Blog > Komentarze do wpisu

Milan po twardym resecie

AC Milan

To była czystka, jaka w futbolu na najwyższym poziomie prawie się nie zdarza. Totalna, obejmująca wszystkie poziomy klubu. Ale mediolańczycy czują się dzisiaj, na starcie ligi włoskiej, największymi wygranymi lata 2017.

Niesie ich entuzjazm, może nawet mocniej – unosi ich euforia, narkotyczny haj. W piłce możesz odlecieć, zanim cokolwiek wygrasz, ponieważ istnieją transfery, czyli obietnica zwycięstw, fetowane jak gole i czyniące międzysezonową przerwę równie ekscytującą jak sezon. Efekt potęguje jeszcze suma wydanych na graczy pieniędzy, kolejny fetysz współczesnego futbolu – im pokaźniejsza, tym wyższą wywołuje gorączkę. A Milan zapłaci(ł) za transfery blisko ćwierć miliarda euro. Gdyby nie szaleństwo Katarczyków wokół Neymara, warte 222 mln, byłby tego lata najbardziej rozrzutnym uczestnikiem rynku na świecie. Szasta ten sam Milan, który od lat desperacko wyszukiwał promocji, możliwe najtańszych okazji, piłkarzy do wzięcia za darmo lub gdzie indziej niechcianych. I z mocarstwa ze szczytów Ligi Mistrzów skarlał do przeciętniaka niewpuszczanego na podium ligi włoskiej.

Teraz odnowił praktycznie całą szatnię. Z podstawowej jedenastki z ubiegłego sezonu ostaną się jedynie najzdolniejsi młodzieńcy – obrońca Alessio Romagnoli oraz bramkarz Gianluigi Donnarumma, którego zatrzymanie szefowie klubu także klasyfikują jako wspaniały transfer. Uczynili go najwyżej opłacanym nastolatkiem w futbolu (6 mln, a właściwie 7 mln za sezon), ale nie żałują, przekonują, że ubili doskonały interes, bo Paris Saint-Germain oferowało mu pensję ponaddwukrotnie wyższą. W domyśle: nawet jeśli chłopaka w przyszłości utracimy, to za gruby szmal.

Twarzą personalnej rewolucji został Leonardo Bonucci. Bodaj najbardziej spektakularny transfer od 2002 roku (mediolańczycy wyjęli wtedy z Lazio Alessandro Nestę), bo potem Kaká czy Thiago Silva przybywali jako gracze stosunkowo nieznani i sławę zdobywali dopiero na San Siro, a Zlatan Ibrahimovic czy Ronaldinho – jako odrzuceni przez Barcelonę, ten ostatni przywiózł ze sobą nawet wydatną nadwagę. Bonucci to inna skala, ruch bezcenny merytorycznie i psychologicznie, wspaniale nadający się na sztandar nowej epoki. Po pierwsze, rozbita została najsilniejsza i najdłużej współpracująca ze sobą linia defensywna na świecie, chroniąca pola karnego Juventusu od 2011 r. Po drugie, mediolańczycy nie pamiętają już, kiedy mieli prawo nazywać jakiegokolwiek swojego piłkarza „numerem jeden na świecie”, a teraz to przyjemne prawo bezsprzecznie zyskali (nawet jeśli nie każdy się zgodzi) – co więcej, pozyskali kapitana z autentycznym autorytetem, postać niewidzianą na San Siro od lat. Internet już obiegło wideo sprzed meczu kwalifikacji Ligi Europy, na którym 30-letni Włoch podniośle przemawia do złączonych ramionami piłkarzy, uroczyście ogłaszając, że rozpoczynają misję ponownego wynoszenia Milanu na szczyt.

Czy nowy lider utrzyma – lub prędko osiągnie – poziom z gry w Juventusie, nie wiadomo. Tam miał u boku – on, obrońca elegancki, nienaganny technicznie, precyzyjnie podający, ze znawstwem inicjujący akcje ofensywne – zakapiorowatych, wybitnie doświadczonych ochroniarzy Giorgio Chielliniego oraz Andreę Barzaglego, z którymi porozumiewał się bez słów. Tutaj stanie pomiędzy młodym Romagnolim a debiutującym na włoskim boiskach Mateo Musacchio, będzie jedynym punktem odniesienia, ludzie oczekują od niego cudów. Jednak zagadka.

Zresztą nie wiemy nawet, czy trener Vincenzo Montella istotnie postanowi – jak założyłem wyżej – przeprojektować defensywę na trzyosobową, by wykorzystać walory Andrei Contiego oraz Ricardo Rodrigueza, bocznych obrońców tak dynamicznych, ofensywnie nienasyconych, że wydają się raczej idealnymi kandydatami na cofniętych skrzydłowych. Nastąpiły zmiany zbyt radykalne, by przewidywać, jak wyewoluuje jego drużyna. Andrij Szewczenko, niegdyś supergwiazda Milanu, zarzucił wręcz szefom klubu, że działają chaotycznie, że z ich kompulsywnego kupowania nie wyłania się żaden plan.

Ja od werdyktu się wstrzymuję, ale kierunek zmian intuicyjnie lubię – cieszę się rewelacyjnym w minionym sezonie Franckiem Kessiém, podoba mi się obstawianie młodzieży (André Silva, Hakan Calhanoglu) obznajomionymi z Serie A, sprawdzonymi tam wyczynowcami (Lucas Biglia, Nikola Kalinic). I rozumiem, że nowy właściciel, Yonghong Li, chciał oczyścić Milan ze wszystkich złogów kojarzących się ze schyłkiem epoki poprzednika. Dołującym, nie dającym żadnej nadziei. To było bezwładne staczanie się, niegodne czerwono-czarnych barw przyzwyczajanie do bylejakości.

Chiński biznesmen wymieniał kadry bezlitośnie, wręcz brutalnie. Zatrudnił nowego dyrektora generalnego, odpowiedzialnego za codzienne zarządzanie klubem – Marco Fassone, który na rozmaitych menedżerskich stanowiskach wprawiał się już w Juventusie, Napoli i Interze. Dyrektorem sportowym został Massimiliano Mirabelli, niestrudzony obieżyświat, który miesiącami podróżuje między kontynentami w poszukiwaniu talentów (duet funkcjonuje już wśród kibiców jako MiraFax, co ma brzmieć jak nazwa amerykańskiej wytwórni filmowej Miramax). Jest nowy szef szef ośrodka Milanello, nowy kierownik drużyny, nowy odpowiedzialny za dział komunikacji, nowy trener młodzieżówki (Gennaro Gattuso), ba, nowa jest nawet obsługująca klub agencja fotograficzna. Przetrwał tylko trener Montella i elementy materialne – centrum treningowe, stadion, herb...

Nowe kadry wprowadzają nowe zasady. Mirabelli obwieścił, że uwolni klub od niszczącego wpływu pośredników transferowych (jego poprzednik Adriano Galliani miał obracać się w wąskim kręgu ludzi podejrzanej reputacji) – koniec ze potajemnym spotykaniem się z agentami po restauracjach i hotelach, teraz negocjujemy wyłącznie w Casa Milan, transparentnie, „na oczach” kibiców; koniec z rozmawianiem z agentami, zanim porozmawiamy z reprezentowanymi przez nich piłkarzami; koniec z wypłacaniem prowizji za samo przedłużenie kontraktu, premiujemy tylko pomoc przy transferach; koniec z podlizywaniem się szkodnikom, których należy traktować twardo, bezwzględnie, z pozycji siły.

Brzmi ładnie, w słowach dyrektora sportowego też słychać upojny entuzjazm, którym oddycha całe środowisko Milanu. Niepewność nadal wywołuje jedynie właściciel klubu. Yonghong Li wiele miesięcy odwlekał sfinalizowanie zakupu, płacił kolejne kary, ostatecznie sfinansował operację dzięki olbrzymiej, ćwierćmiliardowej pożyczce zaciągniętej w Elliott Management Corporation, agresywnym amerykańskim funduszu hedgingowym, który ma pobierać kilkadziesiąt milionów odsetek rocznie. Co się stanie, jeśli Milan nie awansuje natychmiast do Ligi Mistrzów, a chińskiemu biznesmenowi nie powiedzie się plan podwojenia w trzy lata przychodów klubu, który nie dysponuje nawet własnym stadionem?

sobota, 19 sierpnia 2017, rafal.stec
Tagi: AC Milan
Komentarze
2017/08/19 23:10:31
Nowa nadzieja - jednym, a drugim Stoke City, wikicytaty, drugim kąpiel w rzece zapomnienia, poszukiwanie dynamitu. Ech..., no dobra. Zasłużyłeś na nowy tom opowieści i bardzo ładny do niego wstęp napisałeś. Trzymam kciuki. No chyba, że Twoi piraci spotkają na morzu księcia Legię lub Czarną Mambę.
-
2017/08/20 11:37:55
No dobra, zachęciłeś mnie Rafale. Dzisiaj wieczorem obejrzę jak ta totalna wymiana zadziała. Cudów w pierwszym meczu raczej się nie spodziewam, ale to może być ciekawe doświadczenie.
P.S.
Wczoraj obejrzałem Napoli. Poprzeczki rywal nie zawiesił tak wysoko jak Nicea w LM, to i fajerwerków takich nie było, ale dla nas to był miły mecz... - Piotr i Arek w składzie wyjściowym, pierwszy zagrał na poziomie do którego nas przyzwyczaił, a drugi strzelił ładną bramkę. Sympatyczny mecz, bez zmagań emocjonalnych, które towarzyszą występom "Księcia".
-
2017/08/20 12:49:17
Z jednej strony cieszę się z wizji powrotu Milanu, bo jest on niezbędny do zachwiania pozycji dominatora Juventusu na włoskich boiskach, a także do zwiększenia rywalizacji na europejskich boiskach tak ostatnio zdominowanych przez ekipy z La Liga. Z całym szacunkiem dla Napoli czy Romy, ale to nie są zespoły z potencjałem czy historią do osiągania spektakularnych sukcesów.
Z drugiej jednak strony martwi mnie, że wykorzystuje do tego zewnętrzne pieniądze. Ktoś ostatnio pisał, że Chińczycy nie mają już nieograniczonych możliwości finansowych i gwiazdy niechętnie wybierają się na Daleki Wschód. Po cóż mają się wybierać, skoro ludzie z Państwa Środka inwestują w europejskie kluby, co widać na zamieszczonym tt.

twitter.com/Ajarvis8/status/897428246156988419

Mam jednak nadzieje, że włodarze Milanu rozsądnie będą korzystać ze swoich finansów i nie będą chcieli iść drogą Katarczyków burzących wszelkie przyjęte zasady do osiągnięcia celu.
-
2017/08/20 13:37:05
To tylko pokazuje, jak duże pieniądze trzeba wydać, żeby zmienić przeciętny zespół na ledwo mogący nawiązać walkę z czołówką. Na dziś nie jest to drużyna, która mogłaby znaleźć się w pierwszej trójce. No chyba że jeszcze teraz albo zimą ktoś ciekawy dojdzie, choć jeden to raczej nie wystarczy.
-
2017/08/20 16:39:51
Nareszcie. Miejsce Milanu jest w czołówce Serie A oraz w czołówce Europy i świata. Bardzo dziwny ruch jednak zrobił Juventus sprzedając Bonucciego. Jeszcze w tym sezonie Juventus powinien zdobyć mistrzostwo, ale w przyszłym już będzie gorąco za sprawą Milanu oraz Interu. W tym sezonie tak widzę końcową tabelę:
1. Juventus
2. AC Milan
3-5 Napoli lnter, AS Roma (te 3 drużyny będa się biły o podium i Ligę Mistrzów).
-
2017/08/21 09:07:32
Fajną fuchę ma Gattuso
-
2017/08/21 11:36:14
Wprawdzie Milan to nigdy nie był klub z mojej bajki, ale ucieszyłem się po przeczytaniu tego tekstu. Dobrze, że po długiej przerwie Mediolańczycy wracają (przynajmniej na to się zanosi) do walki o trofea, do tego w zremasterowanej wersji. Jakoś tak dziwnie było bez nich. Trzymam kciuki za ten projekt.

A propos tego mediolańskiego entuzjazmu, o którym pisze Rafał, to na przeciwnym biegunie jest chyba Barcelona (co już zresztą jest tematem kolejnej notki). Tam chyba nawet przeprowadzony w ostatniej chwili transfer Roberta Lewandowskiego nie uratowałby sytuacji i nie poprawiłby specjalnie nastrojów, a tylko potwierdził, że w tym chaosie, jaki serwuje kibicom i piłkarzom obecny zarząd, nie ma żadnej metody.
-
2017/08/21 14:24:35
Teoretycznie dużo słabszy kadrowo Milan zajął w zeszłym sezonie 6 miejsce, więc musi być lepiej. Ja liczę na to TOP4. Poza transferami imo dobrą decyzją było zostawienie Montelli na ławce trenerskiej.