Blog > Komentarze do wpisu

Trauma

Legia Warszawa, Lech Poznań, Jagiellonia Białystok, Arka Gdynia, ekstraklasa

Nie istnieje w europejskich pucharach większe nieszczęście niż wdepnięcie w drużynę z Polski. Trochę frajdy niby masz – bo rywala opędzlowujesz, awans jest tu gwarantowany – ale potem robi się strasznie. Prędko okazuje się, ile zdrowia kosztowały cię wyniszczające batalie z przedstawicielami narodu, który nigdy, jak uczy historia, tanio skóry nie sprzedaje.

Piłkarze kazachskiej Astany zdołali przetrwać ataki Legii Warszawa, więc w kolejnej rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów wyglądali jak własne portrety pamięciowe. I w Glasgow przyjęli pięć goli.

Piłkarze azerskiej FK Qəbələ zdobyli dumny Białystok, więc w kolejnej rundzie eliminacji Ligi Europy wycieńczeni przegrali oba mecze z Panathinaikosem.

Piłkarze Utrechtu namordowali się z Lechem Poznań, więc zaraz potem – spłukani emocjonalnie, zgruchotani fizycznie etc. – oberwali od Zenita St. Petersburg.

Piłkarze Midtjylland przelali krew wojów najdzielniejszych z dzielnych, broniących honoru Arki Gdynia i dowodzonych przez charyzmatycznego hetmana Ojrzyńskiego, więc w następnej fazie kwalifikacji LE oberwali od cypryjskiego Apóllonu, przeciwnika przecież nieprzesadnie wymagającego.

Jeszcze raz: wszyscy, którzy wyeliminowali polski klub, odpadli z rozgrywek w następnej rundzie. Kto podnosi rękę na reprezentanta tzw. ekstraklasy, kopie sobie własny grób. Z tej traumy łatwo się nie wychodzi, już teraz mi żal bohaterów Sheriffa Tyraspol –  z awansu cieszyli się, głupki, nieprzytomnie – którzy po morderczych 180 minutach z Legią spróbują zachować godność w fazie grupowej LE.

piątek, 25 sierpnia 2017, rafal.stec
Tagi: ekstraklasa
Komentarze
2017/08/25 01:42:40
Gdybym mial wybrac tytuly filmow, ktore dosadnie charakteryzuja stan polskiego, excuse moi, futbolu to wybralym nastepujace: "Amator", "Przypadek", "Uspieni". A z seriali zdecydowanie "Twin Peaks". Szczegolnie 3 sezon - polski futbol to istna awangarda, pastisz, groteska i kryminal w jednym. Faktycznie polscy piłkarze przypominają agenta Coopera w stanie katatonicznym po wyjściu z Czarnej Chaty. Przedstawiciel polskiej mysli szkoleniowej, Jacek Magiera, moglby odgrywac role Pienkowej Damy (Waleta znaczy sie) gdyz jego komunikaty brzmia rownie enigmatycznie jak kultowej postaci. Swoboda interpretacji tego co widzimy tez jest wskazana...
Powyzszy tekst Rafała Steca jest niezwykle uniwersalny, bo niezaleznie od linii czasowej bedzie aktualny. Sa chlubne wyjatki: postawa Wisly Krakow Kasperczaka i Widzewa oraz Legii przed 20 laty... Reszta miala chwilowe przeblyski, ale na pewno nie olsnienia.
-
2017/08/25 01:54:10
Ja chyba postawiłbym na tytuł 'Czy leci z nami pilot?'
-
2017/08/25 02:07:44
Nie idzie im w Europie po zimowej przerwie - bo za długa, nie idzie im po letniej - bo za krótka... Może niech teraz grają bez przerwy? Albo niech nie grają w ogóle?
A może odczynić uroki, może dawać zawodnikom pumpernikiel?

Jakieś wytłumaczenie musi gdzieś być, bo przecież to nie wina szkolenia, zarządzania klubami i polskim futbolem w ogóle - to jest jasne od dawna, to wiedzą wszyscy. Znaczy wszyscy działacze, trenerzy, piłkarze.

To w końcu fachowcy, trzeba im wierzyć.

-
2017/08/25 02:10:45
PS. Co do tytułów - po co szukać w dalekiej przeszłości, lub za granicą? Jest na miejscu i na czasie (zawsze): "Świat według Kiepskich".
-
2017/08/25 07:53:44
Ten Real w zeszłym sezonie to miał szczęście, że w Warszawie zremisował, a nie wygrał - gdyby tak się stało, to w 1/8 z Napoli nie miałby czego szukać.
-
2017/08/25 08:56:17
E tam:
Tytanic
Nic śmiesznego
Dzień świra
Wesele
-
2017/08/25 09:10:22
@antropoid
Jakieś wytłumaczenie musi gdzieś być, bo przecież to nie wina szkolenia, zarządzania klubami i polskim futbolem w ogóle - to jest jasne od dawna, to wiedzą wszyscy. Znaczy wszyscy działacze, trenerzy, piłkarze.

Well...
bartoszcze.blox.pl/2011/08/Jak-zwykle-ale-czy-na-pewno.html
-
2017/08/25 10:50:14
Jak już tak znęcamy się nad trupem to przyznam, że mnie najbardziej fascynuje przypadek Rzeźniczaka. Skoro gościu traktowany w Legii jak piąte koło u wozu, spierdziela do azerskiej drużyny, która przecież nie sra kasą bardziej niż jakaś Astana czy Ludogorec (być może nawet nie bardziej niż Legia) i tam, jako zawodnik podstawowego składu awansuje do LM to może to nie jest kwestia tego mitycznego szkolenia? Skoro beznadziejnego przecież Hasiego biorą po wywaleniu z Legii od ręki do Olympiakosu, a ten im od ręki załatwia awans do LM to może to nie jest kwestia dobierania chu...owych trenerów? Może po prostu klimat w tym kraju jest taki, że tu się nikomu nie chce? Albo nie chce się bardziej niż wystarczająco do tego, by stąd spier...alać? I na koniec nachodzi mnie taka myśl, że to może nie tylko w futbolu tak jest...
-
2017/08/25 11:21:58
@qjaf

Propsuję za TP3, również oglądam namiętnie, w ostatnim odcinku (uwaga spojler!) katatoniczny Cooper chyba się wreszcie budzi, więc pozostaje nam czekać, aż to samo stanie się z polską piłką kopaną.

Co przeraża to to, że tam naprawdę jest sporo kadrowiczów, podobno (hahaha) piątej obecnie repry na świecie. Pazdan, Jędrzejczyk i Mączyński to przecież pierwszy skład tejże kadry. Gdzieś tam w okolicach ekipy Nawałki pojawiają się Kucharczyk czy Jodłowiec. Magiera to niby trenerska nadzieja Polski. Jak można prze***ać z Mołdawianami, kur*a!
-
2017/08/25 12:50:08
@bartoszcze

Jakich etranżerów się sprowadza - takich się ma. "Kariery" jakie ogromna większość z nich robi na Zachodzie po odejściu z Ekstraklasy raczej nie zostawiają złudzeń. Widocznie są skrojeni dokładnie na jej miarę, najwyraźniej polskich skautów nietrudno wprawić w cielęcy zachwyt.
-
2017/08/25 14:47:08
@salvatore82

Ale Pazdan, Jędrzejczyk, czy nawet Mączyński nie są od kreowania ofensywy - a to właśnie w tym elemencie gry i w Legii i w całej polskiej lidze panuje przeraźliwa, doprowadzająca do rozpaczy impotencja, która najbardziej wyłazi na widok publiczny właśnie w pucharach.
-
2017/08/25 15:52:19
"Kto podnosi rękę na reprezentanta tzw. ekstraklasy, kopie sobie własny grób" - może to kara za niehumanitarne traktowanie piłkarzy szczególnej troski?
@Stanisław
Trzymam za Ciebie kciuki. Mam nadzieję, że jakoś przeżyjesz wczorajszy wieczór, a przede wszystkim, że nie przepoczwarzysz się w rewolucjonistę...
P.S.
Wczoraj sam przeżyłem szok. Oczywiście nie z powodu meczu... - przebiegał mniej więcej zgodnie z moimi przewidywaniami. Szokująca była druga żółta dla Pazdana. Takie zachowanie chyba dyskwalifikuje kadrowicza?!
-
2017/08/25 19:08:12
Najlepiej stan polskiej piłki opisuje przykład Oresta Lenczyka.
Orest Lenczyk przez około 30 lat (niestety nie weryfikowałem tego dokładnie) zdobył 2 mistrzostwa kraju, 2 wicemistrzostwa i 2 trzecie miejsca (~30 lat / ~15 drużyn => po 2 razy każda pozycja w lidze;) ). Do tego 24 lata dzieliły 3. miejsce z Ruchem Chorzów i 2. z GKS Bełchatów. Jak trener z takimi wynikami utrzymał się w lidze przez tyle lat (przez pierwsze 25 lat 3 razy podium - znacznie poniżej wartości oczekiwanej przy losowaniu miejsc)?! Na dodatek jest on wysoko oceniany...
Czasem mam wrażenie, że wszystkie wyniki w polskiej lidze są przypadkowe. Właściwie tylko Legia Warszawa (zawsze w czołówce) oraz Wisła Cupiała (zawsze w walce o tytuł) miały jakieś stałe miejsce. Ciekawe jakie są odchylenia standardowe?
Niestety liga to nie konkurs szopenowski. Trzeba przyznać wszystkie miejsca od 1. do ostatniego.
-
2017/08/25 23:14:59
@antropoid

Niemniej jednak... Ci piłkarze nie wyglądali ani o jotę lepiej niż gracze Sheriffa.
-
2017/08/26 09:46:10
@alp61

Ech, stary druhu. Cóż mam odpowiedzieć. Pisał ostatnio Kuczok o polskich piłkarzach klubowych, jako o szkieletów ludach. A ja hardo stawałem mu jako ość w swojej głowie, z której też taran chyba uczyniłem, że dzieckiem w kolebce, że przecież łeb urwiemy hydże.

Stanął pochód Wielkiego Księstwa w Przełęczy Kiszyniowskiej, gdy - słusznie piszesz - Pazdan głupkiem z konia spadł, a na szachownicy zabrakło hetmana. Remis wiecznym szachem i pa pa.

Zapomnij, że jest długi wieków przedział, gdyby spytali tak, ten młody zdusi centaury. Przepraszam, wszystko mi się miesza. Dycham chyba jeszcze tylko dlatego, że @rafal.stec mnie podłączył powyżej pod kroplówkę z ożywczym i życiodajnym, radosnym śmiechem.

Michał "2PiEr" Zachodny pisze, że to szansa na reset. Ma rację. Tylko błagam, niech ktoś przy okazji kurwa (przepraszam) załaduje jakiś nowy system operacyjny, bo "Nie poddawaj się ukochana ma 2.0." tak przystaje do dzisiejszych piłkarskich czasów i możliwości Legii, jak Waszczykowski do MSZ.
-
2017/08/26 09:58:43
Borze mój. HYDRZE!!! Zasługuję na bana.

Proszę o niski wymiar kary, zachodzą przesłanki nadzwyczajnego złagodzenia kary. Jeszcze raz bardzo przepraszam.
-
2017/08/26 12:35:22
@Stanisław
Nie posypuj głowy popiołem. Nie zasługujesz na bana. Nie zachodzą też "przesłanki nadzwyczajnego złagodzenia kary" bo nie ma przestępstwa, a nawet wykroczenia.
I w pełni podzielam Twój pogląd, że nie wystarczy reset. Potrzebny jest nie tylko reset, ale i nowy program operacyjny.
Od lat obserwuję w trudniejszych momentach napinanie piłkarskiej przepony, a wiadomo co z jej napinania wychodzi. Przed rewanżem Legii napinanie było widoczne gołym okiem w wypowiedziach drużyny, klubu i mediów. Sięgnięto nawet po tak mało-sportowy argument jak katastrofa budżetowa.
W naszej piłce napinaniu przepony towarzyszy dodatkowo piłkarski paraliż woli i umysłu, a do tego arogancja (jesteśmy lepsi). Nawet jeżeli jest to oczywista oczywistość, to zapominamy, że to trzeba jeszcze udowodnić na boisku. Inaczej nie potrafię sobie wytłumaczyć tego co Legioniści grali w rewanżu, a także wielu innych "bohaterskich i ofiarnych" katastrof w naszej nie tylko klubowej piłce.
Mam ich dosyć. Tak samo jak gry w punkty, zwycięskich remisów. Marzy mi się, że będziemy zawsze grać na wygrać, a nie na nie przegrać, że "balans" wyznaczać będzie styl gry Łukasza Piszczka. Owszem z tym się wiąże ryzyko. Czasami nie będzie nas z tyłu bo będziemy z przodu, czasami nie zdążymy za kontrą rywala, czy zmęczeni intensywnością gry popełnimy błąd. Ale to jest cena zwycięstwa. Czasami trzeba ją zapłacić, żeby można się cieszyć takimi zwycięstwami jak z Niemcami w Warszawie.
P.S.
Casus Ministra pasuje jak ulał.
-
2017/08/26 12:36:35
Jak długo każdy klub, który tutaj wygra ligę, będzie robił czystki w szatni przed sezonem, awanse do LM będą pojedynczymi wybrykami od czasu do czasu, a do LE też rzadkością.
Chyba, że po pozbyciu się kluczowych graczy kluby będą na ich miejsce sprowadzać faktycznie wartościowych zmienników, a nie jak Legia - utykających rekonwalescentów, albo zapasionych wczasowiczów, zdolnych do gry najwcześniej za kilka miesięcy.
-
2017/08/26 13:51:10
Się trzeba było przyzwyczaić. Był na to czas.
Jeśli ktoś nie zdążył, niech się nie martwi: czego jak czego, ale czasu na przyzwyczajenie się do bęcków to naszej kopanej-klubowej nie zabraknie.
W każdym roku jest kilka dni świątecznych i o wiele więcej dni zwykłych. "Szarych"? Chyba wszyscy mamy w głowie zbitkę "zwykły, szary dzień".
To, co przytrafia się reprezentacji Polski, jest rodzajem święta. Raz bardziej, raz mniej udanego, ale święta. Piłka klubowa to codzienność.
Kiepsko radzimy sobie z codziennością. Nie radziliśmy sobie z nią nawet wtedy, gdy "zgniły Zachód" nie pozbawiał naszych klubów najlepszych kopaczy. Reprezentacja bywała wielka, ale kluby... Incydent Legii, incydent Górnika, incydent Widzewa to wszystko, czym możemy się pochwalić w historii klubowej piłki kopanej. Jak na te kilkadziesiąt lat - niewiele.
Analogie z innymi grami zespołowymi zwykle nie mają większego sensu. W tym przypadku odrobinę sensu dostrzegam.
Polska siatkówka klubowa miała niedawno swój "srebrny wiek". Taką ogromną szansę od życia. Dlaczego nie udało się (i już się chyba nie uda) przekształcić tego "wieku" w "złoty wiek"? Bo komuś, a właściwie wszystkim wydawało się, że święto, samo z siebie będzie trwało wiecznie. Tak się tym świętem ucieszyliśmy, że do dziś nam szumi w głowie i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zaczyna się kac. Konsumowaliśmy i skonsumowaliśmy. Jeszcze dojadamy resztki, więc "po co panikować"?
Mieliśmy niezły kapitał początkowy (finansowy). Mieliśmy nowoczesną infrastrukturę. Mieliśmy najlepszy na świecie (acz niedoskonały) system sędziowania. Mieliśmy pełne hale. Mieliśmy najlepszą technicznie (dla siatkówki) telewizję. Mieliśmy nawet determinację w równaniu do najlepszych. Mogliśmy mieć najlepszą ligę świata. I co? I jest coraz gorzej. Zalało nas przeciętniactwo. Dobre założenia szlag trafił. Powodem było: "Jakoś to będzie. Przecież jest dobrze".
Jak sprawić, żeby "zwykła" codzienność nie była "zwykłą szarą codziennością"? A może wystarczy cieszyć się tą "zwykłością"? Może "zwykły dzień" nie musi być "szary"?
Naszym największym nieszczęsciem jest zawiść. Kopacz nożny Ofoe nie mógł zostać w Legii, bo jest wart tyle, że jego koledzy z drużyny pękliby z zawiści. Nawet nie z zawiści, że z piłką radzi sobie lepiej niż oni. Z zawiści, że tyle mu płacą.
Wczoraj był mecz siatkarski Niemcy-Włochy. Georg Grozer Show. Czy Grozer był wart 500.000 euro rocznie? Był. Czy Resovia miała takie pieniądze? Miała. Widzew na Bońka nie miał pieniędzy. Resovia na Grozera miała. No i srebra nie udało się zamienić na złoto. Zabrakło kilku zagrywek Grozera. Oczywiście, nie ma pewności, że te zagrywki by trafiły.
Tego nie da się już odwrócić, ale można wyciągnąć jakąś lekcję. Za rok skończy się kontrakt Leonowi. Czy ktoś ma jakiś pomysł? Czy ktoś ma pomysł, żeby zwykły dzień nie musiał być szary?
Ciekawe, jakie gwiazdy/gwiazdeczki, jakich dobrych kopaczy już dziś upatrzyły sobie polskie kluby na mecze w europejskich pucharach w następnym sezonie. "Jak awansujemy do pucharów, to się zobaczy. Dziś to nie ma sensu, bo przecież przed nami tak dużo zwykłych, szarych dni. Najpierw ktoś musi ogłosić, że jest święto i dopiero wtedy zaczną się świąteczne zakupy". "Czyli "Może się uda". Czyli "Jakoś to będzie".
Gdzie jest Legia z sezonu 15/16, czyli gdzie jest zespół, który potrafił grać w piłkę? Jakoś to było w w sezonie 16/17. W obecnym już "jakoś to" nie było.
O pozostałych miernotach (czyli polskich klubach kopanej) nie ma sensu pisać.
Nie ma wyjścia: trza robić święto z Mistrzostw (mentalnego) Zadvpia Europy.
-
2017/08/26 17:52:33
@stanisław
Nie na bana, tylko to pierwszy znak ostrzegawczy że gdzieś Ci się plącze ten Niemiec który podbiera właściwe litery.
-
2017/08/26 17:52:37
@Repres
"trza robić święto z Mistrzostw (mentalnego) Zadvpia Europy" - Zapomniałeś tylko, że naszym ligowcom gra przeszkadza w przygotowaniach...
Proponuję "patent" który od paru lat pozwala mi cieszyć się piłką. Oglądam mecze naszych piłkarzy występujących w zagranicznych ligach. Jeżeli nawet nasi mają gorszy dzień, to i tak zobaczę kawałek niezłej piłki.
P.S.
Kilkanaście minut temu skończył się mecz Bayernu z Werderem. Werder postawił autobus, Bayern gra jeszcze może luksusową ale jednak "kaszanę", natomiast Robert (w powszechnej opinii daleki jeszcze od swojej normalnej formy) uraczył dwiema bramkami... - jedna piętką, a drugą siatką założoną obrońcy po wcześniejszym rajdzie z piłką z 40 metra pomiędzy czterema Bremeńczykami. Kibic może żyć!
-
2017/08/26 22:55:38
@bartoszcze

O wieszcz w mordę! To Karl Heinz Schneider! Rozmawiałem ostatnio z Kodżiro i miałem wrażenie, że ktoś wykopuje mi polskie literki zza pleców jakby, a to Niemiec właśnie! No kto inny, kto inny mógłby się skradać w cieniu Tsubasy?