Blog > Komentarze do wpisu

Mundial jako wehikuł czasu

Żaden mecz na rosyjskim turnieju - naprawdę, nie sposób znaleźć żadnej innej pary - nie uzmysłowiłby mi silniej, jak radykalnie zmienił się świat, w którym żyję.

Kiedy poprzednio patrzyłem, jak na MŚ tłuką się Belgia z Francją, trwał rok 1986, dla mojej futbolowej szajby bodaj najważniejszy, z mundialem maradońskim jako mitem założycielskim, do którego od tamtej pory porównuję wszystkie inne turnieje ze świadomością, że żaden nie ma szans.

No więc spotkali się wówczas tegoroczni półfinaliści, żeby zagrać o brąz. I wszystko było jeszcze klarowne i proste. Belgowie dzielili się co najwyżej na Flamandów i Walonów, za najbardziej odmiennego uchodził świetny rozgrywający Enzo Scifo – choć urodził się w swojskim La Louvire, to z małżeństwa imigrantów z Sycylii (we włoskiej Wikipedii do teraz figuruje jako Vincenzo). Etniczną jednolitość Francji również naruszała jedynie domieszka różnorodności – w osobach pomocnika Jeana Tigany, który przyszedł na świat w Bamako, dzisiaj stolicy Mali, wówczas leżącego w podporządkowanym Paryżowi Sudanie Francuskim, oraz Luisa Fernándeza pochodzącego z hiszpańskiej Tarify. Drobiazgi, ledwie jeden niebiały na 44 piłkarzy.

Od tamtej pory proporcje może całkiem się nie odwróciły, ale w tym kierunku ewoluują. Zawodnicy bezpośrednio lub niebezpośrednio związani z innymi miejscami na Ziemi niż reprezentowany na mundialu kraj (lustrowałem tylko do rodziców, dziadków już nie) stanowią 53 proc. kadry belgijskiej i 70 proc. francuskiej. Namalowałem ten krajobraz w większym gazetowym tekście – duża frajda z pisania, lubię temat – ale obraz działa mocniej niż słowo, niech więc przemówi zdjęcie, tak wyglądały drużyny belgijska i francuska z mojego dzieciństwa, niemożliwa jednolitość:

Belgia - Francja

Jak wyglądają ekipy trenerów Roberta Martíneza i Didiera Deschampsa obecnie, doskonale wiecie, nierdzennych mieszkańców Europy – tamtego przymiotnika używam z przymrużeniem oka – rekrutują obie reprezentacje w nawet większym odsetku niż taki, który odzwierciedlałby multikulturową mozaikę społeczeństw. A ci na boisku odgrywają rolę zasadniczą, przywódczą, absolutnie fundamentalną. Spójrzmy zwłaszcza na Francję: o półfinałowym zwycięstwie rozstrzygnął Samuel Umtiti, urodzony w kameruńskiej stolicy Yaoundé; w ćwierćfinale Urugwaj rozbroił Rafaël Varane, którego ojciec przyleciał do Europy z Martyniki; w 1/8 finału Argentynę rozebrał na cząstki elementarne zjawiskowy Kylian Mbappé, syn Kameruńczyka Wilfriedo i Algierki Fayzy; najwięcej goli strzela i najczęściej asystuje Antoine Griezmann, w którego żyłach buzuje mieszanka krwi portugalsko-niemiecka; monsieur N’Golo Kante, czołowy mundialowy przodownik pracy i odzyskiwacz piłki (48 razy, mundialowy rekordzista), wziął się od imigrantów z Mali; wspólnie z nim środek pola patroluje Paul Pogba, którego starsi bracia bliźniacy urodzili się jeszcze w Gwinei, jeden z nich gra nawet w tamtejszej kadrze. Tylko jedną francuską bramkę na rosyjskim turnieju zdobył piłkarz całkowicie wrośnięty we francuskie terytorium (Benjamin Pavard, w miasteczku Jeumont wiszą teraz setki plakatów z jego podobizną), jeśli pozostali liczebnie stanowią 70 proc. francuskich zasobów kadrowych, to dla francuskiego wyniku zasługują się w 90 proc., inna Francja już zwyczajnie nie istnieje.

A jak wnikniemy w losy jednostek, to poznamy mnóstwo pociągających, czasami nawet fascynujących historii. Historii rzadko zresztą opisujących wewnętrzne zmagania ludzi z tożsamościowymi dylematami, częściej nie ma tu żadnych wątpliwości – choć taki np. Umtiti, który stuknął gola Belgom, urodził się we wspomnianym Yaoundé, to ani przez moment nie wahał się, kogo reprezentować. Odwiedzał go w domu legendarny kameruński napastnik Roger Milla, namawiał na grę dla kraju pochodzenia i piłkarza, i mamę, i brata, tłumaczył młodemu, że jeśli wybierze reprezentację trójkolorowych, nigdy nie zdoła wystąpić na mundialu (że niby za słaby, nie zechcą go), a młody Samuel uparcie powtarzał: „Kamerun nie jest dla mnie żadną opcją, chcę grać dla Francji i nie zmienię zdania tylko dlatego, że nie dostałem powołania”. Bo z Afryki wyjechał jako dwulatek, dorastał gdzie indziej, jest chłopakiem z Lyonu, wychowankiem tamtejszego klubu.

Powyginanych drzew genealogicznych wyrasta w Europie coraz więcej, szumią już niemal wszędzie, znikają okolice jednorodne, bałkańskimi uchodźcami wojennymi stoi Szwajcaria, załamani klęską Niemcy nagle zauważyli tureckie pochodzenie Mesuta Özila (zauważyli po 92 meczach, wcześniej Angela Merkel wskazywała go jako symbol udanej integracji, inna sprawa, że swoje nabroił), dla drużyny narodowej Danii gola strzela piłkarz ze słowem „Yurary” na plecach, czyli Yussuf Yurary Poulsen – chłopak od (nieżyjącego już) tanzańskiego ojca, mógł grać też dla Tanzanii. My, Polacy, coraz bardziej się od reszty kontynentu odróżniamy, ale zmiana nadciąga nieunikniona, to jasne jak Słońce, zresztą niewiele brakowało, by trener Adam Nawałka poza Thiago Cionkiem zabrał na mundial Tarasa Romańczuka, co zresztą wiernie odbijałoby nadwiślańską rzeczywistość, skoro sąsiadów ze wschodu przyciągnęliśmy już ponoć dwa miliony. Doprawdy, MŚ 1986 to odległa epoka, schowana za siedemdziesięcioma górami i siedemdziesięcioma lasami, nabrałem wątpliwości, czy jej w szczenięctwie aby nie wyśniłem.

Tym dziwniejsze, że nadal się różnorodnością aż tak zajmujemy, nadal – jak podczas słynnego lata ’98 – aż tak zauważamy, że francuski medal mundialu ma kolor postkolonialny, nie zobojętnieliśmy na zjawiska, które stały się przecież wszechobecne. I to nie tylko my – ja – czyli Polacy, ale wszelkie inne nacje, o międzykontynentalnej mozaikowości wtorkowych półfinalistów rozpisywano się w zatrzęsieniu innych języków, migotały nią tytuły, zdjęcia, całe internetowe portale. Klimat zmienił się dawno temu, a rozsłonecznione, upalne popołudnie wciąż przyjmowane jest, jakby era lodowcowa była wczoraj.

Rozmyślam o tym, gdy zaglądam w życie rodzinne piłkarzy o pokręconej tożsamości. Dowiaduję się, że Axel Witsel – z ojca z Martyniki, gra dla Belgii, mógłby reprezentować Francję – związał się Rafaellą Szabo, pół Rumunką, pół Węgierką, oboje po pięciu latach w Rosji przenieśli się Chin. Kim będą ich dzieci (mają dwójkę)? Jak zdefiniuje siebie córka, którą Griezmann – Francuz z pochodzącego z Niemiec ojca i pochodzącej z Portugalii matki – wychowuje z Eriką Chopereną, rodowitą Baskijką? I wreszcie Adnan Januzaj, spróbujcie się nie pogubić – on gra i urodził się w Belgii, mamę ma z Kosowa, tatę z Albanii (ponoć nakłaniał syna, by grał dla tej drużyny), babcię z Serbii, dziadka z Turcji, a jego narzeczona to urodzona w Londynie częściowo Irlandka, a częściowo cypryjska Greczynka. Serio, potomkowie tej pary będą potrzebowali już wyższej wyobraźni przestrzennej, żeby cokolwiek pojąć.

Wiem, że geny krążą nie tylko w futbolu, ale odnoszę wrażenie, że w futbolu z powodu jego wszechogarniającej kosmopolityczności krążą intensywniej, futbol czy w ogóle sport jest jak laboratorium, wyprzedza inne branże i społeczności, wyjątkowo szybko obala kolejne bariery, krótko mówiąc – przepowiada przyszłość. Pozwala już dzisiaj zobaczyć, jak poplączemy się totalnie, jak niczyjej tożsamości nie będziemy ustalać z zewnątrz, pozostanie nam jedynie każdą konkretną osobę zapytać, kim się czuje.

środa, 11 lipca 2018, rafal.stec
Tagi: MŚ 2018
Komentarze
2018/07/11 18:32:26
"Mozaikę już przetrawiłem. Teraz nakręca mnie "prototyp bramkarza nowoczesnego", chociaż w głębi duszy chyba jednak bardziej będę sprzyjał Chorwatom. Też mozaika, tylko ligowa.
-
Gość: Lordroy, 188.188.71.*
2018/07/11 22:06:00
Może z Anglikami jest teraz tak jak ostatnio z Tottenhamem? Grają porządnie, przełamali się i wygrali karne... wiec teraz przegrają karne?
-
2018/07/11 22:20:44
Ja trzymam za Anglikami, tym bardziej, że właśnie wszedł na boisko kolega @danny.rose , niech natchnienie go nie opuszcza i nawiedzi ze zdwojoną siłą!
-
Gość: Lordroy, 188.188.71.*
2018/07/11 22:31:34
@stanislaw

No ja właśnie raczej tez, choć za każdym razem kiedy po golu albo wygranym meczu Angole zaczynaja mi nad uchem śpiewać o Brexicie, to mi na chwile przechodzi.

No ale to chyba i tak nie będzie mieć znaczenia...
-
2018/07/11 22:43:01
No i wehikuł czasu zatoczył koło, Chorwatom udało się to, o co grali 20 lat temu.
Szkoda, że tylko na forum obstawiałem ich udział w finale...

A Francja ma komfort, jak chyba żaden inny finalista wcześniej - dzień odpoczynku więcej i rywal, który w turnieju rozegrał 90 minut więcej.
-
Gość: Ropek, *.play-internet.pl
2018/07/11 23:25:22
A gdyby porownac zdjecia reprezentacji Chorwacji sprzed 20/30/40 lat to takiego zaskoczenia jak w przypadku Francji raczej nie ma:=)
-
2018/07/11 23:32:36
@antropoid
A Francja ma komfort, jak chyba żaden inny finalista wcześniej - dzień odpoczynku więcej

Na 9 ostatnich finałów, sześć razy wygrywała drużyna która miała o dzień odpoczynku mniej.
-
2018/07/11 23:46:06
@bartoszcze
No i dodatkowy mecz w nogach ;p kurde 90 minut.

Chorwaci dziś triumfowali kulturą gry, bo fizycznością musieli ustąpić, mieli na etapie dogrywki 5 km mniej przebiegniętych. Francja nie ma tylu słabych punktów co Anglia, mentalnie jest też o wiele silniejsza.

Ale mam nadzieję, że Chorwaci znów pozytywnie zaskoczą! xD
-
2018/07/11 23:54:35
"Zdjęcia Chorwacji sprzed 40 lat"? Bardzo interesujące...
-
2018/07/11 23:56:30
Trudno przesądzać, ale obydwa finały zapowiadają się bardzo interesująco...
-
2018/07/11 23:59:20
Oczywiście o finałach na poważnie.
-
2018/07/12 00:08:17
Też tak pojmowałem kadrę Francji, jak Autor, ale potem dowiedziałem się, że już 10 lat wcześniej mieli parę czarnoskórych stoperów.

A piłka nożna to taki sport, w którym gra się 120 minut, a potem awansują Chorwaci :)
-
2018/07/12 00:23:43
@bartoszcze

Mecz w niedzielę, więc już tę dobę pal sześć, ale te 90 min. więcej może im wyjść bokiem.

Niby w tenisie nie takie dysproporcje są przełamywane, ale to jednak sport jednostek.
-
2018/07/12 10:46:53
I jak tu nie pomyśleć o wprowadzaniu efektywnego czasu gry przy takiej parze finałowej? ;)
-
2018/07/12 11:37:08
Nieco poza tematem: podobno go mamy. Doi krowy, pije mleko, słucha Chopina.
-
2018/07/12 11:45:48
Boniek przebił transfer Cristiano i wszystkie mundialowe sensacje...
-
2018/07/12 12:20:17
jak Anglicy mieli liderów w środku pola, a nawet o jednego za dużo, to nie bardzo miał kto strzelać, jak ma kto strzelać, to liderów o dwóch za mało; zawsze coś nie tak z tą reprezentacją.

w sumie, te mistrzostwa pokazują jak bardzo zależni od swojego klubowego otoczenia są malowani na idoli napastnicy strzelający mnóstwo goli w sezonie. odcięci od maszynerii zespołowej okazują się w sumie niewiele warci. Harry Kane znikł jak kamfora, ewentuwalnei jak Robert Lewandowski.

ktoś powie, że to naturalna sytuacja dla napastników, a ja od razu się z nim nie zgodzę, bo Kane czy Lewandowski są dostatecznie dobrymi piłkarzami, by nie dać się w takiej szufladce zamknąc, czy to w ocenach i kategoryzacjach, czy w bezpośredniej rywalizacji boiskowej. za dużo potrafią, żeby przez 90-120 minut wyłącznie czekać na Godota i opuścić stadion bez potrzeby wzięcia prysznica.

taki Mandzukic pokazał, że można łączyć przyjemne z pożytecznym, nabiegał kilosów, naodbierał piłek, napsuł krwi rywalom, a na koniec jeszcze w stylu rasowego drapieznika pola karnego wysłał Anglików do krainy wiecznych łowów i bonusowo ukradł dobre 2 minuty wzruszającymi scenami hamletyzowania między kontuzją zmuszającą do pokładania się na trawie i zejścia z boiska, a pragnieniem dalszej gry, choćby w pozycji siedzącej.

jasne, za 2 miesiące nikt nie bedzie pamietał, ale to w sumie taki kamyczek do ogródka dyskusji, co by było gdyby istniało w klubowej piłce salary cap i Kane czy Lewandowski nie mogli liczyć na przewagi wynikające z gry w zespołach, które stać na utrzymywanie batalionu wysokiej rangi dogrywaczy piłek, z których strzelają te swoje dżyliony goli.

na ile klasę piłkarza określa otoczenie ? niby do bolida ferrari nie sadza się za kierownicę byle kogo, ale zawsze powstaje pytanie, czy ten zza kierownicy nie jest bylekim właśnie dlatego, ze ktoś zaryzykował i go tam posadził, i na ile to położenie koniec końców zaczyna określać jego klasę i tak go uzależnia i formatuje, że wyciągnięty za kołnierz zza tej kierownicy i posadzony w poldku albo audi nie umie nawet zakrętu porządnie wykonać, chociaż to właśnie w tym poldku czy audi powinien błyszczeć dowodami na swoje wyszkolenie.

Kane pójdzie pewnie za 250 mln E, w końcu ma jeździć w ferrari, a nie prowadzić poldka, ale pytanie pozostaje : na ile jest to wybitny piłkarz, a na ile produkt swojego środowiska; bo wybitny piłkarz da na to dowodów w każdym poldku świata, a Kane właśnie kończy mundial nie tyle za kierownicą tego pojazdu, ale w jego bagażniku.
-
2018/07/12 12:32:26
@letniewino

co do wczorajszego o symulowaniu [Neymara].

ja bym był za tym, żeby zawodnika "zwijającego się" i udającego konwulsje, po prostu automatycznie żenić z noszami i ratować mu życie poza boiskiem.

może leżeć na boisku przez 20 sekund, w 21 sekundzie wbiega na boisko czterech sanitariuszy i w 5 sekund go wynosi. Na wszelki wypadek powinny być 3 takie ekipy, gotowe do natychmiastowego sprintu.

bez żadnych żółtych kartek czy czegośtam, zatrzymać grę, błyskawicznie na nosze i gramy dalej. To sędziowie przedłużają taki spektakl, bo chodzą wokół niego, zastanawiają się, pytają czy spisał testament i jaką melodię życzy sobie na pogrzebie, zamiast od razu zawołać sanitariuszy i znieśc go z boiska w ustronne miejsce.

a sanitariusze niech wykonają bez pośpiechu wszystkie potrzebne badania, zmierzą puls, poziom cukru, prześwietlenia wszystkie możliwe wykonają, a potem dopiero pozwolą wrócić warunkowo na boisko. Klient będzie się zrywał na równe nogi po każdym kolejnym upadku i odechce mu się symulowania raz na zawsze.

albo zasada, ze zniesiony z boiska zawodnik nie moze wrócić do gry przez następne 3 minuty : ci naprawdę kontuzjowani będą tych 3 minut potrzebowali naprawde, a symulant będzie w czyśćcu, te 3 minuty będą mu się dłużyły w nieskończoność. I też pożałuje.

proszę z mojego pomysłu śmiało korzystać, nie będą zgłaszał pretensji do praw autorskich ;i tantiem[ów] od każdego zniesienia : wykonanego lub nie ;]
-
2018/07/12 13:09:54
@wielmozny.pan.przecinek
Szybkie nosze
Się zgadzam, jakby to jakoś sensownie wyklarować i ujednolicić pod tym względem (czyli faktycznie dać zawodnikowi jakiś krótki, z góry określony czas na zebranie się, a jak nie, to nosze i za boisko), to by turlanie się Neymara w większości przypadków przeszło bez echa, bo gra toczyłaby się dalej (chyba, że wturlałby się z powrotem - jego na wszelki wypadek można byłoby nieco dalej wynosić). Za boiskiem niech fachowcy rozmawiają z delikwentem, niech pytają czy faktycznie tak mu źle, czy tylko popsikać i wraca, bo nie wiem, czemu usilnie usiłuje ustalić to sędzia, skoro lekarzem nie jest. Jak rozumiem, sędziowie w większości nie chcą prosić o pomoc medyczną/nosze, bo nie chcą niepotrzebnie wydłużać przerwy, ale właśnie przez to wydłużają. Nawet jeśli transport noszowy nie byłby w stanie w parę sekund się pojawić i zniknąć z ładunkiem, to i tak w większości przypadków byłoby szybciej, nawet gdyby taszczyli zawodnika spod jednej bramki za drugą, niż gdy sędzia urządza rozmowy ze zwijającym się z bólu. Oczywiście, istnieją sytuacje (oby jak najmniej), gdy zawodnika ruszać nie wolno, tylko trzeba działać na miejscu. Na szczęście są one rzadkie, a pomoc medyczna nie pozwoli na jakiekolwiek działania zagrażające życiu i zdrowiu piłkarza.
Tak przy okazji - pamiętacie, na którym turnieju postanowiono zwozić kontuzjowanych piłkarzy meleksami? Jeden się przewrócił z zawodnikiem, a ten wydobył się spod niego, wkurzony machnął ręką i poczłapał za boisko o własnych siłach.

Anglicy i pozostałe
Warto także dodać, skoro wywołujemy do tablicy, że Kane'a, podobnie jak Lewandowskiego, uczyniono kapitanem. Obu ta funkcja nie tylko przerosła, ale też - być może - sparaliżowała. Obie drużyny znalazły się w sytuacji, gdy trzeba było zagrzewać do boju, mobilizować, dawać sygnał do walki, do ataku, a nie było na boisku nikogo, kto by się za to zabrał. Kane wczoraj pracował ile mógł, starał się robić swoje i tyle, ale żeby miał jakiś wpływ na drużynę, na to, żeby się wzięli w garść po straceniu bramek - tego u niego nie było. Lewandowski wiadomo, nie będziemy roztrząsać po raz tysięczny, wystarczy wspomnieć, że kiepsko zabrzmiał jako kapitan, gdy mówił o swoim wyszkoleniu, dlatego wiele osób ma mu to za złe. Że zamiast powiedzieć coś o drużynie i dla drużyny, wziąć na klatę, ile kapitan powinien, pośrednio przelewa odpowiedzialność za zły wynik na kolegów. A gdyby nie był kapitanem i powiedział to po prostu jako podstawowy napastnik? A to już jest różnica, stwierdzenie może niezbyt fortunnych faktów po porażce, nie byłoby za co go rozjeżdżać medialnie. Zarówno Anglikom jak i nam trzeba lidera, ale nie w rozumieniu najlepszego/najbardziej bramkostrzelnego/najatrakcyjniejszego transferowo piłkarza, tylko lidera mentalnego. Może niezbyt wybitnego piłkarsko, ale za to odważnego, niepoddającego się, wkładającego głowę tam, gdzie inni cofają nogi, idącego do przodu, niezależnie co się właśnie stało. Pytanie, kto mógłby się stać takim liderem w Anglii, a kto u nas.
-
2018/07/12 13:10:45
@antropoid
"Boniek przebił transfer Cristiano i wszystkie mundialowe sensacje..."

Można na siłę szukać uzasadnienia gdzieś w świecie, bo przecież jakiś Southgate zanim dostał kadrę seniorów, też nie miał wielkich sukcesów/doświadczenia, ale wiadomo, że na siłę, bo przecież historia Allardyce'a znana, bo przecież nieporównywalny krajobraz ligowy itd. itd. Trochę to tak wygląda, jakby Boniek obejrzał kilka meczów Wisły Płock, zauroczył się, chemia uderzyła do głowy i kompletnie zapomniał, w jakiej to lidze ten klub się tak wyróżniał stylem, zresztą przecież i tak nie był na tyle zbilansowany, żeby chociaż puchary sobie zapewnić (nie wnikam tu, czy celowo nie chciał i w stronę tych słynnych kwestii "pocałunków śmierci" też nie bardzo mam zamiar zerkać).

Fornalik i Nawałka mieli większe "doświadczenie" od Brzęczka. I na nic zaklinanie rzeczywistości, że "selekcjoner to nie trener". Mamy do czynienia z zagraniem jeszcze bardziej hazardowym niż w przypadku Nawałki. Jeśli tym razem Boniek będzie miał nosa, to będą go nosić na rękach, ale bardziej prawdopodobne, że powoli kibic zacznie pomstować na jego prezesurę. Tutaj też wchodzi problem autorytetu Brzęczka - oczywiście piłkarza żadnego to nie będzie rozgrzeszać, jeśli nie będzie szanował selekcjonera, ale warto by było, żeby ten ostatnio czymkolwiek więcej się wyróżnił niż kawałkiem sezonu w Płocku.
-
2018/07/12 13:29:15
@letniewino
"Kane wczoraj pracował ile mógł, starał się robić swoje i tyle, ale żeby miał jakiś wpływ na drużynę, na to, żeby się wzięli w garść po straceniu bramek - tego u niego nie było. "

Moim zdaniem Kane dużo lepiej brzmi w wywiadach, bardzo rozsądnie - choćby w tym wczorajszym dla TVP. Plus dla Barszczaka, że go zagadał. Co do boiska - Southgate popełnił błąd ściągając Sterlinga. Oczywiście miał kilka nieudanych zagrań, ale np. przy jednym z nich wcześniej minął dwóch Chorwatów na małej przestrzeni. Niejednemu znawcy się wydaje, że Sterling nie błysnął, że przecież się nie pokazał, nie nastrzelał całej przysłowiowej "czopki" na mundialu, ale ten zawodnik był istotny dla kreacji i ściągania na siebie kilku zawodników przeciwnika. Mam wrażenie, że bez niego stracili sporo atutów z przodu. Rashford tego wcale nie rekompensował - to inny typ piłkarza, z Chorwatami nie miał szans wiele ugrać. W dogrywce nie było już nikogo, kto by potrafił utrzymać, zrobić kółeczko i dograć.
-
2018/07/12 13:38:34
Problem z "szybkimi noszami" jest taki, że jeśli zawodnik naprawdę doznał urazu i wymaga pomocy, to drużyna faulująca ma korzyść z faulu - gra 11 na 10.

Oraz: zmiany zmianami, a Anglicy się posypali psychicznie. Ciekawe, że tak samo w sumie było po straconej bramce i z Kolumbią, i z Tunezją.
-
2018/07/12 13:48:31
@martin
piłkarzom o dziwo bardziej potrafi imponować kariera zawodnicza niż trenerska, więc o autorytet Brzęczka, przynajmniej na wstępie byłbym raczej spokojny. To co mnie martwi, to kompetencje, ładny rok w Wiśle, ale raczej nie pasmo sukcesów ma w trenerskim CV pan Brzeczek.

Wolałbym trenera mającego za sobą doświadczenie reprezentacyjne jako szkoleniowiec, niekoniecznie pierwszy, wystarczy asystent. Engel, Janas, Leo i Nawałka takie przed objęciem kadry posiadali, i wypadli zdecydowanie lepiej niż Boniek, Fornalik i Smuda.

I zgadzam się a airboellem IMO mentalnie przede wszystkim wysiedli Anglicy. Ze zdenerwowania mało sobie sami gola nie strzelili.
-
2018/07/12 13:57:13
Ja mu życzę w każdym razie jak najlepiej, bo IO spoko, ale potem to Jerzy najbardziej polskiemu kibicowi repry kojarzy się ze zdruzgotaniem zainwestowanych marzeń w starcie ze Szwecją w "kotle czarownic" i chorzowskim rajdem Ljungberga. Jeśli będzie w stanie to skojarzenie zmienić, to Boniek trafi w dychę.
-
2018/07/12 13:58:11
Laga na Lewego i murarka i spokojnie mozna myslec o strefie pucharowej obojetnie jakiego turnieju. Pilka reprezentacyjna sie skonczyla :D
-
2018/07/12 14:02:49
@ martin.slenderlink
Jasne, Kane'a w wywiadach miło posłuchać. Taki szczegół choćby - jego się dobrze rozumie i bez tłumaczenia albo "spod" lektora. Była taka scenka rodzajowa po Szwecji, gdy w naszym studio prezentowano rozmowę z dwoma piłkarzami - byli to Kane i chyba Maguire (albo Stones?). Pierwszy wypowiadał się elegancko, zwięźle, zrozumiale, z sensem, chociaż właśnie zasapany schodził z boiska, przy drugim trzeba się było mocno wytężyć uszy, żeby wyłapać, co mówi. Wiadomo, że wchodzą w to jeszcze kwestie akcentu, z której strony Anglii kto jest, itp. ale naprawdę różnica była spora. Wygląda na to, że Kane taki właśnie jest: poukładany, rozsądny, pracowity, robiący swoje. Tylko to zbyt mało, żeby porwać za sobą całą drużynę w trudnych momentach. Pod tym kątem to chyba najlepsze wrażenie robił Pickford, ustawiał trochę obrońców, potrafił wrzasnąć, ale poza ryknięciem na obrońców to bramkarz niewiele może. Gdy trzeba biec do przodu, on zostaje z tyłu.
A Sterling mógł spokojnie do końca meczu pełnić funkcję "robiącego miejsce" - robił tyle wiatru z przodu, że nie było bata, żeby go odpuszczać, ktoś musiał za nim biegać nawet do beznadziejnych piłek, bo ten do nich doskakiwał. Rashford to nie ta para kaloszy.

@airborell
Ale teraz w sumie też tak jest - gdy sędzia w końcu dojdzie do wniosku, że jest potrzebna większa pomoc, to też jest ona udzielana poza boiskiem, a gra toczy się w 10 na 11.
A wyobraźcie sobie coś takiego: faulujący schodzi razem z faulowanym, czeka przy linii bocznej, aż tamtemu skończą udzielać pomocy i wchodzi razem z nim. Ewentualnie wchodzi razem z piłkarzem, który zmienia kontuzjowanego. To byłby dopiero kosmos :) A jakie pole do popisu dla symulantów: "udaj, że Messi/CR cię sfaulował i niech cię zniosą na parę minut".
-
2018/07/12 14:09:11
Anglicy się posypali psychicznie. Ciekawe, że tak samo w sumie było po straconej bramce i z Kolumbią, i z Tunezją

Chorwaci zaś w każdym meczu fazy pucharowej tracili pierwsi gola.
-
2018/07/12 14:13:25
@letniewino
"A Sterling mógł spokojnie do końca meczu pełnić funkcję "robiącego miejsce" - robił tyle wiatru z przodu, że nie było bata, żeby go odpuszczać, ktoś musiał za nim biegać nawet do beznadziejnych piłek, bo ten do nich doskakiwał. Rashford to nie ta para kaloszy."

Dlatego właśnie nie rozumiem tej medialnej papkowatej nagonki, do tego podchwytywanej przez polskich komentatorów i nawet dziennikarzy. Choćby dzisiaj na sport.pl pojawia się headline, że "Sterling to jedyny Anglik, który zawiódł". Nikt nie patrzy na to, jak był ustawiany - gdzie bywał na boisku, na asystę w pierwszym meczu (owszem mało, nie błysnął spektakularnie też w całym turnieju, coś tam też zmarnował, ale mając go, Anglicy od razu zyskują przestrzeń z przodu - jeśli ktoś tego nie widzi, nie powinien brać się za oceny).
-
2018/07/12 14:18:12
@airborell

masz rację, te 3-minutowe pauzy mogłyby skutkować wylewaniem dziecka z kąpielą.

trzeby by nad tym pogłówkować.

@letnie wino

właśnie.

ale coś czuję, że gdyby nad tym popracować, byłby to forma efektywnej walki z floperami, bo karanie ich kartkami uważam za niezbyt trafione. kartki powinny byc jednak za zachowania niebezpieczne dla zdrowia innych zawodników, chociaż... niektóre pady Neymara mogą u nich powodować napady histerycznego śmiechu, grożącego trudnymi do opanowania skurczami brzucha i intensywnym łzawieniem z oczu, więc kto wie : moze by się to dało jakoś podciągnąć pod tę kategorię.

celna uwaga - obaj ci gracze kapitańskiego tanga nie zatańczyli z zespołem.

imo, po części dlatego, że, jak mądrze zauważyłeś, nie miał kto tego zrobić, więc wzięto ich, jako zawodników teoretycznie najlepszych, tyle że takie metody wyłaniania kapitanów drużyn działają w piłce podwórkowej i to wśród juniorów młodszych, a nie na tak wysokim poziomie jak mundial; albo najbardziej profesjonalnych, pracowitych i cnotliwych, ale to nadal nie gwarantuje zdolnosci liderskich.

generalnie, trudno kogoś wybrać, kto by miał w sobie to wszystko i na dodatek takiego ducha bojowego i zarażał nim na masową skalę, a przy okazji jakiś autorytet i umiejętności, które by go nie deprecjonowały, bo co to za kapitan, który robi same straty i wybija na tzw pałę, a kolegów zagrzewa do morderczego tempa biegania w celu odzyskania piłki ;].

dla Polski rozwiązanie widzę proste : przyjąć jednak uchodźców i pójśc w ślady Belgii czy Francji. u nas nawet jak się pojawiał charakterny chłopak, to marnował się w kasynach i przy barku. taka kultura wschodnia.

Anglia paru kandydatów by się znalazło, są w procesie rozwoju, na razie widać było korzystną mowę ciała i pewną determinację, więc jakieś zalążki owszem, póki co jednak wpływ wywierali lokalny, czyli głównie na siebie samych. Koledzy, ba - drużyna, pozostawali poza zasięgiem tych wyładowań energetycznych.

swoją drogą, takich kapitanów-snajperów, to raczej chyba w futbolu niewielu było ? zazwyczaj rekrutowali się chyba spośród stoperów, środkowych pomocników lub bramkarzy, więc na pozycjach gdzie osobowośc jest wręcz wskazana i konieczna do zarządzania materiałem ludzkim. taki snajper , to w końcu końcowa stacja układu pokarmowego w zespole, jak by nie patrzeć, ma tylko jedno do zrobienia ;]
-
2018/07/12 14:59:46
@wielmozny.pan.przecinek
"bo co to za kapitan, który robi same straty i wybija na tzw pałę, a kolegów zagrzewa do morderczego tempa biegania w celu odzyskania piłki ;]"

Przy takim postawieniu sprawy moja wyobraźnia od razu podsunęła kilka kandydatur u nas w drużynie :) Weźmy takiego Krychowiaka zagrywającego z bliżej nieznanego powodu w bliżej niesprecyzowane okolice tak zwanego "pomiędzy" Bednarka i Szczęsnego, krzyczącego: dawać, dawać, k...., do piłki, do przodu, Senegalczyk biegnie, szybko, k...., chłopaki, SZYBKO!!!
A po meczu: "bo mnie nie wyszkolono w precyzyjnym podawaniu do tyłu"
(nie wiem czemu, ale mnie to bawi :))
-
2018/07/12 15:26:31
Jest jeszcze jeden kandydat. "Tak zmienialiśmy, że w pewnym momencie sami nie wiedzieliśmy, jak mamy grać" - tak to mniej więcej chyba szło.
Nie ma się co pastwić. Nikt nie miał pretensji do Lewandowskiego co najmniej do Kopenhagi. Wyniki w jakimś tam sensie chemię w środku budują.
-
2018/07/12 15:57:43
@martin

Z tym autorytetem może być właśnie największy ból.
Facet po jednym udanym sezonie z prowincjonalnym klubem, w przeraźliwie słabej polskiej lidze, który jako piłkarz grywał w prowincjonalnej lidze austriackiej, będzie musiał przekonać do siebie "jegomoście" z Bundesligi, Seria A, czy Ligue 1.
Nawet z siostrzeńcem pod ręką, po mundialu, który z nich spuścił sporo powietrza nie będzie miał łatwo.
-
2018/07/12 16:05:11
Pamiętam pretensje, że Fornalik, a on przynajmniej wcześniej pokazał, że coś umie. Brzęczek to totalna zagadka dla mnie.
-
2018/07/12 16:44:11
Tu jeszcze kasa ma niebagatelne znaczenie, zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę, że na mundialu chyba tylko selekcjoner Senegalu zarabiał mniej, niż polski.
To sporo wyjaśnia.
-
2018/07/12 16:55:54
@Sterling

Sterling był w tym meczu moim zdaniem kluczowy, grał bardzo dobrze, zszedł zaś, bo był wypompowany (nie jestem statystykiem, ale jestem prawie pewien, że miał najwięcej sprintów z całej drużyny). Wtedy gdy zszedł, wszystko się definitywnie posypało. Rashford to jednak inny zawodnik, tam potrzebny był drugi Sterling, albo chociaż Hazard ;-)

@Brzęczek

Zauważcie, że - z zachowaniem proporcji - to trener trochę jak Southgate
-
2018/07/12 17:48:20
@414
Z zachowaniem proporcji, to mógłby być Magiera ;) Gareth miał wcześniej doświadczenie z reprezentacją juniorów. U nas też w XXI wieku lepiej wypadali trenerzy którzy wiedzieli z czym je się selekcja, którzy przyglądali się pracy innych jako asystenci(Nawałka), lub właśnie pracowali z juniorami(Engel, Janas), idealnie jeśli pracowali w innych repach (Leo). Natomiast ci bez takiego przygotowania(Boniek, Smuda, Fornalik) wypadli zdecydowanie bladziej.
-
2018/07/12 18:07:04
Muszę przyznać, że jak rano dotarła do mnie wiadomość, to w pierwszej chwili zaniemówiłem i zanieklikałem. Odkąd pamiętam Boniek zawsze lubił zaszokować (z różnym z resztą skutkiem), ale tym razem przeszedł samego siebie. To co zrobił to polanie ogniska benzyną, w którym już tkwił granat.
Jak zacząłem dochodzić do siebie, moją pierwszą myślą było, że dbający o detale Nawałka na odejściu dopilnował, żeby następna reprezentacja nie miała prawa być lepsza od jego.
Nie mam podstaw do oceny kompetencji Brzęczka. Może to jest najwybitniejszy trener, ale żeby mógł coś z reprezentacją zrobić pierwszym jego meczem w roli selekcjonera powinien być mecz pożegnalny Kuby. I to jeszcze przed meczem z Włochami w LN.
A to mając w pamięci ostatnie cztery lata (wizyty przedmeczowe w szatni w trakcie kontuzji, pierepałki z opaską, głośne zapowiedzi, że sam z reprezentacji nie zrezygnuje i żałosna scena z zaliczeniem 101 meczu w reprezentacji w ostatnich minutach meczu z Japonią) właśnie dla Brzęczka zadanie niemożliwe do wykonania.
A jeżeli tego nie zrobi to to musi pieprznąć. Chyba, że Bońkowi o to właśnie chodzi... - wtedy nikt już nie będzie dyskutował o pieniądzach dla selekcjonera z prawdziwego zdarzenia.
-
2018/07/12 18:21:28
"Z zachowaniem proporcji" - Brzęczek nigdy nie był w szatni, nigdy nie otarł się o poziom i warunki pracy, w jakich pracuje trzon reprezentacji.
-
Gość: Katarzyna Konopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/07/12 18:25:59
A propos tematu notki- selekcjonera reprezentacji Szwecji, gdy ogłoszono powołania na mistrzostwa, pytano o to, dlaczego większość nazwisk zawodników brzmi typowo szwedzko. I rzeczywiście- zaskakująco mało w kadrze było piłkarzy o imigranckich korzeniach. W przypadku Szwecji podobnie było zresztą z reprezentacją hokejową(w tym roku mistrzostwo świata)- w składzie też poza Miką Zibanejadem same typowo szwedzkie nazwiska.
-
2018/07/12 19:11:14
@Katarzyna Konopka
Zdaje się mecz pucharowy którejś z naszych drużyn sędziował lub miał sędziować zespół ze Szwecji - na 4 sędziów tylko jeden miał "typowo szwedzkie" nazwisko ;)
-
2018/07/12 21:13:44
Przeglądam komentarze po decyzji Bońka i moje zdziwienie rośnie.
Trudno posądzać dziennikarzy o doświadczenie i wiedzę w zakresie organizacji pracy zespołowej, ale jak czytam, że Brzęczek będzie posługiwał się informacjami i ocenami na temat piłkarzy uzyskanymi od Kuby, czy nawet, że Brzęczek "będzie batem na Lewandowskiego" i wspólnie z Kubą będzie pilnował, żeby Robert mocniej integrował się z szatnią, to zaczynam zgrzytać zębami.
Ale najbardziej zaskoczył mnie sam Boniek, porównując doświadczenie Brzęczka do doświadczenia Kazimierza Górskiego przed objęciem reprezentacji. A ponieważ pamięć jest zawodna (nie raz dałem tego dowód na blogu) więc zajrzałem do Wikipedii. Oczywiście tak jak pamiętałem, Górski miał bogatsze doświadczenie klubowe i wcześniej dwukrotnie prowadził reprezentację młodzieżową. Za nim doprowadził drużynę do trzeciego miejsca na MŚ, przeprowadził ją przez eliminacje i zdobył z nią Olimpijskie Złoto.
P.S.
Mam nadzieję, że Robert na sytuację zareaguje prawidłowo i żeby "ułatwić wejście" nowemu trenerowi złoży opaskę kapitańską.

-
2018/07/12 21:55:40
@szwedzka mozaika

Jednak najwybitniejsi Szwedzi na przestrzeni ostatnich lub przedostarnich lat, to mazaikowicze: Larsson i Ibrahimowic. Warto też zauważyć jednego z prekursorów tego ruchu w reprezentacji Trzech Koron, a mianowicie Martina Dahlina.
-
2018/07/12 22:25:05
@trener z zachowaniem proporcji

Kończę czytać "Ludzi znikąd" Calvina (bardzo dobra, wielopoziomowa opowieść o zmieniającym się świecie nie tylko futbolu, głównie z perspektywy skautów) i tam trwa w tle nieustająca dyskusja, czy - upraszczając - ważniejsze przy ocenie młodego zawodnika są twarde dane i statystyka, czy niewytłumaczalne przeczucie, bazgroły zapisane przez znawcę na pudełku po fajkach, coś co Anglicy określają stwierdzeniem: "czuję to w kościach". Otóż ja czuję w kościach, że Brzęczek będzie dobrym trenerem. Problem w tym, że miałem ze dwa złamania i parę razy przekręciłem kostkę, więc nie wiem czy te moje kości są cokolwiek warte i czy nie oszukują.

@twojastara

Kości czaszki rezonują, że Magiera byłby lepszy!

Ale tak naprawdę, to nie wiadomo.
-
2018/07/12 22:51:02
@Stanisław
"Kości czaszki rezonują, że Magiera byłby lepszy!" - i paru innych w tych okolicznościach chyba też.
P.S.
1/ Złamań nie miałem, a skręcenie (nogi w kostce) tylko jedno, które rozchodziłem, żeby trzy tygodnie później szusować na nartach. Może dlatego nic nie czuję.
2/ Przykro mi, że znowu w roli Kasandry... - zwłaszcza, że nigdy tej cholery specjalnie nie lubiłem.
-
2018/07/13 01:52:58
@martin.slenderlink
Moje pierwsze skojarzenie z Brzęczkiem, to bramka strzelona na Wembley przeciwko Anglikom w kwalifikacjach do Euro 2000. Wtedy jak nam Scholes zapakował 3 bramki w tym jedną ręką.
-
2018/07/13 07:43:51
@vince1987
Mam w pamięci radość Brzęczka po tym golu. Niech to będzie dobry omen - w końcu dziś piątek trzynastego - że będziemy oglądać takiego szczęśliwego Brzęczka tym razem za linią boczną ;)
To w tym meczu wyszliśmy na Anglików w siedmiu obrońców? Czy to jeszcze było wcześniej - kiedy w naszym ataku szalał Citko?