowadzania wybitnych "techników" i zarazem spryciarzy z południowoamerykańskich ulic? Przecież to jakieś sentymentalne snucia, dodatkowo podparte banałami, że wybitne futbolowe jednostki często biorą się z niższych rejonów drabiny społecznej lub kwitną tam, gdzie wszyscy mają mało. I co z tego? Zawodowy sport jest zupełnie na innym etapie, jakkolwiek piękne i romantyczne nie byłyby wspomnienia.

@jan.p.sadowski
"Tej prostej prawdy, proszę Waszmościów, nie zmieni żadne zaklinanie rzeczywistości rzekomymi osiągnięciami rzekomych asów przestworzy z Luksemburga."

Niektórym raczej tu chodziło o to, że sztab podobnie podszedł do rozpracowania rywala, co dziennikarze sportowi do wątku "kelnerów i amatorów". Czyli dyletancko. Tylko tyle i aż tyle. Jeżeli tu gdzieś przeczytałeś, iż Dudelange to tuzy, to musiało Ci się przywidzieć. No, ale tak to jest, gdy się gdzieś przychodzi i liczy na słodką nawalankę w stylu "teraz zmiażdżę tych, co bronią tej ch....ej Legii! Haha, haha, ach! (fap, fap)"
-
2018/08/19 12:07:46
" Wasz klub ma pustki w kasie...". Fakt. Do finansowych potęg piłkarskich "trochę" nam brakuje, ale też jest wiele/więcej klubów nawet w Europie, które budżety mają znacznie niższe.
Problem jest nie tylko w tym jakim budżetem klub dysponuje, ale jak i na co je wydaje. I nie mam wątpliwości, że te pieniądze są wydawane zgodnie z przepisami... - księgowi o to zadbali. Tylko na ile koszty funkcjonowania klubu służą rozwojowi piłki, a na ile finansowaniu utrzymania armii działaczy i obrotu piłkarzami, na którym zarabiają działacze i agencje piłkarskie?
A drugi problem to szkolenie najmłodszych.
Zamiast stymulować naturalny piłkarski rozwój (tak w moich czasach ten pierwszy etap załatwiało podwórko), rozwijać w procesie ganiania za piłką umiejętności techniczne, koordynację ruchową, wykorzystując naturalny gen rywalizacji umacniać chęć wygrywania, rozstawia się dzieciaki po kątach, uczy ich taktyki do której nie są przygotowani technicznie, a nawet jej nie rozumieją. Naukę gry na wygrać zamienia się w naukę w nie przegrać, jak by dzieciaki nie wiedziały, że to jest największe świństwo jakie może ich spotkać. Na dodatek mądrala klubowy zważy dzieciaki, pomierzy, zajrzy do tabel i na podstawie wieloletnich średnich (tfu!tfu!) podzieli ich na perspektywicznych i nie rokujących nadziei, zupełnie zapominając, że dzieciaki nie rozwijają się równomiernie, a ci najbardziej żywi, ruchliwi masę/wzrost często łapią najpóźniej.
No i rodzice. W przeciwieństwie do dzieciaków, które cieszy sama gra w piłkę, a nakręca marzenie o tym, że kiedyś będzie grał tak jak Messi czy Ronaldo, realizują tak jak inni dorośli swoje własne cele i ambicje, które często mają nie wiele wspólnego z rywalizacją sportową, ale dla ich realizacji nawet potrafią zaakceptować, że ich "geniusz" nie będzie zarabiał tyle co Ronaldo czy Messi, ale może chociaż tyle co Mączyński lub Pazdan.

-
2018/08/19 12:27:41
1. Zlikwidować spółkę "Ekstraklasa" - dosyć marketingu, dosyć kombinacji regulaminowych, PZPN musi przejąć odpowiedzialność za futbol klubowy.
2. Wprowadzić porządek w strukturze ligowej i nazewnictwie - pierwsza liga (16 drużyn - 30 kolejek), druga liga (2 grupy po 16 drużyn), trzecia liga (4 grupy po 16 drużyn), czwarta liga (8 grup po 16 drużyn), nie rozśmieszać ludzi nazwą ekstraklasa.
3. Wprowadzić limit 3 obcokrajowców w klubie - dosyć przywożenia wagonami obcych kopaczy, polska liga z Polakami w składzie.
4. Wprowadzić limit 3 transferów rocznie do klubu - dosyć ordynarnego handlu kopaczami, kluby mają szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić.
5. Wprowadzić licencję zawodowego piłkarza - po zdaniu wymagającego egzaminu (technika, taktyka, fizyka, psychika) piłkarz może grać za pieniądze, w przeciwnym razie musi grać za darmo, trzeba zmusić kopaczy do podnoszenia umiejętności.
6. Rozwinąć kulturę futbolową w kraju - nakazać klubom budowę infrastruktury szkoleniowej, nakazać klubom zatrudnianie licencjonowanych trenerów, nakazać klubom organizację turniejów dzikich drużyn itd.
-
2018/08/19 12:50:34
@Martin
Masz rację. Podwórka już nie wrócą, z Południowej Ameryki, Afryki, Azji (horyzont co raz szerszy) "techników" też nie sprowadzimy, a i grzebanie w niższych warstwach społecznych też nie musi zamienić Polski w kopalnię piłkarskich diamentów. Problemem jest jak przenieść podwórkowe/uliczne doświadczenia rozwoju piłkarskiego dzieciaków do pracy klubów i profesjonalnych szkółek piłkarskich.
P.S.
Często kpię na blogu z PMSz i pewnie często niezasłużenie. W wywiadzie, który wyżej sygnalizowałem, Boniek wspomniał o programie szkolenia dla trenerów pracujących z młodzieżą. W jednym województwie na szkolenie na które PZPN wysłał ponad sto zaproszeń przyszło sześciu trenerów. Nie znam programu, nie zamierzam go oceniać, ale nurtuje mnie pytanie czy tej setki nieobecnych nawet papierek ukończenia nie interesował.
I jeszcze jedno.
Pamiętam jak przed pięciu laty na konferencji prasowej Boniek zapytany przy ogłaszaniu Nawałki nowym selekcjonerem, przez dziennikarza; - czy rozważano kandydaturę trenera zagranicznego, uciął krótko: - na trenera zagranicznego obecnie nie ma szans! Najdziwniejsze dla mnie było, że żaden z obecnych na konferencji dziennikarzy nie zadał pytania: - dlaczego? Czyżby dogłębna znajomość problemu? Myślisz, że przy tegorocznym wyłanianiu kandydata problem zniknął?
Takie drobiazgi (a można je mnożyć) o stanie polskiej piłki i jej ludziach mówią więcej niż wielogodzinne ble.ble. różnej maści "znafców" (błąd celowy).
-
2018/08/19 12:57:07
@ Stix
Polecam lekturę ukazów Piotra 1... - tam znajdziesz cały wachlarz rozwiązań, które ułatwią realizację Twoich pomysłów.
-
2018/08/19 13:32:59
Za chwilę (14:00) mecz Centralnej Ligi Juniorów Escola Varsovia - Zagłębie Lubin. Można zobaczyć kto jak gra.
www.youtube.com/watch?v=iQ4b56Tg1zs
-
Gość: Arthur Dent, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/08/19 13:47:38
Wszyscy piszecie o ekstraklasie a to jest jedynie czubek góry lodowej. Dzięki upadkowi Widzewa miałem szansę pooglądać polska piłkę w wykonaniu 3cio i 4to ligowym - tam prawie nie ma czegoś takiego jak wyszkolenie techniczne - minimum 7-8 piłkarzy w każdej drużynie to dragale, grający siłową, wolną piłkę (czasami na skrzydłach trafi się ktoś kto potrafi przyjęciem czy dryblingiem minąć przeciwnika) a jednocześnie nadzwyczaj delikatni, przy byle przyspieszeniu, walce, przewracający się szukając wsparcia sędziego. I tak wyglada właśnie polska piłka. Z żalem patrzę jak rezerwowym w Widzewie jest Kacper falon, bo jedyny (może jeszcze Michalski) potrafi coś więcej, jednak tacy piłkarze po prostu nie pasują do "polskiego stylu pilkarskiego" i nie mają szans się przebić do wyższej ligi, gdzie ich mankamenty (brak fizycznosci) są jeszcze bardziej widoczne a dragale odrobinę bardziej sprawni.
-
2018/08/19 14:03:14
@alp
Nie przejmuj się, to tylko Stix. On tak ma.
-
2018/08/19 14:12:31
@Bartoszcze:
A to już trochę inna para kaloszy (żeby było jasne, wcale nie twierdzę, że nie jest to problemem). Nie zmienia to faktu, że Legia grała w pucharach jako mistrz Polski, ergo robiła za wizytówkę całej polskiej piłki. Wyszło, jak wyszło. Za dwa lata nikt nie będzie pamiętał, ilu Polaków miała w składzie.

@Martin:
Legia ani mnie ziębi, ani grzeje, ale jeśli doczekaliśmy czasów, w których mistrz Polski (niezależnie od tego, czy będzie nim Legia, Wisła, Lech, czy Nadnarwianka Pułtusk) potrzebuje aż SZTABU do rozpracowania takiego przeciwnika, to zwyczajnie są to, przepraszam za określenie, wujowe czasy.
Jeśli tuzy z Luksemburga mi się przywidziały, to widać jestem za głupi, żeby pojąć, czemuż to miały służyć wywody Przedmówców, wynoszące pod niebiosa rzekome dokonania grajków Dudelange. Trudno, pokornie przyjmuję, że jam niegodny i nie pojmę tego, co chodzi po głowie tuzom intelektu, których mistrzostwo w rozumowaniu zaiste może być równe jedynie mistrzowskiej grze w piłkę asów z Luksemburga.
Sorry, nie mój poziom, choćbym wlazł na drabinę, to nie doskoczę.
Have a nice life zatem.
-
2018/08/19 14:41:51
@jan.p.sadowski
"Jeśli tuzy z Luksemburga mi się przywidziały, to widać jestem za głupi, żeby pojąć, czemuż to miały służyć wywody Przedmówców, wynoszące pod niebiosa rzekome dokonania grajków Dudelange."

To był raczej jeden wywód jednego kolegi? Denerwował się, że media nie wykonują swojej pracy właściwie, pisząc o "amatorach" z Luksemburga - temu właśnie miał służyć i tak ja to odebrałem. Wszyscy tu raczej zgodnie twierdzimy, że to wstyd odpadać z taką drużyną w sierpniu, zresztą i ze Spartakiem też nie była to chluba, biorąc w szczególności pod uwagę obecność w nim tzw. "odrzutów z Ekstraklasy" (nie ja wymyśliłem termin). Więc bardziej chodzi o tę podnietę mediów, że oto z naszej przesilnej ligi (albo przynajmniej takiej, która powinna być silna) przyjeżdża mistrz do "amatorów". Tylko, że nie. Natomiast nie jest to żadna obrona Legii.
-
2018/08/19 14:55:25
Obejrzałem starcie warszawskiej Barcelony i słynnej akademii Zagłębia. Piłkarza nie zauważyłem żadnego, kandydatów na piłkarzy zaledwie kilku, wyszkolenie techniczno-taktyczne słabiutkie, najlepszy technicznie Nigeryjczyk. Nie wróży to dobrze superekstraklasie.
-
Gość: grzespelc, *.dynamic.chello.pl
2018/08/19 15:40:27
@MArtin

'takiej, która powinna być silna"

Powinna, bo? Jest silna tam, gdzie jest, a nie tam, gdzie być powinna. Pod względem budżetu klubów zajmujemy 21 miejsce w Europie i w rankingu UEFA też, więc chyba jest tak, jak być powinno, piłkarze zarabiają tyle, ile są warci. Chociaż jeden ranking obejmuje wszystkie kluby, a drugi tylko czołowe.
Mogę tylko dodać uwagę mojego znajomego, że gdyby było lepsze szkolenie, to otrzymywane kwoty za transfery byłyby wyższe i gdzieś ok. 15 daliby radę wskoczyć. Natomiast ja tam żadnym Azerom czy Kazachom oligarchów nie zazdroszczę.
Nie zmienia to oczywiście faktu, że z drużyną z Luksemburga należy wygrywać.
-
2018/08/19 18:00:30
Wreszcie przeczytałem tekst Wawrzynowskiego... - szkoda, że tak późno, bo nie musiałbym tak dużo pisać.
Przy okazji zobaczyłem odpowiedź "kibiców Legii" na list Mioduskiego. Sam list uważam za bezsensowny, zastanawia mnie natomiast jaką determinację trzeba mieć, żeby ładować własną kasę w podtrzymywanie żywota trybunowych troglodytów.
-
2018/08/19 19:31:52
@Martin:
Ale w ogóle nie kupuję całej logiki takiego rozumowania (?). Oto drużyna X ma w składzie zawodnika Y, który kawał czasu temu nieźle się zapowiadał. Dla mnie znaczy to tylko tyle, że jeśli gość wylądował w Luksemburgu, to znaczy, że przestał się dobrze zapowiadać.
Jakby ściągnęli sobie na obronę Franza Beckenbauera to też by świadczyło, że mają genialny skład, bo Kaiser pół wieku temu był przekozakiem?

'To wstyd odpadać z taką drużyną w sierpniu'.
Rzekłeś. To wstyd odpadać z taką drużyną w sierpniu, niezależnie od tego, czy grają w niej amatorzy, czy półamatorzy, czy tylkotrochęamatorzy, czy wcalenieamatorzy.
I dlatego za bezsensowne bicie piany uważam roztrząsanie, kto w tej drużynie gra i jak to się zapowiadał w czasach, kiedy von Jungingen szedł pod Tannenberg.

Nic to.
Obyśmy za rok nie tęsknili za czasami, w których zwycięzca Ekstraklapy wywiózł bramkowy remis z gorącego terenu w Luksemburgu.
Bo światełka w tunelu nie widzę.

Cóż, można się spokojnie zastanawiać, czy Kari Lehtonen znajdzie nowy klub :-)
-
2018/08/19 19:40:02
Inaczej, bo teraz chyba namąciłem.
Media napisały o amatorach z Luksemburga? Napisały. Przekłamanie? Już bym się zastanawiał. Bardziej uproszczenie. A wynik dwumeczu pozostaje żenujący niezależnie od tego, czy będziemy mówili o amatorach, półamatorach, ćwierćamatorach... itd.
Legia przez 180 minut pukała w dno od spodu. I naprawdę mnie tam nie robi wielkiej różnicy, jaki procent amatorów gra w mistrzu Luksemburga. Problemem jest fakt, że ów amatorski w iluś tam procentach mistrz Luksemburga (mogę nawet przyjąć, że nie ma tam żadnego amatora, proszę bardzo) na wyjeździe zagrał, co chciał, a u siebie pozamiatał sprawę w piętnaście minut.
Nie ma co się spierać, czy amatorów jest pięciu, trzech, czy dwóch. Idąc tą drogą przestaniemy zauważać las, bo drzewa nam zasłonią.
-
2018/08/19 20:23:40
No tak. Nasz Gospodarz świadomie, czy nie postanowił zamieszać naszą dyskusją i w najnowszym felietonie na łamach Wyborczej zamieścił taką konstatację: - "Tak, w Italii nastała moda na graczy znad Wisły przecież niewydarzonych, tamtejsi prezesi, trenerzy i dyrektorzy sportowi ewidentnie pozostają głusi na nasze werdykty zrównujące rodzimy futbol z murawą".
Chyba parafrazując tytuł premiery filmowej trzeba będzie zadać sobie pytanie: - Krzysiu gdzie ja jestem?
-
2018/08/19 20:55:44
@Luksemburczycy
Oczywiście nie są amatorami, głupoty opowiadają ci, co tak opowiadają.
Michał Szadkowski dał parę akapitów na ten temat:
wyborcza.pl/7,154903,23767318,legia-dudelange-luksemburska-pilka-wstaje-z-kolan.html
-
2018/08/20 10:57:32
"Nie ma co się spierać, czy amatorów jest pięciu, trzech, czy dwóch. Idąc tą drogą przestaniemy zauważać las, bo drzewa nam zasłonią."

Jest dokładnie odwrotnie.Bez precyzyjnego określenia rzeczywistości, ciężko mieć wobec niej jakieś sensowne oczekiwania, pozostają nam wyłącznie wyobrażenia. Mądry człowiek słucha prawdy, a nie tego czego chce usłyszeć.
-
2018/08/20 11:20:43
wstyd odpadać z taką drużyną

Patrzę na kadrę Legii i poza reprezentantami Polski oraz emerytem Eduardo zdaje mi się ona równie anonimowa, równie "taka" jak kadra Dudelange.
A, jeszcze reprezentant Finlandii.