Blog > Komentarze do wpisu

Piłka nożna jako mózgotrzep

Wykryłem nową siłę wpływającą na futbol, której macki sięgają prawdopodobnie nawet szczytów Ligi Mistrzów. Musiałem się więc podzielić – tradycyjny felieton do „Gazety” znajdziecie tutaj.

niedziela, 22 kwietnia 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/04/22 19:56:04
Czyta się jak najlepsze opowieści Świata Dysku. Jeszcze, gdyby się okazało, że ta herbowa czarownica też miotłę na pych zapala...
A z prawami fizyki to wszystko może być o.k., przynajmniej z teorią. Zwyczajne zakrzywienie czasoprzestrzeni. Tylko skąd ta siła?.
Czyżby to faktycznie były te ziółka? Warto byłoby spróbować przed snem - wiadomo , że nic tak dobrze nie robi. Tylko z dawkowaniem trzeba byłoby chyba uważać i na początek spróbować z dużą ilością (jak to się drzewiej mówiło) wody bulardowej.
-
Gość: TomekT, *.dynamic.chello.pl
2018/04/22 22:07:06
Genialny felieton, mistrzostwo. Dzięki serdeczne! Do listy wyliczonych przez Pana niesamowitości w Benevento dodam jeszcze taką: łacińskie Beneventum (starożytna nazwa tego miasta) można rozumieć jako skrót od "bene eventum" czyli "wydarzyło się dobrze" lub "dobre wydarzenie". Już samo to sugeruje, że w mieście tym mogą dziać się pomyślne i niesamowite zbiegi okoliczności, które zwykle nie mają miejsca i gdzie indziej nie mają prawa się wydarzyć. Ale to jeszcze nie koniec. W zamierzchłych czasach, czyli przed III pne, miasto nazywało się Maleventum (czyli "złe wydarzenie"). Gdzieś około 260 pne Rzymianie podbili te okolice i zmienili nazwę na Beneventum, bo pierwotna nazwa wyglądała na pechową i stanowiła złą wróżbę. Znowu mamy przypadek myślenia magicznego, zresztą typowego dla Rzymian. Jak widać z Pana felietonu, ta magiczność trwa w tym miejscu aż do dzisiaj. Zabobonne podejście do nazw dało Rzymianom dość szybko wymierne korzyści, bo w 214 pne odnieśli pod Beneventum jedno z decydujących zwycięstw w Drugiej Wojnie Punickiej. Pozdrawiam serdecznie, TT
-
2018/04/22 22:46:19
"w mieście tym mogą dziać się pomyślne i niesamowite zbiegi okoliczności, które zwykle nie mają miejsca i gdzie indziej nie mają prawa się wydarzyć." - czyż nie idealna synteza Świata Dysku?
-
2018/04/22 22:50:15
P.S.
Nic nie mogło mi sprawić większej frajdy niż skarcenie Juwe przez Napoli, za granie tego, czego (nie tylko) we włoskiej piłce nie lubię.
-
2018/04/23 09:45:53
Ale nic o Wengerze?
-
2018/04/23 13:49:43
Wenger jak Wenger, ale liczyłem, że coś o nowych władzach siatkówki będzie... :)
-
2018/04/23 14:55:18
@TomekT
Dziękuję, staram się. A o Benevento też sporo się naczytałem:-)

@airborell
O Wengerze jeszcze zdążę. Na razie go tylko poinformowali, że mają dość, do pożegnania zostało parę meczów.

@grzespelc
W sprawie siatkówki zareagowałem na gorąco:
wyborcza.pl/7,154903,23295367,ryszarda-czarneckiego-skok-na-siatkowke.html

@alp61
Żeby tylko oni się w tym Neapolu zorientowali, że wbrew pozorom nie wygrali na razie tytułu, nawet lidera nie mają.
-
2018/04/23 23:41:56
@Rafał
Faktycznie szaleństwo. Przeczytałem Twój najnowszy felieton w Wyborczej I kibicom Napoli się nie dziwię.
Obejrzałem chyba większość meczy Napoli w tym sezonie i mogę stwierdzić jedno: - oni faktycznie grają fajną, ofensywną piłkę. Sari bardzo pilnuje, żeby chciało im się chcieć, grać przez cały mecz i od sześćdziesiątych minut każdego meczu zaczyna rotować składem... - zmieniając najbardziej zmęczonych, czy znajdujących się w słabszej dyspozycji. I wchodzący (w zasadzie w każdym meczu trzy zmiany) co jest widoczne gołym okiem, mają za zdanie nakręcać grę. To się musi podobać.
A z Juwe pomimo, że długimi fragmentami niemal nie schodzili z ich połowy, grało im się ciężko przy zamurowanej bramce, a jeszcze parę razy Buffon ich uratował. I wreszcie kiedy wydawało się, że Juwe zrealizuje ten swój obrzydliwy plan, ta niesamowita główka w ostatniej minucie, jak cios łaski wymierzony na arenie.
Łzy szczęścia małolata z Neapolu zapamiętam na długo.
-
2018/04/24 22:11:36
Ależ mózgotrzepa dzisiaj pije (albo warzy) na Anfield Roma...
-
2018/04/24 22:32:09
A teraz warzenie w drugą stronę :)
Chyba Kloppa oduczą zbyt wczesnego zdejmowania Salaha.
-
2018/04/24 22:49:40
Dla mnie to piłkarski raj! I ważne, że nie wszystko przesądzone,na co się zanosiło jeszcze w 80 minucie.
-
2018/04/24 22:56:44
W każdym razie wątpię, by w rewanżu Liverpool grał człapanego.
Może na Camp Nou powinni zapolować na Kloppa :)
-
2018/04/25 00:22:00
No i z piłkarskiego raju do piłkarskiego piekła... - właśnie przeczytałem o kibolskich zadymach w Liverpoolu.
-
2018/04/25 12:10:13
Porachunki za 1984.
-
2018/04/25 12:49:50
Anglia vs Włochy - stara kibicowska "miłość" nie rdzewieje.
-
2018/04/25 22:50:09
A w Monachium jak zawsze ostatnimi laty.
Lewandowski z taką grą w LM jak obecnie, niech zapomni o dobrych notowaniach w rankingu ZP.
-
2018/04/26 01:06:41
@Rafał
Nawet pomimo piłkarskich szachów mecz z Realem mógł się zakończyć inaczej. "I to pomimo pecha szybko stracili skoszonych przez kontuzje Arjena Robbena i Jerome Boatenga." Równie ważny mógł być wpływ sędziego, który faktycznie chyba zapomniał zabrać ze sobą kartki na pierwszą połowę. A mógł ich dać co najmniej trzy (jeżeli dobrze liczę) piłkarzom Realu i to już w pierwszych dwudziestu minutach, w tym ewidentne żółtko dla Ramosa za faul na Lewandowskim. A końcowy wynik kartek 2:1 dla Bayernu to już jest kpina z tego co się faktycznie na boisku działo.
Z karnymi też mu nie wychodziło. Jeszcze bardziej ewidentny (przynajmniej dla mnie) był karny za faul w polu bramkowym na Mullerze w drugiej połowie.
O ile kłopoty z chorągiewką sędziego to niezły ubaw, to "reżyserka" dzisiejszego meczu to po prostu skandal.
Muszę jednak przyznać, że Real (pomimo, że piłkarsko nie zachwycił) to perfekcyjnie wykorzystał okoliczności i stworzył sobie komfortową sytuację przed rewanżem.

@Repres
W pierwszej połowie dzisiejszego meczu kilka razy lepiej rozumiałem Twoją decyzję o rezygnacji z kibicowania piłce.
-
2018/04/26 12:48:46
w Polsce : wina Tuska, a w piłce : wina sędziego.

to nie sędzia sprezentował Realowi dwie bramki w tym meczu, to nie sędzia, w przebraniu piłkarza Bayernu, marnował świetne okazje celując w bramkarza zamiast w bramkę albo obok niej.

warto oddac Realowi, co królewskie. w systemie matchupów pucharowych jest po prostu nie do zagięcia. wygrywa na wyjazdach, świetnie broni, ma indywidualności.

Bayern niestety nie ma ani takiego lidera defesnywy jak Sergio Ramos ani takiego wirttuoza na bocznej obronie jak Marcelo, ani też snajpera jak Cristiano.

Lewy nie ma jego instynktu. Ribery wchodził kilka razy skrzydłem, wystawiał piłkę w bok/tył, a tam nikogo nie było. rasowy strzelec musi takie rzeczy czytać i jeśli nie za drugim, to na pewno za trzecim razem pójśc na taką piłkę.

w ogole, w meczach na wysokim poziomie Lewandowski nie ma lekkości innych czołowych napastników, ale przypomina Diego Costę, ciągle walczy, przepycha się, tarmosi, jest waleczny i ofiarny, ale z piłką mało błyskotliwy. ten transfer do Realu jest nierealny. żaden biznes dla Realu. No i z czym do ludzi, skoro tam nawet Gareth Bale siedzi na ławce ? chętniej wydadzą te pieniądze na jakiegoś wyjątkowo utalentowanego młodziana z Argentyny czy Brazylii i wychowają sobie następnego wybitnego napastnika.

może all out pressing w wykonaniu Liverpoolu, w hipotetycznym na razie finale, zatrzyma maszynę Realu.

świetny jest Klopp ze swoim wpływem na zawodników i niesamowitym czuciem gry. we wtorek, w 1 połowie, kiedy Liverpool zrobił 3 golowe akcje w ciągu paru minut, zamiast przeżywać "ale było blisko, yach, dlaczego nie wpadło !", zwrócił się do widowni, żeby zintensyfikowała doping, zaczął ją dodatkowo nakręcać, pod tytułem : "mamy ich, złapaliśmy momentum, teraz !" no i niedługo później był gol. zna świetnie swój zespoł i samą grę.

niektórzy tutaj mieli pretensje, że nie oceniałem dobrze tej tchórzliwej gry reprezentacji Polski na ME.

porównajcie Orły Nawałki z Liverpoolem. FCL też atakuje z obrony, ale jaka jest szalona róznica ; wysoki pressing, atak nonstop, dynamika, chcą odebrać piłkę, żeby zdobyć wyprowadzić od razu kontrę, bo wiedzą że z kontry kreuje się najlepsze sytuacje golowe. a Orły ? gdzie tu w ogóle porównanie ? jakby grali chociaż 60 % tego co Liverpool, to bym słowa złego nie powiedział.

Roma bezradna zupełnie była wobec tego nacisku, jakby grała w ósemkę przeciwko osiemnastce rywali. wszędzie były tylko czerwone koszulki, każdy piłkarz Romy miał przeciw sobie zawsze trzech czerwonych. pół sekundy na przyjęcie i podanie, zahamowany ruch bez piłki, 2 odbiory własne na 10 strat z odbiorów FCL.

spadła ta intensywnośc w końcówce, ale przy 5-0 mogła sobie spaść. Roma strzeliła, ma nadzieję, ale tak naprawdę jedną nogą jest za burtą LM, a drugą na skórce od banana. Roma może i jest w stanie wygrać 3-0 albo 4-1 u siebie, ale Liverpool nie jest w stanie 0-3 albo 1-4 tam przegrać.

z takim trenerem Liverpool może zrobić wszystko w pojedynczym meczu. swoją drogą, Liverpool, Real i City, to 3 najlepsze zespoły tej edycji LM.

świetne półfinały, lepsze zespoły górą, finał Real versus Liverpool byłby z pewnością kapitalną zabawą, dwa rózne style, dwie rózne osobowości trenerskie, szalona intensywnośc Liverpoolu kontra killer instinct i mistrzowska rutyna Realu, Anglia kontra Kontynent, Premiership versus La Liga.

Bayern nie wniesie nawet połowy tej medialnej i sportowej charyzmy jaką ma Real. poza tym, jak zrzucać króla z tronu, to w momencie najbardziej stosownym i dla niego nieprzyjemnym, a dla pretendenta słodkim.
-
2018/04/26 13:28:12
Instynktu to akurat Lewemu odmawiać nie można, ale już gra bez piłki jako "9", czyli wychodzenie na pozycję, urywanie się obrońcom - to jest zdecydowanie słabsza strona.
Jeszcze inna rzecz, że gdyby mecz był na Bernabeu i to mister Pomada padał w polu karnym po takich atakach obrońców, to chociaż jeden karny byłby na 100%.
-
2018/04/26 14:52:53
@andropoid
Ja już personalnie uśmiecham się wyłącznie po meczach Realu, słysząc plebejską interpretację pracy sędziego. nawet gdy popełni więcej błędów na korzyść rywala(rewanż z Juve) czy zaniesie go na plecach do dogrywki(rok temu Bayern) to i tak wiem co przeczytam - uefadrid, i tym podobne błyskotliwe przemyślenia.

Przyczyny są tak stare jak ludzkość - gdy ktoś wystaje mocno ponad resztę, to resztę szlag trafia, trzeba go sprowadzić do "właściwego" pułapu, nieważne jakimi metodami. Podobnie było, gdy wymiatała Barcelona Guardioli, hejt momentami był straszny, a głównym problemem było to że byli lepsi.

Jeśli chodzi o wczoraj, to z jednym karnym się zgodzę, ta "włoska robota" gdy Carvajal pociągał wyskakującego do piłki Lewego, to IMO karny. Pozostałe domniemane są wyłącznie śmieszne. Zmień koszulki na inna drużynę(może był obecny ulubieniec niezrzeszonych LFC, ale nie musi) i potencjalne podyktowanie tych "karnych" uznaliby za skandal.

Niestety, sędziowie nadal nie są nieomylni, a technologia jeszcze im nie pomaga. jak przykładowo w sytuacji gdy Marcelo mija graczy Bayernu, wychodzi na czystą, dostaje kosę po nogach i nawet faulu nie ma. Ale szaaaa, tego akapitu nie napisałem, bo jeszcze obudzę smoka ;)
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/04/26 15:42:17
@0twojastara

No to albo - albo, bo z jednej strony "plebejska interpretacja" - z drugiej łaskawe "z jednym karnym się zgodzę".
Dlatego chyba musisz sam z sobą najpierw dojść do porozumienia, zamiast wykładać, kto lepszy z gry (ja nigdzie nie napisałem, że powinien wygrać Bayern. Bo nie powinien - i za nieskuteczność i za to, co wyprawiał w tyłach Rafinha). Zakładam, że nie jesteś początkującym kibicem i wiesz, że futbol to najmniej sprawiedliwa z gier drużynowych.
-
2018/04/26 15:43:54
Pardon - zapomniałem się zalogować powyżej.
-
2018/04/26 17:11:06
@andropoid
Zgaduję że z emocji zapomniałeś się zalogować - spokojnie, to tylko futbol. Nie ma co brać do siebie. podobnie jak zwrotu o plebejskiej interpretacji - bo z ilością karnych się zgadzam, przytyk zatem był do tych którzy ich widzieli setki i tysiące, jak i setki i tysiące kartek. Z tym z czym się nie zgadzam, to podejście, że drugiej stronie w analogicznej sytuacji by odgwizdano. Żeby daleko nie szukać, w poprzednim meczu LM, gdy Benatia odepchnął w polu karnym "mistera Pomadę" karnego nie było. I to nie o tą sytuację była burza później w internetach. odepchnął rękami na glebę przy walce o pozycję i "czysto".
-
2018/04/26 17:23:32
@0twojastara
Nie chodzi o "gdy ktoś wystaje mocno ponad resztę, to resztę szlag trafia, trzeba go sprowadzić do "właściwego" pułapu, nieważne jakimi metodami" tylko wprost przeciwnie - przy wyrównanej rywalizacji 1 decyzja sędziowska może być decydująca.
Jeśli było 0:0, a w rewanżu wątpliwy gol na 1:1 w 90+ to niezależnie jaką decyzję się podejmie kibice przegrywających będą "pokrzywdzeni".
W przypadku Barcelony Guardioli to wspomina się jako skandal sędziowski remisowy mecz, a nie te po 5:0.
No i wiadomo, że "sędziowie pomagają" wygrywającym, bo nawet gdyby sędziowie podarowali Legii 2 gole z Borussią to raczej by niewiele osób by mówiło, że Legia ma "chody" w UEFA, ale już w polskiej lidze nawet prawidłowa decyzja z Lechem jest "skandalem".
-
2018/04/26 17:32:35
@0twojastara

Zbędne wysilanie się na uszczypliwość - emocje, to są podczas meczów.
Tu idzie o to, by nie zaprzeczać samemu sobie, skoro sam się zgadzam, że powinien być karny, to nie kpię z protestów - i tyle.

A o meczu z poprzedniej rundy się nie wypowiadam, bo go nie oglądałem. Jak wielu dałem się zwieść wynikiem pierwszego spotkania i wybrałem angielski rewanż.
-
2018/04/26 17:49:23
@Otwojastara
Chyba nie "obudzisz smoka", przynajmniej nie na blogu Rafała. Natomiast pełna zgoda, że sędzia "puścił" również parę fauli Bayernowi... - zwłaszcza w drugiej połowie. Można było odnieść wrażenie, że po rozmowie w przerwie w szatni z kolegami, postanowił się zrehabilitować.
W ogóle bym nie poruszał tematu gwizdania, gdybym nie widział w nim drugiego czynnika, który w sumie mógł (ale oczywiście nie musiał) mieć wpływ na postawę Bayernu we wczorajszym meczu. Uważam, że szybka strata dwóch piłkarzy miała większy wpływ na Bayern. I co najistotniejsze, nie ma wątpliwości, że w żadnym przypadku kontuzje nie były spowodowane faulami.
P.S.
Natomiast błędy sędziowskie na tym poziomie rozgrywek LM są mocno frustrujące. Zwłaszcza dla kogoś kto uważa, że nie powinno być "fauli, których się nie gwiżdże".
-
2018/04/26 18:41:33
@ytuch2
Trafia, trafia, czasem chodzę na mecze do pubów, i nie pamiętam kiedy publika była za Realem, raczej słyszę "już mam ich dość, przegraliby wreszcie". Gdy LFC z Romą awansowały do półfinału, bardzo częste i popularne komentarze wyrażały radość, że "przynajmniej nie te same mordy, jak co roku" itp.

@alp67
Z tymi urazami, to trochę pomundruję, zresztą, wspominałeś że czytasz też red. Wołowskiego, więc powinieneś kojarzyć, tam poruszałem temat jakiś czas temu.

Uważam że to nie przypadek iż wypadły kontuzje Bayernowi w dość newralgicznym momencie. Problem z urazami jest tam od lat, Guardiola przeforsował wykopanie starego lekarza, ale dopiero za Ancelottiego plaga urazów ustąpiła, skrzydła rozwinął choćby Alcantara, ale nie tylko, Robben zaliczył sezon bez kontuzji, w zasadzie jedyna poważna za Włocha, to Neuer, leczona do dziś, poza tym Boateng. Carletto został pogoniony z kluby przez niezadowolenie piłkarzy, narzekających na "zbyt lekkie treningi". Przyszedł strażakować Jupp, do klubu został przywrócony lekarz którego wyrzucono za Pepa, i mamy efekty: niedługo po zmianie kolejnego poważnego urazu nabawił się Thiago Alcantara. Z urazami eliminującymi z 4 kolejek ligowych(pi razy oko miesiąc) lub dłużej, zmagali się już Muller, Robben, Ribery, Coman, James, ostatnio też Vidal, a uraz Boatenga też poważniejszy, może zagrozić jego występowi na mundialu. Nawet żelazny i nie do zdarcie Lewandowski, wypadł z lekką kontuzją. Cóż, koszta gdy idzie się na rękę grajkom, by trenowali jak oni chcą, a nie jak trener to widzi.
-
2018/04/26 20:33:26
@Otwojastara
" koszta gdy idzie się na rękę grajkom, by trenowali jak oni chcą, a nie jak trener to widzi".
Dla mnie to teza dyskusyjna. Rożna jest zdolność piłkarzy do znoszenia obciążeń treningowych, odporność na nawarstwienie drobnych urazów, wiek i związane z tym "zmęczenie materiału" też mają swoje znaczenie. Rozumiem również ograniczenia trenerów w zakresie indywidualizowania obciążeń, wynikające z potrzeby równego traktowania piłkarzy ze względu na utrzymanie zaangażowania piłkarzy na maksymalnym poziomie, dyscypliny i jedności w zespole.
Trudno z zewnątrz oceniać każdy indywidualny przypadek i to pomimo, że o problemach zdrowotnych w Bayernie wiele słyszeliśmy. Sądząc po objawach, to chyba jednak mieliśmy/mamy do czynienia z sytuacjami, które odzwierciedlają oba punkty widzenia.
P.S.
Z równym zainteresowaniem co wpisy Darka Wołowskiego, śledzę również Waszą dyskusję, chociaż nie biorę w niej udziału.
-
2018/04/27 11:38:12
Dzień dobry

@0twojastara

"czasem chodzę na mecze do pubów, i nie pamiętam kiedy publika była za Realem"

Real Realem, ale nie wiem czy nie bardziej jest interesujące, jak zmieniło się ostatnimi czasy podejście nadwiślańskiego kibica do Bayernu. Kiedyś, jak był ten pamiętny finał pomiędzy Bayernem i Manchesterem (w 99?) i znikąd nie było już widać nadziei dla Anglików, poszedłem w osiedle na spacer z psem. Taki był chóralny na dwadzieścia bloków ryk przy wyrównującej Sheringhama - nie miałem wątpliwości, że to gol dla Manchesteru - że zacząłem biec do domu, będąc pewnym dogrywki. Tymczasem, gdy już zziajany stanąłem w drzwiach mieszkania, zobaczyłem powtórkę bramki na 2:1 Ole Gunnara Thorgala (czy jak on tam). Zatem sympatia nadwiślańskiego kibica na polskim kopaczu jeździ (na marginesie: nie ma w tym nic dziwnego ani złego), zaś w konsekwencji: jest nadzieja dla Realu (!), ale tak naprawdę, to nie wiadomo.

@alp67 @0twojastara

Dzisiaj jest notka Michała Szadkowskiego nawiązująca do kontuzji w Bayernie. Słusznie zdaje się kolega @0twojastara nawiązuje, że temat nie jest nowy i zasadniczo monachijczycy mają z tym większy problem (a rzecz była ponoć nawet przyczyną jakiegoś konfliktu pomiędzy Guardiolą a zespołem medycznym). Bo trzech absolutnie kluczowych gości, którzy muszą zejść kontuzjowani - nie na skutek brutalnych fauli - w trakcie jednego z najważniejszym meczy sezonu, to wierzchołek góry lodowej. Przecież tam się leczą jeszcze co najmniej Neuer, Vidal, Coman i wyleczyć nie mogą.

@króciutko o samym meczu

Miałem wrażenie, że Real od początku do końca kontrolował sytuację i niezależnie od tego, czy byłby karny i niezależnie od tego, czy Lewandowskiemu udałoby się strzelić bramkę w jednej z dwóch sytuacji, które miał, mecz zakończyłby się wynikiem korzystnym dla Argonautów.

@na koniec anegdotka

W piątki zawsze kupuję papierową GW (taka tradycja), coś tam mi się czasem uda przejrzeć przy stole, gdy motywuję synów, żeby się zwijali z tym śniadaniem bo do szkoły (młodszy jest strasznie oporny, jak tylko mu się uda wziąć choćby gryza bułki, od razu krzyczę: "jeszcze jeden, jeszcze jeden (!)") No i streszczam im tę notkę Szadkowskiego o kontuzjach w Bayernie, a on mi na to: "to Coman nie przeszedł do PSG?" (nie wiem skąd ten pomysł, nie pytajcie, to nieważne w tym kontekście), na co ja: "młody, przecież jest napisane w gazecie, że jest w Bayernie, tylko kontuzjowany, to znaczy, że tak jest", a on na to: "lepiej sprawdzić w internecie".

Pozdrawiam,
stanislaw414

ps powiedzcie mi proszę, że Arsenal ma szanse w rewanżu z Atletico, podnieście na duchu
-
2018/04/27 11:40:50
@WPP
"porównajcie Orły Nawałki z Liverpoolem."

Hahaha. Przestałem czytać dalej.

@twojastara

" koszta gdy idzie się na rękę grajkom, by trenowali jak oni chcą, a nie jak trener to widzi".

Ancelotti nie wyleciał za miękkie treningi, tylko za dołujące wyniki.
-
2018/04/27 12:31:44
"ha ha, przestalem czytac dalej"

szkoda, bo dalej jest tłumaczenie dla opornych, o co chodziło z tym porównaniem.

-
2018/04/27 12:58:52
znowu pan sędzia w roli głównej.

oba faule obrońcy Atletico było na kartki, ale czy w 10 minucie godzi się dawać drugą zółtą i psuć widowisko ?

niby sędzia zrobił swoje, postąpił zgodnie z przepisami, ale równie dobrze mógł się wstrzymac.

od tego momentu sam siebie przy okazji sterroryzował, bo przy każdej nadarzająćej się okazji piłkarze Atletico domagali się, w ich przekonaniu proporcjonalnie ostrych sankcji wobec graczy Arsenalu, a sędzia za wszelką cenę chciał pokazać, ze nikt mu nie będzie dyktował w jaki sposób ma oceniać zdarzenia boiskowe, wiec nawet kiedy faule czy symulanctwo Arsenalu nadawały się na żołte kartki - zachowywał kamienny spokój boiskowego sfinksa.

a pierwszy protest był 2 minuty po czerwonej kartce - gracz Arsenalu zaatakował z tyłu zawodnika Atletico i sfaulował. trener Simone rzucił się w stronę linii z taką wściekłością, ze przemoc wisiała w powietrzu, żądając kartki dla rywala - a sędzia chyba był na to gotowy, bo momentalnie zareagował i wyrzucił go na trybuny. Chwilę to trwało, bo Simeone był absolutnie ugotowany, a na dodatek fani Arsenalu z uśmiechem machali mu życząc szczęsliwej podróży.

co ciekawe, trener miał rację : według nowych przepisów, atak z tyłu na nogi, nawewt jesli nie skutkuje faulem, może być karany kartką.

najpierw sędzia nie musiał, ale zrobił, a potem mógł, ale zrobić nie chciał.

tak oto sędzia ustawił grę,w której Arsenal w pewnym momencie miał 600 wymienionych podań wobec 150 Atletico.

a potem zdobył gola skacząc wysoko Lacazette, drugiego o mało nie wbił Ramsey, za to Atletico broniące się desperacko wyprowadziło kontrę-kuriozum : najpierw obrońcva Arsenalu chciał wybić i trafił Griezmana w czoło umożliwiając mu kontynuację akcji, potem Griezman chciał założyć siatkę bramkarzowi, i piłka utknęła temuż miedzy nogami, a kiedy stamtąd wypełzła Griezmman strzelił i po kolejnym rykoszecie piłka znalazła spokój w bramce Arsenalu.

i zeby było zabawniej, Griezmann zatańczył przed trybuną Atletco coś, co za chwilę będzie tańczyć pół Madrytu, a co swoją finezją zostawia daleko w tyle Dudek Dance i inne przeboje.

swoją drogą, Arsenal strasznie jałowo rozgrywał swoje ataki. znacznie więcej wrażeń dostarczało śledzenie w jaki sposób rotują w obronie zawodnicy Atletico, kapitalna praca, która przeciętny team wykończyłaby w 75 minucie, bo to typ zabawy z nożem przeskakującym miedzy palcami. perfekcja albo nie masz palca.

tutaj były może dwa zadraśnięcia, palce całe. wyszkolenie i koordynacja tej defensywy są znakomite. ponownie się to potwierdziło. na szczęście tym razem Atletico przeskoczyło ponad kłodą rzuconą pod nogi przez złosliwych bogów futbolu.

Simeone chyba paru siwych włosów dorobił się w tym meczu. Stał na trybunie dla vipów, a właściwie spacerował nerwowo tam i nazad. Po golu mało nie eksplodował, ale na zimno, tylko oczy rzucał błyskawice, był chyba blisko płaczu z emocji.

Nie rozumiałem nigdy kibicowskich wzruszeń piłkarskich, to tylko sport, gol czy nie gol, pal to licho. Zabawa. nie ma się czym wzniecać. Uroda gry, technika - to tak, ale emocje ?

natomiast emocje tego trenera, w tym meczu, są dla mnie absolutnie zrozumiałe, pobudzające empatię. Rozegrał ten mecz razem ze swoimi piłkarzami, a na poziomie wyssania energii z umysłu, rozegrał go wręcz dosłownie. oni tę energię tracili pozostając na poziomie nieustannej, wyczerpującej koncentracji, a on we wzburzeniu i szalonym rozemocjonowaniu.

Arsenal dusił przez 90 minut, Atletico musiało być zmęczone ciągłym pilnowaniem rotacji obronnej całym zespołem, a mimo to jedyna myśl taktyczna jaką trener Wenger był w stanie przekazać drużynie, to skierowanie piłki do Mesuta Oezila i żarliwa modlitwa, zeby on coś wymyslił. Po tym golu na 1-1 i wobec braku inwencji swoich graczy, sam Wenger zaczął się wkurzać na sędziego za jakieś drobiazgi, podczas gdy Simeonemu trochę przeszło, a powody do iryytacji miał zasadne.

piękny mecz. z historią.
-
2018/04/27 13:04:04
@piotr1988
"Ancelotti nie wyleciał za miękkie treningi, tylko za dołujące wyniki."

Mistrzostwo kraju, w nowym sezonie bilans 4-1-1, no tragedia.... w LM odpadli po dogrywce z najmocniejszym(dubletowym) Realem, gdzie Bayern Pepa, wypadł sporo bladziej, a obecnemu może nie pójść lepiej. Dwa superpuchary. Ogólny bilans gier 42/9/9 70% winratio. No katastrofa. Wychodzi że Anczelot wyleciał za porażkę w pucharze Niemiec, i przez jeden mecz LM z PSG. Solidne podstawy.

A tak naprawdę, to piłkarze się zbuntowali, dlatego skończyło się 0:3 z PSG, i dlatego został zwolniony Włoch. Teza o "miękkich treningach" padła w mediach, i znając warsztat Anczelota, który właśnie mocno indywidualizuje treningi, i w przeciwieństwie do Pepa nie zajeżdża piłkarzy jesienią, jest możliwa. Plus odsunięcie starszych panów RR.

Nie dziwię się Robertowi, iż uznał że czas z Monachium uciekać, bo tu się nic nie wygra, poza tym co już wygrał. Dwaj podstarzali skrzydłowi trzęsą szatnią, a zespół ma objąć Niko Kovac, facet który dotąd dał się poznać z niezłych wyników we Frankfurcie, i absolutnej klęski mundialowej Chorwacji.

@stanislaw414
Prawda, jeden transfer i to Królewscy będą ulubieńcem publiki ;)

FTE daje im 40%. Najbardziej szkoda tego gola z d... nawet to 1:0 nie było głupie, bo Materace musieliby jednak zaatakować. A tak mogą się okopać i robić to co potrafią najlepiej - sprawiać by mecz piłkarski nie wyglądał jak mecz piłkarski.