Blog > Komentarze do wpisu

Anglia nad kukułczym gniazdem

Cztery złota, jedno srebro, jeden brąz. W mistrzostwach Europy i świata, do lat 17, 18, 19, 20 i 21. I jeszcze okrągły rok bez przegrania choćby jednego meczu. Takiej eksplozji w juniorskim futbolu jeszcze nie było, więc ogłuszony spisałem o młodych Anglikach felieton. Przeczytacie go tutaj.

niedziela, 29 października 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/10/29 20:57:47
Chelsea i City będą miały bardzo mocne rezerwy!
-
2017/10/30 00:12:33
Fucking hell, to to aż chętnie bym zobaczył, na szczęście zaraz nowy miesiąc to będzie sobie można odpalić.

Zainteresowała mnie, jak to zwykle u nich ta zajawka:

"Nie ma całkowitej pewności, że postradają zmysły, ale nie ma też wątpliwości, że żadna nacja nie jest dzisiaj bardziej zagrożona popadnięciem w obłęd."

Ciekawe jest to, że mógłym to odnieść także do nas i że te dwie nacje niesamowicie odreagowują pewne, nazwijmy to, kompleksy narodowe na niwie sportowej. Często przyglądam się temu z dużym zainteresowaniem.

Polska, wiadomo, historia martyrologiczna, włącznie z długim zniknięciem z mapy świata. Skala z jaką reagujemy na sportowe sukcesy i porażki jest niesamowita. Citkomania, małyszomania (wydaje mi się, że była parę stopni wyższa, bo głownymi rywalami byli Krzyżacy), pazdanomania, ręczni, siatkarze itd. Mnie to oczywiście nie przeszkadza, może czasami samym zainteresowanym:)
Tak jak Anglicy zawsze jadą po tytuł, tak my też już za Engela przecież po tytuł jechaliśmy. Jest dla nas nie do pomyślenia, że tak ograna, wypasiona i ograna w świecie repra jak Janasa może odpaść z ogórasami z Ekwadoru. Dla bardzo wielu nie ma wątpliwości, że teraz też jedziemy po medal. Nazywamy kompromitacją porażki naszych ligowych super potęg z tylko nieco niżej notowanymi rywalami, żeby było śmieszniej, z tymi wyżej też się taki nazewnictwo zdaża.

Jednak zawsze najlepszym przykładem na polskie fifty years of hurt and still dreaming jest Euro2012. Oczywiście to była porażka, może nawet duża porażka, natomiast trauma, która z tego powodu powstała jest czymś niezwykłym. Smuda zbesztany z błotem, i to nazewnictwo, żenada, kompromitacja, koniec świata... Słowa trzeba trochę ważyć, mogłyby być odekwatne, gdyby z tej grupy nie wyszła Hiszpania lub Zakon, lub gdybyśmy wszystko przegrali po 0-3.

Na Wyspie zawsze widziałem te same narodowe kompleksy przeładowane na sport.
Wydaje się, że u nich nie wynika to z martyrologii, ale upadłej wielkiej światowej potęgi. Umówmy się, oni mają jeszcze w pamięci jak posiadali pół mapy świata, tworzyli wielką rewolucję przemysłową i całą masę różniastych wynalazków, z nazwijmy to obecnym futbolem włącznie. (to też jakiś kamyczek w Brexicie, o ile za nas współdecydowano lub decydowano przez setki lat, tak dla nich to, że ktoś coś im dyktuje jest w bardzo wielu głowach nie do pomyślenia). Parcie i zapotrzebowanie na sportowy sukces w ich narodowych dyscyplinach jak futbol, rugby czy tenis jest czymś niezwykłym i to samo widzę właśnie u nas. Przecież to co się działo wokół Murraya na Wimledonie przechodzi pojęcie. Mam wielki podziw i szacunek do tego chłopaka jak sobie z tym poradził. Z Watson było to samo. Piłkarze sobie z tym nie radzą, co jest jednym z kilku czynników ich ciągłych porażek.

Popisałem trochę przed snem, ale jak wspominałem, akurat zawsze mnie to zjawisko u nas i na Wyspach ciekawiło.
-
2017/10/30 12:12:59
Zycie na kibica - nie dla wszystkich - jest często nie tylko życiem cudzymi sukcesami, ale dodatkowo rekompensowaniem sobie własnych życiowych niepowodzeń. W takiej sytuacji o skrajne emocje łatwo, wręcz są one oczywiste.
Na to nakłada się sprzedaż reklam. Tak samo dobrze sprzedają się przy nakręcaniu euforii jak i hejtu. W piłce możemy to obserwować na co dzień. Nakręcanie euforii (głównie reprezentacja) i hejtu (głównie sukcesy klubowe).
Po Euro w 2012 widzieliśmy dramat piłkarzy i totalny hejt w mediach odreagowujący przedturniejowe świętowanie sukcesu, a wszelkie próby racjonalizacji przyczyn niepowodzenia; Kuba - podnoszący problemy organizacyjne, czy Robert - sportowe (przygotowania w ostatniej fazie) były zduszane w zarodku, a ich inicjatorzy wręcz gnojeni. Szczytowym osiągnięciem było odrzucenie poturniejowego raportu Smudy bez czytania.
W 2016 r. widzieliśmy łzy i "niedosyt" piłkarzy, szybko zagłuszony euforią z sukcesu polskiej myśli szkoleniowej. A świeżutko, 2 tygodnie temu po meczu z Czarnogórą widzieliśmy wściekłego Roberta, który na podstawie meczu na gorąco próbował mówić o tym jak wiele jest do zrobienia przed MŚ i dzielenie medali w Rosji.
To co w tym wszystkim napawa nadzieją, to fakt, że po ziemi wydają się chodzić nasi piłkarze, a w świecie wspaniałych wizji poruszają się "doświadczeni eksperci" z olbrzymią praktyką w otrąbianiu sukcesów przed pierwszym gwizdkiem. Jeżeli "wizjonerów" uda się utrzymać z daleka od przygotowań - również w sferze mentalnej, to być może po MŚ nie będziemy cieszyć się z medali, ale będziemy mieć satysfakcję z gry reprezentacji.
P.S.
Dwa tygodnie temu przeczytałem w weekendowym wydaniu gazety.pl wywiad z profesorami Sową i Wolańskim na temat ich książki "Igrzyska w społeczeństwie spektaklu". Zrobił na mnie takie wrażenie, że książkę natychmiast zamówiłem. Właśnie ją otrzymałem. Po wywiadzie wiem, że dla mnie ciągle szukającego w sporcie radości z czystej rywalizacji bez względu na wynik (chociaż on także dla mnie nie jest obojętny dla poziomu satysfakcji) czeka mnie emocjonalnie trudna lektura, ale niech tam... - siadam do czytania.
-
2017/10/30 12:20:46
@alp61
Dwa tygodnie temu przeczytałem w weekendowym wydaniu gazety.pl wywiad z profesorami Sową i Wolańskim na temat ich książki "Igrzyska w społeczeństwie spektaklu".

Czytałem. Druga połowa dobra, ale całość rozczarowująca, i to bardzo. Naciągają, ile się da, żeby zilustrować dziwaczną tytułową tezę, są potwornie anglocentryczni, merytorycznych wpadek też trochę tam jest.
-
2017/10/30 23:38:19
@Rafał
Masz rację. Na razie kopię się przez pierwszą część, żeby dotrzeć do tej - Twoim zdaniem - dobrej, z narastającym przekonaniem, że nabyłem wyrób czekoladopodobny jeżeli nie pod wpływem promocji, to na pewno pod wpływem wrażenia jakie zrobiło na mnie opakowanie.
Najbardziej wkurza mnie zastosowanie jednostronnego klucza opisu procesów i to w uproszczonej, wręcz po bolszewicku zwulgaryzowanej formie.
-
2017/10/30 23:41:43
No to może niedługo zaczną się znowu liczyć. Ale na razie to chciałbym ich wylosować i w końcu bylibyśmy faworytem.
-
2017/10/30 23:47:37
@alp61
To od razu ostrzegam, że druga część też ma pewną zasadniczą wadę - jest mało odkrywcza, niestety. Znaczy dla ludzi siedzących w temacie, czyli zainteresowanych sportem we wszelakich kontekstach.
-
2017/10/31 11:18:15
Niesamowite, godne podziwu i uznania. Natomiast warto przy okazji wspomnieć o tych, którym nie jest lub nie będzie dane zostać królami:

www.theguardian.com/football/2017/oct/06/football-biggest-issue-boys-rejected-academies

Sam bym tego tekstu nie znalazł. Któregoś dnia, polecał go - jak pamiętam - na TT Michał Okoński. Ładnie - choć gorzko - komponuje się z tekstem Rafała.
-
2017/11/01 20:38:29
Chyba klątwa Rafała dalej działa. Wystarczyło, że tylko wspomniał Besiktas na marginesie w swoim tekście na temat angielskich klubów, a już zgubił punkty z Monaco (niezły mecz).
-
2017/11/01 21:39:46
@irek16lfc: odrobinę może nie na temat, ale chciałem się odnieść do Twojego "na szczęście zaraz nowy miesiąc" ;-) trochę się rozwlekę (?!) - przez wieeele wieeele lat korzystałem z portalu gazeta.pl i było to w internecie moje główne źródło informacji o świecie. Linia ideologiczna tego serwisu jest mi bardzo daleka, ale staram się nie zamykać w "swoich" periodykach, żeby mieć jak najszersze spojrzenie na wszystko. Sprawy się skomplikowały, gdy moje podejrzenia, których nabierałem przez długi czas, okazały się ponad absolutnie wszelką, jakąkolwiek wątpliwość prawdziwe - GW ordynarnie kłamie, żeby promować swoją ideologię. Pisze oczywiste kłamstwa nawet podając suche informacje, nie wspominając o komentowaniu ich. Od tego czasu nie korzystam WCALE (zero nul) z jakichkolwiek serwisów GW, wchodzę tylko na bloga p. Steca, a i tak nie mogę czytać jego poniedziałkowych felietonów... Nie wiem dlaczego...
-
2017/11/01 23:00:19
A jednak działa. 3 mecze angielskich drużyn - trzy zwycięstwa.
-
2017/11/02 00:02:57
Oczywiście miało być "nie działa".