Blog > Komentarze do wpisu

Paulinho jako mem

W ostatnich dniach prawie nie zerkałem do internetów, ale dzisiaj zerknąłem i natychmiast zalało mi uszy gromadnym, podawanym w wielu językach rechotem z naiwności Barcelony, która wyrzuciła w błoto 40 mln euro. Zapłaciła tyle za kopacza z ligi chińskiej, znaczy wpuściła do szatni urągającego jej godności patałacha, znaczy rządzą nią skończeni idioci, znaczy ubiła w najgorszy w dziejach futbolu.

Od razu przyznaję: nie mam wyrobionej mocnej opinii o minionych kilkunastu czy choćby kilku miesiącach w karierze Paulinho. Na chińskie boiska nie patrzę wcale, widuję go tylko w reprezentacji Brazylii. Skrajnie krytycznie oceniam zarazem działania szefów katalońskiego klubu, którzy od dawna zachowują się jak sabotażyści, pogrążając Camp Nou w chaosie. W gwałtownej reakcji na transfer brazylijskiego pomocnika wyczuwam jednak klasyczną stadną panikę – a może histerię? Działa tu też frustracja po utracie Neymara – w której kwestie merytoryczne nikogo nie interesują. Albo przypomną ci odpowiednio dobranym wideo, jak straszliwie zawiódł Paulinho w Tottenhamie, albo chlapną, że Real Madryt przechwycił przed dwoma laty zjawiskowo zdolnego Marco Asensio za 3,9 mln, kwotę dziesięć razy mniejszą. Jeden gigantyczny mem i kręcenie beki, w Barcelonie pogłupieli, w Barcelonie rozdają miliony za okręgówkę.

Nie wiem, czy spowodował to odwyk od wokółtransferowego jazgotu w nowych mediach, w każdym razie poczułem się walnięty siekierą w łeb.

Paulinho to absolutnie podstawowy piłkarz odnowionej reprezentacji Brazylii, która szaleje w eliminacjach mundialu jak, nie przymierzając, drużyna Adama Nawałki – tyle że „Canarinhos” brykają w morderczej strefie południowoamerykańskiej. Paulinho w tych rozgrywkach nie opuścił boiska od 450 minut, zresztą biega w kadrze obok Casemiro, jednego z bardzo chwalonych ostatnio bohaterów Realu Madryt. Paulinho uchodził za niezbędnego w swoim dotychczasowym klubie Guanghzou Evergrande (4461 z 4700 minut w dwóch najnowszych sezonach ligi chińskiej), który jak zwykle mierzy w triumf w azjatyckiej Champions League, więc nie miał powodu się go tanio pozbywać. Ile zatem powinna w tym wypadku wynosić „rozsądna” cena, skoro Neymar kosztował 222 mln, skoro cały świat wie, ile Barcelona zainkasowała i tym samym ma do wydania, skoro nikogo nie wzruszy, jeśli Barcelona jutro rzuci za Coutinho, innego członka brazylijskiej kadry, okrągłe 100 mln?

Sporządzenie wszelkich rankingów wszech czasów – w typie: „Paulinho to czwarty najdroższy gracz w historii katalońskiego klubu” – straciło ostatnio sens. X kosztuje znacznie więcej tylko dlatego, że kupuje się go dzisiaj, a nie wczoraj. Można kwestionować sportową zasadność ściągania Brazylijczyka (tłok w środku pola, los Sergiego Roberto etc.), można przy dużej fantazji uważać trenera Ernesto Valverde za ofiarę losu, wręcz należy wściekać się na głęboką niespójność transferową katalońskich menedżerów, która daje drużynie przeciętniaków, a odbiera Thiago Alcantarów i Bellerinów. Paulinho to jednak posunięcie dopiero do zweryfikowania, enty reprezentant „Canarinhos” na Camp Nou, z oczywistych względów dość kosztowny. I absurdem jest posądzanie kogokolwiek przy minimalnych władzach umysłowych, że sprowadził tego gracza „zamiast” Marco Verrattiego, czyli wymarzonego spadkobiercy Xaviego, którego ponoć „nie potrafiono” podebrać Paris Saint-Germain.

To o tyle nieuczciwe, że paryżanie są przeciwnikiem, jakiego nie było, najpotężniejszym z możliwych, przy którym przerażający kiedyś Roman Abramowicz – też obcy wpraszający się do europejskiej czołówki – karleje do gołodupca. Jeśli katarscy właściciele PSG wykładają 222 mln na Neymara, przygotowują się do porównywalnego skoku na Kyliana Mbappé i jawnie szydzą z Finansowego Fair Play, to znaczy, że znajdą wystarczająco dużo determinacji, by skutecznie przytrzymać również Verrattiego. Sama Barcelona, zasadzając się na niego, zasugerowała, że to potencjalnie najlepszy rozgrywający na świecie.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/08/14 23:07:13
Panie Rafale, na czym majątek zbił Roman Abramowicz, bo chyba zapomniał Pan wspomnieć. ;)
-
2017/08/15 02:34:35
@ytuch Pociąg, czy nie - jakie to ma znaczenie? W tym przykładzie chodziło tylko o pokazanie majętności.
-
2017/08/15 10:25:05
Kolejny, zdrowy głos rozsądku wśród ekspertów piłkarskich. Powiem więcej, jak się prześledzi linie pomocy Barcy, to można dojść do wniosku, że Paulinho może być jej najlepszym ogniwem. To tylko pokazuje jak karykaturalne są śmiechy zwłaszcza sympatyków Barcy.
-
2017/08/15 16:17:34
Faktycznie mało prawdopodobne wydaje się, że Barca zakupiła "kuśtyczka" do linii pomocy, a gra w reprezentacji Brazylii daje Paulinho na dzień dobry mocną legitymację, przynajmniej jeśli chodzi o umiejętności techniczne.
Natomiast oczywistością jest, że PSG rynek transferowy wyrzuca na nową wręcz kosmiczną orbitę. I to nie tylko dlatego, że cena za Neumara jest absurdalna, nawet jeżeli uznać ją za racjonalną z punktu widzenia Katarczyków (poprzedni wpis Rafała), ale przede wszystkim dlatego, ze wymyślili patent na obejście Fair Play, który jednak był ograniczeniem szaleńczych kaprysów.
Kolejny raz jesteśmy świadkami pogrzebu (nie tylko w sporcie) regulowania rynku finansowego administracyjnymi metodami.
-
2017/08/15 18:25:50
@ytuch
Ukradł pociąg, oczywiście, ale nawaliłem!
-
2017/08/15 19:39:43
@Rafał
Jak mogłeś? Dziennikarz sportowy, specjalizujący się w kopanej i pomija taki istotny dla piłki fakt...
-
2017/08/15 20:51:00
Uf! Wszystko naprawione!
-
2017/08/15 21:31:01
Alpie, FFP to służylo w dużej mierze, co zauważył kiedyś Szanowny Gospodarz - utrwalaniu istniejącej hierarchii. Pora na zmiany.
A co do Paulinho, to śmieją się z niego tylko ci, co się na piłce nie znają, więc właściwie nie ma tematu.
-
2017/08/15 23:04:12
@ Grzespelc
I chyba nie rezygnują. Jak wynika z dzisiejszych doniesień, Hiszpanie się poskarżyli i transfer będzie wałkowany. Ale chyba mają niezły zgryz, bo rozstrzygnięcie zapowiadane jest dopiero w przyszłym roku.
-
2017/08/16 09:15:26
@alp61
Chyba nie ma co się dziwić. Stracili jedną z trzech największych gwiazd swojej ligi. Cios otrzymała Barcelona, ale także Real, który przegra starania o Mbappe. Jak sytuacja nie zmieni się, to w perspektywie długofalowej mogę sobie wyobrazić, że kluby hiszpańskie będą znaczyły w Europie tyle co zespoły włoskiej Serie A.
-
2017/08/16 11:45:58
"Ukradł pociąg, oczywiście, ale nawaliłem!"

Spieszę wyjaśnić tytułem uzupełnienia, aby nie doszo do niepotrzebnych wątpliwości, iż to raczej nie był ten sam pociąg, który gonił Witek Długosz. Ale tak naprawdę, to nie wiadomo.

"Paulinho"

Im mniej racjonalnie, im bardziej na straconej pozycji, tym godniejsza obrony wydaje mi się sprawa. Tak więc nieważne czy racjonalnie czy nieracjonalnie, ale trzymam za Ciebie kciuki Paulinho!

"Barcelona"

Ruszyłem na Południe, by stanąć razem ramie w ramię z Tobą Barco, broniąc świata przed Królewskimi Argonautami. Jeśli nie pogubię się w drodze do Ciebie w Labiryncie Fauna - możesz na mnie liczyć.

"Arsenal"

Jednocześnie ruszyłem na Północ, aby stanąć na Murze obok Mesuta Rozenkranca i Alexisa Gildensterna, aby patrzeć jak Arsene tnie z zemscie swoich przecwiników, mieczem wykutym przez samego Hatori Hanzo.

"Książę Legia"

I nigdzie nie musiałem się ruszać, aby śpiewać pieśń razem z Księciem Legią. Ciebie Książe nigdy nie opuściłem i nigdy nie opuszczę, jak to zrobił Pierwszy Herold Księstwa. Tak mi dopomóż Hernie Wędkarzu!

Naprzód Legio! (BTW nie mogli do jasnej anielki postąpić jakoś tak tradycyjnie i za hasło dać po prostu "Naprzód Legio!" zamiast tego idiotycznie brzmiącego "Mocno Legia"?) Przygotuj przeciwko Szeryfowi swe rewolwery, albo najlepiej - garść dynamitu!

414
-
2017/08/16 12:26:53
@Stanisław
W zasadzie to dobrze, że na naszej "stacji" od czasu do czasu pojawi się "jakiś pociąg". A czasami to nie jest nawet widmo. Od razu robi się weselej...
Oczywiście nic nie jest w stanie przesłonić emocji sportowych. Co sezonowej epopei transferowej do nich nie zaliczam. Traktuję ją jako nieodłączne zjawisko współczesnej piłki, czasami miłe, a czasami niekoniecznie.
-
2017/08/17 01:50:45
Ja patrząc na politykę personalną tego klubu też czasem miewam wrażenie, że zarządzają nim niezbyt rozgarnięci.
-
2017/08/17 22:33:51
@up
To popatrz na Legię lub Lecha - od razu zmieni Ci się perspektywa ;)
-
2017/08/18 00:05:47
Oj, narażę się Stanisławowi i innym fanom Legii, ale nie mogę nie podzielić się z wrażeniami, które nękały(!) mnie w czasie oglądania dzisiejszej ofiarnej walki Legionistów z piłką.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że wczoraj popełniłem koszmarny błąd... - przygotowując się do dzisiejszych emocji obejrzałem mecz Napoli z Niceą, mecz pełen wymian z pierwszej piłki na niesamowitej prędkości. Odradzam to (także jakiejkolwiek piłki w wykonaniu drużyn zagranicznych) każdemu kto chce uniknąć zawału, bo w takiej sytuacji trudno jest uniknąć porównań oglądając zmagania naszych kopaczy. Myślę, że dla zachowania zdrowia psychicznego należy przynajmniej na kilka dni przed pucharowym meczem naszych piłkarzy ograniczyć się wyłącznie do oglądania naszej ligi.
Na tle wczorajszych wrażeń dzisiaj wybijała się niesamowita determinacja z jaką Legioniści próbowali przyjąć piłkę tak, żeby nie odskoczyła im od nogi i nie padła łupem rywala. Nawet trzymanie odległości co najmniej 4-5 metrów od przeciwnika nie pomagało. Od razu przypomniała mi się entuzjastyczna wypowiedź Maćka Żurawskiego z przed lat, który chwalił się jak to Leo Beenhakker uczy naszych wybitnych reprezentantów gry na dwa kontakty. Szkoda tylko, że tą umiejętność potrafili przenieść do klubowej piłki tylko przy wymianie podań na stojąco. Może gdyby się bardziej postarali dzisiaj nasi piłkarze byliby na etapie zgłębiania tajemnicy gry z pierwszej piłki.
Natomiast nie sposób nie docenić niesamowitego wysiłku jaki Legioniści włożyli dzisiaj w próbę wykonania dokładnego podania. Nawet jeżeli podanie mierzone metodą łokciową (dokładniejsze metody pomiaru to chyba jednak zbyt wysokie wymagania) trzymało azymut, to i tak obijało się o rywali pomimo, że nie sprawiali oni wrażenia, żeby specjalnie im zależało na utrudnianiu życia Legii.
Oczywiście moje wrażenia mogą być mylne i mieliśmy do czynienia z kolejnym spiskiem bogatych klubów, które chcąc wyeliminować naszych dzielnych kopaczy z pucharów, podrzuciły Legii przed meczem sfiksowaną piłkę. Przecież to było istne szaleństwo co ona wyprawiała przy każdej próbie przyjęcia czy podania: - te już nie żabie, ale wręcz pchle (skacze 300 razy wyżej niż ma wzrostu) odskoki, te niesamowite rotacje, parabole... a to co zrobiła przy wybiciu przez Pazdana z własnego pola karnego, to przecież rekord Guinnessa.
P.S
Po dzisiejszym meczu niezbędne jest wprowadzenie przez PZPN rekomendacji do "Narodowego Programu Rozwoju": - do stosowania we wszystkich grupach wiekowych pod warunkiem, ze piłka nie przeszkadza ich piłkarzom w bieganiu po boisku.
-
2017/08/18 00:54:35
Od paru lat "odjeżdżają reszcie ligi" i odjeżdżają - i odjechać nie mogą, bo dalej się od niej nie różnią.
-
2017/08/18 10:24:03
Ciekawe jakie wnioski po wczorajszym meczu ma Nawałka? Oczywiście zakładając, że nie wyszedł/usnął po pierwszej połowie.
-
2017/08/18 12:47:19
@alp61

Nie widzę racjonalności w obrażaniu się na prawdę stary druhu. Jedynie stan trudnej do zdefiniowania - głębokiej bezwładności, uchronił mnie wczoraj przed przeprowadzeniem szarży na najbliższą ścianę. A może to małżonka mnie przytrzymała w ostatniej chwili koszulką żonobijką - tak dokładnie, to nie pamiętam.

W każdym bądź razie, na pewno było tak, że po pierwszej połowie podniosłem się z kanapy, zawalczyłem o równowagę, a następnie odwróciłem wzrok od Palantira i zobaczyłem po drugiej stronie kuchni, jak Gandalf Szary prowadzi księcia Legię do magicznych wrót w skale i tako rzecze (o rety, a może to był Zaratustra? - nie nie, niemożliwe) do niego:

- Tu jest napisane w języku elfów: "powiedz przyjacielu i wejdź".

Na co jego książęca mość, który w zeszłym sezonie odebrał przecież ze szlachetnego języka wiecznych istot jakieś tam korepetycje, dumnie podnosi głowę, przybiera - jak zwykle - niezwykle patetyczny wyraz twarzy, jakby miał za chwilę recytować "Redutę Ordona", a następnie wydaje z siebie głos, mówiąc teatralnie, a rozkazująco:

- Mełłon!

I wtedy te wszystkie gobliny i orki zza ściany w śmiech. No to ja ruszam w sukurs księciu: - Ja rozbiję ten mur własną głową! krzyczę. Szykuję się, szykuję, rozpędzam, biegnę, widzę podskakującego Kucharczyka, głowa pochylona, już mam uderzać ("uderzaj Stanisław!" - słyszę w łepetynie), ale szarża kończy się tak jak zazwyczaj, czyli ostatecznie wzięłem i utonąłem w Elsterze, ale tak naprawdę to - jak już wspomniałem powyżej - nie wiadomo.

Podobno książę Legia cały czas stoi pod tą magiczną bramą i jeśli tak jest w istocie, to prawdopodobnie zrozumiał, że nie uda mu się prawidłowo wymówić "przyjacielu" w języku księżycowym bez przednich zębów, więc czeka na garść dynamitu. Niestety John Mallory pracuje teraz dla Olympiakosu.

Nic to! Nie martw się książę! Stoję przy Tobie! Nie poddawaja sie ukochany! Jak wezmę za tydzień rozbieg, na pewno razem rozbijemy ścianę do Zjednoczonych Królestw Starego Porządku. Tylko weź się wreszcie obudź. No proszę Cię, obudź się wreszcie, mój ty pół- niedźwiedziu.

414

-
2017/08/18 12:49:20
@alp61

Aha, zapomniałem dodać. Nie widzę racjonalności w obrażaniu się na prawdę, ale... - żeby nie było - obrażony jestem na Ciebie jak cholera. I wściekły!
-
2017/08/18 16:04:51
@ Xavrasw
Dla nikogo na blogu nie jest tajemnicą, że po Euro miałem pretensję do Nawałki o grę "na nie przegrać" zamiast "na wygrać". Oczywiście umiejętności techniczne kadrowiczów są wyższe niż legionistów, ale dziury też są.
Widząc wczorajszą minę Nawałki zastanawiałem się czy dociera do niego, że dyscypliny taktycznej i zagrań w stylu przecinaka łatwiej nauczyć w trakcie krótkiego zgrupowania niż operowania piłką.
P.S.
Jakiś czas temu czytałem wypowiedź Hamsika, że Piotrek Zieliński przejmie po nim stery w Napoli. Przedwczoraj w trakcie meczu Napoli utwierdziłem się w przekonaniu, że to nie było tylko kurtuazyjne ble...ble.
-
2017/08/18 16:15:28
@ Stanisław
Rozumiem, rozumiem i wybaczam. Proszę Cię żebyś tylko uwzględnił, że odpuściłem ścianę (co pewnie obu naszym małżonkom by się nie spodobało), a wyładowałem się na klawiaturze.
"Mełłon" przepyszny. Jednak przednie zęby to trochę za mało. Boję się, że drzwi do krainy piłkarskich umiejętności są przed legionistami lepiej zabezpieczone... - bez pomocy drozda się nie obejdzie, a i jakiś magiczny klucz by się przydał.
-
2017/08/18 17:06:21
Ostatnim tak wyszydzanym transferem, był Rudy Mathieu, który jednak spisał się ostatecznie wcale sprawnie. Wątpię powtórzenie tamtej historii, tj tryplet, ale Brazylijczyk może okazać się równie sprawnym piłkarzem.

Prezentacja Paulinho dodała oliwy do ognia, odkopano też, że w Tottkach określano go najgorszym piłkarzem ever. Ma to potencjał na piękną historię, gdyby zatańczył na nosach krytyków(czego jako fan Realu, mu nie życzę ;). Copa Libertadores w 2012, AFC CL 2015, wszystko nabiera sensu... xD

Nawiasem, straszne idiotyczne są artykuły w stylu "paulinho 4 najgorszym piłkarzem Barcelony". Staje mi przed oczami magiczny nagłówek z końca 2012, określający Modricia największym niewypałem transferowym w La Liga. Idiotyczne jest dla mnie waloryzowanie umiejętności piłkarza przez cenę. To znaczy, oczywiście, należy to robić, ale rozliczać z tego tych którzy płacą, nie piłkarza. Co ma taki paulinho zrobić? Stwierdzić, "eee, sory, ja 40 kawałków wart nie jestem, walić kontrakt, pójdę za 20, żeby fajniej to w mediach wyglądało."?