Blog > Komentarze do wpisu

Pod butem Bayernu

Bayern Monachium, Robert Lewandowski

Gdyby Gary Lineker był Niemcem, powiedziałby, że piłka nożna to jest taka gra, w której 22 facetów biega za nadmuchanym świńskim pęcherzem, a na końcu zawsze wygrywa Bayern Monachium.

Wygrywa zawsze, a nawet coraz bardziej – właśnie wziął mistrzostwo Bundesligi po raz szósty z rzędu, jak zwykle wiele tygodni przed ostatnią kolejką, jak zwykle w okolicznościach uniemożliwiających popadnięcie w ekstazę. Im pokaźniejszą wypracowujesz przewagę na rywalami, tym bardziej rozmywa się wszak moment, w którym odnosisz triumf – dzisiaj monachijscy piłkarze dopełnili tylko formalności, gdyby złożyli ostateczny podpis w meczu poprzednim lub następnym, nikt nie poczułby zasadniczej różnicy. Ile szczerych emocji może wywołać tytuł, gdy w minionych edycjach rozgrywek od wicelidera tabeli dzieliło cię kolejno 25, 19, 10, 10 i 15 punktów, a teraz dzieli cię 20?

Konkurenci – o ile to nie jest zbyt duże słowo – mają więcej niż przechlapane.

Owszem, trwa akurat taki okres dziejowy, że na potęgę wygrywają również hegemoni z sąsiednich mocnych futbolowo krajów. Jednak we Włoszech wszyscy czekają, aż Juventusowi ponownie zagrożą inni potentaci (już stawia się Napoli), a we Francji dominację Paris Saint-Germain kibice znoszą jako historię nowiutką, o mimo wszystko nieznanej przyszłości (egzotyczni właściciele z Kataru), przed chwilą zakłóconą przez tytuł dla Monaco – zresztą w minionej dekadzie jeszcze dłużej rządził tam Lyon. Inaczej w Niemczech, gdzie sytuacja pozostaje stabilna. Co widać i na murawie, i w spokojnych ruchach szefów Bayernu, którzy wytargają za uszy każdego, kto próbuje się wychylić. Rosło w tym sezonie Schalke, rozrabiające na pozycji wicelidera? To zimą dowiedziało się, że latem straci Leona Goretzkę, swego najbardziej utalentowanego piłkarza.

Bayern plądruje ligę bezwględnie, w równiutkim rytmie. W 2018 roku podbierze Goretzkę – za darmo. W poprzednim sezonie dokazywało Hoffenheim, w latem 2017 oddało monachijczykom i Sebastiana Rudy’ego (za darmo), i Niklasa Süle (za 20 mln euro). Jeszcze wcześniej awanturowała się Borussia Dortmund, to w 2016 roku pożegnała Matsa Hummelsa (za 35 mln), a w 2015 – Roberta Lewandowskiego (za darmo). Wcześniej były wrogie przejęcia Mario Götzego, Manuela Neuera... Deprymujący cios otrzymują poddani mistrza co sezon, a odpowiedzieć nie są w stanie, mogą co najwyżej wypucować Bayernowi korki.

I jeszcze ten władczy styl: monachijscy zarządcy prowadzą najbardziej uporządkowany klub w europejskiej czołówce, więc transfery zazwyczaj załatwiają jeszcze zimą, by nie zaburzać letnich przygotowań. Trenerów też nigdy nie zwalniają w trakcie sezonu – choć kiedy uznają, że nie istnieje sensowna alternatywa, to zasadę łamią, jak jesienią w przypadku Carlo Ancelottiego. Kluczowa cecha mądrych menedżerów: pozostań elastyczny, nie pozwól zniewolić się starym nawykom, bądź gotowy zakwestionować prawdy, w które wierzysz najmocniej.

Po bieżącym sezonie przeświadczenie rywali, że znikąd nadziei, chyba jeszcze ulegnie wzmocnieniu. Okazało się, że nawet po ewidentnej zapaści – przy stratach punktowych tabeli tak dużych i sytuacji w szatni tak beznadziejnej, że trzeba podjąć bezprecedensowo drastyczną decyzję w  kwestii renomowanego trenera – Bayernowi wystarczy się otrzepać, tupnąć nogą, i znów rozstawia wszystkich po kątach.

Jak Robert Lewandowski – również sześciokrotny mistrz Niemiec, dwa tytuły zdobywał w Borussii Dortmund – który od wielu tygodni kopie sobie na pół etatu, a i tak zostanie królem strzelców z przewagą nad resztką stawki kolosalną, niespotykaną w Bundeslidze od początku lat 70., gdy grasował w niej Gerd Müller. Ciekawe, czy to możliwe: nie poczuć znużenia. I dla polskiego napastnika, i dla całego wielkopańskiego Bayernu.

sobota, 07 kwietnia 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/04/07 19:30:01
"Gdyby Gary Lineker był Niemcem, powiedziałby,..."

A tak w ogóle, to kiedy i w jakich okolicznościach on to powiedział? Obstawiałbym półfinał Euro96, ale może wcześniej, ktoś wie?
-
2018/04/07 20:25:09
Okradać konkurencję i wygrywać. To znany przepis na "sukces".
-
2018/04/07 20:54:54
@kikut5
Prawdziwie byznesowe rozwiązanie zadomowiły się i w futbolu xD Edison i Gates pozdrawiają xD
-
2018/04/07 21:02:15
"Okradać" czyli nie przepłacać. Mądrze zaplanowane transfery pozwalają oszczędzić pieniądze. Podziwiam bardziej niż lekką ręką wydane 100 czy 200 mln.
-
2018/04/07 22:44:35
Oglądam Bayern dość regularnie, podobnie jak Borussię (inne sporadycznie) i mogę stwierdzić tylko jedno... - oni są naprawdę mocni. Potrafią wygrać koncertowo, jak ostatnio z Borussią, ale też jak im nie idzie, albo nie chcą się angażować (tak jak w dzisiejszą kopaninę) potrafią wynik pewnie wymęczyć.
Podzielam opinię Jotkasa. Oni nie lubią przepłacać, mądrze planują transfery z wyprzedzeniem, a ponieważ w biznesie są solidni (dotrzymują umów), gwarantują sukcesy i piłkarski rozwój, to zawodnicy są gotowi poczekać na transfer, jeżeli ich macierzysty klub nie chce puścić. Transfer Roberta jest tego kapitalnym przykładem.
I oczywiście jak trzeba działają z pozycji siły. Bo są silni.
-
2018/04/07 23:51:59
Znużenia u Lewandowskiego nie będzie.
Napastnicy mają pod tym względem o niebo lepiej od kolegów z innych pozycji.
Ich osiągnięcia są doskonale wymierne i indywidualne. Gole, gole, gole.
Wsławić się, przejść do historii we wszelkich możliwych strzeleckich rankingach.
W pewnym sensie to nawet mecze o pietruszkę lub ze słabym rywalem mogą jeszcze bardziej motywować strzelca do nastukania bramek.

Poza napastnikami tylko bramkarze mają cele równie wymierne i indywidualne. Ale bramkarz to w ogóle jest osobna dyscyplina sportu i nie ten poziom sławy i uwielbienia.
-
2018/04/08 10:49:34
Dzięki, już sobie to znalazłem.

Natomiast do samej notki można również dorzucić Leverkusen, dokazujące przed Dortmundem, co skończyło się wyjęciem Lucio, Ze Roberto i Ballacka, a mój tamtejszy ulubieniec, znany arogant i pyszałek, publicznie nazywał ich neverkusen.

Sam temat jest bardzo ciekawy i chętnie dowiedziałbym się co szczerze sądzą o tym sami zainteresowani. Łatwa wygrana ze słabeuszem może smakować raz, ale raczej każdy, kto miał styczność z aktywnym sportem wie, że trudne, wymagające zwycięstwa to zupełnie inny rodzaj satysfakcji, no i rozwój przede wszystkim.
-
2018/04/08 14:17:33
kto ma kasę ten ma władzę.

Bayern jest najbogatszy, oferuje najlepsze pieniądze, więc każdy młodzian, który jest coś wart przebiera nogami, by dostąpić zaszczytu, a macierzyste kluby sprzedają, bo z niewolnika nie ma pracownika, a poza tym kasa od Bayernu za młodziana pozwala organizacji wzmocnić się finansowo, nawet jeśli tylko na krótką mete.

imo, zatem, to nie tyle układ "pod butem", ile symbioza : duży i silny organizm pomaga utrzymywac się przy życiu organizmom mniejszym, które przy okazji jemu samemu czynią korzyści.

dzięki obencości Bayernu cała Bundeliga ma jakiś względny sens. bez Bayernu któż by w ogóle zajmował się taką ligą ? kogo by to obchodziło ? kto by to reklamował ? Bayern jest wizytówką całego klubowego niemieckiego futbolu.

sądze, ze w Niemczech bardziej może martwić kryzys Bayernu niż jego dominacja. silna lokomotywa ciągnie pociąg, zdrowy wieloryb zapewnia pomyślnośc w ekosystemie [albo jak to się tam nazywa], silny lider stanowi o mocnej drużynie itd.

przy silnym Bayernie reszta sobie poradzi, o ile nauczy się korzystać z jego obecności, i zdaje się reszta teamów w Bundeslidze odrabia lekcje i nie narzeka.

rywalizacja jest fikcją, nikomu nie zależy na detronizacji Bayernu, pomijając nawet fakt, że jest to po prostu niemożliwe, bo o ile Bayern stać na ferrari, to wzystkich innych najwyżej na dobry rower [w porównaniu].

tytuł 5,6 czy 13 z rzędu, to oni mają przed sezonem. liczą się te 3-4 mecze na wiosnę, w półfinale i ew finale LM, czasami w ćwierć- szkoda, że europejska piłka wciąz utrzymuje taką sytuację, w której najlepsze ligi - poza angielską - wyglądają jak prowincjonalne miasteczka z dowolnym zakątku świata, gdzie rządzi bogacz, któremu wszyscy czapkują.

najsilniejsze zespoły powinny grać w Superlidze, na wzór NBA czy NHL, z salary cap, playoffami, a reszta niech sobie jakoś radzi na własną rękę. w Ameryce jest mnóstwo półamatorskich lig zawodowych, w Europie też mogłyby powstać. Obecny system ligowy zwyczajnie pozbawia klubową piłkę nożną emocji. nawet w Lidze Mistrzów zaczynają się one dopiero w ćwierćfinale.

Bayern, Real, Barcelona, PSG czy nawet Juventus powinny grać między sobąprzez cały rok, zamiast dusić się w tym sosie małych ligowych układów, które co najwyżej wysysają z nich część energii, którą mogłyby spożytkować znacznie lepiej niż jadąc na następny jałowy mecz do HSV, Valladolid, Troyes czy Verony, czy co tam teraz w tych ligach wlecze się w środku tabeli i jedno od drugiego za chińskiego boga nie do odróżnienia.

-
2018/04/08 15:14:01
Poza rozsądnym planowaniem oni nie sprzedają jezeli nie zechcą.
Gdy oddwali Schweinsteigera do United, to facet już był nieco pod formą. Mullera za 100 baniek też nie oddali.
Ostatni przypadek kiedy nie utrzymali wartościowego gracza, to chyba z Ballackiem, który nie chciał przedłużyć kontraktu i odszedł do Chelsea. To tak a propos transferu Roberta.
Przypadki odejść Kroosa (ich błąd transferowy ), Mandzukica, Gomeza dotyczyły tego , że Bawarczycy chcieli pozbyć się tych graczy, niż że oni chcieli sami odejść z klubu.
Oni naprawdę mądrze zarządzają klubem.
-
Gość: selig, *.dynamic.chello.pl
2018/04/08 21:47:32
@wielmozny.pan.przecinek
"dzięki obencości Bayernu cała Bundeliga ma jakiś względny sens. bez Bayernu któż by w ogóle zajmował się taką ligą ? kogo by to obchodziło ? kto by to reklamował ? Bayern jest wizytówką całego klubowego niemieckiego futbolu."

Mysle, ze osiemdziesieciomilionowe Niemcy nadal bylyby zainteresowane Bundesliga, ogladaniem i reklamowaniem.
-
2018/04/09 12:28:50
@selig

pytanie : w jakiej skali ?

jak w życiu : musiałoby dojśc do opisywanej sytuacji, byśmy się przekonali dobitnie, jak wiele Bayern znaczy dla niemieckiej ligi i całego futbolu klubowego.

dopóki wciąz tam jest, dostępne są wszelkie interpretacje, takze te bardziej optymistyczne.
-
2018/04/09 13:22:44
@wpp
"dzięki obecności Bayernu cała Bundeliga ma jakiś względny sens. bez Bayernu któż by w ogóle zajmował się taką ligą ? kogo by to obchodziło ? kto by to reklamował?."
Ileż w tym zdaniu arogancji, pogardy i zwykłej ignorancji.
Na stadion w Dortmundzie przychodzi zawsze po 80 tys. widzów nie dlatego, że gra Bayern. Na stadion w Gelsenkirchen przychodzi zawsze po 60 tys. widzów nie dlatego, że gra Bayern. Na stadiony w Gladbach, Kolonii, Hamburgu, Frankfurcie, Stuttgarcie przychodzi po 50 tys. widzów nie dlatego, że gra Bayern. Na stadiony w Berlinie, Lipsku, Bremie, Hanowerze przychodzi po 40 tys. nie dlatego, że gra Bayern. W 1 i 2 bundeslidze jest też wiele klubów, których stadiony mieszczą po 30 tys. widzów i one także się zapełniają nie dlatego, że gra Bayern.

Nawet bez Bayernu jest to gigantyczny rynek reklamowy, i w porównaniu z innymi ligami gigantyczna widownia, największa w Europie. Owszem Bayern dokłada do niego więcej niż inni i przyciąga na stadiony z rezerwą frekwencyjną (jak np. w Berlinie) więcej publiczności. Ale i bez Bayernu ten gigantyczny rynek by istniał - idea heimatu, która w jakimś stopniu ucieleśnia się poprzez lokalny klub jest tak silna w Niemczech, że - patrz piewrszy akapit.
-
2018/04/09 19:59:38
@greedoo

Szkoda klawiatury. Zaraz Ci wytknie, że do Dortmundu lata Ryanair, a do Monachium Lufthansa, więc z czym do ludzi, a Hoffenheim to w ogóle Nieciecza. Chcesz się bawić w taką dyskusję?
-
Gość: wielmozny.pan.przecinek, *.oxylion.net.pl
2018/04/10 12:40:14
Bundelisga ma 41 tys średnio na mecz, a z tego co czytałem liga australijska 40 tys - jeśli tak jest w istocie, co to oznacza ?

czy telewizja pokazuje Bundesligę, bo to jest silna liga europejska, ma wysoki status i mowi się o niej czy dlatego, bo "40 tys ludzi siedzi na stadionie" ?

bez Bayernu silła, status i hype beda takie same ?

równie dobrze mozna dowodzić, ze skoro Primera Divsion ma pod 40 tys, to bez Realu i Barcelony wiodło by się jej tylko nieznacznie gorzej.

po co udawać, skoro wiemy dobrze, że bez Realu i Barcy PD nie istnieje n a globalnym rynku, traci 90 % fanbase i zapewne gros mocy finansowych.

"nawet bez Bayernu to gigantyczny rynek reklamowy"

ale bez Bayernu ta liga traci jakikolwiek prestiż na świecie. czy widownia na meczach może to w ogóle w jakikolwek sposób wyrównać ? popatrz na ligę australijską, albo na MLS, która ma podobną widownię co Serie A albo Lique 1, a ile razy zaglądałeś na strony Aussie czy MLS zeby się dowiedzieć jak tam wyniki, jak transfery, kto z kim gra i kto ma najwięcej asyst ? zuchwale zakładam, ze ani razu.

kto ma go zapewnić ? upadła Borussia Dortmund ? wyprzedajace co roku albo co 2 lata swoje talenty Bayery, Schalke i inne ? RB Lipsk ?

w "Szczękach" Spielberga jest taka scena, kiedy Hooper pokazuje palcem wymalowanego na plakacie ogromnego rekina i puentuje "Proporcje są właściwe". Tak samo jest z Bundesligą.

jesli jest to "ignorancja, arogancja i pogarda" - trudno.

jest to moje zdanie.

twoje może wydawać mi się naiwne i śmieszne, ale staram się nie ubierać tego w kąsliwe epitety, zwłaszcza na początku posta, aby stworzyć dla własnej argumentacji korzystniejsze środowisko.
-
2018/04/10 12:46:21
"szkoda klawiatury"

dlaczego traktujesz @greedoo jakby był małym dzieckiem, któremu trzeba mówić "nie baw się z nim, bo to zły kolega" ?

on sam wie, co ma robić. skoro poświęcił te kilka minut, zeby mi odpisać i zająć stanowisko w sprawie, to znaczy, ze tak zdecydował, i co ty masz do tego ? kto ci dał prawo namawiania go do jakichś zachowań, które wg ciebie są słuszne ?

mozę dlatego się odezwał do mnie, bo żaden z was nie napisał nic ciekawego, nie wyprowadził ządnego nowego wątku, nie zaproponował osobnego spojrzenia na całą sprawę ?

popracuj nad własnymi poglądami, to może następnym razem @greedoo odpisze tobie, zajmie się twoimi wnioskami i wrażeniami, a nie moimi.

nie dlatego, ze taki z ciebie fajny gośc, a ze mnie zły wilk, ale dlatego, ze oprocz tej swojej fajności będziesz miał jeszcze coś interesującego do powiedzenia.

i uwierz mi : ja nie będę się wtrącał i namawiał go, by się z tobą nie bawił, bo nie mam nawyków tatuśka ani mamuśki tym bardziej.
-
2018/04/10 14:36:27
@xavrasw
jak już powiedziałem A, to powiem i B;)
-
2018/04/10 15:23:24
@wpp
"z tego co czytałem liga australijska 40 tys - jeśli tak jest w istocie, co to oznacza ?"

Z tego co czytałem uprowadzenia przez kosmitów mają miejsca w różnych regionach naszej planety. Jeśli tak jest w istocie, to co to oznacza?

"czy telewizja pokazuje Bundesligę, bo to jest silna liga europejska, ma wysoki status i mowi się o niej czy dlatego, bo "40 tys ludzi siedzi na stadionie" ?
z obu przyczyn

"bez Bayernu silła, status i hype beda takie same ? "
nie.

"bez Bayernu ta liga traci jakikolwiek prestiż na świecie."
Jakikolwiek? No i cóż ja mogę na to powiedzieć? Zrobiłeś badania tą samą metodą jak liczenie średniej frekwencji na stadionach w lidze australijskiej?
Zapewne przeciętny kibic spoza Niemiec nie słyszał o międzynarodowych osiągnięciach Gladbach, Dortmundu, Hamburga, Schalke, Werderu, Leverkusen. Nie słyszał o takich klubach jak FC Koeln, Stuttgart, Eintracht.

"czy widownia na meczach może to w ogóle w jakikolwek sposób wyrównać ?"
za widownią na meczach idą widzowie przed telewizorami. im więcej widzów na stadionach tym oglądalność ligi w TV jest większa, a mówimy o najliczniejszym i najbogatszym kraju zachodniej Europy. Pisałem powyżej, że futbol zajmuje szczególne miejsce w sposobie pojmowania tożsamości przez Niemców. Tego nie zmieni upadek Bayernu. Widownia meczów Schalke, ta na stadionie i przed TV, będzie liczona w milionach nawet gdy Bayern będzie w II lidze. I tak samo będzie z wieloma innymi klubami Bundesligi.

"bez Bayernu któż by w ogóle zajmował się taką ligą ? kogo by to obchodziło ? kto by to reklamował?."
pisząc o arogancji w tej wypowiedzi nie tworzę środowiska dla późniejszej wypowiedzi. piszę o tym, że z pogardą mówisz o milionach, dosłownie milionach, ludzi z pasją, dla których lokalny klub jest czymś więcej niż tylko miejscem, gdzie się przychodzi obejrzeć kiwki genialnego dryblera i porównać statystyki dokładności podań. Taką pasję w takiej skali trudno znaleźć gdzie indziej na świecie. Może w Australii?
-
2018/04/11 14:44:38
jesli tak jest w istocie, to znaczy ze o potencjale biznesowym i sportowym ligi nie decyduje średnia frekwencja na trybunach.

"z obu przyczyn

a jak zabierzesz Bayern, to jedna z nich przestanie istnieć, a jak prosto stoi krzesło na jednej nodze, to wiadomo.

"zrobilles badania ?"

nie, to jest moje zdanie. wchodzisz w polemikę oparta na interpretacjach i własnych odczuciach, ale w dogodnym momencie domagasz się "badań, pomiarów i sond ulicznych" - gdzie tu logika działania ?

"przecietny kibic spoza Niemiec nie słyszał o Eintracht"

czy orientujesz się może, ile fanklubów Einstracht ma np. w Chinach ?

"widzowie przed telewizorami"

ale gdzie ? w samych Niemczech ? ilu kibiców ogląda mecz Koeln-Werder ? czy masz na ten temat jakieś dane ?

przecież domyślasz się chyba, ze z samych biletów trudno się dzisiaj utrzymać. poza tym, powstaje pytanie, czy Bayern-less Bundesligę zechcą pokazywac jakieś telewizje.

to jak bieg na 100 metrów bez Bolta - ale kogo obchodzi wynik i sama rywalizacja skoro tego najlepszego nie ma na starcie ?

jak Bolta nie ma, to setka leci w środku mityngu, a jak Bolt startuje, to setka jest eventem kończącym zawody, czyli nr 1. że to się wiąże z odpowiednoi rózną reklamą i kasa, to nie trzeba chyba dodawać.

tak jak wybitne jednostki wpływają na jakośc całej lekkoatletyki, tak wybitne teamy wpływają na jakośc rozgrywek ligowych, w których uczestniczą.

"z pogarda mowisz o milionach dla ktorych lokalny klub jest czyms wiecej"

nawet z tych rzekomych "milionow" znaczna częśc kibicuje komuś jeszcze, zazwycvzaj z tej wysokiej półki.

poza tym, serce futbolu bije dziś w Azji, a oni tam nie wybierają sobie do kibicowania Eintrachutu Frankfurt. trudno dziś bagatelizować pewne oczywistości.

oczywiśćie, można wierzyć, ze Bundesliga Bayern-less nadal będzie swietnie prosperowała, bo będzie silna, prestiżowa i atrakcyjna, ale mam jednak wrażenie, ze z samych tylko biletów na stadionach i miłością lokalsów, byłby z tym pewien kłopot.
-
2018/04/11 16:00:46
jesli tak jest w istocie, to znaczy ze o potencjale biznesowym i sportowym ligi nie decyduje średnia frekwencja na trybunach.

"z obu przyczyn

a jak zabierzesz Bayern, to jedna z nich przestanie istnieć, a jak prosto stoi krzesło na jednej nodze, to wiadomo.

"zrobilles badania ?"

nie, to jest moje zdanie. wchodzisz w polemikę oparta na interpretacjach i własnych odczuciach, ale w dogodnym momencie domagasz się "badań, pomiarów i sond ulicznych" - gdzie tu logika działania ?

"przecietny kibic spoza Niemiec nie słyszał o Eintracht"

czy orientujesz się może, ile fanklubów Einstracht ma np. w Chinach ?

"widzowie przed telewizorami"

ale gdzie ? w samych Niemczech ? ilu kibiców ogląda mecz Koeln-Werder ? czy masz na ten temat jakieś dane ?

przecież domyślasz się chyba, ze z samych biletów trudno się dzisiaj utrzymać. poza tym, powstaje pytanie, czy Bayern-less Bundesligę zechcą pokazywac jakieś telewizje.

to jak bieg na 100 metrów bez Bolta - ale kogo obchodzi wynik i sama rywalizacja skoro tego najlepszego nie ma na starcie ?

jak Bolta nie ma, to setka leci w środku mityngu, a jak Bolt startuje, to setka jest eventem kończącym zawody, czyli nr 1. że to się wiąże z odpowiednoi rózną reklamą i kasa, to nie trzeba chyba dodawać.

tak jak wybitne jednostki wpływają na jakośc całej lekkoatletyki, tak wybitne teamy wpływają na jakośc rozgrywek ligowych, w których uczestniczą.

"z pogarda mowisz o milionach dla ktorych lokalny klub jest czyms wiecej"

nawet z tych rzekomych "milionow" znaczna częśc kibicuje komuś jeszcze, zazwycvzaj z tej wysokiej półki.

poza tym, serce futbolu bije dziś w Azji, a oni tam nie wybierają sobie do kibicowania Eintrachutu Frankfurt. trudno dziś bagatelizować pewne oczywistości.

oczywiśćie, można wierzyć, ze Bundesliga Bayern-less nadal będzie swietnie prosperowała, bo będzie silna, prestiżowa i atrakcyjna, ale mam jednak wrażenie, ze z samych tylko biletów na stadionach i miłością lokalsów, byłby z tym pewien kłopot.
-
Gość: Socceroos, *.ip.sumernet.pl
2018/04/17 10:04:36
Co do ligi australijskiej, to w tym sezonie średnia jest jakoś 11.500, najgorsza od lat. Federacja udaje, że nie widzi, ale media trąbią na alarm.