Blog > Komentarze do wpisu

Polskie hokus-pokus

Najwyższa pora ujawnić najskrytszą tajemnicę piłkarskiej reprezentacji kraju. Najwyższa, bo inaczej podczas jutrzejszego oglądania sparingu z Litwą znów nie mieliście pojęcia, jak arcyważne wydarzenie oglądacie. Felieton z poniedziałkowej „Gazety” przeczytacie tutaj.

poniedziałek, 11 czerwca 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/06/11 14:10:36
Osobiście nie przepadam za towarzyskimi meczami.Nie są miarodajne .Oglądam i mam mieszane odczucia
-
2018/06/11 17:05:52
Mecz z Litwą jest niepotrzebny. Lepiej było zagrać wewnętrzną gierkę pierwszy zespół kontra drugi. Nasze piłkarzyki potrzebują odpoczynku, bo w meczu z Chile było widać, że fizycznie są jeszcze nie do końca przygotowani.
-
2018/06/11 18:53:19
No cóż? Jeżeli przegramy z Senegalem to nie przez brak szamana...
To wszystko układa się w jedną logiczną całość. Chowanie się za przesądami, drobiazgowymi planami, szczegółowymi schematami, opieranie się w selekcji na zaufaniu, a nawet medialne ble.ble to brak pewności siebie. To utrudnia kierowanie drużyną w trakcie meczu, reagowanie na bieżącą sytuację korektą ustawienia czy zmianami personalnymi, bo one też muszą być zaplanowane.
-
2018/06/11 19:56:17
No i po co kilka dni temu Pique robił tą przewrotkę, inaczej nie odnowiłby mu się teraz uraz kolana xD
-
2018/06/11 20:27:52
Co tam Pique. Ważne, że Glik wraca do drużyny i na Senegal (ewentualnie w meczu o honor) można będzie wyjść żelaznym składem.
Oczywiście Kamilowi należą się najwyższe wyrazy szacunku. Również, za postawę jaką prezentuje w trakcie zadymy medialnej.
-
2018/06/11 20:41:49
opieranie się w selekcji na zaufaniu

Fornalik opierał się na tym, co napiszą dziennikarze - czy było lepiej to sam osądź. Prawda jest taka, że wygranych nie rozlicza się z metod, a przegranym nawet najbardziej racjonalne nie pomogą. Jakby szaman dawał półfinał to wszyscy tutaj by się po stówce zrzucili...
-
2018/06/11 20:45:03
Tak mi się przypomniało jak jakieś 2-3 lata temu Rafał opisywał FC Midtjylland jako drużynę prowadzoną skrajnie racjonalnie (w oparciu o jakieś modele matematyczne bodajże) - patrząc po ich ostatnich wynikach nie jestem pewien czy nie lepiej było zainwestować w szamana ;)
-
2018/06/11 21:23:32
@xavrasw
To było po sezonie 14/15 gdy wygrali pierwszego majstra. Świat zajarał się "moneyball" w futbolu. Nie wiem czy Duńczycy w pełni są zadowoleni z prowadzących ich wzorców matematycznych, ale ostatnie wyniki mieli właśnie nieźle - w 17/18 wygrali drugi w swojej historii tytuł mistrzowski. Jak na klub założony w 1999, całkiem nieźle.
-
2018/06/11 23:15:41
@ Xavrasw
Opieranie się na zaufaniu to faktycznie nic złego, chociaż stare powiedzenie głosi, że "na zaufaniu to się nawet powiesić nie można". Gorzej kiedy zaufanie staje się kryterium nadrzędnym, ważniejszym niż umiejętności, forma, dyspozycja fizyczna a gra zaufanymi ogranicza naturalną rotację meczową, wprowadzanie do drużyny nowych zawodników i w konsekwencji eliminuje/ogranicza wewnętrzną rywalizację.
Myślę, że z tym zjawiskiem mamy do czynienia. Sam Nawałka potwierdza, że to się stało mówiąc o "reprezentantach, dublerach i obserwowanych". Nie kwestionuje piłkarskiej jakości tych drugich, tylko zarzuca im nieznajomość "naszych schematów".
P.S.
Sam bym dorzucił stówę, ale nie ma takiej potrzeby. Nawałka wszelkie misteria sam odprawi.


-
2018/06/12 09:16:27
@0twojastara

OK, sorry, uciekł mi ostatni sezon - patrzyłem tylko na 15/16 (3 miejsce) i 16/17 (poza podium). Mimo wszystko zakładając, że model wdrożyli w sezonie, w którym zdobyli pierwszego majstra to nie działa on w 100% idealnie.

@alp
Zaufanie na linii trener - zawodnik zawsze będzie kryterium nadrzędnym, bo ludzie generalnie tak mają, że wolą może coś minimalnie gorszego, ale sprawdzonego (zaufanego) niż coś może deko lepszego, ale nowego, do czego nie mają jeszcze zaufania. To nie jest cecha wyłącznie Nawałki - nawet jeżeli u niego natężenie tej cechy jest trochę wyższe. A co do rotacji to zastanawiam się o jakim okresie mówisz, bo dla mnie ostatnie mecze, w których rotacja faktycznie była zbyt mała to Euro. Hierarchia w końcu też nie jest moim zdaniem czymś negatywnym: po pierwsze każdy zawsze wie w jakim jest miejscu (nie ma zdziwek a'la Frankowski 2006), po drugie nie jest ustalona raz na zawsze - casus Mączyńskiego.