Blog > Komentarze do wpisu

Jak żyć po Jürgenie Kloppie

Dopisałem jeszcze kawałeczek o przegranym, czyli wygranym z Ligi Mistrzów. W mojej poniedziałkowej rubryce w „Gazecie” - znajdziecie go tutaj.

niedziela, 27 maja 2018, rafal.stec
Tagi: Liga Mistrz
Komentarze
2018/05/28 01:13:35
@Rafał
Napisałeś jak byś się z nim żegnał w LFC. Czyżbym coś przegapił?
-
2018/05/28 13:33:16
Nie, nie żegnam się. Tytuł dotyczy sytuacji natchnionych przez Kloppa piłkarzy, gdy Klopp ich zostawia. W przypadku Livepoolu - zostawi (albo oni jego).
-
2018/05/28 18:54:24
Nie no, spokojnie, on jeszcze nic dla LFC nie wygrał. Cieszę się, że ten klub ma takiego trenera i generalnie, po prostu, nie da się tego typa nie lubić, ale...

"Sam Jürgen Klopp, wypytywany w Kijowie o główny atut drużyny, również zdawał się przedkładać relacje międzyludzkie nad kwestie techniczno-taktyczne"

Jeśli mam do wyboru dwie opcje, raczej wybiorę tego z gorszymi relacjami międzyludzkimi, ale który poprowadzi mnie do medali, niż takiego, który mnie przytula i nic z nim nie wygram, to jest sport.

Benitez uchodził za zimnego, ale wygrał edycję 2005, i to z jakim prześmiesznym składem, plus konkretny mistrzowski challange, ostatecznie przegrany z MU. A pieniędzy miał mniej niż Klopp i życie z ówczesnymi właścicielami trochę mniej przyjemne.
Conte był nielubiany w Chelsea, zaraz pewnie odejdzie. Z tytułem, zostawiając z tyłu napakowane pieniędzmi Manchestery z Guardiolą i Mourinho.

Klopp na razie, ani nie wygrał żadnego finału, ani nie zrobił żadnego mistrzowskiego challengu. Jak wspomniałem, nie da się go nie lubić, jest mega przyjacielski i pozwala piłkarzom grać, ale też ten styl kosztuje potworny wysiłek, nie tylko meczowy. Pamiętam jak Gerrard wspominał, że brał udział w treningu Kloppa i opowiadał, że nigdy w długiej karierze nie schodził z niego tak wykończony. Ten trening jest też wyniszczający dla niejednego organizmu, patrz Lallana i Reus.
Dopóki piłkarze w niego wierzą, dopóty będą zasuwać, ale jak nie będą wygrywać i zdobywać medali, te uśmiechy i przytulanki mogą nie wystarczyć.

Poza tym żyjemy w świecie bezwzględnym, gdzie liczy się wynik, tu i teraz, taką strategię przyjmują największe kluby świata. Klopp i Wenger to inna parafia, są lojalni wobec piłkarzy, dają kolejne szanse, czasem niestety dostaje się przez to w łeb, tak to niestety wygląda.

Z całego serca życzę Kloppowi i sobie, żeby z tym klubem coś wygrał, a nie został zapamiętany jako fajny koleś, który przytulał piłkarzy i grał widowiskowy futbol. LFC potrzebuje tytułów jak grzyby deszczu.

BTW. W ogóle mnie nie zdziwi, jak Loris Karius rozpocznie nowy sezon jako jedynka w bramce.
-
2018/05/28 21:24:47
"Klopp na razie, ani nie wygrał żadnego finału, ani nie zrobił żadnego mistrzowskiego challengu."

A niby dlaczego miałby robić "mistrzowski challange" z tymi piłkarzami? Ma kadrę, która na papierze nie jest lepsza od tej Arsenalu, o Chelsea nie wspominając. Przed sezonem wg buków notowania Liverpoolu na wygranie LM to było coś koło 1-25. Mieć do niego pretensje, że nie wygrał mistrza (szczególnie w sezonie kiedy City zdobyło 100 pkt) albo LM (szczególnie przy takim przebiegu finału), to byłoby troszkę śmieszne.

"Poza tym żyjemy w świecie bezwzględnym, gdzie liczy się wynik,"

Zależy dla kogo. Wolę się dobrze bawić oglądając drogę do finału i porażkę w finale, niż zasypiać na meczach i wygrać finał. Ale to ja.
-
2018/05/28 22:28:29
" Mieć do niego pretensje, że nie wygrał mistrza"

Ale ja nie mam pretensji, że nie wygrał mistrza. Po prostu stwierdzam fakt, że nie był w konkretnym wyścigu, w przeciwieństwie choćby do Beniteza czy Rodgersa. Tyle. A jest już tutaj jakiś czas i ma pieniądze na budowanie składu. Zresztą uważam, że robi to dobrze, tyle że nie bardzo dba sobie o ławkę. Sorry, ale LFC stać na lepszych napastników nr dwa i trzy niż Solanke i Ings. I tak można mówić o wielkim szczęściu, że nic nie działo się z Firmino. Oczywiście w tym sezonie nie ma o czym mówić w ogóle. A jak mówimy o budżetach to LFC skończył sezon za Spursami.

"Zależy dla kogo. Wolę się dobrze bawić oglądając drogę do finału i porażkę w finale, niż zasypiać na meczach i wygrać finał. Ale to ja."

W porządku, szanuję. Jednak mam inaczej, wolę, aby drużyna której kibicuję grała brzydko, ale wygrała finał, niż przegrywała po pięknej grze. Oczywiście najlepsze jest jedno i drugie, tyle, że nie zawsze się da.





-
2018/05/29 01:05:50
"ale LFC stać na lepszych napastników nr dwa i trzy niż Solanke i Ings. "

No właśnie nie wiem. Tzn. jasne, że stać ich, ale gdyby wydali 20 mln na np. Giroud, to czy wtedy stać ich byłoby także na van Dijka? Klopp pewnie mógłby też wydać więcej niż 5 mln na bramkarza, ale po pierwsze wydawało się, że Karius ma papiery, by być topowym bramkarzem, a po drugie, na pewno nie stać by go było, żeby kupić Bravo za 20, a gdy ten się nie sprawdzi, to wydać 40 na Edersona (czyli ile oni kosztowali). To że Klopp nie narzeka cały czas jak Conte, to nie znaczy, że ma nieograniczony budżet i tylko nie chce go użyć.

"jest już tutaj jakiś czas i ma pieniądze na budowanie składu"

Ale spodziewałbyś się po Liverpoolu za Kloppa lepszych wyników niż te, które osiągnął? Okay, mógł wygrać finał LE (ale faworytem i wtedy nie był) i to chyba tyle. Jasne, mógł też zająć 2 miejsce w tym sezonie, ale co za różnica, 2 czy 4, gdy City i tak miało mistrza, a LM jednak go usprawiedliwia.

"najlepsze jest jedno i drugie, tyle, że nie zawsze się da. "

W przypadku Liverpoolu granie brzydko raczej by nie pomogło. Liverpool doszedł do finału grając "ładnie", więc niby czemu mieliby porzucić taktykę, która dawała im sukcesy?