Blog > Komentarze do wpisu

Boruc a tsunami w polskiej bramce

Artur Boruc, reprezentacja Polski

Cieszy się olbrzymią sympatią kibiców, ale niełatwo zmierzyć, czy dokonał więcej czynów chwalebnych, czy więcej nabroił. Artur Boruc, który w piątkowym sparingu z Urugwajem pożegna się z reprezentacją Polski, to modelowy przypadek postaci niejednoznacznej, wywołującej skrajne emocje, obecnej w przestrzeni publicznej bardziej niżby chciał - także wskutek potarganego życia prywatnego.

Albo obskakiwał wszystkie słupki naraz, nawet w pojedynczej robinsonadzie, albo puszczał farfocla jak nieszczęsny w Belfaście, gdy reprezentacja Polski straciła jednego z bardziej kuriozalnych goli w swojej historii. Albo był najbardziej dorosły, bo jako jedyny sprostał wyzwaniu MŚ 2006 i Euro 2008, albo najbardziej niedojrzały, bo infantylnie, po chuligańsku prowokował fanów w rozżarzonym toksycznymi uczuciami Glasgow, lub urządzał sobie mordobicie na treningu. Albo wyglądał na charyzmatycznego wyczynowca, któremu szczególnie zależy - gdy jako jedyny wściekał się po porażkach kadry (słynne „mundial jest raz cztery lata, a my kompletnie go spieprzyliśmy”, wyżej nasza stara okładka), albo na amatora, który chętnie pójdzie w tango na zgrupowaniu. Albo wchodził do bramki puszysty, jak w kryzysowym okresie w Celticu, albo zaskakująco smukły i sprężysty, jak we Florencji, po terapii dietą śródziemnomorską. A trzeba mu oddać, że nie zwykł tracić formy dyskretnie, poprzez drobne, dostrzegalne tylko dla wytrawnych znawców błędy. Jak już nasza bramkarska kolubryna wypaliła, to z naprawdę grubej lufy i we wszystkich kolorach świata - żeby następnie, to też mu należy oddać, podnieść się i podpisywać kolejny kontrakt w mocnej lidze, pomimo eksperckich wrzasków, że upadł nieodwołalnie.

Zataczał się Boruc od ściany do ściany, bohater pozytywny zawsze sąsiadował w nim z negatywnym. James Bond i Szaleniec, Który Chce Zniszczyć Świat, w jednym ciele.

Też zastanawiałem się, jak go podsumować i rozliczyć, ale nie podołałem, odkładam te rachuby do szuflady z równaniami z jedną niewiadomą. Mogę powiedzieć jedynie tyle, że niespełna 38-letni Boruc ucieleśnia dla mnie nieustające tsunami w polskiej bramce. Marne 64 mecze w reprezentacji wystarczają u nas do rekordu wszech czasów na pozycji, na której wszędzie jest bardzo stabilnie.

Uwaga, teraz wodospad liczb. Gianluigi Buffon zagrał dla Włoch 173 razy. Iker Casillas dla Hiszpanii - 167. Thomas Ravelli dla Szwecji - 143. Shay Given dla Irlandii - 134. Peter Jehle dla Liechtensteinu i Edwin van der Sar dla Holandii - po 130. Peter Schmeichel dla Danii - 129 (Thomas Sorensen - 101). Peter Shilton dla Anglii - 125. Petr Cech dla Czechów - 124. Martin Poom dla Estonii i Recber Rustu dla Turcji - po 120. Pat Jennings dla Irlandii Północnej - 119. Stipe Pletikosa dla Chorwacji - 114. Gabor Kiraly dla Węgier - 108. Borisław Michajłow dla Bułgarii - 102. Erik Thorstvedt dla Norwegii - 97. Sepp Maier dla Niemiec - 95 (Manuel Neuer - 74). Hugo Llloris dla Francji, Roman Berezewski dla Armenii i Aleksandrs Koļinko dla Łotwy - po 94. Neville Southall dla Walii i Ołeksandr Szowkowski dla Ukrainy - po 92. Jim Leighton dla Szkocji - 91. Antonios Nikopolidis dla Grecji i Jonathan Joubert dla Luksemburga - 90...

Dobrze, zakręcę kurek, zanim się potopicie, dodam jeszcze tylko, że z całej Europy wyłowiłem ledwie osiem krajów, w których bramkarz o najdłuższym stażu w reprezentacji uciułał mniej występów niż Boruc. Zasadniczo rekordziści mają ich wszędzie nie tyle więcej, ile znacznie więcej, wylanymi wyżej cyferkami chciałem uzmysłowić, do jakiego stopnia dzieje się między polskimi słupkami nienormalnie. Kto inny zaczynał Euro 2012, a kto inny kończył. Kto inny zaczynał Euro 2016, a kto inny kończył. Nawet u Adama Nawałki, trenera konserwatywnego i wrogiego gwałtownym ruchom, nie sposób ustalić hierarchii - Łukasz Fabiański prowadzi w meczach z Wojciechem Szczęsnym tylko 20:16, obecnie obaj rywalizują o pozycję numer jeden, a biorąc pod uwagę fabularne zawijasy pod poprzeczką, nie należy wykluczać, że podczas mundialu ponad wszystkich wzleci Łukasz Skorupski.

I tak docieramy do paradoksu. Choć w XXI wieku w wychowywaniu golkiperów się specjalizujemy, nigdy nie musimy zastępować ich w reprezentacji atrapami (co zdarzało się na każdej innej pozycji!) i w niektórych krajach próbują nawet odkrywać tajemnicę naszego sukcesu, to wciąż nie wylansowaliśmy nikogo wybitnego. Mit Jana Tomaszewskiego, który na mundialu obronił aż dwa rzuty karne, pozostaje niezagrożony.

środa, 08 listopada 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/11/08 20:50:16
Ja pamiętam Edwarda Szymkowiaka, więc z pewną rezerwą odnoszę się do obecnych bramkarzy (do J. Tomaszewskiego też).
-
2017/11/08 21:20:15
Tomaszewski to akurat był przypadek do Boruca pod wieloma względami podobny.

W reprezentacji oprócz takich wzlotów jak Wembley czy MŚ '74 zaliczył np. finał olimpiady w Montrealu, gdzie po dwóch wpuszczonych bramkach zrejterował.

A Boruc to fenomen. Facet, który żadnego ważnego meczu (może z wyjątkiem 1:1 z Austrią, choć układ w grupie był taki, że praktycznie przed tym meczem JUŻ nie mieliśmy szans) nam nie wybronił, ileś zawalił (EMŚ 2010) lub kompletnie nic nie pomógł (EMŚ 2014), a i tak jest heroizowany i beatyfikowany. Granie w Legii i picie z właściwymi ludźmi trochę wyjaśnia, ale chyba nie wszystko.
-
2017/11/08 22:03:01
@airborell
O tej beatyfikacji, to chyba nie w kontekście powyższego wpisu...
Zestawienie z bramkarzami światowymi sugeruje raczej przeciętność niż wyjątkowość.
-
2017/11/08 22:15:09
@airborell

Mi do głowy (powiedzmy z ostatnich 25 lat) przychodzi tylko Szczęsny który "wybronił" nam mecz z Niemcami 2:0. Zastrzegam że może coś pominąłem, pamięć jest przecież zawodna (mówię tylko i wyłącznie w meczach o stawkę).

Najlepszy występ polskiego bramkarza to dla mnie Woźniak w meczu z Francją w latach 90. No ale skoro 1:1 z Austrią na ME się nie liczy to 1:1 w eliminacjach tym bardziej. A może nie reprezentacyjna piłka ale kiedyś też Jojko chyba z Bordeaux niesamowity mecz zaliczył.

P.S. czy Dudek nam coś wybronił, bo sobie nie przypominam.
-
2017/11/08 22:22:41
Też pamiętam Szymkowiaka i wielu innych co najmniej dobrych, lub bardzo dobrych bramkarzy. Może właśnie dlatego, że nasi trenerzy nie mieli nigdy poważnego problemu z obsadą bramki - to były zawsze bezpieczne decyzje personalne, nie doczekaliśmy się wybitnego "stażysty" w reprezentacji.
A ocenę Airborella uważam za niesprawiedliwą. Nie mam wątpliwości, że gdybym był stoperem chciałby mieć takiego bramkarza za plecami, a jako człowiek takiego przyjaciela i kumpla.
-
2017/11/08 22:25:54
@airborell
Granie w Legii i picie z właściwymi ludźmi trochę wyjaśnia, ale chyba nie wszystko.

Spróbuję kucnąć na ten poziom: To, że jesteś ze Śląska, i masz kompleks Legii, wyjaśnia wszystko czy należy coś jeszcze dodać, może o nienawiści do Legii?
-
2017/11/08 22:50:43
No ale skoro 1:1 z Austrią na ME się nie liczy to 1:1 w eliminacjach tym bardziej.

Nie chodzi o to, że się nie liczy, tylko że poprzednie mecze tak się ułożyły, że już w tym momencie nie mieliśmy realnych szans na awans.

@rafal.stec:

No nie da się ukryć, że pewni piłkarze związani z Legią byli traktowani przez część establishmentu medialnego na szczególnych zasadach. W latach 90. to był Kowalczyk, w latach 2000. Boruc. Przy czym nie dotyczyło to wszystkich legionistów, więc po prostu zastanawiam się o co chodzi.

Przecież i te 64 mecze w reprezentacji wzięły się w dużej mierze z tego, że po jednym czy dwóch w miarę udanych meczach w klubie od razu zaczynała się kampania pt. "Boruc do kadry". Niektórzy trenerzy byli w stanie się jej oprzeć, inni (Fornalik) niestety nie.
-
2017/11/09 00:56:36
@rafalstec

Gospodarzowi tego rodzaju chamstwo zwyczajnie nie przystoi, zwłaszcza, że też jest ze Śląska, choć południowego. I generalnie powinien wiedzieć, że to nie Ślązacy mają kompleks Legii, a odwrotnie, wystarczy sprawdzić, kto więcej wygrał.

A to, że Boruc miał lepszą prasę, niż Dudek, który o wiele więcej osiągnął, też fakt, choć gospodarza nie dotyczący.
A jak pomyśleć, co się pisało o Kowalczyku, czy np. o Wawrzyniaku i jego konkurencie do kadry - to hipoteza o Legii wydaje się dosyć prawdopodobna. Zawodnicy tego klubu są nader często przeceniani w mediach, w których z oczywistych względów dominują dziennikarze z Warszawy nie potrafiący się odciąć od swoich kibicowskich sympatii i co i rusz promujący do kadry jakichś Łukasików czy innych Furmanów. Może Gospodarz nie czytał, to nie pamięta.
-
2017/11/09 01:10:51
Proszę o niezaśmiecanie bloga komentarzami o bliżej nieokreślonych grupach wpływu kontrolujących przepływ informacji w celu osiągnięcia własnych celów. Ile można tego szaleństwa słuchać, czytać i w ogóle z tym obcować? Żenujące.
-
2017/11/09 01:25:01
A ja jestem z zadupia, daleko od Warszawy, a jeszcze dalej od Śląska i uważam, że Boruc to legenda ( uuuuh, oooooh jak to, ty człowieku nie wiesz o czym piszesz?!), i naprawdę nie obchodzi mnie to, że przez trzy sezony grał w jakieś Legii. Jakby grał w Górniku czy innym Ruchu tak samo by mnie to nie obchodziło. Trzeba mieć niezłe kompleksy, żeby takie głodne kawałki walić o tym o czym piszą panowie typu grzespelc czy airborell. Jestem przekonany, że ci panowie, w sprawach o wiele poważniejszych, również majaczą i meandrują w opowieściach o tym, że KTOŚ kieruje tym chorym światem, tylko czemu to nie jestem jaa?! chlip chlip
-
2017/11/09 02:34:47
Drogi kolego,

Nic nie mam osobiście do Boruca, oceniam go obiektywnie. Trochę meczów wygrał, trochę zawalił. W tej kwestii zgadzam się z autorem. I po prostu gloryfikowanie go uważam za nieuzasadnione i nie każe nikomu się zgadzać.
Natomiast nie rozumiem osobistego najazdu gospodarza na komentatora, który rzucił przypuszczenie, może nie całkiem uzasadnione.
O stosunku mediów do klubów można pisać wiele. Np. ostatnio wyczytałem na pewnym portalu, jak to Górnik najsłabszym liderem w Europie, bo ma najmniej punktów na mecz. A ma dokładnie tyle samo, co Legia 2 lata temu, o której nikt wtedy tak nie pisał. Śląskie media jakoś nie piszą tak złośliwie o legii czy innych rywalach.
Z kolei dziś wyczytałem, że jakiś warszawski dziennikarz pytał kadrowicza z Górnika, czy chce iść do Legii, nazywając ją "silniejszy klubem".
Tabeli nie zna? No po prostu śmiech na sali. Więc kto naprawdę ma kompleksy?
Tyle ode mnie na ten temat, nie chce mi się tego dalej tego ciągnąć, bo artykuł jest o Borucu, a o nim już pisałem nie raz i nie chce mi się.
-
2017/11/09 07:59:42
Na tym mundialu z Niemcami świetny, jedyny piłkarz z Polski którego jako tako lubię.
-
2017/11/09 08:43:41
@grzespelc

Proszę Cię, daj spokój z tą tabelą. Silniejszy klub nie musi oznaczać zespołu który aktualnie jest wyżej. Może oznaczać klub po prostu bogatszy, z większego miasta, z większym zapleczem, i o to raczej w tym przypadku chodziło. Imo odbieranie takich niuansów w sposób w jaki Ty to robisz jest właśnie przejawem jakiegoś zakompleksienia. Czy gdyby takie pytanie zadał dziennikarz piłkarzowi Leicester City w mistrzowskim sezonie, w kontekście odejścia na przykład do Manchesteru United też byś tak to odebrał?

#Artur Boruc

Negowanie jego klasy jest trochę śmieszne. Gość świetnie sobie poradził w lidze szkockiej, włoskiej i angielskiej. Wszędzie był doceniany i lubiany. Dla kadry rozegrał najwięcej meczów w historii, plus był najlepszym zawodnikiem w dwóch turniejach mistrzowskich. Trochę szkoda, że taką postać sprowadza się do gościa, który pił z kim trzeba.

Poza tym podbijam wcześniejsze pytanie (!!!), może któryś z hejterów Boruca mi odpowie:
Który bramkarz poza Szczęsnym w meczu z Niemcami, nam coś "wybronił" w ostatnich 20-30 latach w meczach o stawkę? Bo jeżeli czynić z tego Borucowi zarzut, no to sorry, chciałbym znać te chwalebne przykłady jak to inni nam wielkie mecze wybraniali, a jakoś się ich w pamięci doszukać nie mogę (chyba że przyjmiemy za "wybronienie" 1-2 świetne interwencje Łukasza Fabiańskiego ze Szwajcarią, ale imo trochę naciągane pisać że nam ten mecz wybronił).

-
2017/11/09 09:10:31
Który bramkarz poza Szczęsnym w meczu z Niemcami, nam coś "wybronił" w ostatnich 20-30 latach w meczach o stawkę?

Tak z pamięci ("wybronił" rozumiem jako spektakularny występ polskiego bramkarza zakończony dobrym wynikiem całej reprezentacji):

Woźniak z Francją 1995,
Matysek z Norwegią 2001,
Dudek z Austrią 2004,
Boruc z Austrią 2008,
Szczęsny z Niemcami 2014

Ciekawa byłaby natomiast statystyka meczów zawalonych. Od czasów Wandzika (z Rumunią 1995) i Woźniaka (z Anglią 1996) przypominam sobie tylko jedną spektakularną wtopę Dudka (z Finlandią 2006). I dwie naszego bohatera - ze Słowacją i Irlandią Północną.

Mnie nie interesuje, w jakich ligach grał Boruc (to jest zresztą obosieczny argument, bo jeśli idzie o karierę klubową do Dudka czy Szczęsnego i tak nie ma startu), interesuje mnie jak grał w reprezentacji. A po MŚ 2008 grał po prostu źle. Gdyby nie zawalone przez niego mecze podczas EMŚ 2010, mielibyśmy zapewne sześć(!) punktów więcej na wiosnę 2009 i wyjazd do RPA byłby całkiem realny. Podczas EMŚ 2014 puszczał mniej więcej wszystko, co leciało w jego kierunku (obejrzyjcie sobie skrót Polska-Ukraina 1:3 i porównajcie z tym, co dał drużynie Pjatow).

No więc ja nie rozumiem, jak to się dzieje, że legendzie Boruca to nie przeszkadza.
-
2017/11/09 09:57:29
@airborell

Pewnie legendzie Boruca to nie przeszkadza dlatego, że mało który piłkarz nie ma słabszych okresów w swojej karierze. Boruc miał wtedy dołek do czego sam się przyznaje, i było to w dużej mierze związane z zawirowaniami w życiu osobistym. Serio uważasz że tamta beznadziejna reprezentacja miała szansę jechać do RPA? Obarczanie winą Boruca to przesada.

A tak BTW ten gol z Irlandią Płn. to był "błąd murawy" a nie Boruca :)))

... jeśli idzie o karierę klubową do Dudka czy Szczęsnego i tak nie ma startu

Oj duże pole do polemiki, jeśli chodzi o przypadek Dudka. To przecież był bardzo przeciętny bramkarz z dobrymi klubami w CV. Jedyny naprawdę dobry okres miał w Feyenoordzie, w całkiem niezłej wówczas lidze holenderskiej. W Liverpoolu nigdy nie był uważany za dobrego bramkarza, i takim nie był. Zresztą akurat wtedy mieszkałem na Wyspach i Dudek był bardziej obiektem kpin niż podziwianym bramkarzem. Że jest to przeciętniak mówili ludzie którzy od kilku dekad chodzili na Anfield. Dzięki niedyspozycji Reiny jednak ma na swoim koncie zdobycie Ligi Mistrzów i występ w najlepszym finale LM ever. I to by było na tyle. Pobyt w Realu można odnotować jedynie jako statystykę, bo powiedzieć że "grał" w Realu to kłamstwo.

Jeśli chodzi o Liverpool to jeszcze nadmienię, że z racji ogólnej wtedy posuchy w naszym futbolu, z Dudka wtedy zrobiono nie wiadomo jakiego zajebistego goalkeepera i w ogóle gwiazdę. Dziwnie się to czytało w zestawieniu z ocenami i komentarzami Dudka z Wysp Brytyjskich.

I chyba każdy kto siedzi w EPL, lub mieszka na Wyspach przyzna, że Boruc zarówno podczas występów w Celticu, jak i w Southampton i Bournemouth cieszył się o wiele, wiele wyższą renomą niż Dudek na Wyspach Brytyjskich.

Szczęsny to inna para kaloszy, bardzo doceniany w Arsenalu, fenomenalny w Romie, teraz wybrany na następcę legendarnego Buffona w Juventusie. Tutaj rzeczywiście Boruc nie ma podejścia.
-
2017/11/09 10:23:34
@mecz z Austrią 2008

Kompletnie nie rozumiem dlaczego przed meczem z Austrią nie mieliśmy szans. Owszem, Chorwacja wygrała z Niemcami, miała po dwóch meczach 6 pkt (bramki 3-1), ale nas czekały dwa mecze, w tym z Chorwacją. Nie wiem, czy wtedy miał znaczenie wynik bezpośredniego spotkania, ale nawet jeżeli nie, to bilansem bramek ciagle mogliśmy ich wyprzedzić.
Oczywiście wszystko przy założeniu, że wygramy z Austrią i Chorwacją. Ja wiem, że dzisiaj to inaczej widać, ale już przed turniejem porażka z Niemcami była planowa, mecz z Austrią musieliśmy wygrać, a wszystko miało się rozstrzygać z Chorwacją.

Nawet po meczu z Austrią mieliśmy matematyczne szanse wyprzedzenia Niemiec (pod warunkiem, że przegrają ostatni mecz z gospodarzami).

W tym kontekście zasługa i postawa Boruca w tym meczu jest niepodważalna.

Z drugiej strony zawalenie EL MŚ2010 to też w dużej mierze jego zasługa - przede wszystkim zawalony mecz ze Słowacją (dwie bramki pod koniec), po którym się wszystko posypało.

Myślę, że przychylność kibiców i mediów zyskał przede wszystkim przez swoją wyrazistość - właśnie taką, w której był inny niż wszyscy piłkarze. Zarówno w tym dobrym, jak i złym znaczeniu.

Jak wtopić - to na całego. Jak być bohaterem - to jedynym w całej drużynie.
Taki człowiek z krwi i kości, w przeciwieństwie do np. zawsze poprawnego Dudka.
-
2017/11/09 10:53:21
@Austria 2008:

Sytuacja w grupie wyglądała tak:

My przegraliśmy z Niemcami 0-2
Chorwacja wygrała z Austrią
Chorwacja wygrała z Niemcami 2-1.

Zakładając, że Niemcy wygrają w ostatnim meczu z Austrią, oni i Chorwacja będą mieć po sześć punktów. Żeby ich dogonić, musimy wygrać i z Austrią, i z Chorwacją. Ale ponieważ tie-breakerem są bezpośrednie mecze, ostatni mecz z Chorwacją musimy wygrać co najmniej dwiema bramkami. Tą Chorwacją, która właśnie pokonała Niemców.

Dla mnie wpadliśmy w obszar mocno teoretycznych szans już po meczu Niemcy-Chorwacja. I dlatego jakoś nie potrafiłem się przejąć sędzią Webbem ani wcześniej kapitalnymi interwencjami Boruca.

Dokładnie tak samo zresztą było z innym świetnym meczem Boruca w kadrze - z Niemcami w 2006. Był bliski uratowania nam remisu, tylko że remis w tym meczu - w kontekście zwycięstwa Ekwadoru nad Kostaryką - nam dokładnie nic nie dawał. No chyba że ktoś wierzył w zwycięstwo Ekwadoru nad Niemcami w ostatnim meczu...
-
2017/11/09 11:16:25
Skoro było tylko 5 meczów w kadrze "wybronionych" w omawianym okresie, nigdy nie był to 2x ten sam bramkarz + jeden z tych meczy jest Boruca, to czemu czynić mu z tego zarzut? Nielogiczne.

Szczerze mówiąc absolutnie nie pamiętam jakichś popisów Dudka z Austrią, czy Matyska z Norwegią, w sensie, żeby bronili coś nadzwyczajnego a te mecze oglądałem. Nie mówię, że tak nie było, ale po prostu nie zapadło w pamięć tak jak Woźniak, Boruc czy Szczęsny.
-
2017/11/09 11:39:46
@salvatore82: w sumie z meczami "zawalonymi" zapomniałem jeszcze o popisie Szczęsnego na inaugurację Euro 2012.

Boruc miał wtedy dołek do czego sam się przyznaje, i było to w dużej mierze związane z zawirowaniami w życiu osobistym

Każdemu się zdarza, z tym że to nie jest tak, że "życie osobiste" jest w całości poza kontrolą piłkarza. Ale mniejsza o to.

Serio uważasz że tamta beznadziejna reprezentacja miała szansę jechać do RPA? Obarczanie winą Boruca to przesada.

No to jest właśnie typowy przykład tego zjawiska, o którym piszę - rozmywania odpowiedzialności, tak żeby przez przypadek Idol nie został nią obciążony.

To jest chyba oczywiste dla każdego interesującego się piłką, że często jeden udany albo pechowy mecz potrafi całkowicie zmienić drużynę. Przykłady - mecze z Portugalią w 2006 czy Niemcami w 2014, a z drugiej strony właśnie EMŚ 2010. "Ta beznadziejna reprezentacja" wygrała z Czechami i była na najlepszej drodze, żeby pokonać na wyjeździe Słowację. Miałaby 10 punktów w 4 meczach, po ewentualnym zwycięstwie w Belfaście 13 w 5, i byłaby na najlepszej drodze do wyjazdu do RPA. Gdyby nie wielbłądy Boruca, w obu tych meczach.

Serio, trzeba być naprawdę bardzo bezkrytycznym fanem Artura Boruca, żeby nie widzieć, że właśnie Bratysława i Belfast były punktami zwrotnymi w tamtych eliminacjach.
-
2017/11/09 11:46:35
"
Jak wtopić - to na całego. Jak być bohaterem - to jedynym w całej drużynie.
Taki człowiek z krwi i kości." - To znakomicie charakteryzuje Boruca. Na pewno nie był to facet, którego można ubrać w komeżkę i podziwiać na procesji.
Ale ja to lubię... - żadnej mimikry, gry pozorów, strojenia się w cudze piórka.
I jeszcze jedno. Nigdy nie słyszałem go narzekających na kolegów, chociaż parę razy, po swoich wręcz spektakularnych występach i kaszanie zagranej przez drużynę (choćby na MŚ i ME), miałby do tego prawo. A wręcz odwrotnie. Miał opinię piłkarza, który zawsze wstawia się za kolegami, którym zdarzyło się nabroić.
-
2017/11/09 12:00:39
Oczywiście miało być "narzekającego".
P.S.
Oceniając nasze występy na tamtych imprezach nie powinniśmy zapominać, że na MŚ jedynym wyróżniającym się naszym piłkarzem oprócz Boruca był Marcin Bosacki (i to bardziej w ofensywie niż w obronie), a na ME Ebi Smolarek, który wcześniej przez cały rok praktycznie nie grał w Santander.
Im przynajmniej chciało się grać. Ale o tym już pisałem przy innej okazji.
-
2017/11/09 12:06:25
@airborell

Ale przecież nie piszę że nie zawalił, oczywiście że zawalił, to były 2 najgorsze występy w jego karierze. Szczególnie 1 gol ze Słowacją to porażka. Ale z tego co pamiętam graliśmy wtedy ogólnie potworny futbol a'la Fornalik, albo jeszcze gorszy. Z jedynym prześwitem w postaci pokonania Czechów. A tak to zęby bolały od patrzenia na naszą grę. Nie wciśniesz mi, że mecz ze Słowacją był tym który "odmienił" w sensie negatywnym tą kadrę, bo ona już grała fatalnie. Ten zespół wygrał tylko z San Marino (a ten wyjazdowy mecz to męki) i na farcie raz z Czechami, meczów było 10 a nie 2. To nie rozmywanie odpowiedzialności, tylko tak po prostu było. To nie był zespół na miarę Mundialu i Boruc się w ten fatalny poziom wpisał.

I serio trzeba być wyjątkowo krytycznym bez Boruca, żeby pisać, że on sam zawalił tamte eliminacje.
-
2017/11/09 12:07:57
* "wobec Boruca" a nie "bez Boruca" - w ostatnim zdaniu.
-
2017/11/09 13:18:34
Zgoda, że w tamtych eliminacjach graliśmy przeciętnie. Tylko ta przeciętna gra wystarczyła na pokonanie Czechów i wystarczyłaby na kluczowe zwycięstwo w Bratysławie.

Zakładając, że z Bratysławy i Belfastu przywieźlibyśmy 6 punktów - a bez wielbłądów Boruca był to scenariusz zupełnie realny - po 5 meczach tabela wyglądałaby tak:

1. Polska 13 (5 meczów)
2. Czechy 8 (5)
3. Słowenia 8 (5)
4. Irlandia Północna 7 (6)
5. Słowacja 6 (4 i w zapasie mecz w San Marino).

Bylibyśmy na zdecydowanym prowadzeniu w grupie i do meczów jesiennych 2009 - przez których pryzmat na tę kadrę się patrzy - przystępowalibyśmy z kompletnie innym nastawieniem.

Przestań więc rozmywać odpowiedzialność Boruca. To jego wielbłądy z ogromnym prawdopodobieństwem zdecydowały o tym, że nie awansowaliśmy do RPA.
-
2017/11/09 15:20:12
Widzę że dyskusja rozgorzała gruba, potwierdzająca tezę autora, jak to Borubar jest niejednoznaczną postacią. Ciężko o lepszą egzemplifikację.

Wątek Legijny przeuroczy. Jeżeli zgodzę się że są media które Legiunie hołubią do przesady, tak w wypadku Boruca raczej chodzi o jego image "niepokornego złego chłopca" aniżeli jakieś medialne spisgi. Media piszą, bo ten image się sprzedaje, a w dodatku mamy pozasportowe akcje dodające materiału, rozwody, chlanie, bronienie cywili itp. Zwyczajnie jest o czym pisać. Fabian powinien się uczyć, komuś łeb rozwalić, miejsce w dziennikach, co za tym idzie w kadrze, pewne.

Nie łapię tego argumentu o "wybronieniu" meczu - jeśli bramkarz zagrał wspaniale, to zagrał wspaniale, to że drużyna dała ciała, nie oznacza iż jego występ należy oceniać niżej. I tak przykładowo postawa Boruca z meczu mundialowego z Niemcami jest o wiele bardziej imponująca aniżeli Szczęsnego z tego historycznego meczu eliminacyjnego. Przecież sam Wojtek przyznał(i muszę się z nim zgodzić) że to co miał, to powinien zwyczajnie wybronić i nie było w jego interwencjach nic więcej. Wybronił to co powinien, ot, bardzo dobry występ.

@salvatore
"na farcie z Czechami"

Jeżeli dość bezdyskusyjne zwycięstwo, będąc lepszym przez jakieś 90% czasu gry jest "fartownym" to ja nie mam pytań. Jedyne godne zwycięstwa to 5:0 na Real czy inny Bayern jak widać.

Oczywiście nie można zwalać wszystkiego na Boruca, ale nie można go rozgrzeszać dziadkami leśnymi z PZPN-u świętującymi porażkę kadry, czy murawą w Belfaście - nie tylko jemu przeszkadzała, poza tym on tam zawalił też pierwszego gola nie wychodząc do piłki którą powinien złapać. A że kadra nie grała nie wiadomo jak? To obecna gra nie wiadomo jak? parę kiksów a la Boruc i Nawałka pożegna się ze stanowiskiem, niech wam się nie wydaje inaczej.

Co do Dudka, to był wybierany 2 razy najlepszym bramkarzem w Holandii, był piłkarzem meczu w finale pucharu ligi, dwa razy nominowany do nagrody najlepszego bramkarza UEFA. Ok, trafił mu się Forlan, ale z drugiej strony wiatr nie strzeli mu Kuszczaka(ten to miał prasę jak Kubica, więcej napisano o tym że będzie grał, aniżeli kiedykolwiek zagrał). Jego kariera klubowa, oraz wyróżnienia indywidualne są lepsze od Borubarowych, a na wynurzenia pismackie tylko się uśmiechnę, jakbyśmy faktycznie mieli gorszych pismaków aniżeli te Angielskie odpowiedniki, krynice obiektywizmu.
-
2017/11/09 15:26:59
#Boruc

Moja małżonka zawsze mi przypomina (przypomniała i tym razem - przy okazji pożeganania Boruca), starą prawdę - o której w tej dyskusji jakoś nikt nie chce pamiętać - , że ze wszystkich pozycji na boisku, bramkarze mają najbardziej przerąbane. Jeśli wielki napastnik spudłuje w znakomitej sytuacji, choćby i nawet w istotnej chwili, decydującym momencie meczu - będzie mu to raczej zapomniane, podczas gdy bład bramakarza w przegranych zawodach, zazwyczaj skutkuje tezą: "przegraliśmy przez bramkarza". Zaiste niegodne to i niesprawiedliwe, ale tak właśnie jest.

Zważając na powyższe, obrazoburczo skontruję tezę o tym, że schyłkowy Benhakejro przegrał w Bratysławie ze Słowacją ze względu na błędy Boruca i postawię tezę, że za brak dobrego wyniku w tymże meczu elimnacji MŚ należy winić - między innymi - wprowadzonego w końcówce (młodziutkiego) Roberta Lewandowskiego. Czy ktoś w ogóle jeszcze pamięta, że miał on w drugiej połowie tej Bratysławy zupełnie przyzwoite ze dwie (poprawcie jeśłi błądzę) sytuacje, których nie wykorzystał?

#airborell vs salvatore82

Argumenty @salvatore82 w tej dyskusji są bardzo rzetelne i przeważają.

#Legia vs Śląsk lub Śląsk vs Legia lub Legia vs Reszta Świata

Jestem z Warszawy. Nie kłóćmy się, nie ma sensu.

Przez lata moim ulubionym polskim piłkarzem był Kamil Kosowski (nie mogę przeboleć, że nie zrobił większej kariery), który - jeśli mnie pamięć nie myli - zaczynał w Górniku Zabrze. Jednocześnie dla równowagi mam prośbę, żebyście odczepili się od Kowalczyka (również nie mogę przeboleć, że nie zrobił większej kariery) albo podajcie nazwisko jednego bardziej utalentowanego polskiego napastnika z początku lat 90-tych z osiągnięciami w postaci bramek przeciwko największym europejskim firmom w europejskich pucharach. Wróć, jednego wymyślicie - dajcie dwóch.
-
2017/11/09 15:38:29
@staś
". Jeśli wielki napastnik spudłuje w znakomitej sytuacji, choćby i nawet w istotnej chwili, decydującym momencie meczu - będzie mu to raczej zapomniane, podczas gdy bład bramakarza w przegranych zawodach, zazwyczaj skutkuje tezą: "przegraliśmy przez bramkarza". Zaiste niegodne to i niesprawiedliwe, ale tak właśnie jest. "

Ujmę to tak - w wykresach xG(tzw. gole spodziewane) nie istnieje coś takiego jak potoczna "setka" najlepsze okazje dociągają współczynnika max 0,60. Jedyną postacią która może nieledwie zagwarantować gola, jest, niestety bramkarz. To pewnie dlatego ta "niesprawiedliwość".
-
2017/11/09 15:43:11
@staś
Dodam że argument "Boruc miał zawirowania osobiste, więc nie oceniajmy tych występów" jest dla mnie mniej więcej tak rzetelnym argumentem, jak domniemane picie Borcua z właściwymi ludźmi.
-
2017/11/09 15:45:08
Talent Kowalczyka jest bezdyskusyjny. Bramki z Sampdorią są faktem. To że nigdy ich później nie przebił również.

Lewandowski wszedł w Bratysławie w 90 minucie przy stanie 1:2. Wmawianie jemu odpowiedzialności za tę porażkę i zdejmowanie jej z Boruca jest jakimś totalnym absurdem. Generalnie temat "odpowiedzialność bramkarza a odpowiedzialność napastnika" jest skądinąd interesujący. Prawdą jest, że bramki w piłce są rzadkie (a więc błąd prowadzący do bramki jest kluczowy dla wyniku), ale jestem przekonany, że w takiej Argentynie czy Holandii zmarnowane setki Higuaina czy Robbena z finałów MŚ pamięta się doskonale. Przy czym - napastnik jednak musi do tej setki dojść.

-
2017/11/09 16:02:08
@airborell

#Kowalczyk

Była jeszcze bramka z MU.
Potem była jeszcze Barcelona 92'
Potem był jeszcze mecz w Holandii w eliminacjach i śliczna główka na 2:0.

#Lewandowski

Nie wmawiam Lewandowskiemu indywidualnej odpowiedzialności za Bratysławę i celowo zaasekurowałem się sformułowaniem "(...) należy winić między innymi (...)". Pamiętam natomiast, że miał dwie niezłe sytuacje w końcówce , po których wołałem: "dlaczego, dlaczego, dlaczego on tego nie trafił". Warto pamiętać i to, zamiast pamiętać wyłączenie postawę Boruca.

@0twojastara

Borubar! Oczywiście, że Borubar!

Pięknie, że przypomniałeś prawdziwe imię Boruca!
-
2017/11/09 16:06:11
@Śląsk kontra Legia itp.
Też nie chcę takich wątków, zareagowałem na wrzutkę o chlaniu z odpowiednimi ludźmi, którą w dodatku dał obecny tu od zawsze airborell. Możemy się nie zgadzać ze sobą albo z opiniami nieobecnych tu dziennikarzy, ale używajmy merytorycznej argumentacji.

Airborella nie obchodzą kluby, tylko reprezentacja ma prawo do tej perspektywy, ale istnieją inne uprawnione. Każdy ma swoją, ja np. jako kibic Milanu szczególnie pamiętam Boruca z niesamowitych meczów w LM, raz musiałem znosić dwumecz z Celtikiem aż do dogrywki, zanim Kaka załatwił sprawę. (Pamiętam też, że wśród naszych tylko Boruca jakiekolwiek poważne źródła klasyfikowały na podium najlepszych bramkarzy świata. Przez chwilę, ale klasyfikowały. Co przywołuję tylko dla odejścia od punktu widzenia polskiego). Nigdy nie miałem też wrażenia, że któryś z naszych renomowanych bramkarzy jest zawsze, bez względu na formę, 'lansowany' bardziej, nie wspominając już o jakichś rzekomych 'beatyfikacjach'.

I jeszcze jedno. Pocieszne jest to utożsamianie dziennikarzy z warszawskich redakcji z kibicami Legii. W gazecie, w której pracuję, zawsze byli w mniejszości, i to zdecydowanej. Przecież to miasto słoików, wokół mnie siedzieli ludzie z Konina, Łodzi, Wrocławia, Lubartowa etc. Paradoks zresztą polega na tym, że najbardziej na pieńku miał z Borucem kolega (rzeczywiście legionista) najsilniej uważany jako jego zwolennik. I to tak naprawdę ostro na noże było.
-
2017/11/09 16:07:20
@Borubar
W gronie moich znajomych i redakcji inaczej go nie nazywamy. Wspaniałe przejęzyczenie, wyjątkowo pasuje do bohatera. Uwielbiam:-)
-
2017/11/09 16:19:02
@stanisław
"jeśli mnie pamięć nie myli - zaczynał w Górniku Zabrze"

"Zaczynał" to jest bardzo względne pojęcie. Przed Górnikiem był jeszcze Gwarek - tam szkolono młody narybek zewsząd chyba, a przecież z tych większych klubowych "marek" to co najwyżej można wskazać na Wisłę. Bo tam dopiero poważnie zaistniał.

W miejscu, w którym zaczynał, to na niego czasem ostro gwizdali. Choćby w sezonie 2001/2002, gdy wbił gola jako "przyjezdny". Byłem, widziałem, słyszałem. Większość gwiżdżących raczej by się z Tobą nie zgodziła odnośnie jego "zaczynania" :).
-
2017/11/09 16:33:56
@martin.slenderlink

Wiem, trochę nagiąłem stan faktyczny odnośnie Kosowskiego, ale uważam, że w dopuszczalnych granicach, a przede wszystkim, w dobrej wierze ;-)
-
2017/11/09 16:38:48
@stanisław
Skądinąd to był dla mnie fajny pretekst, żeby luźno nawiązać (jak to czasem mam w zwyczaju) do... sezonu 2001/2002. Bo sezon był to mocno niestandardowy ;).
-
2017/11/09 16:44:38
@0twojastara

Na farcie

Miałem na myśli fart w kontekście postawy naszej kadry w całych eliminacjach, nie neguję że byliśmy lepsi i to zdecydowanie w tamtym meczu.
-
2017/11/09 16:55:49
@0twojastara

Jego (Dudka) kariera klubowa, oraz wyróżnienia indywidualne są lepsze od Borubarowych, a na wynurzenia pismackie tylko się uśmiechnę, jakbyśmy faktycznie mieli gorszych pismaków aniżeli te Angielskie odpowiedniki, krynice obiektywizmu.

Zależy jak zdefiniujesz udaną karierę klubową. Taki Totti zbyt wielu wyróżnień też nie miał, czy pucharów. Wielu przeciętnych piłkarzy może pokazać znacznie okazalszą gablotę.

W kontekście Brytoli nie pisałem tylko o angielskiej prasie (która na marginesie jest na bardzo wysokim poziomie, pomijając tabloidy) ale też o zwykłych, miejscowych kibicach. Przysięgam że nikt nigdy nawet kurtuazyjnie nie zachwalał mi Dudka. Nie uchodził w Anglii za klasowego bramkarza, raczej za solidnego rzemieślnika. Tymczasem za czasów "Holy goalie" nad Borucem zachwycali się wszyscy.
-
2017/11/09 17:08:00
@salvatore
"Tymczasem za czasów "Holy goalie" Borucem zachwycali się wszyscy".

W Anglii też, czy uogólniłeś do UK (bo w Szkocji)? Aż tak wielką uwagę przyciągał Boruc z czasów Celtiku w dowolnym angielskim mieście?

Czyli Boruc opiewany, a Dudek rzemieślnik, który nieźle "zatańczył" w odpowiednim momencie? Tak to pamiętasz, bo masz porównanie?
-
2017/11/09 17:44:16
Takie dowody anegdotyczne to zawsze są mocno brzmiące. Kiedyś w jednym z pubów na ulicy Floriańskiej w Krakowie natknąłem się na podchmielonego Anglika, który męczył chyba barmana o coś. Od słowa do słowa i w końcu wyszło, że był na meczu Wisły z Blackburn i mówił, że ogólnie nuda, jedna i druga drużyna, ale u Polaków to był taki jeden, co biegał, kiwał i generalnie rzeczonemu rozmówcy szczęka opadła z wrażenia. Powiedziałem więc nazwisko, to tamten tylko zrobił minę i pokiwał głową. Pewnie ze względu na stan lekko wskazujący nie chciał się mierzyć z takim wyzwaniem. Ale zapewne nic straconego, tongue twister musiał powrócić jako challenge podczas jakiejś LM z Dortmundem, transmitowanej na wyspach.

Dlatego tak mnie ci wytrawni "lokalsi" wyspiarscy zaciekawili w kontekście tego Dudka i Boruca.
-
2017/11/09 18:21:38
Powiem, że argument z Fabiańskiego mnie przekonuje, że o Legię nie chodzi.
Więc pewnie o jego porąbany charakter. Tak, porąbany. Ja tam o wiele bardziej szanuję takich gości, jak Fabiański, którzy mają poukładane w głowie i rozwalają w pył argumenty, że to niby każdy musi mieć okres załamania w karierze.

O jeszcze jednym chciałem, bo tam kolega wyżej pisze, jak to Dudek w Liverpoolu słaby był. Nieprawda. Dwa pierwsze sezony miał bardzo dobre, posypał się dopiero po Korei, chyba po prostu zaszkodził mu brak odpoczynku między sezonami.A potem nie umiał już ustabilizować formy, ale i tak wypychał ze składu te wszystkie wielkie nadzieje angielskiej szkoły bramkarskiej (coś jak PMSz).
Z kolei Boruc tak naprawdę nigdy nie posmakował takiej presji, jaka jest w wielkim klubie, więc trudno powiedzieć, co by było. A dopiero wtedy możnaby tak na dobre porównywać.
Z kolei w kadrze to chyba każdy miał po kilka meczy dobrych, nie tylko Boruc, może mniej, ale i słabych też mieli o wiele mniej.
Mnie się Boruc z Wandzikiem kojarzy. Ten też miał mecze świetne i słabe, a w klubie wygrał dużo, ale w przeciętnej lidze, tylko tego sławetnego załamania nie miał. I tak dobrej prasy...
-
2017/11/09 18:37:31
Dudek - Liverpool

Akurat wjazd Dudka do LFC to było wejście smoka. Wypada przypomnieć, że pierwszy sezon 01/02 miał fantastyczny, kibice byli nim zachwyceni i porównywali do swoich największych legend z przeszłości.
Trzeba też pamiętać, że został wtedy wybrany drugim bramkarzem sezonu, zaraz za dokonującym wtedy cudów Shayem Givenem.
Dodam też, że oczywiście, był czas kiedy mu się słusznie obrywało, natomiast jest tam po dziś dzień szanowany i doceniany.

Co do oceny angielskiej prasy to też przypomnę, że w tym samym czasie w LFC przebywał niejaki Kris Kirkland, oczywiście w England uważany za następnego następcę Gordona Banksa, który zamuruję w pojedynkę reprezentacyjną bramkę, a proszę wierzyć oni tam potrafią stawiać na swoich.

Generalnie Dudek, pomijając okres schyłkowy bronił tam całkiem dobrze, tyle, że zdarzały mu się spektakularne wpadki, a wiadomo, że coś takiego za bramkarzami ciągnie się strasznie. Forlan, Rooney, Leverkusen, znowu w życiu MU nie wyszło itd.
Jest jednak faktem, że po tym pierwszym wspaniałym sezonie, po MŚ w Korei nastąpił zjazd i na ten poziom już nigdy niestety tam nie wrócił i decyzję Beniteza o jedynce dla Reiny z ciężkim sercem oceniam jako słuszną.

Jak to w piłce cudownym paradoksem jest, że mecz, którym przeszedł do legendy też miał przeciętny. Pamiętam dwa babole, po których ratowali go Traore i Carragher. Później był ten kosmiczny cud nad cuda, bo inaczej zatrzymania Szewczenki w dogrywce nazwać nie można, no i karne, oddaję co cesarskie niemniej przyznam, że te wygibasy oglądałem trochę z niesmakiem i nie jestem fanem takich zagrywek.

Dodam jeszcze, że w Realu Madryt kilka spotkań zagrał i zebrał po nich bardzo dobre recenzje, zresztą tam też cieszył się dużym szacunkiem.

Ponieważ może i wypadałoby trochę o bohaterze notki, to pamiętem, jak już upadający na dno Widzew dostał w Wawie straszne baty, zero-sześć chyba i do karnego podszedł właśnie Boruc. Stek wyzwisk jakie wtedy na niego wylałem... rzadko kiedy takie mi się przytrafiały, naprawdę.

-
2017/11/09 19:01:40
Moje, być może subiektywne, wrażenie, było takie, że Borucowi zawsze było wolno więcej niż innym piłkarzom kadry i więcej mu wybaczano. I alkoholowe ekscesy, i słabą postawę na boisku. Była też ciągła presja, żeby go powoływać do reprezentacji - nawet gdy bynajmniej nie był najlepszym polskim bramkarzem, czy nawet numerem 2. Bo podobno ma "charakter" i "osobowość". Nie uległ jej Smuda (i m.in. za to po nim jechano), uległ jej Fornalik i do pewnego stopnia Nawałka. Stąd m.in. ten rekord.

Nie ma wątpliwości, że w swoim prajmie (2005-08) Boruc był w czołówce bramkarzy europejskich. Przy czym ten prajm trwał dość krótko. Tak, też pamiętam te transmisje Celtiku, w tym czasie Celtic znienawidziłem, bo zamiast pokazywać jakieś fajne drużyny to polska telewizja tylko Celtic i Celtic.

Tym niemniej jeśli porównujemy karierę klubową Boruca i Dudka, to:

Dudek zaliczył okres świetnej gry w czołowym klubie z europejskiej "drugiej półki", po czym przeszedł do czołowego klubu z topowej ligi. Gdzie co prawda generalnie nie spisał się na miarę oczekiwań i stracił miejsce w pierwszym składzie, ale Ligę Mistrzów wygrał i odegrał w tym znaczącą rolę. Real należy już traktować jako prestiżową emeryturę.

Boruc zaliczył okres świetnej gry w czołowym klubie z europejskiej "drugiej półki", po czym stracił w nim miejsce w składzie i od tej pory tułał się po średniakach z Włoch i Anglii, nie zawsze mając miejsce w składzie.

Ja nie wiem co tu jest w ogóle do porównywania.

"Pocieszne jest to utożsamianie dziennikarzy z warszawskich redakcji z kibicami Legii."

Ja wiem, że słoiki i w ogóle, ale jednak słoiki ulegają asymilacji, która się przejawia m.in. tym, że zaczynają kibicować Legii.
-
2017/11/09 19:43:05
@Stanisław
z osiągnięciami w postaci bramek przeciwko największym europejskim firmom w europejskich pucharach

Please. Niektórzy pamiętają, że przeciwko MU trafił wyrównującą w rewanżu, kiedy było dawno pozamiatane po porażce na Ł3. Potem rozbłysnął dzięki IO.
Dalece bardziej efektowny był Citko z jego golami przeciwko BVB i Atletico #icoztego, Trzeciak był bardziej błyskotliwy od obu, ale najlepszym polskim napastnikiem tego okresu i tak był Warzycha.

@Boruc
Kiedy czytałem wpis po raz pierwszy, moja myśl pobiegła zupełnie nie w kierunku "czy ten Boruc dobry, zły czy brzydki", tylko "dlaczego w tych innych krajach w bramce była taka wmurowana obsada?". Czy za długowiecznością tego i owego stała różnica klas (czy Iker naprawdę nie miał godnych rywali...), czy jakieś względy pozasportowe? Czy też po prostu u nas to nie wyszło, bo mieliśmy tylu dobrych, lecz ponad poziomy niewylatujących?
-
2017/11/09 19:46:27
Boruc to bramkarz, mierząc skalą polskiej reprezentacji, p r z e c i ę t n y.

Bardzo lubiany, bo po prostu takie typy facetów tłum wielbi i to oni przechodzą do legend. I tyle.
Ludzie jak Boruc dostają za swoją osobowość dużą premię.
Gdyby te same osiągnięcia ubrać w człowieka o zupełnie innej osobowości, to pies z kulawą nogą by za nim nie spojrzał.
Toż to abecadło.
-
2017/11/09 20:08:08
@ 22drexler
"Boruc to bramkarz, mierząc skalą polskiej reprezentacji, p r z e c i ę t n y." - Hm... - interesujące. Którą reprezentację masz na myśli? Tą z MŚ 74, czy 82, a może już ostatnią - Nawałki? - Bo na tle tych w których grał, to raczej on się wyróżniał.
Chyba, że masz na myśli reprezentacyjnych bramkarzy? - Tak. Chciałbym, żebyśmy przez lata w polu mieli taką wyrównaną jakość jak w bramce. Artura też uwzględniam.
-
2017/11/09 20:17:59
Konsekwentnie będę go bronił za ten Belfast - to przede wszystkim Żewłakow dał ....
A kartoflisko było takie, że nie wiem, czy pomogłoby, gdyby Boruc chciał piłkę najpierw przystopować.
I nie zgodzę się z bzdurami, że nic wielkiego w reprezentacji nie zagrał, słaba gra kolegów z pola w 2006 i 2008 w żaden sposób mu tego nie odbiera.
-
2017/11/09 20:44:29
Konsekwentnie będę go bronił za ten Belfast - to przede wszystkim Żewłakow dał ....

Przy pierwszej bramce też? Przecież to co on tam odwalił to kryminał.

-
2017/11/09 20:51:25
@martin.slenderlin

W Anglii też, czy uogólniłeś do UK (bo w Szkocji)? Aż tak wielką uwagę przyciągał Boruc z czasów Celtiku w dowolnym angielskim mieście?

Głownie Szkocja i Irlandia, aczkolwiek w Anglii również choć w mniejszym stopniu. Nadmienić trzeba, że przynajmniej w tamtych latach jak jeszcze była rywalizacja Celticu z Rangersami, Anglicy doskonale wiedzieli co i jak się dzieje w lidze szkockiej. Nie wiem jak teraz.

Oczywiście wiem że nieco uogólniam, przecież nie rozmawiałem z każdym kibicem Liverpoolu, czy EPL tylko z jakąś grupą.

@Antropoid

Konsekwentnie będę go bronił za ten Belfast - to przede wszystkim Żewłakow dał ...

Chciałem to napisać, ale i tak już wychodzę na jakiegoś fanboya Boruca :) Trener zawsze powtarzał: nie podawaj bramkarzowi piłki w światło bramki! A już na takim kartoflisku to jawny terroryzm. No ale Boruc wiedząc jaka nawierzchnie też mógł inaczej się zachować.
-
2017/11/09 22:44:01
@bartoszcze

Citko to jednak już bardziej druga połowa lat 90-tych, bardzo go lubiłem, był naprawdę jednym z ciekawszych graczy, świetny technicznie i z wyobraźnią, ale do doskonałości zawsze brakowało mu szybkości, przyspieszenia.

Warzycha to z kolei piłkarz, który ze średniego talentu wycisnął absolutne maksimum, z tym że do którejś tam potęgi. W tzw. sportowym prowadzeniu się, to był jakiś praprototyp Lewandowskiego. I on parę razu w tej LM potrafił się pokazać, fakt. Za to w reprezentacji niestety wypadał zawsze bladziusieńko. Dla równowagi dodam, że w Warszawie mieliśmy Pisza. W Legii mistrz i pierwszy herold, w reprezentacji zawsze bezbarwny. Swoją drogą, parę razy przyszło im skrzyżować Krzysztofowi i Leszkowi kolana. Któregoś razu po 2:4 w Atenach, w Warszawie Legia wygrała 2:0. Na Warzychę szły z trybun Ł3 tak potwornie chamskie bluzgi, że jak sobie dziś to przypominam mam ściśnięte serce, przed oczami staje mi ten biedny, rozbity napastnik łapany do pomeczowego wywiadu ze łzami w oczach.

No dobrze. Ani Citko ani Warzycha nie byli nigdy tak perspektywiczni jak przez chwilę był Kowalczyk. Oczywiście moim zdaniem i dopuszczam przeciwne interpretacje.

@drexler22

Gość spuszcza łomot Ibrze i zatrzymuje MU na traffordzkiej patelni (patrz "Pół święty, pół przeklęty" Kronikarza
z marca 2017) a ty piszesz, że to przeciętniak?

-
2017/11/09 23:24:52
@airborell

Też, tylko kto jeszcze o tej pierwszej (dosyć szybko odrobionej) pamięta w obliczu tego, co się stało przy trzeciej? Dla mnie większym skandalem niż nieudany występ Boruca jest fakt, że w Europie XXI wieku takie boisko dopuszczono do gry w el. MŚ.

Dwa mecze (Belfast, Bratysława) w eliminacjach, które dużo słabiej grała już cała reprezentacja LB, ale ludzie uwielbiają mieć jednego, wyraźnego kozła ofiarnego (tak samo jak bohatera), więc się nakręcają, że "Boruc zawalił wyjazd na mundial".
-
2017/11/10 07:25:47
@stanisław
Gdyby nie kontuzja zawodnika, który potrafił strzelić Barcelonie... ;)
-
2017/11/10 07:51:51
Dwa mecze (Belfast, Bratysława) w eliminacjach, które dużo słabiej grała już cała reprezentacja LB,

Właśnie nie grała dużo słabiej, a nawet powiedziałbym że początek eliminacji mieliśmy lepszy. Zremisowaliśmy ze Słowenią, wygraliśmy z Czechami i wygralibyśmy ze Słowacją na wyjeździe.

Swoją drogą, parę razy przyszło im skrzyżować Krzysztofowi i Leszkowi kolana. Któregoś razu po 2:4 w Atenach, w Warszawie Legia wygrała 2:0.

Ale już bez Pisza.
-
2017/11/10 08:41:12
@airborell

Pisz

Fakt, Pisz już wtedy nie grał w Legii. Ale jak już napiszę tę powieść lub co najmniej opowiadanie, to głównemu bohaterowi będzie się wydawać, że Pisz strzela na 2:0 ;-)

Borubar

Jedyny dobry mecz w tamtych eliminacjach był u nas z Czechami. Bratysława była kluczowa, złamała ówczesną drużynę. Ale naprawdę warto byłoby się zgodzić, że tak jak zespół wygrywa, tak przegrywa.

BTW Czy ktoś będzie wypominał Kubie przestrzelonego karnego z Portugalią, tak jak ty uczepiłeś się Boruca w zw. z Bratysławą?
-
2017/11/10 12:04:26
I już w tym meczu z Czechami Boruc zawalił bramkę, nie dolatując do umierającej piłki, gdzie wystarczyło oderwać się od ziemi. Ale o tym też jakoś nikt nie pamięta.
Ze Słowacją byliśmy lepsi i bramka była udokumentowaniem naszej niewielkiej, ale dającej się zauważyć przewagi na tym trudnym terenie. Słowacy nie mieli żadnej czystej sytuacji, my tak. I gdyby nie było pierwszej bramki, to na pewno nie byłoby drugiej.
No ale niech tam. Słusznie prawisz, że bramkarzowi zawsze wytyka się każdy błąd.
To całkiem dobry bramkarz był i w pierwszej dziesiątce naszych bramkarzy miejsce ma.
-
2017/11/10 12:22:16
@stanisław
Gdyby to było przestrzelenie a la Becks, panu bogu w okno i kilka metrów nad bramką, to pewnie tak. Bo nie chodzi tylko o błąd Borubara, ale i jego skale. To co odwalił było, niestety, żałosne.

Nawiasem, Panowie, rozbrajacie mnie. Zła murawa tłumaczy(jeden, bo nie oba) błąd bramkarza, ale nie tłumaczy najwidoczniej nie tak dobrego występu reszty reprezentantów którym murawa przeszkadza jednak bardziej. Bądźmy poważni, od kiedy wrażenie artystyczne dawane przez piłkarzy z pola, tłumaczy wielbłądy bramkarza?

jak już tacy dokładni jesteśmy, wrzucę w ogródek Borubara najgłupszą bramkarską czerwoną kartkę ever, na szczęście w sparingu, gdzie ciosu kung-fu Pazdan by pozazdrościł.
-
2017/11/10 13:03:20
@airborell
Jestem ze Śląska i Boruc zawsze będzie dla mnie legendą i to nie dlatego że był nieskazitelny ale właśnie pomimo tego. Legendy piłki nie koniecznie musza coś wygrać w karierze żeby nimi być. Takie nazwiska jak Best, Cantona, Gascoigne, di Canio, Ibrahimović znają wszyscy fani futbolu, można ich określić jako legendy dyscypliny a w gruncie rzeczy niewiele wygrali i nie byli najwybitniejsi na swojej pozycji. Mieli jednak jedna cechę która ich łączyła wielkie mecze łączyli ze spektakularnymi upadkami na boisku lub/i po za nim. Moim zdaniem to smutny dzień bo symbolicznie kończy się era ludzi w futbolu(przynajmniej w naszej reprezentacji) zostaną już tylko wydmuszki pr-owo marketingowe - często wielcy atleci (jakby był skautem legii to napisałbym kandydaci na gladiatorów) ale równocześnie nie wzbudzający żadnych emocji u kibica. Lewandowski jest może wybitny ale jest nudny. Skończy w annałach polskiej piłki podobnie jak Włodzimierz Lubański, będzie legendą ale taką daleką panem z telewizji(czy tam tego co ją zastąpi) o którym będziemy napewno zawsze pamiętać ale nie będziemy opowiadać o nim historii naszym dzieciom i wnukom (no bo co to za anegdota że lewandowski zjadł bezglutenowego batonika z czekoladą, strzelił hat-tricka gruzji i jego kolega wrzucił podziękowania na social media).

PS Przypomniała mi się historia jak kolega w liceum (było to przed euro 2008 ale już po meczach Boruca z Mialnem i manchesterem w lidze mistrzów) na pytanie dyrektorki szkoły co chce robić w życiu odpowiedział - Chcę być jak Artur Boruc (i niech to będzie podsumowanie)
-
2017/11/10 13:08:26
@0twojastara

"Gdyby to było przestrzelenie a la Becks, panu bogu w okno i kilka metrów nad bramką, to pewnie tak. Bo nie chodzi tylko o błąd Borubara, ale i jego skale."

Po pierwsze - z praktycznego punktu widzenia - nie ma raczej większego znaczenia, czy błąd jest bardziej czy mniej spektakularny, a każdy błąd bramkarza przy starcie bramki (wina wyłączna) ma w rzeczywistości mniej więcej taką samą wagę jak przestrzelenie karnego (wina wyłączna).

Po drugie nie, moim zdaniem się mylisz. Jakkolwiek nie pomyliłby się Błaszykowski w jedenastce z Portugalią, nie będziemy tego kłaść na szali jego oceny jako najistotniejszego argumentu w dyskusji o jego dokonaniach. Swoją drogą, jego cechy osobiste (w tym "pozaboiskowe") również będą miały przy tym znaczenie.

"To co odwalił było niestety, żałosne."

Oczywiście, pełna zgoda. Zarówno w Bratysławie, jak i w Belfaście (z Czechami - przyznaję - nie pamiętam). Pół święty, pół przeklęty (za Kronikarzem).

"Zła murawa tłumaczy (jeden, bo nie oba) błąd bramkarza, ale nie tłumaczy najwidoczniej nie tak dobrego występu reszty reprezentantów którym murawa przeszkadza jednak bardziej."

Zła murawa nie tłumaczy żadnego piłkarza na boisku.

@okładka PS (jeśli można pozwolić sobie wrzucić taki temat)

Jestem ciekaw waszej opinii o dzisiejszej okładce PS. Dla mnie to nie jest jednak błahy problem (wielu dziennikarzy tak twierdzi). Ja wolałbym, żeby w dniu ostatniego występu istotnego piłkarza reprezentacyjnego (napisałbym "wielkiego", ale postanowiłem pójść na kompromis, żeby nie komplikować stanu faktycznego) był do cholery na pierwszej stronie zamieszczony jego godny portret, który mógłbym sobie - jak małe dziecko - wyciąć, czy zachować w inny sposób. Nikt mi nie wmówi, że nie można raz na jakiś czas (od święta), zrezygnować z reklamy świat zasłaniającej. BTW, to już drugi przypadek, kiedy jestem nieco zbulwersowany pierwszą stroną PS. Pierwszy był po śmierci Adama Wójcika, kiedy z kolei zasłonili giganta polskiej koszykówki polskimi piłkarzami.
-
2017/11/10 13:27:01
Takich wejść "kung-fu" każdy bramkarz, nie tylko polski, może się doliczyć w swojej karierze co najmniej paru. Minimalne spóźnienie przy wyjściu, źle oceniona odległość i kierunek poruszania się rywala i nieszczęście gotowe. Jakoś nikt nie zarzuca Wojtkowi Szczęsnemu, że już dwa razy "znokautował" Piszczka (chociaż przy ostatnim Łukasz twierdził, że nawet go nie dotknął).
Z resztą o skutkach błędu przy takich wyjściach bramkarzom nawet myśleć nie wolno, nawet jeżeli ponoszą je koledzy z drużyny. Jeżeli już wychodzą to piłka musi być wybita, bez względu na skutki. Boiskową normą są porozbijane głowy nie tylko rywali, nokauty czy połamane nosy. O wyjściu z wysuniętym do przodu kolanem nawet nie wspominam bo to codzienność dzisiejszej piłki. Od oceny jest sędzia i jak trzeba to da czerwo. Ku oczywistemu, plemiennemu niezadowoleniu jeżeli fauluje "nasz" bramkarz.
Jestem fanem Artura, ale nie twierdzę, że wyjmował wszystko. Wręcz przeciwnie. Nieprawdopodobne interwencje przeplatał wielbłądami, świetne mecze - padaką, a zdarzały mu się też po świetnych, okresy kiedy nie powinien wychodzić na boisko. Każdy z nas w życiu ma okresy lepsze i gorsze, powody do dumy czy satysfakcji i takie, o których najchętniej by zapomniał.
I za to najbardziej Artura lubię. Jest taki jak każdy z nas, tylko zawodowo gra w piłkę i to na pozycji na której wszystko najbardziej widać, na której ponosi się osobiste konsekwencje nawet w sytuacjach, w których są one wynikiem błędów innych, albo mieli w nich istotny udział. Np. samobój Żewłaka/wielbłąd Barubara jest idealnym tego przykładem.
-
2017/11/10 13:34:25
@ 3kwarta
Miałeś fajnego kumpla. Gdybym wcześniej przeczytał twój komentarz, pewnie z powyższego bym zrezygnował.
-
2017/11/10 14:05:17
Dobry mecz z Czechami, ale otwarcie eliminacji ze Słowenią było słabe.
-
2017/11/10 14:05:32
Takie nazwiska jak Best, Cantona, Gascoigne, di Canio, Ibrahimović znają wszyscy fani futbolu, można ich określić jako legendy dyscypliny a w gruncie rzeczy niewiele wygrali i nie byli najwybitniejsi na swojej pozycji. Mieli jednak jedna cechę która ich łączyła wielkie mecze łączyli ze spektakularnymi upadkami na boisku lub/i po za nim. Moim zdaniem to smutny dzień bo symbolicznie kończy się era ludzi w futbolu(przynajmniej w naszej reprezentacji) zostaną już tylko wydmuszki pr-owo marketingowe - często wielcy atleci (jakby był skautem legii to napisałbym kandydaci na gladiatorów) ale równocześnie nie wzbudzający żadnych emocji u kibica

Nie wiem, być może jestem jakimś dziwnym kibicem, ale więcej emocji wzbudzają we mnie ludzie, którzy być może nie mając jakiegoś wyjątkowego talentu ciężką pracą docierają na szczyt niż tacy, którzy mając talent decydują się go przepić (akurat nie mówię o Borucu, ale np. o Beście czy Gascoignie. Nb. stawianie obok nich Cantony jest nieporozumieniem - on miał swoje odpały, ale był tytanem pracy).

Tak, wolę Lewandowskiego niż Dawida Janczyka, który w 2007 roku wyprzedzał go na liście największych talentów.
-
2017/11/10 15:33:09
@alp
Please, zderzyć się z obrońcami/napastnikiem zdarza się każdemu bramkarzowi(ale po prawdzie, Wojtkowi zdarza się trochę zbyt często) ale wychodzić z wywaloną do przodu wyprostowaną nogą, to chyba tylko Król Artur. pamiętam nawet mundre wymówki komentatorów: "W Szkocji nawet by faul nie gwizdnęli, tam się twardo gra" xD

@stanisław
"po pierwsze - z praktycznego punktu widzenia "

Praktyczny punkt widzenia niewiele ma wspólnego z tym jak działa pamięć ludzka, opierająca się na emocjach, te silne wrażenia wypalające w mózgu. może to niesprawiedliwe, ale tak to działa. Wystarczy wspomnieć Baggio, którego fenomenalny występ mundialowy, najczęściej jest sprowadzany do jednego momentu. Spektakularnego.

"Zła murawa nie tłumaczy żadnego piłkarza na boisku. "

Świetnie, przynajmniej ten punkt obrony udało się, nie bez oporów, obalić. Xavinizm wypleniony ;p
-
2017/11/10 18:31:19
@3kwarta
Boruc zawsze będzie dla mnie legendą i to nie dlatego że był nieskazitelny ale właśnie pomimo tego. Legendy piłki nie koniecznie musza coś wygrać w karierze żeby nimi być.

I Chomontek, nie zapominajmy o Januszu Chomontku. Czy o Żmijewskim broniącym na kacu i pytającym w trakcie meczu, przeciwko komu broni.
W efekcie Młynarczyk staje się legendą nie za pucharowe mecze z MU, Juventusem i Liverpoolem, nie za MŚ czy PEMK, tylko za aferę na Okęciu...

Takie nazwiska jak Best, Cantona, Gascoigne, di Canio, Ibrahimović znają wszyscy fani futbolu

I teraz mam ciężką zagwozdkę, gdzie i kiedy były te wielkie mecze di Canio.
-
2017/11/10 20:42:19
He, di Canio... Taki boiskowy Chomontek od strzelania goli, które pamiętają pokolenia.
No i zadzior - a tych zawsze kibice wielbią :)
-
2017/11/10 22:53:40
Rzeczywiscie, w pojeciu "legenda" zawiera sie pamiec o pozytywach i negatywach czlowieka. Legendarny to moze byc gol Krzynowka, Smolarka itd. Natomiast Boruc kojarzy mi sie z legendarnymi: ekscesami, ale glownie chamskimi wypowiedziami o Smdzie. Mniejsza o to kto mial tam racje, bo tego nie rozsadzimi, ale pilkarz powinie trzymac jezyk za zebami. Kolejna legenda jest pobyt Boruca we Fiorentinie i slynny tekst o tym, ze Boruc posadzil Freya. Tylko...w jakich okolicznosciach... No ale to sa "didaskalia". O zenujacych zachowaniach Boruca w Celticu nie wspominam. Ponoc facet sie ustatkowal. No 40ka na karku.
-
2017/11/10 23:28:38
Ta dyskusja zaczyna mi przypominać zabawę w pomidora...
-
2017/11/11 05:13:21
@bartoszcze
Może podasz imię tego bramkarza Żmijewskiego?
-
2017/11/11 13:47:07
@f.wspaniały
Masz oczywiście rację, z jakiegoś powodu myli mi się Żmijewski (Janusz) z Grotyńskim, Władysławem, przepraszam.
-
2017/11/11 15:35:03
Łomatko, di Canio legendą futbolu??
Przepraszam, bo słabo pamiętam, czy to ten debil, który hajlował?

Każdy ma takich idoli, jakich ma, a ja wolę tych, którzy pięknie grają i zachowują się normalnie. Lubańskiego oglądałem tylko na taśmach, ale to był fenomenalny zawodnik i takich chcę oglądać.
-
2017/11/11 16:29:48
Tak. Świat z czarno-białej, wyblakłej fotografii, zwłaszcza ubarwiony legendą, zawsze lepiej wygląda od szarej codzienności.
-
2017/11/12 01:24:07
@salvatore82 Akurat finał LM Dudek zaliczył nie wskutek niedyspozycji Reiny, którego jeszcze nie było w Liverpoolu. Takie sprostowanie ;)
-
2017/11/13 01:34:16
z jakiegoś powodu myli mi się Żmijewski (Janusz) z Grotyńskim, Władysławem

Połączyła ich ta sama afera przemytnicza ;).