Blog > Komentarze do wpisu

Czy supertrener naprawdę jest super

Liga Mistrzów, Real Madryt, Juventus, Zinedine Zidane

Zinedine Zidane, mój ulubiony rozgrywający przełomu XX i XXI wieku – tylko Juan Roman Riquelme głaskał piłkę ładniej – został pierwszym trenerem, który obronił trofeum w Lidze Mistrzów, zanim zdążyłem się przyzwyczaić, że jest trenerem. Geniusz czy inni szatani byli tam czynni? Coponiedziałkowy felieton przeczytacie tutaj. A tutaj jeszcze o finale i poprutej pamięci Gianluigiego Buffona. 

poniedziałek, 05 czerwca 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/06/05 20:51:48
Czy supertrener Zidane pozostanie supertrenerem, musimy zdać się na upływ czasu i wówczas zweryfikujemy tą tezę. Z pewnością będzie mu diabelsko ciężko powtórzyć po raz trzeci triumf w LM. W kolejnym roku dowiemy, czy naprędce wystawiony pomnik nie zacznie erodować, choć to samo można było powiedzieć rok temu:)
-
2017/06/06 09:58:53
Poprzednie zakończenie historii zostało spieprzone w montażu, poza tym
przez ingerencję producenta, wiadomo. Przedstawiam wersję reżyserką. I muszę się pochwalić, doceniono mój talent, przechodzę do działu komedii romantycznych i melodramatów. Będziemy kręcić o obronie Juve.

(...) - W Złotych kalesonach, wyglądasz jak twój bliźniaczy brat. - Dziękuję za wszystko Odyseuszu, jesteś super. - Teraz jesteś gotów do ostatecznego wyścigu z Lajonelusem. - Czy zgodzicie się służ... - przepraszam - czy zaszczycicie mnie swoją pomocą Królewscy Argonauci? - zapytał wzruszony, lecz pewny siebie Kristianos - DO NIESKOŃCZOŚCI!!! - odpowiedzieli zgodnym krzykiem przyjaciele herosa. (...)

Koniec

Potrójnie złoty. Iliada - historie.
-
2017/06/07 01:37:37
Po pierwszym sezonie Guardioli broniłem tezy, że byle trener nie zdobyłby potrójnej korony w debiucie i że nie ma drużyn-samograjów, tak więc wypada mi być konsekwentnym i uznać Zizou za nie lada fachowca. Nie wiem, czy jest aż tak dobry, jak wskazują na to wyniki (średnio 1 Puchar Mistrzów co 10 spotkań), ale na pewno lepszy, niż chyba ktokolwiek mógł przewidzieć. Inna sprawa, że w jego pracy nie dostrzegam jakiejś głębokiej myśli przewodniej jak u Pepa, ale to niekoniecznie wada. Jeśli wygra LM trzeci raz z rzędu (na razie nie widzę znaczących przeszkód), będzie trzeba się chyba zacząć zastanawiać, czy większe piętno odcisnął Zidane-piłkarz czy Zidane-trener.
-
2017/06/07 14:33:07
Kronikarz napisał 13.01. następujące zdanie: "Real pod poetą futbolu Zidaneem mówi prozą, ale to proza najwyższej próby." Nie znalazłem ani w tekstach przedfinałowych ani późniejszych, żadnego bezpośredniego nawiązania do tej myśli (chyba, że oczy mnie zawodzą lub okulary powinienem zmienić). A w dzisiejszych okolicznościach nawiązać warto, bo z jednej strony teza śliczna, z drugiej - dynamiczna. Jednocześnie trudno znaleźć ku temu właściwsze miejsce niż pod felietonem o trenerze super.

Nie można nie zauważyć i nie odnotować na marginesie Kroniki, iż Real - taka jest na dziś dzień w każdym razie reguła nie wyjątek, nie hipoteza itd. - aktualnie nie tworzy już prozy i proza - nawet ta najwyższej próby - Królewskich Argonautów nie interesuje.

Real płynnie zasuwa heksametrem daktylicznym!

Real jest w twórczym - poetyckim - szale i nic nie wskazuje na to, iż poetycka wena miałaby zwycięzców LM w najbliższym czasie opuścić. Real wysławia się przenośniami, hiperbolami, porównaniami i onomatopejami, a przy tym jest zrozumiały dla każdego odbiorcy. Proza została zwyciężona przez poezję, a fortepian Szopena odbił się od bruku, wzbił się w przestworza i wrócił przez okno na należne mu miejsce!

Zasługa to Ulissesa.

Sekret Odyseusza polega na zawierzeniu talentom i zdolnościom twórców, na otwarciu przed nimi nowych źródeł inspiracji, wskazaniu radosnych światów, na które wcześniej zamykali oczy lub o nich zapomnieli z jednoczesnym uzmysłowieniem tymże stworzycielom, że każdy z nich jest ważny, bez względu na to, czy napisze wers, dziesięć czy trzydzieści, że najważniejsze jest dzieło jako takie, epopeja lub wielka opowieść jak dzieło Realu nazywa Kronikarz.

Podstawą sukcesu Odysa jest na pewno zaufanie, jakim go obdarzają członkowie załogi, oparte na uznaniu dla Mistrza i jego autorytecie. Mistrz zaś nie zgrywa nikogo ważniejszego od swoich uczniów, ma z nimi świetne relacje. Razem chodzą na pikniki pod wiszącą skałę i zawsze stamtąd razem wracają, nawet jeśli muszą pod wiszącą skałą trochę dłużej zostać i kogoś poszukać. Mówi się - no może to akurat, to mi się przyśniło - że w szatni dzielni żeglarze stają na ławkach i wołają zgodnie ku Ulissesowi: "O Kapitanie! Mój Kapitanie!".
-
2017/06/07 14:35:32
To co wiemy o Zizou, to że świetnie potrafi zarządzać wielkimi piłkarzami. Co bynajmniej nie jest takie proste, niejeden "lepszy"(przynajmniej w powszechnym przekonaniu) trener na ferajnie gwiazd się przejechał, gdy te odmawiały współpracy.

Czy to oznacza, że Zizou jest trenerem 10/10? Pewnie nie, ale zgodnie ze słowami Simeone, nie ma takich trenerów. Największym problemem byłych wybitnych piłkarzy, gdy zostają trenerami, to ogarnięcie że ich podopieczni nie są tak zdolni jak oni przed laty byli. Choćby Boniek, który na tych kilku treningach kadry, był najlepiej operującym piłką człowiekiem. W wypadku Realu, i jakości jaka mają ci piłkarze, tego problemu raczej nie ma.(choć nie wątpię, że gdyby Zizou zdecydował się wyjść na ostatnie 20-30 minut meczu Realu, byłby solidnym wzmocnieniem xD)

Czy Zidane będzie z równym powodzeniem dowodzić zespołem, o mniejszej wartości piłkarskiej? Zobaczymy. pewnie będzie musiał się z tym zmierzyć, bo raczej do końca kariery samego Realu nie będzie wyłącznie prowadził, zresztą idea "trenera na lata" w Realu funkcjonowała ostatnio jakieś pół wieku temu(Munoz). Ciekaw jestem błyskotliwej publicznej oceny, jak w wypadku Guardioli - gdy ten zaliczył pierwszy sezon w którym nie zajął miejsc 1-2 i nie dotarł do 1/2 LM, natychmiast podnieśli się frustraci, że zawsze wiedzieli, iż "tak naprawdę to cienias". Tak naprawdę to nie jest 10/10. Bo nikt nie jest.
-
2017/06/08 00:32:21
Zidane odwala kawał dobrej roboty!
-
2017/06/08 07:03:36
W tym temacie trafnie ujal to kiedys Stoiczkow mowiac o Cruyffie "Nie ma dobrego trenera bez dobrych graczy, lecz tez nie ma dobrych graczy bez dobrego trenera.".
-
2017/06/08 11:45:16
0twojastara
Wydaje mi się, że jest pewien problem z Francuzem. O ile wyniki bronią go, o tyle styl jego drużyny w wielu spotkaniach pozostawia wiele do życzenia. Mam nawet wrażenie, że niekiedy nawet nie widać ręki trenera. Jaki wniosek wysuwa mi się? Gdy Real nie zajmie pozycji 1-2 i nie zajdzie do 1/2 LM, czego sobie nie wyobrażam przy obecnej hierarchii w Hiszpanii i Europie. to Francuz wyleci z klubu bez mrugnięcia okiem.
-
2017/06/08 12:07:39
@perfectdna
Każda przygoda się kiedyś kończy. Ta już jest bardzo bogata w treść. Co do hierarchii, może i mecz na Bernabeu nie wyglądał dla Barcelony najlepiej, mimo pięknej bomby Rakiticia i dnia Messiego oraz ambitnej postawy Sergi Roberto przy "kurtuazji" Marcelo, ale to wciąż są tylko 3 punkty więcej na koniec sezonu i pierwsze mistrzostwo od kilku lat - nie do końca rozumiem więc to zdanie o hierarchii w La Liga. A że Perez lubi zmieniać, to wszyscy wiemy. Co do ręki trenera, to oddam głos 0Twojejstarej. Brzmi to w każdym razie jak jakaś bardzo surowa ocena, zwłaszcza po drugiej połowie z Juventusem, choć oczywiście zrozumiałem, że "niekiedy" może dotyczyć zupełnie innych sytuacji. Jeszcze nie widziałem w każdym razie takiego, co nie traci nigdy kontroli i wpływu na przebieg danego meczu.

No i wreszcie styl - do czego byś się tak najbardziej przyczepił? Bo to w sumie może być całkiem ciekawy wątek.
-
2017/06/08 12:28:30
@martin.slenderlink
Myślę, że gdyby Zidane przyszedł od początku poprzedniej kampanii, to dzisiaj Królewscy nie zdobywaliby pierwszego tytułu od kilku lat, lecz broniliby mistrzostwa zdobytego rok temu. Wydaje mi się, że dzisiaj różnica pomiędzy oboma klubami wynosi ciut więcej niż 3 punkty i najdobitniej była widoczna w Lidze Mistrzów.

Widzisz, podajesz przykład drugiej połowy, a dlaczego nie pierwszej? Ileż to było spotkań w tym sezonie, gdzie Królewscy grali nijako, gdzie wyrywali punkty rywalom w ostatnich sekundach spotkań, bo cały mecz grali niemrawo? Charakter, zarządzanie zasobami to ogromne zalety Realu Zidane'a, ale wady też są.
-
2017/06/08 12:38:44
Oczywiście hierarchia w hiszpańskiej piłce dotyczy pozycji 1-2, czyli de facto spadnięcia Królewskich na pozycję nr 3 lub niżej.
-
2017/06/08 12:58:52
Ponoć na Bernabeu mają wyhamować ze skupem gwiazd.
A już myślałem, że sobie trzecią jedenastkę zdolną grać w finale LM zafundują - i znów przeszliby do historii... :)
-
2017/06/08 14:47:49
@perfectdna
"Widzisz, podajesz przykład drugiej połowy, a dlaczego nie pierwszej?"

Z rozbrajającą szczerością muszę stwierdzić, iż był piękny ciepły weekend, a ja generalnie za dużo w życiu siedzę, więc dopiero miałem szansę zasiąść (jak to mawia niejaki alp) do drugiej.

" Wydaje mi się, że dzisiaj różnica pomiędzy oboma klubami wynosi ciut więcej niż 3 punkty i najdobitniej była widoczna w Lidze Mistrzów."

Sprowadziłbym ją do wychowanków, względnie do dość słabego sezonu niektórych gwiazd z Camp Nou. LM była ciut dziwna. Zwłaszcza te wyjazdy. To było takie człapanko trochę. Nie twierdzę, że nie walczyli, ale mentalnie jakby skapcanieli, o zbyt wysokim mniemaniu itd. No i Enrique już się wypalił. Nie zmienia to faktu, że ligę przegrali tak naprawdę z Betisami i Celtami. Ten "więcej niż klub" czasami potrzebuje wtop. Czy to 4:0 z Milanem niegdyś, czy trzy jajco z Juve. Nic się tu nie zmieniło. Natomiast następny sezon jest niewiadomą. A na Bernabeu faktycznie utratę tytułu i brak choćby 1/2 LM mogą odebrać jako całkowitą klapę i znak końca Zidane'a. Tu zgoda, ale całościowa ocena tegoż trenera przez pryzmat takiego sezonu IMHO byłaby wciąż niesprawiedliwa.
-
2017/06/08 16:26:38
@martin

Mentalnie skapcanieli i to okrutnie. Granie w człapanego w fazie pucharowej LM, to już piłkarski kryminał, bez względu na to, jakim potencjałem się dysponuje.

Kierownictwo klubu też skapcaniało, skoro uparcie trwa w przekonaniu, że pierwszą jedenastką można wygrywać wszystko, sezon po sezonie.
-
2017/06/08 21:50:05
@perfectdna

"O ile wyniki bronią go, o tyle styl jego drużyny w wielu spotkaniach pozostawia wiele do życzenia."

W jak wielu dokładnie?

Ciekawi mnie czasem, jak współcześni kibice znieśliby futbol sprzed dekady. Drużynę del Bosqe, przykładowo. Wówczas majster Hiszpanii zbierał około 70-ciu kilku punktów, a taki naszpikowany gwizdami Real, wygrywający te majstry czy LM, potrafił przegrać z Mallorcą 1:5. Niedawno mieliśmy tu "słabą obronę Juventusu", teraz "bezstylowy Real Madryt".

Przyznaję, że może nie w każdym meczu Real zachwycał przecudną grą. Ale czy w tych "gorszych" momentach był drużyną słabszą od rywala, kreował mniej okazji? Czy może rywal raczej miał szczęście, że do tej 80+ minuty jednak nie przegrywał?

Zresztą, te gole w końcówkach, to lekki mit. Real gubił też punkty w końcówkach(Sevilla, drugie GD) Wbrew pozorom aż tak wiele tych punktów nie musieli ratować, a powszechne przekonanie jest takie, jakby to co drugi mecz był.

Mentalność Realu przypomina troszkę Milan Ancelottiego- najwyższą dyspozycją wykazują się w europie, ligę traktując bardziej ulgowo, nie forsując się aż tak orząc punkty. Pytanie czy to nie słuszne podejście, bo czy grając na pełnych obrotach w każdym spotkaniu, zachowaliby tyle świeżości w końcówce sezonu?

"Widzisz, podajesz przykład drugiej połowy, a dlaczego nie pierwszej?"

Chwila, chwila, a to Reale grał w pierwszej połowie źle? Mi się wydawało, że tylko trochę gorzej od Juventusu, który podobno zagrał bardzo dobrą połowę.

To świetna egzemplifikacja tej wesołej współczesnej perspektywy o której mówię. Jeśli taki Real Madryt nie dominuje totalnie, nie ma kilkunastu okazji, nie przerasta przeciwnika o klasę, albo najlepiej kilka, to "gra słabo".

"Gdy Real nie zajmie pozycji 1-2 i nie zajdzie do 1/2 LM (...) to Francuz wyleci z klubu bez mrugnięcia okiem."

Myślę że Perez wytrzyma 1/4 jeśli połączy się z majstrem. Poza tym zgoda, jeśli w Realu nie wyników, to trener wylatuje, nawet jeśli Zizou stworzył historię, to nie odmienił jeszcze klubu. I akurat styl gry Realu nie ma tu zbyt wiele do rzeczy.
-
2017/06/08 23:05:40
0twojastara
Ciężko mi z perspektywy czasu stwierdzić w ilu. Na pewno trochę tych spotkań było.

Porażka jest wkalkulowana w futbol. Tego co piszę o Realu Zidane'a z pewnością nie napisałbym o ekipie Del Bosque. Z drugiej jednak strony obecnie futbol jest jeszcze bardziej taktyczny i to po części wpływa na to, że styl drużyna zaciera się.

Myślę, że zachowaliby, a to dlatego że dawno nie było drużyny, która miała tak szeroki skład. Jeżeli chodzi o mentalność, to mi bardziej przypomina ekipę Fergusona.

Może oglądałem finał przez różowe okulary, ale nie uznałbym pierwszej połowy finału za jakąś nadmiernie dobrą, by wyróżnić obie ekipy. Wręcz przeciwnie.

Wydaje mi się, że styl przy braku sukcesów może uratować szkoleniowca, tym bardziej takiego, który osiągnął tak wiele jak Zidane.
-
2017/06/08 23:12:05
Nie "wyrywałem się do odpowiedzi", bo swój podziw i piłkarski szacunek dla Realu i Zizu wyraziłem już pod poprzednim wpisem "Kronikarza" i do dzisiaj nie zmieniłbym ani słowa.
Oczywiście Zinedine nie będzie w Realu przez lata. Chyba ostatnim długowiecznym w europejskiej piłce jest Arsen Wenger i pomimo, że od 25 lat utrzymuje Arsenal na angielskim topie i to przy stosunkowo skromnych jak na PL środkach, kibice są nim co raz bardziej znużeni. Znużeni trenerem, który co roku kupuje młodych zawodników i co roku najlepszych/najlepiej rokujących z nich sprzedaje z zyskiem spłacając stadion.
Zinedine nawet jeżeli będzie potwierdzał swoją jakość (konia z rzędem temu który powie co to w piłce znaczy i co wszyscy zaakceptujemy) odejdzie. Odejdzie, bo marketing, bo media i kibice kochają zmiany równie gorąco jak producenci odzieży. Posezonowa wyprzedaż dopiero się zaczyna, a już niektórym przegrzały się synapsy.
A przed nim i Realem jeszcze najtrudniejsze. Powszechnie wiadomo, że najwięcej zbójców ginie nie przy zdobywaniu, ale przy dzieleniu łupów. Największe wyzwanie przed trenerem, drużyną, klubem i kibicami to jak zniosą ciśnienie sukcesu. I to nie tylko dzisiaj bezpośrednio po sukcesie, ale w perspektywie najbliższego roku/ dwóch.

-
2017/06/08 23:39:30
Najblizsze miesiace pokaza w ktora strone pojdzie Real na kolejne kilka lat. W lipcu beda kolejne wybory na prezesa i Perez, podobnie jak w kolejnych latach, bedzie chcial znow wydac spora gotowke. 8 lat temu sprowadzono C.Ronaldo i Benzeme, 4 lata temu Bale. Teraz szykuje sie kolejny galaktyczny zakup. Czy zaszaleja z transferem Mbappe?
-
2017/06/09 00:00:42
"Myślę, że zachowaliby, a to dlatego że dawno nie było drużyny, która miała tak szeroki skład. Jeżeli chodzi o mentalność, to mi bardziej przypomina ekipę Fergusona. "

Pierwsza część to tzw "gdybologia". Jeśli chodzi o skojarzenie z ekipą Fergiego, to jest ono myślę trafne - z Milanem chodziło mi o różnicę w nastawieniu na mecze krajowe i europejskie - natomiast wola walki do samego końca (też szeroki skład) to można kojarzyć z drużyną Szkota.

Tylko od razu nasuwa się pytanie - czy United Fergusona grali w każdym meczu pięknie? ;)

"Wydaje mi się, że styl przy braku sukcesów może uratować szkoleniowca, tym bardziej takiego, który osiągnął tak wiele jak Zidane."

Nie w Realu Madryt. Nie będzie miał wyników, to poleci. Real Carletto grał po prawdzie ładniej, zaliczył też historyczny wówczas sukces. Kolejny sezon ciężko nazwać jakoś nieudanym ale do gabloty nie było co włożyć. Włoch pomimo stylu i poparcia zawodników wyleciał.

@alp
Po prawdzie Arsenal spłacił stadion w 2013. Co nie zmienia faktu, że to właściciela kibice Arsenalu powinni chcieć zlinczować, facet publicznie stwierdził, że trofea go nie interesują i nie zamierza im podporządkować polityki prowadzenia klubu.
-
2017/06/09 00:43:10
@Otwojastara
Niezręczność stylistyczna... - wiem, ze spłacił, chociaż nie pamiętałem kiedy. Dzięki.
-
2017/06/09 01:21:55
@alp61, 0twojastara

Nie sądzę, żeby Zidane wytrwał w Realu więcej niż 4-5 lat, nawet jeśli będzie zdobywał kolejne trofea. Obecnie presja ciążąca na szkoleniowcu w takich klubach jak Real, Barcelona czy Bayern jest chyba zbyt wielka, żeby ktoś był w stanie to znieść na dłuższą metę i zbliżyć się do wyczynu Alexa Fergusona czy Arsena Wengera. Zresztą Ferguson to fenomen, mimo upływu kilku dekad i przewinięcia się przez klub kilku pokoleń piłkarzy wciąż potrafił znajdować receptę na wygrywanie. Arsenal to inna para kaloszy, parcie na zdobywanie trofeów jest tam dużo mniejsze - gdyby nie to, Wenger raczej już dawno by tam nie pracował.

A wracając do Realu, to nie można też zapominać o "czynniku Pereza". Wprawdzie ostatnimi czasy Perez trochę znormalniał, ale to jednak wciąż ten sam facet, który potrafi wyrzucić świetnego szkoleniowca za jeden pozbawiony wymiernych sukcesów sezon. Wprawdzie chyba żaden trener nie miał w Madrycie tak mocnej pozycji, jak Zidane teraz, ale... W grudniu 2014 roku Ancelotti też wydawał się nietykalny, a pół roku później już go nie było.
-
2017/06/09 10:09:59
@0twojastara
Gdybologią jest uznanie, że Real kładł wszystkie siły na LM.

United Fergusona nigdy nie kojarzyło mi się z pięknym stylem. To była ekipa z wolą walki i zazwyczaj gryzła trawę. Pomijając fakt, że Real musi grać ładnie (patrz 2x Capello, Heynckes), jakoś nadmiernej walki nie zaobserwowałem.

Real Ancelottiego w rundzie rewanżowej drugiego sezonu nie funkcjonował najlepiej. Drużyna grała brzydko i straciła tytuł na własne życzenie. To był tzw. wyścig ślimaków. Myślę, że zmiana szkoleniowca była niezbędna.

@alp61
Myślę, że w przypadku Realu nie na miejscu jest pisanie o zniesieniu ciśnienia sukcesu. Ta ekipa w czterech ostatnich sezonach zdobyła trzy razy ligę mistrzów i cały czas robi postęp zwiększając przewagę nad konkurencją. Nie wydaję się, aby ten trend nagle zmienił się...
-
2017/06/09 12:36:03
@perfectdna

Ta ekipa w czterech ostatnich sezonach zdobyła trzy razy ligę mistrzów i cały czas robi postęp zwiększając przewagę nad konkurencją. Nie wydaję się, aby ten trend nagle zmienił się...

Tyle że to nie do końca jest to ta sama ekipa. Poza tym ubiegły rok - jeżeli chodzi o jakość gry - to był raczej regres w porównaniu z pierwszym sezonem Ancelottiego.

Co do trendów, to też różnie z tym bywa. W roku 2014 Real był non stop na fali wznoszącej, a w 2015 roku zanotował zjazd. Z kolei Barcelona od początku 2015 roku aż do kwietnia 2016 roku prała wszystkich jak leci, a gdzie jest aktualnie - wiadomo. Oczywiście obecny Real ma wszelkie podstawy, by jego zwycięska passa trwała jeszcze długo. Ale Real Ancelottiego i Barca Enrique też je miały.
-
2017/06/09 13:51:57
@fidelrulez
Oczywiście, że nie jest to identyczna ekipa, ale mimo wszystko radykalnych zmian nie było.

Regres w zeszłym sezonie był jedynie za rządów Beniteza. Później już było dobrze.

To co się stało z Realem Ancelottiego jest dla mnie ciężkie do zrozumienia. Z kolei Barcelona w następnym sezonie nie grała już tak rewelacyjnie czego dowodem może być klęska z Celtą.
-
2017/06/09 14:42:27
LM to wyścig ślepców, w którym wygrywa jednooki.

zawsze tak bylo i tak pozostało.
co roku otwiera się okienko, w które wskakuje tylko ten, kto akuratnie nie ma wrzodów na żołądku, depresji albo złamanej nogi.

Barcy posypał się środek pomocy i klucz do wszystkiego Iniesta, więc musiała przegrać, bo bez pleców i kolan nie da się podnieśc nawet siatki z zakupami.

Atletico miało grać ofensywnie, ale że jest defensywnym zespołem z natury i przekonania, w kluczowym momencie przypominało wilka który zmarnował rok na próbach bycia zającem.

Bayern - Ancelotti zabrał mu rok. na Real wystawił pozbawioną szybkości ekipę z kilkoma emerytami na czele. tylko słabej formie Realu zawdzięcza, że zginął w miarę honorowo.

PSg - szkoda słów.

City - Pep musi mieć własnych graczy, a nie darowanych, żeby swoje idee wcielać w czyn.

Monaco - brak doświadczenia.

Juventus - nagły napad depresji i cała piękna opowieśc otrzymała wyjątkowo słabej jakości puentę.

Real na tle tych wadliwych produktów jako jedyny zachował kulturę sportową i piłkarską jakość.

Zidane uskuteczniał banalnośc trenerskiego pragmatyzmu : stabilny skład, zaufanie do graczy, utrzymywanie autorytetu za pomocą godnej postawy i respektu dla otoczenia, trzymanie języka na wodzy i spokój zamiast histerii.

uznał, że ma taki zespół jak należy, nie gmerał przy nim, efekty się pojawiły. Ale nie zrobił nic spektakularnego, wizjonerskiego, błyskotliwego.

jako jedyna drużyna zdrowa i niekulawa Real wskoczył w okienko.

trwa ono rok, jak zazwyczaj dla zespołów w LM. za rok będzie je miał kto inny, może Chelsea LOndyn ?

szlachetna gadanina o zaletach i przewagach zwyciezcy LM nie odpowiada rzeczywistości.

To nie zalety i przewagi zwycięzcy decydują, lecz słabości, wady i niedoróbki całej galerii przegranych.

LM się nie wygrywa, LM się nie przegrywa :]
dlatego większy sens ma analiza przyczyn porażki wszystkich przegranych, tam są zapisane źródła sukcesu zwycięzcy.
-
2017/06/09 19:15:15
@perfectdna
"Gdybologią jest uznanie, że Real kładł wszystkie siły na LM."

Rozumiem że neologizmy mogą czasem dezorientować, ale wydawało mi się iż bardziej sugestywnej nazwy niż "gdybologia" nie da się wymyślić. Termin ten odnosi się do wróżenia z fusów po fakcie. Przykładowo "gdyby Lewandowski przeszedł do Realu, wygrałby ZP". W takich dyskusjach, każda prawda jest najmojsza, bo nie sprawdzalna. Można tylko jakieś argumenty rzucić, ale de facto nie można wyłonić "zwycięzcy" bo hipotetyczna prawda nie istnieje.

Dlatego moja ocena postawy Realu, bynajmniej nie podpada pod tą kategorię - można się nie zgadzać, ale wypadałoby stwierdzić dlaczego. Dla mnie sprawa jest oczywista,, gdybym miał wskazać główną wadę Realu, to tendencja do lekceważenia przeciwnika. W lidze objawiał się czasami, stąd, uważam, te "bezstylowe" zwycięstwa, w których Real męczył się by wyrwać punkty - zwyczajnie nie podchodził z taką koncentracją. Jeśli chodzi o fazie pucharową LM, na rozluźnianie pozwalał sobie, dopiero gdy miał już naprawdę dobry wynik i przewagę. Świetną egzemplifikacją są wiosenne derby Madrytu - najpierw w lidze, gdzie Real nie zagrał na pełnych obrotach, i tylko zremisował, a potem w LM, gdzie zmiażdżył materace w pierwszym spotkaniu.

"(...)jakoś nadmiernej walki nie zaobserwowałem. "

To się słabo przyglądałeś, względnie masz dziwne kryteria. Nie wiedzieć czemu, ludzie mylą sporty walki z futbolem czasem, i "wolę walki" kojarzą z kopaniem po kostkach i kolekcjonowaniem kartoników. Dziwnie mało kto docenia zaangażowanie, harowanie na całym boisku. Jedną z największych zalet obecnego Realu, jest to, że nikt tam praktycznie nie gra na alibi.

"To był tzw. wyścig ślimaków."

Pomyliłeś sezony. W pierwszym faktycznie cała czołówka la liga miała słabą końcówkę i gubiła punkty, ale Real broniła podwójna korona. W drugim końcówka ligi upłynęła raczej w biegu, nawiasem "wybitny Real Zidane'a" i "przegrany Real Ancelottiego" różni cały jeden punkt w tabeli ligowej.

W mojej też ocenie, bardziej na niepowodzeniu tamtego Realu, zważyła plaga kontuzji(prawdziwy wysyp w styczniu). Z wyróżnieniem Modricia(który złapał uraz na kadrze) No i Włoch nie przygotował sobie tak świetnego Ronaldo na wiosnę.

-
2017/06/09 19:18:34
@fiderulez
"Nie sądzę, żeby Zidane wytrwał w Realu więcej niż 4-5 lat, nawet jeśli będzie zdobywał kolejne trofea. Obecnie presja ciążąca na szkoleniowcu w takich klubach jak Real, Barcelona czy Bayern jest chyba zbyt wielka, żeby ktoś był w stanie to znieść na dłuższą metę i zbliżyć się do wyczynu Alexa Fergusona czy Arsena Wengera. "

To jest ciekawy temat. Fakt, siedzenie w najlepszym bolidzie potrafi wykończyć, Guardiola wyłysiał, Mourinho posiwiał, Enriqe po trochu wszystkiego xD

Może to kwestia podejścia, wszak dwóch ostatnich miało mocno konfrontacyjny stosunek z mediami, czego o Zizou nie idzie powiedzieć, a może Francuz ma tą przewagę że już na wstępie był Łysy xD tak czy inaczej, po półtora roku, nadal robi wrażenie wyluzowanego na konferencjach, odpowiada z uśmiecham, cierpliwie, czasem dowcipnie. Bardziej chyba na samym początku przeżywał, gdy ustawicznie darł spodnie na meczach xD

Niemniej jego potencjalna odporność psychiczna, to tylko atut, jak wyników nie będzie(a jakiś kryzys ta drużyna musi w końcu załapać) to na Pereza i gremium nie pomoże. Dlatego Anczelot tak podobał mi się jako trener Realu - po latach pracy z Silvio, Romkiem, Szejkami, domyślam się że Perez nie robił na nim przesadnego wrażenia. Zidane w medialnym wizerunku bardzo Włocha przypomina.

" Arsenal to inna para kaloszy, parcie na zdobywanie trofeów jest tam dużo mniejsze - gdyby nie to, Wenger raczej już dawno by tam nie pracował. "

Inaczej (pogdybologizujmy): gdyby nastawienie byłoby tam inne, Wenger zdobyłby więcej trofeów. Nawet ten legendarny Arsenal z Henrym, Vieirą, i Piresem, to nie była grupa kilerów, tylko bardzo pięknie grająca drużyna, której też czasem jakieś trofeum przemknęło koło nosa, przez propagowanie romantycznego ofensywnego futbolu. Od 2003 przez dekadę było spłacanie stadionu, a gdy Arsenal uwolnił się od zobowiązań kredytowych, za sterami klubu znajdował już się Kroenke:

www.standard.co.uk/sport/football/stan-kroenke-i-didnt-buy-arsenal-stake-to-win-trophies-a3202046.html
-
2017/06/09 21:00:37
Ciśnienie sukcesu jest zawsze i tylko można sobie z tym lepiej lub gorzej radzić.
W Realu to faktycznie trwa już cztery lata i jak na razie Zidane sobie z tym nieźle radzi.
Uważam, że majstersztykiem było doprowadzenie w tym sezonie do gry szeroką, dwudziestoosobową kadrą. Być może to był nawet klucz do obrony tytułu.
Ale problemy nie zostały do końca rozwiązane... - nie wszyscy są zadowoleni ze swojej pozycji. James już zapowiedział odejście. Kto następny?
A na to nałoży się jeszcze starzenie zawodników. Czy autorzy czteroletnich sukcesów będą potrafili się pogodzić, że ich rola zacznie się stopniowo zmniejszać, że przestaną wychodzić w każdym meczu w wyjściowym składzie.
Przekonanie Ronaldo, że nie musi grać w każdym meczu od pierwszej do ostatniej minuty i dyrygować każdą ofensywną akcją to też mistrzostwo świata. Tylko na ile pomogła w tym kontuzja i na ile Ronaldo potrafi w takiej roli wytrwać.
P.S.
@Otwojastara
Zgodnie z teorią organizacji i zarządzania 4/5 lat to optymalny staż dla menadżera.
-
2017/06/09 22:55:23
W ramach rozgrzewki przed jutrzejszym meczem obejrzałem mecz eliminacyjny Szwecja - Francja. Wygrała Szwecja 2:1 po bramce zdobytej z 45 metra w ostatniej sekundzie doliczonego czasu gry.
-
2017/06/09 23:27:32
Heh, zaintrygowałeś mnie do obejrzenia skrótu. Co za kuriozalny gol :)
-
2017/06/10 14:04:50
A ja znów, w ramach okolicznościowej dawki masochizmu, obejrzałem sobie wczorajszą konferencję prasową. I po raz kolejny przez głowę mi przemknęła myśl: "Jakaż to musi być kara dla dziennikarza sportowego iść tam i wydusić z siebie jakieś sztampowe pytania (bo chyba nie jakieś konkretne, skoro odpowiedzi na takie nigdy nie padną). Najbardziej spodobał mi się już sam początek konferencji, gdzie padły nazwiska trzech rumuńskich piłkarzy... i dziennikarzom przyszło zanotować, że nie będzie absencja tych wspomnianych trzech miała wpływu ani na jakość ani na strategię/taktykę. Kuba z kolei szczerze przyznał, że nie czas i miejsce, aby zdradzać, co przygotowali na Rumunów. Nie lepiej zapytać o coś od czapy, o wino rumuńskie?

Gdybym był szefem redakcji, to chyba wysyłałbym tam zawsze największego jajcarza. Dobra, wiem, że konferencje nie są od tego, żeby były ciekawe... oh wait. W sumie sam nie wiem. Może to jednak kwestia redaktorów.
-
2017/06/10 14:09:01
Zamknąć cudzysłów po nawiasie, motyla noga.
-
2017/06/10 17:41:58
@martin.slenderlink

Myślisz, że są jeszcze gorsze, niż pomeczowe rozmowy z piłkarzami? ;)
-
2017/06/10 19:31:56
@fidelrulez @ martin.slenderlink
Najlepsze są zdecydowanie te w przerwie:
- Czego wam brakuje do nawiązania walki?
- Gola (zasapany piłkarz drużyny przegrywającej 0:1).
-
2017/06/10 19:59:44
Wszystko przebija "nauka automatyzmu" w grze z ławki rezerwowych.
P.S.
Duńczycy nadal w grze. Właśnie pokonali Kazachów 3:1.
-
2017/06/10 21:08:26
No i Grosicki przedarł się na lewym skrzydle pod bramkę - a pod bramką ni ma komu podać...
Niektóre usterki PMSz wydają się być nienaprawialne.