Blog > Komentarze do wpisu

Trzymają nas za twarz coraz mocniej

 ekstraklasa, Lech Poznań

Piłka nożna choruje wszędzie, także tam, gdzie wzniosłości ma jej przydawać wirtuozeria graczy, zawalona trofeami historia i bezmiar pieniędzy. Niedawno królewski Real Madryt miał problem, żeby przed El Clásico uhonorować tradycyjnym szpalerem mistrzostwo dla Barcelony – co znamienne, decyzja nie zapadła w ferworze chwili, pod wpływem skrajnych emocji, które każdemu mogą na chwilę odebrać rozum, nie, podjęto ją z premedytacją, czyli na zimno uznano złożenie hołdu zwycięzcom za poniżenie. Słabe. Druzgocący triumf szowinizmu nad duchem sportu.

Ale bardziej boli to, co się dzieje się w naszym kraju, a w naszym kraju, naszym futbolu, dzieje się jeszcze żałośniej.

Oto Legia Warszawa, gdyby obroniła w ostatniej kolejce tytuł mistrzowski, nie będzie mogła zostać odznaczona po rozstrzygającym meczu, ponieważ mecz odbędzie się akurat w Poznaniu, na stadionie Lecha. Świętowanie tam byłoby „prowokacją”, ta z kolei wiązałaby się z „ryzykiem” – w przełożeniu na normalny język chodzi o to, że upokorzeni zwolennicy gospodarzy narobią dymu. Podpalą, pobiją, zniszczą, cholera ich wie. Dlatego władze tzw. ekstraklasy ogłosiły, że ceremonia wręczenia trofeum i medali odbędzie się w Warszawie, zaraz po powrocie piłkarzy z Poznania.

Teoretycznie nic się nie zmienia. Odkąd pamiętam, polska piłka nożna pozostaje zakładniczką barbarzyńców, którzy wstydu potrafią nanieść także w Europie – nadwiślańskie kluby należą do najczęściej karanych, przykrą kulminację przeżyliśmy przy okazji wizyty Realu, który kopał dla pustych trybun. O ile jednak po mrocznych latach 90. obyczaje zaczęły nieco łagodnieć, o tyle ostatnio sytuacja znów się pogarsza. Z powodu rozpylanych nad boiskiem dymów nie zdarza się już niemal kolejka bez przerywania gry, zwłaszcza mecze hitowe czy też derbowe trzeba zawieszać na długie minuty, podczas finału Pucharu Polski zapłonął kawałek Stadionu Narodowego. Zwyrole trzymają nas za twarz coraz mocniej. Teraz zaszantażowali również szefów ligi, którzy postanowili okazać – zapewne przepojeni szlachetnymi intencjami i merytoryczną argumentacją – pogardę dla piłkarzy.

Wiadomość od znajomego kibica Lecha: „Każde przegrane mistrzostwo znoszę ostatnio coraz gorzej, ale nigdy mi nie było tak wstyd. To właściwie hańba”.

wtorek, 15 maja 2018, rafal.stec
Tagi: ekstraklasa
Komentarze
2018/05/15 20:35:26
W takich chwilach pocieszam się, że "mój" klub robi co może, żeby do tzw. ekstraklasy nie trafić.
Jeśli "mój" jest jakkolwiek adekwatne, bo na meczu nie byłem od wieków, a ze składu z trudem wymienię paru kopaczy.
-
2018/05/15 22:05:28
Podzielę się taką oto nieco masochistyczną refleksją i nietypowym w tejże dyskusji stanowiskiem, iż Legia w ogóle powinna mieć zabronione fetowanie zwycięstwa w tym sezonie na jakimkolwiek stadionie, po tym co się stało po ostatnim meczu sezonu zeszłego przy ul. Łazienkowskiej 3. Najlepsze - ale tak naprawdę, to nie wiadomo - jest to, że byłem na tamtym meczu, a nie pamiętam z kim grała Legia i jaki był wynik, nie pamiętam żadnej jednej akcji, pamiętam jedynie co się wydarzyło po zakończeniu spotkania, a następnie potwierdzeniu, iż Jagiellonii nie udało się strzelić zwycięskiej bramki w Białymstoku. Otóż najpierw wyszła na murawę banda kiboli, niejako - jak rozumiem - wierchuszka, która miała na to przyzwolenie, żeby uściskać piłkarzy. Następnie wybiegło ze dwóch, którzy - najwyraźniej - przyzwolenia nie mieli. Ci zostali przez tych pierwszych schwytani na oczach pełnego stadionu i skarceni w okolicach pola karnego jak na filmie o samowolce w wojsku. Policja? Nie widziałem. Porządkowi? Przyglądali się jakby oglądali jedną z tych nudnych akcji ligowych kopaczy, choć w tym przypadku wszystko działo się dosyć szybko. Pamiętam również, że na środku stała też jakaś taka wielka nadmuchana kula (na wysokość sięgająca mniej więcej poprzeczki), a przy niej hostessy. Chłopcy postanowili, że pograją sobie wspomnianą kulą w piłkę i zaczęli ją kopać w kierunku bramki. Trafili hostessę w twarz, przewróciła się, chyba widziałem krew, choć dziś nie jestem pewien. W każdym razie orzekliśmy z małżonką i zakomunikowaliśmy synom, iż wychodzimy. Nie czekaliśmy na wręczenie medali ani żeby podziękować udekorowanym piłkarzom. Coś we mnie pękło i do dziś się nie zagoiło. Ciekawe jest to, że - jak mi się wydaje - o sprawie było stosunkowo cicho i dosyć szybko zamieciono ją pod dywan.
-
2018/05/15 23:08:56
@stanislaw414
Generalnie masz rację, tyle że to takie generalnie, któremu niebezpiecznie blisko do konstatacji, że prawie nikt niczego w tej lidze nie powinien świętować, raczej wypada ją zdelegalizować za notoryczne, ostentacyjne łamanie prawa. Starsi czytelnicy bloga czy mojego pisania w Gazecie wiedzą, że byłem niegdyś na pierwszej linii frontu w walce o ucywilizowanie trybun, nawet płaciłem za to grubymi przykrościami na ulicach czy stadionach. Ale nie ukrywam, że w pewnym momencie straciłem sporo zapału, bo zrozumiałem, że ludzie polskiej piłki przywykli, że jest jak jest, i właściwie to bardziej przeszkadzają im ci, którzy się czepiają, niż same patologie. Zmęczyłem się potwornie.
A wracając do świętowania legijnego - są jeszcze piłkarze. Nie dość, że otrzymali od kibolstwa reprymendę, to jeszcze z powodu kibolstwa odbierać im fetę? #samaniewiem
-
2018/05/16 00:36:35
" ludzie polskiej piłki przywykli, że jest jak jest, i właściwie to bardziej przeszkadzają im ci, którzy się czepiają, niż same patologie" - smutna konstatacja, a jeszcze smutniejsze, że prawdziwa.
A najgorsze jest to, że my kibice też się z tym chyba pogodziliśmy. Większość z nas w tym ja na mecze nie chodzi (szacunek dla Stanisława ale, że zabiera jeszcze żonę i dzieci to już czyste wariactwo), mecze oglądamy w telewizji, najczęściej lig zagranicznych, pucharowe lub reprezentacyjne.
A telewizja już zadba, żebyśmy najdrastyczniejszych scen nie widzieli. Skoncentruje kamery na uradowanych kibicach, honorowych lożach, celebrytach. Najgorsze co możemy zobaczyć to kibice mizdrzący się do kamer, ale to jakby łatwiej strawić, a niektórym nawet nie przeszkadza.
P.S.
Jak przeczytałem Twój felieton, to w pierwszej chwili nie zamierzałem komentować, a tylko wyguglałem sobie dla przypomnienia "Heyssel" i miałem smutną w kontekście naszej rzeczywistości refleksję, że "angolom" się udało. Jak się patrzy na płotki wysokości baneru na dzisiejszych stadionach, to aż zazdrość bierze. Czy naprawdę trzeba dramatu, zawieszenia w międzynarodowych rozgrywkach, żeby się chciało chcieć?



-
2018/05/16 01:40:30
Pamiętam jak Hamsik negocjował rozegranie finału Coppa Italia, nie myślałem że spadniemy jeszcze niżej.

Pamiętam jak Pan, panie Rafale, pisał, że Tusk nie mógł sobie wybrać lepszego celu, jak walka z bydłem stadionowym, nic nie może prościej zjednywać mu postronnych. Grubo się Pan pomylił, oj grubo.

@alp
Tak po prawdzie to nie do końca - oglądałem pożegnanie Wengera z Arsenalem, Huddersfield to świeżynki, więc może dlatego ich stadion różny od podanego przez Ciebie opisu(zasadniczo to cztery trybuny, dość luźno połączone, drzewka widać w przerwach między tymi instalacjami), no i emocji pożegnania Arsene'a nie był w stanie utrzymać, kibice zrobili peny wjazd na murawę, ale pokojowy, bez prania po pyskach.

@stanislaw414
"Policja? Nie widziałem"

Nie możesz wykluczyć tego że ich nie widziałeś, wcale możliwe że na boisku byli. Tylko po cywilnemu.
-
2018/05/16 01:42:34
Mocno po polsku to powyżej xD

"Nie możesz wykluczyć że ich widziałeś"
-
2018/05/16 07:04:31
Angolom się udała kompletna zmiana klasowa widowni. W Polsce to jest kompletnie nierealne z wielu powodów. I abstrahując od nierealności, wcale nie jestem przekonany, czy liga w której zamiast kibiców z Manchesteru mecze oglądają wycieczki z Chin to jest strona, w którą chcę podążać.
-
2018/05/16 08:48:25
Lata temu przerzuciłem się na siatkówkę i nie żałuję.
Sport naprawdę może być dla ludzi.
W ciągu ostatnich lat dwukrotnie przeciwnicy mojej Resovii świętowali (razem ze swoimi kibicami) mistrzostwo Polski w rzeszowskiej hali Podpromie (Skra, Zaksa), świętowali zdobycie brązowego medal (JW) i nie tylko nie było to "prowokacją", ale i rzeszowska publiczność (4500 osób) gratulowała (raz z mniejszym, raz z większym smutkiem) zwycięstwa przeciwnikom. Ja świętowałem mistrzostwo Polski Resovii w hali w Kędzierzynie. Mało kibiców? W Krakowie podczas F4 LM było naście (chyba 13)tysięcy kibiców Resovii i jakoś nikomu nie przychodziło do głowy, że zwycięstwo innego zespołu jest "prowokacją" wobec kibiców Resovii.
Według uzyskanych przeze mnie danych przeciętny mecz polskiej ligi siatkówki ogląda więcej osób niż przeciętny mecz polskiej ligi piłki kopanej. W ostatnich latach rekordu oglądalności finału Ligi Mistrzów w Polsce nie dzierży finał w piłce kopanej, ale finał w siatkówce (Berlin 2015). Te "dane" zostały zebrane amatorsko. Ich publikacja jest świadomą "prowokacją" wobec Ciebie, Rafale. Mam nadzieję, że jako zawodowy dziennikarz dasz się "sprowokować" i zdobędziesz aktualne, pełne dane i (pal licho) nawet obśmiejesz moją wypowiedź. Przyjmę ten śmiech (nawet rechot) na klatę w zamian za informację przydatną do krytyki władz PLPS.
W jakim celu "chwalę się" tymi danymi? Żeby wykazać, że ludzi, którzy w sporcie nie szukają nienawiści i potrafią godnie traktować przeciwnika jest wielu.
A może myślicie, że na ligowych meczach siatkówki nie ma prawdziwych kibiców i leci "festyn z głośników"? No to zapraszam (po raz któryś) na rzeszowskie Podpromie, na jakikolwiek mecz z choćby odrobinką "ciśnienia".
W siatkówce kobiety stanowią około połowy (bodajże 48%) kibiców/telewidzów. W piłce to coś około 20%.
Kibice siatkarscy w kibicowaniu potrafią zająć się wyłącznie swoim klubem. Nie zajmują się przeciwnikiem. Nie tracą energii "na przeciwnika". Poświęcają energię wyłącznie swoim.
Inwektywy w kierunku przeciwnika nie pomogą mojej drużynie. Pomoże jej mój doping. Tego piłkarscy jakoś pojąć nie mogą. Widocznie albo przekracza to ich możliwości poznawcze, albo (tak naprawdę) mają swoją drużynę, swój klub sportowy gdzieś. Liczą się tylko oni: ich frustracje, kompleksy i socjo(psycho-, charaktero-)patia, a piłka kopana jest jedynie pretekstem do zebrania się w plemię i przyjęcia barw plemiennych oraz zdo agresji na inne plemię. Szkodzić swojemu klubowi? A kto przejmowałby się takim detalem? "Klub to my".
Mój wpis nie jest "O wyższości siatkówki nad piłką kopaną". Wykazywanie takiej wyższości/ niższości nie ma wielkiego sensu. Mój wpis dotyczy "plemienności" - zjawiska, które w Polsce przyjmuje coraz większe rozmiary. Nigdy bym nie przypuszczał, że głupkowata odzywka niejakiego Radosława S. (nazwisko znane redakcji) o "wyrzynaniu watahy" padnie na tak podatny grunt, nakręci w naszej mentalności to, co udało się w niej uśpić. Mamy się za naród cywilizowany, ale duża część nas (może nawet przeważająca) nadal tkwi na poziomie "Hutu ca Tutsi".
Widziałem jak kędzierzynianie cieszą się ze zdobycia mistrzostwa Polski. Rozumiałem ich radość. Ja taką radość przeżywałem przez kilka lat. To było ich święto. Nie mogłem im psuć tego święta. Przecież oni mi mojego święta nie psuli. Ja "zasłużyłem" na swoje święto i oni zasłużyli na swoje święto. Jesteśmy ludźmi, których różni "obiekt umiłowania", a nie "obiekt nienawiści".
Rozumiem radość przeciwnika i nie dziwię się jej, bo sam taką radość przezyłem. Było fajnie. A jeśli dziś nie jest bardzo fajnie, to przecież wkrótce zaczyna się nowy sezon. W nim z pewnością będzie bardzo fajnie. Ledwie się skończyło a ja już nie mogę się doczekać.
-
2018/05/16 09:18:00
@repres
głupkowata odzywka [--] o "wyrzynaniu watahy"

Nie było takiej odzywki. Jak już przekręcasz, to nie powołuj się na wnioski wyciągane z przekręconej wersji.
-
2018/05/16 09:29:02
O to, to. Po przeczytaniu podczas porannej internetówki informacji o oficjalnej decyzji, stwierdziłam, że przybędę tutaj i wrzucę stosowne hasło pod ostatnią notką. Może ktoś też będzie potrzebował o tym porozmawiać, wyrzucić z siebie kłębiące się emocje, podzielić smutnymi przemyśleniami. A tu proszę - wpis już zrobiony, dyskusja wre i właściwie wszystko, co mi przyszło do głowy, zostało już napisane. Od siebie tylko dodam, że cały Poznań i władze naszej kochanej ligi powinny właściwie trzymać kciuki za Jagę. Będą mogli potem powiedzieć, że o co ten szum, i tak by fety nie było. Jaga świętować może jak Pan Bóg przykazał na swoim boisku i problem z głowy.

@ repres1
Generalnie masz rację, ale mi się zdarzyło brać udział w niechlubnym wyjątku - FF LM 2012 w Łodzi. Zawinili operatorzy kamer - widać było, że sędzia decyzji nie zmieni, niepotrzebnie pokazali to na telebimie, było już po meczu. Ceremonia wyglądała okropnie, większość ludzi wychodziła (naprawdę ciężko było wystać w miejscu, gdy wszyscy się przepychali do wyjścia), ci co zostali głośno wyrażali swoje niezadowolenie, gdzieniegdzie słychać było śpiewy kibiców Zenitu. Wytrwałam do końca, ale czułam się fatalnie, sądzę, że siatkarze obu drużyn także.
Co oczywiście nie zmienia faktu, że i tak było kulturalnie w porównaniu do piłki nożnej, gdzie zapewne skończyłoby się zapaleniem dachu lub wyrywaniem krzesełek.
Z kolei kiedyś nasze dziewczyny (Muszyna chyba) grały w pucharach z zespołem z Bałkanów (albo to był któryś Belgrad, albo ktoś z Czarnogóry). Mecz został przerwany, bo kibice odpalili race w hali i niczego nie było widać. Za to świetnie było widać, z jakiej dyscypliny wywodzili się kibice - przez większość czasu kibicowali zupełnie w oderwaniu od meczu, odwracali się tyłem, podskakiwali, non-stop śpiewali kibicowskie przyśpiewki i byli do tego stopnia poza meczem, że nawet przy spornej sytuacji na korzyść ich drużyny, gdy na boisku zrobiło się nerwowo i zaczęły się dyskusje pod siatką, oni dalej stali, podskakiwali i śpiewali. Te race to też odpalili w jakimś takim z czterech liter momencie.
Z uwagi na specyfikę obu dyscyplin, kibicowanie podczas meczów siatkówki wymaga jednak reagowania przez cały czas na wydarzenia boiskowe. Na meczu piłki gdy siedzisz i oglądasz, może Ci się dostać od Januszów - nawet jeśli człowiek skupi się na meczu i naprawdę reaguje na to, co się dzieje, a nie ma ochoty brać udziału w zabawie pt. "Kto nie skacze...".
Dla porównania znów Anglia - tam kibice też mają zestaw śpiewów i inne rytuały, ale nawet w tv czuć, że ten głośny, śpiewający tłum przede wszystkim żyje meczem i tym, co się dzieje na boisku. A nie, że mecz leci sobie, a oni sobie.
-
2018/05/16 09:57:39
Widzę, że skóra na niedźwiedziu już została podzielona, a przecież w grze jest jeszcze Jagiellonia.
-
2018/05/16 10:52:24
@qpgg
Po co te głupoty rozpylać? Widzę już po 76. w internetach. Nikt niczego nie dzielił, w Białymstoku też przygotowują fetę, choć liderem jest Legia - chyba normalne, że przygotowujesz się przed, a nie po.
-
2018/05/16 10:57:30
@qpgg
Jest, ale tu chodzi obowiązującą zasadę, a nie o to, że wszyscy jesteśmy pewni, że zabrano Legii mistrzowską imprezę po ostatnim gwizdku. Zresztą, oficjalny komunikat dotyczy także Jagiellonii: "w przypadku wywalczenia tytułu mistrzowskiego przez Jagiellonię Białystok, ceremonia wręczenia trofeum dla Jagiellonii odbędzie się w Białymstoku bezpośrednio po zakończeniu zawodów".
Tyle, że na szczęście dla władz ligi, Jagiellonia kończy sezon u siebie.
Gdyby Jadze także zapowiedziano, że w razie czego mają wstrzymać się z szampanem do momentu, aż przetoczą się z Płocka do Białegostoku, to byłoby to tak samo niefajne.
-
2018/05/16 11:25:13
Z fetą to ja nie widzę problemu.
Jaga wygrywa, to wiadomo co i jak. Jak Legia, to niech się pakują w autobus i niech jadą na Łazienkowską. Proste
Oficjalny komunikat to jedno, ale znów wszyscy piszą o Legii, w zasadzie nie wiadomo po co.

A tak naprawdę to bardziej interesujące w tej sprawie (jeżeli to prawda, tylko tak słyszałem) jest to, że ktoś z Legii zaproponował, aby mecz rozegrać w Warszawie.
-
Gość: , *.static.ip.netia.com.pl
2018/05/16 11:27:45
@Bartoszcze
Jakkolwiek to brzmiało (może "do-"), było głupkowate. Wtedy w życie nie weszło. Natomiast korzysta z tych obudzonych demonów obecna władza.
@Letniewino
Siatkówka wyciągnęła naukę z tamtego błędu sędziów. Zwłaszcza polska siatkówka. Polska wideoweryfikacja jest najlepsza na świecie. Dziś kontrowersje "sędziowskie" są niezwykle rzadkie. Właściwie to umarły. Nawet odrobinę chaotyczny (ale przesympatyczny) sędzia Kobienia nie jest w stanie wyprowadzić kibiców z równowagi.
Incydenty z Bałkanów (Resovia też tego doświadczyła w LM)... Przecież pisałem o polskiej siatkówce.
-
2018/05/16 11:28:35
@qpgg
Skreślić - 'wszyscy mówią o Legii'. Poprawić na - 'Lech spowodował, że wszyscy mówią o fecie, o której powinno się mówić dopiero po meczu, i znów zrobił z ligi pośmiewisko'.
-
2018/05/16 11:40:37
Można skreślić i poprawić, w rezultacie nic to nie zmienia.
Lech nie chce, to niech się cmoknie i do widzenia. Nadymanie się nikomu chwały nie dodaje.

Bardziej interesująca jest ta propozycja, o której wspomniałem, jeżeli była prawdziwa i na poważnie.
-
2018/05/16 12:19:45
Coraz fajniej, bandyci wparowali do szatni Sportingu i przekopali piłkarzy.
-
2018/05/16 12:34:13
tradycja 'szpaleru" była dośc dziecinna, komiczna i naciągana, co to miało niby znaczyć ? Żaden szpaler nie zmieni tradycji wzajemnej niechęci; wiadomo, że kibice Barcy i Realu mają się od zawsze przeciw sobie, kluby zawsze były z innych światów społeczno-polityczno-kulturowych, a na dodatek FC Barcelona reprezentuje Katalonię, której władza i znaczna część społeczności, dążą usilnie do secesji. Możliwe, że klub reprezentujący stolicę "znienawidzonej Hiszpanii" wreszcie uniósł się zrozumiałą dumą.

ewentualnie uznał, że jesli za moment wygra Ligę Mistrzów i po raz trzeci z rzędu okaże się najlepszy na świecie, co powoduje, że motyw oklaskiwania rywala, który sam ma poczucie porażki w tym sezonie, byłoby już zachowaniem przekraczającym dopuszczalne stężenie śmieszności.

Polska liga piłkarska zacznie się modernizować, kiedy klubami zaczną rządzić ludzie gotowi robić na piłce pieniądze.

tak, te straszne, złe, okropne, wredne, niszczące piłkę, degradujące zasady, demolujące wartości pieniądze.

Bo jak nie ma konkretnych pieniędzy, jest raczej hobby i kaprys, to efekty są takie, że panuje rozgardiasz, bardak i kompletne bezhołowie. Nikt nie ma żywotnego interesu w tym, aby sytuację poprawić i pacjenta wyleczyć. A jak nie ma interesu, czyli solidnej kasy, to nie ma odpowiedniego nacisku na policję, na państwo, na służby, nie ma nawet profesjonalnej ochrony na stadionie, bo tych cieniasów, którzy tam teraz stoją, to można pogonić kapciem z pomponem.

miłośnicy piłki bez pieniędzy niech się dobrze przypatrzą polskiej lidze, tak wygląda ich wymarzony Eden.

A potem niech dalej piszą o palącym problemie niemoralnego luksusu współczesnej piłki.
-
2018/05/16 12:46:54
A co się dziwić w kraju, w którym władza pozwala swobodnie maszerować hołocie z emblematami SS, za to pacyfikuje protestujących przeciw tej hańbie.

Bo gdzie jak gdzie - ale w Polsce to jest hańbą.
-
2018/05/16 12:50:00
@repres
Bez jaj, jakieś tam słowa Sikorskiego nie mają znaczenia dla quasi-plemiennego stylu piłkarskiego kibicowania w Polsce. Mogą mieć marginalne dla bieżącej "plemienności" w polskiej polityce, ale kibicowanie futbolowe to nie jest jakaś tam pochodna tego, że w społeczeństwie ogólnie coś się robi coraz bardziej (co najwyżej, że edukacja słabsza, chociaż taka teza też byłaby dyskusyjna - chodzi mi tu o to, jak łatwo kibole łykają jak pelikany te wszystkie "śmierci wrogom ojczyzny", które są w istocie czymś w rodzaju ideolo PRL a rebours - zamiast ojczyzny wstaw Polski Ludowej i masz, ale to odmienna sprawa). To kibicowanie takie (plemienne) było już od lat osiemdziesiątych (niekoniecznie wcale późnych, chociaż ja osobiście pamiętam ich drugą połowę i to od strony zupełnie lokalnej). Te wszystkie idiotyczne kosy i zgody, to pieprzenie, które zdarza się nawet komentatorom, o "meczach przyjaźni", po czym gdzieś tam dany triumwirat leje się po mordach w lesie z innym trójprzymierzem. To świat młodych ludzi, których życie ogranicza się na ogół do określonych osiedli i rewirów i którzy nagle bawią się w wojny, honory, wierności i inne takie - są wówczas ważni, kompensacja. Kwestii udziału gangów w tym wszystkim już nie biorę pod uwagę.

I owszem, agresja futbolowa na świecie, nie tylko w Polsce, jest powszechna - gdy Marsylia jedzie do Paryża dla przykładu, są podobne animozje. Nie ma jednak raczej tych głupot ze zgodami i kosami (to chyba wschód Europy się w to bawi jedynie) i łączonymi ustawkami przy wysiadaniu z pociągu w środku lasu. I to wszystko jest na ogół absurdalne - wystarczy popatrzeć na materiały ze słynnego turnieju halowego w Spodku z końca lat 90. i komcie pod filmikami, rozprawianie, że przecież KSG to wtedy jedna z większych kos GieKSy itd.
-
2018/05/16 14:08:28
Skoro wielmozny.pan.przecinek poruszył temat pieniędzy, to idąc tym tropem...
Pieniądze w lidze w dużej mierze zależą od transmisji telewizyjnych, a prawa do transmisji są wykupione. Zakładam, że w zakres praw do całosezonowej transmisji z ligowych wydarzeń wchodzi także dekoracja mistrzów i "We Are The Champions" prosto ze stadionu (obojętne którego). W przypadku zdobycia mistrzostwa przez Legię, nc+ pozbawiona będzie możliwości przeprowadzenia bezpośredniej transmisji z dekoracji. Pewnie uda jej się wtedy dogadać transmisję z warszawskiej imprezy, ale... Ale dla kibiców neutralnych w większości to już będzie odgrzewany kotlet. Oglądając mecz chętnie pozostanę jeszcze z pół godziny na tym samym kanale i zerknę sobie na moment dekoracji, bo jest to jeden z elementów sportowego widowiska - nagroda dla zwycięzców. Nawet te nieszczęsne reklamy pomiędzy zakończeniem meczu a powrotem na stadion przeżyję - raz w sezonie można. Natomiast jeśli to wydarzenie nie nastąpi bezpośrednio po meczu, tylko w późniejszym terminie, to najprawdopodobniej nie będę go szczególnie wyszukiwać w ramówce i pewnie na nie nie trafię. Podejrzewam, że podobnie postąpi wielu neutralnych dla sprawy kibiców. Dla tv to są realne straty, liczone w konkretnych pieniądzach. Atrakcyjność pasma reklamowego po meczu spada na łeb na szyję.
Czy wzięto to pod uwagę przy decyzji o przeniesieniu ewentualnego świętowania Legii? Czy w przypadku wygranej Legii i braku ceremonii telewizja nie będzie miała prawa domagać się jakiegoś odszkodowania?
Wychodzi na to, że i telewizja powinna kibicować Jagiellonii.
-
2018/05/16 15:05:31
@rafal.stec

Zasadniczo masz rację. Po prostu przypomniałem sobie tamte sceny i moich zdezorientowanych synów, którzy pierwszy raz w życiu coś takiego widzieli, a oczywiście nie chciałem, żeby zobaczyli. Oprócz tego, że miałem wówczas pretensje do tych troglodytów, to przede nade wszystko do klubu, który dopuścił do opisanej sytuacji. Było dla mnie jasne, że pseudokibice (najbardziej zasłużeni "megafajni goście") po prostu dostali upoważnienie od osób decyzyjnych w klubie, żeby zejść na murawę, pobawić się z piłkarzami i powprowadzać swoje porządki, choć zakładam również, iż każdej ze stron wymknęło się to wszystko spod kontroli. Więc - racjonalnie rzecz biorąc - nie, nie powinno się karać sportowców i jest oczywiste, że ceremonia na zakończenie obecnego sezonu i jeśli ostatecznie zwycięży książę Legia (w co wierzę) powinna mieć miejsce w Poznaniu. Z kolei administrator rozgrywek we współpracy z klubami powinni zapewnić bezpieczeństwo, nawet jeśli wiązałoby się to z istotnym zwiększeniem kosztów. Zakładam, że przedmiotowe - dodatkowe - koszty można równoważyć w uproszczeniu ze stratami wizerunkowymi lub podobnymi, które wynikają z decyzji aktualnej.

@alp67

Odkąd znów zacząłem chodzić na mecze (ze 2 lata temu), zawsze chodzę z rodziną. Jest dużo bezpieczniej niż kiedyś. Pomimo fatalnych sytuacji (jak ta przeze mnie opisana, której nie mogę przeboleć i jak na razie nie potrafię wybaczyć), chyba warto zachować umiar w krytyce, nie zamykając oczywiście oczu na to co złe. W miarę najlepiej wypadają oczywiście mecze pucharowe, bo wtedy nawet Żyleta koncentruje się przede wszystkim na dopingowaniu własnej drużyny, zamiast obrażaniu przeciwników lub - jakby zapewne powiedział niejeden "megafajny gość" - wrogów. Nie chcę też zgrywać świętego. Zazwyczaj nie dołączam się do chamskich chóralnych śpiewów obrażających matki, żony i kochanki, ale często wyję w pojedynkę na zasadzie " ty taki" lub "ty owaki" do zawodników przyjezdnej drużyny, gdy któryś z naszych zostanie sfaulowany albo mi się co najmniej wydaje, że tak się stało.

@airborrel

Na trybuny stadionów piłkarskich w Polsce przychodzi coraz więcej klasy średniej i rodzin z dziećmi. Z kolei odnośnie sytuacji na angielskich trybunach, chyba trochę przesadzasz. Wycieczki z Chin itp. itd. nie są i nie będą - przynajmniej w najbliższej przyszłości - najistotniejszą częścią tamtejszej widowni, no i niech kolega nie będzie takim klasistowskim nacjonalistą na litość boską ;-)

@wielmożny pan przecinek

To jest chyba Twój najgłupszy komentarz jaki przeczytałem, ale nie napiszę dlaczego, żeby Ci nie dać dodatkowego paliwa do potęgowania bzdur. Może sam przemyślisz?
-
2018/05/16 15:11:13
Airborell jako 'klasistowski nacjonalista', hohoho, to otwiera zupełnie nowe drogi debatowania;-)
-
2018/05/16 15:25:48
Hm, ale w którą stronę niby nim jest? Że nie chce "turystów" ze średniej średniej na trybunach? On chyba sam nie jest pewien ;). Nie sądzę wszak, żeby wolał strzelające race i boisko zamglone.
-
2018/05/16 16:22:32
"Twój najgłupszy komentarz. Moze sam przemyślisz ?"

ależ proszę pana, gdybym ja umiał myśleć, to przecież nie pisałbym najgłupszych komentarzy :]

tak wynika z pańskiej wypowiedzi, więc proszę się jej dziarsko trzymać.

a] szpalery madrycko-barcelońskie to dziecinada
b] polska liga jest patologiczna, gdyż nie ma tam prawdziwych pieniędzy

pierwsze jest jasne : szpalery to szlachectwo. że też sam na to nie wpadłem...

drugie : najpierw porządki, a potem dopiero kasa, bo nikt z kasa nie wejdzie w ten interes. na to akurat wpadłem, ale uznałem, że to za mądre.

skoro wariant "usuń żula i rób biznes' nie działa od 30 lat, to trzeba zastosować inną kolejnośc działania : rób biznes i usuń żula.

do tego trzeba mieć kasę i wpływy, zwłaszcza w takim postkomunistycznym grajdołku.

dlatego polscy właściciele klubów, handlujacy kozim serem, nigdy nie bedą w stanie z tej ligi zrobić opłacalnego biznesu.

proponuję zaprosić biznes chiński, rosyjski albo niemiecki.

nie obawiam się pisania "najgłupszych postów", wyznaje zasadę, ze aby zmądrzeć, trzeba zacząć od bycia głupim bez gwarancji osiagnięcia mądrości kiedykolwiek.

a zważywszy na to, ze 99,9 % społeczenstwa już uważa się za mądre, spełniam też cenną rolę w zapewnianiu niezbędnego minimum głupoty w krwioobiegu społecznym, bez której ten mechanizm istnieć nie może :]
-
2018/05/16 16:35:50
@Stanisław
Być może moja żartobliwa forma wypowiedzi była być może faktycznie trochę za ostra... - chociaż chyba nie zwróciłeś uwagi, że wyraziłem Ci szacunek.
Myślę, że to nie my nieobecni na stadionach ale tacy ludzie jak Ty, kibicujący całymi rodzinami, mogą zmienić stosunek ludzi piłki, o których pisze Rafał, do kibolstwa. I mam nadzieję, że dotrze to do ich głów za nim na stadionie dojdzie do tragedii. "Wydarzenia pucharowe" na Narodowym (jak dla mnie) są wystarczającym ostrzeżeniem.
-
Gość: grzespelc, *.inet-siec.pl
2018/05/16 17:19:37
W ogóle o co tyle hałasu? Nie przypominam sobie sprzed 25 czy 35 lat żadnych ceremonii mistrzowskich. A jeśli już, to coś mi się jawi, że kiedyś (chyba) Górnik miał oficjalną dekorację przed pierwszym meczem kolejnego sezonu...
Ale oczywiście zgadzam się, że stopień kibicowskich animozji jest patologiczny
-
2018/05/16 17:34:51
@przecinek

Bardzo lubię takie powiedzenie/konstrukcję myślową dotyczącą twórcy dzieł literackich i sytuacji, gdy palnie ów twórca w jakimś niezwiązanym zasadniczo ze swoją twórczością zakresie kompletną niedorzeczność lub bzdurę, iż oto: "autor okazał się głupszy niż jego książki". Życzę koledze i zarazem głęboko wierzę, że kolega jest znacznie mądrzejszy od swoich komentarzy ;-)

@alp67

Dla jasności, nie traktowałem tego co napisałeś jako przytyk. Natomiast jedną rzecz muszę zdecydowanie sprostować. To małżonka zabiera mnie na mecze, a nie odwrotnie. Jest zakręcona na futbol i - z ostrożności i na wypadek, że tu wpadnie - zastrzegam, że zna się na piłce daleko bardziej niż ja.
-
2018/05/16 18:16:43
@414
A małżonka udziela się na blogach o tematyce sportowej? ;)
-
2018/05/16 18:38:06
Lech otwarcie przyznaje, że nie jest w stanie zorganizować meczu i zapewnić bezpieczeństwa na stadionie. Wydaje mi się, że w takim wypadku powinno zorganizować mecz bez udziału publiczności. Bo ja tu widzę myślenie pt: "jak cnotę zachować i rubelka zarobić". I nie zdziwię się, jeśli mimo braku fety i tak będzie zadyma.
-
2018/05/16 18:50:59
Bez jaj, jakieś tam słowa Sikorskiego nie mają znaczenia dla quasi-plemiennego stylu piłkarskiego kibicowania w Polsce.

Obawiam się, że quasi-plemienny styl kibicowania wynika z szerszego zjawiska i ma wspólny mianownik z tą wypowiedzią :(
Czasami jak słucham tyrad polityczno-społecznych zwolenników "dorzynacza" to mam wrażenie, że wystarczy zamienić podmiot ich sympatii i spokojnie można ich osadzić po drugiej stronie barykady - mentalnie będą pasować...
-
2018/05/16 18:53:05
" nie jest w stanie zorganizować meczu i zapewnić bezpieczeństwa na stadionie" - wydawało mi się, że to dosyć powszechne zjawisko, tylko kluby dotychczas wstydziły się do tego przyznać.
Taka deklaracja (o ile prawdziwa) to już nie tylko podstawa do nadzwyczajnych działań Ligi i Związku, ale wręcz do wkroczenia do klubu prokuratora.
-
2018/05/16 18:59:44
@xavrasw
Ale przecież taki styl kibicowania był już od dawna. Wspólnego mianownika można się zawsze doszukać, ale stylu kibicowania zasadniczo wypowiedź Sikorskiego zmieniać nie może. Bardziej miałem na myśli kwestię wynikania tutaj niż samą naszą specyfikę kulturową w ogóle = łatwo lecimy na chwytliwe podziały, mało czytamy, mało jesteśmy poinformowani, mamy słabą kulturę podawania informacji i nie jest to tylko związane z kryzysem finansowym w mediach pisanych.

Najbardziej krewcy na stadionach to przecież i tak nie są jakąś biurową klasą średnią.
-
2018/05/16 19:07:03
A przecież wyżej stało o tym, jak to styl kibicowania siatkarskiego się różni. A przecież społeczeństwo to samo, kraj ten sam, ta sama kultura.
-
2018/05/16 19:44:51
Chuligani chodzący na mecze Legii i tak rozwalą pewnie Poznań.
-
2018/05/16 19:59:51
@Martin.Slenderlink
Przecież plemienność nie jest cechą całego społeczeństwa. Ktoś jednak za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej głosował. Być może część głosowała ze względu na korzyści finansowe, ale spora część głosowała z uwagi na wartości, jakich w UE należy przestrzegać. A nie są to wartości plemienne.
Na czym polega problem? Na tym, że zło nie zwycięża wtedy, gdy złych jest więcej niż dobrych. Zło zwycięża wtedy, gdy dobra większość milczy.
Od piłki klubowej ludzie się odwracają. Próbowałem do niej wrócić, poszedłem kiedyś (z 5 czy raczej 7 lat temu) na mecz i na następny nie poszedłem.
Ktoś pisał o latach 80-ych. Mieszkałem na "osiedlu klubu X", uprawiałem sport w klubie Y (klub X nie miał takiej sekcji) i bez problemu biegałem w dresie klubu Y po "osiedlu klubu X". Nikt mnie nie zaczepiał. Tak było dzień w dzień, przez lata. W roku 1988 pełniłem "zaszczytną służbę wojskową" w Szczecinie (drugi koniec Polski). Jedną z rozrywek było chodzenie na mecze Pogoni. Przyjeżdżali kibice gości i nic złego się nie działo. Później rozstałem się z piłką, bo uświadomiono mi, że byłem robiony w balona. Taki "Piłkarski poker". Gdy po latach wszedłem na ligową trybunę, przeżyłem szok (a właściwie zniesmaczenie) i już nie wróciłem.
Z ciekawości pójdę na najbliższy mecz. Jest tak samo? Zmieniło się? A jesli tak, to na lepsze czy na gorsze? I pewnie znów "zamilknę" na parę lat.
-
2018/05/16 20:24:42
@lata 80.
Zapewne nie wszędzie zaczęło się to dziać jednocześnie (oczywiście te wszystkie materiały z TV z połowy lat 80., jak to, prawda, idą sobie kibice z jednej i drugiej strony - jedni krzyczą "nienawidzę Legii" a drudzy "nienawidzę Łodzi" wyglądają na tle lat 90. jeszcze dość niewinnie), ale mniej więcej na przełomie ustrojowym już to zaczynało mocno w tym kierunku "plemienności" ewoluować. Może powiew wolności, może trend, kij wie. Da się też znaleźć relacje, że np. w takiej Łodzi w połowie lat 70. nie było wielkich animozji pomiędzy dwoma klubami, co już dekadę później wyglądało inaczej. Niemniej jednak pierwsza poważna zadyma to chyba jakiś rok 1980 na którymś pucharze Polski.

"Przyjeżdżali kibice gości i nic złego się nie działo."

Może jeszcze trybuny nie działały w rytm jednego zapiewajły zaganiacza, czy nie było hersztów do rozrób. Ja się od biedy mogę zgodzić, bo nawet w drugiej połówce lat 80. byłem dzieciakiem - wulgarne przyśpiewki już jednak były, chociaż dla mnie największym szokiem był zaśpiew mało wulgarny, a dość wymowny: "Dzisiaj niedziela, po meczu będzie Bruksela" - taki fajny kibicowski żarcik. A miałem to nieszczęście, że jeszcze przed podstawówką podbierałem ojcu gazety sportowe i zdążyłem dokładnie przeczytać tekst o Heysel w niejakim tygodniku "Sportowiec".

"Przecież plemienność nie jest cechą całego społeczeństwa."

I to wyłącznie ci "nieplemienni" zwolennicy akcesu do UE chodzą na siatkówkę? Nie wiem, byłbym tu ostrożny jednak. Rozmawiałeś kiedyś z innymi siatkarskimi kibicami o kryzysie z TK a następnie o tych ustawach, nad którymi Duda się w Juracie namyślał?
-
2018/05/16 20:36:47
No to się zdziwisz. Ja też się zdziwiłem, bo unikałem tematów politycznych w tym środowisku. Zebrała się grupa około 50 klubowych kibiców siatkarskich. Grupa przypadkowa. I zeszło na politykę. Wiesz ilu znalazło się w niej wyznawców "dobrej zmiany"? 1 (słownie: jeden). Może to zbieg okoliczności...
-
2018/05/16 20:41:32
Hm. To faktycznie ciekawe. I to Rzeszów.
-
2018/05/16 20:51:00
W samym Rzeszowie "dobra zmiana" nie wygrywała do tej pory. Co innego w województwie.
-
2018/05/16 21:32:10
A panowie tu nie przesadzają z tą, zawsze przecież krzywdzącą, generalizacją? Mam na myśli podział na "dobrą zmianę" i resztę, oraz bezdyskusyjne wnioski o bezdyskusyjnej moralności, bezdyskusyjnych wartościach i ich braku. Wszak jedni i drudzy z taśmy zdjęci.
-
2018/05/16 21:41:52
Nie ma podziału na "dobrą zmianę" i resztę. Jest natomiast podział na wyznawców (kogokolwiek i czegokolwiek) i resztę. Wyznanie odrobinę przeszkadza w myśleniu.
O której wartości podyskutujemy? Bo bezdyskusyjnej wartości nie ma.
-
2018/05/16 21:45:39
Proponuję o pokojowym współistnieniu pomiędzy plemionami, o wzajemnym szacunku w uczciwej rywalizacji.
-
2018/05/16 23:13:36
plemienność nie jest cechą całego społeczeństwa...


Nawet jeśli przyjąć, że tak jest, to niech będzie cechą jego części (w Polsce akurat tej dużej), a znajdzie się ktoś dostatecznie uparty i hałaśliwy, by na tym skorzystać.
I potem mamy taką rzeczywistość jak dzisiaj.
-
2018/05/16 23:14:53
@0twojastara
Nie no, jasne, że taki podział jest średnio sympatyczny, dlatego też sceptycznie odniosłem się do utożsamienia kibiców danej dyscypliny z konkretnym segmentem elektoratu i ludzi o określonych poglądach na funkcjonowanie w UE. Ta próba represa to też przecież nie jest żadna poważna próba statystyczna.

Ja po prostu mam awersję do ludzi bredzących, jakie to zmiany w TK i sądownictwie są suuuper, a my już wytłumaczymy tym w Europie, że przecież w różnych krajach są różne rozwiązania, a w ogóle to peło z TK robiła to samo i o co ten raban. Stąd trochę niepotrzebnie zagadałem o tę kwestię. A na dobrą zmianę ludzie mogli głosować z różnych względów, np. ze względów socjalnych, a nie żarliwej miłości do Zbynia, co zrobi porządek.
-
2018/05/16 23:20:24
Nie ma podziału na "dobrą zmianę" i resztę


Karkołomna teza. Oczywiście, że jest i to coraz głębszy - bo z rozmysłem pogłębiany.
-
Gość: koziołek, *.tmcz.cz
2018/05/16 23:51:30
Czytając o tych kibicach stojących tyłem aż przypomniał mi się jeden z ostatnich meczów, na które poszedłem. Może to było Legia-Zagłębie w 2006? Grunt że Legia walczyła o tytuł, sezonu końcówka, meczu poniekąd także (70. minuta w Polskiej Lidze Sportu Kopanego [PLSK] to już końcówka, w innych ligach nie) i wynik niby 1:0. Nasi [czyt. Legia] grają piach, Zagłębie nas ciśnie bardziej niż zbyt ciasna gumka od majtek po trzecim piwie, nic tylko czekać jak wyrównają. No emocje prawie jakby grał Tsubasa, a niby to PLSK.

No więc JM JO JP Staruch zakrzyknął nam z gniazda, cobyśmy się nie zaaferowali nadmiernie: Oj ale pier****** to, to ku*** nieważne! [\i].

JM JO JP Staruch niemało mnie wtedy nauczył o grze uprawianej w PLSK [z szacunku do piłki nożnej nie będę jej mylił z tą grą], ze szczególnymi akcentami na to kto, co i gdzie ma, a także gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę.
-
2018/05/17 00:09:01
Mnie bardziej niż podziały, interesuje odpowiedź na pytanie czy skoro Zarząd nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa rozgrywek, czy Lech ma szansę na licencję na następny sezon? W końcu jest jakiś regulamin przyznawania licencji, przepisy o bezpieczeństwie imprez masowych...
P.S.
Przeczytałem wywiad z prezesem Ekstraklasy... - ręce opadają.
-
2018/05/17 08:56:29
@alp
No, ale przecież Lech tak oficjalnie to jest w stanie zapewnić bezpieczeństwo imprezy masowej. Oni po prostu, jak to Pan Marcin ładnie ujął, usiedli do stołu z zarządami trzech zainteresowanych klubów i "wspólnie zdecydowali", bo "nie są oderwani od rzeczywistości". I co im zrobisz? Tak zdecydowali. Może i któraś telewizja zgłosi jakieś pretensje o fetę, kto wie.
-
2018/05/17 08:57:25
Wprowadzić przepis, że dekorowanie zwycięzców następuje zawsze na stadionie mistrzowskiej drużyny i po kłopocie.
-
Gość: deuteryk, *.coig.katowice.pl
2018/05/17 09:52:19
Mi zawsze wydawało się, że właściciele klubów wpadli w błędne koło - im więcej patologii na stadionach, tym mniej rodzin z dziećmi, "klasy średniej" itd.. Im mniej rodzin z dziećmi, tym bardziej klub polega na "patologii" żeby osiągać wpływy z biletów.
-
2018/05/17 11:19:02
"gleboko wierze ze kolega jest znacznie madrzejszy od swoich komentarzy" @stanisław 44

pod warunkiem, ze są one tak głupie, jak insynuujesz.

oskarżenie o "głupotę komentarza" trzeba udowodnic i obronić, jak w sądzie. jest to rzecz tak oczywista i naturalna, że aż się wstydzę, że muszę ją przywoływać w tak zacnym gronie osób kulturalnych i cywilizowanych.

1 semestr prawa na dowolnej uczelni, 1 wykład, 1 zdanie : winę trzeba dowieść oskarżonemu.

skoro więc pan szanowny oskarżać raczy : zapraszam do rzeczowej polemiki.

A jakbym chciał na forum prowadzić dyskusję pt

- zrobiłes coś strasznego... jesteś skończonym draniem !
- ale co zrobiłem ?
- już sam wiesz, co zrobiłeś
- no nie wiem, moze mi powiesz ?
- ty sam wiesz, domyśl się, jesteś potworem !
- ale co ja zrobiłem ?!
- domyśl się, sam wiesz dobrze, jesteś potworem, nie dam ci tej satysfakcji !

jakbym chciał tak rozmawiać, to bym sobie zonę kupił :]

z panem ślubu nie planuję, więc bądź pan mężczyzną i mów pan po ludzku :]
-
2018/05/17 11:31:41
@Martin
Tak, ubaw jak na TEY-u. Prawie jak dyskusja o trzech dobrych kołach.
-
2018/05/17 11:41:19
@martin

Zasadniczo to słowa żadnego polskiego polityka niewiele zmieniają (no może poza słowami Kwacha i Millera jak wstępowaliśmy do UE), natomiast Ty napisałeś, że nie mają znaczenia - znaczenie mają IMO o tyle, że wpisują się dokładnie w ten sam sposób myślenia "my vs oni".

Karkołomna teza. Oczywiście, że jest i to coraz głębszy - bo z rozmysłem pogłębiany.

To zależy w jakich kategoriach się o tym myśli. Jeśli mówisz o tym, co zwolennik PO jest w stanie zrobić zwolennikowi PIS i vice versa to oczywiście masz rację. Jeśli mówimy zaś o tym, że jest jakaś część społeczeństwa, która "ma w dupie obie Wasze Polski", jak śpiewa klasyk, to wydaje mi się, że ta część jest dosyć stała, może nawet z lekką tendencją wzrostową. Podział pomiędzy wyznawcami kogokolwiek, a tymi, którzy nie wyznają nie może być coraz głębszy, bo ignorowanie nie ma gradacji.
-
2018/05/17 11:42:32
@myself

Ignorowanie to może złe słowo - powinno być "życie pomimo".
-
2018/05/17 12:03:38
@martin
"Ja po prostu mam awersję do ludzi bredzących, jakie to zmiany w TK i sądownictwie są suuuper, a my już wytłumaczymy tym w Europie, że przecież w różnych krajach są różne rozwiązania, a w ogóle to peło z TK robiła to samo i o co ten raban."

Spotkałem się kiedyś z takim terminem "racjonalizacja zakupów" co swobodnie można rozszerzyć pod "racjonalizację wyborów". To pierwsze to relatywizacja po nieudanych zakupach, przepłacaniu za coś, lub kupieniu czegoś absolutnie zbędnego. irytacja takim stanem rzeczy, sprawia że "racjonalizujemy" sobie zakup - że z wcześniejszej perspektywy miało to sens, że wcale nie przepłaciłem, a jeśli już to nie tak bardzo, że kiedyś się przyda itp. itd. Z innymi wyborami jest podobnie, zwyczajnie prościej jest "racjonalizować" sobie wybór, także partii i jej działań. Ta bluzka wcale mnie nie pogrubia, mój synek to dobry chłopiec, mój pies nie gryzie, to co PiS robi z TK jest ok, itp.

@repres1
Zaraz dopłyniemy do nihilizmu, jako drogi przyzwoitego człowieka, więc może nie brnijmy dalej?

@wpp
"oskarżenie o "głupotę komentarza" trzeba udowodnic i obronić, jak w sądzie. jest to rzecz tak oczywista i naturalna, że aż się wstydzę, że muszę ją przywoływać w tak zacnym gronie osób kulturalnych i cywilizowanych. "

Nie trzeba. Jaki jest kuń, każdy widzi.

"1 semestr prawa na dowolnej uczelni, 1 wykład, 1 zdanie : winę trzeba dowieść oskarżonemu"

Jeśli się chce wymierzyć karę, owszem. Panu, niestety, żadna formalnie nie grozi, a ubezwłasnowolnienie od klawiatury mogłoby wyjść wyłącznie na dobre. Tak dla Pana, jak i grona osób kulturalnych i cywilizowanych.
-
2018/05/17 12:06:41
Niech Lech i Jagiellonia po prostu wygrają.
-
2018/05/17 12:34:50
@ Antropoid
Zadanie dla drużyn, czy dla sędziów?
.....
A może w tym roku nie będziemy dekorowali mistrza? - Czytałem 2 dni temu na Onecie felieton (chyba red. Farona), że w tym roku na "Miszcza" nikt nie zasłużył.
-
2018/05/17 13:11:59
@alp67

Na sędziów bym z doświadczenia nie liczył :)
-
2018/05/17 14:59:21
@wpp

Oskarżam: 1) komentarz wpp 2018/05/16 12:34:13; 2) komentarz wpp 2018/05/16 16:22:3; 3) komentarz wpp 2018/05/17 11:19:02 (przebywających na wolności, środków zapobiegawczych nie stosowano), s. Wielmożnego Pana Przecinka, podejrzanych o to, że: w dniach 16 maja 2018 r. i 17 maja 2018 r. na blogu Rafała Steca (pozostającego w nieformalnym związku z Brazucą), działając w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, wspólnie i w porozumieniu, zakwestionowali nietykalność niezbywalnej i podstawowej sportowej wartości w postaci szacunku do wygrywającego przeciwnika oraz naruszyli zasady przyzwoitości, wykazując konieczność uzależnienia przestrzegania pierwszego przykazania chrystusowego od stanu majątkowego zobowiązanego, czym doprowadzili do naruszenia nietykalności zdrowego rozsądku i wrażliwości dyskutantów na okres nieprzekraczający 7 dni, przy czym komentarz wpp 2018/05/16 12:34:13 czynu tego dopuścił się w ciągu 5 lat po odbyciu kary orzeczonej za inny umyślny postępek podobny.

ps

z dobrego serca proponuję przyznanie się do winy lub chociaż - błagam - odmowę składania wyjaśnień

@mój dom murem podzielony, podzielone murem strony

Zamiast marudzić, ruszajcie na stadion Polska naprawiać świat, bracia i siostry.
-
2018/05/17 15:50:03
@Stanisław
Bajeczne.
-
2018/05/18 11:35:01
@0twojastara

czy to nie ty pisałes, ze "tęsknisz za mną", kiedy mnie tu nie było ? a teraz o jakimś "ubezwłasnowolnieniu" prawisz ?

swoich prawdziwych uczuć nie zamaskujesz udawaną szorstkością, aż takim macho nie jesteś.
-
2018/05/18 11:55:55
@stanislaw 44

mówiłem o tym, żebyś był mężczyzną, a nie prawnikiem :]


"zakwestionowali nietykalnosc sportowej wartości szacunku dla wygrywajacego"

po pierwsze, właśnie nazwałeś Real Madryt klubem złożonym z "głupków".

po drugie, szpaler Realu dla Barcelony [albo na odwrót] nie był "niezbywalna wartością", ale przedmiotem pewnej tradycji na jaką godziły się oba te zespoły.

Real tradycję zakwestionował.

czy kwestiowanie tradycji i wypowiadanie jej przestrzegania jest dowodem "braku szacunku" ?

gdyby tak było, panie prokuratorze, to musiałbyś oskarżyć czarnych o to, ze zrzucili kajdany, a kobiety o to, że miały czelnośc walczyć o swoje prawa wyborcze.


a przy okazji, uniżona i życzliwa uwaga odnośnie kultury osobistej : jesli masz feblik perorować o szacunku, to z łaski swojej nie nazywać polemisty "głupim", za to że ma inne zdanie.

w ten sposób łamiesz zasady, o których przestrzeganie się upominasz.



"koniecznosci przestrzegania pierwszego prawa chrystusowego od stanu majatkowego zobowiazanego"

a co ma do rzeczy przykazanie miłości bliźniego i Boga swego do biznesu piłkarskiego, ewentualnie do szpaleru madryckiego, panie prokuratorze kochany ?


"proponuje przyznac sie do winy"

a ja proponuję spalić ten trefny akt oskarżenia, zatańczyć wokół niego kozaka i upiec kiełbasę oraz wychylić staropolskiego kielicha.

I zapomnieć o sprawie, dla dobra instytucji oskarżenia.

-
2018/05/18 12:16:45
PS : "naruszenie zdrowego rozsadku"

naruszeniem zdrowego rozsądku jest wymaganie od przegranego aby gratulował zwycięzcy.

każdy kto choć w cymbergaja pogrywał, ten wie, ze przegrywający nigdy nie gratuluje zwycięzcy, bo to zdroworozsądkowe.

jest to zdroworozsądkowe dla ludzi patrzących z boku i plotących coś o "wartościach'.

dla rywalizujących jest to nakaz zmuszający ich do obłudy i daleko posuniętej hipokryzji, wprost dolegliwy, a chwilami upokarzający.

co najwyżej zatem, panie prokuratorze, mówić pan może o "naruszeniu zasady" patologicznej poprawności politycznej, która na sportowcach była i jest wymuszana za pomocą terroru.

już małym dzieciom bowiem wpycha się w szkołkach i na treningach : no, idź podaj rękę Jacusiowi za to, ze ci wkopał 6 goli i po każdym się cieszył tak, że ty się czułeś jakby właśnie pałaszował drugie śniadanie, które bezczelnie zwędził ci z plecaka.

a do tego dochodzą transmisje sportowe, gdzie dzieciaki widzą jak jeden piłkarz z drugim wymieniają się koszulkami, mimo ze jeden drugiego przed chwila pozbawił marzeń, złamał życiowy plan, zniweczył lata ćwiczeń i wyrzeczeń.

kiedy zostaje zawodowcem, ma to już wdrukowane, a do tego wymaga się od niego odporności na upokorzenia, bo bierze za to pieniądze.

dlatego jest to zachowanie wbrew najgłębszej istocie rywalizacji.

Real Madryt szczerze podziwiam za to, co zrobił, bo wykazal sie odwagą szczerości i dumy.

w świecie biznesu piłkarskiego, tak bardzo zmanierowanym i pełnym kłamstwa, takie odważne gesty należy wychwalać, a nie potępiać.
-
Gość: koziołek, *.tmcz.cz
2018/05/18 22:54:58
Może żeby przerwać dyskusję o tym, kto wg czyich kryteriów jest głupszy od kogo według czyichś innych...

Drogi Autorze, Parma właśnie wróciła do Serie A. Czy doczekamy się może tekstu pełnego trafnych spostrzeżeń, precyzyjnych uwag i może nawet lekkiego uśmieszku w stronę Alberto Gilardino, który mistrzem świata będzie już zawsze, ale ważnego karnego spietrasił akurat dziś? :) Tak zapamiętałemu kibicowi Serie A chyba nie wypada nie skorzystać z okazji, zwłaszcza że jutro ostatni mecz Gigiego, Gigi a Parma, co za historia ten finał Pucharu UEFA 99, też z Marsylią tak jak i Torres w czwartek, a on też odchodzi... No tyle romantycznych pożegnań i zbiegów okoliczności, że aż nakaz pisania powinni postawić.
-
2018/05/20 09:25:05
@Otwojastara
Nie "nihilizm", ale "umiar".
-
2018/05/20 20:03:38
Jeszcze podbili stawkę...