Blog > Komentarze do wpisu

Rekordzista jako zrzucony z kosmosu jaszczur

lekkoatletyka, doping, rekordy

Ważni ludzie chcą wymazać wszystkie lekkoatletyczne rekordy świata pobite przed 2005 rokiem. Rozwiązanie tak głupie, że aż wspaniale oddające ducha naszych czasów. Mój cotygodniowy felieton do „Gazety” jest tutaj.

poniedziałek, 08 maja 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/05/08 10:02:07
Ja się na przykład zastanawiam, czemu barierą jest akurat rok 2005. Kto powiedział, że Bolt nie jest zjawiskiem tego samego typu co Koch czy Flo-Jo? (Jest niestety dużo przesłanek, że tak jest).

Relatywnie łatwo by zrobić "nowe otwarcie" w rzutach - wystarczyłyby drobne zmiany parametrów kuli czy dysku (tak jak to zrobiono z oszczepem). Ale w biegach?
-
2017/05/08 11:30:55
W biegach istnieje możliwośc modyfikacji dystansu, jak było zaproponowane w artykule. np. zamiast 100 biegniesz 105, etc.
W skokach jest trudniej, bo co skok w dal będzie zmodyfikowany, że zamiast do piasku będzie skok do wody? o albo co ze skokiem wzwyż? (ustalą ilość kroków przed skokiem?)
Oszczep, kulę, dysk można zmodyfikować (zmienić wagę, przesunąć środek ciężkości|), ale nie ma gwarancji, że za kilkanaście lat osiągnięcia współczesnych będą poddane w wątpliwość i co wtedy?
Jeżeli włodarze nie są w stanie udowodnić winy, to rekord powinien zostać.

A z tym 2005 to faktycznie ciekawe (12 lat wstecz) ostatnio horyzont czasowy sięgał 8 lat wstecz.

Lekka zapatrzyła sie w pływanie, gdzie co większa impra to rekordy świata, a w lekkiej posucha (Był Bolt i długo nic) Boję się utraty popularności i kasy ze względu na brak rekordów...

-
2017/05/08 12:17:52
"...na szczycie tego gangu przez ostatnie kilkanaście lat stał niejaki Lamine Diack, zdemaskowany jako notoryczny łapówkarz...". Aż chce mi się zakpić... - a może on tylko myślał, ze robi biznes.
W końcu to nie jest wyjątkowe myślenie, że na tym polega robienie interesów, tak pięknie wykpione w jednej z naszych kultowych komedii (cytuję z pamięci): - "A ile pan na tym etacie ma? ? - No mam pensję (nie pamiętam kwoty), do tego stała premia, czasami jakaś nagroda. - Nie o to pytam. Pytam, ile Pan z tego wyciąga?".
Podzielam krytykę inicjatywy władz lekkoatletycznych przedstawioną przez Rafała!
W mojej wczesnej młodości chodziło takie powiedzenie: - "nadgorliwość gorsza od faszyzmu", które bardzo mi się podoba do dzisiaj. Może dlatego przez całe życie sceptycznie podchodzę do wszelkiej maści wizjonerów, naprawiaczy i ich pomysłów. Często też po bliższym przyjrzeniu okazywało się, że "mieli pomysła" jak Kiepski i wpadli na niego, tylko dlatego, że nie wiedzieli jak problem rozwiązać. I równie często okazywało się, że za ich wizjonerstwem stała prymitywna potrzeba zaistnienia, zrobienia interesu i wyciągnięcia z tego ile się da.
Niepokoi mnie, że takich wizjonerów pojawiać zaczęło się coraz więcej... - w gospodarce, w polityce, niemal w każdej dziedzinie życia. I coraz mniej jesteśmy na nich uodpornieni. Jeszcze niedawno (to tylko trzy/cztery pokolenia) wiedza, umiejętności przekazywane były z ojca na syna. Dzisiaj nabyta wiedza, umiejętności nie wystarczają na jedno zawodowe życie, zmuszając nas do zmiany zawodu. A na dodatek pogłębiająca się specjalizacja powoduje, że przestajemy się rozumieć poza kręgiem pokoleniowym, zawodowym, towarzyskim... - wykształcając nie tylko swój własny aparat pojęciowy, ale i język, którego nie sposób zrozumieć poza kręgiem wtajemniczonych. Niby mówimy tym samym, ale nie tak samo rozumiemy co mówimy.
Czasami wydaje mi się, że jedynym rozwiązaniem, żeby nie zwariować, jest traktowanie otaczającej nas rzeczywistości jak szaleństwo modowe. Nie warto się przejmować jak w nowym ciuchu wyglądamy, skoro po sezonie będzie passe i trzeba go będzie wyrzucić. Gdyby tak jeszcze razem z wizjonerami to moglibyśmy stworzyć raj!
-
2017/05/08 12:25:22
@ Airborell, Madapaka
Nie wiem, czemu tak wąsko myślicie?
Trzeba pójść na całość i zamiast np. pchnięcia kulą, wprowadzić pchanie węglarki z węglem. Wyobraźcie sobie jak moglibyśmy rozsławić Polskę, gdyby zorganizować wieloetapówkę na trasie Śląsk-porty, a nawet dwie: - Śląsk-Świnoujście i Śląsk-Gdynia. A przy tym jakie korzyści gospodarcze!
-
2017/05/08 12:42:46
A co powiecie na rezygnację z rekordów? Brak oficjalnego podawania wyników, tylko kolejność na mecie?

[jestem świadomy jak to negatywnie wpłynęłoby na atrakcyjność widowiska]
-
2017/05/08 14:21:24
Pytanie dlaczego się ograniczać i od razu nie kasować rekordów na koniec każdego roku kalendarzowego. Bo niby skąd wiadomo że Vlasic nie bierze czegoś jeszcze niewykrywalnego, skoro skacze tylko o centymetr niżej niż ta koksiara Kostadinowa?
-
2017/05/08 15:32:57
Najgorsze w tej dyskusji są głosy mówiące o legalizacji dopingu i doborze naturalnym. Czasem przytłacza mnie brak wyobraźni i rozsądku.

Bardzo sensownie w tej sprawie wypowiedział się też Kozakiewicz.

Może rozwiązaniem byłoby mniejsze celebrowanie rekordów - jak w skokach narciarskich. Isinbajewa nie tłukłaby rekordu co centymetr, gdyby jej się to nie opłacało, tylko machnęła ile może i po hype.

@Madapaka

Może miast skoku wzwyż, skok przez płot? Koherentne z poziomem pomysłu wymazywania wszelakich rekordów.

-
2017/05/08 17:59:23
@alp61, 0twojastara
Skok przez płot i ciągnięcie węglarki - zbyt niszowe i cokolwiek dwuznaczne.
Nad tym co płot przeskoczył pastwią się różnego rodzaju jednostki, próbując coś udowodnić. (ze to nie on skakał, że to nie był płot i takie tam ;-)
Z kolei węglarka, to jakoś już blisko koksu , a koks...no sami wiecie.

Fajny pomysł był z tym rocznym kasowaniem rekordów. Choć medialnie słabiej się to sprzedaje niż jeden-wielki-mega-rekord. Choć pozwoliłoby to na celebrowanie osiągnieć zwyciężających , a nie zachwyty nad suchymi cyframi


-
2017/05/08 18:36:12
@Madapaka
"...zachwyty nad suchymi cyframi..." - nigdy specjalnie nie przemawiały do mojej wyobraźni, ale Twój pomysł trochę zalatuje mi "dobrą zmianą" co rok.
P.S.
Trudno dopisywać przy każdym zdaniu (ha.ha.ha.), gdy się drwi z absurdu.
-
2017/05/08 19:06:06
co prawda to prawda. Pomysł z wymazywaniem bzdurny i tyle. Szkoda strzępić pióra.
A zastanawianie się jak uczynić ten pomysł mniej bzdurnym, sprowadza dyskusję w kierunku absurdu.

Co więc pozostało?

Ano zastanowić się jak Juve ugości jutro Monaco i co zrobi Simeone po kolejnej porażce z Realem. Przejdzie jak obiecywał do Interu?
-
2017/05/08 22:42:12
Gdy szukasz reptilian, uważaj by samemu nie stać się reptilianinem, chyba że nie szukasz jaszczurów z kosmosu, wtedy tym bardziej uważaj.

Kiedy patrzysz na jaszczury z kosmosu, jaszczury z kosmosu patrzą na ciebie, chyba że akurat są ludźmi, wtedy patrzą na ciebie ludzie.

Tak czy inaczej, sytuacja w istocie jest dramatyczna.

Jaszczur z kosmosu
(ale tak naprawdę, to niewiadomo)
-
2017/05/09 00:24:44
@Stanisław
Tak. Ten jaszczur Rafałowi się naprawdę udał.
-
2017/05/09 10:20:19
stecowski reptilianin - środek stylistyczny o wielu właściwościach, w tym leczniczych, który wymyka się jakimkolwiek definicjom, a nawet próbom zdefiniowania. Coś jakby połączenie hiperboli z metaforą, niezwykłym porównaniem i substancją aktywną nieznanego pochodzenia, ale tak naprawdę, to nie wiadomo. Cechą charakterystyczną stecowskiego reptilianina jest to, że jest kosmiczny wprost lub co najmniej pośrednio, a także to, że pozwala spojrzeć na problem (najczęściej ze świata sportowego - acz niekoniecznie) w sposób ponadnaturalny, choć rzeczywisty i racjonalny zarazem. Zażywanie stecowskich reptilian w dużej ilości na raz powoduje halucynacje i uzależnienie, ale jak potwierdzają badania - jest to halucynacja i uzależnienie mające korzystny wpływ na zdrowie psychiczne czytelnika. W celu pobudzenia wyobraźni, zaleca się dawkę co najmniej dwóch - trzech kosmicznych jaszczurów tygodniowo. Stecowscy reptilianie są szczególnie zalecani w okresach zgiełku informacyjnego, manipulacji faktami w szeroko pojętej przestrzeni publicznej, czy negowania inteligencji odbiorców tekstów dziennikarskich, szczególnie tych o tematyce sportowej, choć nie wyłącznie. W świecie twórczości literackiej i dziennikarskiej funkcjonują środki pozornie podobne do stecowskiego reptilianina, ale nie można się oszukiwać, oryginalnych stecowskich reptilian można znaleźć tylko w odkrywce prowadzonej przez Rafała Steca - autora bloga "A jednak się kręci".
-
2017/05/09 12:00:50
Przyznaję, że dawka podana przez Rafała profilaktycznie już w tytule, jak dla mnie była wystarczająca.
-
2017/05/10 00:17:59
A ja się zastanawiam jaki jest powód tego idiotyczno-śmiesznego chwytania się brzytwy? Jakoś nie chcę mi się wierzyć, że komuś się nudziło i se pierdyknął takiego bzdeta - na takich stanowiskach generalnie jest co robić zarówno w sposób Diackowy jak i anty-Diackowy. Oglądalność im ostatnio poleciała? Jeśli już to raczej nie dramatycznie. Obstawiam, że jesteśmy w przededniu jakiejś większej afery. W końcu Stefka to przy takiej FloJo była kruszyna. Tylko Jankesów nie da się tak po prostu wywalić na zbity pysk jak to zrobiono z ruskimi, stąd pewnie próba dezawuowania wszystkich lekkoatletów z tamtego okresu i "nowego początku". Śmiać mi się z tego chce - skurwienie w sporcie zawodowym sięgnęło zenitu, a ludzie dalej dają sobie nawijać na uszy głodne kawałki o jakimś fair play.
-
2017/05/10 00:25:20
@airborell
W biegach można byłoby jakąś nową nawierzchnię wymyślić i osobno podawać wyniki w epoce przedtartanowej, tartanowej i posttartanowej.
Albo kazać biegać boso, jak w Olimpii.
-
2017/05/10 08:58:56
@bartoszcze
Albo niech po prostu biegają w drugą stronę, zgodnie z ruchem wskazówek zegara :)
-
2017/05/10 11:43:57
Wielkie mi problemy, można przecież kazać biegaczom pływać, pływakom miotać młotem a oszczepników zagonić do maratonu.
A już najprościej po prostu sporty indywidualne, gdzie się bije o rekordy zastąpić drużynowymi i wygrywać na zupełnie neutralne punkty. Np. dwie drużyny po dziesięciu dyskobolów staje na przeciw siebie i rzucają by wyeliminować jak najwięcej przeciwników.
-
2017/05/10 12:08:56
@Rafal
Szkoda, że nie linkujesz na blogu swoich artykułów na wyborczej. Nawet jeśli są za paywallem i część osób ich nie przeczyta, to i tak jest to jakaś zachęta do komentowania. Ja rzadko pisze, ale czasami lubię poczytać. Np. o tym jak dobry jest Dani Alves.

Albo o tym jak Wenger obraza się na samą myśl o dyrektorze sportowym. Choć takie Juve, Bayern, BVB chyba nie narzekają. Sądziłem, że 90 mln za Higuaina to głupota, ale jeśli Juve wygra, to nikt nie będzie żałował wydanych pieniędzy.
-
2017/05/10 12:47:49
Obserwuję jak reakcja na propozycję/sugestię jaszczurów ze związku LA zanurza się co raz bardziej w obszar absurdu i sam z nastroju cynicznej drwiny zaczynam się obsuwać w paranoję spiskową. Bo może im tylko o to chodzi, żeby rywalizację sportową zamienić w rodzaj szoła, którego każda kolejna edycja będzie rozgrywana w/g zmienionych reguł. Wtedy notowanie rekordów będzie pozbawione jakiegokolwiek sensu, a zwycięzców będzie można kreować w/g bieżącego zapotrzebowania marketingowego.
-
2017/05/10 14:26:23
@stanislaw
Nie wiem, co się dzieje, ale słyszę jakiś głos wewnętrzny, który woła, żebym zrzucił łuski.

@leuthen
Nie da się wszystkiego linkować. Jak wyglądałby blog złożony głównie z notek będących linkami do innych tekstów, w dodatku schowanych za paywallem?
-
2017/05/10 16:38:55
@Rafał
Przecież Ty to robisz niemal każdym wpisem, otwierając nam oczy, albo prowokując do dyskusji, co na jedno wychodzi.
-
2017/05/11 08:21:00
słyszę jakiś głos wewnętrzny, który woła, żebym zrzucił łuski

Nie wiem jak u jaszczurów, ale żółw zrzuca regularnie, co najmniej raz do roku. Bardzo chce żeby go wtedy drapać.