Blog > Komentarze do wpisu

Jak ważna jest piłka nożna, czyli sztuka przegrywania

MŚ 2018

Rosyjski mundial jedynie przypomina, że piłka nożna bywa zbyt ważna, aż do przekroczenia granicy zwyrodnienia. A polskiemu hejtowi, choć przeszkadza on wielu ludziom o normalnej wrażliwości, daleko do światowej czołówki.

Bodaj najmocniejsze świadectwo w kwestii kibicowania dał przy okazji mistrzostw Hernán Dario Gómez, który uczestniczy w nich po raz piąty – w 1990 i 1994 r. był asystentem selekcjonera reprezentacji Kolumbii, w 1998 r. awansował na głównego szefa, w 2002 r. samodzielnie zaprojektował bezprecedensowy awans Ekwadoru, w 2018 r. dzięki niemu debiutuje w turnieju Panama. Trzy epoki, trzy kraje, trzy kompletnie odmienne doświadczenia, choć zawsze związane z eksplozją entuzjazmu wokół drużyny.

Mundial numer dwa kojarzy mu się z najbardziej potwornym momentem w życiu. Leciała wtedy Kolumbia po złoto, natchniona doskonałymi eliminacjami i namaszczona przez Pelego. Gómez wspomina, że odurzeni komplementami członkowie reprezentacji żyli w kłamstwie, jako przedstawiciele kraju bez dorobku na MŚ nie mieli pojęcia, czy i jakie popełniają błędy, wychodzili na boisko obciążeni presją nie do wytrzymania. Odpadli w fazie grupowej, a po powrocie do kraju zalał ich ocean wściekłości, agresji i nienawiści – wysłuchiwali obelg, ilekroć wyszli na ulicę, z dnia na dzień robiło się coraz bardziej toksycznie, aż pewnej nocy (dochodziła trzecia) obecny trener Panamy odebrał telefon i usłyszał od narzeczonej Andrésa Escobara, że piłkarz został zamordowany. Za wbicie na MŚ samobója, przed śmiercią napastnik przy każdym strzale z pistoletu powtarzał słowo „gol”.

Scena znana i opisana, obecność w Rosji Gómeza i jego zwierzenia dla trenerskiej platformy The Coaches’ Voice przypominają tylko, że realna. To wydarzyło się naprawdę, piłkarz został zabity, ponieważ zawalił mecz – najtragiczniejszy wokółmundialowy epizod w dziejach.

Zszokowany kolumbijski trener chciał nawet uciec z kraju, ale po latach przekonał się, że gdzie indziej ludzie też z powodu futbolu tracą poczucie przyzwoitości. Zanim nauczył Ekwadorczyków kochać swoją drużynę narodową, jego piłkarze wysłuchiwali głównie obelg, wyszydzano ich na ulicach, przed meczami, nawet z trybun, zanim jeszcze zaczęli w meczu przegrywać. To samo działo się w Panamie – choć oczywiście nigdzie już nikt nie posunął się do zbrodni.

Budzące grozę wspomnienia ożyły podczas rosyjskiego mundialu, gdy rodacy zaczęli grozić śmiercią Carlosowi Sanchezowi. Bo zatrzymał ręką strzał Shinjiego Kagawy już po trzech minutach gry na mundialu, sprokurował rzut karny i wyleciał z czerwoną kartką, zasadniczo przyczynił się do porażki Kolumbii z Japonią. Koledzy się z nim solidaryzowali, trener Jose Pekerman informował, że piłkarz jest przerażony, drużyna zadedykowała mu zwycięstwo 3:0 nad Polską. „Jeśli Escobar zginął za samobója, to Sancheza trzeba nie tylko zabić, ale jeszcze nasikać na zwłoki” – brzmiał jeden z wielu komentarzy, który cytuję targany wątpliwościami, czy powinienem.

Postanowiłem go jednak przywołać, bo reakcje kibiców z całego świata na mundialowe niepowodzenia śledzę, słysząc głosy polskie. Nierzadko również przepojone frustracją i gniewem na piłkarzy, obelżywe, niezasługujące na uwagę. I na tyle agresywne czy nienawistne, że wywołują do odpowiedzi kibiców lub niekibiców umiarkowanych, którzy przedstawiają Polaków jako nację wyjątkowo niezdolną do godnego zaakceptowania porażki.

Nie mają racji. Gdybyśmy się negatywnie wyróżniali, na świecie byłoby trochę zdrowiej i przyjemniej. Niestety, przegrywać nie umieją także inni. I to nie umieją nawet bardziej niż Polacy. Po finale Ligi Mistrzów potworności spadły na nieszczęsnego bramkarza Lorisa Kariusa, a po ubiegłotygodniowej klęsce Argentyny z Chorwacją – na bramkarza Willy’ego Caballero, mógłbym zresztą wymienić znacznie więcej nazwisk, bo mundial wywołuje trujące emocje w stężeniu ekstremalnym, ludzie ewidentnie czują się porażkami osobiście dotknięci, traktują je wręcz jak hańbę dla całego kraju. Piłkarze stanowią grupę społeczną czy branżę szczególnie narażoną na krytykę bezpardonową, notorycznie sprowadzaną do wulgarnego wyzwiska, ustępując pod tym względem chyba jedynie politykom. Tyle że ci ostatni pełnią funkcje publiczne, są wybierani i opłacani z budżetu państwa, z definicji podlegają stałemu osądowi, a przede wszystkim silnie wpływają na nasze życie – tymczasem członkowie futbolowej drużyny narodowej reprezentują kraj dlatego, że są najlepsi, gdyby ich miejsce zajęli inni, to rezultat uzyskaliby prawdopodobnie jeszcze gorszy.

Ludzie czują się jednak uprawnieni, by po porażkach brać na nich odwet. Zamiast po prostu cieszyć się, gdy drużyna wygrywa, i martwić, gdy przegrywa, unoszą się na poziom emocji sugerujący, iż wyniki przesądzają o ich ogólnym nastroju, satysfakcji z życia, decyzji, czy sklasyfikować kopiących w imieniu narodu delikwentów jako narodowych bohaterów, czy jako zdrajców. Im dłużej to obserwuję, tym bardziej podejrzanie brzmi mi słynna sentencja Billa Shankly’ego, który oznajmił: „Niektórzy sądzą, że piłka nożna to sprawa życia i śmierci. Zapewniam was, że to coś znacznie poważniejszego”. Jerzy Pilch powiedział mi kiedyś, że „to jedna z tych celnych fraz, które bardzo trudno skomentować, bo zawierają w sobie już wszystko i można je wyłącznie rozcieńczać”. Pięknie, słusznie i dowcipnie, efektowna hiperbola literata wzmacnia efektowną hiperbolę trenera, problem pojawia się dopiero wtedy, gdy kibice zachowują się, jakby myśl podaną przez Shankly’ego traktowali serio. Jakby nie pojmowali, że piłka nożna, owszem, ekscytuje i dostarcza estetycznych wzruszeń, ale to jednak tylko rozrywka; przegraną (cudzą) na boisku traktować jak tragedię mogą jedynie ludzie, którym los oszczędził prawdziwych tragedii; przykładanie do 0:2 albo 0:5 nadmiernej wagi niemal ubliża wszystkim tym, którzy zetknęli się z potwornościami, panie Shankly, istotnie bliskimi śmierci.

Polacy niczym się tu nie wyróżniają, pojękiwania nadwiślańskich tępicieli hejtu (skądinąd całkowicie zrozumiałe) wynoszące naszych nienawistników na światowy szczyt wynikają z ich niewiedzy, jak jest gdzie indziej, ale to chyba wcale nie cieszy, narodowość patologicznej nieumiejętności zniesienia porażki nie ma znaczenia, nie chcielibyśmy istnienia żadnej, także aborygeńskiej czy kamczackiej. W każdym razie im bardziej widzę, że z wiekiem piłka nożna w ogóle nie przestaje mnie rajcować, tym bardziej mam ochotę przekonywać, że to błahostka, duperela nawet, zainwestujcie, ludzie, swoją złą i dobrą energię w coś sensowniejszego. A teraz, gdy Kolumbia awansowała do 1/8 finału, zastanawiam się, jak fanatycy, którzy chcieli Carlosa Sancheza zabijać za samobója, świętowaliby jego gola, który dałby medal mundialu.

piątek, 29 czerwca 2018, rafal.stec
Tagi: MŚ 2018
Komentarze
2018/06/30 00:02:34
Ostatnio czytałem jakiś wywiad z jakimś Kolumbijczykiem (dziennikarzem?), który się zaklinał, że z tym mówieniem "gol" przy strzałach (oraz z wątkiem dotyczącym) zakładów bukmacherskich to trochę taki urban legend - coś nie mogę znaleźć tego wywiadu. Z drugiej strony to była pojedyncza opinia - też nie wszystko mi się tam zgadzało. Za to znalazłem artykuł całkiem nieźle opisujący okoliczności tamtej zbrodni, pomyślałem że można go tu dołączyć jako suplement: www.theguardian.com/football/blog/2014/mar/25/world-cup-moments-andres-escobar-death

I jeszcze trochę obok tematu, szerszy wgląd na sytuację w Kolumbii oraz Panamie:
darekwolowski.blox.pl/2018/06/W-Kolumbii-wciaz-zabijaja-pilkarzy.html
www.theguardian.com/football/2018/jun/11/violence-tragedy-murder-amilcar-henriquez-panama-football-team
-
2018/06/30 00:06:39
Czytam, czytam i mam dylemat... - czy jestem "polskim hejterem", czy tylko Kasandrą, a raczej (znaj proporcjum Mocium Panie) zwykłym wybrzydzaczem?
Bo chociaż daleko mi do południowo amerykańskich kibiców, czy nawet tych historycznych z czasów greckich polis, to jednak nie każde zwycięstwo mnie cieszy (choćby wczorajsze z Japonią) i nie każda porażka mnie martwi. Czasami mnie nie martwi, a czasami wręcz wkurza.
P.S.
Mogę zrozumieć tych którzy twierdzą, że Lewandowski i Zieliński najbardziej na Mundialu zawiedli (zwłaszcza tych, którzy oczekiwali, że we dwóch doprowadzą nas do półfinału), ale tych, którzy twierdzą, że byli najgorsi w drużynie pojąć nie mogę.
-
2018/06/30 08:27:15
Warto pamiętać, że to tylko zabawa. 22 facetów gania za skórzanym balonem ku uciesze gawiedzi. Owszem, zabawa emocjonująca, ale tylko zabawa. Po tej zabawie ani kury nie będą się lepiej nieść, ani krowy nie dadzą więcej mleka, ani komputery nie zaczną działać szybciej. Się odbywa festyn i się festyn kończy. Warto znaleźć umiar w zabawie i po zabawie.
Życie toczy się dalej.
-
2018/06/30 09:54:53
To jest coś o wiele szerszego, niż zwykła frustracja. Różnego rodzaju opinie, które czytam, przekonują, że ich autorzy mają problem z podstawowym postrzeganiem rzeczywistości. Ot np. hasło "przegrali, bo im się nie chciało grać". Tak jakby do wygrania wystarczyło chcieć, jakby rywal nie miał nic do powiedzenia. Albo "bo nie walczyli" - ktoś chyba myślał, że ogląda jakiś sport walki.
A generalnie nie rozumiem tego brania porażek osobiście, opowiadania bzdur, że jakoby piłkarze reprezentują kraj/naród i porażkami go hańbią - tego to w ogóle nie umiem ogarnąć umysłem.
Gdzieś czytałem, że ok 1/4 społeczeństwa nadaje się do psychoterapii i widać, że to prawda.
-
2018/06/30 10:19:01
Zgadzam się z @represem i @grzesiempelcem. Po pierwsze: to tylko piłka. Po drugie: to zawodowcy - nie ma wątpliwości, że zależało im bardziej niż nam, tylko drużyna się posypała. Odpowiada za to trener (tak jak jego zasługą było to jaką renomę repra uzyskała w latach 2014-2018 tak i jego winą jest blamaż). Stało się, to sport my chcemy wygrać, przeciwnik chce wygrać (no chyba że można uzyskać zwycięską porażkę jak Japonia) oni mają 22 nogi i mamy 22 nogi, czasem coś nie wyjdzie itd. Jedyne czego nie można wybaczyć Nawałce to tego pitolenia na konferencjach po porażkach. Mówienie przed mundialem, że będzie ciężko wyjść bo mamy trudną grupę wydawało mi się truizmem bo w końcu to Mistrzostwa Świata, ale o dziwo jak się okazało to grupa była łatwa i żeby z niej wyjść wystarczyło nie strzelić sobie dwóch goli. A już gadanie, że Kolumbia to by nam nakopała nawet w formie z Euro to grillowanie własnych piłkarzy (na Euro wygraliśmy z Irlandią Płn, Ukrainą i NIE przegraliśmy z Niemcami, Szwajcarią i Portugalią)
-
2018/06/30 10:33:10
@grzespelc
A o tym, że się im nie chciało to chrzanią brzuchate cebulaki co sami w życiu prosto piłki nie kopnęli a i mecze oglądają raz na cztery lata i najczęściej nie bardzo wiedzą gdzie leży Panama
-
2018/06/30 10:34:58
Klimat się szczęśliwie trochę zmienia, niegdyś po wpadkach piłkarze kajali się niczym ten prezes japońskiego koncernu samochodowego, który wydał partię aut z wadliwymi i niedziałającymi hamulcami. Dziś Umtiti ze swojego zagrania ręką robi mema w internetach, DDG po koszmarnej wpadce stwierdza "że nikogo nie zabił", a kopiący się po czole Batshuayi wykazuje bardzo zdrowy dystans z solidnym poczuciem humoru.

Tylko na tych najbardziej zabetonowanych trybunach, których bywalcy traktują futbol jako ekwiwalent wszelakich życiowych relacji czy ambicji, pozostaje kopanie piłki sprawą życia i śmierci.
-
2018/06/30 10:40:13
@kaleb
Za taką retoryką, stoi niezachwiana postawa, że wystarczy chcieć, by móc. Niejednego ławeczkowego eksperta znajdziesz, twierdzącego że byłby niezłym burmistrzem, a na pewno lepszym niż ten obecny złodziej. Po prostu jemu się nie chce, stwierdzi, popijając jabcoka. I jest to jedyny powód, i wiadomo że wszyscy pozostali też tak mają - jakby im się chciało, toby wszystko było.
-
2018/06/30 11:33:30
@repres1
Moja śp. babcia zwykła mawiać - "I co oni z tego mają?" machając ze zrezygnowaniem ręką w kierunku siedzących przed telewizorem.
-
2018/06/30 12:42:19
No właśnie - może jakby nasi poczytali sobie o presji ciążącej na Kolumbijczykach, czy Argentyńczykach, to zaczęliby się ze swojej śmiać, a przynajmniej przestali jej bać.
I potykać o własne nogi za każdym razem, gdy wychodzą grać na mundialu.
-
2018/06/30 12:45:06
@rafal.stec

Czytam w dzisiejszej GW sformułowanie: "biało-czerwona hałastra" i widzę, że emocje wcale nie opadają, wręcz przeciwnie :)
-
2018/06/30 13:26:55
@ Antropoid
Emocje będą rosły, bo skoro nie można kręcić reklamowych lodów na "narodowym sukcesie", to trzeba je będzie kręcić na "narodowej klęsce".
-
2018/06/30 13:43:11
No, skoro pozytywne emocje zdechły już po pierwszym meczu (a dalej było tylko gorzej), to czymś trzeba pustkę zapełnić.
-
2018/06/30 13:50:41
@0twojastara
Bo najwięcej wymagają od innych Ci, którzy nie wymagają nic od siebie. @Bartoszcze też słusznie zapytał dlaczego mieliby nas przepraszać. Ja też nie czuję żadnej osobistej urazy choć subiektywnie na przykład uważam stanie w niskim pressingu z Japonią za słabe, ale OK to ich zawód, ich igrzyska, jam tylko życzliwy spektator
-
2018/06/30 13:54:34
*ci
-
2018/06/30 14:08:40
A ja przy tej okazji mam wrażenie, że w Polsce (pewnie nie tylko, ale jej się najbardziej przyglądam z racji bytowania w niej) ludziom brakuje neuronów lustrzanych. A jeśli nie brakuje, to muszą być naprawdę sfrustrowani, skoro potrafią się tak zapędzić w łajaniu, że zakrawa to na autyzm.

Najbardziej uderza fakt, iż czarno na białym widać, że tych piłkarzy powinno być człowiekowi najzwyczajniej szkoda - bo to był ewidentnie paraliż, a nie "niechciejstwo". Gołym okiem to było widać. Ch.. z tymi milionami w ich klubach. Przecież to nielogiczne z tym brakiem chęci - nawet dla takiego Krychowiaka z punktu widzenia klubowej pozycji taka postawa na mundialu byłaby kontrproduktywna. W momencie, kiedy za chwile będzie może musiał wybierać - grać za półtorej, czy tułać się po rezerwach za piątala. O innych nie chce mi się nawet pisać, bo to polemizowanie z absurdami.
-
2018/06/30 14:11:26
Za półtorej bańki oczywiście.
-
2018/06/30 14:43:50
@presja

Czytanie o Kolumbijczykach może by pomogło, ale chyba bardziej pomógłby psycholog.

A co do współczucia to tak, mnie jest ich szkoda, bo większość nie będzie już miała szansy osiągnąć czegoś na mundialu, a przecież kilku z nich to naprawdę fajni zawodnicy z Kubą i Piszczkiem na czele.
-
2018/06/30 16:15:29
czy godzi sie hejtować hejt ? przecież hejtowanie hejtu, to taki sam hejt.

pod ten "hejt", to już wszystko się podciąga, nawet ostrą krytykę merytoryczną. wystarczy czepić się jakiegoś sformułowania i gotowe.

piłkarze w tym wszystkim, w ogóle mnie nie zajmują. jaki koń jest każdy widzi, a kto nie widział wcześniej, ten dzisiaj torbę na głowie nosi.

najzbawniejsi są ci, którzy przez ostatnie 3 lata grzali w palnik, że "mamy świetny team !", "mamy zespół na medal MS !", "jakby nie ten karny, to byśmy wygrali ME !".

to takie opinie, połączone z dostzreganiem w Krychowiaku Casemiro, w Zielińskim Eriksena, a w Nawałce Kazimierza Górskiego, powodują ten dzisiejszy hejt jaki spada na piłkarzy.

ten hejt wziął się z zawyżonych oczekiwań i to media sa odpowiedzialne. zbierają dzisiaj plon swojej kreciej roboty.

nikt nie miał odwagi powiedzieć, ze ME to zmyła i pic na wodę, ze to był fart i fuks. Nikt. wszyscy dęli w tę dudę i dzisiaj dziwią się temu, że tłum reaguje zgodnie ze swoją naturą.

podbechtaliście "hałastrę", to dzisiaj weźcie winę na siebie, wyście dali jej paliwo, wyście tłum oszukali i oszwabili sprzedając mu klamstwo przez wielkie K.

ten team był kłamstwem na ME i mowiłem o tym, ale woleliście kłamać dalej, ignorując rzeczowe argumenty.

rzeczowe argumenty, to był dla was "trolling". Jak się dzisiaj, ba - wtedy, i w Kopenhadze, potwierdziły, też byliście głusi, podsycaliście nastroje, pompowaliście balon, a teraz uszka was bolą, bo balon z hukiem pękł ?

do piłkarzy nic nie mam, to jest sport, a oni nie mają odpowiednich umiejetnosci, choć na pewno bardzo chcieli. dla mnie nie ma problemu.

jest natomiast problem z piłkarskimi januszami, którzy swoim januszyzmem zarażają tłum, a potem płaczą, że tłum dostaje białej gorączki, widząc że ktoś go zrobił w bambuko.

I ja się z piłkarzy nie nabijam, ani nie hejtuję, ale hejtuję i nabijam się z januszy, którzy okłamali prosty lud, ze rep Polski wstała z kolan i trzeba się liczyć z taaakim sukcesem na mundialu.

bzdurą to było, bzdurą jest i bzdurą już zawsze bedzie. zwalanie winy na prostych ludzi, którzy uwierzyli szarlatanom, to rzecz niepowazna. to szarlatani są problemem, a w ostatnich 3 latach aktywni byli bardzo.

tuż przed mezcem z Senegalem wielu zapewniało, ze POlska na miszcza idzie, ze wzystko jest tiptop, że mamy zespoł wybitny. I to po 0-4 w Kopenhadze. Po ME ten i ów mógł wątpić, ale ze Kopenhadze tak wielu wciąz wierzyło w tę zbieraninę drugoligowych grajków... to wyklucza rozgrzeszenie, więc "DO PIEKŁA !" *

* copyright "Psy" reż. W. Pasikowski
-
2018/06/30 16:43:50
Nareszcie i Di Maria się obudził.
-
2018/06/30 16:57:19
I to jak!
-
2018/06/30 17:15:06
W ogóle zaskakujący jest poziom tego meczu, jak się weźmie pod uwagę to, co obie drużyny (zwłaszcza Argentyna) grały w I rundzie.
-
2018/06/30 17:15:12
Analogie miedzy Argentyna a Polską staja się wręcz uderzające xD
-
2018/06/30 18:03:52
@0twojastara
U nas forma miała przyjść na półfinał ;-)
-
2018/06/30 18:16:02
@kaleb
Chodziło mi o błyskotliwe rozegranie między obrońcą a bramkarzem, które niemal skończyło się golem dla Francji, ale nie odbieram Ci racji ;)
-
2018/06/30 18:24:23
Tylko tak dalej, a te Mistrzostwa dla kibica będą bardzo udane.
-
Gość: Lordroy, 188.188.72.*
2018/06/30 19:07:30
Świetny mecz, sądziłem ze Argentyna się załamie po pierwszej bramce tak jak przeciwko Chorwacji. Ale to jednak fascynujące jak im puszczają nerwy - tym razem, co ciekawe, dopiero po bramce kontaktowej na 3:4. Teza często powtarzana przez M. Okonskiego, ze drużyna piłkarska często odzwierciedla narodowe psyche wydaje mi się bardzo atrakcyjna. Ciekawe co polska drużyna mówi o psyche Polaków.

Co do tematu notki i dyskusji powyżej, bardzo mi się podobał artykuł Zelaznego w Rzepie, który m.in. przypomniał jak wielu polskich zawodników musiało się starac, żeby w ogóle na ten mundial pojechać. Brak zaangażowania to chyba jedyna rzecz co do której możemy być zgodni, ze nie była przyczyna naszej słabej gry.
-
2018/06/30 19:14:06
Analogie takie, że i u nas i u nich dziura w środku pola i słaba obrona, tylko w Argentynie miał kto wypracować/strzelić gole.
Choć Messi, mimo natchnionej asysty na pożegnanie, formy na mundial nie przywiózł. Tylu błędów w przyjęciu piłki co na tym turnieju nie widziałem u niego przez całą karierę, szybkość też nie ta.
-
Gość: antropoid, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/06/30 19:17:59
@Lordroy

Na mundialu w Rosji polska reprezentacja nie zostawiła suchej nitki na psyche Polaków.
-
2018/06/30 19:36:16
@0twojastara
Fakt, ciekawe czy też szlifowali ten schemat tak długo jak nasi...
-
2018/06/30 21:28:05
Urugwaj to się chyba na nas zapatrzył, bo nie wiem, jak inaczej wyjaśnić granie wariantu: obrona Częstochowy, przeciwko Portugalii.
W dodatku mając taki potencjał w ataku.
-
Gość: Lordroy, 188.188.72.*
2018/06/30 22:12:49
@antropoid

No mi się akurat ich ustawienie dość podobało w tym sensie, ze jest super dostosowane do materiału ludzkiego, który posiadają. Pewwna obrona i wykorzystywanie w kontrach swoich 2 gwiazd. bardzo to zreszta nienowoczesne, z większością dobrych drużyn obecnie ustawianych wyżej w obronie, ale Do zejścia Cavaniego byli raczej pewni (za wyjątkiem Muslery).
-
Gość: Lordroy, 188.188.72.*
2018/06/30 22:15:37
Zreszta oni chyba taki maja styl gry od bardzo długa, jak sobie przypomnę jak to wyglądało jeszcze za gry jeźdźca bez głowy Forlana.
-
2018/06/30 23:05:26
Nie jestem specjalnym znawcą Urugwajskiej piłki, ale oni chyba tak (defensywnie) grają już od dłuższego czasu. A dzisiaj dodatkowo odniosłem wrażenie, że celują wysoko i trochę się oszczędzali. Ale ewentualna strata Cavaniego może ich dużo kosztować.
..................
Chyba odpuszczę sobie zabawę w hejtera. W końcu nasza nawałka tak źle nie wyglądała. Niemcy też wrócili do domu, a my strzeliliśmy w Rosji tyle samo bramek co aktualni Mistrzowie Świata. Dwaj najwięksi światowej piłki ostatnich lat też już wracają i to w lepszym towarzystwie inż nasze. Od nazwisk asystentów aż się w głowie kręci.
A ponadto nie muszę... - wszystko co miałem na wątrobie wywaliłem już przed MŚ i w ich trakcie, a teraz robią to na potęgę inni. Wśród nich ci sami, którzy wcześniej budowali nam optymizm. Niektórzy nawet poczuli się oszukani (dzisiaj Kuczok). Na oszukanych (nikt tego nie lubi) zawsze można liczyć. Oj, będzie się działo.
-
2018/06/30 23:15:42
P.S.
A najbardziej się bawię jak nasi telewizyjni eksperci próbują odbudowywać kadrę w oparciu o "zdrowy kręgosłup". Nagle okazuje się (epokowe odkrycie), że po prawie pięciu latach bez rotacji w drużynie trudno skompletować wyjściową jedenastkę. To byłby chichot historii gdybyśmy we wrześniu na pierwszy mecz w Lidze Narodów wyszli podstawowym składem z eliminacji.
-
2018/06/30 23:22:23
Stary lis Tabarez wiedział co robi. Prowadzi tą kadrę już gdzieś dekadę, wie co robi. I historie z Urusami już pisał 4 miejsce w RPA, wygrane Copa America. Poza tym dwóch świetnych napadziorów, to nie jest jakiś mega potencjał do gry ofensywnej opartej na posiadaniu.
-
2018/06/30 23:45:21
Zabawne, Urugwaj miałby ciężej z tą beznadziejną Argentyną niż będzie miał z rzekomo świetną Francją. Ale co zrobią Urusi, gdy pierwsi stracą bramkę i rywal się cofnie? Ta jednowymiarowosc ich może zabić.
-
2018/07/01 00:12:14
Francuzi mają potencjał żeby to wszystko wygrać, ale coś mi mówi, że gdzieś po drodze sknocą, tak jak w finale Euro przeciw Portugalii. Patrząc pod kątem potencjału, bramka, obrona, pomoc, atak to chyba na papierze nikt się nie może z nimi równać. Nie podoba mi się to ich kunktatorstwo. Dzisiaj dwa razy wychodzili na prowadzenie i odpuszczali zostawiając pole Argentyńczykom, co kosztowało ich bramki. Powinni cały czas grać swoje, bo gra defensywna średnio im wychodzi.
-
Gość: Tadin, 37.252.231.*
2018/07/01 02:43:44
Stec ma od zawsze kompleks Lewandowskiego i niestety zawsze wystaje to z jego felietonów. Zresztą od lat sport pod szyldem Rafała to najsłabsze strony w GW. Teksty są zwykle tak emocjonalne i oderwane od piłki jakby pisała je jakaś dżesika, która nigdy nie biegała po murawie. Poziom ostatnich wynurzeń Rafała na łamach lubianej przeze mnie GW po prostu ślizga się po bruku...
-
2018/07/01 09:34:05
@grzespelc
"przegrali, bo im się nie chciało grać"

Tu pewną rolę odgrywa też mit wygrywania serduchem przez zostawienie go na boisku.
Czytaj: jeżeli nie biegali na pełnym sprincie od pierwszej do ostatniej sekundy, to można ich zwyzywać (a że takie bieganie byłoby bez sensu i prowadziłoby do braku sił w decydującym momencie, to jakie to ma znaczenie, nie chciało się najwyraźniej zostawić serducha na treningu).
-
2018/07/01 10:01:00
Przecinku, napisałeś:
"nikt nie miał odwagi powiedzieć, ze ME to zmyła i pic na wodę, ze to był fart i fuks".
Za moich (zamierzchłych) czasów mawiało się, że "Fuksem to można strzelić bramkę, ale fuksem nie można wygrać meczu".
Trzeba mieć dużo złej woli, żeby deprecjonować fakty. O "fuksie" to można mówić przy skoku Wojciecha Fortuny w Saporro (który i tak musiał "obronić się" drugim skokiem i się obronił; minimalnie, ale obronił), ale nie można mówić o meczu, który trwa 90 minut.
Trochę złości mnie dorabianie ideologii do niepasujących do teorii faktów. "Kwaśne winogrona"? Na ME'16 zagraliśmy dobrze. Na MŚ'18 zagraliśmy źle. Tylko tyle i aż tyle.
Nie jesteśmy wybitną reprezentacją. Coś się nam uda (rzadziej), coś się nam nie uda (częściej). Ot cała "tajemnica".
Fuks? Obejrzyj ponownie mecze ME'16 i napisz, co w nich było takiego fartownego. Przeciwnik połamał sobie wszystkie nogi? Huragan wiał w kierunku bramki przeciwnika, a po przerwie zmienił kierunek o 180 stopni? Zapewniam Cię, że wszelkie wywody w stylu "gdyby przeciwnik trafił do bramki, a nie w słupek" będą brzmieć żałośnie. W drugą stronę to nie działa i śmiało można napisać, że "Mieliśmy pecha, że Błaszczykowski nie wykorzystał karnego, a Fabiański nie obronił karnego. Przegraliśmy pechowo.
Jak tę ocenną "niesprawiedliwość" i "nielogiczność" pogodzić?
Dam Ci dobrą radę (z której zapewne nie skorzystasz):
Przestań oglądać mecze w telewizji. Oglądaj je z trybun. Nie, nie w roli "eksperta". Bądź kibicem. Dopinguj, krzycz, śpiewaj. Rób to od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. Ciesz się, smuć się, ale dopinguj do końca. Tylko wtedy sport ma dla widza/kibica sens. Tylko wtedy można zrozumieć, że żaden mecz nie zakończył się "fartem", Żaden turniej nie był fartowny. To trzeba przeżyć. Nie "zobaczyć", ale "przeżyć". Dopiero wtedy można zrozumieć sport i jego piękno.
Piękna sportu nie tworzą ani zawodnicy, ani trenerzy (czyli eksperci). Piękno sportu mogą stworzyć tylko kibice. Bo tylko oni wiedzą, że mecz składa się z setek zagrań, składających się na końcowy wynik. Fart? Czy można mieć szczęście w aż tylu zagraniach? Nie można. Prosty rachunek prawdopodobieństwa.
Same umiejetności zawodników to zwykły cyrk: ktoś żongluje nożami i butelkami; ktoś żongluje piłką. "Czy mu się uda podbić ją 1000 razy?" To też emocje, ale innego rodzaju. To emocje "eksperckie". Można przyjmować zakłady.
Mecz nie polega na "podbiciu piłki 1000 razy". W meczu (z zasady) zderzają się 2 cele: nasz i przeciwnika. To dlatego nie można mówić o "szczęśliwym, fartownym wyniku".
-
2018/07/01 11:13:49
@Repres
" Piękno sportu mogą stworzyć tylko kibice" - chyba trochę przegiąłeś.
I sportowcy i kibice potrafią spektakl sportowy zarówno nakręcić, jak i popsuć. Natomiast pełna zgoda, że to co nazywamy pięknem sportu współtworzone jest na boisku, w bezpośrednim kontakcie pomiędzy sportowcami i kibicami.
A w trudnych momentach rola kibiców może być szczególnie istotna. No chyba, że trybuny "grają swoją bajkę", oglądając mecz np. tyłem do boiska.
W dzisiejszej telewizorni więcej widać, wspomagani jesteśmy powtórkami, statystykami, mniej lub bardziej trafnymi komentarzami, ale i kierunkowani koncentrowaniem obrazu i komentarza, często na zdarzenia, które z samym spektaklem związane mogą być luźno, za to silnie z celami (również pozasportowymi) realizowanymi przez medialny przekaz. Muszę przyznać, że siedząc przed telewizorem stajemy się zwykłymi jajami... - biorą udział, a nie wchodzą.
-
2018/07/01 11:33:51
@alp67
" Muszę przyznać, że siedząc przed telewizorem stajemy się zwykłymi jajami... - biorą udział, a nie wchodzą."

Bo szanse i okazje same wchodzą, wręcz pukają do drzwi. Z głośnika idzie "opportunity is knocking..." i od razu wiadomo, że trzeba na zakupy ;). Choć zawsze można z przekory zapodać coś tańszego zwyklejszego z czarnej rzepy, to "brainworm" w mózgu musi się zagnieździć :). A co Twój telefon mówi o Tobie? Ups... a nie, to nie te mistrzostwa. Wówczas nie było w kadrze aż tak prominentnych twarzy do sprzedaży, chociaż może i pamięć mnie trochę zawodzi.
-
2018/07/01 12:12:42
@Alp
Myślę, że nie przegiąłem. Nie tylko nie przegiąłem, ale myslę nawet, że naprawdę odkryłem tajemnicę piękna sportu.
Wierz mi, Alpie, że uczestniczyłem w wielu (naprawdę wielu) widowiskach sportowych. I w tych na najwyższym światowym poziomie, i w tych "powiatowych". To, co eksperci nazywają wysokim/niskim poziomem nie miało żadnego znaczenia dla piękna sportu i jakości widowiska sportowego. Światowy poziom przy niemal pustych trybunach nie miał żadnego znaczenia - widowisko było słabe i już. Powiatowy poziom, przy wspaniałych kibicach czynił widowisko pięknym. Wynik też nie miał znaczenia.
Zapytam: Kiedy ostatnio miałeś okazję być na trybunach, ale nie po to, żeby wymieniać fachowe uwagi ze znajomymi, ale po to, żeby dopingować?
Gdy odpowiesz i podzielisz się swoimi spostrzeżeniami, będę kontynuował.
-
2018/07/01 12:56:52
Dawno. Ale nie na tyle dawno, żeby nie pamiętać różnicy między autentycznym przeżywaniem wydarzenia sportowego, a telewizyjnym oglądactwem.
Odnoszę wrażenie, że traktujesz tożsamo piękno sportu i widowiskowo sportowe. I wcale mnie to nie dziwi. Faktycznie ta różnica dzisiaj się zaciera. I nawet trudno mi się z Tobą nie zgodzić, że "prawda którą odkryłeś" dotyczy widowiska sportowego. Chociaż pewnie mi przyznasz rację, że bez wydarzenia sportowego, tego co się dzieje na stadionie, hali sportowej widowiska by nie było.
Dla mnie piękno sportu i widowiska, to ciągle coś innego, chociaż media próbują mnie przekonać, że to tożsame, a najważniejsi są kibice. Chyba już na zawsze pozostanę przy poglądzie, że piękno sportu jest tworzone przez sportowców i kibiców i że, nawzajem się nakręcają... - raz jedni, raz drudzy bardziej, a dyskusja kto bardziej jest trochę dzieleniem włosa na czworo.
Ale Twój pogląd uczestnika autentycznych przeżyć szanuję i nie zamierzam Cię przekonywać do jego zmiany. Nie wykluczam nawet, że gdybym nadal na żywo (nie mylić z relacją tv na żywo) uczestniczył w wydarzeniach sportowych, możliwości podzielenia Twojego.
-
2018/07/01 12:57:37
@repres1

"fuks" dotyczył calego szeregu korzystnych zdarzeń, jakie spotkały Polskę na tych ME : otwarcie turnieju przeciwko bojaźliwym Irlandczykom, którzy liczyli na awans za pomocą wymodlonych remisów, potem implodująca Ukraina, ktorą palcem pchnąć i padnie, nastepnie Fabiański cudem ratujący wynik przy dominacji Szwajcarii - sporo tego było.

Polska wygrywała nie wysokim poziomem własnej gry, ale z duzą pomocą "układu planet".

doceniałem to, że Polacy nie robili głupich błędów, nie ułatwiali zadania rywalom, to cenna umiejętnośc, ale to także za mało, by uznać, iż mamy do czynienia z zespołem, który wygrywa i awansuje, bo jest taki dobry, a nie dlatego,ze rywale są jeszcze slabsi.

nie neguję wyników, ale styl i okoliczności, jak dla mnie, jasno mowiły, że mamy do czynienia z naciągactwem a nie z "narodzinami świetnej drużyny", jak wówczas trąbiono, a nawet przez kolejne 2 lata.


"na ME zagralismy dobrze, na MS źle"

nie zgadzam się. nie można porównać Irlandii do Senegalu, a Ukrainy do Kolumbii. róznica jest szalona.

na dodatek, oba te zespoły zagrały o 3 punkty, przykro mi, ale na ME nie widziałem takiej ochoty np u Irlandczyków. a jak Polska wygląda w takich meczach, to np z Japonią było widać. mniejsza presja i od razu "lepiej grali". jak presja jest większa, to "no tak, formy nie ma".

kibice jak kibice, ale że eksperci gotowi są zataczac się od ściany do ściany, nie mając odwagi czy wiedzy, by dostrzec, ze to nie Polsce 'forma" faluje jak ocean podczas sztormu, tylko klasa i stopień agresji rywala wyznacza warunki gry - to dopiero dziwne jest. Mentalnośc plemienna, nikt nie miał i nie ma odwagi powiedzieć, ze król jest nagi.

łatwo dzisiaj widzieć w Nawałce kiepa, a w Krychowiaku indolenta, i że Zieliński to jednak nie Eriksen, a Grosicki to żadne "turbo". Dzisiaj tak, ale oni nie stali się kiepami i indolentami z dnia na dzień, a nawet z roku na rok.

nikomu "forma" nie spada w taki sposób w jaki podejrzewa się to u Polaków. dzizus... przecież widzieli wszyscy mecz w Kopenahadze ? widzieli co robiła z Polską Szwajcaria od stanu 0-1 ? widzieli, jak Polakom Niemcy odcięli tlen w tym meczu, który wygrali 3-1 - do momentu wyjścia na 2-0 Polska była tam zupełnie stłamszona, wróciła do gry, bo Niemcy uznali, że jest po meczu w 30 minucie. Nawet wtedy, kiedy widac,ze jak rywal zwiększa pressing i atakuje agresywniej z piłką, Polska Nawałki gubi się absolutnie. Nie, NIKT tego nie zauważył wtedy. Wszyscy mówili tylko o tym, co się działo PO 30 minucie, że Polacy zdobyli gola i walczyli. Owszem, walczyli, ,ale jak Niemcy wyluzowali i mieli potem problem z powrotem do tego, co grali na początku [typowa sytuacja dla zespołu, który odpuszcza, bo za wcześnie sądzi ze rywal jest out].

ja znawcą nie jestem,piłka nozna to 5-6 pozycja w hierarchii moich zainteresowań sportowych, ale cóż... w krainie ślepców jednooki jest królem, nieprawdaż ?

tym bardziej śmieszy mnie, że ja - szary obserwator - lepiej widziałem rzceczywistość niż autorytety i napuszeni eksperci, co od fyfnastu lat tą piłką po 20 godzin dziennie się zajmują i ze wszystkmi rozmawiali, wszędzie byli, wszystko widzieli. widać ile to jest warte, jak się nie umie myśleć :]

"przestan ogladac mecze w telewizji. ogladaj je z trybun"

z trybun nie będę widział ekranu.

no i rada żebym oglądał MS czy LM z trybun, albo w ogóle przestał oglądać piłkę nożną, jest trochę niezręczna, wg mnie.


"to trzeba przezyć"

możliwe, ale ja nie o emocjach pisałem.





-
2018/07/01 13:00:36
P.S.
Gdyby kibice decydowali o pięknie sportu, na MŚ to kibice dali ciała, a nie nasza reprezentacja. Chyba warto to przemyśleć?
-
2018/07/01 13:51:33
Zgadzam się z przecinkiem. Można pewne rzeczy osiągnąć przy sprzyjających okolicznościach. Chociażby Grecja z 2004 roku. Nieporadność potentatów i pomoc sędziego w półfinale z Czechami załatwiły sprawę bez ani jednej gwiazdy w składzie. Tamta drużyna przeleciała jak kometa i zniknęła. Nawet nie awansowali do MŚ dwa lata później.
-
2018/07/01 13:52:53
Staram się z panem przeciwnikiem nie dyskutować, ale dziś zrobię wyjątek.

Kolega bardzo jednowymiarowo traktuje mecz ze Szwajcarią, w którym od początku mieliśmy przewagę, choć strzeliliśmy bramkę po okresie, w którym gra się wyrównała. Równie dobrze pierwsza bramka mogła być drugą. W drugiej połowie faktycznie Szwajcarzy przycisnęli, bo wynik determinuje grę, Fabiański bronił, ale bramkarz też jest częścią zespołu i stanowi o jego klasie tak samo jak inni zawodnicy. W końcówce udało im się wyrównać. Faktem jest, że w dogrywce przeważali, ale jest to zespół, który właśnie obronił się przed Brazylią i może grać w ćwierćfinale.
O tym, że uważam tamten turniej za sukces, nie świadczy faza grupowa, bo dość łatwo było wyjść, ale właśnie przejście Szwajcarów i remis z późniejszym mistrzem.
A z krytyką aktualnego występu poczekajmy, dokąd dojdzie Kolumbia i jak zagra Japonia.
Mylisz się co do błędów. Ich brak świadczy o klasie zespołu, na tym przecież polega jakość gry. My robiliśmy ich niewiele - 2 gole stracone w 5 meczach to przecież mówi samo za siebie. Gdyby tak było teraz, pewnie oczekiwalibyśmy na mecz drugiej rundy. Duży wpływ na naszą obronę w pierwszych dwóch meczach miał brak Glika. Pytanie, czy nie powinien jednak grać, to jedno z tych, na które nigdy nie będzie odpowiedzi. A że mamy słabe rezerwy i każda kontuzja to wymierny spadek jakości - o tym każdy powinien wiedzieć.; Na Euro wszyscy byli zdrowi i w formie, choć były obawy o Kubę, a on należał do najlepszych. Teraz zbyt wielu zawodników miało problemy, no a niewątpliwie nie jesteśmy Francją czy Hiszpanią, gdzie każdego można zastąpić niewiele gorszym.
-
Gość: , *.static.ip.netia.com.pl
2018/07/01 14:12:00
@Alp
Trudno mi polemizować z poglądem na temat MŚ'18 w maszym (kibiców) wykonaniu, bo...
I tu dochodzimy do istoty problemu.
"Dali ciała". "Oni" czyli kto? Jacyś ludzie poprzebierani w koszulki, z którymi mam się utożsamiać. Ludzie, z którymi nigdy nie rozmawiałem, z którymi nie mam szans się spotkać, jacyś "bożyszcza tłumów", o których motywacjach, emocjach, osobowości nic nie wiem (obecne dziennikarstwo to w przeważającej większości kicha, zadowalająca się dyrdymałami i bon motami, szukająca sensacyjek i skandalików; Kołtoń próbuje się z tego wyłamać). Przecież patrzymy na "nich" jak na klaunów cyrkowych. I na dodatek zarabiają kupę forsy, więc "trzeba od nich wymagać". Dobrze lub źle działające automaty. Nic tylko zamienić się w eksperta, recenzenta, krytyka. Bardzo blisko gry komputerowej, którą Nawałka źle poprowadził - zdobył za mało "żyć". "Nie mój cyrk - nie moje małpy".
Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy można w bezpośredniej rozmowie zapytać Nawałkę: "Co się właściwie stało?" Adaś coś odpowie- jednemu szczerzej, drugiemu oględniej.
Nie wiem, jak zaprezentowali się nasi kibice podczas MŚ'18. Jakoś nie słyszałem chóralnego śpiewu do 90. minuty. Nie warto było? Może i nie warto, ale szkoda, że ktoś nie próbował. Bo czy próbował? Dziennikarze o tym nie pisali i nie mówili. "Śmy se obejrzeli mecz, a oni nie zasłużyli na nic więcej". "Dostosowaliśmy się do ich poziomu", czyli do swoich frustracji.
Nie byliśmy najlepszymi kibicami na świecie to i widowisko było kiepskie. Nie chcieliśmy stworzyć tego widowiska. A przecież są sytuacje, które "ruszyłyby umarłego". Polski doping nie ruszył "umarłego", a więc był słaby.
Chyba warto to przemyśleć?
Oklaskiwanie trefnisiów, którym się udaje + radość, że trefnisiowi się udało to widowisko cyrkowe, a nie sportowe. Nic złego - cyrk też ma swoich widzów i swoich ekspertów.

@ Przecinku.
Spróbuj zagrać 90-minutowy mecz i wygrać go fuksem. Nie ma szans. 15 razy zatrzymasz przeciwnika, ale 7 razy go nie zatrzymasz. 2 razy uda Ci się strzelić bramkę (piłka się fartownie odbije + kopniesz obrońcy w rękę) i to wszystko. Tak to działa w rzeczywistości, czyli w realu.
A co do ogólnej wyższości Senegalu nad Irlanią Północną, Szwajcarią, Niemcami i Portugalią i wyjątkowego "układu planet"... Trochę to żałosne.
-
2018/07/01 14:12:50
I znów się nie zalogowałem. Ale przyznaję się do powyższej wypowiedzi :)
-
Gość: Lordroy, 188.188.94.*
2018/07/01 14:31:46
@repres1

Sorry za wcinanie się w twoja dyskusje z kimś innym, ale szczęście w sporcie ma ogromna wagę i fakt, ze tego nie dostrzegamy jest w dużej mierze wina konstrukcji naszych mózgów, które są zaprogramowane na widzenie wzorców nawet gdzie ich nie ma.

Zwłaszcza nie mogę się zgodzic z wykluczanie roli przypadku dla wyniku pojedynczych meczy. Wyobraź sobie skrajna sytuacje gdy obie drużyny zaliczyły po 2 słupki i poprzeczki a jedyna bramka w meczu wpadła po rykoszecie... Czy nie uważasz, ze wygrana drużyna miała po prostu więcej szczęścia? Takie sytuacje się przecież w piłce dość często zdarzają...

Powyższe ma się oczywiście nijak do ostatnich mistrzostw Europy, gdzie Polska zagrała znacznie lepiej niż teraz. Ale tam tez możemy się zastanawiać nad rola przypadku: To był moment, w którym mniej więcej wszyscy kadrowicze świetnie sobie radzili w klubach i to tych bardzo dobrych. Patrząc na ostatnie 20+ lat, jest to ewenement...
-
2018/07/01 15:16:58
@pirackabandera

yup ! :]

@grzespelc

czy znasz jakąs drużynę, która gra celowo dopuszcza rywali do akcji, w których bramkarz musi ratować sytuację ?

jesli nie, to znaczy że liczba/kaliber interwencji bramkarza świadczy o poziomie gry zespołu, zwłaszcza o grze defensywnej.

ja nie twierdzę, ze tamte ME nie były sukcesem. mowiłem jednak i powtarzam z chęcią, że nie był to sukces wywalczony przede wszystkim za pomocą własnych walorów i siły, ale raczej splot wielu sprzyjających okoliczności.

powtarzam to z chęcią, bo mam wrazenie, ze wielu nadal sądzi, że ME i MS nie mają ze sobą nic wspólnego, podczas gdy, wg mnie, jest całkiem odwrotnie, o czym świadczyły także wydarzenia w trakcie tych 2 lat.

"poczekajmy dokad dojdzie Kolumbia"

a jakie to będzie mieć znaczenie ?
all about matchup.

"brak błędów świadczy o klasie zespołu"

błędy wymuszone presją i agresją rywala świadczą o jej braku.

"brak Glika miał wpływ"

dlaczeg miałbym w to uwierzyć, skoro ten sam Glik nie miał żadnego wpływu, kiedy Szwajcaria dusiła Polaków i jak Dania ich zdemolowała. robili co chcieli z polską obroną, gdzie on wtedy był ?

"na Euro wszyscy byli zdrowi i w formie"

dzień przed MS też wszyscy byli zdrowi i w formie.
dziwnym trafem 2 tygodnie później wszyscy byli chorzy, pod formą i cierpiący z powodu złego wyboru bazy treningowej :]









-
2018/07/01 15:19:23
"Troche to zalosne" @repres 1

skoro zatem Irlandia i Ukraina są/były lepsze od Senegalu/Kolumbii, to Polska reprezentacja, zakładając że na ME była w formie zycia, to na MS - będąc w nieco niższej formie - powinna sobie z tymi gorszymi przeciwnikami poradzić proporcjonalnie równie łatwo.
-
2018/07/01 15:20:26
"Jestem blisko tezy, ze Argentyna zaszłaby dalej, gdyby Messiego nie było" @ Mateusz Borek

tylko nie zapomnij pan powiedzieć, czyja to teza ;]]
-
2018/07/01 15:36:11
" w ostatnich ME Polska zagrala znacznie lepiej"

wyniki były lepsze, bo z gorszymi rywalami.

styl był tak samo słaby i nieprzekonujący.
ale kto by zwracał uwagę na styl...

a styl mówi całą prawdę, bo wystarczy na matrycę tego stylu rzucić wyobrażenie tylko nieco lepszego, a przede wszystkim agersywnego i dobrego technicznie rywala, żeby przestać się dobrze bawić.

I jedna kluczowa rzecz, o której wszyscy zapominacie :

po 1/4 ME, będąc 8 zespołem w rankingu FIFA Polska stała się celem dla innych teamów.

wszyscy zaczęli się do meczów z Polską gruntownie przygotowywać, robić taktykę, gameplan, mental prep. itd.

na ME Polska była jeszcze w sumie nieznana i grała w jakimś stopniu z zaskoczenia.

Senegal i Kolumbia już były w pełni gotowe, więc Polska mogła sobie być nawet w lepszej formie niż na ME - niewazne, bo na tle agresywnych i dobrych technicznie rywali wyglądała jakby była w formie znacznie słabszej, tymczasem nikt takich wątpliwoći nie zgłaszał nawet w trakcie turnieju.

skauting report.

zresztą... ja go zrobiłem na ME : a] wysoki pressing na polskich obrońców i pomocników probujących rozegrać piłkę, co sprawi ze będą się gubić i wywalać po autach albo na pałę, b] w ataku oczyszczanie skrzydeł do akcji 1 na 1, a w drugiej kolejności podania prostopadłe

I co ? I po drodze Dania, Senegal i Kolumbia wykonały dokładnie taki plan gry, który zneutralizował kompletnie grę piłkę Polaków i obnażył słabość ic obrony

zrobili to, czego Irlandia nie umiała, Niemcy nie chcieli, a Ukraina miała w głębokim poważaniu.

a ja jestem szarym obserwatorem, a nie ekspertem, więc skoro ja to ogarnąłem, to czy więc eksperci nie wiedzieli o niczym ? A mozę ukrywali prawdę przed suwerenem ? A może wyniki ich oślepiły na całe 2 lata ?

-
2018/07/01 15:49:16
@Repres
Od początku twierdziłem, że i sportowcy i kibice mogą "nakręcić grę". Czy takie wsparcie o jakim piszesz mogło zmienić nasze losy na turnieju nie wiem, chociaż nie raz widziałem jak wsparcie kibiców zmieniało wynik, wydawałoby się przesądzonego meczu. Nie ulega jednak wątpliwości, że na nasz występ największy wpływ miało to co się działo przed turniejem i postawa trenera i zawodników. Oni przede wszystkim zawiedli samych siebie.
I podobnie jak Lordroy nie wykluczam roli przypadku, a nawet kolejności zdarzeń w reżyserowaniu spektaklu sportowego, . Nie można wykluczyć, że gdyby Krychowiak strzelił bramkę na 1:1, to nie byłoby jego błędu przy bramce na 0:2, że gdyby nie przypadkowy rykoszet Cionka to mecz z Senegalem ułożyłby się całkiem inaczej, a w końcu i cała faza grupowa. Nie wiem nawet czy Messi wracałby dzisiaj do domu, gdyby rykoszet z ostatnich sekund znalazł drogę do bramki Urugwaju. Remis w takim momencie mógł przesądzić o losach dogrywki.
I w takich momentach wsparcie kibiców może być kluczowe dla wyniku, ale być nie musi.
-
2018/07/01 18:13:00
Jeszcze się ruskie przepchną w karnych, bo dzisiejsza Espaa w niczym nie przypomina tej z lat 2008-2012.
Raczej to Espaa z Espaa'82.
-
2018/07/01 18:15:55
*No tak. Musi być Espana z normalnym "n".
-
2018/07/01 18:31:10
Ale ta Hiszpania jest irytujące, a isco w szegolnosci, ale wolę już ich oglądać niż Grecję II.
-
2018/07/01 18:47:27
No i przepchnęli.
Oglądało się ten mecz z bólem zębów, ale ryczący prowokator Sergio Ramos jest nagrodą za ten ból.

A Czerczesow w tym turnieju zdeklasował Nawałkę.
To się nazywa mieć świadomość, jakim materiałem piłkarskim się dysponuje i do niego (oraz do rywali) dostosować pomysł na grę.
O przygotowaniu fizycznym nie wspominając.
-
2018/07/01 18:50:54
Hiszpanie nie mają napastników. Niech dalej stawiają w swojej lidze na obcych snajperów to skończą jak Włosi i Holendrzy. Messi, Ronaldo, Suarez, Griezmann, Benzema nie zagrają nigdy dla Hiszpanii.
-
2018/07/01 19:01:43
Hokejowy zamek w wykonaniu Hiszpanów, ale w trzeciej tercji lepsi Rosjanie.
-
Gość: Katarzyna Konopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/07/01 19:15:54
Można powiedzieć, że Hiszpanie odpadli z mundialu niemal tak samo jak w 2002 r. Też z gospodarzami, też po rzutach karnych.
Z tą różnicą, że na innym etapie rozgrywek.
-
2018/07/01 19:30:58
@Lordroy
Stare przysłowie pszczół mówi, że strzał w słupek jest strzałem niecelnym - a liczą się te celne.
Szczęście może przechylić szalę meczu, ale trzeba mu dać szansę.
-
Gość: Lordroy, 188.188.94.*
2018/07/01 20:02:33
@bartoszcze

Możesz sformułować tezę, z która polemizujesz? Bo mam wrażenie, ze nie należy do mnie.
-
2018/07/01 20:05:42
Był hokej, teraz czas na bilard.
-
2018/07/01 21:35:01
Ładną Polskę gra Dania, obrona, kontra, nic skomplikowanego, nic efektownego, ale działa.
-
2018/07/01 21:38:17
I co z tego ze technika mocno po stronie Chorwacji, jak taktyka i pzygotowanie fizyczne po stronie Danii? Co z tego, że styl kiepski, ktoś w Danii na potencjalny ćwierćfinał będzie kręcił nosem?
-
2018/07/01 21:43:17
Gdzie Senegal wykonał wyskoki pressing na obrońca, przecinek? xD Przecież oni obronę zaczynali od własnej obrony xD Oglądaj chociaż mecze, to się nie będziesz kompromitował xD to znaczy kompromitował będziesz się mniej xD
-
2018/07/01 21:48:21
Przecież oni obronę zaczynali od własnej połowy*

sorry, gdy łzy śmiechu zajmują oczy, można się rypnąć xD
-
2018/07/01 22:03:57
Akurat im dalej w mecz, tym coraz bardziej Polskę gra Chorwacja - bez tempa, bez pomysłu.
-
2018/07/01 22:11:26
@up
Fizycznie odstają i męczy ich dobre ustawienie Danii. Trzeba Duńczykom pogratulować, dobrze realizują to co my nie tak dawno, a i wyrżnęli Nawałce we łbie wielką schizmę, przez co wymyślił ustawienie które na wstępie pracy odrzucił, tylko przez jeden zły mecz i kilka słów na konferencji.
-
2018/07/01 23:09:22
@Otwojastara
Możesz mieć rację. Być może to nie złe ustawienie, tylko zawodnicy już nie tacy sami jak ci, z którymi zaczynał je grać.
-
2018/07/02 00:07:58
@Lordroy
A mogłem zacytować:
"Wyobraź sobie skrajna sytuacje gdy obie drużyny zaliczyły po 2 słupki i poprzeczki"
-
Gość: Lordroy, 188.188.94.*
2018/07/02 08:41:22
@bartoszcze

To co cytujesz to jeszcze nie jest teza tylko wstęp do niej. No ale dobra:

Mam wrażenie ze bronisz tezy, ze bycie lepsza drużyna pomaga wygrać mecz (dobrze rozumiem?). Tu nie ma sporu. Pytanie, czy element przypadkowości może wpłynąć na wynik meczu (w pewnych sytuacjach sprawiając nawet, ze lepsza drużyna przegra). Ja uważam ze tak (futbol jest tu skrajnym przypadkiem, słusznie uważanym za najmniej sprawiedliwym z popularnych sportów zespołowych) i świetnie to zobrazowały oba wczorajsze mecze: na 10 rozegranych pewnie 5 skończyłoby się wynikiem w jedna stronę a 5 w druga i to kto wczoraj awansował jest w dużej mierze przypadkowe.
-
2018/07/02 11:45:14
@Lordroy
Raczej skupiałem się na tym, że słupek/poprzeczka nie jest wyznacznikiem tzw. szczęścia (bo tak samo można liczyć strzały "tuż nad poprzeczką" etc.). To są po prostu nie dość celne strzały.
Co innego rykoszety, oczywiście. Oraz przypadkowe, niewymuszone, nieoczekiwane błędy.
-
2018/07/03 08:34:03
@Lordroyu
Element przypadkowości wpływa na wynik meczu, ale nie można z niego wyciągać wniosku o "fartowny" zwycięstwie. Element przypadkowości może zdecydować o zdobyciu gola. I co dalej? Co poza "elementem przypadkowości"? Około 89 minut gry.
Wyobrażam sobie mecz, w którym każda z drużyn strzela po 4 razy w słupek. Wyobrażam sobie mecz, w którym drużyna strzela 2 przypadkowe bramki, a druga drużyna strzela 1 nieprzypadkową bramkę. Nawet widziałem taki mecz. Był to mecz Polska - Senegal. Zwłaszcza druga bramka dla Senegalu była fartowna, bo Bednarek nie miał szans dostrzec, że sędzia pozwolił Senegalczykowi wbiec na boisko. I co? Senegal wygrał "przypadkowo", "fartownie"? Można i tak. Tylko dlaczego ocena występu Polaków była (słusznie) inna?
Czy Rosja przypadkowo, fartownie wygrała z Hiszpanią? Nie, to nie był ani przypadek, ani fart. Jeśli drużyna nie oddaje strzałów na bramkę, nie zdobywa goli, więc w przegranej Hiszpanów nie ma przypadku.
Może dlatego nie lubię (acz zdarza mi się używać) zdania "W meczu lepsi okazali się zawodnicy X". Wolę zwrot "Drużyna X wygrała z Y". To drugie zdanie jest znacznie bliższe rozumieniu sportu.
Bo sportowi bardzo szkodzą nasze (kibiców) frustracje i kompleksy.