Blog > Komentarze do wpisu

Jak płakać po Polakach

MŚ 2018, Robert Lewandowski

Trzy awanse na mundial w XXI w., trzy razy nasi odpadają po dwóch meczach, trzy razy na pożegnanie wygrywają. Sprawdziłem, pisałem o tym w korespondencji z Wołgogradu: jedyna taka drużyna na świecie, polscy piłkarze zasługują na chwałę autentycznych arcymistrzów tzw. batalii o honor.

To konstatacja ogólna, w szczególe patrzyłem na dzisiejsze straszydło z wyjątkową przykrością, w końcówce wręcz skrępowany, że podglądam coś, czego podglądani wcale nie chcieliby mi pokazywać.

Wszystko było w czwartek w Wołgogradzie osobliwe. Gdybym mógł wybierać, zasiadłbym na trybunach w Samarze, gdzie obie strony – Kolumbijczycy i Senegalczycy – biły się o awans. Trzymałem kciuki za tych ostatnich, ponieważ polubiłem ich podczas wizyty w bazie w Kałudze, podoba mi się ich sprzeczny ze stereotypami o czarnej Afryce styl gry, mam wielką słabość do Kalidou Koulibaly’ego etc. W końcówce irytowali mnie zatem Polacy podwójnie, gdy nie próbowali przycisnąć Japonii odmierzającej czas do ostatniego gwizdka, świadomej, iż pomimo porażki 0:1 wygramoli się do 1/8 finału.

Ale nawet gdybym nie sprzyjał Senegalowi – sprzyjałem tylko trochę – to ostatnie ostatnie minuty byłyby cholernie trudne do zniesienia. Nie mieli nasi piłkarze nic do stracenia, zamierzali zatrzeć beznadziejne wrażenie z poprzednich porażek, a jednak zostaną słusznie oskarżeni o współudział w cynicznym symulowaniu gry. Wyniszczające doświadczenie dla widza, w mojej prywatnej hierarchii konsumowanych na żywo futbolowych gniotów murowana pozycja w ścisłej czołówce. Złapałem się na podświadomym przeświadczeniu, że Polacy z Japonią w istocie przegrali, podałem nawet w pierwszej chwili, spontanicznie, błędny wynik Rosjance, która zagadnęła mnie w autobusie na lotnisko. Zresztą Łukasz Fabiański za końcówkę kibiców przeprosił.

Nie chcę mi się wymachiwać epitetami, dawno wyrosłem z pastwienia się nad piłkarzami, którzy zawiedli nade wszystko samych siebie, bez mojej – naszej – pomocy też czują się beznadziejnie. (Przymierzam się raczej do publicystyki, o sztuce przegrywania, z którą biedzą się podczas trwającego mundialu fani w wielu krajach, wbrew pozorom nie tylko my mamy problem). Kiedy jednak podsumowuję sobie w duchu turniej, to refleksję znajduję wyłącznie druzgocącą: z polskiego występu na MŚ nie zapamiętam absolutnie niczego przyjemnego, żadnej wywołującej ciepłe skojarzenia drobinki, nawet dzisiejszego gola Jana Bednarka odebrałem przede wszystkim jako symboliczny dowód bezradności. Nasi mianowicie nie umieją skleić jakiegokolwiek porządnego natarcia pozycyjnego, słabo wyznają się nawet na klasycznie nadwiślańskiej specjalności kontratakowania, łapali kontakt z tlenem tylko dzięki stałym fragmentom gry. Makabra. Intrygujące, co Robert Lewandowski (zdjęcie Kuby Atysa) z Kamilem Glikiem zasugerowali w strefie wywiadów: lepiej było nie kombinować w taktyce w ostatnich miesiącach, tylko grać to, co wytrenowaliśmy wcześniej. Mądry piłkarz po szkodzie.

Przyznaję się: już teraz wiem, że gdy skończę nocne i ranne podsumowywanie biało-czerwonych podrygów, poczuję ulgę, jak na kilku wcześniejszych turniejach. Inni też po naszych nie zapłaczą. Ja zostaję w Rosji do finału, pojutrze wyruszam po odzyskanie radości z mundialu, to nastąpi niechybnie. Stary, aż nazbyt dobrze znany moment: prawdziwe mistrzostwa zaczynają się wtedy, gdy Polacy zostali wyproszeni.

czwartek, 28 czerwca 2018, rafal.stec
Tagi: MŚ 2018
Komentarze
2018/06/28 21:19:47
Kiedy PZPR (Polski Związek Pierwszej Reprezentacji) zamieni się w PZPN (Polski Związek Piłki Nożnej)?
-
Gość: Mrdk, *.play-internet.pl
2018/06/28 21:23:33
Zgadzam się, ta końcówka była żenująca. Chyba nigdy nie widziałem tak żenującej sceny w piłce. Pokaz słabości i strachu z obu stron.
-
Gość: MiLes, *.dynamic.chello.pl
2018/06/28 21:34:53
Ostatnie sekundy "męczu" z Japonią to najlepsze podsumowanie polskiego uczestnictwa w mundialu: przeciwnik przy piłce, Orły Nawałki stoją bez cienia chęci do jakiejkolwiek aktywności, a trener każe się położyć i symulować kontuzję (sic!) najbardziej widocznemu w meczu zawodnikowi , aby "uhonorować" sympatycznego weterana mikrowystępem w zwycięskim meczu na przegranym turnieju.
-
Gość: qjaf, *.retsat1.com.pl
2018/06/28 21:59:41
Przynajmniej ten mundial otrzezwil spora czesc dziennikarstwa sportowego. Dawno nie slyszalem takiej rzeczowej krytyki wobec pilkarzy, ktorzy dotad uchodzili za bozkow.
-
2018/06/28 22:00:12
"a trener każe się położyć i symulować kontuzję (sic!) najbardziej widocznemu w meczu zawodnikowi , aby "uhonorować" sympatycznego weterana mikrowystępem w zwycięskim meczu na przegranym turnieju"

Najpierw ściągnął drugiego widocznego, żeby wpuścić Sławomira - też miał zaszczyt zagrać w wygranym meczu, a narzekaliśmy, że pojechał na mundial tylko dla atmosfery. Kibice jak zwykle nie rozumieją zmian zadaniowych.

Dobrze, że sędzia miał dosyć i zakończył spektakl nie pozwalając na wspomnianą zmianę. Swoją drogą, Japończycy sporo ryzykowali tą grą na "tylko jedna bramka i bez kartek". Przypadkowa akcja Senegalu (mało takich widzieli na tym turnieju?) i do domu. Kolumbia też nie jest jakimś mistrzem defensywy z murem obrońców nie do przejścia, a Senegal potrafił strzelać gole z niczego (albo wiadomo z czego).

Czy dobrze do mnie doszło, że na konferencji pomeczowej trener (nasz!) stwierdził, że w końcówce założyliśmy grę niskim pressingiem? Czy to już głuchy telefon był?
-
Gość: Katarzyna Konopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/06/28 22:03:38
Zabrakło tylko idiotów rzucających race na murawę jak na finale Pucharu Polski. Wtedy kompromitacja byłaby zupełna. I to byłaby kompromitacja chyba nie do pobicia.
-
2018/06/28 22:04:13
Chyba nigdy nie widziałem tak żenującej sceny w piłce.

Mecz RFN-Austria, MŚ 1982.
-
2018/06/28 22:23:22
Przegrać wygrany mecz o honor - jak w tym kawale o Polaku, co jedną kulkę zepsuł a drugą zgubił hehe
-
2018/06/28 22:30:57
Łatwo się pastwić nad Polakami. Żenadą było to, że nie zaatakowali Japonii w końcówce nawet przez chwilę, ale tu bym nie dramatyzował. Jednak to Polacy wygrywali o to Japonia zaczęła tą dziwną grę. Poza tym sam mecz Polaków najgorszy nie był. Japonia robiła dużo lepsze wrażenie niż Senegal do dzisiaj. W sumie wyszli z grupy, coś się na to złożyło. Nie można wyciągać wniosku, że gdyby Polacy w końcówce bardziej zaatakowali coś by się zmieniło. Szkoda natomiast, że nie próbowali. Inną rzeczą jest, że dzisiejszy mecz pokazał, że gdyby grali tak jak dzisiaj od początku, cieszylibyśmy się z awansu. Mimo wszystko Senegal i Japonia grali słaby football.
-
2018/06/28 22:52:12
"Nie mieli nasi piłkarze nic do stracenia, zamierzali zatrzeć beznadziejne wrażenie z poprzednich porażek, a jednak zostaną słusznie oskarżeni o współudział w cynicznym symulowaniu gry. Wyniszczające doświadczenie dla widza, w mojej prywatnej hierarchii konsumowanych na żywo futbolowych gniotów murowana pozycja w ścisłej czołówce."

Jeszcze potrafie zrozumiec pastwienie sie nad "wrazeniami estetycznymi" ale kurcze, Rafal - Polacy prowadzili, zwyczajnie po ludzku chcieli wygrac jeden mecz, ja bym ich o cynizm nie oskarzal, a bardziej probowal zrozumiec.
-
2018/06/28 22:57:05
Jeszcze Dania - Szwecja 2:2 na Euro'04 (wyeliminowanie Italii).

Cieszę się ze zwycięstwa - brzydkiego - ale jednak do tej 80-tej minuty wygrywaliśmy zasłużenie. Ale gniot z końcówki, bo chyba sportem tego nazwać nie za bardzo da się, nie pozwala się cieszyć w pełni.

No bo o co w końcu chodzi w tej grze? Pewnie by wygrać.. No to wygrali. Awans i tak był nierealny, nawet jakby strzelili chociażby jeszcze tą jedną bramkę. Założony cel zrealizowany. Nawet, jak mówił trener, taki był plan: bronić zwycięstwa.

Ale jednak te 10 minut końcówki strasznie uwiera.. Myślałem po meczu, że tylko ja mam z tym problem.
-
2018/06/28 23:00:14
A mi wieczorem ulżyło...
Panama postanowiła się wzorować na nas (zawsze to miłe) i próbowała załatwić Tunezję "Cionkiem". Tunezyjczycy tylko nie chcieli się przyłączyć do zabawy i sypnęli dwie do właściwej bramki.
Anglicy z Belgami też momentami grali tak, jakby chcieli nam powiedzieć: - nie macie powodu do wstydu. Może na jedną ósmą to graliście za mało, ale na czwarte miejsce w grupie eliminacyjnej to zasłużyliście.
Końcówka naszego meczu też nie powinna nikogo zaskoczyć. Jeżeli selekcję oparto na wizerunku medialnym piłkarzy, to nic dziwnego, że najważniejszy był udział Kuby w 101 reprezentacyjnym meczu i to zwycięskim na MŚ... - nie wyszło i to pomimo takich starań. I to jest poważna wpadka!
P.S.
Humor mam wisielczy. I trudno go nie mieć, skoro niektórzy próbują się cieszyć meczem, którego Japończycy od początku nie mieli zamiaru wygrywać. Remis ich satysfakcjonował, a po stracie bramki szybko postawili na żółte i też wyszło.

-
2018/06/28 23:02:46
Japonia awansowała dzięki zasadom "fair play". Ależ ten sport przewrotny ;] ..
-
2018/06/28 23:09:39
Tak naprawdę to ta symulacja gry - wątpię żeby nasi postanowili zrobić Japończykom grzeczność, raczej nieco zgłupieli na widok ich podejścia, a potem doszli do wniosku, że skoro mogą utrzymać zwycięstwo bez biegania - to ostatnie 10 minut, a Rafał na estetykę widowiska narzekał już po koniec pierwszej połowy (dość zrozumiale zresztą). Akurat po przerwie przez pół godziny było jakie-takie szarpanie.
-
Gość: alp67, *.finemedia.pl
2018/06/28 23:25:15
Cholera! Dlaczego ja nie potrafię się cieszyć z: - a nie mówiłem. Przecież od początku smędziłem (niektórzy na blogu mogli mnie mieć dosyć) a to, że grupa nie taka łatwa i każdy z każdym może w niej wygrać, a to na opieranie selekcji na zasługach i wizerunku medialnym/marketingowym, a to nie podobały mi się stare koguty i rekonwalescenci w kadrze, a to koncentracja na sukcesie finansowym/reklamowym dyskontowanym przed turniejem i jeździłem po "parówkożercy" jak po burej suce za całokształt.
Tylko dlaczego to czarnowidztwo musiało się spełnić w takim stylu?!
-
2018/06/28 23:26:54
To ja. Dlaczego nick nie wskoczył pojęcia nie mam.
-
Gość: Katarzyna Konopka, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/06/28 23:59:54
Ktoś ma typy na 1/8 finału? Oto moje:
Urugwaj-Portugalia: w fazie grupowej Urugwaj wygrał wszystkie mecze. Jednak to Portugalczycy mają Cristiano Ronaldo. Trzeba powiedzieć- będącego w wielkiej formie. Ale czy to wystarczy na Urugwaj?
Francja-Argentyna: patrząc na przekrój całego zespołu wydaje się, że więcej argumentów mają Francuzi.
Brazylia-Meksyk: wielu fachowców obstawia Brazylię jako triumfatora mistrzostw. W tym kontekście odpadnięcie już w 1/8 finału byłoby zaskoczeniem. Jednak trzeba powiedzieć, że Meksyk pokonał Niemców i zapewne będzie trudnym rywalem dla Canarinhos.
Belgia-Japonia: Belgia awansuje na 99%.
Hiszpania-Rosja: na papierze faworytem Hiszpanie. Jednak Sborna gra u siebie, a to może mieć znaczenie.
Chorwacja-Dania: patrząc na fazę grupową faworytami są Chorwaci.
Szwecja-Szwajcaria: wydaje się, że będzie to bardzo wyrównany mecz.
Kolumbia-Anglia: szanse oceniam pół na pół. Anglię uważa się za piłkarskiego potentata, chociaż wydaje się, że bardziej przez pryzmat ligi niż reprezentacji. Ostatni półfinał mistrzostw świata to dla Anglików 1990 rok.
-
2018/06/29 00:48:51
Małe sprostowanie: mecz Kolumbia - Senegal to też był gumowaty zakalec, kto nie oglądał nie ma specjalnie czego żałować. Kolumbijczycy tak grali, że jeszcze chwilę przed zdobyciem gola zastanawiałem się, czy im się aby nie śpieszy na wakacje i nie wystarcza im satysfakcja zlania Polaków.
-
2018/06/29 00:52:18
Był też mecz na MŚ 1990, bodajże Holandia - Irlandia - i też kilkunasto- kilkudziesięciominutowe czekanie na ostatni gwizdek.
-
Gość: antropoid, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/06/29 01:01:10
@qjaf

To się akurat w mediach cyklicznie powtarza po każdym tak przerżniętym turnieju - najpierw cielęcy zachwyt samym awansem, potem spuszczenie wyobraźni z łańcucha i miraże "sukcesu" (połączone z przypominaniem drużyn Górskiego i Piechniczka), wreszcie start mistrzostw, który zazwyczaj dla Polaków ma działanie soli trzeźwiących.
-
2018/06/29 01:17:23
Na miejscu dziennikarzy zapytałbym naszych kadrowiczów, co też dzieje się w ich psychice, że po udanym meczu z silnym rywalem w eliminacjach, lub po turnieju takim jak Euro 2016 ogłaszają, że pokazali, jak to mogą grać jak równy z równym/wygrać z każdym i nikogo się nie boją, a potem wychodzą na mundial i wyglądają, jakby bali się nawet piłki i własnego cienia, zaś po meczu takim jak z Kolumbią biadolą, że właściwie nie było szans z takimi coś ugrać i dlaczego wszyscy się tak dziwią, że dostali lanie.

Z kolei związkowi działacze mogliby powiedzieć, co mają zamiar zrobić, żeby przeciętny polski piłkarz traktował grę na jeden kontakt i stosowanie pressingu jako codzienność, normę.
-
2018/06/29 08:31:53
Po Polakach nie zamierzam płakać - po ich powrocie czuję ulgę jakbym pożegnał nielubianą ciotkę i wreszcie po jej wyjeździe mógł się zająć swoimi sprawami. Polska repra to drużyna pozbawiona charakteru, bez wyrazu, nie ma w niej nic co pozwala śledzić z zaangażowaniem jej poczynania. Gra o honor w ostatnim meczu to beznadziejna konstrukcja, bo jak grę o pietruszkę można nazwać grą o honor. Gra o honor rozpoczęła się wraz z pierwszym gwizdkiem meczu z Senegalem. Nasz zespół nie był przygotowany mentalnie do Mundialu, ktoś dobrze napisał, że Polacy grali jakby na tym turnieju nie chcieli być. Z czysto psychologicznego punktu widzenia z tak niską skalą motywacji nie mieli prawa nic na tych zawodach zdziałać. Cieszę się, że już w tym turnieju nas nie ma. To dziwne, ale siedząc sam w domu i oglądając Polaków czułem wstyd tak nawet sam przed sobą, coś na poziomie seriali "Dlaczego ja" takie kompletne "żenua" jak mawia młodsze pokolenie. Ten zespół nie zasługuje na to by mu kibicować, śledzić zmiany i jego dalsze dzieje. Nie ci ludzie, nie ten czas, po prostu nie teraz.
-
2018/06/29 08:47:38
Ja już chyba nie uwierzę w inny scenariusz polskiej gry na MŚ niż taki, choćbyśmy nagle wychowali pokolenie grające dziesiątkami w czołowych klubach. Mamy tradycję i już.

Mecz jak mecz, podobno było 37C, to i nie bardzo się chciało w końcówce biegać dla Senegalu, który i tak na awans nie zasłużył, Japonia wyglądała lepiej.

Teraz pora ładnie pożegnać kilku zawodników i próbować dalej. Oby został Glik. Mamy paru młodszych, głównie w obronie, gorzej ze skrzydłami, ale coś się może urodzi. Nie wiem, jak teraz wyglądają eliminacje do Euro, ale rozstawienie powinno nam pomóc i awans chyba nie będzie problemem. W rankingu raczej za bardzo nie spadniemy, bo przecież w poprzednich MŚ nie graliśmy.
-
2018/06/29 09:36:47
@cukiertort
"Z czysto psychologicznego punktu widzenia z tak niską skalą motywacji nie mieli prawa nic na tych zawodach zdziałać."

A ja uważam przeciwnie, tj. że byli przemotywowani - słynne (nawet jeśli wymuszone pytaniami dziennikarzy) "chcielibyśmy być zapamiętani tak jak ta drużyna sprzed prawie 40 lat" z ust Lewandowskiego. Byli przemotywowani i to przemotywowanie u nich potęgowano, w kółko wałkując o tym najważniejszym meczu z Senegalem (bo jak dadzą ciała, to o wszystko z Kolumbią). Przemotywowani wchodzili na stadion Spartaka z tym "zadaniem/celem" wypisanym na kamiennych, spiętych facjatach. I tak samo grali - bez najmniejszego skupienia na robocie, na "jak" zamiast na "czy". Przy takiej fiksacji na celu każda najmniejsza trudność jawi się, jak walec miażdżący marzenia. I to jest wina sztabu. Niby pseudoluz w pięknym nadmorskim Soczi, a w godzinie meczu... Z Kolumbią natomiast była wiara do pierwszego gola, potem gdy cel odjeżdżał, robili głupie błędy jak dzieci (np. Krychowiak i linia spalonego). Jednoznacznie wskazuje to na brak skupienia na swojej robocie. Nie wierzę, że Grzesia nie uczono odpowiednich zachowań, itd. to przecież dotyczy wszystkich. Naćpanie celem - Nawałka mógł zmieniać systemy, a nie miał nad tym żadnej kontroli. Inna sprawa, że dziwacznie je zmieniał. Na to nałożył się spadek formy niektórych graczy, co potęgowało efekt niemocy.
-
2018/06/29 09:50:17
@ martin.slenderlink
Czyli potwierdza to szerszą tezę, iż nasze drużyny narodowe (z pewnymi wyjątkami) są słabe psychicznie, ich motywacja łatwo zmienia się w przemotywowanie i paraliż, a także mają tendencję do zawodzenia w najważniejszych momentach. Do spektakularnego zawodzenia - bo nie mówimy o zwykłej przegranej i odpadnięciu po walce, że można by było na drugi dzień powiedzieć "trudno, to tylko sport, ktoś musiał przegrać". Czy to siatkarze, czy piłkarze nożni, czy ręczni, koszykarze czy dziewczyny w tych dyscyplinach... Aż dziwne, że to u nas Wencie wyszło słynne "jest jeszcze dużo czasu" - to był jakiś cud lub wyjątek potwierdzający regułę. I nie, nie hejtuję naszych sportowców, zbyt często oglądam zmagania reprezentacji w różnych dyscyplinach, zbyt wiele "topniejących przewag" bez żadnego uzasadnienia i "przegranych końcówek", gdy reszta była wygrana, dane mi było zobaczyć. Kurczę, nawet skoczkowie na IO mają swoje za uszami w kwestii wygrywania, gdy jest się jednym z najlepszych. I niestety, nam naprawdę najlepiej się gra/walczy, gdy nikt niczego od nas nie chce.
-
2018/06/29 10:20:07
@letniewino
Nikt im tam Stocha nie przyprowadził do szatni - mógłby im przemówić do rozsądku, że celem to się można przejmować po odpowiednim wykonaniu roboty. A przecież w piłce da się więcej naprawić, bo ma się 90 minut, a nie rozbieg i wybicie. Tutaj było granie w stylu: "jak to? czy naprawdę jesteśmy aż tak ch....i?"

Piszę o swoich wrażeniach, kiedy patrzyłem na te twarze wychodzące z tunelu, a potem na Pazdana konstruującego z musu "akcje ofensywne", dziury między formacjami i ten dziwaczny kop Krychowiaka skoordynowany doskonale z biegiem Szczęsnego i spojrzeniem Bednarka w kierunku linii bocznej. Ocknęli się dopiero pod sam koniec, że w końcu mają jeszcze stały fragment. Nie mam tutaj aspiracji do szerszych tez, ani nie chcę się wpisywać w narzekanie na dmuchany balon - to w końcu w pewnej mierze normalne, nawet jeśli odrobinę karykaturalne w naszym przypadku, patrząc na ogólny stan piłkarstwa kopanego. Kibic wszak liczył, że "może wreszcie nie będzie o honor".

Brakuje tych turniejów - za duże przerwy, ale to wynika z ogólnego stanu. Brakuje świadomości, że można przegrać, kiedy się goni marzenia i jest się mentalnie nietrzeźwym, że jest tu i teraz, a nie dwubiegunowe rozedrganie mentalne, którym sobie możne d... podetrzeć.
-
2018/06/29 10:40:38
"Nędza" za Rybusa, Zieliński out i za niego jakiś pracowity w obronie pomocnik, do tego zwykłe 4-4-2 nastawione na defensywę.
Strzelamy z kontry, ze stałych fragmentów i jak Lewemu coś wpadnie pod nogi.
Przy zdrowym Gliku i Kubie grali by dobrze.
-
2018/06/29 10:44:38
@ martin.slenderlink
Kibic wszak liczył, że "może wreszcie nie będzie o honor".

I normalny kibic tym liczeniem nie wymagał zbyt wiele. Zwykłe wyjście z grupy, przecież wiadomo, że potem z Anglią czy Belgią odpaść to żadna ujma. Ja wiem, że niektórzy eksperci czy kibice poszybowali już do czwórki, ale rozsądny kibic wiedział, że poza wyjściem z grupy reszta to rzeczy ponad normę.
-
2018/06/29 11:36:17
a kiedy pisałem o tym, że polska reprezentacja jest emancją osobowości tchórzliwego trenera z mentalnością ekstraklapową, to byłem "trollem !".

dzisiaj wszyscy chyba "trollują". to się porobiło, panie...

szkoda, że to już koniec występów Polski. tak miło było patrzeć, jak znów potwierdzaja wszystkie moje opinie o niej.

piłkarze też są świetni : mówią, że własnie w ostatnim meczu złapali forme, że ustawienie im pasuje, że skład teraz dopiero jest optymalny itd.

pech, po prostu, znów mistrzostwo świata, albo medal co najmniej, był o włos i tylko niesprawiedliwy, zawistny świat nie pozwolił Orłom wzbić się do imponującego lotu. jak się zaczęli wzbijać, to nie pozwolono im rzucić świata na kolana.

nie przypominam sobie aby piłkarze niemieccy apelowali o szacun dla siebie za to, że wygrali ze Szwecją.

gdyby który puścił taki tekst, to następnego dnia musiał by ogłosić zakończenie kariery w reprezentacji.

no i ciekawe, gdzie się podzieją teraz ci, którzy polskich piłkarzy bronili "spadkiem formy" i "słabym przygotowaniem" itd.

najpierw Nawałka ośmieszył tych, co prawili o niższym poziomie team 2018 wobec team 16, a teraz to.

więcej jest tych przyczyn porazki Polaków niż wersji zamachu smoleńskiego, podczas gdy faktyczne powody są oczywiste - typowo polskie partactwo i dziadostwo.

Szwecja zaś dalej gra, hehe. Kolejny team, który zyskuje na pozbyciu się Ibrahimovica.

mówiłem : wirtuozerski solista może być dla zespołu zbawieniem, jesli potrafi maksymalizować potencjał swoich kolegów. w przeciwnym razie : staje się kłopotliwym balastem. Zlatan to symbol.
-
2018/06/29 12:21:38
@martin, letniewino

Różnica jest też w tym, że Stoch, a wcześnie Małysz, pracowali z psychologami. I trochę śmieszno-straszne jest to, że PZN ze swoim śmiesznym budżecikiem (szczególnie w 2000 roku) było stać na zatrudnienie psychologa, a PZPNu nie stać, a w zasadzie nikogo tam nie stać, żeby o tym pomyśleć - ani naszego genialnego stratega Nawałkę, ani naszego obrotnego prezesa Zibiego. Po ch..j psycholog - lepiej chłopaków puścić na 2 piwa. Może Islandczykom 2 piwa pomagają - Polakom nie i to już wiadomo od dawna.
W innych dyscyplinach jest podobnie, dlatego sukcesy są raczej przypadkiem niż regułą mimo, że czasami (np. w takiej siatkówce) potencjał mamy na regularne wygrywanie. Dlatego receptą na sukces byłoby powszechne olanie i brak jakichkolwiek oczekiwań (wydaje mi się, że przed ostatnim Euro właśnie trochę tak było - po zobaczeniu Niemców i Ukrainy w grupie niewielu oczekiwało wyjścia z niej - i to paradoksalnie drużynie pomogło) tylko to jest z kolei nierealne przy polskim środowisku reklamowo-medialnym, które przecież na biciu piany przed imprezą mistrzowską zarabia kokosy.
-
2018/06/29 12:54:51
Nawałka miał wszystko czego zażądał, klapa mundialowa to nie jest wina PZPN.
To selekcjoner się "zakręcił" - w taktyce, ustalaniu składu i pewnie także w przygotowaniach. Przejęty duńskim gadaniem tak bardzo chciał czymś zaskoczyć rywali, że sam siebie zaskoczył. I zawodników.
Mundial to najgorszy moment na robienie doświadczeń.
-
Gość: Lordroy, 188.188.72.*
2018/06/29 13:13:23
Kurczę czyli dyżurna interpretacja z poprzednich turniejów przeważa: jesteśmy słabi psychicznie.

Nie wiem nie przyglądałem sue twarzom piłkarzy przed meczem z Senegalem, może macie racje. ale dlaczego drużyna, która przeszła chrzest bojowy na euro (historycznie trudniejszy test, bo na euro to się żadko udawało nawet zakwalifikować) miałaby nagle załamać się psychicznie?

Dla mnie ich zjazd formy plus taktyczne wypalenie się trenera tłumacza naprawdę dużo. To jest na obecna chwile personalnie słaba drużyna z trenerem, który miał jeden pomysł na kadrę i nie dał rady wymyślić czegoś nowego (częsta przypadłość i żadna krytyka Nawalki - po prostu nie jest geniuszem).
-
Gość: Lordroy, 188.188.72.*
2018/06/29 13:23:02
@antropoid

Nie do końca się zgadzam, ze mistrzostwa to zły czas na eksperymentowanie z taktyka. Na tym poletku trwa ciągły wyścig zbrojeń, inne zespoły dostosowywuje swoją taktykę pod ciebie, musisz iść do przodu albo kończysz 0:4 z Dania. Tylko Nawalka (jak wielu trenerów) tego nie umiał. Stad zreszta wynikają ciagle zmiany trenerów nawet w dobrych klubach.
-
2018/06/29 13:33:31
@Lordroy

A ile razy wcześniej Nawałka tak grał?
-
2018/06/29 13:36:29
PS. Nowinki się wprowadza, ale z umiarem.
Zwłaszcza w polskich realiach. Ilu mamy piłkarzy na tyle uniwersalnych, żeby w try miga przestawiać ich do innej futbolowej bajki?
-
2018/06/29 13:47:35
Marciniak z Brychem mają żegnać się z mundialem, przynajmniej zdaniem korespondenta La Gazety, obaj za poważne błędy - brak karnego dla Szwecji i Serbii. Bodaj jeszcze sędzia Anglia - Tunezja popełnił podobnej wagi błąd i również ma żegnać się z turniejem. Ogółem VAR pomógł, FIFA twierdzi że te 3 błędy, to były jedyne naprawdę poważne w fazie grupowej. Przypomnijcie sobie Koreę xD

@Lordroy
Osobiście uważam że nieco zmitologizowana jest ta porażka 0-4 z Danią. Brakowało wtedy Krychowiaka, który oczywiście jest teraz ciśnięty ze wszech stron, ale "grając kiepsko" na mundialu i tak co mecz zatrzymywał odbiorami i przechwytami 5-10 akcji rywala. Takie 5-10 akcji to naprawdę potrafi być różnica w wyniku.

Też uważam że każdy moment na korekty w taktyce jest dobry, tylko te korekty muszą mieć jakieś podstawy. Nawałka na początku kadencji wykluczał obronę 3 obrońcami, uznając że tylko Glik ma obycie w takim ustawieniu - na turniej życia wyszedł 3 obrońcami bez Glika. Zarówno Japonia jak i Kolumbia grają konsekwentnie i przewidywalnie co mecz 4-2-3-1(Kolumbia to od lat i żyje) przeciw którym 3-5-2 to średni pomysł. Piłkarze zresztą kiepsko to realizowali, momentami wyrwa w środku pola aż groziła zawaleniem stadionu.

Jeśli zaś chodzi o psychę - na Euro nasi jechali praktycznie bez oczekiwań, tylko z nadziejami. I oczywiście dobra forma piłkarza oznacza lepszą jego postawę mentalną, to oczywista korelacja, a wówczas dobra forma kadry przekładała się także na jej lepsze radzenie sobie z presją. Tutaj jechali z bagażem oczekiwań, i w formie dyskusyjnej, plus nerwowość zmieniającego ustawienia trenera, nagły uraz filaru obrony, zrobiły swoje.
-
Gość: Lordroy, 188.188.72.*
2018/06/29 14:22:28
@antropoid @twojastara

Ponoć na mecz z Senegalem Nawalka zmienił ustawienie i skład w ostatnim momencie. Jeżeli tak było to jest to ewidentny jego błąd - tego rzecz jasna robić nie wolno. Panika?

Jeżeli natomiast chodzi o trenowanie nowego ustawienia przed mistrzostwami, to uważam, ze jest to proba skoku do przodu, która wydaje mi się naturalna ze względu na argumenty, które podałem wcześniej. Naturalnie in the hindsight widzimy, ze to nie wypaliło. Może Nawalka nie umiał tego wprowadzić, może 3-5-2 to zły system na naszych przeciwników, może mamy do tego złych piłkarzy. Nie wiem, nie wypowiadam się, ponieważ uważam, ze Nawalka wie jednak znacznie więcej ode mnie (i któregokolwiek z tu komentujących).
-
2018/06/29 14:25:09
martin.slenderlink
Przygotowanie mentalne we współczesnym sporcie od dłuższego czasu jest kluczowym elementem i zasadniczo wygrywają ci, którym "nie przeszkadza głowa". Adam Małysz wystrzelił z formą bo ukierunkowanym treningu mentalnym z psychologiem sportu. Teraz takie parametry jak umiejętność koncentracji, czy relaksacji tuż przed ważnymi zawodami da się dokładnie określić np. przy pomocy metody biofeedback. Zawodnik po kilku sesjach ma dokładne liczby przed sobą, wie nad czym powinien pracować. W naszej kadrze kompletnie ten aspekt zarzucono, nie wiem uważając to za jakieś "gusła" czy ze zwykłej ignorancji, stawiam na to drugie. Zawodnicy nie znają samych siebie, na konferencjach wypowiadają jakieś banalne, okrągłe zwroty typu "optymalnie przygotowani" "forma ma przyjść na Senegal", "przeciwnik jest dokładnie przeanalizowany" itd. Gdyby któryś z bardziej dociekliwych dziennikarzy zaczął pytać o szczegóły pewnie nic poza tą słowną fasadą by nie usłyszał. To było wszystko jedną wielką improwizacją pod przykrywką tych ogólników którymi byliśmy od miesiąca częstowani.
-
Gość: Lordroy, 188.188.72.*
2018/06/29 14:35:10
@antropoid @twojastara

Zauważcie jeszcze, ze przed mistrzostwami większość dziennikarzy i, ehm, ekspertów dobrze przyjmowała eksperyment z wypracowaniem alternatywnego schematu gry, choć oczywiście wszyscy trochę się martwiliśmy słaba gra w sparingach (akurat oprócz @Twojejstarej, z tego co pamietam:-d). Łatwo jest krytykować podjęcie ryzyka kiedy już się zna końcowy rezultat.

Rafał wielokrotnie podkreślał, ze Nawalka podejmował ryzyko i wcześniej. Ponieważ wychodziło, chwaliliśmy go za intuicje...
-
2018/06/29 14:52:18
@Lordroy
Ale to działa w dwie strony, nie przejmowałem się również kiepskimi wynikami w sparingach Senegalu(remis z Luksemburgiem) czy Japonii ;) Gorsze sparingi mieliśmy przed udanym turniejem.

Nie krytykuję Nawałkę za podjęcie ryzyka, krytykuję go za pójście drogą którą sam, argumentując bardzo logicznie, wykluczył kilka lat temu. naprawdę ciekaw jestem, co się zmieniło ;)
-
2018/06/29 15:03:38
"psychika zjadla Polaków"

bo technikę mają wirtuozerską :]

"ustawienie było niewłaściwe"

pewnie, że tak. jakby ustawienie było inne, to przyjmowali by lepiej, podawali celniej, dryblowali kreatywniej :]]

"zdali test na ME"

a Ukraina to Senegal :]]]
-
Gość: fidelio, *.unknown.vectranet.pl
2018/06/29 15:06:57
Nawałka jest zupełnie niekontaktowy, na pytanie odpowiada wyuczonymi szablonami i banałami jak automat, dlatego przyczyn porażek trzeba szukać na własną rękę.


Coraz bardziej skłaniam się ku hipotezie, że odpowiedzi na większość pytań kryją się w meczu z Danią. 0:4 spuentowane komentarzem trenera rywali, że grę kadry bardzo łatwo przeczytać, zneutralizować i wygrać. Podejrzewam, że od tamtej pory mecz z Danią jest nemezis Nawałki, która nie dawała mu spokoju. Myślał pewnie, że musi coś zmienić, bo jak nie zmieni to będzie blamaż na miarę tego z Danią. Być może zaczął sobie wmawiać, że najważniejsze to zaskoczyć taktyką przeciwników. Dlaczego nie grał stonowany i przewidywalny Fabiański? Być może dlatego, że grał w fatalnym meczu z Danią? Może myślenie Nawałki opętał eskapizm kopenhaski? W efekcie najbardziej zaskoczył swoich piłkarzy i stracił kompletnie kontrolę nad sytuacją. Do tego doszły czynniki takie jak brak regularnej gry w pierwszym składzie gwiazd z EURO 2016 i wyszło jak wyszło.
-
2018/06/29 15:11:14
Taki najlepszy przykład wpływu psychiki na występ sportowy, to mecz Argentyna - Nigeria. Pierwsza połowa, Argentyna wyszła lekko stremowana, ale zdeterminowana, mecz im się układał, nabrali pewności, strzelili bramkę, kontrolowali mecz byli wyraźnie lepsi, techniką momentami imponowali.

Druga połowa, głupio stracony gol i powrót do przeszłości. Całą drugą połowę Argentyńczycy wyglądali jakby biegali z dodatkowym ciężarem w spodniach, a nawet Messiemu zdarzały się banalne techniczne błędy, podania wprost do rywala.

"pewnie, że tak. jakby ustawienie było inne, to przyjmowali by lepiej, podawali celniej, dryblowali kreatywniej"

Dokładnie tak jest. Przypomnij sobie mecz legii z Realem, zakończony remisem. Real wyszedł absurdalnie 4-2-4 lekceważąc rywala. I zagrali mocno poniżej możliwości. Właściwe ustawienia i mental mają znaczenie.
-
Gość: Dziusiek, *.play-internet.pl
2018/06/29 15:28:08
Panie Rafale cenię Pana, ale Bednarek strzelił gola stopą a nie głową patrz Pana artykuł w Wyborczej z piątku
-
2018/06/29 15:35:01
o psychice jako decydujacym czynniku mozna mowic, jak sie ma technike. jak Niemcy odpadają, to mozemy dyskutować o tym, czy byla forma, czy Sane by pomógł, czy trener i zespół przypadkiem sie nie wypalili itd., bo wiemy ze Niemcy maja pilkarzy swietnie wyszkolonych. nikt normalny nie dyskutuje o tym czy Kroos, Reus albo Mueller umieja kopać pilke.

jak Argentyna przegrywa, to mozemy się zastanawiac nad skladem, ustawieniem czy mindset, bo wiadomo ze Messi, Di Maria, Banega czy Dybala to najwyzsza klasa światowa, liderzy swoich zespołów klubowych.

a jak masz Polske, to zaczynasz od tego, że w zawodnicy w większosci nie umieja grac pod presją, jaka pojawia się w MS, gdzie nie ma meczów luźnych i na przetarcie, każdy zas jest o wszystko. rywal atakuje, skraca pole gry, naciska na przyjęcie , utrudnia podania, itd. I Polska sobie z tym nie radzi, nie tylko kiedy ma pilkę, ale także kiedy jest atakowana w grze defensywnej.

w klubach, przy liderach, ci gracze czasami sobie radzą, zwłaszcza ze generalnie nie są to kluby wybitne jakościowo, a ci gracze głównie podaja do najblizszego i maja biegac w obronie. w rep Polski zadania są inne, ponad ich miarę, więc zaliczaja upadek za upadkiem.

rozmowa o psychice nie ma wiec sensu.

przypomina mi się film "Oda do radości", gdzie starszy pan siedzi przez tv i notuje pytania i odpowiedzi w "1 z 10". mówi, że chce tam wystąpić, a pytanią się powtarzają.

żona mu na to : "Po ci te pytania i odpowiedzi, jak ty podstaw nie masz ?"

I to samo tutaj. chcesz kierować bolidem F1, to się najpierw naucz prowadzić malucha, zamiast opowiadać, że twój mindset ma jakieś znaczenie w tej historii :]
-
2018/06/29 15:44:15
"To nie Nawałka wybierał wyjściowy skład" @ Z. Kręcina

uff.

dobrze wiedzieć, że wybitnie utalentowani rezerwowi mogli zdobyc medal, ale trener złośliwie ich powstrzymał.

pewnie dlatego, by Niemcom nie robić przykrości.
-
2018/06/29 17:01:08
jak Argentyna przegrywa, to mozemy się zastanawiac nad skladem, ustawieniem czy mindset, bo wiadomo ze Messi, Di Maria, Banega czy Dybala to najwyzsza klasa światowa, liderzy swoich zespołów klubowych

A ten znowu swoje...
Po primo, czy ktoś tu kiedyś zestawiał Banegę z Krychowiakiem albo Di Marię z Grosickim? Wiadomo, że poza Lewym mamy kopaczy reprezentacyjnych na średnim, średnio-niższym poziomie europejskim, co i tak wypada na plus w porównaniu z polską ligą, która nawet na takim poziomie nie jest, co jest tu praktycznie pod każdym postem gospodarza wyartykułowane - takie bzdety jak powyżej kolejny raz dowodzą, że Ty nie odpowiadasz na czyjeś tezy tylko na swoje domniemanie o tym, co ktoś powiedział. I akurat ten mundial dowodzi, że nawet tacy piłkarze jak Messi, Banega, Dybala i Di Maria jak są kiepsko zestawieni i nie mają pomysłu na grę to też się kopią po czołach.
Po secundo, czy widzisz graczy o lepszej technice w drużynach Szwecji, Danii (poza Eriksenem) czy Anglii, nie mówiąc o Serbii czy Nigerii, które też odpadły, ale zaprezentowały się niebo lepiej od nas? Oczywiście, jak chce się walczyć o mistrza świata to trzeba mieć odpowiednią jakość piłkarską, do wyjścia z grupy (szczególnie z takiej grupy, która jednak wcale nie okazała się jakoś specjalnie trudna - wczorajsze mecze Japonii i Senegalu dobitnie to potwierdziły) wystarczy sensownie funkcjonująca drużyna złożona z graczy nawet słabszych niż nasi. Zaryzykuję twierdzenie, że wystarczy nawet taka do bólu przewidywalna - wystarczy, że ma 2-3 schematy rozegrania opanowane do perfekcji i wychodzi na boisko z determinacją, by je realizować (laga do przodu to nie jest schemat, jakbyś miał wątpliwości).

Dlatego, owszem, przyczyn tych 3 kompromitacji należy szukać w mindsecie zawodników i trenera, może nawet bardziej trenera, bo Ci zawodnicy z Tym trenerem pokazali już, że potrafią grać lepiej z drużynami co najmniej równymi Senegalowi czy Japonii. Jasne, znaczącym jest fakt, że liderzy z Euro zaliczyli gorsze sezony, ale o tym było wiadomo już pół roku temu - można było przygotowywać alternatywy. Zresztą patrząc te parę minut na Kurzawę wczoraj miałem wrażenie, że takie alternatywy nawet znaleziono tylko - właśnie - tylko w tym przypadku faktycznie chyba Nawałka stchórzył.
-
2018/06/29 20:11:17
wpp

Rozmowa o znaczeniu psychiki ma sens i to głęboki, bo tylko rzeczona przez ciebie technika, plus dobrze nastrojony "mental" może dać odpowiednie rezultaty na wysokim poziomie. To są dwie składowe we współczesnym sporcie. Przykładem choćby repra Holandii na naszym polsko - ukrainśkim Euro. Chyba nie zaprzeczysz, że techniki to im nie brakowało jednak nie pracowały głowy, nie byli skonsolidowanym zespołem co w sportach drużynowych jest zasadnicze. Sorki ale nie potrafię wyobrazić sobie paczki dysponującej jakaś mega techniką i tylko tym, w ogóle to jakieś absurdalne: próbować sztucznie rozdzielać psychofizyczną jedność sportowca, tak nie ma, tego nigdzie nie uczą, zresztą to z czysto filozoficznego puntu widzenia jest to trudne do pomyślenia. Polacy przed Mundialem mieli jak zwykle fantastyczny PR, konferencje usypiały mało dociekliwych, "zrobione zostało wszystko", żadnych poważniejszych problemów, "forma rośnie", "działamy optymalnie" i takie tam bzdety. Ja tego nie kupiłem - nasz zespół nie wyszedł poza ten sam schemat oczekiwań względem siebie, nie dało się odczuć, że teraz będzie inaczej, że to jest ta pora. Samą techniką turniejów tej rangi się nie wygrywa...
-
2018/06/29 20:30:17
Tutaj też zadziałał, pisząc za Konwickim nasz klasyczny "kompleks polski" - my od dziesiątków lat nie jesteśmy w stanie nawiązać równorzędnej walki w piłce nożnej z czołówką światową, a odwrócenie trendu bycia "klientami" dla najlepszych jest niezwykle trudne. No bo bycie regularnie bitym, nie wygrywanie niczego istotnego, odkłada się w głowach jak szlam z takim brzemieniem ciężko się walczy.Wtedy masz co najmniej dwóch przeciwników, z którymi musisz walczyć - ten realny przeciwnik i ty i twoje ograniczenia. Nasi mają w swoim DNA małość, zakompleksienie, poczucie, że szczyt nie dla nas. Fakt, mówią co innego, no bo co mają mówić ale jest jeszcze mowa ciała, długo by to wszystko analizować. Na pewno jako samce alfa nie wyglądali na konferencjach, nie byli osadzeni w sobie, pewni swego. Wyglądali trochę tak jak fan zespołu Metallica, który w czasie koncertu uświadomił sobie, że zostawił otwarte auto przed halą z kasą i wszystkimi dokumentami. Tak się nie da grać, chcieć zostać w turnieju dłużej, powalczyć o cokolwiek.
-
2018/06/29 20:38:01
" tylko w tym przypadku faktycznie chyba Nawałka stchórzył "
Nie tylko w tym. Cały czas grał asekurancko, opierając grę na żelaznym składzie i z założeniem gramy na remis lub obronę korzystnego wyniku. Jedynym wyjątkiem był chyba tylko mecz z Rumunią, ale to była bardziej zasługa drużyny, która reagowała na aferę hotelową.
Na mecz z Senegalem też wyszedł 10-tką żelaznego składu, a pewnie wyszedłby 11-tką, gdyby nie kontuzja Glika, nie patrząc na to, że ma na pokładzie rekonwalescentów lub większość zawodników po formą licząc, że może poprzestawianie klocków zaskoczy rywala. Ale ryzyko gry nieogranymi piłkarzami (brak rotacji przez pięć lat) prawdopodobnie wydawało mu się większe. W meczu z Kolumbią zareagował panicznie, odbierając resztki zaufania do siebie drużyny. Japonia to już tylko konsekwencja.
W sumie przez cały czas zachowywał się tak jak dziewica: - chciałabym, ale się boję. Z jednej strony pozorowanie silnego człowieka, z drugiej zadziwiający kontredans z mediami i ukrywanie się za parawanem testów, analiz, planów, schematów, których nigdy nie zobaczyliśmy.
-
Gość: , *.dynamic.chello.pl
2018/06/29 20:47:23
@cukiertort
Holandia przegrała Euro 2012 głównie przez brak lewego obrońcy, w wyniku kontuzji wystawili tam 18-latka. Także im jedna kontuzja mogła rozwalić zespół, to co dopiero nam...
-
2018/06/29 20:50:25
@Cukiertort
Dołóż do tego świadomość bycia pod formą (to się wie), zmaganie się z niedyspozycją fizyczną (ból przy każdym gwałtowniejszym ruchu, nie da ci o tym zapomnieć) i przypadkowy błąd, żeby mentalnie posypało się wszystko.
-
2018/06/30 00:54:44
@Lordroy

Kiedy skład zostaje podany tuż przed meczem nie ma zbyt wiele czasu na krytykowanie, choć na różnych forach, także na tym, już przed meczami pojawiały się głosy w rodzaju: "albo jest geniuszem, albo wariatem".
Niestety - geniuszem się nie okazał...

Poza tym spektakl zazwyczaj ocenia się po wystawieniu.
-
2018/06/30 14:02:28
@xavrasw

po primo - nie rozumiem kontekstu twoich pretensji o zestawienie Polaków i Argentyńczyków.

po secundo, tak uwązam, że Szwedzi, Duńczycy czy Anglicy albo Nigeryjczycy są/byli lepsi technicznie od Polaków.

"wystarcza 2-3 schematy"

no własnie nie wystarczą.

"że potrafia grac z druzynami co najmniej rownymi Senegalowi czy Japonii"

które to drużyny ?
-
2018/06/30 14:07:55
@ cukiertort

wolałbym jednak mówić o konkretnym przypadku.

znaczenia mindset/psychiki nie negują, sam o tym często pisałem. Tyle że wg mnie, nie w tym była przyczyna porażki Polaków.

po prostu, Polacy nagle zagrali z zespołami, które były lepsze jakościowo, a ich samych zmusiły do gry pod naciskiem, co skutkowało rażącymi błedami technicznymi.

Polacy nie byli przestraszeni, tylko bezradni, a to róznica.

od ME nic się specjalnie nie zmieniło. Tylko rywale. No i o ile na ME Polacy mogli zaskoczyć, o tyle na MS, jako 8 zespoł rankingu swiatowego [lol] byli dokładnie wyskautowani i świetnie ich słabości znane rywalom.

po prostu, kiedy słabości Polaków zostały wypunktowane, to się okazało, że oni w zasadzie nie mają żadnych silnych stron.

ich siłą była albo słabośc rywali albo ich niedostateczna wiedza o polskioej drużynie.
-
2018/06/30 14:44:31
wpp

No, to prawda - jeśli chodzi o technikę naszych, to jak mawia mój sąsiąd to ile byś nie pastował kaloszy to oficerek z nich nie zrobisz. Doskonała technika jest nieodzowna w walce o wielkie stawki. Np. gdy patrzę na Brazylię to widzę 11 kolesi - wirtuozów, którzy chyba już w kołysce grali w "dziada" z pluszakami. U nas tej techniki jest tyle ile potrzeba, raczej mniej niż więcej i z tego tytułu gramy jedną z najbardziej prymitywnych piłek w całej mundialowej stawce - nie potrafimy rozklepać rywala gdy jesteśmy pod silnym, wysokim pressingiem, wtedy następuje zwykle jakaś bomba na pałę, zagrana na aferę, że może ktoś tam, coś tam złapie z naszych. Masa przypadkowości, atak pozycyjny w fazie embrionalnej - pisałeś o tym nie jeden raz. To nie miało szans się udać. Dla mnie kwintesencją futbolu zawsze była tiki taka, parę sezonów temu Barcelona osiągnęła w tym szczyt, nie wiem czy da się w piłce coś lepszego wymyślić. Klepa, klepa, jeden kontakt, świetne ustawianie się, potem przyspieszenie bomba, bramka. Nie uważam, że reprezentacje są w stanie tak zagrać ale wielez nich potrafi zrobić coś zbliżonego. My przy piłce nie lubimy być, wolimy głęboki difens i potem ewentualnie jakaś kontra. To wszystko. Zastanawia mnie tylko - dlaczego piłkarze naszej kadry w klubach na zachodzie są w stanie grać taki futbol z mniejszym lub większym powodzeniem, a na kadrze zawsze wpadają w ten ciężkostrawny piłkarski prymitywizm.