Blog > Komentarze do wpisu

Ile waży selekcjoner, czyli włoska tragedia a sprawa polska

Nie wiadomo, czy Włosi ocaleją i mimo wszystko doczołgają się na mundial 2018 – barażowy rewanż ze Szwecją w poniedziałek – na razie wiadomo tylko, że kopią żałośnie słabo, poniżej godności czterokrotnych mistrzów świata, jak drużyna bez tożsamości. W piątek przegrali 0:1, o czym rano napisałem parę akapitów tutaj.

I można oczywiście wzruszyć ramionami, że nie dzieje się nic niezwykłego. Bo płacą za lata zaniedbań. Bo przyzwoicie wyglądają tylko w defensywie, gdzie wciąż odwołują się do przeszłości (39-letni Buffon + 36-letni Barzagli + 30-letni Bonucci + 33-letni Chiellini + 34-letni De Rossi = 522 występy w reprezentacji, czyli 104,4 mecze na głowę). Bo zbyt często wpuszczają na boisko przeciętniaków, których w multimedalowej przeszłości nie wpuściliby nawet na stadion. Zanim jednak zadowolimy się kliszami o upadku włoskiego futbolu, wycieranymi rutynowo od dekady, zwłaszcza po fatalnych mundialach w 2010 i 2014 roku (podczas żadnego nie przetrwali fazy grupowej), proponuję rzut oka na podstawowy skład w piątkowym meczu:

MŚ 2018, Włochy

A teraz proponuję odświeżyć sobie jedenastkę, która w ćwierćfinale ubiegłorocznych mistrzostw Europy wyszła na Niemców. I biła się do upadłego przez 120 minut, najmocniejszej bodaj drużynie narodowej świata w minionych latach uległa dopiero po rzutach karnych:

Euro 2016, Wlochy - Niemcy

Czy ci gracze obiecują więcej niż gracze, którymi Italia dysponuje dzisiaj? Powiedziałbym, że nie, nawet zdecydowanie nie, ba, upierałbym się, że ówczesny selekcjoner Antonio Conte przebierał w uboższych zasobach ludzkich niż obecny selekcjoner Giampiero Ventura. Conte nie powołał właściwie nikogo zorientowanego ofensywnie, kto zachwycałby w klubie, tymczasem Ventura ma choćby luksus rzucenia na Szwecję rewelacyjnego jesienią Lorenzo Insigne.

Skrzydłowego Napoli zostawił jednak włoski trener w rezerwie. Podobnie jak innego zawodnika lidera Serie A, niejakiego Jorginho. Ventura ewidentnie nie zauważył, kto demonstruje obecnie najlepszy futbol w Italii.

Nie zamierzam czepiać się akurat wymienionych nazwisk. Rzucam najbardziej oczywiste przykłady, bo najnowsza historia reprezentacji Włoch to modelowy materiał dowodowy uzmysławiający, ile waży selekcjoner. Ci sami piłkarze, którzy pod szefem Conte wygrywali z Belgią, w fascynujących okolicznościach rozprawiali się z Hiszpanią oraz zatrzymywali Niemców, po przejściu pod władzę Ventury obrywają od Szwecji, oddają punkty (u siebie!) Macedonii, ledwie przepychają Albanię.

I pozwalają się zmiażdżyć Hiszpanii. Poprawka: przede wszystkim dają się zmiażdzyć Hiszpanii.

Kiedy we wrześniu wyprawili się do Madrytu (0:3), nie tyle przegrali, ile zostali zrównani z murawą. Ktoś chyba nawet rzucił, że Ventura nie stracił tam punktów, lecz twarz. Jako poważny trener. Zaszalał z systemem 4-2-4, który to system nie wystarczył kilka dni później nawet na solidne wybatożenie Izraela.

Wspominałem tamtą klęskę Włochów, gdy oglądałem piątkowy sparing Polski z Urugwajem (i zarazem zerkałem, co dzieje się w Sztokholmie). Sparing wypróbowujący sposób gry ostrożny, nawet zachowawczy. Rozmyślałem, siedząc na trybunach Narodowego: „Aha, wracamy do strategii sprzed Euro 2016. Co działało w eliminacjach, niekoniecznie zadziała w turnieju finałowym, musimy przygotować wariant redukowania ryzyka jakichkolwiek strat”. Nasza reprezentacja po liftingu dotrwała na mistrzostwach kontynentu w ćwierćfinału, a wielu kibiców, najwyraźniej rozczarowanych remisami ze Szwajcarią i Portugalią, zarzucało jej postawę nazbyt pasywną, minimalistyczną, wręcz tchórzliwą.

Niewykluczone, że historia się powtórzy, bo tylko jednego jestem pewien – Polacy niezależnie od okoliczności nie popełnią sportowego samobójstwa, do którego sprowokował Italię jej własny trener. Nie wystawią też na rozstrzygający mecz piłkarza ewidentnie nieodzyskanego po kontuzji, jak Andrea Belotti, którego rzucił Szwedom pod korki Ventura (rozpędzony ostatnio Stephan El Shaarawy skończył na trybunach, wrrrr). Bo u nas obowiązują pewne reguły.

Ventura to prawdopodobnie fachowiec kompetentny, lecz pozbawiony atutów ekstra, umożliwiających rywalizowanie na poziomie międzynarodowym. Taki włoski Waldemar Fornalik, który wie, o co chodzi w piłce nożnej – piszę to bez ironii – jednak dla swojego własnego dobra nie powinien próbować przekazywać tej wiedzy poza Chorzowem z przyległościami. Trener na lokalną miarę. Piłkarze z ambicjami i umiejętnościami nie wygrają dzięki niemu, lecz co najwyżej pomimo niego.

Jak Włosi – być może, mam nadzieję, wiecie, że im kibicuję – którzy po nieszczęsnym remisie z Macedonią zebrali się w trybie alarmowym sami, bez selekcjonera, jakby uznając, że oczekiwanie czegokolwiek od Ventury nie ma sensu. Na razie nie osiągnęli wiele, zresztą od kilku dni krakałem w gronie znajomych, że w Sztokholmie padną. Nie dlatego, że umieją mniej niż Szwedzi. Przeciwnie, umieją znacznie więcej. Ale zarządza nimi szef, który czyni drużynę nie bardziej, lecz mniej wartościową niż suma tworzących ją jednostek. Który nie wstydzi się wyrazić po porażce nadziei, że w rewanżu w Mediolanie to jemu będzie sprzyjał sędzia. Któremu wcześniej wypsnęło się, że w ogóle nie bierze pod uwagę, by Włosi mogli nie awansować na mundial.

Muszę przyznać, że wolę już nudziarza od formułek o „koncentrowaniu się tylko na najbliższym meczu” czy „szanowaniu każdego przeciwnika”. Nuda i powściągliwość bywają w piłce nożnej fascynujące.

sobota, 11 listopada 2017, rafal.stec
Tagi: MŚ 2018
Komentarze
2017/11/11 21:02:54
"Nuda i powściągliwość bywają w piłce nożnej fascynujące." - Rafał, bez przesady.
Natomiast również nie mam wątpliwości, że na MŚ zagramy "wariant ostrożny", a nawet "zachowawczy". Myślę, że 3-5-2 (wczorajszy efekt na pewno usatysfakcjonował Nawałkę) to zagramy na papierze, a faktycznie to grać będziemy 5-3-2, a nawet 5-4-1. A w razie potrzeby wzmocnimy jeszcze Krychowiakiem stoperów (oby tylko) i może nam wyjść nawet (6-7)-2-1.
-
2017/11/11 21:15:25
W EME 2016 Włosi mieli bilans grupowy: 7-3-0. W EMŚ 2018: 7-2-1. Czy to aż taka gigantyczna różnica?
-
2017/11/11 21:23:49
(Oraz - sytuacja w grupie była taka, że Włosi _musieli_ wygrać mecz na wyjeździe. Czy to usprawiedliwia obranie superofensywnej taktyki to jest oczywiście pytanie, ale gra na remis i oddanie inicjatywy przeciwnikowi nic im w tym meczu nie dawało).
-
2017/11/11 22:35:46

Włoscy tifosi wydają się być pogodzeni z klęską. Blamaż w Mediolanie tylko przyspieszy dymisję skompromitowanego selekcjonera. Ewentualne, sensacyjne zwycięstwo będzie skutkowało nieuniknioną katastrofą na mundialu.
Warto jednak pamiętać o tym, że ktoś takiego Venturę zatrudnił. Ktoś tym całym burdelem zarządza.

Podczas Euro Włosi gorszym od dzisiejszego składem ogrywają Hiszpanię. W eliminacjach zostają jednak zdeklasowani. W Madrycie to nawet Guardiola nie wyszedłby w ustawieniu 4-2-4. Takie wygłupy nie działają z Albanią, a miałyby powalić Hiszpanię? Z Izraelem było 72% posiadania piłki i jeden gol. Ze Szwecją 64% i jeden celny strzał (przy 3-5-2).

W krainie Sacchiego, Lippiego i Ancelottiego zatrudnienie Ventury w roli selekcjonera powinno wywoływać społeczne zamieszki.

PS
Przypomniały mi się baraże z 1997 roku. Ależ to były czasy...
-
2017/11/11 22:36:47
Żadnej tragedii na mundialu nie będzie, bo Włosi nikogo nie mają, kogo warto oglądać, a Buffon już się nagrał.
Szwedzi wygrali, ale mecz był wyrównany i równie dobrze wygrać mogli Włosi.
Ale niespodzianką to nie jest, takie średnie drużyny po prostu raz grają trochę lepiej, raz trochę gorzej. Losowanie nie najlepsze i okazuje się, że z silnym rywalem odpadasz.
Zresztą ja nigdy tym zabójcom futbolu nie kibicowałem.
-
2017/11/11 23:35:44
@rafalstec
Popieram @grzespelc, że nie będzie żadnej tragedii. Jeśli Włosi teraz odpadną, to nikt ich na mistrzostwach nie będzie wspominał. Poza tym, nikt nie ma abonamentu na występy w finałach.
-
2017/11/12 00:40:38
Jeśli nie awansują, to i tak będzie w sumie niewiele lepiej, niż w 2010 - kiedy bronili tytułu, a nie wyszli z grupy, wyeliminowani przez Słowację (co mnie zdumiało, bo uważałem ją za piłkarsko słabszą od Polski (mecze z nami wygrali, ale w obu wyglądali dużo gorzej).
-
2017/11/12 01:01:10
Wtedy ich bardziej kontuzje pokonały, niż przeciwnik. Nie grał Buffon, odpadł Pirlo chyba już po pierwszym meczu, no i nie mieli kim grać.
Teraz poza Buffonem i Chiellinim jest z 4-5 porządnych grajków, a reszta to średniacy.
A jak za chwilę odejdą Buffon i Barzagli to nawet bronić kim za bardzo nie będzie.
Jedyne czego szkoda w razie ich odpadnięcia to tego, że mogliśmy ich wylosować i złoić im tyłki, a to zawsze większy prestiż, niż pokonać np. Szwajcarię albo Kolumbię.
-
2017/11/12 02:08:37
Nawet z kontuzjami bym tego scenariusza nie zakładał.
No ale życie, jak wiadomo, pisze najlepsze.
-
2017/11/12 17:30:29
Oj, myślę że redaktor przesadza, łomot 3:0 nie wynika tylko z potencjalnej degradacji Włoskiej, ale i postępu Hiszpanów jaki wykonali pod nowym selekcjonerem. Pod szefem Conte, którego redaktor mocno lubi idealizować, Włosi mieli problem pokonać Maltę(dwa razy wydukali nędzne 1:0), męczyli się z Azerami(2:1 uratowane +80 minucie i "hattrick" Chelliniego xD). Szef Conte zaliczył dość podobny bilans w Eliminacjach(jak zauważył airboell) a za rywali miał Bułgarów, Azerów, Maltę, Norwegię no i Chorwację (której pokonać nie umiał). "wielkye zwycięstwa" Conte na turnieju, potrafią zblaknąć, gdy popatrzeć szerzej - Hiszpania dopiero co oberwała od Chorwacji, dodajmy ze piłkarze z Bałkanów nie grali w optymalnym zestawieniu(Modrić). Co do pobitych Belgów, ich z turnieju wyrzucili Walijczycy, którzy zdaje się że na mundial nie jadą. Co do "wywalczonego" remisu z Niemcami, to całkiem dobrze pamiętam, że przez bite 120 minut Włosi nie stworzyli jednej przyzwoitej okazji, a gola zdobyli gdy Boateng stwierdził iż zatrzymanie dośrodkowania ręką to świetny pomysł, szczególnie w polu karnym.

Hiszpańską kadrę do druzgocącego zwycięstwa poprowadził Isco, który na Euro nie był nawet powołany. Mam sentyment Do VdB, ale pod nowym selekcjonerem Hiszpanie poczynili znaczny postęp i to jest główna przyczyna przejechania się po Włochach. A nie jakaś kolosalna różnica między przeciętnym Venturą i co najwyżej niezłym Conte.

@grzespelc
Coś mi mówi, że nawet z kontuzjami, Vittek który ostatecznie zapakował im 2 gole, nie zmieściłby sie pierwszego składu repy Włoskiej, może nawet ławka byłaby zbyt krótka. Doceńmy wyczyn Słowaków.

Zgadzam się, że brak Włochów nie uczyni turnieju uboższym. Jeden Veratti wiosny nie czyni, poza tym nie jestem przekonany czy on faktycznie tak dobry, jak chcą go ludzie widzieć.
-
2017/11/12 18:03:27
moim zdaniem, zdecydowana większośc kibiców entuzjazmowała się wynikami meczów Polski ze Szwajcarią i POrtugalia, pomijając feralny finał serii rzutow karnych.

o brzydocie mówili głównie komentatorzy i media w Niemczech czy Francji.

A z postawy pasywnej czy "tchórzliwej" raczej trudno robić "zarzut", wg mnie. chodzi tutaj raczej o ocenę efektywności takiej strategii i jej logikę.

jesli prowadzi się 1-0, to można oddac rywalowi piłkę, ale trzeba ustawić wysoki, agresywny pressing; można też piłkę mu zabrać i wymieniać podania między sobą; obie strategie służa wybiciu rywala z rytmu.

to truizmy, ale mowa o nich dlatego, bo drużyna Polski nie zastosowała żadnego z tych wariantów gry.

pressing był niemrawy albo niezorganizowany, a utrzymywanie piłki rzadkie i raczej pozbawione zimnego cynizmu, za to uzbrojone w podskakującą nerwowość.

Szwajcaria miała z tego gola i kilka 'setek". Portugalia dominowała do momentu odrobienia gola, później wolała rozgrywać na spokojnie.

to nie był zresztą tylko casus tych dwóch meczow.
proszę sprawdzić mecz z Niemcami w eliminacjach - nie ten na 2-0, ale rewanż. Do momentu wyjścia na 2-0 Niemcy zupełnie zabrali grę i drużyna polska nie miała nic do powiedzenia. Przy 2-0 i totalnej dominacji usnęli, stracili uzyskany rytm gry i wtedy dopiero Polska doszła do głosu w kilku groźnych akcjach.

plus : mecz w Kopenhadze, gdzie Dania już nie odpuściła przez cały mecz i wyszło z tego 4-1.

to się układa w pewien schemat, w którym wszystko zależy od stopnia determinacji i przyjęcia ofensywnej strategii przez rywala posiadajaćego jakiś sensowny poziom umiejętności. Kiedy taki rywal zaczyna grac agresywnie w pressingu, szybko i kombinacyjnie w ataku, to wychodzą wszystkie braki rep. Polski.

kibice tej opinii nie podzielają, cóż - wyniki ponoć nie są przekonujące.

Włosi pierwszy mecz grali chyba na wyjeździe. mozę dlatego nie preferowali ofensywnego ustawienia. włoskim sposobem być moze chcieli zremisować i
wygrać skromnie u siebie. Gol dla Szwedów trochę sprawę skomplikował, ale
to nie ejst strata nie od odrobienia, zwłaszcza jesli Włochy zagrają z nożem na gardle, absolutnie zmobilizowane i z bardziej ofensywną filozofią gry.

Nie dlatego powinni wygrać Włosi, bo, mają wybitny zespół, ale
dlatego, ze Szwedzi jeszcze bardziej nie mają wybitnego zespołu i przy ofensywniej, agresywniej, wyżej grajacych Włochach będzie im trudniej utrzymać stałą wysoką intensywnośc gry przez 90 minut na obcym boisku.

Włosi powinni to wygrać, a później będą mieli pół roku na korekty i przygotowanie
zespołu do MS, gdzie zawsze trzeba się z nimi liczyć, bez względu na donosność
pogłosek o agonii ich reprezentacyjnego futbolu.

a trener włoski wygląda na typowego przedstawiciela "wyższej nacji" futbolowej, który nie dopuszcza myśli o porażce, a pojawiające się naloty odgania z podziwu energią.

ale te uwagi o sędziach mógl sobie darować. jak FIFA będzie chciała mieć koniecznie Włochów na MS, to ich będzie tam miała i to bez uwag mobilizujących pana trenera Italii.

"nuda i powsciagliwosc bywaja w pilce fascynujace"

o ile dla niepoznaki nie przebierają się w kostium utraty kontroli nad wydarzeniami i pojścia w rozsypkę pod zwiększoną presją ze strony rywala o wcale niekoniecznie wyższej klasie sportowej.

inna rzecz,ze trudno wymagać od trenera Górnika Zabrze, zeby w rep Polski błyszczał umiejętnościami prowadzenia zespołu na skalę wyższą niż dotychczas od niego wymagana.

nie zmienia to faktów, rzecz jasna. I nie sugeruje, ze Polskę stać w tym momencie na lepszego trenera [z polskim paszportem w kieszeni].

1/4 Euro, awans z 1 miejsca do MS.
[potencjalnie każda krytyczna uwaga wobec trenera i rep Polski brzmi
jak herezja, wyniki mają swoją wymowę, ale przyszłe rozczarowania najczęściej
biorą się z braku krytycyzmu wtedy, gdy wyniki są dobrel. i na odwrót :
późniejszych rozczarować najłatwiej sobie oszczędzić podchodząc do
dobrych wynikow z wysoką dozą nieufności. Nawet przesadzoną.
-
2017/11/12 18:06:25
Yates mawiał, ze "nas, Irlandczyków, w chwilach wielkiego triumfu
studzi przekonanie, ze wielka tragedia jest tuż za rogiem"

moim zdaniem, warto ją wyznawać i twórczo wykorzytstywać takze w piłkarskim kosmosie. zwłaszcza made in Poland.
-
2017/11/13 10:43:43
Panie Rafale, piłkarze to nie roboty, a zarządzanie zespołem ludzi to coś więcej niż wydawanie dyspozycji w Football Managerze (którego główny feler polega właśnie na założeniu pracy z "botami"). Zgadzam się z Panem zasadniczo co do oceny warsztatu Ventury (nieco mniej zaś hołubię Conte, jakkolwiek jako juventino w żadnym razie nie jestem doń uprzedzony), pamiętajmy jednak, że o większości faktów związanych z danymi drużynami po prostu nie wiemy, nie opuszczają one szatni (a przynajmniej nie od razu). Piłkarz to ktoś więcej niż zestawienie statystyk - dlatego jedni nieoczekiwanie rozkwitają w nietypowych momentach i środowiskach (np. Klose w reprezentacji), inni nagle "zapominają", jak się gra w piłkę, mimo że wcześniej zdobywali Złotą Piłkę czy aspirowali doń (vide Szewczenko w Chelsea, Veron w ManU, Kaka w Realu itp. itd.). Swego czasu Mauro Icardi i Maxi Lopez byli piłkarzami o zbliżonych charakterystykach - a jednak wiadomo było, że wystawienie ich w jednej jedenastce, ba, wciągnięcie do jednej kadry meczowej, mogłoby tą drużynę tylko wysadzić. W tym przypadku były powszechnie wiadome przyczyny takiego stanu - a o ilu innych przypadkach wiedzą tylko bezpośrednio zainteresowani (+ trener/selekcjoner)? Jorginio może się dobrze czuć w towarzystwie Koulibaly'ego, Mertensa i chodzić na drinki z Zielińskim, lecz jednocześnie czuć serdeczną nienawiść do Chielliniego - w Napoli to wręcz atut, w Squadra Azzura materiał na wielki problem).

Ps. Od chwili wpadki Buffona w pierwszym meczu z Hiszpanami towarzyszy mi uczucie, że te eliminacje zakończą się wielką klapą. Tym większą, że stanowiącą przerwanie passy od bodaj 1970 roku (Włosi co 12 lat dochodzą do finału).
-
2017/11/13 12:17:20
Odnośnie Italii zgadzam się z Przecinkiem w 100%.Na ciepłej włoskiej ziemi to będzie zupełnie inny mecz, a włoski skład to stare wygi i Szwedzi wiedzą, że żarty się skończyły.Forza Italia!
-
2017/11/13 14:07:37
Wygi to są tylko z tyłu, przednie formacje raczej nie słyną z międzynarodowego doświadczenia i sukcesów. Niemcy przerwali jedną passę Włochów, wcześniej Hiszpanie, to może teraz i czas na ostateczne upodlenie...
-
2017/11/13 18:07:23
Oglądałem mecz ze Szwecją na stadionie w Sztokholmie i Italia grała fatalnie, wręcz obciachowo. A co najlepsze, że i tak stworzyli więcej sytuacji od Szwedów. Niemniej jednak, od Włoch mamy prawo wymagać, bo to marka. A grają słabo.
-
2017/11/13 18:28:01
Nie idealizuję Conte, przeciwnie, wymieniłbym całkiem grubą talię lepszych włoskich fachmanów. I nie ważę punktów uciułanych w eliminacjach ME i MŚ, to drugorzędne. Różnica między nim a Venturą polega na tym, że on porządnie przygotowywał Wielkie Gry, nie wyobrażam sobie, by pod jego rządami Włosi wycięli takie numery i w takim stylu jak tamto 0:3 z Hiszpanią i 0:1 ze Szwecją. To były dwa wyzwania tej jesieni, oba kompletnie schrzanione. U Conte nigdy nie byłoby też narad piłkarzy bez jego udziału.
Może i mają Włosi kryzys, to ewidentne, ale nie taki, żeby w kluczowym meczu obrywać od Szwedów. A na Euro 2016 grali po prostu świetnie. Nie wiem, czy w ich ćwierćfinale nie spotkały się najlepsze drużyny imprezy, choć Niemcy nie doszli potem nawet do finału.
-
2017/11/13 23:09:08
No i stała się grande catastrofe :/ Gigi mógł tylko uronić łzę w pomeczowym wywiadzie.Czy ten trener ma uprzedzenie do Insignie?
-
2017/11/14 12:47:24
Gianluca Vialli też wierzył do końca, że się uda. No i niestety.

ale takie klęski mają swoją zaletę : nieuchronnie są początkiem budowy czegoś nowego. No i mozę być tylko lepiej niż jest obecnie. Chyba, że lepiej to już było.

w tym zamieszaniu bokiem przechodzi wymowa sukcesu Szwedów, osiagniętego przecież po odejściu ich najwybitniejszego piłkarza.

swoją drogą, który to już natychmiastowy znaczący sukces zespołu opuszczonego przez Ibrahimovica : Barca po jego odejściu zarazz wygrała LM, podobnie Inter, a teraz rep. Szwecji sprawia historyczną sensację eliminując, słabych i nieprzekonujących, ale jednak Włochów, i jedzie na mundial.

swoją drogą, odnosząc się jeszcze do porówania head coachów Polski i Włoch - obserwując Włochów w tym dwumeczu, i porównując z rep Polski, można było długimi momentami odnieśc wrażenie, że róznica nie leży w osobach trenerów, ale w tym,że jeden szczęście mieć Roberta Lewandowskiego, a drugi takiego szczęscia jest pozbawiony.

mundial bez Italii będzie na pewno uboższy, przynajmniej w pewien specyficzny koloryt jaki wiązał się zawsze z jej udziałem.

cóż, ciekawe za to będzie podglądanie budowy nowej reprezentacji.
-
2017/11/14 18:44:01
ale to nie ejst strata nie od odrobienia, zwłaszcza jesli Włochy zagrają z nożem na gardle, absolutnie zmobilizowane i z bardziej ofensywną filozofią gry.

Kolejna absolutnie trafna przepowiednia mistrza predykcji. Poparta jak zwykle rzetelną diagnozą stanu obecnego i (jakżeby inaczej) nawiązaniem do tego nieudacznika Nawałki, który wygrał w Totka, bo ma Lewandowskiego (Smuda i Fornalik mieli jego imitację), oraz jego tchórzliwej, pozbawionej wizji strategii, która (oczywiście kompletnie przypadkowo) daje nam 2 z rzędu awans na imprezę mistrzowską (co, tak dla przypomnienia, zdarzyło nam się w historii raz, a pod jednym trenerem nigdy). Gdzie nam tam, Panie, do ofensywnej filozofii gry Włochów przejawiającej się największym nasyceniem dryblerskich skill'i w okolicach ławki rezerwowych i atakowaniem trójką środkowych obrońców? No gdzie?
-
2017/11/14 23:19:41
@xavrasw
najlepsze co możesz w zamian dostać, to stwierdzenie że nasz demiurg nie "przewidywał" jedynie określał możliwości, unikając kategorycznych stwierdzeń, wszak wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna marzeń, a bez jego światłego przewodnictwa nie wpadlibyśmy na to, że Włosi mogą awansować, lub Szwedzi mogą awansować. Kto by pomyślał?!
-
2017/11/15 11:59:25
Na szczęście niewiele od życia oczekuję, od innych ludzi jeszcze mniej, od forumowych mędrców zaś zupełnie nic.
-
2017/11/15 14:19:42
@xavrasw

po pierwsze : Dania-Polska 4:1, to a'propos wychwalania pana trenera i panów zawodników oraz pani drużyny Polski

po drugie : Włochy-Szwecja to był dwumecz, a nie pojedyczna gra, a to są dwie rózne kategorie rozgrywek, jak chodzi o taktykę i psychikę; drużyna Nawałki nie grała zadnego dwumeczu, więc porównywanie jej do Włochów czy Szwedów Z dwumeczu - jest nielogiczne

po trzecie : bardzo się ciesze, ze tobie i drugiemu dżentelmentowi mogłem sprawić tyle radości swoimi "prognozami".

albo taki zawód.

albo jedno i drugie.
-
2017/11/15 17:34:02
Wszystko co chciałbym napisać zawarłem we wpisie: azzurri.blox.pl/2017/11/Koniec.html

W całej lawinie komentarzy warto zapoznać się z głosami Paolo Cannavaro: www.meczyki.pl/newsy/paolo-cannavaro-niech-wreszcie-odejda-mumie-rzadzace-wloska-pilka/67766-n

Jak również szkoleniowca Ternany: sportowefakty.wp.pl/pilka-nozna/721167/wloski-futbol-jest-skonczony-mocne-slowa-szkoleniowca-klubu-z-serie-b