Blog > Komentarze do wpisu

Realu nie pokonasz, Real można tylko wykopać w kosmos

Real Madryt - FC Liverpool. Liga Mistrzów

Przyleciałem na swój dwunasty finał Ligi Mistrzów w życiu, na poprzednich nafaszerowałem się wszelkimi możliwymi i niemożliwymi w futbolu scenariuszami, z bliska patrzyłem m.in. na tamto surrealistyczne przedstawienie w Stambule, więc dojrzałem do ustalenia z samym sobą, żeby nigdy nie przewidywać, co się stanie na boisku, a jeszcze bardziej nigdy, naprawdę przenigdy, nie ośmielić się prognozować czegokolwiek związanego z Liverpoolem. To klub osobny, wywołujący wrażenie dziwności jak spływające zegary na płótnach Salvadora Dalego, po prostu klub z krainy czarów - już o tym blogowałem.

Co powiedziawszy, z typową dla siebie beztroską przyznam, że na Real Madryt patrzę jak na więcej nic faworyta, bo jak na drużynę niepokonaną w sensie ścisłym, z powodu ograniczeń technicznych w grze – wykluczających inne rozwiązanie niż jego zwycięstwo. Aż mi się przypominają czasy, gdy jako trener Podbeskidzia w Football Managerze oszukiwałem na potęgę, czyli rozgrywałem zapisany mecz dopóty, dopóki Podbeskidzie nie zwyciężyło, a potem jeszcze raz, i jeszcze, z rundy na rundę, ponieważ uparłem się, że nie spocznę, dopóki Podbeskidzie nie zatriumfuje w Champions League. Ujawniam – ostatecznie zatriumfowało, kosztowało mnie to tytaniczny wysiłek.

Wyluzujcie madridiści, nie zamierzam nikogo obrażać, nie porównuję piłkarzy Realu do klubiku z mojego miasta, przeciwnie, szanuję ich klasę aż za bardzo, zgadzam się wręcz z Vicente del Bosque, który obwieścił, że żaden gracz Liverpoolu przeniesiony do madryckiej drużyny nie uczyniłby jej silniejszą (acz podwładni Jürgena Kloppa podobają mi się bardziej jako jeden wielonożny organizm). Przyzwyczaiłem się po prostu, że oni w Lidze Mistrzów zawsze, niezależnie od demonstrowanego danego wieczoru poziomu gry, dopną swego. Jakoś. Bokiem, tyłem, przewrotką Ronaldo albo głową Ramosa, zawsze coś wynajdą, jakby ukryty poza tą zbiorową inteligencją algorytm potrafił przemielić wszystkie warianty najbliższej przyszłości i podsunąć ten, który pozwolić im przeżyć. Nie silą się na wymyślne dzieła sztuki, lecz wykańczają przeciwnika lodowatym pragmatyzmem, sięgając po jeden z bimbaliarda środków działania, którymi dysponują.

Zwłaszcza przy wprowadzaniu rezerwowych uświadamiamy sobie, czym dysponują. Co wam będę gadał, porównajcie sobie, kim będzie mógł zasilić zmęczoną podstawową jedenastkę Zinedine Zidane, a kim Jürgen Klopp. Ja nie zamierzam, wszelkie porównania, które przypływają mi do łba, uważam za niehumanitarne.

Łażę więc po Kijowie, rozmyślając, jak tym razem Real załatwi sprawę. (Nawiasem mówiąc, łażę rozanielony bardziej niż podczas innych finałów właśnie z tego powodu, że łażę akurat po Kijowie, podoba mi się tu wszystko – niestety, UEFA oraz wielu kibiców Realu i Liverpoolu sądzi inaczej, o przyczynach piszę szerzej w tej korespondencji). I równocześnie wspominam, że madrytczycy nie przekonali mnie do końca ani w 1/8 finału, ani w ćwierćfinale, ani w półfinale, zawsze zostawiali wątpliwości, stąd tyle publikowanych we wszelakich językach rozważań, czy aby na pewno są aż tak wielcy, podpisanych również znamienitymi nazwiskami, aż po Jonathana Wilsona. A Liverpool? Przecież oni są zdolni wyciąć każdy numer, dranie zaprzedali duszę diabłu.

Tak, błąka się też po moich podczaszkowych zwojach radośnie irracjonalne przekonanie, że w zderzeniu z Liverpoolem mógłbym nie dać rady nawet jako tamten trener Podbeskidzia, próbujący grać do skutku. Już oni by wymyślili, jak wskoczyć między linijki kodu, pogmerać, oszukać moje oszustwo. Jako człowiek z mózgiem wypranym 25 maja w Stambule wiem, że choć Real wygrywa wszystkie finały, to „The Reds” wygrali finał najbardziej niesamowicie w finale. Toż to jasne jak królewska biel: jeśli ktoś ma wykopać w kosmos Madryt, to tylko oni.

piątek, 25 maja 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/05/25 21:37:02
Lubię to!
-
2018/05/25 21:42:57
To zapytam przewrotnie - czy Bayern Pana przekonał? Czy Juve Pana przekonał? Czy, przede wszystkim, PSG pana przekonało?

Czy może od Realu zwyczajnie wymaga się więcej?

;)

Ja się z VdB jednak trochę nie zgadzam, myślę że dowolny napastnik z tria LFC bardzo pomógłby w miejsce Benzemy ;) Poza tym indywidualności są po stronie Realu, ale zawsze uważałem że takie rozpatrywanie "po łebkach" za wiodące na manowce.

Myślę że przewaga jest po stronie Realu, ale wiele zależy od tego, kto narzuci swój styl gry. Na pewno od pierwszych minut LFC zagra metal, będzie pressował, nękał, prowokował błędy rywala. Pytanie ile czasu Realowi zajmie przejęcie kontroli, uspokojenie gry, zdominowanie środka pola. Jeśli w ogóle się to uda ;)

Trochę martwi mnie że Real miał ostatnio gorsze drugie połowy, ale może martwię się na zapas. Raczej spodziewałbym się (i wolałbym) żeby to LFC w miarę upływu meczu opadało z sił.
-
2018/05/25 21:49:49
@Rafał.Stec
A propos tej korespondencji - napisałeś: "w XXI wieku nie zdarzyło się, by klub z miasta położonego na wschód od Monachium (!) wystąpił choćby w półfinale LM". Może coś mi się pokręciło, ale czy AS Roma nie przełamała właśnie tej bariery? :)
-
2018/05/25 23:48:06
@black_spider
Geopiłkarsko Rzym to zachód.

@Otwojastara
"Pytanie ile czasu Realowi zajmie przejęcie kontroli, uspokojenie gry, zdominowanie środka pola. Jeśli w ogóle się to uda"... - będę trzymał kciuki, żeby się nie udało. I nawet nie tyle z LFC ile za Kloppa.
-
2018/05/26 00:12:21
@twojastara
To zapytam przewrotnie - czy Bayern Pana przekonał? Czy Juve Pana przekonał? Czy, przede wszystkim, PSG pana przekonało? Czy może od Realu zwyczajnie wymaga się więcej?

Nie wiem, czego 'się wymaga', od siebie piszę. I oczywiście, że wymagałbym więcej - ale nie konkretnie od Realu, tylko od finalisty i wszechwygrywacza, co całą epokę wyznacza. Tak, tamci też mnie nie przekonali. Ale nie wyznaczają epoki, niektórzy nawet odpadli w 1/8.
-
2018/05/26 00:15:18
@black_spider
A propos tej korespondencji - napisałeś: "w XXI wieku nie zdarzyło się, by klub z miasta położonego na wschód od Monachium (!) wystąpił choćby w półfinale LM". Może coś mi się pokręciło, ale czy AS Roma nie przełamała właśnie tej bariery?

Rzeczywiście, prawie cały stopień dalej są, nie pomyślałem, żeby sprawdzić. Zaraz nareperuję w internetach, w papierze już niestety się nie da:-( Przepraszam.
-
2018/05/26 00:50:30
O kurde, chyba w jasnowidzu też było o czymś na wschód, byle nie od Monachium, bo stracę punkt!

@"jako trener Podbeskidzia w Football Managerze oszukiwałem na potęgę, czyli rozgrywałem zapisany mecz dopóty, dopóki Podbeskidzie nie zwyciężyło, a potem jeszcze raz, i jeszcze, ponieważ uparłem się, że nie spocznę, dopóki Podbeskidzie nie zatriumfuje w Champions League."

Jakiś problem musiał być z poziomem glutaminianu i sygnalizacją insuliny w mózgu.

Mam nadzieję, że redaktor nie mył jednak rąk po każdej operacji "load game".
-
2018/05/26 01:21:25
@martin
Ja już w duchu pogodziłem się ze stratą punktu. Z bólem, przyznam, bo wydawał się pewniaczek. Zaproponuję do następnego jasnowidza pytanie zamienne, o półfinał LM/finał LE i klub geograficznie zza dawnej żelaznej kurtyny(zresztą zawsze tak to pytanie odbierałem, ta Roma to takie cziterstwo xD)

@rafal
Możemy pobawić się dalej i spróbować ustawić bieżącego "wszechwygrywacza" na tle pozostałych o podobnych osiągach, tylko pojawia się problem - chyba tylko alp będzie któregoś pamiętał, w przypadku pozostałych pozostaną zmitologizowane relacje. A jak bardzo takie świadectwa potrafią być mylące, przypomniał mi dziś seans "Łobanowskiego". Ciekawe jak ten nieprzekonujący wszechwygrywacz urośnie w mitach.

@alp
I bez tego postu byłem świadom Twoich preferencji, ale miło że pamiętasz, a i o sobie nie dasz zapomnieć ;p
-
2018/05/26 01:54:08
Ciężko się nie zgodzić. Real nie porywa stylem, ale jest do bólu skuteczny w LM. Z kolei lekceważenie Liverpoolu jest nie na miejscu. Co z tego, że żaden grajek Kloppa nie miałby podstawowego miejsca w Realu, a rezerwowi są kilka klas słabsi? Podobnie było w rywalizacji z City, ale to jednak The Reds awansowali do finału.
-
2018/05/26 02:47:57
Tak czy inaczej szykuje się najsłabszy triumfator od dobrych paru lat. Ostatnio taki łomot w tabeli ligowej to dostał chyba Liverpool kiedy poprzednio wygrywał...
-
2018/05/26 11:26:20
@twojastara
Nie pamiętam dawnych wszechwygrywaczy, ale pamiętam, jak grały niedawno Barca i heynckesowy Bayern. To była potęga absolutnie niekwestionowana, stąd nie tylko moje odczucie pewnego dysonansu, że akurat Real trzy finały z rzędu, i stąd ta cała publicystyka w Europie. Nawet mój Milan w szczycie z Ancelottim przekonywał bardziej. No ale to tylko wrażenia, niewykluczone, że w tym ostatnim przypadku trochę dodaję, mózg mnie zwodzi.
-
2018/05/26 11:33:49
@martin.slenderlink
Dziękuję za troskę. Jest ze mną jeszcze gorzej niż myślisz;-)
-
2018/05/26 12:21:25
O w mordę. Ja to oczywiście rozumiem - pardon te ironiczne docinki. Sam kiedyś spuściłem Real do segunda, podkupując mu kluczowych zawodników i poprzez save/load - fixture repeat, ale to na pewno był prostszy proces :) (kolega 0twojastara proszę tego nie czytać).

A tak nawiasem, miałem kiedyś kolegę, który z drugim kolegą założył działalność gospodarczą i co go w tym czasie odwiedzałem, to byłem świadkiem sytuacji tego typu, że na zegarku 6.30 rano, a on się zbiera do zamknięcia Football Managera. To zapewne był tylko jeden z czynników (na pewno nie najważniejszy) upadku biznesu, ważniejszy to pewnie dużo bardziej nieodpowiedzialny wspólnik (chyba całkiem do niedawna ten pierwszy kolega spłacał jeszcze ZUS z powodu tej nieodpowiedzialności). Jednak nawet na niewinne gierki trzeba uważać. Jak widać, zagrożenie nie omija nawet szacownych redaktorów ;).
-
2018/05/26 12:50:22
Nie do końca rozumiem te narzekania na słabych/najsłabszych wygrywaczy. W końcu to przecież rywalizacja... - stajesz w szranki i słabsza kość pęka. Ten kto dzisiaj wygra przez rok będzie chodził w laurze najsilniejszego.
A jeżeli wygra Real (tfu! tfu!) trzeci raz z rzędu, to powiedzenie o nim słaby będzie nie tylko przesadą, ale wręcz zakłamaniem.
P.S.
Mnie też w tym sezonie LM parę drużyn bardziej się podobało (było silniejszych) niż finaliści. Ale oni dzisiaj nawet nie grają.
-
2018/05/26 12:56:10
@Rafał
Nie musisz przepraszać. Twoje teksty można rozpoznać już po paru zdaniach, nawet jeżeli zaczęło się je czytać nie zwracając wcześniej uwagi na autora... - wczoraj też tak miałem jak przeglądałem na Wyborczej relacje z Kijowa. Gdybyś nie pisał tak, jak piszesz, to wielu z nas nie byłoby regularnie na blogu.
-
2018/05/26 13:46:40
@martin
Bardzo się starałem xD

@rafal
" jak grały niedawno Barca"

Panie, co pan kurrła gada, toż to sędziowie wszystko, obu półfinałów żeś Pan nie oglądał? Przepychali ich jak mogli! Ustawienie 4-3-3-3! Z Czelsi to ile karnych sędzia nie gwizdnoł, potem czerwona dla Pepe z kapelusza! I nic, tylko by te piłkę klepli, dziadka odstawiali, nic poza tym nie umio!

Widzi Pan jak łatwo? ;) Dla mnie internetowa argumentacja deprecjonująca osiągi obu zespołów jest bliźniaczo podobna, zasadnicza różnica jest tylko w kwestii stylu - Barca Pepa była krytykowana za jedno-wymiarowość(czyli jej wyrazisty styl), Real Zidane'a jest krytykowany za brak wyrazistego stylu(czyli wielowymiarowość, umiejętność grania w skrajnie różny sposób). innymi słowy, nie dogodzisz.

"heynckesowy Bayern."

Uf, jeszcze prościej, Panie Rafale, rzuci Pan wyzwanie ;)

To ma być potęga niekwestionowana? Drużyna która zaczęła od trypletu przegrywów? Przegrywająca finał z beznadziejną Czelsi i bojąc się podejść do karnych(Neuer musiał strzelać, banda tchórzy), dostająca 2:5 od Dortmundu? Dlaczego w wypadku tego Bayernu rozpatruje się tylko jeden, ten bardziej udany sezon? A i ten lepszy sezon, niby kryształowy? Oj, zmitologizowane to już strasznie, a ledwie pół dekady temu było. W fazie grupowej, przegrali na wstępie z BATE Borysów. No potęga. w 1/8 przeszli Arsenal tylko dzięki zasadzie bramek wyjazdowych, przekonał Pana wtedy Bayern, gdy przegrywał u siebie 0:2 z ARSENALEM i drżał o wynik dwumeczu? Ćwierćfinał, ok, przeszli pewnie, Juve Conte to była drużyna, w kolejnej edycji z grupy nie wyszli ustępując Galacie(tu do ćwierćfinału doszli eliminując Celtic xD). Półfinał, ha, to był popis. Zgaduję że te dwa mecze tak zmitologizowały tamten Bayern, to jest moment o którym myślą wszyscy, gdy przywołują z pamięci tamtą drużynę, omijając skrzętnie te mniej pokazowe momenty. No super dwumecz zagrali. Ale powołam się na kolegów bordowych, z bloga red. Wołowskiego, zawsze zagadnięci o 7upa, przypominają, że trener zmagał się z bardzo ciężką chorobą(z którą ostatecznie przegrał) że Messi był kontuzjowany i nie wystąpił w pierwszym meczu, w drugim wszedł na lekach, i nie tylko jego jego wówczas zabrakło. Czy miało to wpływ na przebieg i wynik? Co do finału, nawet nie muszę się wysilać, czysto obiektywnie przywołam własne wrażenie, że ten Bayern, który dopiero co wcisnął Barcelonę w ziemię, w finale nie przekonał, miał bardzo duże problemy.

Ale się trochę wyzłośliwiam, bo przecież o subiektywnych odczuciach rozmawiamy. przypominam jeno, że jeśli Psa się chce uderzyć, kij się znajdzie ;)

Mimo wszystko kamyczek do ogródka wrzucę - niedawno zachwycał się Pan tu na blogu "perfekcyjnym" sezonem Barcelony(trochę przedwcześnie, ale bywa). Koronnym argumentem były wyniki - wówczas jeszcze nieskazitelne. Nie styl, nie wrażenia, nie przekonywanie. Zapewne dlatego, że więcej obejrzał Pan meczów Realu w LM, niż Barcelony w lidze ;p

Nie żeby to był jakiś poważny zarzut, zwracam uwagę tylko, że im bardziej coś obejrzane, tym mniej zmitologizowane, tym mniejsze inklinację by postrzegać drużynę przez pryzmat jednego, nawet bardzo spektakularnego, dwumeczu ;)
-
2018/05/26 13:59:03
jakby Real przeszedł PSG, JUve i Bayern za pomocą pogromów, to było że za łatwo,że rywale jakby słabi, ze generalnie LM nie na poziomie.

mistrzów prawdziwych nie poznaje się po tym, ze gromią, oślepiają blaskiem, ale po tym, ze kiedy nie mają dnia, to potrafią się przeczłogać jakoś do dalszych gier.

dlatego Real zrobił Juventus, a Barcelona nie umiała zrobić Romy, pdoobnie jak City Liverpoolu.

na tym polega właśnie wyższośc Realu.

wygrali wszystkie wyjazdy w dwumeczach i 2 razy były to mecze otwierające I to z mistrzami B-ligi i Serie A. LIverpol też wygrywal, ale Porto to rywal półkę nizej,a dobicie załamanego City w rewanżu to inny kaliber gatunkowy.

mecz jest na wyjeździe dla jednych i drugich., Real ma tutaj lepsze papiery.,

Real był tu 2 razy z rzędu, w niemal tym samym skłądzie. Liverpool jest tu pierwszy raz, co najwyzej trener zna te klimaty.

z wybitnych strzelców rywali, tylko Cavani raz zranił Real. Lewandowski czy Higuain nie zdobyli gola, co sugeruje ze liverpoolscy wirtuozi, bez których drużyna raczej nie zdobywa goli, mogą być przyblokowani.

ergo : Real to dobry dentysta, wyrywa rywalom zęby az miło.

Realowi gole strzelali raczej gracze włączający się z drugiej linii albo z defensywy. Liverpool nie ma raczej takich specjalistów, intensywnie grają, biegają szybko, dużo i mądrze, ale od błyskotliwych akcji ofensywnych są tam głównie ci trzej z przodu.

LIverpool vs City 2, Liverpool vs Roma 1 & 2 miał momenty przestojów. zamaskowane to było faktem wysokiego prowadzenia w [dwu]meczu, ale wyglądało tak, jakby jechali na końskich interwałąch. Między nimi intensywnośc ich gry spada do minimum. Jak Real wyczuje moment i ich złapie w takim interwale, to może strzelić 2 szybkie i po meczu.

imo, jedyne co daje szansę FCL, to fakt że będzie jeden mecz. Real jest absolutnie najlepszym zespołem świata jak chodzi o rozmontowywanie rywala w dwumeczu. w pojedynczych meczach nie musi być tak dobry, o czym świadczy ten sezon la liga.

jasne, finał LM to inna bajka niż starcie z Getafe, Levante, Inne-te, ale coś moze w tym być.
-
2018/05/26 14:19:23
"mecz jest na wyjeździe dla jednych i drugich., Real ma tutaj lepsze papiery., "

Tia, tyle, że grają na stadionie, który powstał jako "Czerwony Stadion Trockiego". Późniejsza jego nazwa to "Czerwony Stadion".

@twojastara
Ale serio nie uważasz, że ten Real nie przekonuje? Przez cały sezon nie widziałem ani jednego ich meczu, w którym by świetnie zagrali. Nawet to 3-0 w Turynie wcale tak dobrze nie wyglądało.
-
2018/05/26 17:00:31
@0twojastara
Nie odwołuję się do żadnej 'internetowej argumentacji', w sieci można znaleźć każdą możliwą opinię, zresztą na forach innych niż to właściwie nie bywam.
Nikt poważny nie kwestionował wielkości Barcy, za to mnóstwo poważnych ludzi rozważało, czy to drużyna wszech czasów. A Bayern w wiadomym sezonie, tylko o nim mówię, to było monstrum bodaj jeszcze większe, z kulminacją 7:0 w półfinale. 'Deprecjonowania" też nie rozumiem, nie da się zdeprecjonować zidanowego Realu - po prostu każda drużyna ma swoją specyfikę.
-
2018/05/26 17:53:14
@leuthen
Jeśli chodzi o czyste wrażenia artystyczne, bo chyba dalej o nich rozprawiamy, to przykładowo, Real Ancelottiego przekonywał mnie bardziej. Ale też rozumiem, że nie ma przypadku w tym, iż Real Zidane'a wygrał zwyczajnie więcej.

Odpowiadając na pytanie, to oba mecze z PSG były świetnie zagrane. Na ligowe starcia nie będę się powoływał, bo jak przegrali o tyle ligę, to wiadomo że jednego dobrego meczu nie mogli zagrać, no i nikt poza mną la ligowych raczej nie ogląda.

@rafal
"po prostu każda drużyna ma swoją specyfikę."

O, to to to.
-
2018/05/26 22:41:36
Dopóki po drodze do finału mecze będą im sędziować ich fani, to rzeczywiście nie da się pokonać.
-
2018/05/27 22:43:44
@Autor

Leszek Kołakowski napisał kiedyś, że od pewnego czasu nie czyta niczego, co dowodzi istnienia lub nieistnienia Boga. Gdyby dożył wczorajszego finału, znalazłby odpowiedź na najważniejsze pytanie ludzkości. Wszak każdy dobry ojciec (a mówimy o najlepszym) stanie na głowie, by pomóc swojemu synowi.