Blog > Komentarze do wpisu

Polski gen bezczelności

Kiedy nasi piłkarze awansowali na poprzedni mundial, napastnik strzelający gole Interowi, Milanowi i Napoli byłby gwiazdą reprezentacji. A teraz taki napastnik nie mieści się nawet w 35-osobowej kadrze. Felieton o polskich goleadorach przeczytacie tutaj.

poniedziałek, 14 maja 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/05/14 16:52:37
Rafał, ale ten tekst to jest manipulacja.

Ebi w 2006 nieźle sobie radził w Dortmundzie. Do Racingu przeszedł rok później.
Żurawski w 2006 był gwiazdą ligi szkockiej, zdobywając 20 bramek. Wcześniej świetnie radził sobie przez lata w Wiśle, także na poziomie europejskim.

To, że ich kariery załamały się _później_, to prawda. Podobnie jak lada chwila mogą się załamać kariery Lewandowskiego, Milika czy Kownackiego.
-
2018/05/14 17:01:57
Właśnie nie mogą. Za duża masa, wszystkich kariery się nie załamią. Ale jak chcesz, to sobie przesuń datę na Euro 2008 (mogłem właściwie przyjąć taki punkt odniesienia, byłoby okrągłe 10 lat), gdzie jechaliśmy już ze Smolarkiem i Żurawskim poranionymi, ten ostatni miał za sobą sezon na zero. Był też Saganowski bez formy, który ledwie utrzymał się w drugiej lidze angielskiej. Nawet gdybym był aż takim świnią, żeby manipulować, to akurat tu kompletnie nie ma sensu manipulować - przed dekadą mieliśmy atrapy napastników w porównaniu do tego, co jest teraz.
-
2018/05/14 18:00:37
@Rafał
IMO na przesunięciu ramy czasowej do 2008 tekst tylko by zyskał. Powszechne wówczas były rozważania jak korzystne jest grzanie ławy w klubie, dla kadrowej sprawy, wszak piłkarze są wtedy świeżsi, nie zajechani. Chyba wszystkie "filary" tamtej kadry grzały ławy w klubach, względnie z nimi flirtowały. Jeśli chodzi o potencjał osobowy, pewnie najsłabsza reprezentacja Polski jaka załapała się na międzynarodowy turniej.

Leo już w 2006 mówił, że polscy piłkarze sami robią sobie krzywdę, zakładając że rywal jest z definicji lepszy(ci przystojniejsi Portugalczycy ;p). Trochę wody w Wiśle upłynęło, ale dziś wiele z tych kompleksów zostało zakopanych. Dziś "piłkarz z polski" nie brzmi pejoratywnie, niezależnie od pozycji. Czy mówimy o bramkarzach, którzy chyba pierwsi wyważyli drzwi. Czy o Gliku, wybranym do 11 Serie A la Gazety i "11 roku" we Francji. Czy Zielińskim itd. itp.

Kiedyś podchodziliśmy z założeniem, że pochodzenie grajka znad Wisły, to dodatkowy ciężar u szyi. Obciążenie nieudolnym szkoleniem juniora, większe niż grzech pierworodny.

"Gwiazdy" lat 90-tych mocno i głęboko zagrzebały Polską piłkę, na co gwiazdy wcześniejsze biernie patrzyły - jedynym przyzwoitym trenerem jaki z medalistów pozostał, to Henryk Kasperczak. No, może jeszcze trochę Janas. Pierwsi drzwi zaczęli wyważać bramkarze - Jerzy Dudek ze swoim tańcem, Artur Boruc ze swoim charakterem. Potem trio z Dortmundu pokazało że Polski piłkarz w zachodniej lidze może nie tylko grać, ale i wygrywać. I tak się kręci to coraz lepiej.

Kto wie, może kolejna dekada-dwie i Polski trener przestanie być popychadłem? Wiem, lecę w fantazjach już naprawdę daleko. Ale jak przypomnę sobie trenerskie "gwiazdy" przełomu wieków (Wdowczyk, Engel, Okuka), popatrzę na takiego Brosza, Probierza, Skorżę, Mamrota, to również tu dostrzegam postęp. Wcale nielichy.
-
2018/05/14 18:01:58
To były czasy...:)
No i tuż przed mundialem okazało się że nie pojedzie nań najlepszy strzelec eliminacji Tomasz F., który wówczas zabawiał się chyba w drugich ligach hiszpańskiej i angielskiej. A jego brak był sporą sensacją.
A teraz inna perspektywa....
-
2018/05/14 18:04:04
" przed dekadą mieliśmy atrapy napastników w porównaniu do tego, co jest teraz"
Do niektórych to dociera wolniej. Trudno jest się zresztą dziwić, skoro nasza PMS ustami swojego propagandysty (niejaki JT) przekonuje nas, że nasz narodowy styl gry to defensywna kaszana i "dzidzią bojową" w przód...
Dla rzeczywistej oceny naszego potencjału proponuję zabawę w budowaniu składu wyjściowego w oparciu o aktualną pozycję w europejskiej piłce z pominięciem pozycji na jakiej nasi zawodnicy grają. Mi wychodzi, że w wyjściowej jedenastce (bramkarzy pomijam) znalazłoby się miejsce dla dwóch defensywnych piłkarzy (Glik+Linetti), plus dwóch obrońców swego czasu przerobionych z napastników, a i tak dla kilku ofensywnych piłkarzy, (którym to by się należało przed piłkarzami defensywnymi) miejsca by zabrakło.
P.S.
Wczoraj wieczorem oglądając mecz ligi włoskiej można było zobaczyć bardzo miły obrazek. W końcówce drugiej połowy po boisku biegało 5 Polaków i tylko 3 Włochów. Uciecha o jakiej przez lata nawet nie można było pomarzyć.
-
2018/05/14 18:40:23
@"Grzegorz Rasiak drągal zgrabny w ruchach jak wózek widłowy".

Mogłeś to ładniej napisać. Tak to umie cały Internet. Trochę nieładnie nawet jak na felieton. Poza tym liczy się jednak skuteczność i siła przebicia też, nie zawsze tylko powyższe, dosadnie opisane przymioty. Taki Peter Crouch piękniej się na pewno nie ruszał, a karierę miał ciut lepszą.

Nie zaproponuję jednak swojej wersji :).
-
2018/05/14 19:20:35
@martin.slenderlink
Na swoją obronę chciałbym wyszeptać, że broniłem Rasialdo na łamach, zanim to było modne!
-
2018/05/14 19:22:56

@martin.slenderlink

Ja też nie bardzo rozumiem tą wieczną bekę z Rasiaka. Ok, może to kwestia motoryki, nie wiem, dla mnie sprawa równie tajemnicza jak to, że akurat padło na Chucka Norrisa, ale to był bardzo przyzwoity napastnik, jeden z najlepszych w kraju, a na bekę znalazłoby się wielu innych, znacznie gorszych. Zresztą, może tam nie wypaliło, ale już sam fakt transfery do Spurs o czymś świadczy, coś w nim widzieli.

Zresztą podobnie było z przywołanym Crouchem, tu też warunki fizyczne ograniczały motorykę, przyspieszenie prawie zerowe, ale gracz niezwykle pożyteczny, z dobrą techniką, zmysłem do gry kombinacyjnej i grający bardzo inteligentnie.

Też, nieco może przesadzę, ale nawiązując do tytułu wrzuciłbym tutaj polski gen kompleksu zagranicy. Fajnie, że napastnicy grają w silnych ligach za grubą kaskę, ale jakie to ma przełożenie na dzisiejszą reprezentację? Żadnego. Jedynymi napastnikami, którzy grali w niej wielkie mecze są Lewandowski i Milik. Pozostali są obiecujący, ale ich gra w silnych klubach nie ma przełożenia na reprezentację, w tej chwili przynajmniej. Wspomniany Frankowski grał w polskiej lidze, w klubach zagranicznych szło mu niespecjalnie a w reprezentacji pakował gola za golem. Także ja sobie spokojnie poczekam jak Kownacki i spółka zagrają coś dużego dla kadry.
-
2018/05/14 19:51:16
Znalazłem. Też przystawiłem do Rasiaka Croucha:
www.sport.pl/sport/1,65025,3048901.html
-
2018/05/14 20:57:53
@Rasialdo
To może się wypowiem jak to było ze mną. Nienawidziłem go właśnie za to, że Janas faworyzował go kosztem Frankowskiego. Frankowskiego, którym nie miał kto mądrze pokierować, a który mógł zrobić wielką karierę, a do reprezentacji nie bywał powoływany bo był za niski! Tak Rafał, w polskiej piłce to niscy mieli najgorzej, a nie drągale.
A Rasiaka zwyczajnie mi szkoda, nie zasłużył sobie na taki hejt. To nie jego wina, że nie urodził się prawdziwym chłopcem tylko został wystrugany.
-
2018/05/14 22:16:31
2008 byłby na pewno lepszą datą, bo to była bezdyskusyjnie najsłabsza kadrowo drużyna w historii występów Polski w ME/MŚ (tym bardziej niezrozumiałe jest, czemu Leo ją dodatkowo osłabiał, pomijając Brożka i Jelenia, napastników może nie klasy światowej, ale lepszych niż Saganowski i Zahorski; Błaszczykowskiego też ZTCP za łatwo skreślił).

W 2006 to był dramat nagłej (wiosną) utraty formy wszystkich kluczowych graczy ofensywnych: Szymkowiaka, Żurawskiego, w mniejszym stopniu Smolarka. Frankowskiemu forma się załamała tak bardzo, że Janas go nawet nie powołał na mundial.

Aha - trzonem tamtej drużyny byli ludzie, którzy najlepsze sportowe lata spędzili w Wiśle.
-
2018/05/15 00:41:32
Wojciech Kuczok: Co łączy polską ligę i "The Room", czyli najgorszy film w historii.
Kolega Rafała z Wyborczej udziela odpowiedzi na łamach Gazety. Polecam... - niemal każdy akapit uczciłem salwą śmiechu.
-
2018/05/15 00:41:42
Wojciech Kuczok: Co łączy polską ligę i "The Room", czyli najgorszy film w historii.
Kolega Rafała z Wyborczej udziela odpowiedzi na łamach Gazety. Polecam... - niemal każdy akapit uczciłem salwą śmiechu.
-
2018/05/15 08:12:24
Mogę się mylić, ale...
"Tamtych" napastników (poza Smolarkiem) kształtowała liga polska. W niej nie mieli konkurencji. Jak na polskie warunki byli wybitni i już! Jako wybitni przedstawiciele polskiej ligi mieli "zdobywać świat". Nie zdobyli.
Obecnych napastników kształtują ligi zagraniczne. I to całkiem niezłe ligi. Są w zespołach, w których nie jest łatwo przebić się do składu. Im się udaje.
Tamci jechali w świat "zbierać owoce" swojej pracy w polskiej lidze. Obecni pojechali pracować na to, żeby "owoce urosły".
Inne "szkoły", a więc i inne efekty nauki.
Dużo tych cudzysłowów, a więc mało fachowości w mojej wypowiedzi.
Piszę, bo ciekaw jestem opinii dyskutantów: na ile o sytuacji "obecnych" napastników decyduje talent, a na ile decyduje o niej mocna konkurencja w klubach, którą muszą wygrać i która zmusza ich do innej mentalności niż mentalność dawnych królów (naprawdę i bez ironii) polskiej ligi, którym (ze względu na talent i osiągnięte w Polsce wyniki) "musiało się udać"?
Różnica pomiędzy "tamtą" piłką a obecną jest taka, że w tamtej mieliśmy jakieś ambicje klubowe i dlatego Frankowski, Żurawski, Rasiak, Matusiak, Jeleń... Obecnie tych ambicji widać jakby trochę mniej. Doceniam awans Legii do LM i starania o kolejne awanse, ale to wyjątek.
-
2018/05/15 11:39:48
@airboell
"tym bardziej niezrozumiałe jest, czemu Leo ją dodatkowo osłabiał, pomijając Brożka i Jelenia"

Jelenia na początku eliminacji jeszcze Leo powoływał, potem przestał. Nie bez powodu. Pomijając fakt że Irek miał permanentną wadę w postaci 50 IQ, sezon 2007/08 był najgorszym jego w Auxerre, ledwie 6 goli w 36 występach.

W wypadku Brożka, nie mam obiektywnych kryteriów, staty z ekstraklapy stoją za nim, ale subiektywnie zawsze się z Leo zgadzałem, że Brożek to nie jest "international level". Jakoś nigdy mnie nie przekonywał decyzjami jakie podejmował na boisku.

@repres1
E tam, Lewy pojechał do Niemiec w wieku 22 lat, czyli jako ukształtowany piłkarz. Teodorczyk też coś koło tego. Milik był młodszy, ale Krychowiak jeszcze młodszy(16 lat) gdy wyłowiło go Bordeaux. Zrobili z niego mistrza techniki? Nie bardzo.

Oczywiście lepiej wyjechać do tego 22-23 roku życia z ekstraklapy, Brożek czy Żurawski mocno przespali moment na podbijanie świata, pierwszy miał 27, drugi 29 lat gdy wypływali.

@Rasialdo
Wystarczy jeden wywiad by Rasiaka polubić, bardzo fajny gość. Niestety, większość kibiców na takie wyzwanie się nie pokusi, a elegancja ruchów Rasialdo robiła resztę.
-
2018/05/15 12:55:27
Ja też lubię/lubiłem Rasiaka.
.......
I zgadzam się z Represem; - co różni byłych i obecnych naszych piłkarzy ligowych i zagranicznych. Faktycznie nie wszyscy wyjeżdżający młodo rozwiną swoje umiejętności techniczne, ale wyjeżdżając młodo mają szanse rozwinąć się taktycznie i przede wszystkim mentalnie.
Wczoraj odświeżyłem sobie skład na Euro 2008. Leo zabrał ze sobą wszystko co najlepsze biegało w tym czasie w biało-czerwonych strojach, może z wyjątkiem Marcina Bosackiego, który po długiej przerwie spowodowanej kontuzją, wiosnę w Lechu miał znakomitą i Kuby, którego wyeliminowała kontuzja.
Słabością tej drużyny (i wielu poprzednich) była mentalność. Oni stawali się królami, ale podświadomie chyba wiedzieli, że są królami podwórka. Dlatego najlepiej wychodziły eliminacje, czy nawet grupowe zmagania w Pucharach, ale kiedy zderzyli się z poważnym wyzwaniem, szansą gry o prawdziwy sukces, stawali jak przed ścianą. Na Euro 2008 symbolem tego byli dwaj 45-minutowi kapitanowie, ale chyba wyraźnie to było widać we wszystkich wcześniejszych startach naszej reprezentacji i większości występów klubowych w pucharach od lat 80-ch. Nie było to również obce ani drużynie Smudy, ani nawet Nawałki w meczu ćwierćfinałowym... - "trenerze nie dam się zdjąć, ja chcę strzelać karne". Dlatego reprezentanci dyskontowali sukces (nowe kontrakty, reklamy, budowanie medialnego wizerunku) po awansie, ale jeszcze przed mistrzowskimi imprezami.
Przed MŚ obawiam się się, że o ile wielu obecnych piłkarzy jest mentalnie w stanie stanąć przed największymi wyzwaniami, to jednak nie wszyscy, a wyrazem tego jest zachowawczy styl gry naszej reprezentacji. Pomimo, że mamy potencjał piłkarski na wygrywanie, dominuje gra na nie przegrać.
-
2018/05/15 13:21:35
@Rasialdo
Też go lubię. Jako człowieka bardziej od obecnych kadrowiczy.
-
2018/05/15 16:54:05
Cholera! W tej chwili zauważyłem... - przepraszam Bartka Bosackiego.
-
2018/05/15 17:07:10
Spokojnie, Marcin to kuzyn Bartka - też z Poznania, też kibic Lecha:)
-
2018/05/15 17:36:08
@Rafał
Tego nie wiedziałem. Ale mój syn to Bartosz, a mój brat to Marcin.
-
Gość: grzespelc, *.inet-siec.pl
2018/05/15 18:59:18
Za parę lat też ktoś powie, że jak to, w składzie zawodnik, który rozegrał jeden dobry sezon w polskiej lidze, a drugi to weteran grający w Danii, który od Serie A się odbił?
No chyba, że żaden z nich nie pojedzie, ale co do Wilczka to bym się zdziwił.
Troszeczkę tam pan Rafał przesadził z tym jednym dobrym sezonem Żurawskiego, wg mnie miał dobre ze dwa-dwa i pół. Gdyby wyjechał wcześniej, to pewnie miałby więcej, ale w takim wieku wiadomo, że każdy kolejny sezon będzie raczej gorszy.
Stępiński to raczej powinien być w tym składzie, obecność Piątka to raczej nieporozumienie, ja to nawet Wilczka bym wymienił na Świerczoka, bo ten młodszy i może jeszcze wejść na wyższy poziom. Generalnie mam kilka zastrzeżeń do tej kadry - strasznie forowani są zawodnicy z ligi, a jak ktoś wyjechał i mu nie wyszło, to od razu odpada, a przecież taki Kapustka rządził ligą nie mniej niż ten młody z Legii, tyle że różnica na tyle duża, że nie gwarantuje gry. Chociaż z niepowołanych to co najwyżej Stępińskiego widziałem na mistrzostwach.
-
2018/05/15 19:07:47
Natomiast kompletnie nie zgadzam się z kawałkami o mentalności.

Co prawda już Jacek Gmoch w nieśmiertelnej "Alchemii futbolu" twierdził, że psychika odpowiada aż za 50% sukcesu w piłce, ale tak może być przy drużynach o porównywalnym poziomie sportowym i formie. Drużynie 2008 po prostu brakowało jakości. Leo przez jakiś czas dokonywał cudów, sam mecz z Niemcami był zdumiewająco wyrównany, ale ostatecznie zdecydowało to, że oni mieli Klosego i Podolskiego, a my - Żurawskiego i Smolarka.

2002 i 2006 to trochę co innego. Chociaż tam też pierwszoplanowym powodem porażki była utrata formy i brak planu (w Korei - planu "B"), a nie kwestie psychiki.
-
Gość: grzespelc, *.dynamic.chello.pl
2018/05/15 20:20:06
Żurawski i Smolarek to jeszcze jakieś tam nazwiska były, pamiętajmy, że w obronie mieliśmy Golańskiego, a Kubę zastępował Łobodziński.
-
2018/05/16 13:00:19
@airborell

Była i utrata formy i pewności siebie - po dziwnych decyzjach trenerskich.
Zwłaszcza tego 2006 roku szkoda, bo skład wcale nie był zły, a grupa absolutnie do przejścia. Gdyby to się udało, to może i w starciu z tradycyjnie męczącymi się na mistrzostwach Anglikami w 1/8 byłoby się z czego cieszyć.

I zgadza się - w 2008 paka była słabsza (a grupa trudniejsza), ale w przeciwieństwie do Engela i Janasa Beenhakkerowi udało się utrzymać entuzjazm z eliminacji, to dlatego wrażenie artystyczne z tak czy siak przegranego otwarcia z Niemcami było lepsze, niż 2 i 6 lat wcześniej.
-
2018/05/16 13:06:42
Janas miał całkiem porządny panel atakujący złożony z elementów bezkonkurencyjnej w kraju Wisły, która jako ostatnia polska drużyna potrafiła sobie radzić także w Europie.
plus E. Smolarek, który na pewno sroce spod ogona nie wypadł.

Nie można ich stawiać na pozycjach piłkarskich patałachów. Po prostu, coś nie wypaliło, może turniej przyszedł dla tej drużyny o rok za późno.
-
Gość: grzespelc, *.inet-siec.pl
2018/05/16 17:22:53
Pamiętając, jak ten rok wcześniej męczyliśmy się z Austrią i Irlandią Płn. - nie jestem przekonany.
W ogóle zadziwiają pojawiające się czasem pytania o to, dlaczego w eliminacjach idzie dobrze, a w finałach nie...
-
2018/05/16 18:24:37
to dlatego wrażenie artystyczne z tak czy siak przegranego otwarcia z Niemcami było lepsze, niż 2 i 6 lat wcześniej.

Rozumiem, że mówisz o tym meczu, w którym Boruc wyjął w pierwszych minutach z 5 setek i poległ dopiero przy 6-ej, gdy miał 2 na 1?
-
2018/05/16 22:58:47
Kwestia brawurowej taktyki, którą obrał LB. I tak ten mecz lepiej wyglądał, niż bezradność i brak pomysłów z Koreą i Ekwadorem.
Poza tym, w ilu naszych meczach o punkty z Niemcami w XXI wieku rywal nie miał worka sytuacji bramkowych? W jednym - na ME dwa lata temu.