Blog > Komentarze do wpisu

Jak długo pożyje Leo Messi

Leo Messi, Barcelona. Fot. Manu Fernandez, AP

Skończył w sobotę 30 lat, więc wypadało złożyć życzenia okolicznościowym felietonem. Ale jak piszesz „Messi”, to zaraz myślisz też „Ronaldo”, więc skręciło moje gderanie do pisania o obu, a nawet prognozowania, że ich wyścig na szczytach potrwa jeszcze całą wieczność. Tekst znajdziecie tutaj.

poniedziałek, 26 czerwca 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/06/26 11:26:21
Nikt tego tematu nie porusza, a mnie się wydaje, że oprócz zmiany w dysponowaniu energią, Ronaldo też sporo schudł (w sensie zszedł z masy mięśniowej, nie że spalił tłuszcz).
-
2017/06/26 11:27:07
O! Ronaldo i Messi w towarzystwie stecowskich reptilian - to mnie uspokaja.

Dziękuję.
-
2017/06/26 11:32:26
Podobnie jak autor bloga jestem z rocznika 1976 i w pełni świadomie śledzę wydarzenia w świecie futbolu mniej więcej od 1984, choć jak przez mgłę pamiętam jeszcze turniej Espana 82. Obserwowałem Maradonę, Platiniego, Van Bastena, brazylijskiego Ronaldo, Zizou i wszystkich innych. I nie mam najmniejszych wątpliwości - żaden z nich nie wytrzymuje porównania ani z Messim, ani z CR7. Nikomu wcześniej nie udało się utrzymać na tak niebotycznym poziomie przez 10 lat, i nic nie zapowiada, że na tym koniec. Snajperzy w poprzednich dekadach, zwłaszcza latach 80 i 90, byli uważani za wielkich gdy trafiali 30 razy w sezonie, co naprawdę zdarzało się rzadko. Dla Messiego i portugalskiego Ronaldo taki wynik byłby oznaką kryzysu. Oczywiście gole to nie wszystko, ale są one najbardziej wymiernym wyznacznikiem wielkości obu rywali. Osobiście należę do wyznawców Lionela. Cristiano owszem podziwiam, ale przyznaję, nie znoszę bardziej niż jakiegokolwiek innego piłkarza minionych 30 lat. Niestety, z tego co obserwuję, facet oprócz wielkich umiejętności ma też niesamowite szczęście i nawet gdy nie jest na swoim najlepszym poziomie (a może zwłaszcza wtedy?) czegokolwiek nie dotknie, zamienia się w złoto. Z kolei Leo to moim zdaniem absolutnie najwybitniejszy futbolista ostatnich 40 lat (Pelego nie widziałem więc nie porównuję), w niewiarygodny sposób łączący snajperski talent równy CR7 z kreatywnością Maradony czy Zidane'a. Niestety, mimo tego chyba jednak ciąży na nim jakieś fatum związane z mistrzostwami świata. Chciałbym wierzyć, że za rok to się zmieni (Sampaoli daje jakieś nadzieje), ale wcale nie zdziwię się, jeżeli to Portugalia (a mają teraz naprawdę mocny team) z CR7 znowu jakimś cudem zgarnie łupy, doprowadzając mnie do szewskiej pasji.
-
2017/06/26 13:00:27
Ja obserwuję futbol mniej więcej od podobnego czasu i nie mam żadnych wątpliwości, że Maradona, Platini czy Zidane w niczym nie ustępowali Messiemu i Ronaldo, ich kariera trwała równie długo i obfitowała w podobne sukcesy.
Argument o bramkach jest żaden, bo w latach 80. w lidze włoskiej była o wiele bardziej wyrównana stawka, czemu sprzyjały przepisy ograniczające liczbę cudzoziemców i wyniki typu 5-0 prawie nie występowały. Za to w reprezentacji Platini potrafił strzelić 9 bramek w 5 meczach Euro 84 składającego się z 8 najlepszych drużyn - o tym jakoś nikomu nie chce się pamietać...
A traktowanie ostatniej dekady jako wyłącznie walki Messiego z Ronaldo obraża takich zawodników jak Robben, Neuer i paru innych, którzy też mają swoje osiągnięcia i grali nieraz nie gorzej, choć nie zawsze da się to powrównać.
-
2017/06/26 14:56:19
Jeżeli dla przedmówcy argument o wielkości gracza piłki nożnej wysnuty na podstawie liczby strzelonej przez niego bramek jest 'żaden' to ciekawe jaki jest ten właściwy? Trofea? Piękne dryblingi? Wspaniałe podania? A może liczba wślizgów bo kolega zdaje się miłośnik serie a? W przypadku Lionela Messiego sprowadzanie jego dorobku i kariery do liczby bramek jest zwykła niesprawiedliwością, ponieważ, jak już wspomniałem we wcześniejszym wpisie, niezwykłe w jego przypadku jest połączenie wybitnego goleadora z wspaniałym kreatorem gry, dryblerem, mającym na koncie liczne i ważne trofea. Kolega grzespelc pewnie złośliwie przypomni, że za to nad wślizgami i grą w obronie to Messi jeszcze musi długo popracować. Jeżeli chodzi o wspaniałego gracza jakim był Michel Platini (którego pamiętam doskonale i cenię bardziej niż choćby Zizou) to Euro 84 było jego szczytowym osiągnięciem, ale takiego wspaniałego poziomu nie prezentował bynajmniej przez całą swoją karierę (jak ma to miejsce w przypadku Messiego i CR, i gdzie właśnie tkwi ich fenomen), która zresztą wcale nie była długa, bo zakończył ją przedwcześnie w wieku 32 lat. Michel Platini trzykrotnie został królem strzelców serie a (jako pomocnik!), ale jego 20 bramek w najlepszym sezonie troszkę jednak blednie przy 50 Messiego w lidze hiszpańskiej, choćby nie wiem jak umniejszać jej przecież i tak marny poziom, o którym świadczą coroczne klęski klubów hiszpańskich w rozgrywkach europejskich. A zresztą przecież argument o liczbie strzelonych bramek i tak jest żaden... A co do Robbena, Neuera i paru innych - świetni gracze, jakich jednak w historii tego sportu wielu. Jak trafnie zauważył przedmówca: grali nieraz nie gorzej (niż Messi i Cristiano). Ale to nieraz to tutaj słowo kluczowe - lepiej niż Ronaldo czy Messi zdarza się zagrać wielu, nikomu nie udało się na ich poziomie pozostać równie długo.
-
2017/06/26 16:16:48
Jak dla mnie jest w tej 3 z przodu coś magicznego i choć żadnych racjonalnych przesłanek do zjazdu formy wydaje się ona nie dawać, to jednak...

Ronaldo jak dla mnie zaczął grać zauważalnie gorzej właśnie tej wiosny gdy osiągnął 30. Zastanawia mnie co by się o tym mówiło gdyby nie zgarnął z drużynami ostatnich trofeów, a mam poczucie że niewiele dobrego. To już jednak gdybologia, bo przecież wygrał mistrzostwo Hiszpanii, 2 LM i mistrzostwo Europy, dojdzie też do piątej Złotej Piłki.

Messiego też czeka zjazd w grze, taki naprawdę zauważalny, i osobiście sądzę że wcale nie za tak długi czas. Gdybym miał obstawiać kiedy nastąpi to stwierdziłbym, że za rok, gdy już w kwestii MŚ będzie wiedział - wóz albo przewóz. Tylko że takich rzeczy to się raczej zaplanować nie da. Równie dobrze może Messi chcieć dociągnąć do mundialu w dobrej formie, a skończyć człapiąc w stronę zachodzącego słońca.
-
2017/06/26 17:47:59
Myślę, że nie tylko ostatni, ale i przedostatni walc (który śpiewał Wojciech Młynarski) jest jeszcze przed Leo. I jeszcze parę lat będziemy się jego piłkarskim tańcem cieszyć. Może będzie on mniej radosny i żywiołowy jak w minionych latach, ale dojrzałej doskonałości i elegancji w nim nie zabraknie.
Z okazji trzydziestki życzę Leo i nam kibicom, żeby trwało to jak najdłużej.
-
2017/06/26 21:31:21
Ja się tylko nie mogę doczekać tych Oddziałowych Gran Derbi.

-
2017/06/27 00:45:26
Zanosi się na kolejną kretyńską dyskusję o niczym, przepraszam, o najlepsiojszości poszczególnych trybików piłkarskich zespołów, znaczy jałową dyskusję o niczym, bo każdy ma własne najmojsze argumenty i święte przekonanie o nadrzędności własnych racji. Tego nie można nawet podciągnąć pod termin "dysputy akademickiej" bo takowe jednak mają pewne zasady, to o wiele bardziej przypomina debatę polityczną, gdzie dyskutanci olewają punkt widzenia wszystkich poza własnym, po czym dumnie ogłaszają zwycięstwo.

Messiemu na urodziny można życzyć dobrych transferów do Barcelony(czego jako kibic Realu absolutnie mu nie życzę). Ponieważ, uwaga uwaga, będzie myśl wielce odkrywcza, nawet najznakomitszym piłkarzom gra się lepiej, gdy otaczają ich inni znakomici piłkarze. Wtedy, zupełnie nieoczekiwanie, o sukcesy łatwiej, wliczając w to te indywidualne. Kurde, odkrywcze to, aż mię zatkało. Ale prawda ma to do siebie, ze zatyka.
-
2017/06/27 09:47:09
@ 0twojastara
Czasami nawet prawda "nienajmojsza".
-
2017/06/27 09:57:04
P.S.
Chyba, że ktoś o czymś nie wie, albo nawet nie słyszał, bo wtedy w odpowiedzi słyszymy (ostatnio co raz częściej): - "to nieprawda!".
-
2017/06/27 16:41:29
@0twojastara

Uważam, że Kristianos i Lajonelus są najlepsi i życzę im obu jak najlepiej.

Wygrałem!

@dosia1922

I nieśmiertelni.

@alp61

Prawda?
-
2017/06/27 17:42:03
Michel Platini trzykrotnie został królem strzelców serie a (jako pomocnik!), ale jego 20 bramek w najlepszym sezonie troszkę jednak blednie przy 50 Messiego w lidze hiszpańskiej

Oczywiście nie będziemy zwracać uwagi na ilość meczów w lidze ani łączną liczbę goli w całej lidze teraz i wtedy, bo po co.
-
2017/06/27 17:53:33
@ Stanislaw
Właśnie. Może dlatego lubię Twoje "a tak naprawdę to nie wiadomo" i Otwojejstarej "najmojszą"
-
2017/06/27 19:14:30
@bartoszcze

Zaprawdę brak informacji w moim wpisie o liczbie meczów w serie a w czasach Platiniego nie wynikał z niecnego planu tendencyjnego umniejszenia dokonań Francuza przy równoczesnym wyniesieniu na piedestał współczesnych herosów. Komentarz to nie wpis biograficzny, zaś tego typu dane odnaleźć nietrudno, a już z pewnością potrafi to każdy czytelnik tego bloga. Mam także nieodparte wrażenie, że nawet gdyby owo porównanie liczby gier znalazło się w moim wpisie, to zawsze można by wytknąć brak innego niezbędnego zdaniem adwersarza faktu.
Ale skoro już zostałem wezwany do tablicy - proszę bardzo. Serie a w latach 80 - 30 spotkań, współczesna la liga - 38. Jak by nie liczyć, średnia bramek porównywanych zawodników w ich najlepszych pod tym względem sezonach jest prawie dwukrotnie wyższa u Messiego niż u Platiniego (dokładne liczby zainteresowani niech sobie wyliczą sami). Czy to mała różnica? Moim zdaniem na tym poziomie rywalizacji kolosalna.
Wspominasz również o 'łącznej liczbie goli w całej lidze'. Domyślam się (czy słusznie?), że chodzi o mniejszą średnią liczbę bramek na mecz w serie a w latach 80 (ze względu na osławioną włoską defensywę). No cóż, z tego co pamiętam to w latach 80 bramki były tej samej wielkości, obrońców był tyle samo co obecnie, bramkarze nie mieli dwóch par rąk a Juventusowi czy Interowi nikt nie zabraniał strzelania większej liczby bramek.

Proszę wybaczyć ten przydługi komentarz, ale nieco dziwią mnie tak częste głosy, że ten Messi i Cristiano to jednak nie to, że kiedyś to się grało, że przereklamowani... Może rzeczywiście wynika to ze znudzenia niektórych ich rywalizacją? Jako fanatyk futbolu pamiętam jednak doskonale kilka poprzednich dekad i tak znaczna dominacja dwóch piłkarzy (i to już 10 lat) nie występowała, nawet Maradona, Platini nie byli w stanie tak zdominować konkurencji.
Teraz pewnie usłyszę, że mieli lepszych konkurentów...

-
2017/06/27 19:26:45
@i_see_everything_twice

Mam inne pytanie.

Czy jak Pan patrzy na Lajonelusa, to obok widzi Pan drugiego Lajonelusa, czy może wtedy zamiast drugiego Lajonelusa, widzi Pan Kristianosa?
-
2017/06/27 19:55:15
@stanislaw414

Lajonelus jest wyjątkiem. Gdy zakłada ubranko niebiesko-bordowe to wszystko widzę potrójnie (obok zawsze pałętają się Nejmaros i Urugwajos), ale gdy ma strój biało-błękitny to widzę wszystko pojedynczo. Może Sampaolus znajdzie na to jakieś pacaneum i Lajonelusa rozdwoi.
-
2017/06/27 21:51:15
Dziękuję za odpowiedź. To bardzo ciekawe, szczególnie pod kątem badań odnośnie starożytnych herosów, które prowadzę.

Mam drobne zastrzeżenia do Twojej wersji imion bohaterów. Moim zdaniem jednak nie "Nejmaros" a "Nejmarczyk", czyli "Ten, który przychodzi z Nejmaru". Nie "Urugwajos", a "Krueliusz" albo "Lajeros" - natomiast czyny tej postaci nazywa się często "urugwajskimi", np. "urugwajski karny".

Jeszcze jedno: Gdy Lajonelus przywdziewa zbroję błękitno-białą, ma obok siebie chrześcijańskiego rycerza: di Matkobosko.

Ale tak naprawdę, to niewiadomo.

-
2017/06/27 22:18:05
- Nie "niewiadomo" lecz "nie wiadomo" - dodał Kristianos.
-
2017/06/27 22:59:17
Wspominasz również o 'łącznej liczbie goli w całej lidze'. Domyślam się (czy słusznie?), że chodzi o mniejszą średnią liczbę bramek na mecz w serie a w latach 80 (ze względu na osławioną włoską defensywę). No cóż, z tego co pamiętam to w latach 80 bramki były tej samej wielkości, obrońców był tyle samo co obecnie, bramkarze nie mieli dwóch par rąk a Juventusowi czy Interowi nikt nie zabraniał strzelania większej liczby bramek.

Dobra dobra. Choćby przepisy były inne. Czerwone kartki za faule taktyczne, dużo mniejsza tolerancja dla zabijaków w stylu Gentile, zakaz podawania do bramkarza, kilkakrotnie zmieniany przepis o spalonym - wszystkie te zmiany miały na celu ułatwić strzelanie bramek i ten cel jak najbardziej spełniły.
-
2017/06/27 23:12:14
nawet Maradona

Maradona przez całą karierę męczył się z różnymi Gentilami i Goikoetxeami. Dzisiaj po 10 minutach wylecieliby z boiska.
-
2017/06/27 23:43:37
Najlepszym piłkarzem wszechczasów przez dwa lata był Ronaldinho. Ale szybko o nim zapomnieliście.
-
2017/06/27 23:45:59
Po prostu pokazuję czynniki, które porównania czynią mniej efektownymi.
Owszem, Messi raz trafił 50, a CR - 48. Tyle że w ostatnich 9 sezonach najlepszy strzelec w Hiszpanii nie schodził poniżej 31, w tym - niespodzianka! - także Suarez ze swoimi 40 (i Forlan 32).
Natomiast "mizerne" 20 Platiniego było najlepszym wynikiem w lidze włoskiej w ciągu 10 sezonów.
Uważasz, że to wyłącznie kwestia indywidualnych talentów, a nie całokształtu sytuacji w lidze? Że to nie pochodna siły drużyny?
Mógłbym się bawić statystykami i pytać, co wynika z faktu, że ten sam goleador w jednym sezonie strzela dwa razy więcej goli niż w innym (Sanchez, Zarra), albo czy ktoś był naprawdę wybitnym napastnikiem, skoro nie potrafił strzelić tylu a tylu goli. Tylko po co?
-
2017/06/28 00:33:41
@kaleb86

Wcale, że nie zapomnieliśmy. Dzieci uczą się jego zwodów. Jest taki jeden szczególnie charakterystyczny:

najpierw piłka zagarniania jest do wewnątrz, a potem w mgnieniu oka (w oryginale - poza mgnieniem) muskana zewnętrzną częścią w kierunku ucieczki.

Spoiwo między czasami radości a stuprocentowym terminatoryzmem.
-
2017/06/28 09:00:42
@stanislaw
Ten zwód to elastico i za diabła nie potrafię go w 100% zrobić :). A Ronaldinho wkurza mnie, ilekroć sobie o nim pomyślę - najpierw rozkochał w sobie cały świat, a potem, qrwa, odechciało mu się wygrywać. Dupek!
-
2017/06/28 09:04:10
@kaleb
Po prostu oddał jedną nogę Messiemu, a drugą Inieście.
-
2017/06/28 09:41:01
@airborell, bartoszcze

Wykorzystując chwilowy nadmiar wolnego czasu zawdzięczany rozpoczętym wakacjom dodam coś do ciekawie rozwijającej się dyskusji. (Ha! To jakiś zakamuflowany gimbus - pomyślicie. Niezupełnie, choć faktycznie mam z tym gatunkiem do czynienia na co dzień jako ich pan od angielskiego).

No więc tak jak się spodziewałem pojawiły się kolejne argumenty o większej trudności w zdobywaniu goli w latach 80, bo o nich głównie była mowa jako czasach Maradony czy Platiniego. Z czystej ciekawości sprawdziłem jak wyglądała średnia bramek w serie a począwszy od sezonu 80/81 do dzisiaj. Danych z la liga nie znalazłem, ale jeszcze poszukam. Przyznaję, że byłem zaskoczony. Spodziewałem się mniejszej liczby niż dzisiaj, ale róźnica naprawdę jest spora, w jednym z sezonów na początku lat 80 było to nawet poniżej 2 goli na mecz! Tak więc rzeczywiście liczba bramek najlepszych strzelców musiała również być mniejsza.
Co do brutalnej gry, pozwolę sobie mieć inne zdanie. Maradona miał swojego Gentile i Goikoetxeę, Messi miał Ujfalusiego, Felipe Luisa, Pepego czy Ramosa (ten to dopiero gentleman boiskowy). A Casemiro w ostatnim klasyku wcale nie wyleciał po 10 minutach, choć powinien, co widział nawet trener Zidane zmieniając go przedwcześnie.

Jeszcze jedna rzecz. Mam wrażenie, że przy opisie piłkarskich lat 80 dokonywana jest pewna ich mitologizacja. Co mam na myśli? Najczęściej opinie oparte są na niewielkiej w gruncie rzeczy liczbie spotkań w najważniejszych imprezach reprezentacyjnych, natomiast rozgrywki klubowe, a zwłaszcza ligowe, będące przecież chlebem powszednim piłkarzy, pamiętane są bardzo słabo. Sam przyznam się bez bicia: nigdy nie widziałem żadnego meczu ligowego Maradony w barwach Napoli, ani Platiniego w barwach Juve, nie dlatego że mnie nie interesowały, a ponieważ nie było wówczas takiej moźliwości. Ba, nie widziałem także żadnego meczu Napoli w europejskich pucharach, choć oglądałem wszystkie możliwe transmisje w polskiej tv. Z Juve było już trochę lepiej pod tym względem. Ale do czego zmierzam: czy uznający wyższość lub po prostu wielkość Maradony i Platiniego opierają się na tym co widzieli, czy też na czymś innym, np. na częstym zjawisku gloryfikowaniu przeszłości, wychwalaniu tego było kiedyś, jako niewątpliwie lepszego i bardziej wartościowego?

-
2017/06/28 12:45:21
@ i_see_everything_twice
To nie tylko kwestia oglądania. Dzisiaj mamy faktycznie większy dostęp do transmisji, statystyk i skrótów. Ale możliwość tego strawienia i tak ogranicza nam czas. I jak zwykle pamięć obchodzi się z nami łagodnie. Kiedyś (Już nie pamiętam w jakim kontekście) dyskutowaliśmy ten problem. Napisałem wtedy, że przeszłość zawsze jest wspaniała, przyszłość świetlana i tylko teraźniejszość zgrzyta.
-
2017/06/28 13:12:41
@bartoszcze

A co zrobił z trzecią, niewidzialną?

@i_see_everything_twice

Myślę, że Maradona wystawał umiejętnościami poza poziom przeciętności jego czasów w podobnym stopniu jak Messi i Ronaldo dziś. Natomiast jest faktem, iż opowieść o Messim i Ronaldo jest już teraz znacznie dłuższa niż cała historia Maradony i bardziej wielowątkowa, a do tego w zasadzie w całości opublikowana, podczas gdy Diego tworzył przed Gutttenbergiem i wiele rozdziałów jego dzieła zostało zagubionych albo ich w ogóle nie było i być może faktycznie częściowo odnosimy się wyłącznie do naszego wyobrażenia o tymże dziele i jego autorze (usuwajac dodatkowo z wyobraźni jego spektakularny upadek)?

Niezależnie od powyższego, jest ich dwóch bohaterów naszych czasów - godnych siebie, odwiecznych i przepotężnych rywali w wiecznym wyścigu. Takie opowieści są najciekawsze!
-
2017/06/28 15:03:08
@stanisław414

Kurczę, Ty się tu marnujesz! Powinieneś iść na eksperta do tvp zamiast Engela i Żewłakowa, wreszcie możnaby tam usłyszeć coś ciekawego i oryginalnego. Podpisuję się pod Twoją ostatnią wypowiedzią obydwoma rękami.
-
2017/06/28 15:25:12
@twice
Wypraszam sobie! Stach jest naszym dobrem rzadkim, nie damy go marnować w jakiejś telewizji!
-
2017/06/28 23:35:02
Drogi kolego Twice,

Nie rozumiem dlaczego swoje argumenty w dyskusji ze mną (ograniczę się do tych sensownych) opierasz na tak mało istotnej rzeczy jak rozgrywki ligowe (btw nie jestem wielbicielem Serie A, w latach 80. to była po prostu najlepsza liga, wie o tym każdy, kto wie cokolwiek o piłce z tamtego okresu). Czy dlatego, że na największych imprezach Twój faworyt jakoś za bardzo nie błyszczał? Ten drugi na MŚ zresztą też nie, ale przynajmniej odbijał to sobie na ME.
Jeżeli chodzi o długość kariery, to na razie Platini Messiemu nie ustępuje, tyle, że nie miał szczęścia startować od razu w topowym klubie. Tym bardziej nie ustępuje mu Maradona, który grał na 4 Mundialach, a na topie utrzymywał się przez prawie 15 lat.
Nie rozumiem tego lekceważenia piłkarzy z epok wcześniejszych.
W jednym masz rację - nie da się tego wszystkiego wymierzyć, dlatego pozwolę sobie pozostać przy swoim zdaniu i nie kontynuować dyskusji, bo to mało sensu ma.
-
2017/06/29 09:51:37
Szanowny kolego grzespelc

Nie zamierzam nikogo skłaniać do zmianny jego poglądów, niech każdy ma jakie chce. Tym niemniej łatwo uciąć dyskusję rzucając na odchodnym, że ma ona mało sensu, wcześniej dość aroganckim tonem zbywając rozmówcę. W swoich wypowiedzach na tym blogu, choć do tej pory były one dość rzadkie, staram się nie obniżać wysokiego poziomu prezentowanego przez komentujących, a już na pewno nie lekceważyć czyjejś wypowiedzi. Tak jak i nie lekceważę piłkarzy z epok wcześniejszych i ich dokonań, bo tym samym deprecjonowałbym swoich własnych idoli - piłką interesuję się od 30 lat, a mój obecny faworyt pojawił się na scenie znacznie później.
Tym niemniej uważam Twoje wypowiedzi za nieco zbyt... protekcjonalne. Ja mimo wszystko nie zdobyłbym się w jakiejkolwiek dyskusji o piłce nożnej na stwierdzenia, że rozgrywki ligowe (jakiekolwiek by one nie były) to rzecz tak mało istotna, czy takie jak Twoja wcześniejsza uwaga o braku znaczenia liczby strzelonych goli przy ocenie zawodnika.
-
2017/06/29 09:52:46
Serio, jak ktoś porównuje Ujfalusiego czy Ramosa do Gentile to po prostu nie wie o czym mówi.

Proponuję obejrzeć ten filmik: www.youtube.com/watch?v=mQKjY0kR3YQ i zastanowić się, ile minut w dzisiejszych czasach na boisku przetrwałby Gentile. Bo jak dla mnie wszystkie jego faule kwalifikują się na żółtą, a część na natychmiastową czerwoną.
-
2017/06/30 20:47:38
@Twice
No proszę Cię. Boniek i Smolarek nigdy nie osiągnęli 15 bramek w sezonie. Koniarek strzelił w jednym 29. Chyba nie muszę mówić, kto był lepszy.
A kiedy Maradona męczył się, żeby dojechać do 15, Hugo Sanchez walił sezon w sezon po 30, osiągając nawet 38. No i co z tego?
Nie chcę ciągnąć tej dyskusji nie dlatego, żebym, Cię lekceważył, tylko po prostu dawno minęły już czasy, kiedy było dla mnie istotne, czy wykażę komuś w sieci, kto od kogo był lepszy w fusbal.
A Ujfalusiego to najbardziej pamiętam z tego, że kiedy na jakimś chińskim streamie oglądałem kiedyś mecz jakichś eliminacji Niemców z Czechami, to było to jedyne nazwisko, które komentator umiał prawidłowo wymówić. A jak powiedział "Matezaka" to się zacząłem zastanawiać, skąd u licha na boisku wziął się jakiś Japończyk...
-
2017/07/17 13:55:58
Gdyby tylko Lionel ustrzelił jakiś tytuł z Argentyną...