Blog > Komentarze do wpisu

Legia jako ofiara. Przypadku

Latami ciągnąłem łacha z popisów polskich drużyn w europejskich pucharach – jak my wszyscy, to jeden z nadwiślańskich sportów narodowych – w których nasi obrywali od każdego, nawet najbardziej niewydarzonych kopaczy z Trapezfiku czy Krainy Deszczowców. Aż mi przeszło. Przeszło mi, gdy piłkarze większości klubów zostali zmuszeni do rozpoczynania rozgrywek w końcu czerwca lub na początku lipca. (Tu szerzej pisałem, jak powolutku UEFA oszukiwała).

Rozumiem, że silniejsi są uprzywilejowani. Tak było, jest i będzie. Ale znaj proporcje, mocium panie. Pozostaje jeszcze kwestia skali. Jeśli jedni wychodzą na boisko na początku lipca, a inni w połowie września, to mamy już skandalicznie nierówne traktowanie. Po lewicemu rzecz ujmując – dyskryminację. W okresie wakacyjnym, zwłaszcza wczesnym okresie wakacyjnym, nikt nie zdoła grać dobrze. Nikt. Nawet gwiazdorzy Bayernu, który właśnie dają ciała w sparingach, i nawet Barcelona, która właśnie zachorowała na ucieczkę Neymara do Paris Saint-Germain. Tylko że bogaci kopią sobie teraz pokazowo, a innym zdarzają się takie przykrości, jak ta z 30 czerwca 2016 roku, gdy UEFA kazała o tej samej porze grać w organizowanych przez siebie rozgrywkach obu drużynom Bartosza Kapustki – reprezentacji Polski oraz Cracovii. Absurd.

Dlatego wstępnych podrygów piłkarzy polskich klubów nie mam ochoty w ogóle recenzować. Bo kiedy nastaje lato i oni wracają z urlopów, następuje zwolnienie blokady maszyny losującej. I czasem się uda wygrać, a czasem się nie uda. Rządzi przypadek. W zeszłym roku dał warszawiakom, w tym roku odebrał warszawiakom.

Czy prawdą o Legii z minionego sezonu jest wakacyjna człapanina w kwalifikacjach Ligi Mistrzów, czy raczej ostatnie sceny fazy grupowej, w których Legia najpierw zremisowała z Realem Madryt, a potem w batalii o Ligę Europy pobiła lizboński Sporting? I jeszcze wiosną stawiała się Ajaxowi Amsterdam, finaliście tych ostatnich rozgrywek?

Tak, wiem, już słyszę marudzenie, że „nasi są sami sobie winni, nikt im nie każe leżeć nisko w rankingu UEFA, gdyby fruwali wyżej, startowaliby później”. Racja, nikt im nie każe. Ale system zawsze może być bardziej lub mniej sprawiedliwy. W futbolu reprezentacyjnym jest bardziej sprawiedliwy – trener Adam Nawałka nie wydźwignąłby reprezentacji Polski do czołówki tak szybko, gdyby musiał zaczynać od 17 rund przedwstępnych, zanim pozwolono mu zmierzyć się z wypoczętymi Niemcami. Nie musiał, tam piłkarzy 200. w globalnym rankingu San Marino dzieli od mistrzostwa Europy tyle samo meczów, ile dzieli Hiszpanów, Włochów czy Francuzów.

Legia pewnie mogłaby działać mądrzej. Np. postępować bardziej bezwzględnie ze swoimi pracownikami i nie pozwalać na to, żeby w przededniu europejskich gier, w środku sezonu, rzucał ją lider Miroslav Radović. Albo w identycznych okolicznościach rozstawać się naraz z oboma snajperami, fundamentalnymi dla jej siły Nemanją Nikoliciem i Aleksandarem Prijoviciem. Albo wypuszczać Vadisa Odjidję-Ofoe, któremu być może ocaliła karierę, przy pierwszej jego ochocie, by zbiec. Reagować jak poważna firma z ambicjami, która sama szanuje podpisywane kontrakty, więc oczekuje, że uszanują je również piłkarze. Zaryzykować, że się zbuntują, obrażą, zniechęcą (oni też ryzykowaliby, świadomie odpuszczając sezon). I sprawić, że do europejskich pucharów przystąpi – i latem, i zimą – nie w trakcie budowania nowej drużyny, lecz wystawiając drużynę już zbudowaną.

Tak czy owak sezon, który rozpoczyna się od porażek naszych klubów z Azerami i Kazachami, wywołuje grozę. Moja pierwsza refleksja po dzisiejszym meczu Legii z Astaną brzmiała: biorąc pod uwagę, jak ewoluują zasady kwalifikacji (zawsze dla komfortu bogatych!), nie wykluczałbym, że polski klub już nigdy nie zagra w Lidze Mistrzów.

środa, 02 sierpnia 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/08/03 00:38:16
To jeszcze nic! Widzew eliminacje do LM rozpoczyna kilka lat wcześniej.
-
2017/08/03 01:51:36
No właśnie, poważna firma zbroiłaby się na Ligę Mistrzów (tak jak choćby Legia i Widzew 20 lat temu), tymczasem od lat każdy polski klub po zdobyciu tytułu zamienia się w stragan i nic nie wywołuje takiego entuzjazmu właścicieli, jak opchnięcie swego najlepszego towaru, rzecz jasna zawsze za rewelacyjne pieniądze, za które będzie można kupić kilka takich samych, albo i lepszych towarów i wtedy to im dopiero pokażemy.

A futbolowe puchary made in UEFA sprawiedliwe nie są, bo z założenia nie miały być.
To zdaje się najbardziej feudalny ustrój w sportach drużynowych, stworzony po to, by najbogatsi byli jeszcze bogatsi, a biedniejsi nie mieli złudzeń, gdzie ich miejsce.
-
2017/08/03 14:04:09
Jakimś cudem się zdarzyło, że jednego dnia obejrzałem końcówkę meczu Legii i połowę połowy tej towarzyskiej imprezy w Monachium. Wrażenie mam takie (pewnie nieodkrywcze), że galowy mundur Legii w "najważniejszym meczu lata" (cytat ze Sport.pl) kopie jakieś 3-4 levele niżej (dokładność podań, składność i rozegranie akcji) niż 3-4 garnitur takiego Liverpoolu czy Atletico w meczu o pietruchę. Dlatego nie dziwi mnie, że kopie w środku wakacji - jakby 3-4 lata z rzędu ugrali coś sensownego w pucharach to by nie musieli.
I nieprawda, że to jest szczyt feudalizmu - przykład z siatkówki: wystarczy sobie policzyć ile meczów musi wygrać/może przegrać w walce o olimpijski awans taka Łotwa, a ile taka Polska. Przykład z koszykówki: wykonać podobne obliczenie jak powyżej dla reprezentacji USA i (już nie kopmy daleko) Polski.
-
2017/08/03 15:14:40
Pod względem drogi do przebycia może i tak, tylko, że do IO ma prawo AWANSU (istotne słowo) tylko jedna siatkarska reprezentacja Polski i tylko jedna reprezentacja basketu USA, natomiast w piłkarskiej tzw. LM od razu jest miejsce dla kilku drużyn z najbogatszych, czołowych lig. Od razu - bez konieczności przebijania się do niej w międzynarodowych rozgrywkach.

A z poziomem tow. turnieju w Monachium i wczorajszego "meczu lata" się zgadza - na Łazienkowskiej było tragiczne niechlujstwo podań, brak pomysłu i żółwie tempo (choć to już 7 mecz sezonu) jako dowód na to, że 14 (!) goli straconych w dwóch meczach z Dortmundem raczej nie było przypadkiem.
-
2017/08/03 16:39:33
@Antropoid
Tu nie chodzi o ilość tylko o jakość - cały sportowy świat oddycha ostatnio pod dyktando pieniędzy, a tymi pieniędzmi sterujesz pilotem Ty z fotela. Teraz pomyśl sobie, że masz do wyboru na kanale 1 Juventus z MU, a na kanale 2 Razgrad z Rijeką. Nawet jak masz w sobie "gen odkrywcy" i wybierzesz kanał 2, to 9 innych go nie ma i to oni pilotami przesuwają hajs do tych pierwszych. I tak jest w każdym sporcie, bo ludzie zawsze w swej masie wybiorą coś bardziej atrakcyjnego (czasami tylko marketingowo) niż mniej. Możemy się na to dziś pozżymać, żeby usprawiedliwić padakę Legii, a za 2 miesiące z wypiekami na twarzy będziemy dyskutować o kolejnym hicie w grupie LM - wtedy nikt już nie będzie myślał o tym, że jest to kosztem Legii grającej w lipcu.
-
2017/08/03 16:46:11
@antropoid
"No właśnie, poważna firma zbroiłaby się na Ligę Mistrzów"
Jeszcze rok temu powiedzielibyśmy, że ostatnio w LM graliśmy mniej więcej wtedy gdy Polka Nobla dostała. Czy minister kultury powinien co roku zbroić się w nowy frak na ceremonię noblowską? A może jednak gdzie indziej skupić działania?
-
2017/08/03 17:09:50
Czy minister kultury powinien co roku zbroić się w nowy frak na ceremonię noblowską?

Zależy co to za minister kultury i czy w jego wypadku nowy frak (lub w ogóle frak) cokolwiek zmienia.


A może jednak gdzie indziej skupić działania?

O tym, gdzie je należy skupić, to już się w Polsce gada od co najmniej 20 lat. Szkoda, że głównie gada, bo może nie trzeba byłoby się teraz rok w rok kopać z egzotycznymi rywalami już od lipca.
-
2017/08/03 17:18:34
PS. Poza tym to trochę głupio wygląda - jak się Legia cały rok chwali aspiracjami ("klub nr 1 w tej części Europy" - czy jakoś tak), potężniejącym budżetem i potężniejącą przewagą finansową nad resztą ligi, a potem przed kolejnym sezonem zachowuje się dokładnie tak samo, jak cała ta reszta.
-
2017/08/03 17:30:19
@xawrasw

Sęk w tym, że gdy zaczynają się właściwe rundy tzw. LM, to wybór między Juventusem z MU, a Razgradem z Rijeką praktycznie nie istnieje - właśnie dlatego, że swego czasu ustalono takie, a nie inne zasady kompletowania uczestników tzw. LM.

I od tej pory jakoś mi te wypieki z twarzy stopniowo zeszły.
-
2017/08/03 22:11:54
Pozwolę sobie zauważyć, że przeciwnik Legii grał w tym samym dniu, a nawet o tej samej godzinie i jakoś nie przeszkodziło mu to w awansie.
Nie, żeby się czepiał, bo doskonale rozumiem dyskryminację Legii w stosunku do jej przeciwnika z Kazachstanu...
-
2017/08/03 22:19:07
Lech następną ofiarą (losu?).
-
2017/08/03 22:35:34
No i Arka.
Ale do niej to jeszcze stosunkowo najmniej pretensji.
-
2017/08/03 23:19:41
Nikogo nie dziwi podział krajowych lig na kilka poziomów i konsekwencja, jaką jest brak możliwości ubiegania się o tytuł mistrza kraju... - skąd więc te narzekania na konieczność startu w przedbiegach do europejskich rozgrywek naszych ligowców? Można oczywiście ponarzekać, tylko to nic nie zmieni kiedy przychodzi do wpasowania liczby meczów do kalendarza. To i tak przywilej!
Nasz ranking (zarówno ligi, jak i reprezentacji) jest ciężko wypracowany. Ligi od lat przez naszych ligowców. Reprezentacji przez kilku zawodników, którzy przed laty stracili kontakt z polską "myślą" szkoleniową.
Oczywiście można narzekać na zbyt krótką przerwę pomiędzy rozgrywkami i w efekcie niższą formę niż w szczycie sezonu. Ale to usprawiedliwienie, nie alibi. Nasi dotychczasowi rywale byli dokładnie w tej samej fazie przygotowań do sezonu.
A już na pewno nie da się tym wytłumaczyć frajerstwa w doliczonym czasie gry, które zobaczyliśmy dzisiaj w meczach Lecha i Arki. Legia wczoraj chyba też "pomysła" na odrobienie dwubramkowej straty nie miała.
-
2017/08/03 23:21:41
@antropoid
Ustalono, bo uznano (zapewne niebezpodstawnie), że ludzie nie kupią produktu luksusowego jakim jest LM, jeżeli będzie tam zbyt dużo drużyn na takim international level jaki prezentuje Legia. I ja się nie dziwię, bo to, co wczoraj oglądałem to był gniot taki, że jakby Ci jedni nie mieli L na koszulkach to bym przełączył kanał po niecałej minucie.
W ogóle rozczulanie się nad losem polskich klubów piłkarskich traktuję w tych samych kategoriach jak rozczulanie się nad dzieckiem, które się spociło kopiąc siedzącego obok Pana. Część z nich dostała za friko lub prawie friko piękne nowoczesne stadiony. Od dobrych kilku, o ile już nie kilkunastu lat pasą się na kontraktach telewizyjnych o wysokości absolutnie nieekwiwalentnej do produktu, jaki serwują. W zasadzie wszystkie poza Legią i Lechem (choć co do tego ostatniego zaczynam mieć wątpliwości) europuchary już od x lat traktują jak zło konieczne, gdzie najlepiej szybko odpaść i za bardzo się nie zmęczyć - tak było jeszcze zanim zaczęli grać w lipcu i czerwcu. O budowaniu drużyny polegającym na wyprzedażach -70% już nie wspomnę. Doprawdy, kogo tu żałować? Chyba nas, bo już nawet ciągnięcie z nich łacha zaczyna męczyć.
-
2017/08/04 00:20:42
Ale gdzie ja się rozczulam? Przecież nie piszę, że nasze beznadziejne drużyny powinny mieć wyższy ranking, bo są nasze. Ja krytykuję system - bo jest odpowiedzialny za powiększenie przewagi finansowej bogatych lig do rozmiarów kosmicznej przepaści.
Mnie tam nie przeszkadzały czasy, kiedy szanse były równe - z czego Steauy, czy Crvene Zvezdy potrafiły wspaniale skorzystać. Dla mnie to była ekscytacja - faktyczne sensacje, a nie te dzisiejsze - że ktoś kto ma bizantyjski budżet przegrał z tym, kto ma tylko trochę mniej bizantyjski.

Jakoś nie umiem traktować sportu jak proszku do prania, czy tabletek na wzdęcia -sport i bez tego by się obronił, a może ceny za kopaczy piłki (i to niekoniecznie wirtuozów) nie przekroczyłyby sryliard razy granicy zdrowego rozsądku.

Że takie są czasy, to nie znaczy, że muszę się z tym godzić, tak jak nie muszę się godzić z grabieżczą dewastacją puszczy i ogólnie z obecną władzą. Takie moje prawo :)
-
2017/08/04 08:57:11
@antropoid
Mnie tam nie przeszkadzały czasy, kiedy szanse były równe

Równe as in "możemy odpaść z Astaną, a możemy z Realem"?
W gruncie rzeczy Puchar Mistrzów miał od początku wyłonić najlepszą drużynę Europy. Przyjęto założenie - niegłupie - że najlepszą kwalifikacją jest tytuł mistrzowski we własnej lidze. A że takie założenie pozostawiało wielu poza nawiasem...
Wiem, że dziś chodzi głównie o pieniądze.
-
2017/08/04 10:46:33
@antropoid
Myślę, że trochę trudno porównywać czasy PEMK z obecnymi i to na wielu płaszczyznach. Piszesz "z czego Steauy, czy Crvene Zvezdy potrafiły wspaniale skorzystać". Zgoda, ale w zamian mecze tych Steau (wiem, karkołomna odmiana) czy Czerwonych Gwiazd tak do półfinału albo i finału oglądałeś tylko jako wyniki w Sporcie czy Tempie. To, co mamy teraz to jest zupełnie inne zjawisko (bo napisać, że to zupełnie inny sport to za mało). Kiedyś na status piłkarskiej gwiazdy pracowało się latami, dzisiaj jeden sezon wystarcza, by wykreować megagwiazdę (taki Mbappe). Więc chcąc nie chcąc współczesny futbol jest trochę jak taka tabletka na wzdęcia albo konsola - musi działać/bawić już, natychmiast - inaczej nikt tego nie będzie chciał kupić, a jak nikt nie będzie chciał kupić to nikt nie będzie "produkował".
Godzić się z tym oczywiście nie musisz, tyle, że Twój brak zgody, niestety, nic nie zmienia ;)
-
2017/08/04 14:26:46
Myślę, że to najwyższy czas, by teorię światów równoległych dopisać do katalogu spisków wymierzonych w naród polski. Wiadomo przecież, że ci co nas rok w rok biją latem, to oni tak naprawdę są w środku sezonu, a taki Utrecht to już prawie w play off wchodził, tylko na te dwa mecze podstępnie i z wykorzystaniem technologii wiadomego pochodzenia, dokonują przeniesienia drużyny z jednego świata do drugiego. Nie wiem tylko jaką wagę przypisać temu spiskowi przeciwko Polsce. Osobiście stawiałbym antypolskie futbolowe przemieszczenia między światami na równi z potopem szwedzkim i działalnością żydowskich komunistów. Jednak trochę poniżej perfidnych intryg żydowskich kapitalistów (te są prawie najgorsze) i celowego utrzymywania analfabetyzmu na ziemiach polskich. Na pewno to intryga szyta grubszymi nićmi niż organizacja piątej kolumny, która niszczyła narodowe zasoby sznurka do snopowiązałek, a potem nie pozwoliła na wydobycie gazu łupkowego i teraz bruździ w sprawie przekopu Mierzei Wiślanej. Jak by nie patrzeć to skomplikowana sprawa, może by zwołać komisję sejmową, by to usystematyzowała, żebyśmy wiedzieli jak się bronić czy coś...
-
2017/08/04 18:42:04
@bartoszcze

I nawet dość popularna była wówczas opinia, że najtrudniejszym pucharem jest PUEFA.

-
2017/08/04 18:43:14
W Lm chodzi o to, by wyłonić najsilniejszą drużynę Europy. W pierwszym sezonie gdy zaproszono nie-mistrzów w finale zagrały MU i Bayern, które były wicemistrzami swoich krajów (tzn. wicemistrzami '98, bo w dniu finału '99 były już mistrzami), więc to tylko potwierdza słuszność takiego pomysłu. Nie rozumiem dlaczego w nadchodzącym sezonie nie miałyby wziąć udziału takie potęgi jak Barcelona czy PSG.

A tak w ogóle to ile mieliśmy już półfinałów z trzema drużynami z danej ligi? Ile finałów między przedstawicielami tej samej ligi?
-
2017/08/04 18:47:02
@xavrasw

...Twój brak zgody niestety niewiele zmienia


Ale dobrze, że można go przynajmniej otwarcie wyrazić. Póki można - da się wytrzymać.
-
2017/08/04 19:12:57
@pirackabandera

Tylko szkoda, że jednym - i tak już ogromnie uprzywilejowanym formułą pucharu - pozwala się naładować akumulatory byczeniem przez całe wakacje, a drugim - tym przez formułę zdyskryminowanym - każe się tłuc ze sobą niemal zaraz po zakończeniu rozgrywek ligowych.
Ja się wcale nie dziwię, że w tej sytuacji pod względem poziomu te mecze są przeważnie do d... jak to potrafi działać na człowieka, to często widać po największych gwiazdach na MŚ/ME.

-
2017/08/04 20:32:22
Nie uważacie, że to trochę takie "kurdupelskie biadolenie"? Przecież nie odpadliśmy po dwumeczach z wybyczonymi potentami europejskiej piłki, tylko z takimi samymi ogórkami, którzy też przystępowali do rozgrywek bez odpoczynku i solidnie przepracowanego sezonu przygotowawczego. Żaden zły los się na nas nie sprzysiągł. Po prostu w tej rywalizacji byliśmy słabsi. A może ktoś uważa inaczej? Tylko bez "co by było, gdyby było".
Sprawiedliwość w sporcie nie ma nic wspólnego z socjalistyczną urawniłowką... - premiuje najlepszych. Najlepszych, którzy ciężko na to zapracowali nie tylko wynikami, ale grając w sezonie co 3-4 dni (łącznie z meczami reprezentacji).
W tym narzekaniu nie widzę żadnej propozycji, która uwzględniłaby prawo do urlopu naszym kopaczom, a jednocześnie nie dołożyłaby obciążeń całosezonowych najlepszym. No chyba, że wielopoziomowa liga europejska. Tylko czy to nie zabetonuje naszych drużyn na poziomie drużyn amatorskich/półamatorskich w ligach krajowych?
-
2017/08/04 22:00:53
Po prostu w tej rywalizacji byliśmy słabsi.

No co Ty???? Co czytam wywiad (zazwyczaj tylko nagłówek) z jakimś graczem z drużyny na L (obojętnie jakiej) to się dowiaduje, że odpadła drużyna lepsza. Kolega Greedoo wietrzy spiski, a ja się pytam, gdzie byli Ci sku....wiele sędziowie od not, gdy nasi obrońcy wywijali potrójne aksle i tulupy przy tych Kabanangach.

Tak na serio, to tu nie jest problem tylko w umiejętnościach. Największy jest w mentalu. Cały czas nie mogę się nadziwić jak to się stało, że Lewandowski jest Polakiem. Mental ma zdecydowanie germański.
-
2017/08/04 22:16:48
Nie tylko pomeczowych komentarzy (tytułów) o Legii się nie da czytać. Pozostałe nasze "internacjonały" też zasłużyły na uznanie. Wawrzynowski w swoim najnowszym felietonie próbuje postawić problem na nogach, ale to tylko generalna teza. Chociaż jak dla mnie pokazująca brutalną rzeczywistość.
P.S.
Chce się zakpić... - może z Robertem nie jest tak źle? Może to tylko twarda pruszkowska szkoła?
-
2017/08/04 22:43:33
Kolejny raz powtarzam - nie o to chodzi, z kim odpadamy, tylko o to, że i my i inni nieszczęśnicy z kasty nie należącej do równiejszych, musimy się kopać w eliminacjach niemal tuż po zakończeniu poprzedniego sezonu.

Że odpadamy zasłużenie, to całkiem inna kwestia. Właśnie skończył się mecz Wisły z Wisłą, który próbowałem oglądać - i dobrze, że jestem w domu, a nie na trybunach w Płocku, bo by mnie chyba do tej pory nie dobudzili. Lepsze niż narkoza.
-
2017/08/04 23:27:40
" My i inni nieszczęśnicy z kasty nie należącej do równiejszych, kopiemy się" z tymi na których zasługujemy i odpadamy na poziomie, który przekracza nasze możliwości.
W piłce, tak jak w całym sporcie, nie ma równych. Jest hierarchia wynikająca z rywalizacji, w wyniku której jedni grają "pod trzepakiem", a inni o tytuły.
I w pełni podpisuję się pod oceną: - "w przypadku naszej piłki to nie tylko problem umiejętności, ale i mentalności". Może nawet mentalności w większym stopniu niż umiejętności.
Zamiast biadolić "na niesprawiedliwe traktowanie, należy dziękować, że stworzone zostały eliminacje, dzięki którym nawet "podwórkowe drużyny" mają szansę zagrać w prawdziwą piłkę.
-
2017/08/05 01:28:39
kopiemy się z tymi, na których zasługujemy

Kurde, przecież to się właśnie jedno z drugim wiąże i nie chodzi tylko o Polskęa... Skoro bogatsza mniejszość, której mało było śmietany resztę Europy wypchnęła na pozycje pariasów, to gdzie ta reszta ma być?
Przypomnij sobie jak to się zaczynało - jak kluby takie jak Real wojowały o elitaryzację rozgrywek, bo im nie pasowało, że zdarzają się zbyt wczesne odpadnięcia.
-
2017/08/05 03:44:09
"Przypomnij sobie" - legendarny Górnik, Widzew... - i ostatnie dwadzieścia lat niemal bez polskich klubów w wiosennych rundach europejskich rozgrywek, bohatersko/niesprawiedliwie bądź na kolanach przegrywane eliminacje reprezentacji do międzynarodowych turniejów lub przegrane we wstępnych fazach bardziej nawet w głowach niż na boisku turnieje, bo sukcesy indywidualnie (trenerzy, zawodnicy) dyskontowano jeszcze przed wyjazdem na turniej. Żeby daleko nie szukać. Młodzieżowe Euro w czerwcu: - totalna padaka, która dla młodzieżowców (ich klubów i menadżerów) skończyła się sukcesem... nowymi kontraktami.
Na grę w eliminacjach europejskich rozgrywek ciężko zapracowaliśmy przez lata. Jedynym sposobem "na urlop" jest awans z eliminacji do fazy grupowej i regularna gra naszych drużyn (nie jednej) w rundzie wiosennej. Tylko w ten sposób możemy dorobić się drużyny/drużyn które na urlopie będą czekały na zakończenie eliminacji.
Reguły sportowe to nie kodeks pracy. W sporcie na urlop trzeba ciężko zapracować w poprzednim/poprzednich sezonach.
P.S.
Za sukcesem pójdą też pieniądze. I te bezpośrednio z UEFA (wiemy już ile nie zarobią nasze kluby w tym sezonie, a zarobią ich rywale) i sponsorskie.
-
2017/08/05 09:58:00
No właśnie - pieniądze. Tym, którzy ich mieli więcej zagwarantowano jeszcze większy i wygodniejszy dopływ, tym, którzy ich mieli mniej kazano się o ten dopływ bić w coraz wcześniejszych eliminacjach (obecnie już absurdalnie wczesnych). Od razu było jasne, że w takiej sytuacji bogatsza paczka migiem odjedzie konkurencji jeszcze dalej, tym razem już za horyzont.
I to nie jest tylko polski ból, lepsze od nas piłkarsko kraje też dostały po nosie, trzeba sobie dać spokój z tą dyskusją, bo ja o chlebie, Ty o niebie.
-
2017/08/05 14:55:02
I to nie jest tylko polski ból, lepsze od nas piłkarsko kraje też dostały po nosie, trzeba sobie dać spokój z tą dyskusją, bo ja o chlebie, Ty o niebie.

Wydaje mi się, że rozmawiacie o tym samym tylko Ty masz podejście socjalistyczne (wszyscy powinni co roku startować z tego samego levelu, żeby było sprawiedliwie), a kolega Alp (z którym też zdarza mi się nie zgadzać) ma podejście kapitalistyczne (to, co masz teraz wynika z tego jak pracowałeś w ostatnich 10-20 latach). Piszesz, że Realom zdarzały się wcześniejsze odpadnięcia - zgoda - problem polega na tym, że naszym klubom (czy jakimkolwiek, które teraz są na marginesie) nie zdarzały się - my odpadaliśmy regularnie - odkąd pamiętam rozgrywki klubowe, a pamiętam tak od 86-87, to do ćwierćfinału europejskiego pucharu doczłapaliśmy raz (półfinał PZP Legii w 91) - ile razy w tym czasie (przyjmijmy, że do powstania LM) były w ćwierćfinałach drużyny niemieckie, angielskie, hiszpańskie, włoskie? Piszesz, że tym, którzy mieli więcej kasy zagwarantowano większy wpływ - znów zgoda, ale znów ale: kto generuje większy wpływ kasy do LM: Real czy Legia, nawet w 95, gdy powstawała LM w zbliżonej do obecnej formule kto generował więcej? Przecież rozdział kasy w piłce nie wynika z jakiegoś socjalistycznego rozdawnictwa - on wynika z praw wolnego rynku. Gdyby tak nie było to przecież blok wschodni (i inni pominięci przy korytku LM) mogli już dawno dokonać secesji i stworzyć własne rozgrywki. Czemu tego nie robią? Bo im się to nie opłaca - bo wcale nie wygenerują dla siebie z tych osobnych rozgrywek więcej kasy niż dostają teraz.
-
2017/08/05 16:03:28
No jakby nie patrzeć idea sportu jest socjalistyczna. Zaczynamy razem, od startu, wygrywa lepszy - i tyle. Tymczasem puchary UEFA urządzono w ten sposób, że lepszy (bogatszy) od razu dostał wstęp do 4 i 5 etapu gry (i co się z tym wiąże odpowiednio długi odpoczynek po sezonie). I o ile jeszcze ten bonus dla mistrzów lepszych (bogatszych) lig uznaję, to już ten sam podarek dla trzech, czterech zespołów uważam za grandę. Bo właśnie to przyczyniło się do powstania przepaści finansowej, 20-25 lat temu mistrzowie lig polskiej, czeskiej, serbskiej, czy chorwackiej mogli jeszcze powojować o awans z czołową ekipą np. Premiership (Legia w końcu była lepsza od mistrza Anglii), dziś nie bardzo widać szanse na pokonanie przez nich kogoś z miejsc 3-4, a nawet i dalszych.
A że akurat polskie kluby obecnie odpadają z kim odpadają, to ja się specjalnie nie dziwię. O naszych "akademiach" piłkarskich i ich produktach (oraz o zarządzaniu klubów) od wielu lat mam zdanie nieparlamentarne. Dopóki te produkty będą na boisku wymieniać piłkę trzy razy wolniej, oraz mniej dokładnie niż inni i wpadać w panikę z powodu pressingu rywala, to będzie nas zawstydzać nawet mała Słowacja.
-
2017/08/05 16:20:49
Był kilkuletni etap w LM, w którym wszyscy zaczynali z podobnego poziomu - to był ten okres kiedy polska drużyna ani razu nie powąchała LM, więc to nie jest tak, że od razu 4 hiszpańskie/włoskie/niemieckie drużyny miały automatyczny awans do LM. Oczywiście rozjazd jest. Oczywiście, że on się powiększa, chociaż (moim zdaniem) między innymi, a nie wyłącznie z powodu redystrybucji kasy z LM. Gdyby wszystko było kwestią kasy to angielskie drużyny od 10 lat wygrywałyby LM w cuglach, a tak nie jest.
-
2017/08/05 16:45:15
@Antropoid
Pełna zgoda. "Dopóki te produkty będą na boisku wymieniać piłkę trzy razy wolniej, oraz mniej dokładnie niż inni i wpadać w panikę z powodu pressingu rywala, to"... - będziemy grali w preeliminacjach.
-
2017/08/05 17:11:55
@xavrasw

1. A czy ja twierdzę, że od razu miały automatyczny awans?
2. No, polska drużyna ani razu nie powąchała, ale przynajmniej nie musiała grać zaraz po zakończeniu popezedniego sezonu i te mecze zazwyczaj dało się oglądać, w przeciwieństwie do lipcowych kopanin.
3. Ostatnio właśnie wszystko jest kwestią kasy - LM wygrywa Real, jedyny klub, który mógłby wystawić dwie jedenastki godne finału. Żaden angielski nie dałby rady :)
-
2017/08/05 17:13:48
@alp

będziemy grali w preeliminacjach


Słowacy, którzy lepiej szkolą też.
-
2017/08/05 19:17:39
@antropoid
Ad.2) Jak Wisła Cupiała była w piku swojego rozwoju to tak. Ale były też takie kopaninki jak Legii z Szachtarem (ta sama era). Czy to się dało oglądać? Kwestia gustu...
Ad.3) Real tak już od dobrych 10 lat może wystawić 2 jedenastki godne finału... Znaczy się od 2 lat wszystko jest kwestią kasy?
-
2017/08/05 21:54:43
Po piąte, "Przypadek" to jeden z moich ulubionych filmów, w ogóle.

Witold Długosz biegnie w kierunku dworca kolejowego Łódź Fabryczna, tak szybko jak tylko student medycyny o twarzy dwudziestokilkuletniego Bogusława Lindy potrafi - w dół, na złamanie karku gna. Jest już przy głównym wejściu, omija kolejnych ludzi - po grani, po grani, tu mi drogi nie zastąpią... - spieszy się na odjeżdżający za chwilę pociąg.

Legia Warszawa biegnie w kierunku dworca kolejowego, tak sprawnie jak tylko stołeczny klub o 100 - letniej tradycji potrafi - w dół, z obolałym karkiem gna. Jest jeszcze daleko przed głównym wejściem, omija pierwsze przeszkody - tylko łapią mnie za nogi, krzyczą nie idź, krzyczą stań, ci co w pół stanęli drogi... - spieszy się na odjeżdżający za chwilę pociąg.

Pociąg osobowy z Łodzi Fabrycznej do Warszawy - Wschodniej, odjedzie z toru trzeciego przy peronie drugim... Pociąg osobowy z Łodzi Fabrycznej do Warszawy - Wschodniej, odjedzie z toru trzeciego przy peronie drugim..." - słychać charakterystyczny, zlewający się z codziennym szumem dworcowego życia komunikat spikera.

Witek mija kolejnych obrońców, ale wpada w babulinkę. - Ślepiów nie masz baranie?! Gdzie lecisz?! Połamiesz! Wszystkie pieniądze mi rozrzucił! - krzyczy kobieta, a jedna z monet, które wypadły jej z ręki na skutek zderzenia z rozpędzonym Lindą, toczy się po posadzce... Trwa to sekundy. Raz, dwa, trzy - aż zmęczony mieszkaniec dworca z ogorzałą twarzą zatrzymuje monetę butem.

Podnoszę monetę, idę do bufetu (jaki piękny, odnowiony ten bufet) - Piwo proszę! - wypowiadam zaklęcie. JAACEEEEEK MAAGIERAAAA! JAACEEEEEK MAAGIERAAAA! Legia Warszawa, pośpieszny, studencki poproszę. O matko! O matko! Pani bagien, mokradeł i śnieżnych pól. LEGIAAA WARSZAWAAA! LEGIAAA WARSZAWAAA!

Legia Warszawa biegnie z pomiętym biletem w dłoni, już na ostatnim oddechu. Witek ma przewieszoną przez ramię torbę podróżną, taką torbę podróżną, w którą pakuje się wszystko, na co może pozwolić sobie dwudziestokilkuletni student medycyny. Nie ma tam Pierwszego Herolda Księstwa, Prijo, Niko, nie ma nawet Miro Radovica. Nawet Miro został w szafce. Zostawiłem tam, kolorowe sny...

Legia wypada na peron, pociąg jest na wyciągnięcie ręki - a ja patrzę, kibicuję... Zdążysz! - krzyczę. Przecież wystarczy trochę przyspieszyć, zdobyć się na sprint.

Muzyka Kilara (czy wiecie, że Kilar odrzucił propozycję napisania muzyki do "Władcy Pierścieni?).

Witek zderza się z imigrantem Kabanangą, pociąg odjeżdża. Przypadek?

Dla mnie mają tu jeszcze ósmy krąg, ósmy krąg, w którym...

VERTE ->
-
2017/08/07 11:15:55
@alp
ostatnie dwadzieścia lat niemal bez polskich klubów w wiosennych rundach europejskich rozgrywek
Ale weź sobie sprawdź historię. Wcześniejsze czterdzieści lat wcale nie wyglądało lepiej.
-
2017/08/07 11:36:05
Jeżeli się nie pomyliłem w liczeniu, to w ostatnich 20 latach polskie kluby 8 razy występowały wiosną w europejskich pucharach, a we wcześniejszych 40 latach - 16 razy. Nawet jeśli ta wiosna wypadała w styczniu.
(pierwszy raz w 1965, w latach 1997-2002 i tak była przerwa)
-
2017/08/07 21:52:36
@xavrasw

Czy od 10, to nie jestem pewien, ale od kilku bez wątpienia, toteż mają 3 tytuł w tym czasie.
-
2017/08/14 12:22:05
Dokładnie od 2 lat mają 2 dobre składy i nie ma co naginać rzeczywistości.Zresztą sam temat 2 mocnych 11-stek w Realu pojawił się za czasów przyjścia Casemiro, Asensio, Vazqueza czy Moraty.Nie wcześniej.Przedtem ławka była po prostu przyzwoita.