Blog > Komentarze do wpisu

Donnarumma rozmnożony, czyli Milan jako kino familijne

Gianluigi Donnarumma, Antonio Donnarumma

Kogo wzruszała wielokrotnie deklarowana przez bramkarza Milanu miłość do klubu, temu być może zadrży serce na wieść, że Gianluigi Donnarumma bardzo kocha także starszego brata. I okazuje uczucie nie tylko słowem, ale i czynem.

Antonio Donnarumma skończy w przyszłym tygodniu 27 lat, również jest bramkarzem, w Milanie zjawił się już w 2005 roku. I uczynił młodszego brata, wówczas brzdąca, kibicem rossonerich. Gigio zaczął oglądać ich wszystkie mecze, zafascynował się bronieniem bramki, już jako pięciolatek zakładał rękawice (produkują sprzęt na takie drobne rączki?) i pchał się między słupki, zbierał przysyłane przez Antonia koszulki w mediolańskich barwach.

Ten nigdy w Milanie nie zadebiutował. Spędził pięć sezonów w juniorach, potem tułał się po wypożyczeniach w drugoligowych Piacenzie i Gubbio, nie powiodło mu się w Genoi (gdzie jedyny raz zagrał w Serie A, w spotkaniu bez znaczenia w ostatniej kolejce), zajrzał jeszcze do Bari, aż minionego lata wyemigrował do greckiego klubu o poetyckiej nazwie Asteras Trypolis.

Znaczy wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że do wielkiego futbolu się nie nadaje. Średniak, nie dla niego stadiony świata. I ten wiek, chłopakowi trudno już zgrywać perspektywicznego.

Dlatego ożywiły mnie doniesienia włoskich mediów, że Antonio Donnarumma prawdopodobnie wróci do Milanu. Klubu, jak się zdawało, zdecydowanie powyżej jego możliwości. Zażyczył sobie tego Gianluigi, transfer brata ma być jednym z warunków przedłużenia przezeń kontraktu z klubem – nawiasem mówiąc, trwające właśnie pojednawcze rozmowy to sprawa wybitnie familijna, zwaśnione strony godzą m.in. zaprzyjaźnieni tata bramkarza (Alfonso Donnarumma) i trener Vincenzo Montella.

Rozdzieleni bracia tęsknią, Alfonso opowiadał w marcu, że codziennie do siebie wydzwaniają i grają w FIFĘ przez internet. Nic dziwnego, że Gigio poprosił klub o wsparcie. Powrót brata go uszczęśliwi, a im będzie szczęśliwszy, tym łatwiej mu będzie utrzymywać wysoką formę – odzyskanie starszego Donnarummy leży więc w interesie wszystkich stron.

Nie wiem, czy w przyszłości bramkarz Milanu zdoła wykatapultować brata również do Realu Madryt, gdy już się tam przeniesie, ale pociąga mnie wizja klubu piłkarskiego, który kupuje zawodników w pakiecie z ich bliskimi. Siostrę bierzemy do drużyny kobiecej (jeśli taką utrzymujemy), oferujemy własne biurko matce, ojca zatrudniamy jako elektryka etc. Precz z klubem jako zimnym korpo, niech żyją firmy ogrzewane ciepłem domowego ogniska. Milan położył tu już zresztą niemałe zasługi. W 2003 roku sprowadził Kakę – ileż on razy przysięgał wierność ukochanym barwom, zanim uszedł do Realu! – a w 2005 przygarnął jego młodszego brata Digão. Środkowego obrońcę (przynajmniej teoretycznie), kopacza na tyle niewydarzonego, że dosłużył się ledwie 45 minut w lidze włoskiej.

Utrzymał się jednak na liście płac mediolańczyków bite sześć sezonów. Wypożyczali go do Rimini, Standardu Liège, Lecce, Crotone oraz drugoligowego portugalskiego Penafielu, a Brazylijczyk nigdzie się nie sprawdzał – niesłychane, jak długo można się utrzymać na tym rynku – i wyciągał z uprawiania piłki nożnej milion euro rocznie. Płacono mu zresztą głównie za trenowanie, bo grywał rzadko, w najsłabszych sezonach uciułał po trzy, dwa albo wręcz jeden mecz. Kiedy Milan wreszcie się go pozbył – dbający o interes brata Kaká wiódł już życie jak w Madrycie – Digão poleciał do Nowego Jorku, gdzie podpisał kontrakt z drużyną Red Bull.

Ponownie osiadł w rezerwie, po roku rozwiązano z nim umowę. W całej karierze rozegrał 45 meczów, zakończył ją jako 27-latek. Jego jedyną zaletą był posiadanie brata, laureata Złotej Piłki.

wtorek, 27 czerwca 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/06/27 23:44:15
"Powrót brata go uszczęśliwi, a im będzie szczęśliwszy, tym łatwiej mu będzie utrzymywać wysoką formę"
Zastanawiam się, czy gdybym była Antoniem Donnarummą, to czy czułabym się równie szczęśliwa, że biorą mnie do "mojego" (duży cudzysłów) klubu wyłącznie jako uszczęśliwiacza dla brata, o czym wiedzą wszyscy, wszem i wobec. Chyba jednak bym wolała zostać w tym malowniczym klubie na greckim zatylu, niż w blasku fleszy robić za "starszego brata TEGO Donnarummy", który był gratis w pakiecie. No ale - rozumiem, iż skoro obaj panowie młócą codziennie w fifę, to pewnie zdołali się jakoś w trakcie tegoż zajęcia porozumieć i całość nie dzieje się bez wiedzy i zgody starszego. I zapewne braterskie uszczęśliwianie nie będzie działalnością charytatywną.
-
2017/06/28 00:42:44
@ letniewino
Antonio to Ty na pewno nie jesteś. Wyrazy szacunku.
-
2017/06/28 09:14:56
@letniewino
To jest dylemat:
- czy być nikim na własny rachunek i tułać się po świecie za byle jaką robotą,
- czy być nikim i dzięki rodzinie pracować w wymarzonym miejscu.
-
2017/06/28 10:37:30
Hm, ciekawa alternatywa, ale mam wrażenie, że jest jeszcze kilka opcji rozwiązania tej kryzysowej sytuacji. Skoro Antonio-bramkarz jest nikim i tuła się po świecie za byle jaką robotą, to może pasowałoby zmienić w końcu fach, a nie czekać na wyżebrane przez brata posady. Chociaż współpraca z bratem to oczywiście dobry pomysł - mógłby na przykład zostać... menedżerem brata. A jeśli posada ta jest definitywnie zajęta, to zawsze znajdzie się coś innego równie finezyjnego - brat CR chyba zajmuje się jego muzeum.
No i wymarzona robota: robienie za piąte koło u wozu w Milanie do momentu odejścia brata. Szatnia będzie chyba miała ubaw (choć niektórzy zapewne mniejszy, gdy wyjdą na jaw zarobki Antonia).
Ale, jak to mówią, nie mój cyrk... A może to ostatni dzwonek na eksplozję talentu starszego Donnarummy?
-
2017/06/28 11:23:00
@Bartoszcze
"Pracować"? - A jak ta "praca" wpływać będzie na atmosferę w szatni? A relacje między braćmi? Mnie od razu w trakcie czytania wpisu Rafała skojarzyła się scena z Ojca Chrzestnego, w której padają słowa: - "Ja jestem Twoim starszym bratem"...
-
2017/06/28 11:25:38
@alp
A jak ma wpływać? Jak Antonio będzie fajnym gościem, to będzie opowiadać kawały i szatnia go będzie lubić. Taki los czwartego bramkarza.
-
2017/06/28 11:33:29
Panie, jacy wszyscy nagle honorowi, "wolałbym kopać za czapkę gruszek z możliwością wygrania czapki czereśni niż pozwolić bratu wyżebrać grzanie ławki na trybunach za milion euro". Na takie propozycje to ja mam odpowiedź w stylu WO "Gdzie mam się podpisać?" (ale nikt mi nie daje takich propozycji, chlip).
-
2017/06/28 11:53:18
@plasot
No a faktycznie mamy wszystko rozpatrywać tylko i wyłącznie pod kątem tych milionów do podpisania? Zastanawia mnie po prostu, czy mimo wszystkich niewątpliwych, wielomilionowych korzyści, gdzieś tam Antonio nie będzie miał z tyłu głowy, że jego zasługa w całym zamieszaniu żadna (poza super relacjami z młodszym bratem) i do tego cały piłkarski świat traktował go będzie jak element wyposażenia brata. I są osoby, które takie sytuacje źle znoszą, mimo zer na koncie. Tak, bogacze też miewają problemy egzystencjalne.
-
2017/06/28 12:55:21
@letniewino

Jasne, że mają, psychoterapeuci by się zamorzyli głodem obsługując tylko klasę średnią i niżej.
Rozumiem Twój punkt ale cały czas rozmawiamy o swoich preferencjach. Wzrastając z ludu bez kapitału kulturowego jestem już na tyle uszarpany w bezproduktywnym budowaniu pod swoim imieniem, że taki deal przyjąłbym z ucałowaniem rączek pana szejka - czajniczek na stanie, święty spokój, kasa co miesiąc na koncie eh...
-
2017/06/28 13:09:46
@ plasot
Ha, ha, no ładnie. To ja tutaj wyobrażam sobie niespełnionego bramkarza, żyjącego w cieniu młodszego brata, sfrustrowanego własną niemocą i brakiem tego wszystkiego, co ma brat, w dodatku upokarzanego na oczach świata w imię braterskiej miłości i przywiązania, taszczonego za bratem niczym worek podróżny i traktowanego jak karta przetargowa, cierpiącego za te miliony... A co otrzymuję w odpowiedzi? Czajniczek! :D
-
2017/06/28 14:16:19
Gdyby tu wchodziły relacje ambicjonalne, to Antonio na hasło "ściągnę cię do Milanu" odpowiedziałby "chędoż się", a Gigi nie bawiłby się w taki sposób.
Uświadomienie sobie granicy własnych możliwości to też umiejętność życiowa. Poza tym, nie ma sensu przykładać do cudzych decyzji szablonu "ja zrobiłbym inaczej".
-
2017/06/28 15:27:29
@bartoszcze
Dobrze, to uznajmy, że byłabym jedynie mniej szczęśliwa w takiej sytuacji, biorąc te miliony z pełną świadomością, że robię za maskotkę dla brata.
Zresztą, macie rację, jak można odmówić sobie czajniczka? ;)
@bartoszcze, @alp61, @plasot
Dzięki za dyskusję, Panowie. Uciekam, bo praca wre - brak rodzeństwa, które by mnie wkręciło do Milanu zmusza mnie do przyziemnych zajęć.
-
2017/06/28 16:03:24
Wygląda na to, że granicę moralności wyznacza posiadanie lub brak "utalentowanego brata".
-
2017/06/28 16:13:21
Dlaczego moralności?
-
2017/06/28 18:00:18
@ Bartoszcze
A jak byś to nazwał? Mocniej? - Nie mam nic przeciwko temu.
Odwróćmy sytuację... - Antonio traci miejsce w klubie bo musi ustąpić miejsca bratu zawodnika z pierwszego składu.
Po co nam w takim razie w sporcie umiejętności, rywalizacja. Wprowadźmy zasady z naszych spółek skarbu państwa i obsadźmy szatnie krewnymi i znajomymi królika.
A kolejność na pudle niech ustala nadszyszkownik, lub jego nominanci. I oceniajmy to w/g kryteriów Kalego.
Pełna (nie tylko) wewnętrzna harmonia... - jak w Szuflandii.
-
2017/06/28 18:28:53
@alp
Czekaj, ale gdzie Ty tam masz gwarancję miejsca? Ma dostać kontrakt. Czy kiedykolwiek zagra, nie wiadomo (może w jakimś towarzyskim).
W czym różnią się sytuacje:
- Gigi dostaje kontrakt na 5,5 mln, w tym 0,5 mln "na brata"
- Gigi dostaje kontrakt na 5 mln i gwarancję że 0,5 mln klub wyda na brata?

Niemoralne to by było, gdyby klub zakontraktował mecz "z udziałem Donnarummy" i wystawił Antonio, bo nazwisko się zgadza.
To tylko biznes. Myślisz, że taki Bebe się szczególnie przejmował, kiedy dostał kontrakt z ManUtd?
-
2017/06/28 19:32:42
@ Bartoszcze
O poziomie rywalizacji w piłce decyduje poziom ławki rezerwowych. Brat nieudacznik blokuje miejsce być może komuś, kto w przyszłości mógłby być rywalem dla Gigiego.
Dajmy Gigiemu tyle na ile zasługuje, a nawet dołóżmy mu coś za to, że nieudacznika nie wprowadzi do szatni. I niech płaci tyle ile chce. I niech mu Antonio pakuje torbę na trening, czy tornister do szkoły, czyści buty, wozi na baby i robi to wszystko co mu jest do szczęścia potrzebne. Tylko nie prowadzajmy go do zespołu, bo to musi w konsekwencji zmniejszenie wymagań do reszty.
Rozejrzyj się wkoło i zobacz, że niemal każdy co coś potrafi, ciągnie za sobą przyklejonych do dupy nieudaczników, czy wręcz przygłupów. Niekoniecznie braci, czy siostry, czasami braci i siostry znajomych. Rynek wzajemnych usług.
I przyjrzyj się jak to psuje kryteria zarządzania zespołem, jak wpływa na sprawność pracy i jej efektywność.
Nigdy nie zetknąłeś się z kimś wyrastającym ponad trawę, który regularnie jest ściągany do poziomu mierzwy wewnętrznych układów i układzików?
A tolerancja zjawiska jest jak dla mnie przerażająca. Nie denerwują Ciebie otaczające Kopydłowo i Gwizdołki, zasady żywcem przeniesione z Samych Swoich, czy satyryczna piosenka na gałganiarzy: - "a Balcerowicz zrobił nas w głupa" przerobiona na manifest polityczny?

-
2017/06/28 19:48:02
Sorry. Trochę mnie poniosło i stąd ten "połknięcia" w komentarzu. Ale uważam, że brak zrozumienia znaczenia zasad i jasnych kryteriów oraz łatwość z jaką znajdujemy wytłumaczenie dla ich omijania jest zmorą współczesności. W moim przekonaniu w sporcie to prowadzi do katastrofy.
-
2017/06/28 19:51:49
@alp
Ale zauważyłeś, że napisałem "czwartego bramkarza"?
Umiesz wymienić w Milanie drugiego i trzeciego?
Inter ma zakontraktowanych sześciu.
Więc nie opowiadaj, że Antonio komuś krzywdę zrobi samą swoją obecnością.

I w czym gorszy brat pierwszego bramkarza od faworyta trenera czy przydupasa zarządu?
-
2017/06/28 22:38:17
Sorry, że z innej beczki - na co komu system powtórek video, skoro i z nim nie podejmuje się właściwych decyzji i np. nie dyktuje ewidentnego karnego (Puchar Konfederacji)?
-
2017/06/28 22:55:20
@Bartoszcze
Masz rację. Brat w niczym nie jest gorszy. Jest taki sam.
..................
Ale faktycznie mecz się oglądało. Od razu mi złe emocje przeszły, a świat się zrobił nawet fajny.
A karneeee! - Czegoś takiego nie pamiętam. Trzy pierwsze strzelone, trzy pierwsze obronione.

-
2017/06/29 00:45:46
Co do karnych...krótki rozbieg...panowie piłkarze od juniora otaczani są opieką dziesiątek specjalistów: od widzenia kątowego, od wydolności, od psychiki, od feng shui w nowym mieszkaniu, od idealnej pozycji w czasie defekacji. Czy ktoś może im wreszcie wytłumaczyć podstawy fizyki...tak prostym językiem żeby wreszcie zrozumieli, że strzelanie karnych z krótkiego rozbiegu to kiepski pomysł?
-
2017/06/29 07:09:07
@letniewino @stas ;-)
Antonio "(...) Nazywam się Milijon bo za milijony cierpię katusze (...)"

Piłkarskie Dziady. Cz. III
-
2017/06/29 07:21:19
@antropoid
Dobre pytanie, prawda?
Według sędziów analizujących tę sytuację, sędzia wideo nie zdążył zawiadomić głównego, że powinien zmienić decyzję - a kiedy Portugalczycy wznowili grę, było po sprawie.
-
2017/06/29 08:33:35
@antropoid, bartoszcze
Nie wypracowano dotychczas systemu, który zastąpiłby człowieka. System nie zawiódł. Zawiódł człowiek.
W siatkówce polski system wideo doskonale się sprawdza. Ten "międzynarodowy" jest trochę gorszy, ale i tak jest wielce pożyteczny. Tyle że od czasu do czasu trafia się sędzia, który widzi rzeczy nieistniejące i nie widzi wydarzeń, które miały miejsce. jeśli coś zawodzi, to bardziej człowiek niż system. Więc nie trzeba mieć pretensji do "systemu".
---------------------------------------------------
Nepotyzm, kolesiostwo... I nas, Polaków to dziwi? Naprawdę jesteście zdziwieni?
Przecież przyjście do klubu jakiejś gwiazdy (czy gwiazdeczki) łączy się często ze znalezieniem pracy dla żony, narzeczonej... Przykład włoski jest mi obojętny, bo jest to zatrudnienie za prywatne pieniądze. Gorzej gdy odbywa się to za pieniądze podatnika.
Czy jest coś moralnie nagannego w tym, że "zagram u Was za kwotę X minus 2 mln, ale z tych 2 milionów, które Wam odpuszczę, za 1 mln zatrudnicie mojego brata"? Może tak, ale nie jestem tego pewny.
-
2017/06/29 10:17:05
@Repres1
Przecież wideoweryfikacja może wyeliminować tylko obiektywne pomyłki; tłok, złe ustawienie sędziego, nienadążenie za akcją... Ale nie przywróci sędziom wzroku, nie nauczy ich piłki i jej przepisów, nie wyeliminuje tendencyjnego gwizdania....
.........................................
Faktycznie. Wygląda na to, że nie ma problemu naganne/nienaganne czy moralne/niemoralne, tylko czy ktoś się załapie/nie załapie. A to już nikogo nie dziwi, to powszechnie wk..... . Jednych samo zjawisko, tych o mentalności Kalego, że się nie załapali.
-
2017/06/29 12:08:38
@kaleb86

Niesłusznie pomijasz istotny - szczególnie w kontekście wpisu autora bloga - fragment wypowiedzi postaci, albowiem tam w oryginale stoi wyraźnie:

"bo za milijony KOCHAM i cierpię katusze"

Bohater jest wiedziony na zatrecenie nie tylko przez cierpienie, ale i miłość.

I teraz trzeba pamiętać, że Konrada uratował i wyrwał złemu duchowi ksiądz Piotr. Gdyby nie ksiądz Piotr, młody człowiek nigdy już by nie zagrał w piłkę. Chyba, że u Simeone (na sam dzwięk jego imienia - przechodzą mnie dreszcze).

Kto uratuje Antonio? Najbliżej miałby kardynał Angelo Voiello (jeśli jeszcze nie oglądaliście "Młodego papieża" - to najwyższy czas nadrobić tę zalegość),

tylko że on - jak wiadomo - jest kibicem Lazio, mógłby ewentualnie udzielić wsparcia Maradonie w dyskusji pod poprzednim wpisem Kronikarza, pomodlić się za kolano Milika lub roztoczyć opiekę nad owieczką Zielińskim;

ale piłkarzowi AC Milan - nie pomoże, to jasne.

Antonio pozostał więc sam w walce o swoją duszę. Z kina familijnego, poprzez Wielką Improwizację i "Młodego papieża" przechodzimy zatem pół-żartem, pół-serio, pół-człowiekiem, pół-bramką, w balladę :

"Młody to bramkarz w tutejszym borze, a kim ten starszy? - ja nie wiem"


-
2017/06/29 13:57:21
@stach
Nie wiem jak "KOCHA" mogło mi wylecieć z głowy. Tak czy siak to jak przeczytałem u koleżanki @letniewino o cierpieniu za miliony to od razu mi się Konrad/Gustaw przypomniał, a w następnej sekundzie zamarzyłem o cyklu "Piłkarskie Dziady", a w nich o dziadach w rozumieniu współczesno-potocznym i właściwym czyli o zjawach z przeszłości. Ech, no sam bym napisał, ale talentu mi nie staje, więc postanowiłem podrażnić pomysłem kogoś ;-) komu staje :-)
-
2017/06/29 14:49:26
@alp
Co Ty masz z tym załapie/nie załapie?
W czym się różnią następujące oczekiwania:
- dla Jennifer Lopez sto białych róż w garderobie
- dla Lavezziego włoska knajpka w okolicy jego domu w Chinach
- dla Donnarummy zatrudnienie jego brata, choćby miał grać w rezerwach?
A gdyby chciał, żeby mu brata jako ogrodnika zatrudnić, albo jako fizjoterapeutę?
-
2017/06/29 15:07:00
@kaleb86

Najprawdopdobniej napiłeś się nie z tego czajniczka, z którego powinineś był. Dwa ich zawsze jest czajniczków - tak jak dwóch jest braci Durummamich... Drumdrumdramich, braci Donnarumma (?)

Młody to bramkarz w tutejszym borze (jak już wspominałem), a kim ten starszy - ja nie wiem (też już chyba mówiłem). W pierwszym czajniczku wino letnie, w drugim gorąca herbatka, pierwszy czajnik jest sensowny - drugi to pułapka.

Wpadłeś w pułapkę zastawioną przez milijony i zapomniałeś o miłości, albo tyle myślałeś o miłości, że było dla Ciebie oczywistością, że w cytowanym tekście występuje ona jako siła tak niewidzialna jak oczywista.

Starsznie zbłądziłem, ale to dlatego, że oglądam ostatnio Twin Peaks i popijam Farhadim, nieważne...

Wracając do "Dziadów" i dziękując Ci za ich obraz przed oczami, to jak najbardziej w dyskusji o transferach, agentach, braciach, siostrach i milionach godzi się nawiazać do powyższego utworu.

Ja wybrałbym jednak część drugą i otwierajacy ją tekst Szekspira: "Są dziwy w niebie i na ziemi, o których ani śniło się waszym filozofom",

a następnie fragment o Rózi i Józiu, który Chór (wieśniaczek i wieśniaków) podsumowuje w szczególności tak:

Lecz choć wszystkiego dostatek,
Dręczy ich nuda i trwoga.
Ach, mamo, dla twoich dziatek
Zamknięta do nieba droga!
-
2017/06/29 15:37:19
@alp61 "Jednych samo zjawisko, tych o mentalności Kalego, że się nie załapali."

Reductio ad Kalium. Możesz sobie przyznać medal za wygranie internetowej dyskusji.
-
2017/06/29 16:52:19
@Bartoszcze
Róże przejdą. Może dlatego, że lubię kwiaty.
A na serio.
W przypadku Jennifer i Lawazziego, to są kaprysy. Ich kaprysy. W przypadku Donnarummy to nie tylko kaprys. To wyraz myślenia o życiu układami. Co raz częściej jak pojawia się problem, nie zabieramy się do jego rozwiązywania, tylko zaczynamy się zastanawiać czy znamy kogoś kto może "pomóc" nam go rozwiązać. A jak nie znamy nikogo takiego łapiemy za telefon, bo może znajomi kogoś takiego znają. Jeżeli znajdziemy to BINGO, a jak nie, to siadamy na dupie i zaczynamy narzekać, że bez układów w tym świecie nic nie można załatwić. Nie ma nieudaczników, są tylko pokrzywdzeni przez układy.
Zjawisko, które staje się tak powszechne, że zaczyna psuć rzeczywistość. Jak już wyżej pisałem, nie liczą się umiejętności, wiedza, kwalifikacje, zaangażowanie. Liczą się znajomości, liczą się układy. My jesteśmy genialni, tylko układy nam nie pozwalają rozwinąć skrzydeł i osiągnąć tego, co do dziecka wciskała nam "mamuśka".
A Antonio te nasze przekonania utrwala. Wystarczy znać Gigiego. Oczywiście jeszcze lepiej być jego bratem, a już świat staje przed nami otworem. Możesz nawet załapać się do "znanego klubu" pomimo reguł bezpośredniej rywalizacji za bańkę rocznie i nawet nic nie musisz robić bo wiadomo, że nikt przy zdrowych zmysłach Cię na boisko nie wpuści.
A jak się będą Ciebie chcieli pozbyć, to nawet masz szansę załapać się na Sadurską...
-
2017/06/29 17:18:25
@alp
Ale masz świadomość, że przypasowujesz sobie świat do określonej wizji rzeczywistości, w której dobrzy cierpią przez złe układy?
Antonio - może zapomniałeś - pierwszy był juniorem Milanu, i to on ściągnął tam Gigiego. Mógłby sobie kopać po Trypolisach i Niecieczach, na spaghetti by zarobił. Nie ma żadnej sugestii, że to on błagał brata "weź mi załatw fajny kontrakt". Owszem, na swój sposób postępowanie Gigiego z pozoru trąci lekko nepotyzmem, ale on nie wykorzystuje władzy, tylko ma kaprys, jak róże czy najnowsze ferrari.
Komuś to zaszkodzi? A kto zrobił dużą karierę jako bramkarz, siedząc na ławce jako zmiennik gwiazdy? Dziś Milan ma 40-letniego Storariego, ściągniętego w momencie kontuzji dwóch podstawowych, oraz jakiegoś 17-latka. Któremu zaszkodzi nie-bardzo-utalentowany, ale też nie beznadziejny Antonio?
Masz mocno wpojony odruch, że jak znajomy/rodzina, to znaczy miernota. Równie dobrze znajomy może być znakomitą zmianą dla zakorzenionej miernoty, co odwrotnie, jak też następcą tej samej klasy. Będziesz sprawdzał, jak poprzednik znalazł się na swoim miejscu? Może też był wciśniętą miernotą, a potem rozwinął się do wysokiej klasy? A może był bardzo obiecującym nabytkiem, który następnie zaliczył ciężki regres? Nie wiadomo, ale Twój odruch prowadzi do wniosku, że zmiana będzie na gorsze - bo znajomy/rodzina.
I tyle.
-
2017/06/29 18:56:01
@Bartoszcze
"przypasowujesz sobie świat do określonej wizji rzeczywistości, w której dobrzy cierpią przez złe układy?" - jeżeli tak odebrałeś moje stanowisko w tej dyskusji, to widocznie nie potrafiłem precyzyjnie go przedstawić. Ja z "cierpienia dobrych" kpię, podobnie jak z patrzenia na wszystko przez pryzmat układów. I zgadzam się Tobą, że czasami każdy zespół dobrze jest personalnie odświeżyć, nie tylko dlatego, ze stary układ jest zły, ale w każdym zachodzą obiektywne zjawiska takie jak skostnienie, rutyna, tolerancja dla słabości kolegów z którymi zdążyliśmy się zaprzyjaźnić...
W sumie spór o Antonia to (jak mówi Otwojastara) gównoburza. Przez jednego Antonia świat się nie zawali. Słusznie podnosisz, ze nie znamy sytuacji na ławce bramkarskiej Milanu i może nawet Antonio im się do czegoś przyda. A jeżeli nie, to można oczekiwać, że potrafią "utrzymać" go na ławce i nie pozwolą mieszać w szatni na tyle, żeby odbiło to się na pracy zespołu. I na pewno ocenili, że zatrzymanie Gigiego jest warte i bańki i ryzyka związanego z tą decyzją. Chociaż uważam, że dla czystości reguł lepiej by było, gdyby powiedzieli Gigiemu; - masz tu bańkę więcej, a Antoniem nam dupy nie zawracaj.
I pewnie nawet bym się w temacie nie wypowiadał (pewnie zauważyłeś, że prawie nie zabieram głosu na temat transferowych personaliów), gdyby nie nośność takiego przykładu (wielkość klubu, nazwisko). A ja naprawdę uważam, że takie zjawiska jak nepotyzm, poplecznictwo (które występowały zawsze) stają się na tyle powszechne, że przestają oburzać, nawet dziwić, a wręcz stają się normą... - sam użyłeś przykładu "poprzednika ze starego układu".
I to zaczyna być groźne. Przestają się liczyć obiektywne kryteria oparte o wiedzę, merytoryczną analizę, doświadczenie, czy nawet potrzeby. I dotyczy to nie tylko personaliów, ale również sposobu podejmowania merytorycznych decyzji. Bez znaczenia są wiedza, doświadczenie, analiza stanu, procedury a nawet prawo. Najważniejsze stają się rekomendacje i oczekiwania rekomendujących. Zapotrzebowanie na jakość i myślenie zaczyna przeszkadzać. Najważniejsza staje się lojalność wobec swoich... - z całą mozaiką/mapą swoich, w których na własne zdanie/ocenę nie ma miejsca. Wraca świat miernych, biernych, ale wiernych z którego wydawało się, że raz na zawsze się wyrwaliśmy.
Oczywiście to moje osobiste przemyślenia, których podzielać nie musisz.
-
2017/06/29 18:58:24
@Bartoszcze
Dość, bo przyjdzie się upić albo zastrzelić. Czas na pozytywne odreagowanie. Przed nami Niemcy-Meksyk.
-
2017/06/29 19:34:03
@bartoszcze

Klasyka.
Ważne, kto liczy głosy - i nic się nie zmienia.
-
2017/06/29 23:14:20
A karneeee! - Czegoś takiego nie pamiętam. Trzy pierwsze strzelone, trzy pierwsze obronione.

Finał PMK 1986. Tam po dwóch seriach było 0:0, skończyło się na 2:0. (Ducadam!)
-
2017/06/30 00:13:34
@ Airborell
Dzięki, chociaż nie kojarzę. Musiało się to nieźle oglądać!
-
2017/06/30 00:52:49
To mi się podoba! Enzo Zidane w Alaves.
-
2017/06/30 09:57:40
Swoją drogą fatalnie Barcelona strzelała te karne.
www.youtube.com/watch?v=osGXE2Aje5Q
-
2017/06/30 11:20:01
Tak się wtedy strzelało. Pod tym względem też się piłka zmieniła.
-
2017/06/30 12:44:06
@ Bartoszcze
Obejrzałem. Dzięki.
-
2017/06/30 20:08:19
A teraz to ciągle te same 5 klubów na krzyż...
-
2017/06/30 21:29:46
Po to stworzono LM w takim kształcie, żeby się jakieś Steauy, czy Crvene Zvezdy nie pętały pod pańskimi nogami.
-
2017/06/30 23:10:11
Wydawało się, że młodych Hiszpanów na Euro w drodze po złoto nic nie zatrzyma. A jednak... - Niemcy wyszli jak po swoje, jakby mecz był tylko zbędną formalnością przed dekoracją.
Zaimponowali mi organizacją gry, zagęszczaniem pola gry w grze obronnej na całym boisku, znakomitym przesuwaniem całej drużyny do pola gry, które nie tylko stanowiło asekurację ale i umożliwiało natychmiastowe rozrzucenie gry po odbiorze i stworzenie zagrożenia dla rywala.
Podobają mi się na Pucharze Chilijczycy. Ale wszystko wskazuje, że to co najważniejsze w tym sezonie w reprezentacyjnej piłce wezmą Niemcy. Drużynę Loewa bez największych gwiazd ogląda się równie dobrze, a momentami nawet lepiej niż tą w optymalnym składzie.
-
2017/07/01 14:04:51
Szkoda tylko, że Niemcy i szkoda, że akurat w Krakowie.
Znowu w Krakowie.