Blog > Komentarze do wpisu

Romelu Lukaku, transfer sentymentalny

Zagra z przyjacielem w Manchesterze United. Wraca do trenera, który się go pozbył. Jest piłkarzem starszym, niż sugeruje metryka. I rekordzistą świata, ale tu pewności nie ma.

Romelu Lukaku reprezentuje rocznik 1993, ale doświadczeń zebrał tyle, że wystarczyłoby na całą karierę. Z dorosłymi zaczął rywalizować – w barwach Anderlechtu – jako szesnastolatek; jako niepełnoletni został królem strzelców ligi belgijskiej; wciąż był nastolatkiem, gdy przyjechał do Chelsea. Jego seniorski dorobek składa się już ze 145 goli w 317 meczach klubowych oraz 20 goli w 57 meczach reprezentacji kraju.

Przychodzi do drużyny, która pilnie potrzebuje napastnika nie tylko z powodu zerwanych więzadeł Zlatana Ibrahimovicia. W minionym sezonie wielokrotnie zapadała na chorobę bezbramkowego remisu – choć intensywnie atakowała, choć podejmowała na własnym stadionie słabych rywali (Burnley, Hull, West Bromwich). Lukaku, wicekról strzelców w barwach Evertonu, miał zdecydowanie wyższy stosunek zdobytych bramek do oddanych uderzeń niż jakikolwiek snajper Manchesteru.

Wraca też Belg do José Mourinho, który przed laty wypchnął go na wypożyczenie jako trener Chelsea. Mówiło się wówczas, że to był akt zemsty za pudło z decydującego rzutu karnego w Superpucharze Europy – w meczu przeciw Bayernowi, czyli prestiżowym dla szefa pojedynku z Pepem Guardiolą. Choć teraz wszyscy wspominają tamto rozstanie jako przyjacielskie, akceptowane przez obie strony. Lukaku odpowiada zresztą upodobaniom Mourinho, który lubi wystawiać na środku ataku drągali zamęczających obrońców swoją tężyzną.

Przede wszystkim jednak Belg wchodzi do szatni, w której czeka na niego Paul Pogba. Obaj oglądali swoje popisy na YouTubie, bo każdy słyszał o drugim jako cudownym dziecku. Poznali się przypadkowo podczas ligowego meczu zimą 2012 r., gdy usiedli obok siebie na trybunach jako młodziutcy, zepchnięci do głębokiej rezerwy piłkarze Chelsea i Manchesteru Utd. Poczuli wspólnotę losu, obiecali sobie, że będą utrzymywać kontakt, zaczęli spędzać wspólnie wszystkie wakacje. Po ubiegłorocznym Euro polecieli prywatnym odrzutowcem do Miami, gdzie grali w koszykówkę i łowili ryby, teraz wypoczywali na przeciwległym wybrzeżu, w Beverly Hills, co szczegółowo relacjonowali w internecie (clubbing, wypady z gwiazdami NBA, przejażdżki rolls-royce’em etc.). I choć Lukaku miał wrócić do Chelsea, to przyjaciel zaciągnął go do MU. – Już w ubiegłym roku, kiedy podpisał kontrakt [przyszedł z Juventusu], tknęło mnie, że jeśli ja także dostanę szansę, to nie odmówię – zwierzył się w klubowej telewizji. A Pogba ujawnił, że dodatkowo lobbował w sprawie transferu u trenera Mourinho.

Francuz kosztował 89 mln funtów, co uczyniło go najdroższym piłkarzem w historii. Lukaku przechodzi za 75 mln, ale po spełnieniu zawartych w umowie warunków – a to ponoć bardzo realne – MU dopłaci jeszcze 15 mln. Co więcej, Everton przejmie niechcianego na Old Trafford wycenianego na 10 mln Wayne’a Rooneya, czyli teoretycznie kwota transferu może sięgnąć 100 mln. Jeśli tym razem media, uzależnione przecież od przedrostka „naj”, nie wrzeszczą o rekordzie wszech czasów, to chyba tylko dlatego, że zobojętnieliśmy. Kluby ligi angielskiej – bezapelacyjnie najbogatszej na świecie – przelewają już oceany pieniędzy, nawet za posiadaczy nazwisk ponadlokalnie anonimowych.

A prowizje od każdej transakcji ściągają agenci. Interesami Lukaku zajmuje się Mino Raiola, najpotężniejszy pośrednik obok Jorge Mendesa, którego wpływy w Manchesterze stale rosną. Reprezentuje on także Pogbę, Ibrahimovicia, ściągniętego w ubiegłym roku Henricha Mchitarjana oraz rezerwowego bramkarza Sergia Romero. Wprowadził swój kontyngent do klubu o najwyższych przychodach w futbolu (689 mln euro rocznie), który w ostatnich latach rzuca najwięcej na transfery. Niedomaga tylko sportowo, po odejściu trenera Alexa Fergusona zajmował w lidze angielskiej kolejno miejsca siódme, czwarte, piąte i szóste.

Podnieść go mają Pogba i Lukaku. Rówieśnicy, od roku widujący się codziennie sąsiedzi, szalejący w mediach społecznościowych (popularność wśród młodych daje im olbrzymi potencjał marketingowy), oskarżani czasami o to, że błyszczą tylko w meczach ze słabymi, a w wielkich rozgrywkach nikną. Teraz spróbują uciszyć krytyków wspólnie. Przekonują, że w Manchesterze połączyło ich przeznaczenie.

wtorek, 11 lipca 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/07/11 21:44:20
Nie zgłaszam żadnych pretensji, nie mam żadnych roszczeń, historyjka oczywiście ciekawa, ładnie napisana i oczywiście skłaniająca do refleksji, ale...

Czekałem i ostrzyłem już sobie zęby na komentarz @represa1 do ostatniego tekstu o siatkowej z trójrękim N'Gapethem i trailerem ME w Polsce...

Tymczasem tekst ten zginął w czasoprzestrzeni, w wirze rozkręcony przez Lukaku i Pogbę. A niech że cię ty piłko nożna, wy wirtuozi furbolowi. Jak ja was kiedyś dopadnę!
-
2017/07/11 21:49:09
No proszę, delikatne zastrzeżenia do Rafała i od razu w łeb od języka polskiego (przyjaciele jak Lukaku z Pogbą kurczę blade) Już przepraszam! Przestań się znęcać nade mną! Niechże bym nie napisał co już napisałem.
-
2017/07/11 23:00:57
Słusznie prawisz o błędzie, Stanisławie, napisałeś "piłko nożna" małą literą... ;)
-
2017/07/11 23:22:36
Tu akurat celowo zamierzałem poniżyć Ją a obrazić.

Przepraszam Cię
Piłko nożna.
Nie gniewaj się na mnie.
-
2017/07/11 23:49:28
Ależ ja Cię proszę, Stanisławie używający języka niczym gilotyny do cięcia wrogów na pół, nie obrażaj tej Pani tuż przed Wiadomo-Jakim-Meczem. Żebyśmy potem przez pół sezonu nie analizowali, czemu znów nas nie ma w Wiadomo-Gdzie.
Nie jestem przesądna, ale nie zapeszajmy, tfu, tfu, tfu, puk, puk, puk, guzik, kominiarz, i coś tam.
A Siatkówka (też celowo wielką) może chwilowo ustąpić pola (wiem, ustępuje tego pola co niemiara...) - panowie się przygotowują do imprezy sezonu, a panie właśnie ładnie ograły, kogo miały ograć i są w trakcie odpoczynku przed dalszymi bitwami. A więc, cóż począć, jesteśmy skazani na środę. Przepraszam, Środę.
-
2017/07/12 16:17:10
@stanislaw414
Jak już wspominałem, większości tekstów do gazety tu nie wklejam, nie chcę zamienić bloga w linkowisko. Stały wyjątek to felietony z rubryki, która nazywa się jak blog.

Czekałem i ostrzyłem już sobie zęby na komentarz @represa1 do ostatniego tekstu o siatkowej z trójrękim N'Gapethem i trailerem ME w Polsce...

Uprzejmie donoszę, że N'Gapeth jest - również w przywoływanym tekście - nie trójręki, lecz trójręczny. Trójręczny trójręki to byłby banał, a tu mówimy o fenomenie osobnym, tu trójręczność występuje pomimo występowania ledwie dwóch kończyn górnych.
-
2017/07/12 20:39:35
Czy Lukaku jest tak dobry jak cena wysoka?
-
2017/07/12 21:06:32
@rafal.stec

Pomyliłem niebo z gwiazdami..., wiadomo.

Byłem przekonany, że tekst o siatkowej był przeznaczony do poniedziałkowej, tymczasem korzystając z dostępu przez internet, nie zorientowałem się, że nie. Ale, chwila! Czy to możliwe, że w poniedziałek nie było felietonu?! Są rzeczy na niebie i...

Gwiazdy pod tobą i gwiazdy nad tobą i dwa obaczysz..., wiadomo.

Pomyliłem niebo, pomyliłem. TRÓJRĘCZNY! Oczywiście, że trójręczny! Ale - czy Ty chcesz, żebym trupem z konia spadł? - to oznacza, że większość graczy jest półtoraręczna i należałoby ich wziąć i przetopić. Ale tak naprawdę, to nie wiadomo, chyba...

@letniewino

Rachu ciachu i po strachu, niepotrzebny nam Lukaku. Mrożona maFinka zjedzona przez Finka.
-
2017/07/14 08:50:14
Ciekawy blog i wpis. Nie jestem jakimś fanem Man Utd ale trzeba przyznać że kupili jednego z najlepszych młodych napastników młodego pokolenia, który już jest mega doświadczony. Kwota którą wydali , na obecne czasy nie jest przesadnie duża, a i tak się pewnie szybko zwróci. Ciekawe czy ta maszyna z Pogbą i Lukaku ruszy w tym sezonie.
-
2017/07/14 16:08:54
@ kryminul
United notorycznie brakowało w tym sezonie "ostatniej kropki nad i". Ileż to meczów, szczególnie tych typu "pewne 3 punkty u siebie ze spadkowiczem" zremisowali lub przegrali na zasadzie: trzydzieści strzałów na bramkę, remis po zero/zero jeden w plecy. Plus bramkarz rywala MVP spotkania z meczem życia na koncie. Może zakup Lukaku i jego chemia z Pogbą będzie właśnie tym brakującym czymś.