Blog > Komentarze do wpisu

Uberpiłkarz Lewandowski

Napastnik Bayernu znów się odezwał i znów, jak po poprzednim sezonie, narobił rabanu. Robert Lewandowski właśnie osiągnął najwyższy stopień megagwiazdorskiego wtajemniczenia. Mój cotygodniowy felieton do „Gazety" przeczytacie tutaj

poniedziałek, 11 września 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/09/11 14:45:28
To przejście za darmo do Bayernu to też bezprecedensowy przypadek.Do dziś się zastanawiam, jak to możliwe, że takiego piłkarza wartego kilkadziesiąt milionów tak puścili, zamiast zmusić go do przedłużenia kontraktu.Ja wiem, że umowa dżentelmeńska Roberta z Monachijczykami, ale czemu taka okazja przydarzyła się by zwerbować akurat Polaka?Toż to we wszelakich Championship Managerach się to nie ma prawa zdarzyć..a tu taka promocja.To przykre do dzisiaj.
-
2017/09/11 15:21:27
Bayern przytrze mu nosa, zresztą w wywiadach już Effenberg i Rummenigge dali wyraz swojej dezaprobacie.

Lewandowski uwierzył, że jest takim skarbem dla Bayernu, że może sobie pozwolić na wszystko, a tak wcale nie jest.

No i na dodatek nie jest Niemcem, a mimo wszystko, tam ma to swoje znaczenie. W dodatku, żaden kolega z zespołu go nie poparł. Moze dlatego, że skoro Lewandowski domaga się "sprowadzania piłkarzy swiatowej klasy", to znaczy, że uważa przynajmniej częśc swoich partnerów boiskowych za niegodnych tego miana.

Lewandowski nie jest liderem, ikoną Bayernu, żeby krytykować zarząd, menadżerów i kolegów z zespołu. Jest facetem od wkopywania piłki do bramki, a to za mało, żeby wychodzić przed szereg. Chciał się poczuć jak Leo Messi, który postawił Barcelonie warunki i nawet okreslił, ilu nowych graczy chciałby widzieć w zespole, ale Lewandowski w MOnachium nie ma nawet połowy autorytetu Messiego w Barcelonie, niech najpierw wygra im LM, zostanie Graczem Roku FIFA, przyniesie taki dochód jaki Messi regularnie Barcelonie zapewnia. w innym wypadku, po prostu się wygłupił.

poza tym, czego on chce jeszcze ?

Bayern ma równie dobry zespół, co wszyscy inni kandydaci do triumfu w LM, a na pewno najlepszy w BUndeslidze.

jeśli jest jakiś kłopot, to jest nim osoba trenera, którego zresztą, chodzą słuchy, Bayern zamierza zwolnić niebawem.

dostanie reprymendę, a następnym razem wołając o "piłkarzy światowej klasy" sam sie wystawi na listę transferową, Bayern był wielki zanim Lewandowski tam przyszedł, i będzie wielki także po tym, jak Lewandowski odejdzie.

najpierw trzeba być legendą i kimś naprawdę wybitnym dla tak wielkiego klubu, a dopiero potem pouczać jego właścicieli, panie Robercie.
-
2017/09/11 15:30:59
jak to możliwe, że takiego piłkarza wartego kilkadziesiąt milionów tak puścili, zamiast zmusić go do przedłużenia kontraktu
Tak to możliwe, że nikogo nie można zmusić do podpisania, przedłużenia czy rozwiązania kontraktu - jeśli nie chce.
-
2017/09/11 16:27:54
Bartoszcze mnie wyprzedził. Zmusić? Niby jak?
-
2017/09/11 18:12:07
Dlaczego nie gra w Polsce?
-
2017/09/11 18:35:34
Dwa dni temu zrobiłem w dyskusji na blogu wrzutkę nie na temat: - "wydaje się, że Lewandowski niesamowicie namieszał". I wygląda na to, że było to prorocze, bo namieszał strasznie. Zamiast udzielić "normalnego ble... ble... wywiadu jak to klawo (jak cholera) jest w klubie, w drużynie i na zakupach", oczywiście najlepiej do "majtkowego medium", na pytania dziennikarza poważnej gazety udzielił merytorycznych odpowiedzi.
To (nie) miało się prawa dobrze skończyć.
Hejt mentalnych kurdupli był oczywisty. Przecież wszyscy wiedzą, że w głowie mu się od kasy poprzewracało, a jeszcze na dodatek ta Ania... - czy ktoś jeszcze pamięta, że to była mistrzyni świata w karate, bo na co dzień tego jakoś nie widać?
Wszystko zależało od reakcji klubowych włodarzy. Niestety zamiast merytorycznej dyskusji (w mojej ocenie jest o czym dyskutować) lub może nawet typu; - są problemy nad którymi kierownictwo i drużna pracuje, zareagowali jak zaślepione swą wielkością zadufki. Identycznie jak swego czasu włodarze Borussii na odejście Roberta. Jak czas weryfikuje oceny najlepiej pokazuje wywiad (polecam nie tylko ten fragment) jakiego Przeglądowi Sportowemu udzielił dyrektor marketingu Borussii.
Nie ulega wątpliwości, że Roberta nie satysfakcjonują dotychczasowe osiągnięcia, że jego marzeniem/celem sportowym jest wygrana LM i to było główną motywacją jego przejścia do Bayernu. I nie ulega wątpliwości, że ten cel się oddala. Po okresie kombinacyjnej (może nawet przekombinowanej) gry Bayernu Guardioli, przyszedł Wielki Carlo, który miał to uporządkować i dać drużynie sukces.
I uporządkował. Już wiosną Bayern grał coraz bardziej schematycznie, a to co zaprezentował na otwarcie sezonu to czysty schematyzm. Gra na posiadanie piłki z tyłu, z którego nic nie wynika poza posiadaniem, zagranie do skrzydła i wysoka wrzutka w pole karne, a dla urozmaicenia bezmyślne prucie z za pola karnego w las nóg lub szycie powietrza. Gra kombinacyjna przed bramką rywala ograniczona do indywidualnych popisów. Ostatni mecz z Hoffenheim ledwo dało się do końca oglądać.
W takiej sytuacji musiało zacząć "pękać". Zaczął Mueller, jeszcze przed przerwą reprezentacyjną, który w nowym schemacie zupełnie nie może się odnaleźć. Dołączył Robert. Jeżeli potwierdzą się plotki, że Carlo odchodzi już w przerwie zimowej to znaczy, że i on i władze klubu też ten problem widzą.
Jedynym problemem jest to, że problemy dyskutowane są na zewnątrz. Praktyka dowodzi, ze tak się dzieje zawsze, kiedy w zespole (nie tylko piłkarskim) zawodzi komunikacja. Po co sobie psuć nastroje? W końcu "jest dobrze, jest dobrze, ale nie najlepiej jest"...
P.S.
Myślę, ze równie ważnym/ważniejszym marzeniem/celem sportowym Roberta jest medal z reprezentacją...
-
2017/09/11 21:14:45
"Wszystko zależało od reakcji klubowych włodarzy. Niestety zamiast merytorycznej dyskusji (w mojej ocenie jest o czym dyskutować) lub może nawet typu; - są problemy nad którymi kierownictwo i drużna pracuje, zareagowali jak zaślepione swą wielkością zadufki."

Może i można dyskutować, ale nie na łamach prasy i nie wiem, czy akurat z Lewym. Lewy to jednak nie Messi i nie Ronaldo. To pracownik klubu. Bardzo dobrze zarabiający, sławny, ale pracownik. Więc oczywiście, że władze klubu, szczególnie takiego jak Bayern, nie chcą widzieć, żeby Lewy łaził po gazetach i narzekał na klub.

A Carlo mimo wszystko odpadł z Realem przez błędy sędziego w rewanżu - czerwo z d... i 2 gole ze spalonych. I nie, nie jestem fanem Bayernu ani Lewego, nie mówię też, że sędzia "wydrukował" mecz, po prostu kilka razy katastrofalnie się pomylił. Za każdym razem na korzyść Realu.
-
2017/09/11 21:15:46
PS. Nie mówię, że Bayern gra dobrze pod wodzą Carlo, bo nie gra. Ale ubiegły sezon mógł się inaczej skończyć, gdyby nie ten jeden mecz.
-
2017/09/11 21:24:57
Brawo Uli Hoeness.
-
2017/09/11 23:02:22
Tyż mi się to nie podoba. Są ludzie, których to trochę jara, bo patrzcie wszyscy, Polak rozstawia po kątach w największej twierdzy Zakonu, ale naprawdę, słabe to jest.

Tyle, że Lewy zawsze miał inklinacje do tego typu gwiazdorzenia, znamy to przecież z reprezentacji. Też mówił dziennikarzom o sprawach, które załatwia się w szatni i to jeszcze w czasach, kiedy seryjnie partolił setki.

Szanuję Roberta za wiele, ale akurat nie za to paplanie z dziennikarzami o sprawach, które powinny zostać w przysłowiowej szatni. Nie znam za wiele przykładów i to w ogóle z życia, nie tylko o sport tu chodzi, aby publiczne wywlekanie brudów na zewnątrz komukolwiek pomogło. Lewy jest na tyle rezolutnym człowiekiem, że powinien wiedzieć, że akurat z tymi typami z Bayernu niewiele w ten sposób wskóra.

Kluczowe jest dla mnie, a w tej całej zawierusze się tego nie dowiedziałem, czy on wcześniej poszedł z tym do prezesów, powinien tak zrobić, a jeszcze lepiej zebrać do tego paczkę najważniejszych piłkarzy. Tyle, że jak on ma to zrobić, jak publicznie ich jedzie, że mu niewystarczająco pomogli w strzelaniu goli? Rozumiem urażoną amibicję, ale to jakaś horrendalna dzieciniada. Strzela tam karne, wolne, nie zauważyłem, żeby go tam nie szukali na boisku, prócz Robbena, ale takie rzeczy to plaskacz w szatni, bez jaj. Robert primadonna Lewandowski. I to, że on tak dobrze gra nie jest w mojej ocenie żadnym usprawiedliwieniem, po prostu nie naraża go to na tak dużą śmieszność, jakby było inaczej.

-
2017/09/12 01:49:55
Nom, infantylne były, te żale o brak pomocy w walce o króla strzelców.
-
2017/09/12 01:52:01
PS. Nigdy dość przypominania - z walki z Realem Lewy wyautował się sam, bezczelnie nurkując w polu karnym. Tak się rzucił na ziemię, że aż sobie bark zwichnął. Za to, to akurat Bayern mógłby mieć do niego pretensje.
-
2017/09/12 13:07:37
Oczywiście, pan redaktor, pisał tekst z założonymi, a jakże, patriotycznymi okularami. Taki punkt widzenia każe pisać o rodzimych sportowych megagwiazdach wyłącznie z czołobitnym zadęciem, choćby nie wiem, jakich głupstw by nie narobiły.

Otóż o megagwiazdorstwie, wg pana redaktora, decyduje fakt, że oto sportowiec publicznie napluł w twarz swojemu pracodawcy. Wow! Ja wiem, że profesjonalny sport, a w szczególności piłka, rządzi się ciut innymi prawami niż prowadzenie firmy budowlanej, ale nawet tu hierarchia ma znaczenie, a jej naruszenie rodzi określone konsekwencje.

Omal się nie poplułem czytając, że nawet szefowie Bayernu, największego monumentu w niemieckim futbolu, mu nie podskoczą. Perełka. Naprawdę pan redaktor uważa, że Uli Hoeness i Karl-Heinz Rummenigge dadzą się wodzić za nos swojemu pracownikowi? Ludzie, którzy tego typu sprawy załatwiają tak, że mogliby powiedzieć "ja tak mogę cały dzień"? Trzymajcie mnie, bo czytając takie pierdy jestem w stanie przejść na stronę "dobrej zmiany". Zresztą sam Rummenigge szybko i celnie zgasił Lewandowskiego za jego marudzenie o wyjeździe do Azji, mówiąc, że jego wymarzony Real bawił na tournee dwa razy dłużej. Kiedy więc już Lewandowski znajdzie się w tym swoim wymarzonym Realu, też będzie mocny w gębie i marudził na wysoką temperaturę i wilgotność? Swoją drogą, czy tego typu krytyka i marudzenie, nie jest przejawem hipokryzji? Bo oto mówi, że "lojalność to piękne słowo, ale w życiu codziennym, w sporcie liczą się pieniądze i sukces", z drugiej strony krytykuje mechanizmy służące osiąganiu pieniędzy i sukcesów (jak wyjazdy promocyjne), dzięki którym punktualnie odbiera kilka milionów złotych miesięcznej pensji.

Zarządzający Bayernem zawsze byli wyczuleni na przypadki, kiedy piłkarz wychodził ze swojej podstawowej roli. Jeden krytyczny wywiad - OK, spoko, nic wielkiego się nie stało. Drugi krytyczny wywiad - zapraszamy pana piłkarza i jego menedżerów do pokoju prezesa. Trzeci wywiad - wypisujemy metkę z ceną i życzymy wszystkiego dobrego.

Bayern nie jest i nigdy nie był zakładnikiem jednego piłkarza, choćby nie wiem jaką był gwiazdą. I tu myli się pan redaktor dramatycznie. Przekonywali się o tym i Matthäus, i Basler, i Effenberg, i Kroos, i Schweinsteiger, i Lahm. A ci na dodatek byli jeszcze Niemcami. W swoim czasie przekona się o tym również Lewandowski, jeśli w Bayernie będzie chciał być bardziej menedżerem, niż facetem, któremu się płaci za kopanie piłki do siatki. W tym sensie, jeśli jest jakiś klub, któremu bardziej pasuje hasło "Més que un club" niż sama Barcelona, to właśnie jest nim Bayern. Tam nigdy nie dojdzie do sytuacji, że pierdnięcie Messiego w szatni ściągnie ośmiu ekspertów, którzy wąchając jego wyziewy będą się starali odgadnąć, czego sobie bóstwo zażyczy na jutrzejsze śniadanie.
-
2017/09/12 13:25:10
"namieszal strasznie"

złamał konwencję, co przystoi [od wielkiego dzwonu] legendom klubu, ludziom zasłużonym, od wielu lat w organizacji, związanych z nią głębiej niż tylko kontraktem, a nie najemnikom i w sumie ludziom z zewnątrz.

"hejt mentalnych kurdupli, bo ta Ania..."

to tak chyba dla kurażu ?

"zareagowali jak zaslepione swa wielkoscia zadufki"

o ile tak można nazywać profesjonalistów.
może czasami warto traktowac ludzi kierujących wielka firmą jak osobników, którzy jednak mają trochę oleju w głowie, znają się na swojej robocie, nie za plucie i łapanie pobierają znaczne pensje, zamiast ich wyzywać od "zadufków", bo śmieli skrytykować polskiego świętego.

"Roberta nie satysfakcjonuja dotychczasowe osiagniecia, jego marzeniem jest wygrana LM"

a Bayern tej LM, oczywiście na złość Lewandowskiemu !, nie chce wygrać, nie zalezy mu, cieszy się - niczym jakaś Legia Warszawa - z dominacji na własnym podwórku i ogląda się tylko na to, by Dortmund i Lipsk nie zaczeły mu fikać.

można opowiadać podobne nonsensy, ale po co ? Bayern jest jednym z najw. klubów na świecie, wygrana w LM to jego naturalny cel w każdym sezonie.

jesli Lewandowski sugeruje, że jest inaczej, to daje sygnał na zewnątrz, że Bayern skapcaniał, że klub stetryczał, że postradał swoje ambicje, co przecież jest niezgodne z prawdą.

co z tego, że nie kupili żadnego piłkarza powyżej 40 ml euro ? dominują w Bundeslidze, w LM zawsze biją się o najwyższe cele, jak przegrywają, to o włos, o detal, o gwizdek sędziego.

Lewandowski kwestionował sens i jakość polityki prowadzonej przez klub. To zachowanie nieprofesjonalne, jak się ma kłopoty z decyzjami zarządu, to się idzie nz cztery oczy, a nie pędzi do gazety i tam wylewa swoje żale.

już nie wspominając o tym, że Lewandowski jest zawodnikiem cenionym, ale nie jest żadną ikoną klubu. Uznał, że jest w Bayernie na specjalnych prawach, co jest niepoważnym podejrzeniem, wg mnie. Bayern go ceni, ale stanie się kłopotliwy, to go wytransferuje, nie będzie się przed nim giąć w ukłonach, jak Barca przed Messim. Inny rozmiar kapelusza.

"Zaczął Muller. Dołączył Robert"

uwagi natury taktycznej nie mają nic wspólnego z sugestią, ze klub nie ma ambicji, a menadżerowie to dyletanci.

zaś koledzy, to najwyżej średniacy [bo przecież nie "klasa światowa", skoro żaden nie kosztował powyżej 40 mln, a najlpiej 222 mln]

"jedyny problem ze problemy dyskutowane sa na zewnatrz"

tyle pisania poza sednem sprawy i wreszcie przebłysk zrozumienia o co mają pretensje do Lewandowskiego "mentalne kurduple". alleluja !

Lewandowskiemu wydało się, ze to "jego zespół", on jest liderem, największą gwiazdą, i wolno mu objechać zarząd i kwestionować ambicje i profesjonalizm ludzi kierujących jednym z naj. klubów świata.

wygląda to co najmniej śmiesznie.

ofk, Uli Hoenes odgrywa good cop, bo przecież wszyscy nie mogą Lewandowskiego "zhejtować", nikt nie zamierza go zwalniać z klubu po jednej wpadce, ktoś musi się za nim ująć, ale generalnie zapachy z tej kuchni dochodzą
mało wyjściowe.

paru ludzi z Bayern family, którzy byli i bedą w tym klubie jeszcze długo po tym jak Lewandowski doczeka się wnuka, poczuło jakby dostało mokrą ścierką w twarz. Zostali nazwani dusigroszami pozbawionymi aspiracji i marzeń. Łatwo sobie wyobrazić jak się musieli poczuć.

dla jednego, zwłaszcza Polaka, będzie to sama radość, ale im wygarnął ! Ale ktoś, kto lepiej rozumie zasady profesjonalnego zachowania się, wymaganego na pewnym poziomie zaawansowania, ten raczej Lewandowskiemu nie przyklaśnie.



-
2017/09/12 13:55:40
"pan redaktor pisal z zalozonymi patriotycznymi okularami"

to pewnie też.

ale i nie tylko, mam wrażenie.od jakichś 2 lat nieustannie porównuje się Lewandowskiego do takich graczy jak Messi czy Cristiano Ronaldo, i dopoki te zabawy dotyczą spraw boiskowych, to w porządku.

kłopot zaczyna się wtedy, kiedy porownania wykraczają poza oznaczony teren i "skoro Messi musztruje Barcelonę" i słuchają go tam w połprzysiadzie, to automatycznie Lewandowski również moze musztrować Bayern i też bedą, albo powinni, w takiej pozycji go słuchać. Z pominięciem tak nieistotnych detali jak specyfika organizacji, autorytet i pozycja gracza w klubie, tradycje, wartość biznesowa i symboliczna gracza dla organizacji, czy who is who na szczeblu zarządzania i podejmowania decyzji.

nic gorszego na świecie od mechanicznych skojarzeń, w dodatku opartych na dość naiwnych analogiach wyjściowych.
-
2017/09/12 14:45:56
"lojalność to piękne słowo, ale w życiu codziennym, w sporcie liczą się pieniądze i sukces"

Powyższe słowa sprawiają mi ból (nie zdążę się na razie na ten temat wypowiedzieć, ale może uda mi się z tym jakość tu wrócić), ale jednocześnie uznaję je za cenne pod tym względem, iż stanowią znakomity punkt wyjściowy dla wielopoziomowej dyskusji.

Komentatorzy prześcigają się przede wszystkim w interpretacjach intencji ich autora i próbują dokonywać analizy w aspekcie dalszego rozwoju kariery Roberta Lewandowskiego, a nikt nie zwrócił uwagi na stosunkowo ciekawy wątek quasi-prawny przedmiotowego zagadnienia.

Napastnik wskazuje, iż "lojalność" to słowo istotne przede wszystkim w świecie rodzinnym, zaś w świecie zewnętrznym, w tym w szczególności "świecie pracy" (przyjmuję, iż "sport" to "świat pracy" Pana Lewandowskiego) i relacjach pomiędzy pracownikiem a pracodawcą - już niekoniecznie (nie zarzucajcie mi, że nie jestem precyzyjny, bo kontrakt sportowca jest nieco bardziej skomplikowany niż "zwykła" umowa o pracę lub, że źle wykładam słowa środkowego napastnika, albowiem nie ma to większego znaczenia dla prowadzonego wywodu).

Otóż "lojalność" rozumiana mniej więcej tak jak wszyscy ją tutaj rozumiemy i powszechnie odczuwamy, jest jednym z podstawowych obowiązków pracowniczych (zarówno w prawie polskim, niemieckim, jak i europejskim). Pracownik powinien powstrzymywać się od wszelkich działań zmierzających do wyrządzenia pracodawcy szkody, działań narażających na szwank reputację pracodawcy, działań sprzecznych z dobrem innych pracowników, a także sprzecznych ze wspólnym dobrem załogi (tak, "wspólnym dobrem załogi" - sam nie wiedziałem, że siatka pojęciowa prawa pracy i tezy z orzecznictwa, mogą tak znakomicie pasować do piłkarskich okoliczności).

Paradoksalnie, pomimo, iż w wywiadzie padają zacytowane przeze mnie na wstępie słowa, zaś postawiona teza o zakresie związania lojalnością jest zasadniczo nieprawidłowa, to wypowiedź Pana Lewandowskiego pod względem prawnym niemal idealnie wpisuje się w dopuszczalne granice swobody wypowiedzi zatrudnionego. Jest pod tym względem nieprawdopodobnie wyważona.

Jestem absolutnie pewien, iż w autoryzacji wywiadu ze strony Roberta Lewandowskiego oprócz sztabu menadżerskiego, brał udział również profesjonalny prawnik.

Warto zaznaczyć w tym kontekście, iż Polak jest jednym z najważniejszych - jeśli nie najważniejszym - pod względem sportowym i marketingowym zawodników drużyny, haruje jak wół i wielokrotnie dowodził, iż swoje obowiązki wykonuje z najwyższą starannością, a właśnie takie postaci mają prawo pozwolić sobie na nieco więcej w ramach oceny pracodawcy, nawet oceny publicznej. Zwróćcie też uwagę na fakt, iż literalna treść tekstu wskazuje na niezwykłą troskę pracownika o pracodawcę.

Zatem podsumowując, pod względem prawnym majstersztyk.

414

Ps

Niezależnie od powyższego ale jednak w związku z poruszanym tematem, muszę zauważyć, iż fakt, że niezliczone wypowiedzi sportowców na podobne tematy nie są tak wyważone pod względem prawnym (i nie tylko) jak komentowana wypowiedź Roberta Lewandowskiego, przy jednoczesnej w zasadzie ich bezkarności lub nawet powszechnej akceptacji i zrozumieniu, świadczy o tym, jak wysoko w kosmos "świat sportu" wzleciał w stosunku do ziemskiego "świata pracy" dnia powszedniego.
-
2017/09/12 15:30:04
@irek

O wieszcz w mordę. Z tą najwyższą krzyżacką wieżą to niebezpieczne strasznie jest. Lewandowski jako Jurand i starcie we twierdzy szczytnieńskiej (jeśli dobrze pamiętam). - Oddajcie mi moją Anię! Nie, już dobrze, przepraszam, nie będę szedł tą drogą, z całą pewnością i pełną odpowiedzialnością.
-
2017/09/12 16:43:32
Szczególnie lubię to, że jedni mnie oskarżają, pytają, dlaczego naplułem na Lewandowskiego głosy na TT widać, innych nie a inni wyzywają, że przed nim klęknąłem:-) Nawet miałem najagresywniejszy od bodaj kilkunastu miesięcy do redakcji z komunikatem, żebym się nie ośmielał o Robercie i w ogóle.

@amerigo11
Otóż o megagwiazdorstwie, wg pana redaktora, decyduje fakt, że oto sportowiec publicznie napluł w twarz swojemu pracodawcy.

Czegoś tak debilnego bym nie tylko nie napisał. Nawet bym tego nie wymyślił. Niewątpliwie natomiast słowa piłkarza świadczą o tym, że czuje się jak megagwiazdor. Że czuje się Messim Bayernu, Ronaldo Bayernu etc.

@stanislaw
Oczywiście, że musiał być tam prawnik. Przecież Lewandowskiemu nie wypsnęło się to po meczu, spoconemu i rozemocjonowanemu. To umówiony wywiad z poważnym, opiniotwórczym magazynem. Prawie każde słowo tam ma swój cel.
-
2017/09/12 16:44:56
Dwóch myślników w pierwszym zdaniu mojego komentarza brakuje. Przepraszam, to techniczny problem bloksowy - mam nadzieję, że jest zrozumiałe.
-
2017/09/12 17:04:29
Stanisław ocenił wypowiedź Roberta jako "prawny majstersztyk. Ja oceniam ją jako merytoryczną i co więcej wypowiadaną w trosce o interes klubu i drużyny. Bo przecież wszyscy znają te cele: - mistrzostwo Niemiec (6 z rzędu, najlepiej w formie deklasacji) i zwycięstwo w LM. Pełna zgodność celów i interesów klubu, drużyny i Roberta. Pasują do siebie "jak dupa do klopa", używając określenia sławnego Jurgena.
Zdaniem Roberta polityka transferowa klubu nie gwarantuje realizacji tych celów. Myślę, że z tezami można poważnie dyskutować, nawet podkreślać, że ważniejsza od celów jest strategia, filozofia działania klubu. Natomiast hejt jest najgorszym rozwiązaniem. Rozwiązaniem w stylu wieszania posłańca, przynoszącego złe wiadomości.
I najważniejsze. O działaniach klubu, grze drużyny mogą dyskutować wszyscy... - dziennikarze, kibice i to nie tylko fani Bayernu i Roberta, byli piłkarze nie tylko Bayernu (również Ci którzy swoje mają za uszami), tzw. eksperci... - nawet jeżeli swoje opinie formułują wyłącznie na podstawie bramkowych telewizyjnych skrótów, czy kilkuzdaniowych pomeczowych, często spłyconych medialnych relacji. Dlaczego nie może piłkarz, jeden z liderów drużyny?
P.S.
Za ostatni katastrofalny mecz Robert był jednym z dwóch najwyżej ocenionych piłkarzy Bayernu. Dziennikarze podkreślali jego zaangażowanie...
-
2017/09/12 18:07:59
Nasuwa mi się na myśl pewna propozycja: niech ktoś w końcu w Polsce opublikuje cały ten wywiad i to w języku zrozumiałym dla ogółu lub przynajmniej większości!!! Bo na razie mamy dyskusje nad pewną narracją którą otrzymaliśmy, niż nad pełną wypowiedzią RL9.
W moim przekazie na przykład (bo rozumiem, że każdy ma swój przekaz) Pan Robert mówił, że transfer za dwa-dwa-dwa mln nie byłby możliwy w Bundeslidzie, bo tam musi być porządek, nawet w finansach - jak dla mnie pochwała ligi niemieckiej i FC Bayern...

PS. Panie Rafale, mignęło mi, że ostrzył Pan sobie zęby podczas minionego piłkarskiego weekendu m.in. na starcie Górnik Łęczna - Podbeskidzie. Wynik znam, meczu nie widziałem - jest Pan kontent?
-
2017/09/12 18:10:14
O "megagwiazdorstwie" Roberta na pierwszy rzut oka świadczyć winna nie treść przedmiotowego wywiadu, lecz jego samo pojawienie się. Udzielanie publicznej wypowiedzi ma (prostolinijny) sens wtedy, gdy to rzeczona publika jest problemem - np. gwiżdże, protestuje przeciwko cenom biletów czy czegoś innego, zachowuje się niestosownie, "piknikuje" itp. itd.

Tymczasem wedle słów Roberta problemem są Hoeness i Rummenigge - jeśli tak, to winien rozmawiać z nimi w zamkniętym gabinecie. W razie czego drugi bądź trzeci raz.

To, że stało się inaczej, świadczy w mej ocenie o tym, że Robert rozpoczął "akcję Transfer". Pamiętajmy, że jego odejście z Borussii do Bayernu było pięknie zaplanowane, z rolami rozpisanymi na wiele miesięcy, ze starannie reżyserowanymi wypowiedziami.

Paradoksalnie główny problem Bayernu polega na tym, że wytransferowanie Roberta będzie dokładnie tym, na czym temu ostatniemu by zależało, acz w "gęstej" atmosferze wiadomo, że cena będzie niższa (a różnicę zgarnie właśnie Robert - stąd te przytyki Rummeniggego pod adresem niemieckiego agenta Roberta). Co gorsza, będzie to poradnik dla kolejnych graczy, jak uciec z Monachium - pytanie, czy tacy Neuer, Alaba czy Alcantara będą bardziej - słowo-klucz - lojalni.
-
2017/09/13 00:12:53
@leuthen
"A Carlo mimo wszystko odpadł z Realem przez błędy sędziego w rewanżu - czerwo z d... i 2 gole ze spalonych. I nie, nie jestem fanem Bayernu ani Lewego, nie mówię też, że sędzia "wydrukował" mecz, po prostu kilka razy katastrofalnie się pomylił. Za każdym razem na korzyść Realu."

Nie wiem jak można napisać coś takiego. Bayern strzelił gola ze spalonego, a Vidala nie powinno być na boisku tak od 50-któreś minuty, to że Kassai oszczędził go do 87 minuty(gdy popełnił 6 faul) było absurdem. Do dogrywki doprowadziły błędne decyzje arbitra, w dogrywce dopiero popełnił błędne decyzje na korzyść Realu.

A o niesłusznym karnym dla Bayernu z pierwszego spotkania wszyscy zapomnieli, bo Bawarczycy go zmarnowali, ale bilans poważnych błędów arbitra w tym dwumeczu naprawdę nie był jednostronny.
-
2017/09/13 01:08:31
"bilans poważnych błędów arbitra w tym dwumeczu naprawdę nie był jednostronny. "

W dwumeczu nie był. W rewanżu - był.
-
2017/09/13 10:44:30
Jeżeli ktoś wczoraj zamiast oglądać hiciora, zdecydował się oglądać Bayern-Anderlecht, mógł się przekonać, że nie trzeba błędów sędziego (decyzja o karnym była chyba dyskusyjna), żeby zobaczyć o czym mówił Robert.
Grając od 12 minuty w przewadze Bayern przez godzinę grał kaszanę i nawet mógł mecz przegrać. Dopiero w ostatnich piętnastu minutach zdobył przewagę (jeżeli pominiemy posiadanie, z którego nic nie wynikało) nad wymęczonymi europejskimi ogórkami.
Do rewanżu w Brukseli przystąpią na pewno w roli faworytów dwumeczu, ale czy meczu?
-
2017/09/13 11:26:51
@alp
Rewanż w Brukseli to pikuś, mają mecze z PSG na głowie.
-
2017/09/13 11:59:17
@up
To Lewy nie strzelił ze spalonego? Dobrze wiedzieć.
-
2017/09/13 12:21:11
@Bartoszcze
Aż strach o tym myśleć.
-
2017/09/14 09:42:37
Na szczęście czeka ich to PSG. I na szczęście czeka ich to PSG w grupie, a nie potem. Zakładając, rzecz jasna, że Bayern wyjdzie z grupy na 2. miejscu.
A na szczęście dlatego, że sam wywiad Lewandowskiego to mały pikuś, ale wywiad Lewandowskiego plus manto od PSG (oby nastąpiło i oby było jak najsroższe - tak jak srogim było manto, jakie Polakom zafundowali Duńczycy) to już będzie konkretny orzech do zgryzienia przez włodarzy Bayernu.

Swoją drogą, wcale nie chcę, żeby się Bayern upodabniał do klubów typu PSG (ten Paris w nazwie to tylko do momentu, kiedy stadion zmieni lokalizację, bo w starej Europie przestanie się po prostu opłacało grać mecze).
-
2017/09/14 11:13:55
"wcale nie chcę, żeby się Bayern upodabniał do klubów typu PSG" - chyba wszyscy mamy ten dylemat. A dla klubów to problem do rozwiązania: - jak w dobie szaleństwa transferowego zachować to co od zawsze było istotą piłki, drużyny, klubu i walczyć o najwyższe cele.
-
2017/09/14 11:30:46
@ergonauta

Tak w ogóle, to już miałem napisany (ciekawy i zabawny - haha) komentarz zainspirowany wpisem @ergonauty, kiedy coś nagle łup, komputer z niewiadomych przyczyn się wyłączył i zaczął coś aktualizować, wszysko rozpłynęło się w nicości. Dokładnie jak w przypadku nadwiślańskiego pół-niedźwiedzia księcia. Już miał być potężny i rósł pod okiem świetnego trenera, porównywanego przez niektórych felietonistów (tak naprawdę, to chyba jednego) do poety Zidane'a - ruszał jako księżniczka Wschodu rozwalać stary porządek za Drzwiami Durina i nagle (choć może wcale nie tak nagle) bajka się skończyła. A teraz mówią, że to wina albo co najmniej istotna współwina Jacka Magiery. Nie wiem, mam wątpliwości. Ech, wszystko to marność i pogoń za wiatrem.

Ale miałem rozmawiać o Bayernie, Lewandowskim i PSG, a ja znów o pół-niedźwiedziu. Więc wracajac do Bayernu, to nie zgadzam się szanowny @ergonauto, żeby wizja świata i futbolu reprezentowana przez PSG miała zwyciężyć wizję świata i futbolu reprezentowaną przez Bayern, po prostu nie, nie zgadzam się, mnie się to, mnie to się nie podoba. Pierwszy stanę w najwyższej krzyżackiej wieży (ta "najwyższa krzyżacaka wieża" siedzi mi w głowie i nie mogę jej wyrzucić) i przysięgnę bronić sprawy Zakonu jako jego gość, kiedy 27.09. (chyba) nadejdzie czas. Przywdzieję zbroję, przywdzieję moją białą koszulinkę żonbobijkę i wzlęcę na skrzydłach Ribery'ego oraz Robbena, o ile mnie moja ukochana małżonka przy ziemi nie przytrzyma. Będę leciał i raził przeciwników z powietrza jak wczoraj Skrzydlaty Ramos, dopóki starczy mi sił, chcoćbym miał się okopać w polu karnym i czekać na kontrę Lewandowskiego.

Pan Lewandowski. Tu docieramy do ciekawej sprawy, interesującego wątku! Panu Lewandowskiemu - jak wynika z komentowanego wywiadu - bliżasza jest katarsko-paryska wizja świata niż wizja monachijska (oparta lub zbieżna częściowo z wizją wenegerowską - co czuję się zobowiązay wyraźnie podkreślić, jako staro-nowy wyznawca Arsenalu), ale żeby odnależć się w katarsko-paryskim porządku rzeczy, nasz kochany napastnik musi argumentowć z pozimu filozofii niemieckiej. Oto oksymoron (chyba - szukałem zastępstwa dla słowa "paradoks", nie śmiejcie się). Król złodziei będzie wyskakiwał więc z majtek - zresztą braku zaaangażowania to zarzucić Panu Lewandowskiemu nie można - jak niegdyś w jednym meczu Jakub Kosecki, a może nawet pofrunie jak Małysz Adam, co mu się ostatnio coraz częsciej zdarza, że leeeci pomimo braku progu, z którego mógłby się wybić.

I ja lecę za naszym kapitanem i tak sobie nieoczywiście myślę, że on mi trochę Dedala przypomina, gdy za nim wołam:

- Dedalu! Dedalu, czy ci nie żal?!

Nie słyszy.
-
2017/09/14 12:06:12
@stanislaw
"Pierwszy stanę w najwyższej krzyżackiej wieży (ta "najwyższa krzyżacaka wieża" siedzi mi w głowie i nie mogę jej wyrzucić) i przysięgnę bronić sprawy Zakonu jako jego gość, kiedy 27.09. (chyba) nadejdzie czas. Przywdzieję zbroję, przywdzieję moją białą koszulinkę..."

You're gonna put on an iron shirt and chase Satan out of Earth? Jako i Romeo przepędzi go z szatni na łazienkowskiej?
-
2017/09/14 12:15:06
"ten dylemat"

To jak wybór, czy Radwańska ma iść na siłownię, brać coś na zwiększenie masy mięśniowej - i walczyć o najwyższe cele, czy dryfować sobie w okolicach 10. miejsca w rankingu - i pozostać drobną, zgrabną, finezyjną ciułaczką.

Cieszy mnie, że - wbrew biciu tabloidowej piany przez media - reakcja szefostwa klubu na uberpiłkarzenie Lewandowskiego jest bardzo wyważona i spokojna. Nie sądze, żeby mu wlepiono mandat finansowy. No chyba, że po to, żeby media miały się czym ekscytować.
-
2017/09/14 13:09:43
"bliższa jest katarsko-paryska wizja świata niż wizja monachijska"

Warto tu oczywiście nie popaść w czarnobiałość. Że niby ciemna strona mocy, strzykawki z anabolicznymi katarskimi petrodolarami, kontra rycerze Jedi - Hoeness i Rummennige. Losy młodego Mario Skywalkera Goetzego i w ogóle polityka takiego drenażu Bundesligi, żeby Bayern na własnym podwórku nie miał z kim przegrać pokazują, jak bardzo znaczenie słowa "lojalność" szefowie Bayernu ograniczają tylko do terenu Monachium. Zresztą, na dłuższą metę jest to polityka zgubna także dla klubu: skoro nie ma z kim skrzyżować świetlnych mieczy w Niemczech, to nie ma z kim sprawdzić rzeczywistej siły Bayernu.
Oby tylko Lewandowski, na zakończenie kariery, nie westchnął gorzko - parafrazując Paula Celana - "Bayern jest mistrzem z Niemiec".
-
2017/09/14 13:21:04
"ten dylemat"

Mnie sytuacja bardziej przypomina wypierane Indian z ich rodzinnych ziem, przez potentatów budujących kolej żelazną.

"reakcja szefostwa klubu na uberpiłkarzenie Lewandowskiego jest bardzo wyważona i spokojna"

Oczywiście, bo to tacy sami profesjonaliści dysponujący wsparciem zawodowców na wszelkich pozimach jak Robert Lewandowski.

@martin.slenderlink

Ładny ten poetycki zawijas, ale nikogo nie zamierzam wypędzać. Przecież to tragiczna jest postać, tudzież w niektórych podaniach fantastyczna (profesor Woland). W każdym razie takie ujęcie tematu, jakoś zawsze bardziej mi pasowało.

Ale wracając do tematu, wracjąc! Otóż - po pierwsze - nie "łazienkowskiej" tylko "Łazienkowskiej", albowiem nazwy książęcych grodów piszemy zawsze wielką (L)iterą!!!

Po drugie, jedyny upadły anioł widziany ostatnio przy Łazienkowskiej wyfrunął szukać szczęścia do Pierusu i siedzą tam z Hasim, kotem Behemotem, naigrywają się z jesiotrów drugiej świeżości, które musieliby jeść w Wielkim Księstwie.
-
2017/09/14 13:24:34
Shift mi się nie wcisnął. Szybko smarowałem. Mea culpa (z niesmakiem).
-
2017/09/14 13:40:53
@ergonauta

"ten dylemat"

Minęliśmy się trochę widzę komentarzami w czasoprzestrzeni.

No oczywiście, że Indianie też coś tam za uszami mają, paru gości podobno nawet upiekli żywcem, i ponadto oczywiście są różni Indianie, ale koniec końców to Indianie, byli tu od zawsze i szanują las, jeziora oraz dziką zwierzynę. A żelazna kolej pragnie ten świat rozjechać, Indian pozamykać w rezerwatach, wystawiać w objazdowych cyrkach na dalszym i bliższym Wschodzie razem z wilkami i bizonami.
-
2017/09/14 15:34:00
[To jak wybór, czy Radwańska ma iść na siłownię, brać coś na zwiększenie masy mięśniowej - i walczyć o najwyższe cele, czy dryfować sobie w okolicach 10. miejsca w rankingu - i pozostać drobną, zgrabną, finezyjną ciułaczką.]

Sorry, że tak uciekam w off-topic, ale to jest już urban legend nie mający pokrycia w faktach. Z tegorocznego US Open: serwis Anastasiji Sevastovej (wg Wiki 169 cm, 65 kg - waga może być już nieaktualna, po zdjęciach widać, że schudła) w meczu z Szarapową miał prawie 200 km/h (max, średnio około 175 km/h). Radwańska (wg tej samej Wiki 173 cm i 56 kg) - serwis max 160 km/h, drugi serwis bez żadnego kicku, który potrafią atakować już przeciwniczki z drugiej setki WTA. To już naprawdę nie jest kwestia siły, to kwestia techniki, której Radwańskiej w tym elemencie, niestety, brak.
-
2017/09/14 17:12:52
"skoro nie ma z kim skrzyzowac swietlnych mieczy w Niemczech, to nie ma z kim sprawdzic rzeczywistej sily Bayernu"

ostatnio przegrali 0-2 z Hoffenheim, więc może jednak mają z kim krzyzowac miecze, jakkolwiek to brzmi ?

poza tym, mają 6 spotkań w Lidze Mistrzów, może i mało, ale Juventus we Włoszech wcale nie był w ostatnich sezonach w dużo lepszej sytuacji. Dośc zbliżone warunki będzie mieć takzę PSG w tym sezonie, też ma góra 2 rywali, z którymi będzie toczyć cięzsze boje [antycypując].

teoretycznie zaś w lepszej była Barcelona i na nic sie to jej nie zdało.

poza tym, Lewandowski mowi o "piłkarzach światowego formatu", jakich należy do Bayernu sprowadzić, i że "jak dotąd Bayern nie kupił nikogo droższego niż za 40 mln".

na przykładzie najlepszego zespołu świata w ostatnim czasie - ile Real wydał na Casemiro ?

coś jakby grosze.
i zrobili z niego klucz do swojej dzisiejszej pozycji w piłce nożnej.
bez niego to byłby inny zespół, co do tego nie trzeba chyba specjalnie nikogo przekonywać.

z kolei James Rodriguez, który był kupiony "po lewandowskiemu", czyli za godzilion euro i jako "światowy top", bo po MŚ mało kto myślał inaczej, okazał się kompletną pomyłką.

chyba, ze Lewandowski ma pretensje, że Bayern nie przebił PSG w walce o Neymara i Mbappe ?

cóż, moze ktoś wisi Bayernowi miliard z okazji reparacji czy czegoś takiego ?

Barca w ub sezonie miała w ataku nie tylko Neymara, ale i Messiego z Suarezem.
Jakoś nie pomogło na Juventus.

wcześnie nie starczyło też na Atletico.

jakby tak się dobrze przyjrzeć, to JUve i Atletico pokonując Barcelonę z tym atakiem tysiaclecia na czele, nie miało kluczowych piłkarzy w graczach "za więcej iż 40 mln ze światowego topu".

kluczowi gracze Juventusu i Atletico POZa kontekstem gry w SYSTEMIE Juventusu i Atletico byli/sa warci tyle, ile Casemiro poza kontekstem gry w Realu.

Lewandowski prezentuje myślenie zadziwające jak na gracza tego formatu. wydaje mu się, ze im wiećej kosztuje klocek, tym lepiej pasuje do układanki.

Lewandowski kompletnie ignoruje że nie cena klocka jest wazna, ale KSZTAŁT klocka.

jak się takich odpowiednich kształtem klocków uzbiera 11 i dorzuci jeszcze ze 3-4 na rezerwę, to powstaje układanka doskonała. I cena nie jest tutaj istotna.

PSG mając Mbappe i Neymara za te miliardy, ale w środku pola nie mając nikogo kto aspiruje do czołówki światowej [chyba ze ktoś taki urodzi się w trakcie rozgrywek, choć wątpię] skończy tak samo jak w poprzednich sezonach, czyli w końcu trafi na poukładany, dobry w defensywie team, który zaczopuje środek pola, odbierze mu zabawki, drożynie za miliard zabierze rytm gry i to będzie początek końca.

Lewandowski nie rozumie także jeszcze jednej podstawowej kwestii : Mbappe, Neymar i inne zabawki za miliardy, to są podstawy strategii biznesowej, czyli zarabiania przez klub na hajpie, reklamach, telewizji itd.

Ligi Mistrzów, a to podobno jest motywacja troski Lewandowskiego o wydatki klubu na transfery, nie wygrywa się rzucając miliardami, ale cierpliwie montując układankę z odpowiednio dobranych klocków.

jesli Lewandowskiemu naprawdę chodziłoby o klub, wyniki, LM i inne takie, to powinien apelować o zatrudnienie kogoś, kto te klocki umie składać, a co najważniejsze - wie jaka układanka powinna powstać, by ta układanka okazała się najlepsza w Europie.

Simeone, Allegri, Klopp, Conte i paru innych specjalistów do składania klocków w układnkę, która może nie zarabia kroci, ale na boisku sprawdza się świetnie, są zajęci, ale niech Bayern szuka, bo obecnie klockami bawi się u nich ktoś, kto powinien od dawna uprawiać swój zawód w Chinach albo Ameryce, a nie w powaznym klubie z wysokimi aspiracjami.

I zeby tradycji stalo sie zadość : pisałem o tym, ze Ancelotti, to dla Bayernu trener niewłaściwy, więc znów chętnie powiem, to co lubię najbardziej : ja to przewidziałem :]





-
2017/09/14 18:48:51
@martin.slenderlink
W kwestii Iron Shirt to jednak
www.youtube.com/watch?v=-JXqH52Hb_U
-
2017/09/14 22:01:24
Verratti to pilkarz swiatowej klasy. Srodek PSG.
-
2017/09/15 01:05:15
Lepiej mieć dylematy typu: czy Lewandowski powinien być stawiany w jednym szeregu z Messim i CR, niż: dlaczego znowu nasi siedzą na ławkach w zagranicznych, wcale nie najmocniejszych klubach, co było udziałem polskiego kibica przez długie lata.

Trzeba się z tego cieszyć, bo poza tym powodów do euforii specjalnie wiele nie ma (poza reprezentacją - też w dużej mierze dzięki RL). Niemal cała Europa gra w zasadniczej fazie pucharów, a wieczni improwizatorzy i bałaganiarze z tzw. ekstraklasy siedzą na d... w domu.
A latem pewnie i tak zrobią ze swoimi klubami to samo co zawsze.
-
2017/09/15 10:20:45
Komuś też blox zeżarł wczoraj trzy komcie? A w zasadzie zablokował, informując wesoło, że coś się zepsuło i czasami pewne rzeczy się po prostu psują?
-
2017/09/15 12:08:23
@qjaf

wg mnie, nie ma żadnych dowodów na to, ze Verratti to "klasa światowa", jak dla mnie, to mozę być najwyżej klasa Lique1, bo tylko w tej lidze w ogole się prezentuje.

na MS czy ME nie ma go, bo łapie kontuzje.
2 lata temu w 1/4 LM nie grał, bo miał kontuzję.

a rok temu był jednym z głównych aktorów kompromitacji 1-6 vs Barca. to właściwie jedyna informacja o poziomie jego gry na level, który "poziom swiatowy" wyznacza.

ofk, trudno nie dostrzec, ze to gracz posiadający wysokie umiejętności techniczne, ale na poziomie światowym trzeba jeszcze umieć ich używać pod presją rywala, stawki, oczekiwań otoczenia i kibiców.

może w tym sezonie Verratti jakoś potwierdzi swoje możliwości, póki co, wg mnie, pozostaje graczem dopiero aspirującym do światowej klasy.
-
2017/09/15 15:51:11
@ martin.slenderlink

Mnie wczoraj blox radośnie informował, że wszystko, co mam do powiedzenia, to spam.
Nawet się zamyśliłem samokrytycznie nad tą informacją.
-
2017/09/15 15:56:53
@Martin
Miałem tak parę miesięcy temu. Zacząłem zapamiętywać teksty przed wysłaniem, a wtedy już chyba nie wesoło, ale bezczelnie informował mnie, że "chyba jestem spamerem, skoro tak szybko wysyłam wiadomości". Zawziąłem się i po jakimś czasie mu przeszło.
-
2017/09/17 10:42:58
Swoją drogą, stawiam tezę, że brutalne niszczenie konkurencji w Niemczech i wyciąganie najlepszych piłkarzy obraca się przeciw Bayernowi jako potędze globalnej, bo:

1. Odbija się to na pozycji marketingowej Bundesligi, bo kto chce oglądać ligę, której zwycięzca jest znany przed startem,

2. Odbija się na potędze sportowej Bayernu, bo ta buduje się w sportowej rywalizacji z silnymi konkurentami _w kraju_. Wielki Bayern Heynckessa 2012/13 powstał jako reakcja na porażki z BVB.
-
2017/09/17 13:29:13
@up
A jeszcze większy Bayern Hitzfelda powstał, bo tak.

Bayernowi brakuje IMO świeżej krwi. Ile można opierać się na 2 podstarzałych choć wybitnych skrzydłowych? W tym aspekcie Lewy trochę racji ma, Bawarczykom odświeżenie składu jest potrzebne - nawet gdyby Anczelot miał zagrać na nosie krytykantom i zamieść konkurencję, co wcale nie jest takim Sci-Fi scenariuszem. Wszak to pod Włochem Alcantara zaczął grać na miarę oczekiwań. A makaroniarz to stary wyga - wie że formą we wrześniu/październiku sezonu się nie wygrywa.
-
2017/09/17 15:36:08
Czy "jeszcze większy" to bym polemizował, nigdy nie miałem przekonania, że tamten Bayern jest bezdyskusyjnie najlepszy na świecie (a ten z 2012/13 był), ale tak, poniekąd powstał w reakcji na BVB... Hitzfelda.
-
2017/09/17 18:32:49
W reakcji na Borussię Ottmara, to powstał co najwyżej Bayern Trappa. Bayern Hitzfelda to rywalizował z Schalke, jeśli upieramy się kogoś w Niemczech wskazać. A na szczyt wskoczył, podbierając mózg BVB - jej trenera, jednocześnie mordując konkurencję. Zatem nie ma jednoznacznie lepszych form osiągania sukcesu w warunkach Germańskich, a już na pewno nie jest nią teza o hodowaniu konkurencji.

Bayern Osrama wszyscy chcą pamiętać jako najlepszy i faktycznie w 2013 był - ale nie była to drużyna bez skazy ni zmazy - porażka z BATE, nerwowy rewanż z Arsenalem, i wcale nie taki znakomity finał. Wyskoczyli na szczyt i dość szybko z niego spadli. Gdzie Bayern Hitzfelda przez 3 lata był ścisłym Top-em, zatrzymanym przez Fergie time i równie wielką drużynę.
-
2017/09/17 23:21:42
Jeśli mówimy o nieznakomitych finałach, to ten z 2001 również nie był znakomity. Paradoksalnie Bayern przegrywał te finały, które powinien wygrać (99, 12, także 10), a wygrywał te, które powinien przegrać.