Blog > Komentarze do wpisu

Anglia sterroryzowana

Manchester City, Pep Guardiola

Miniony tydzień w angielskim futbolu upłynął w harmidrze zbiorowego znęcania się – rutynowego już, bez ognia – nad nieborakiem Arsene’em Wengerem, którego piłkarze dwukrotnie w zawstydzającym stylu poddali mecze z Manchesterem City. 0:3 i 0:3. Brakowało tylko, żeby londyńczycy uklękli i zaczęli rywalom pucować korki.

Kończył się natomiast tydzień przy akompaniamencie spazmatycznych ataków na Chelsea, które z liderem Premier League walczyło w niedzielę. Czy raczej, jak utrzymują krytycy, pozorowało walkę.

Wynik nie wygląda szokująco (0:1), ale kto patrzył na boisko, wie, że gdyby gospodarze wyszli minionego popołudnia na spacer, wyprowadzając psa albo kota, mieliby więcej przeżyć i stresu niż przez 90 minut truchtu w szlagierowym przecież meczu z drużyną broniącą przecież tytułu mistrzowskiego. Zresztą liczby dobrze ilustrują przebieg widowiska. Oto piłkarze Manchesteru City wymienili 902 podań – więcej niż ktokolwiek inny w lidze angielskiej, odkąd swoje statystyczne raporty przed 15 laty zaczęła sporządzać firma Opta. Oto Chelsea do przerwy nie oddała ani jednego strzału, co też nie zdarzyło jej się jeszcze nigdy w przywoływanym okresie. W sumie zaś uderzała w meczu dwukrotnie (niecelnie), czyli mniej niż jakikolwiek mistrz kraju w ostatniej dekadzie. A piłkę posiadała przez żałosne 29 proc. czasu gry, czyli krócej niż jakikolwiek mistrz poza Leicester z minionego sezonu (25 proc., również w starciu z City). I generalnie reagowała nieruchowo, internet obiegło już wideo z fragmentu, w którym goście stoją jak kołki, spoglądając na leniwie kopiących futbolówkę gospodarzy. Sceny niegodne szlagieru najbogatszej ligi świata.

Mnie postawa londyńczyków nie bulwersuje, nie przyszłoby mi do głowy oskarżać ich o tchórzostwo czy jawne lekceważenie obowiązków (czytaj: kibiców). Nie mówimy tu wszak o pluszowych misiaczkach z Arsenalu, lecz o wyczynowcach, którzy przed kilkoma chwilami w Lidze Mistrzów rzucili wyzwanie Barcelonie i drobiazgi dzieliły ich od pełnego powodzenia; którzy rewanż z nią rozegrają dopiero za 10 dni, więc w niedzielę nie mogli ulec choćby podświadomej pokusie oszczędzania się; którzy łakną punktów niezbędnych w wyścigu o czwarte miejsce w tabeli; których trener Antonio Conte nie pęka przed nikim, nienawidzi półśrodków i zadowalania się byle czym, zamiast piłkarzy chce mieć pod sobą żołnierzy, najlepiej twardzieli jak z sił specjalnych.

Dlatego w miażdżącym 1:0 dostrzegam przede wszystkim wyjątkowy wyczyn City. Demonstrację mocy bardziej przytłaczającą niż wszystkie poprzednie w sezonie, sugestywniejszą nawet od triumfów wielobramkowych, w których przeciwnik rozszalałego Manchesteru wyglądał jak zmieciony tornadem. Wyraźniej niż kiedykolwiek zobaczylibyśmy bowiem, że Guardiola zasiał w głowach wyspiarskich rywali strach. Strach czyniący ich bezradnymi, zrezygnowanymi, bezbronnymi. Stanąć naprzeciw City to zetrzeć się z klęską żywiołową, w najlepszym razie zdołasz ograniczyć straty. Conte z rozbrajającą szczerością tłumaczył po meczu, że inaczej niż zaproponował, z Manchesterem grać się nie da.

Katalończyk, który legendarnej fizyczności ligi angielskiej przeciwstawił zbiorową inteligencję opartą na połyskującej indywidualnej technice, urządził pranie mózgów nie tylko swoim podwładnym. On włamał się jeszcze do jaźni rywali. Do jaźni i piłkarzy, i trenerów. Przeorał ich świadomość, wszczepiając kompleks niższości, na który akurat w lidze angielskiej nie zwykli chorować nawet teoretycznie najsłabsi w stawce.

Teraz chorują również mocni oraz bardzo mocni, nie uległ mu chyba tylko Liverpool według Jürgena Kloppa. O czym przekonamy się być może m.in. podczas derbów Manchesteru, w których rewolucjonista Pep Guardiola znów napadnie na konserwatystę José Mourinho. Odbędą się już 7 kwietnia, a z harmonogramu gier wynika, że City właśnie tego dnia może zdobyć mistrzostwo.

poniedziałek, 05 marca 2018, rafal.stec
Komentarze
2018/03/05 09:39:44
Spokojnie, Barcelonke i tak pukną właśnie taką grą.
-
2018/03/05 10:08:31
Łomatko, przecież dopiero co trzecioligowy Wigan wykopał City z FA Cup.
Moim bardzo skromnym zdaniem cały ten wpis jest do bani, wszystko, i o City, i o Chelsea, i o terroryźmie. A na Wyspach też fałszywie sobie zinterpretowali i nagłośnili akurat ten fragment.
Pzdr.
-
Gość: nib, *.mnc.pl
2018/03/05 10:13:34
irku: -yzmie, nie -yźmie.
-
2018/03/05 11:15:12
MC jest faktycznie w swietnej formie, co cieszy, poza tym z tak bezpieczna przewaga mozna sobie pozwolic na finezyjna gre. A z drugiej strony dolne pol tabeli jest na granicy spadku z PL co gwarantuje zacieta walke do konca.
PL jest wyrownana jak nigdy dotad i chyba zadna inna liga.
-
2018/03/05 11:58:42
@irek16lfc
"Łomatko, przecież dopiero co trzecioligowy Wigan wykopał City z FA Cup."

Jak ująłby to Leonard Cohen: "There is a crack in everything, that's how the light gets in". Tak to już bywa, że dążenie do perfekcji czasami czyni bezzębnym i w pewnych okolicznościach ma się za swoje, kiedy jedno roztargnienie w ciągu 90 minut powoduje klapę i odpadkę z zespołem z nizin. Nie pierwszy to zresztą raz w historii FA Cup. Cytując natomiast Kazimierza Staszewskiego: "hej, hej, hej, inni mają jeszcze gorzej..." Jedyna drużyna, która w świetnym stylu sprostała City w lidze, też robi cuda w defensywie, które ją potrafią rujnować. I to w taki sposób, że człowiek patrzy na te 18 punktów różnicy i gały wybałusza. Podobne rzeczy można było też pisać o nieskuteczności. To chyba Swansea dała popalić the Reds, o ile dobrze pamiętam. Nie porównuję z Wigan, chodzi mi tylko o motyw bezzębności, która przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie.
-
2018/03/05 13:40:40
@ nib

Oczywiście. Dzięki :)

@martin

Nie bardzo jestem fanem językowych przerysowań, w polityce idzie to niestety pełną parą, ale niech ten sport spróbuje być od tego wolny. A terror to pojęcie z najwyższej półki, najwyższy level, moim zdaniem nieadekwatne do rzeczywistości.

Zdominowali, jak najbardziej, wystarczy rzut oka na tabelę. Drużyna wspaniale zorganizowana, zmotywowana, zaawansowana technicznie i wybiegana. Największy szacun jednak za to, że trzymają ten poziom cały sezon, bez kryzysów. Pamiętajmy jednak, że dopiero zaczął się marzec. I o ile mistrzostwa już nie stracą, to w Europie w razie czego może być różnie, choć może być różnie i bez dołka.

Co do meritum, to Wigan, to nie był jeden raz (nawiązuję właśnie teraz nie tylko do końcowych wyników, ale owego terroru). Są tak dobrzy, że dominują w meczu, ale i w Pucharze Ligi i w samej lidze było wiele spotkań, które rozstrzygali w ostatniej chwili, z takim Palace mimo wszystko cudem nie przegrali. Dlatego zgodzę się, że zdominowali Anglię, ale nie że sterroryzowali czy coś w ten deseń.
Swoją drogą zastanawiam się, czy Pep pociągnie to jeszcze jeden sezon czy dwa, bo potem zapewne jak poprzednio po Barcelonie i Monachium zrobi sobie przerwę.

Przywołany przez redaktora fragment meczu robi karierę w Anglii, ale kurde, przecież wystarczy rzucić okiem jak ci zawodnicy Chelsea są ustawieni, żeby wiedzieć, że to nie lenistwo czy brak chęci, ale twarde założenia taktyczne, których pilnują. Zresztą mimo pełnej mobilizacji i dobrego występu przeciw FCB, wewnątrz tej rodzinki nie dzieje się najlepiej, co widać w sezonie. Na marginesie uważam, że brakuje im mocno takiego drapieżnika i osobowości jak Costa. Ale to inny problem, może to trochę małostkowe, ale uradują me serce, jak nie załapią się do czwórki :)
-
2018/03/05 14:09:47
@irek16lfc

To prawda, z Palace mieli dużego fuksa. Jednak nie byli aż tak porażająco bezzębni jak z Wigan (tak obciachowo bezzębni, należy dodać), żeby jedna sytuacja przeciwnika ich musiała całkowicie pognębić. O ile dobrze pamiętam, w tamtym meczu też trochę popsuli sytuacji. Palace po przyjściu Hodgsona trochę jednak umie popsuć szyki. Zwłaszcza kiedy Zaha gra nieźle. Dziadek może i zaliczył niezbyt udany okres z kadrą, ale obstawiam jednak, że nie spadnie.
-
2018/03/05 14:26:57
@terror

Bez przesady, nie dajmy się zwariować. Dyskutujemy o utworze, nie o polityce i nie wszystkie słowa trzeba traktować jeden do jednego. Ja zgłosiłem reklamację odnośnie braku odniesień filmowych, ale teraz widzę, że niesłusznie, albowiem ów "terror" traktuję jako nawiązanie do kinematografii właśnie. Tak jak King Kong sterroryzował NY zaś Godzilla Tokio, tak guardiolańska bestia from outer space poraziła strachem całą Anglię. Gdybym miał tę postać rysować, to chyba najbardziej miałaby twarz bezwzględnego i pewnego siebie bramkarza Edersona. Królestwo Wielkiej Brytanii jej nie wystarcza i planuje podbój kontynentu. Tutaj pojawia się interesujące pytanie, czy ktoś z Europy jest dziś w stanie - przy tej dyspozycji - jej sprostać.

@Arsenal

Na marginesie zwierzę się wam, że potwór z City odcisnął i na mojej - kibica kanonirycznego - psychice trwały ślad. Tak, i ja zostałem sterroryzowany. Dzisiaj obudziłem się z bólem wywołanym przez kopnięcie stojącej przy łóżku szafki. Śniło mi się, że próbuję rozpaczliwie wybić piłkę zmierzającą w głąb naszego pola karnego.

Ostatnia rzecz: uważam, że ocena, iż Arsenal się poddał jest niesprawiedliwa.
-
2018/03/05 14:55:19
@linguaggio
'Sterroryzowany' nie ma - nie musi mieć - nic wspólnego z 'terroryzmem'. O ofiarach aktu terrorystycznego nie mówimy, że zostały 'sterroryzowane', a np. podwładny w pracy może być terroryzowany przez szefa, który nie jest terrorystą.
Zasadniczo to w ogóle jakaś duperela. Pojawia się tylko w tytule, a w tekście jest o strachu, co wyraźnie wskazuje kontekst.

@stanislaw414
Właśnie takie, dokładnie takie skojarzenia filmowe tu nawet były, ale zostały wymazane przed publikacją, bo mnie wymęczyły oscarowe nudy na pudy.
-
2018/03/05 20:25:22
@martin

"Dziadek może i zaliczył niezbyt udany okres z kadrą, ale obstawiam jednak, że nie spadnie."

Czas tego sympatycznego starszego pana w LFC także przesadnie zacny nie był:)
Niemniej CP ładnie dźwignął, pamiętajmy w jakim momencie ich przejmował, zresztą faktycznie to nie jest skład na spadek. Ja naprawdę nie wiem. Przyznam, że kilka tygodni temu obstawiałem, że będzie ostro pikować cała trójka tych sympatycznych beniaminków, ale się dzielnie trzymają. Także cieszę się z pomyłki, bo życzę im dobrze, zwłaszcza Benitezowi. Ciekawy jestem co będzie ze Świętymi, to co pokazali na Anfield to była tragedia, nie dało się ich oglądać.

@ stanisław, redaktorze

Kwestia podejścia. Moim zdaniem tytuły czy leady, jak to się teraz zwie, są bardzo istotne i przydałaby się odpowiedzialność. Dziś trochę obowiązuje taka moda czy wymóg, aby były jak najbardziej krzykliwe, przejaskrawione czy wyraziste, bo często lektura odbiorcy to właśnie pobieżne przelecenie wzrokiem przez portal czy stronę w gazecie.

Widzę także ten kontekst i trudno mi się z tym zgodzić. Jakoś niestety/stety nie czułem się nigdy przez nikogo sterroryzowany, niemniej wydaje mi się, że drużyna ogarnięta takim strachem jest ubezwłasnowolniona, nie jest w stanie normalnie funkcjonować i po 45minutach jest pozamiatana, a sędzia powinien humanitarnie przerwać te tortury. Tymczasem bardzo wiele drużyn trzymało z City kontakt w późnych fazach meczów, coś takiego może zrobić tylko drużyna zdeterminowana i walcząca, a nie przesiąknięta strachem. Czy City naprawdę tak bardzo zastraszyło tego kopciuszka Bristol City? Nie zauważyłem. Walczyli jak umieli, a że umiejętności dużo gorsze to padli i takich spotkań było zbyt wiele, aby pisać coś o sterroryzowanej Anglii.

Zresztą co bardzo ciekawe, widziałem w ramce po prawej stronie tłita, że w Pucharze Ligi MC strasznie się ze wszystkimi męczyło, aż trafiło na Arsenal. To jak to jest z tym tornadem? Pzdr.


-
2018/03/05 22:29:14
Conte w tym meczu był po prostu zawstydzający. Komentarze piłkarzy Chelsea, którzy nieomal wprost mówili, że z kompromitująco strachliwej taktyki, to niech się trener tłumaczy, pokazują, że może to jednak problem z Conte jest, a niekoniecznie z całą ligą.

Swoją drogą ten cały Conte to jakiś taki... głupi jest. No wiem, że tak jakoś głupio głupkiem go zwać, ale to co on wygaduje od początku sezonu, to żenujące jest.
-
2018/03/05 23:15:13
Tak jakby przeciw Barcelonie ogólny obraz CFC był jakiś szczególnie lepszy. Podobnie tchórzliwa taktyka, tylko tam Willan znalazł miejsce do strzału zza pola karnego (podkreślmy, zza pola karnego, bo podbramkowej sytuacji CFC nie wykreowało żadnej), które akurat wyglądały groźnie. Nie leżałaby mu tamtego wieczora piłka na nodze i byśmy czytali o "bezproduktywnej Chelsea". I to byłby właściwy obraz.

Różnice między tymi spotkaniami to brak Kante(ważniejszy on dla CFC niż Conte) i właśnie brak "błyskotliwych" uderzeń z zawsze dalszych odległości. Cała różnica między "beznadzieją" a "genialnie taktycznie rozegranym meczem". Gdzie w gruncie rzeczy dostaliśmy dwa razy mizerię.

Conte głównie gada bzdury, ale i nie zawsze i nie do końca. Jego pojazd po pracodawcy jest głupi i absurdalny, szczególnie że CFC faktycznie zaczęła wydawać więcej niż przed jego przybyciem. Rację ma w tym, że jest to zbyt mało, by konkurować na dłuższą metę z Manchesterem. Dowolnym.

Przejrzałem dane z transfermarktu, cofając się do 13/14 (to taka fajna granica, Ferguson na emeryturę, Wenger na ciemną stronę mocy, powrót The Happy One) i porównałem wydatki klubów(bilanse zysków i strat). Oba kluby z manchesteru miewały okienka gdzie wydawały więcej, aniżeli Chelsea, LFC czy Tottenham prze te całe pięć lat. United wydało 566 Mln Euro(transfermarkt, rozumiecie) i jest to więcej niż Tottenham, Liverpool, Chelsea i Arsenal razem wzięte. City wydało jeszcze więcej - 710 mln, z tego 400 tylko pod Guardiolą.

Oczywiście skill trenera jest istotny i dlatego w jednym Manchesterze mamy świetną drużynę, a w drugiej leniwie kopiącą bandę z klubu kokosa, zawdzięczającą przyzwoite wyniki DDG(no i Maticiowi). Ale pytanie pozostaje - czy przy takim rozwarstwieniu finansowym między manchesterami a nawet topowymi klubami EPL, długo będziemy musieli czekać na obraz zbliżony do La Ligi?
-
2018/03/06 20:33:00
@leuthen, 0twojastara

Panowie, jakimś wielkim fanem Conte nie jestem, ale postanowiłem zabrać jeszcze raz głos, bo nie wierzę w to co czytam. Jakbym widział kolejnych suto opłacanych niewdzięczników z Chelsea, Leicester czy skąd tam jeszcze. Conte jest głupi, ważniejszy jest Kante, co to jest?

Mówimy o gościu, który swoje w Italii jednak osiągnął to raz, natomiast, że bardziej tkwię w Anglii - przyszedł w tym samym czasie co Guardiola i Mourinho i to on stworzył najszybciej najlepszą i najlepiej zbalansowaną drużynę, wygrał tytuł z szerzej nieznanym Marcosem i Victorem Mosesem na drugim skrzydle. Kto by to wymyślił? Może jednak trochę szacunku.

Także panowie piłkarze może zamiast przed mikrofonem pokozaczą na Camp Nou. Przy czym kozaczyć znaczy nie tracić takich bramek jak z FCB. Gdzie był Hazard w meczu z Barceloną? Przy czym ja naprawdę nie nazywam defensywnej taktyki tchórzostwem, sterryzowaniem czy innymi takimi. Tylko mądrością i rozwagą. He, pewnie, można pokazać jaja i zagrać z MC flow i dostać piątkę, tylko po co? Doceniam taką grę, bo oddanie piłki genialnej drużynie piłki na większość meczu wymaga ogromnej koncentracji w każdym momencie, zespołowości i determinacji. Spójrzcie na tym filmiku jak oni stoją, jak na tablicy matematycznej i wystarczyłoby, aby Alonso ciut lepiej przymierzył w samej końcówce i byłby remis.

Serio, pamiętam jak dziadek Ranieri zrobił z 11 gości bohaterów na cały świat, którzy przeszli do historii ligi. Uzupełnił skład w następnym sezonie, to się gwiazdorom nie spodobało, że siedzą na ławkach i go zwolnili. Brak słów, tu też już zapomnieli, że dopiero zrobił z nich mistrzów.

Na Conte wystarczy trochę popatrzeć, żeby wiedzieć, że to maniak z obsesją wygrywania. Może i mówi za dużo, ale w tamtych stronach w czasach Romana pamiętam konflikty trenerów z górą od zawsze.

"Ale pytanie pozostaje - czy przy takim rozwarstwieniu finansowym między manchesterami a nawet topowymi klubami EPL, długo będziemy musieli czekać na obraz zbliżony do La Ligi?"

Nie będzie. Za moment zresztą będzie podpisany kolejny kontrakt telewizyjny.
A tak dla ścisłości, to nie mniej, a może nawet ważniejsza jest tabela płac.

Dobra, pomądrowałem się trochę, ale teraz już spadam na Anfield.



-
2018/03/06 21:52:35
@irek

" (...)ważniejszy jest Kante, co to jest?"

Moja ocena wpływu poszczególnych jednostek na, jak się okazało, dość ulotny sukces CFC. Szkoda że nie ma już Matcia do pomocy.

"Mówimy o gościu, który swoje w Italii jednak osiągnął to raz"

I brawa za to. Dlatego w moim prywatnym rankingu jest o niebo wyżej niż taki Mancini(który też swoje w teorii osiągnął). Ale nie zapominam, że w europie z Juve już tak nie błyszczał. Ba, nawet odpadł w grupie, dając się wyprzedzić Galatasaray. I odszedł z klubu, miotając się(podobnie jak teraz) że na sukces w europie potrzebne wzmocnienia. Kolejny trener, bez specjalnych wzmocnień, z miejsca dotarł do finału LM. I niedługo potem do drugiego.

"Gdzie był Hazard w meczu z Barceloną?"

Poza dryblingami, kluczowymi podaniami i strzałami(na boisku w tym względzie ustępował tylko Willanowi) przez większość meczu krył Busquetsa, odcinając go od gry i utrudniając rozgrywanie Barcelonie. Kawał czarnej roboty.

"Na Conte wystarczy trochę popatrzeć, żeby wiedzieć, że to maniak z obsesją wygrywania. Może i mówi za dużo, ale w tamtych stronach w czasach Romana pamiętam konflikty trenerów z górą od zawsze. "

A w Juventusie? Facet jest nielojalny i ma dużą gębę.
-
2018/03/07 15:40:28
@0twojastara

Myślę, że włoska reprezentacja także na plus, z tymi pucharami akurat prawda.
Oczywiście Kante był świetny, ale też dzięki trenerowi przecież, mając tego Kante Ty czy ja myśmy ten tytuł też wygrali? Nie zapominaj też, że to zasługa tej wielkiej gęby, że grał akurat u niej, była konkretna aferta z MU.

Ja, jak Chelsea nie cierpię, tak bardzo szanuję ich tytuł, zdobyli go w wielkim stylu, z serią jakichś rekordowych zwycięstw i ze składem skazywanym na porażkę (Luiz, Moses, Alonso, Pedro). I to jest największa zasługa Conte w tym wszystkim. A, że ulotny to racja, bywa, a już zwłaszcza w tym właśnie klubie, w którym trenerzy zawsze drą koty z górą, i to chyba nie tylko kwestia i wina wielkiej gęby.

Co do jego lojalności to chyba nie będę się wypowiadał, bo tak głęboko w tym nie siedzę. Przypominam sobie natomiast słowa Lewego, że coś takiego jak lojalność w piłce nożnej nie istnieje. Nie żebym Conte usprawiedliwiał, ale to chyba po prostu tam powszechne.

Natomiast Hazarda, też jak typa nie lubię, tak uważam za piłkarza o top potencjale, dużo większym niż to co pokazał w tym meczu, stąd takie stawiam wymagania.
-
2018/03/07 20:01:22
@irek16lfc

Sposobało mi się, jak się podekscytowałeś, ale już chyba ustaliliśmy pod jedną z wcześniejszych notek (o obieżyświecie), że Pan Rafał notorycznie wyjaskrawia (?!), mocno koloryzuje i uwypukla pewne fakty, dla uargumentowania swoich tez - czy mają one więcej, czy nieco mniej wspólnego z rzeczywistością ;-)
-
Gość: Alp61, 78.10.141.*
2018/03/07 23:17:58
I to 2x2:1. Proroczy tytuł przed LM.
-
2018/03/08 00:36:19
@panszeryf

Eee tam, za stary już jestem na takie ekscytacje:)
A myślę, że to o czym piszesz, to znamy nie od wspomnianej notki (tak w ogóle to ona chyba brzmiała Wariat obiega świat i odnoszę wrażenie, że chodziło tu o coś innego niż ten piłkarz, przewrotne), ale od wielu, bardzo wielu już lat. Ja przynajmniej.

Inna sprawa, że City też musiało przegrać dziś mecz:)
-
2018/06/15 10:36:01