Blog > Komentarze do wpisu

Real Madryt – Juventus, jaka piękna para

Real Madryt - Juventus, finał, Liga Mistrzów

Obaj finaliści są eleganccy, choć Real zakłada nonszalancko rozchełstaną koszulę człowieka, któremu wolno wszystko, a Juventus nosi galowo ułożony garnitur człowieka, który wie, że musi wypaść perfekcyjnie.

Być może dlatego madrytczycy tej wiosny w Lidze Mistrzów wpadali w tarapaty, i to w tarapaty głębokie, więc potrzebowali mieć kilka żyć, by przetrwać. Być może dlatego turyńczycy zadawali szyku w idealnym spokoju – przez 1/8 finału, ćwierćfinały oraz półfinały właściwie przedefilowali, nikt z nimi nawet przez sekundę nie prowadził. Ale pewien nie jestem. Niewykluczone, że Real cierpiał, bo zwyczajnie zderzył się z najsilniejszymi dostępnymi przeciwnikami – Bayernem Monachium oraz sąsiedzkim Atlético.

Tak czy owak mamy obsadę finału, której nikt nie podważy. Jak mawiają kibice, obaj rywale „zasłużyli”.

Różni ich nade wszystko rozmiar garderoby. Jeśli obaj trenerzy mogą wystroić drużynę, jak zechcą, to nie umiem zdecydować, kto wygrywa – porównanie Realu i Juve w podstawowych składach daje remis.

Im bardziej jednak Zinedine Zidane i Massimiliano Allegri muszą sięgać do rezerw, tym bardziej widać, czyja szafa jest obszerniejsza. Pierwszy dysponuje „rezerwowymi”, drugi – rezerwowymi. Realowi po sięgnięciu do „zapasów” nie ubywa, nawet mu przybywa. Juve z każdym takim ruchem ubywa.

Dlatego gdyby obie strony wystawiły na finał wszystko, co najlepsze, to prognozowałbym, że turyńczycy potrzebują rozstrzygnąć sprawę do 90. minuty. W dogrywce i w ogóle z każdą wymianą stroju na świeższy zacznie rosnąć przewaga madrytczyków.

Bo karne, to wiadomo, że Buffon, dziejowej sprawiedliwości musi stać się zadość, tego huraganu historii nie zatrzymałby nikt, każdy futbolowe dziecko wie, dlaczego czeka, aż Gigi odbierze nagrodę za całokształt twórczości.

Taką mam galopadę myśli teraz, gdy muszę czymś zająć czas, bo do samolotu do Cardiff wsiądę dopiero za kilka tygodni.

środa, 10 maja 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/05/11 00:03:56
"...turyńczycy potrzebują rozstrzygnąć sprawę do 90. minuty..." - być może nawet wcześniej, a do 90 minuty to już tylko dowieźć wynik. Tak to przynajmniej wygląda z racjonalnej analizy.
Ale to będzie finał i będą mu towarzyszyły emocje, które nawet na poziomie prezentowanym przez finałowych rywali, mogą decydować o wszystkim. Zarówno wykreować niezapomniane widowisko, jak i przekształcić starcie godnych podziwu mistrzów w zwyczajną bijatykę.
Jeżeli one będą rządziły w Cardiff to nawet nie można wykluczyć, że Buffon triumfalnie poniesie Puchar do szatni po niezapomnianej serii rzutów karnych.
-
2017/05/11 06:29:29
Wczorajsza akcja benzemy przypomniała akcje świetnego zawodnika jakim był redondo. Kto nie widział niech poszuka jego zagrania z manchesterm United. To była poezja.
Na papierze zdecydowanym faworytem real Madryt.
-
2017/05/11 07:02:01
Obawiam się, że tzw. sprawiedliwość w sporcie nie dotyka każdego, kto na nią zasłużył, więc a priori współczuję Buffonowi (c'est la vie).
-
2017/05/11 08:01:05
Spodziewaną niesprawiedliwością będzie, że Gigi obroni Ronaldo trzy setki i karnego, wzniesie puchar, a ZP i tak trafi jak zawsze do żelowanych dzieciaków.
-
2017/05/11 08:35:39
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na świetne sędziowianie. Powinien. Gwiazdac finał.
-
2017/05/11 10:36:02
Znaki na niebie wskazują jako zwycięzcę finału Juve:

- 21 lat mija od ostatniego triumfu w LM. (1996)
Jeszcze wcześniej wygrali w 1985 - też 21 lat.

- Real z Zidanem nigdy nie pokonał Juve.
Rozegrali całe 2 dwumecze w fazie pucharowej.

- Klątwa zwycięzcy LM

Wystarczy?
Musi :)

-
2017/05/11 10:51:59
@czacha-dymi

Zgaduję, że Buffon jest człowiekiem wysokiej klasy, więc nie miałby nic przeciwko wygraniu Ligi Mistrzów i Złotej Piłce dla Makaronaldo (to, co ostatnio tenże nosi na głowie, przypomina mi makaron).

@madapaka

Chciałbym się mylić, ale uważam, że tzw. znaki na niebie nie mają żadnego wpływu na rozstrzygnięcia w rzeczywistości. Bajdełej, od 1985 do 1996 nie minęło 21 lat. Wszelako, bardzo chciałbym, aby Pańska prognoza się sprawdziła.
-
2017/05/11 10:53:55
@bartoszcze

Przepraszam, pierwsza część poprzedniego wpisu miała być do Pana.
-
2017/05/11 11:35:26
Obstawiam Juve.

Można oczywiście uznać, że to atak Barcelony jest tak cienki i dlatego nie wbił Juve gola, a w "el classico" rodzą się emocje i nie trzyma się tak gardy i stąd te trzy bramki strzelone w nich Realowi. Słuszne jest spostrzeżenie, że w piłce nie ma żadnych relacji przechodnich i "A lepsze od B" oraz "B lepsze od C" w bezpośrednim starciu nie oznacza z automatu, że A zwycięży C. Można twierdzić, że Real może Juventusowi nie leżeć (chociaż w sumie na jakiej podstawie?). Wreszcie statystyki nie grają, bo np. aż do finału w 2014 żadna europejska reprezentacja nie triumfowała na terenie Ameryki, itd. No więc kij z "klątwami". Można też stwierdzić, że ilość straconych przez Juve bramek w tej edycji LM nie gra roli, bo najważniejsze jest nie stracić w tym najważniejszym momencie.

Ja jednak mam wrażenie, że Juve ma tę obronę i jest to drużyna wygrywająca taktyką. Żywioł może się rozbić o ścianę, a jakiś Dybala czy inny Higuain dopełni formalności.

Tym bardziej ciekawe, jak się sprawdzi Zidane w finale i czy Allegri ma różne warianty na wypadek, gdyby "mecz się nie układał".
-
2017/05/11 12:01:43
@martin.slenderlink

A ja mam wrażenie, że Real tylko na pozór jest żywiołem, a w rzeczywistości Źidan (syn Szamila Basajewa, uczeń Chucka Norrisa, autor ciosu pn. Nap*****latus Z****atus) jest wyśmienitym taktykiem. Jakkolwiek nie najlepszym, to jednak arcyświadomym w tej dziedzinie.
-
2017/05/11 12:25:41
@St. Pauli
Na pewno daleki jestem od stwierdzenia, że jest ignorantem i [tu wstaw tezę o czyjejś teściowej], dlatego ten finał jest taki ciekawy. Starcie z klubem prowadzonym po włosku, który właśnie znalazł się w finale, to chyba jeszcze ciut większe wyzwanie niż niedawna szansa praktycznego zaklepania sobie mistrzostwa w "el classico". Możliwe, że nie popełni w nim Zidane błędów, zobaczymy. A poza tym, jak mawiał Boniek, trener nie gra. Może mieć Ronaldo swój dzień i będzie po sprawie. Ja tak tylko przeczuwam, że Allegri będzie miał większy wpływ na przebieg finału.

@meself
Właśnie z ciekawości sprawdziłem, jak to jest ze straconymi golami i okazało się, że Juve już ma jedynie szansę wyrównać na koniec tej edycji rekord Ajaxu z sezonu 1995/96. Arsenal w sezonie 2005/2006 skończył z czterema straconymi. To jakoś niespecjalnie wróży Juve (ach te klątwy statystyczne), bo obie drużyny w swoich finałach umoczyły. Może lepiej, żeby Dybala miał swój dzień znów.
-
2017/05/11 13:02:01
Bayern bez Lewandowskiego i gole po spalonych, po których nawet Carlo się wściekł. Najsilniejsi i zasłużył hihi
-
2017/05/11 13:44:27
@ st.pauli

Dzięki, ma Pan rację, 11 lat nie 21. Czyli ten znak wycofuję ..
W zamian wstawiam znak dla Buffona - czyli do 3 razy sztuka
Syty Real (pozornie) vs głodne Juve.
Oby podstawowy skład Juve dociągnął do finału. To ich największy mankament.







-
2017/05/11 14:23:08
logiczny finał.

jedyne 2 zespoly własciwie bez słabych punktów.
wyrózniające się mentalną twardością i świadomością piłkarską na tle wszystkich pozostałych.
w ich składach jest 8-9 z 10 najlepszych piłkarzy tej edycji LM.
I prowadzą je czołowi dzisiaj trenerzy w Europie.

zdecyduje forma dnia i pojedyncze błędy w środku pola ewentualnie pojedyncze błyskotliwe zagrania indywidualności [jak wczoraj Benzemy albo we wtorek daniego Alvesa]

to nie będzie piękny mecvz, bo urodę gry przyćmi ciężar stawki o ktorą ona się będzie toczyć.

ciekawe było jak Navas bronił wczoraj karnego - nie rzucał się do wybranego rogu, tylko stał na środku i balansując na nogach czekał na piłkę. I o mało jej nie wybił. może większa ilośc bramkarzy powinna tak właśnie się zachowywać, zamiast bezmyslnie skakać po rogach nie mając wiary, że od pilki njie można być szybszym, ale od strzelca można być sprytniejszym.

na Barcę JUventus nie miał armat, na Real już je ma, za to Real ma teraz lepszy środek pola niż kiedyś, nawet Atletico nie było w stanie zdominować ich tak jak czyniło to w poprzednich meczach.

kluczowe może być korygowaanie w trakcie gry, i tutaj nieco lepiej na razie prezentował się Juventus, który w widoczny sposób był w stanie stopować dobre sekwencje gry Barcelony i Monaco. Realowi słabiej to wychodziło z Bayernem, a Atletico w g1 w ogole ich nie miało, a w g2 siadło po golu na 2-1, a nie na skutek wyzszej jakości pressingu czy istotnej zmiany taktycznej Realu.

-
2017/05/11 14:57:48
@martin.slenderlink

Zgadzam się, że w teorii wpływ Allegriego powinien być większy. Tylko obawiam się, że - co zdarza się nazbyt często - praktyka nie potwierdzi teorii.

@madapaka

Zgaduję, że jest Pan bardzo młody. Mnie już trudno wierzyć w takie znaki, ale - jak wspomniałem - bardzo się ucieszę, jeśli się Panu sprawdzi.
-
2017/05/11 15:21:47
Ależ wysyp odwiecznych kibiców Juve! ;p

Główna przewaga Realu, to środek pola, a to potrafi zmasować niedostatki w obronie, oraz ułatwia skuteczny atak. Jeśli Real trafi pierwszy, to prawie na pewno wygra(juve będzie musiało się odsłonić), jeśli Juve strzeli pierwsze, to będzie oczywiście bliżej, ale wiece, Real skutecznie w tym sezonie odwracał wyniki, no i Ramos time ;)

@maj.or
Ponieważ gdy Real wychodzi bez 2 kontuzjowanych ŚO, tak że Nacho musi grać, no i traci gola ze spalonego, to wtedy jest sprawiedliwe ;p

Gdyby Real wyszedł w pełnym składzie, a Bayern bez powiedzmy.... Robbena, Ribery'ego i Alaby, ha, wówczas o niesprawiedliwości można by zacząć xD
-
2017/05/11 15:46:04
@st. pauli

Proszę o definicję bardzo młodej osoby...!! hahaha.
"znaki" traktuję jako zabawę i nic ponadto :) - mówimy tu o tzw. "czuju" czyli o niczym materialnym.
W końcu do finału zostało parę tygodni i wszystko może się wydarzyć, a mecz zweryfikuje wszystkie przesądy i kalkulacje, prowadzone nawet z lusterkiem i szkiełkiem.

Są gracze, nawet znakomici, których trofea lub pewne trofea -np. LM - po prostu omijają lub omijały przez całą karierę (Ballack, van Nistelrooy, Berbatow, nawet Zlatan, Crespo, Nedved.
A na niektórych po prostu czekają, nawet do ostatniej chwili, np. Drogba, Robben, Rivaldo (LM z Milanem)
Po prostu Gigi Buffon nie wygląda mi na faceta, który nie wygra LM :)

A kto faktycznie okaże się zwycięzcą, zobaczymy




-
2017/05/11 15:57:37
Pamiętam finał z 1998 roku i powiem tylko tyle: czas na rewanż! :)
-
2017/05/11 16:53:05
@0twojastara
"Ależ wysyp odwiecznych kibiców Juve!"

Haha. Raczej antybieluchy (przepraszam za nadmierną pieszczotliwość) w większości ;). Chociaż w wieku sześciu lat recytowałem ojcu przez telefon skład z pamięci, kiedy dzwonił z pracy. Teraz pamiętam jedynie Bońka, Platiniego, Cabriniego, Rossiego i Tardelliego i Scireę. Tego ostatniego chyba z tej racji, że miałem problemy z wymową tego nazwiska. A poza tym, zostawmy tych bordowych (bo oczywiste), ale czy jacyś neutralni tak bardzo chcą, żeby Real to obronił? ;) Wystąp!
-
2017/05/11 16:55:24
Nie specjalnie mnie kręci ani Real, ani Juve, chociaż nie mam wątpliwości, ze awans obu drużyn zasłużony. Jak widzę szanse napisałem wyżej. Jedyne czego bym nie chciał to, żeby stawka nie zabiła widowiska.
-
2017/05/11 17:01:27
@madapaka
Apelowałbym o rezygnację z tych zbędnych spacji pod komentarzem. Właśnie niewiele brakowało, żebym nie zauważył, że pod Twoim pierwszym są jeszcze następne...
-
2017/05/11 18:02:10
@Scirea
Dziwne, ale dopiero teraz przeczytałem, co go spotkało i gdzie. Dziwne, bo to chyba musiało być wówczas podane w Dzienniku. Ech, te nasze praktyki z czasów przełomu.
-
2017/05/11 19:41:02
@0twojastara

Tam zaraz "odwiecznych". Zaledwie od 24 lat (dokładnie od 6 kwietnia 1993 i od bramki na 2:1). Przepraszam, zapomniałem, że można się wypowiadać dopiero, gdy stuknie ćwierć wieku, więc już się zamykam i wrócę za rok.

@madapaka

Bardzo młody jest dla mnie człek do 30. roku życia. Co do tzw. "czuja", również mu nie dowierzam, ponieważ w 9 na 10 przypadków mnie zawodzi. Liczę, że Pan ma znacznie większą średnią. Zgadzam się, że Buffon nie wygląda na takiego, który nigdy nie wygra LM, ale pewien wybitnie uzdolniony doktor prawa z Krakowa też nie wyglądał na klasycznego consigliere swojej kamaryli. Mam nadzieję, że - z wielgachną przyjemnością - pogratuluję Panu "nosa".
-
2017/05/11 21:14:29
@st.pauli

Myślę, że czuj Cię zawodzi w około 5/10 przypadków (tak jest u mnie). Jeżeli jednak liczba podana prze Ciebie jest dokładna, to z chęcią zapłacę Ci za poradę giełdowe, if you see what I mean;)

Przy okazji pozdrawiam szanownych, wieloletni lurker.
-
2017/05/11 22:22:05
Jako wieloletni juventino (pamiętam choćby takiego Carrerę z boiska) przywykłem do fatalizmu - cztery przegrane finały z rzędu a naprzeciwko drużyna, która w finałach jest wprost rozlubowana, która jak na złość może być pierwszą, która obroni puchar. No i jeszcze ten Zidane...

Los lubi pisać romantyczne historie, a romantyczniejszy od Buffona-zwycięzcy byłby Buffon niespełniony, Zidane odnowiciel-Włochów tępiciel, i tym podobne, i tak dalej.

Trauma przeze mnie przemawia, a obawiam się, że teraz ulegnie tylko wzmocnieniu. Powinienem kibicować Chievo.
-
2017/05/11 23:39:05
@bartoszcze
"Spodziewaną niesprawiedliwością będzie, że Gigi obroni Ronaldo trzy setki i karnego, wzniesie puchar, a ZP i tak trafi jak zawsze do żelowanych dzieciaków."
Niesprawiedliwością byłoby gdyby Ronaldo strzelił w finale, a o Złotej Piłce decydowali ci dla których liczy się czy we fryzurze jest żel. :) Na szczęście fryzurokomentatorzy jak @bartoszcze głosu nie mają. :)
-
2017/05/11 23:41:53
@maj.or
Zazdroszczę umiejętności pominięcia faktów niepasujących do opinii. :)
Pytałem w poprzedniej notce o dobre mecze Messiego... nadal zostało tylko "hihi".
-
2017/05/12 07:24:47
@lordroy

Obawiam się, że co najwyżej 2/10. Żałuję, ale kompletnie nie znam się na finansach, w szczególności na giełdzie (ergo I'm not sure if I see what You mean). Termin WIBOR przywodzi mi na myśl raczej kobiece zabawki niźli jakąś międzybankową stopę wymiany. Również pozdrawiam.

@klemens_de_miszczo

Arcyromantyczny jest ktoś, kto przegrał z tak krańcowym przeciwieństwem romantyzmu jak Real Madryt (czy w tej drużynie, poza Modriciem, jest ktoś prawdziwy i naturalny a nie pozujący na gwiazdę/playboya/intelektualistę?). Na razie, niestety, palmę pierwszeństwa dzierży Atletico. Żałując ich liczę jednak, że po 3 czerwca tak pozostanie. Zamiast Chievo proponuję St. Pauli, ponieważ to całkowicie pozbawiona imperatywu wygrywania na boisku drużyna, której wartością dodaną są idee (dzięki czemu jest absolutnym przeciwieństwem np. Realu Madryt).

-
2017/05/12 07:56:49
@ytuch - pisałeś "Skoro Ronaldo miał 5 meczów dobrych w zeszłym roku to był ktoś kto miał 3? Jestem ciekawy jaka jest Pańska poprzeczka. Ile dobrych meczów miał Messi w zeszłym roku?"

A więc serio uważasz, że Messi miał 3 (słownie: trzy) dobre mecze poprzedniego roku?

Serio? 5 goli i 4 asysty w Copa America? Serio w sezonie w którym zdobył dublet?
-
2017/05/12 10:11:09
@st.pauli,
"Bardzo młody jest dla mnie człek do 30. roku życia."

A więc stało się, muszę się z tym zmierzyć - już nie jestem bardzo młodym człowiekiem :))).
-
2017/05/12 10:35:27
@st.pauli
"Arcyromantyczny jest ktoś, kto przegrał z tak krańcowym przeciwieństwem romantyzmu jak Real Madryt (czy w tej drużynie, poza Modriciem, jest ktoś prawdziwy i naturalny a nie pozujący na gwiazdę/playboya/intelektualistę?). Na razie, niestety, palmę pierwszeństwa dzierży Atletico. "

Ja tam już pominę, dla mnie wzięte z kosmosu pozy wfszystkich piłkarzy Realu, zapytam czy rzeczywiście fakt przegrania z nimi uczyni romantycznym nawet tak paskudny twór jak Atletico w reżyserii Simeone? Banda bulterierów, kopiąca po kostkach przeciwnika na polecenie szkoleniowca-psychopaty, którego należałoby zamknąć w psychiatryku(jak można dyszeć nienawiścią do kolegi z zespołu, tylko dlatego że jest wyluzowany?!) . Osobiście uważam iż większość wychwalających Atletico, to ludzie którzy ten zespół oglądają do święta, bardziej jarają się historią "biednego" zespołu(gdzie biedni to oni byli co najwyżej na początku pracy Simeone, a tak na serio do biedy doprowadził ich Gil, grubo ponad dekadę temu) który oto postawił się tłustym i bogatym. To że gryząc i kopiąc(rzucając butami) to taki szczególik.

Romantyczna to była Borussia Kloppa. Atletico Simeone to rak dla futbolu.
-
2017/05/12 11:10:18
Hm, moje PLN 0,03 w powyższej kwestii jest takie, iż niezbyt przypada mi do gustu przymiotnik "naturalny" (w opozycji do sztuczny?) stosowany w opisach czyjegoś zachowania czy, o zgrozo, osobowości. Kultura jest sztuczna, cywilizacja jest sztuczna, ciężko mi sobie wyobrazić człowieka "prawdziwego" i "naturalnego", bo co to w sumie znaczy? Nie gra mimiką, gestem, nie wykonuje ruchów, którym chciałby za pięć minut nadać już inne znaczenie? Jeszcze zrozumiem ten drugi przymiotnik w znaczeniu "harmonijny" (np. tryb życia), czyli w pewnym sensie odpowiadający z grubsza jakimś tam predyspozycjom i umiejętnościom nabytym w procesie socjalizacji, nie powodujący dyskomfortu. Nie chcę tu rozpoczynać jakiegoś sporu o pozy dorównującego intensywnością pojedynkowi syntetyka z analitykiem, ale jakoś mnie ten "naturalny" gryzie. Macho Simeone jest naturalny, a Beckham kupujący sarong już nie?
-
2017/05/12 12:25:59
@maj.or
Miał Pan wymienić te dobre mecze. Skoro Ronaldo miał 3 dobre to jestem po prostu ciekawy tych konkretnych dobrych Messiego. :) Ile miał meczów lepszych niż np. Ronaldo 3 gole z Atletico w listopadzie.
-
2017/05/12 13:16:08
@ytuch
Zapewne istniał jakiś cel Twojego komentarza, ale nie będę go usilnie poszukiwać.
Jeśli nie odgadłeś o czym był mój komentarz, to odsyłam do parokrotnie już przywoływanej tu notki:
bartoszcze.blox.pl/2011/01/Mister-Futbolu.html
-
2017/05/12 13:32:13
Z dedykacją dla @0twojastara i @martin.slenderlink

"Atletico" jest niewątpliwie jednym z najciekawszych utworów literackich ostatnich lat. Jako dzieło nowoczesne, oczywiście trudno je jednoznaczie zaszufladkować, ale osobiście jestem zdania, iż jego autor - szalony pisarz Simeone, najbardziej czerpie z tradycji romantyczych.

Zwróćcie uwagę na samą tylko postać autora i podstawowego bohatera-narratora powieści, stanowiącego alter ego Simeone. Przecież to jest wybuchowa mieszanka Giaura z Konradem i Mefistofelesem, jednostka targana niezwykłymi namiętnosciami, a jednocześnie jednostka wybitna i wciąż wadząca się ze światem.

Bardzo ciekawe jest w "Atletico" to, że narrator kształtuje swoją opowieść - jak to ujął ostatnio Kronikarz - na swój obraz i niepodobieństwo. Mamy tu do czynienia z pęknięciem charakterystycznym dla romantyzmu. Twórca wie, że żeby odnieść w świecie sukces, jego dzieło musi być nieco inne niż on sam.

Układa je misternie, pracuje przez lata, z pasją, namiętnością, stając na Mount Blanc, odstwiajac tysiące improwizacji (mam na myśli improwizację w sensie "Wielkiej Improwizacji", tylko że "Wielka Improwizacja" jest zarezerowana dla Konrada, tudzież Holoubka i nie pożyczyłbym jej Simeone). Pędzi nocą, leci, odprawia czary!
Świat nienaturaly i magiczny, przekuwa w dziele stworzenia w racjonalny i poukładany, wręcz pozytywistyczny - oparty na ciężkiej pracy, nie tolerując zbędnych ozdobników, werterowskich westchnień, mszcząc się niejako poprzez swoje dzieło za swoje własne, wieczne cierpienia, cały czas chcąc wygrać ze światem. Ale - co istotne - kreowana przez Simeone twórczość i pisane latami dzieło jest równolegle oparte na niezwykłej sile wiary. To wiara i namiętność napędza ostatecznie perfekcyjny mechanizm wymyślony przez bohatera-narratora. Wiara i namiętność, nie zaś najnowocześniejsze maszyny parowe, które narzuca świat i wybierają inni.

Z jednej więc strony - wiara i namiętność ("obraz" bohatera-narratora), a z drugiej strony - pozabwiona emocji maszyna i mechanizm, wyliczony na tysiącach katrek traktatu naukowego, codziennych próbach i doświadczeniach, rozpędzony i beznamiętnie wykonujacy ten sam schematyczny ruch ("niepodobieństwo" twórcy). Tym straszniejsza tragedia Simeone, gdy dzieło stworzenia kosztujace tyle sił i mimo wszystko wewnętrzne rozdarcie, nie jest zwieńczone sukcesem takim, na jaki liczył. Gdy okazuje się, że "wiara i namiętność" jako podstawowy napęd nie pozwalają dotrzeć tam, gdzie można strącić z niebios To Co Najwyższe. Gdy okazuje się, że kompromis ze światem ani nie prowadzi do rozwiazania wiecznej sprzeczności ani nie pozwala na osiągnięcie założonych celów.

Teraz Simeone ujrzał rozdartą sosnę. Może kontynuować i udoskonalać dotychczas tworzony świat, oparty - mimo wszystko - na fundamencie wiary i namiętności, albo zaprzedać duszę wszystkiemu czym wcześniej gardził, jak reżyser kina autorskiego sprzedajacy się wielkiej wytwórni. Jeśli jednak wybierze drugą opcję, być może będzie cierpiał jeszcze bardziej niż teraz. Świat jest zachłanny i chce pożreć duszę Simeone. Współczesny świat nienawidzi jednostek, które udowadaniają, że można lekceważyć siłę maszyn parowych, zatrzymać rewolucję petrodolarową, opierzeć lot ku śłońcu na wierze i namiętności, na tradcyji, naturze i tym co pierwotne.

Współczesny świat, pragnie takie jednostki skorumpować, żeby całkowicie śpiewały tak jak on nakazuje,

zieloną pieśnią.

Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi.

414
-
2017/05/12 13:47:42
Przepraszam za te dziwne elaboraty, naprawdę. Po prostu chciałem napisać, że Siemone i Atleti są kurewsko romantyczni i jeśli zabraknie Simeone w Atleti, to się popłaczę. Moja niezgoda z Tobą @0twojastara bierze się z torchę innego rozumienia romantyzmu.
-
2017/05/12 14:21:16
@Stanisław
"inne rozumienie romantyzmu"

No tak, to wiele wyjaśnia. Faktycznie się rozminęliście, jeśli jednemu chodzi o finezję gry (chociaż może niekoniecznie o samą finezję, pewnie też o indywidualne wzloty po swojemu, takie piłkarskie rubato przeciwstawione jakiejś przesadnie miarowej zespołowej siermiędze, mogę tylko zgadywać) oraz przesadne "pozowanie" na biedaka tych drugich i złości się na przyziemność bezpardonowość oraz zabijanie futbolu poprzez metastazy tego syfu, a drugiemu o romantyczne rozdarcia oraz wieczne cierpienie i niespełnienie, mniejsza o środki. Dlatego tak lubię, jak dyskusja o futbolu zbacza na przymiotnikowe mokradła.
-
2017/05/12 15:54:35
@414
Istotnie, romantyzm pozaboiskowy. Jeśli zapomnieć o burackim boiskowym zachowaniu materacy i ich trenera, jest to całkiem fajna historia. Doceniam też ambicją i zaangażowanie. Ale sytuacja gdy wynik bywa (w lidze) sprawą drugorzędną, a człowiek przed derbami najbardziej martwi żeby bez kontuzji się obyło(i tym razem się nie udało, Carvajal wypadł najprawdopodobniej do końca sezonu) nie jest normalna i akceptowalna.

Simeone najprawdopodobniej odejdzie do Interu. W teorii jest z nimi równie związany jak z Atletico. Sam Inter po latach posuchy jest na tyle głodny, że na każde warunki Cholo przystaną.
-
2017/05/12 16:11:50
@martin.slenderlin

Bagna też są romantyczne, chociaż Atreju chyba by się ze mną nie zgodził w tej sprawie. Ale ale, może przyjmijmy, że Artax nie utonął, znów jesteśmy na szlaku, pędzimy przez prerię na białym koniu i wracamy do głównego wątku niekończącej się opowieści.
- Pędź Artaxie!
- Przepraszam Atreju, ale niestety nie mogę się jakoś rozpędzić.
- Szybciej, nie wygłupiaj się, mamy mało czasu!

Pytyku, pytyku. pytyku... (słuchać tętęt galopującego konia - nie mylić z @maj.orem)

Ja rozumiem i @0twojastara i Ciebie też rozumiem.

Mało tego, że rozumiem, to - rzecz jasna - szanuję Wasze zdanie (zdania). I teraz już błyskawicznie w punkcikach:
1) Atleticio jest bardzo potrzebne futbolowi i mnie osobiście również, dokładnie w takiej wersji jaka aktualnie obowiązuje;
2) Jest innną opowieścią o futbolu niż pozostałe z czołówek list bestsellerów, bardzo ciekawą i niezwykle poruszającą, choć na pierwszy rzut oka prostą i pozbawioną kolorowych ilustracji;
3) Spora w tym rola autora, a że jako twórca jest trochę szalony, no cóż...
4) Piękno futbolu to nie tylko finezyjne zagrania (chyba wiadomo?), ale akurat Atleti finezyjnych zagrań to odmówić nie można (ten Carrasco ostatnio!)
5) Atleti zagrało piękny mecz, a w ogóle to gdyby w tamtej tam akcji pod koniec, strzeliło na raz dwie bramki (była taka szansa), to mogło by być różnie;
6) Tak kopią, tak grają czasem nie fair. Czasem mi to przeszkadza, czasem mniej;
7) Zrozumiałbym, gdyby @0twojastara przy innej okazji powiedział o "raku" itd., ale po środowym spotkaniu?

-
2017/05/12 16:17:03
@0twojastara

Przekonałeś mnie częściowo z tym Carvajalem, z romantyzmem i namiętnością warto jednak czasem uważać i przystopować, a wielkie dzieła nie powinny opierać się na ludzkiej krzywdzie.

Inter może być w sumie ciekawą włoską wersją Atleti.

Może z kolei do Atleti przyjdzie ktoś inny i wyjdzie to na dobre opowieści? Kto wie?
-
2017/05/12 17:41:20
@madapaka

A więc nie zgadłem :-) Najwidoczniej jest Pan bardzo młody duchem, czego zazdroszczę, ponieważ chciałbym znacznie bardziej wierzyć w triumf Juve.

@0twojastara

Uważam, że romantyczne są zarówno Atletico jak i Dortmund. Zgadzam się tylko o tyle, że ta druga bardziej. Zaryzykuję tezę, że agresywność Atletico odbiera mu romantyzm w takim samym stopniu jak dokonywanie zamachów na przedstawicieli władz zaborczych odbierało romantyzm bojownikom na rzecz wyzwolenia narodów znajdujących się pod zaborami.

@martin.slenderlink

Chodziło mi o znaczenie "wynikający z czyjejś natury, szczery, niewymuszony". Uważam, że prawie wszyscy panowie piłkarze tegoż zacnego klubu są pozbawionymi frapującej osobowości (lub udającymi takowych) produktami ekspertów od marketingu. Z innej beki, mnie również gryzie "naturalny", ale w kontekście sformułowań typu "prawo naturalne" i "zgodny z naturą". Nie znam rozsądnej przyczyny, dla której miałby mnie gryźć w kontekście zgodności tego, co człowiek myśli z tym, co faktycznie czyni (gorąco polecam dramaty Havla, które traktują o rozbieżności tych dwóch postaw - tym większa szkoda, że ich Autor nie żyje, mógłby napisać kolejny o klubie nominalnie i sportowo królewskim, lecz osobowościowo arcyplebejskim). PS. Nie miałem zielonego pojęcia, co to jest sarong. Nawet po wpisaniu do wyszukiwarki i przyglądnięciu się zdjęciom nie jestem pewien, czy mam pojęcie. Ale jeśli się nie mylę, to Beckham kupujący to coś nie wydaje mi się nienaturalny.
-
2017/05/12 18:23:26
@st.pauli
Chwilowo muszę odetchnąć od tej pasjonującej dyskusji i przestać produkować komcie, ponieważ usiłuję wymusić od siebie jakieś przepracowane godziny. Tak, wiem, że jest takie znaczenie w kontekście opisywania zachowania (naturalny, zgodny z czyimś charakterem), ale ja jakoś ogólnie nie umiałbym tego ocenić w przypadku zawodowych kopaczy. Oni kopią gałę, a poza tym ich nie znam. Może poza stroną newsową, czyli np. (snując domysły i starając się wleźć do czyjejś głowy) - "jestem już taką ikoną, że Barcelona powinna wziąć na siebie zapłatę moich kar, takie gwiazdy nie powinny się frasować czymś takim jak podatki, oddają mi pokłony prawie na każdym meczu".

I po prostu nie umiem tego oceniać. Naturalny pewnie był Marek Koniarek, gdy spytany o to, czy jest w stanie strzelić bramkę Legii odparł:
- ...bymniebyłtobymniewychodziłnaboiskooo.
Ktoś musi być Beckhamem czy Krychowiakiem też. Naturalny, hm. Nie wiem, jakoś nie umiem tego ocenić.

A kto w zasadzie byłby takim najbardziej "sprodukowanym" w Realu? Isco czy Marcelo są poza tym nienaturalni, bo? Morata też, kiedy się krzywi, że za mało gra?
-
2017/05/12 18:24:43
"Ale tak naprawdę to nie wiadomo..."
Może faktycznie Atletico i Borussia to tylko rewers i awers tej samej monety. Tylko dlaczego nie mam wątpliwości, że Borussia to złoto, a Atletico zajeżdża mi tombakiem.
Zwłaszcza jak się patrzy przez pryzmat minionych epok i ich kryteria można się pogubić. Może faktycznie Atletico to Konrad, czy nawet Werter. Tylko dlaczego z za ich pleców cynicznie uśmiecha się Cezare Borgia?
-
2017/05/12 18:55:02
@martin.slenderlink

Tak, oni kopią w gałę. To jest ich robota i za to są oceniani przez swoich pracodawców bezpośrednich oraz pośrednich (tych, którzy płacą). Nie kwestionuję tego, że jakość tego kopania jest z ich punktu widzenia najważniejsza.

Kłopot w tym, że - w przeciwieństwie do jeszcze całkiem niedawnych czasów - panowie piłkarze pracują na dwa etaty. Rano i w południe w klubie, wieczorem stają się Aktorami (umyślnie przez duże A, wszak Pan Gajos nie jest tak śliczny), prezentując nienagannie białe i równe uzębienie oraz sugerując, że tylko jeden szampon pozwoli nam zrzucić z ramion ciężar łupieżu albo tylko jedna marka obuwia pozwoli nam być najlepszymi na boisku i najatrakcyjniejszymi dla płci nadobnej.

Oczywiście, Aktorząc (umyślnie przez duże A) nie naruszają niczyich słusznych uprawnień, więc nie odmawiam im prawa do Aktorzenia. Chodzi mi tylko o to, że każdy miłośnik piłki nożnej ma dokładnie takie same prawo nie cenić takiej postawy ergo bardziej kibicować piłkarzom, którzy dla pieniędzy nie przekonują, że tylko jedna marka garniturów i koszul pozwala uniknąć oskarżeń o obciach albo że tylko jedna marka smartfona (czy jak to się tam fachowo nazywa) zbliża nas do Arystotelejskiej eudajmonii[/].

Najbardziej "sprodukowanym" jest pan, o którym w jednej z reklam mówi się "The player and the fashion icon" oraz "He is the perfect face for anything". Pardon, zapomniałem, że tam grają również Isco i Morata, względem których moja krytyka wydaje się nieuzasadniona.

Reasumując, nie odmawiam nikomu prawa do bycia zakochanym w ludziach, którzy dla pieniędzy reklamują coś, czego przypuszczalnie sami nie kupują. Próbuję tylko przekonać, że brak sympatii względem takich osób nie jest umysłową aberracją. Możliwe, że jestem nieobiektywny. Czy jest na tym forum jakiś psycholog społeczny?
-
2017/05/12 22:52:27
Wspominając wielki udział Gigi w marszu Juve do finału trudno nie wspomnieć, że szkoda w Realu nie gra już Iker. Byłoby to starcie dwóch bramkarskich legend, chyba najwybitniejszych bramkarzy XXI wieku. Pomimo 3 lat różnicy, młodszy Iker już od kilku lat zszedł z piedestału, na którym wciąż jest Gigi. Może to taki włoski gen długowieczności - Zoff, Maldini,Pirlo, Totti. Lub Zanetti (choć z drugiej półkuli:)
-
2017/05/12 23:47:25
A ja chciałem tylko powiedzieć, że uwielbiam tego bloga i z największą przyjemnością przeczytałem ostatnie dwie notki. A komcie są rewelacyjne - no Weltklasse po prostu :) [sam nie mam nic mądrego do napisania, ale chciałem zaznaczyć swoją obecność :-) ].
-
2017/05/13 09:36:02
@alp61

Ktoś im się tam z za pleców uśmiecha, oczywiście, ale jeśli jesteśmy przy romantyźmie, to raczej jednak Mefistofeles. Musisz też przyznać, że to dużo lepiej i ciekawiej niż miałaby to być np. Grażyna.

@kaleb86

Sądząc po treści wpisu, dawno się nie spotkałeś ze swoim sąsiadem Borubarem. Weź go zapytaj przy okazji, czy on trzyma z Buffonem, czy wręcz przeciwnie?

@Cardiff

To nie jest pojedynek na garderoby. Spotykają się mistrzowie kung - fu. Juve przybyła na ubite pole w garniturze, który idealnie do niej pasuje, wykonuje ruchy nieśpieszne, ale perfekcyjnie precyzyjne, zaś Real najpierw zdjął koszulę, stanął w blasku słońca, pręży klatę, poprawia fryzurę, nerwowo się uśmiecha i popisuje się, że potrafi wykonać trzy salta w tył i jedocześnie do przodu. Tak naprawdę jest przerażony spokojem przeciwnika. A Juve? Juve obserwuje Real z pełną powagą, jej twarz nie zdradza żadnych emocji, czeka...
-
2017/05/13 11:28:49
@Stanisław
Właśnie żebyś nie miał takich seksistowskich skojarzeń komentowałem przez "pryzmat minionych epok", a nie epoki.
Cezare Borgia nie był też przypadkowym wyborem. Jak wiesz był on pierwowzorem "Księcia" Machiavellego i w tym kontekście na pewno uśmiechałby się cynicznie.
-
2017/05/13 22:08:33
@alp61

No będę się upierał przy tym faustowskim Mefistofelesie w odniesieniu do Simeone. Może jakiś kompromis i jakoś byśmy na przykład skojarzyli Księcia ze Starą Damą?
-
2017/05/13 23:01:21
Na to zgoda. Nic nie ujmując Starej Damie z umiejętności, to najbardziej wyrachowany futbol w tym sezonie LM. Absolutny perfekcjonizm taktyczny i realizacyjny.
-
2017/05/14 12:46:19
Wczorajszy dzień na pewno przejdzie do historii piłki. Obejrzeliśmy kapitalny mecz Bayern- RB Lipsk, a przegrany został wicemistrzem Niemiec. Natomiast w Austrii RB Salzburg został mistrzem. Premią występy w Lidze Mistrzów.
I zrobiło się, za sprawą regulaminu, który wyklucza taką możliwość! Ofiarą powinien być Lipsk (niższe miejsce). Oj, będzie się działo.
-
2017/05/14 22:18:34
@alp61
Patrząc na ranking UEFA i rozstawienie do Ligi Mistrzów, liga austriacka jest na poziomie jak nasza ekstraklasa i jej mistrz rozpoczyna eliminacje od II rundy. Bez niansów regulaminowych, dla Salzburga do przebrnięcia są jeszcze 3 rundy kwalifikacyjne. Prawdopodobieństwo takiego wydarzenia .... może poniżej 25%.
-
2017/05/16 12:36:22
@alp61

Poruszył Pan bardzo interesującą kwestię. W przypadku przebrnięcia przez Salzburg trzech rund kwalifikacyjnych, nie mam zielonego pojęcia, które rozstrzygnięcie byłoby sprawiedliwe. Z jednej strony wyższe miejsce w tabeli, z drugiej znacznie wyższa pozycja w rankingu lig. Zgaduję, że decyzja pozostawiona w ręce producenta tego czerwonego paskudztwa spowoduje odstrzał drużyny z Austrii. Wszelako, nie mam pojęcia, czy to by było słuszne.
-
2017/05/16 12:45:31
W ogóle nie mogą dwie drużyny jednego właściciela grać w pucharach? Czy tylko nie mogą grać w tych samych rozgrywkach - LM/LE?
-
2017/05/16 13:10:03
@ st.pauli
To kolejne wyzwanie jakie współczesnemu sportowi stawia globalizacja i komercjalizacja. Może nawet największe przed jakim dotychczas stanął...
Kluby piłkarskie to już nie stowarzyszenia sportowe garstki zapaleńców tylko normalne firmy rynkowe działające w oparciu o przepisy prawa gospodarczego, gdzie zasady wzajemnych relacji firm powiązanych kapitałowo są uregulowane. Trudno mi sobie wyobrazić próbę uregulowania takich relacji na niwie rywalizacji sportowej. Poza tym w cywilizowanym świecie prawo nie może działać wstecz. Dlatego myślę, że będzie się działo.
P.S.
Przyzwyczaiłem się do wpisów autora 2-3 razy w tygodniu. Kolejnego zdecydowanie mi brakuje.
-
2017/05/16 13:20:10
@ leuthen
Nie wiem. Ale kto pokryje straty finansowe firmy zdegradowanej. Cokolwiek się wydarzy Red Bull może mieć niesamowitą darmową kampanię promocyjną.
-
2017/05/16 17:22:18
@leuthen
Zgaduję, że nie mogą w tych samych rozgrywkach, tj. w LM lub LE.

@alp61
A co Pan osobiście uważa za sprawiedliwe w tym przypadku? Pytam, ponieważ sam nie mam pojęcia.
PS. Lewactwo twierdzi, że Kodeks pracy stanowi ponoć, iż każdy pracobiorca ma prawo do urlopu. Jeśli to prawda, to naruszane są fundamentalne prawa nie tylko pracodawców, ale również nas, czytelników ;-)
-
2017/05/16 18:01:11
@alp
A gdzie widzisz działanie prawa wstecz? Takie przepisy działają i zostały wprowadzone zanim Red Bull pomyślał o możliwości posiadania kilku drużyn - dla innych miliarderów.

PS Uważaj, bo popadasz w uzależnienie ;)

@leuthen
Trzeba pamiętać, że z LM można przejść do LE, więc...
Ale dokładnej treści przepisów nie pamiętam.
-
2017/05/16 18:48:42
@ St.Pauli
Pisałem już, że nie wiem. Nawet sytuacji nie oceniam w kategorii "sprawiedliwe". Myślę tylko, że możliwości interpretacyjnych jest wiele, może nawet więcej niż wiele.
@Bartoszcze
Myślisz, że nie ma żadnych luk? A co z korzyściami z występu w europejskich rozgrywkach, które obie drużyny wypracowały sobie zgodnie z obowiązującymi przepisami?
P.S
Nie popadam, chyba już jestem.
-
2017/05/16 20:34:16
@alp
Podmiot inwestujący w dwa kluby wiedział w co się pakuje. Jest zresztą na portalu tekst przypominający, że zakaz sięga lat 90. (i wyjaśniający jak Red Bull próbuje go obchodzić).
Zobaczymy.
-
2017/05/17 18:59:28
(...) Kristianosie - rzekł Odyseusz - zanim staniemy u bram Cardiffasu, musisz odnaleźć Kronikarza. Bez jego pieśni, czyny nasze znaczą tyle co miedź brzęcząca.
- Ale nikt nie wie, gdzie skrył się bajarz Mistrzu - odpowiedział bliźniaczy brat Achillesa.
- Ruszysz do grobu Agamemnona i odnajdziesz fantastycznie nastrojoną lutnię. Przepowiednia mówi, że gdy wiosnojesienią, po trzykroć zagra na niej Potrójnie Złoty, Kronikarz powróci.
- Zatem nie będę zwlekał ani chwili dłużej! - zadeklarował Argonauta. - Skrzydlaty Ramosie! - zawołał. Jego nagi tors i białe zęby świeciły w blasku słońca. Dosiadł Pegaza i wzbił się w przestworza. Po chwili dołączył do niego Ramos i wyglądali razem w locie tak jak Ikar i ... Ikar, a może jak Iker i Iker, któż to wie...
- Tylko nie pomylcie fantastycznie nastrojonej lutni ze złotą harfą!!! I uważajcie na świerszczów straże!!!! - krzyknął za odlatującymi w dal przyjaciółmi Odyseusz. - Oby Nike wam sprzyjała - dodał już w swoich myślach. (...)

Potrójnie złoty. Iliada - historie.
-
2017/05/17 19:12:09
(...) Kristianos wziął do rąk fantastycznie nastrojoną lutnię i zagrał po raz pierwszy, a jego serce pogrążyło się we śnie. (...)

Potrójnie złoty. Iliada - historie.
-
2017/05/17 19:13:02
@stanislaw414
Trudno, przyznam się: tym razem się ubawiłem. Kristianos i skrzydlaty Ramos brzmią miodnie. Nie wiem, czy Pańskim celem było ubawienie kogokolwiek, czy coś innego (czego nie zrozumiałem), ale uważam ten tekst za bardzo udany.
-
2017/05/17 19:28:35
@st.pauli
Stanisław zwykle stara się ubawić coś innego, my korzystamy przy okazji.
-
2017/05/17 19:33:25
@st.pauli @bartoszcze

Dziękuję za miłe słowa.
-
2017/05/17 21:01:19
A dla mnie to jak modlitwa o deszcz. Nadzieja na przyszły, dobry plon.
PS.
@Stanisław
Nie dziękuj. Należało się. A jak zasłużysz, to Ci zgodnie z regułami dyskusji na blogu przywalimy.
-
2017/05/17 22:37:15
(...) Kristianos zobaczył Pierwszego Herolda Księstwa, a potem jak przybywa jeździec Kucharczyk i jego serce się obudziło. Chciał zagrać na fantastycznie nastrojonej lutni po raz drugi, ale się zawahał. - Najpiękniejszy jestem, kiedy się waham - powiedział do siebie (...)

Potrójnie złoty. Iliada - historie.
-
2017/05/17 23:10:22
(...) - Graj, zadufany, zakochany w sobie głupcze! - krzyknął kurefsko groźny, bo wyszkolony w futsalu Marcelos. Kristianos zagrał na fantastycznie nastrojonej lutni po raz drugi, usłyszał wicher oraz tętęt. (...)

Potrójnie złoty. Iliada - historie.
-
2017/05/17 23:19:21
@bartoszcze
No nie dogadamy się. Ja nie zwracam uwagi na "żel".

"Pytanie tylko, jak wynagrodzić Wielkich Piłkarzy, którzy wznoszą się na wyżyny umiejętności nie przeciwko maluczkim, lecz przeciwko najlepszym. Takich jak Wesley Sneijder, Diego Forlan czy Iker Casillas."
"przeciwko najlepszym" - chodzi o Atletico + Bayern? Czy chodzi o to by nagrodzić tych których lubimy, bo ci którzy strzelają 8 goli Wielkim Drużynom mają żel?
-
2017/05/17 23:58:06
Właśnie świętowałem wraz Kamilem triumf Monaco we francuskiej lidze. Na dodatek zdobyty w swoim radosnym stylu... - bramką na 2:0 w ostatniej akcji meczu. A Kamil swój sukces uczcił świetną grą (dwa razy ratował przed stratą bramki) godną Mistrza Francji, półfinalisty LM i piłkarza jedenastki sezonu Ligi.
Kto się mógł tego spodziewać na początku sezonu?!
-
2017/05/18 00:12:50
@ytuch
Skoro cytujesz notkę sprzed 6 lat, to wtedy chodziło o Mundial i kluczową fazę LM.
W bieżącym roku Mundialu nie ma, więc o ZP powinny decydować puchary, a nie rekordy strzeleckie z nie wiadomo kim. Jeśli nadal nie łapiesz tej myśli w powiązaniu ze zdaniem z notki, to faktycznie nie ma sensu dalej tłumaczyć (dla jasności: "żelowane dzieciaki" były skrótem myślowym).
-
2017/05/18 00:15:12
Szkoda tylko, że "Hullka Mila" (tak ich m.in. przezywałem) spadła. Innego Kamila rzecz jasna. Media coś tam chwaliły i przebąkiwały, że zasłużył na grę w EPL, ale kto wie, czy to Newcastle lub inny West Ham są aż tak zainteresowane. On miał mimo wszystko dość toporną końcówkę sezonu, mało kluczowych zagrań, ogólnie dość siermiężnie, nawet jeśli coś tam mu wyszło przez moment i choć szarpał, jak mógł. Inna sprawa, że całą tę drużynę można by było brzydko przezwać "dull city" i ciężko powiedzieć, na ile to jego wina, że mu piłki nie dochodziły za bardzo do tych świetnie wychodzących kolegów. Wychodzi jednak na to, że w Rennes mieli więcej polotu, co by nie mówić o poziomach obu lig.
-
2017/05/18 12:35:32
(...) Kristianos pędził na białym koniu, porwany przez wichurę, wiedziony poprzez granicę rzeczywistego świata. W galopie dojrzał, jak jego bliźniaczy brat - Achilles, ściga wokół murów Troi - Hektora. Scenę, którą niegdyś opowiedział mu Odyseusz. I nagle on - Kristianos, był Achillesem, a Hektor przybrał postać Lajonelusa. Ale tak naprawdę, to nie wiadomo kto był kim. Kristianos zrównał się w biegu z Lajonelusem, a na głowie Argonauty pojawiła się korona królestwa iberyjskiego.
- Jeszcze trochę wysiłku i będę pierwszy po wszystkie czasy - pomyślał bliżniaczy brat Achillesa. Wtedy magia ucichła...
Kristianos stał rozedrgany na brzegu urwiska, trzymając w rękach fantastycznie nastrojoną lutnię, w dole huczało morze.
- Zagraj po raz trzeci - poprosił Skrzydlaty Ramos.
Kristianos zagrał po raz trzeci, a na zachodzie rozlała się tęcza blasków promienista. (...)

Potrójnie złoty. Iliada - historie.
-
2017/05/18 13:36:57
Real idzie na majstra, Juve już jest z pucharem Włoch. Zobaczymy czy w ten weekend sięgną po tytuł w Serie A.
Gorączka przed finałem narasta i nagle czytam, że najlepszy wokalista w ostatnich 20-25 latach, Chris Cornell nie żyje. K...a! Co za świat
-
2017/05/18 14:05:56
Najlepszy to on był przed dwudziestoma pięcioma laty, w jakimś, dajmy na to, "Jesus Christ Pose". Choć przez ostatnie dwie dekady był całkiem niezły. Audioslave jak dla mnie miał za dużo zapchajdziur (poza kilkoma zacnymi kawałkami), a za solową twórczością nie bardzo przepadałem. Jednakowoż bardzo szkoda. Tym bardziej, że raczej dobrze się prowadził ostatnio w sensie zdrowotnym.
-
2017/05/18 14:26:49
@martin.slenderlink,

3 lata temu widziałem ich (Soundgarden)w Oświęcimiu. Naprawdę świetny występ.
Chris potrafił przekrzyczeć nawet chwilowe problemy z nagłosnieniem :)
Solowo bywało różnie, ale piosenka z Bonda, zostanie na zawsze :)
Audioslave to przede wszystkim - debiut. Ciary na plecach przy "I am the highway" czy "show me how to live"
Najwyższy poziom to był Soundgarden - ARTYŚCI - pisani wielkimi literami.
Nieważne czy grali i śpiewali swoje kompozycje, czy innych np. "Into the Void" - Sabbathów , czy przeróbki Beatlsów..
-
2017/05/18 14:40:26
To faktycznie zazdroszczę. Jakoś wtedy chyba nie miałem hajsu ani chęci. To było chyba jeszcze przed Openerami i OFFami jakoś? A setlista to przekrój, czy jakaś przewaga któregoś albumu? To pewnie była promocja King Animal.
-
2017/05/18 15:04:26
tak, promowany był King Animal, ale nie nachalnie.
Było trochę Badmtorfingera" - Jesus Christ Pose, Outshined - były na pewno, "Superunknown" - wiadomo przeważał - i "Down on the Upside" , też ze 2-3 kawałki
Z wiekszych staroci to tylko Beyond the Wheel.
-
2017/05/18 16:21:32
Z całego dorobku Cornella, najbardziej przepadam za Temple of the Dog. Świetna płyta i arcydzieło wokalne.
-
2017/05/18 23:55:02
@Chris Cornell

Powiem Wam, że odkąd przed finałem LM 2003 katowałem przez cały dzień "Like a Stone" Audioslave, tak stało się to moją tradycją. Ilekroć jest finał, w domu musi polecieć ten utwór. W tym roku będzie to miało szczególny wymiar.
-
2017/05/18 23:56:52
@madapadaka

Pierwsza płyta Audioslave to faktycznie była miazga. Byłem oburzony, jak bodajże na porcys.com zrecenzowali ją na 1/10. Ok, może nie znam się na muzyce, ale dla mnie to jedna z płyt wszechczasów.
-
2017/05/19 01:18:09
@fidel
Może Piotr Klatt w Trójce pochwalił i nie mieli wyjścia ;). Pamiętam, że strasznie to katował, a miał audycję zaraz po Kydryńskim.

A tak serio, to pewnie chodziło (zgaduję bez guglania za ichniejszą recenzją) o to, że "przecież takie riffy już były". "Ten wokal już był". "Nie robią nic oryginalnego". To się ukazało pod koniec 2002 roku, a muzyka żywcem z poprzedniej dekady. To przecież "obciach" się tak powtarzać ;). Jeszcze żeby "nowa fala" czegoś tam (w latach 00. jakaś tam niewyraźna była chyba, bodaj brytyjska, hłe, hłe, coś mi świta), a tu stare pierniki chcą na swoich "trademarkach" kuponiki ciąć. Jakieś "Freedom" w wersji na grandżowy wokal, co ten Morello w ogóle?!
-
2017/05/19 09:40:21
Własnie wczoraj nabyłem Temple of the Dog, co by posłuchać co Chris zmontował swego czasu z Pearl Jamem.
Ehh, WIELKA STRATA
-
2017/05/19 10:33:50
@fidelrulez,
Co do Audioslave, to w tamtym czasie nie wiedziałem, że jest w ogole taki projekt. Że Chris dołaczył do RATM.
Siędzę więc któregoś dnia przy teledyskach i zaczyna się jakiś numer, nagle słychać znajomą gitarę Morello, ale ponieważ w teledysku nie był widać muzyków, bo stali w cieniu, więc nie wiadomo było kto na wokalu :))) Chwilę potem słyszę znajomy wrzask :)). To było "Cochise"
-
2017/05/19 10:48:16
@martin.slenderlink

Tja, to było coś w tym stylu, generalnie ostro ich tam sfakowali. Z drugiej strony, aby na tym portalu dostać więcej niż 7/10 trzeba się nazywać Radiohead.
-
2017/05/20 11:11:21
Współczesne media umożliwiły nam dostęp do najlepszej piłki. Niestety dla kibiców którzy przeżywają mecz, a nie momenty i jak ja nie trawią transmisji łączonych, wiąże się to z koniecznością dokonywania nie zawsze trafionych wyborów... - ulubieńcy też potrafią zaliczyć padakę. Z końcem sezonu jest jeszcze gorzej, bo w niektórych ligach wszystkie mecze kolejki rozgrywane są w jednej godzinie. Sensu to nie ma żadnego chyba, że założymy powszechną sprzedajność sędziów, piłkarzy, działaczy....
W Bundeslidze interesują mnie dwa mecze... - Bayernu (wyścig Roberta o armatę) i Borussii (walka o miejsce premiowane bezpośrednim awansem do LM i wyścig o armatę!). Niestety będę musiał się zdecydować na jeden.
Potem już jest lepiej. O osiemnastej siądę do Romy (ciągle walczy o najwyższe cele), a wieczorem oczywiście Napoli i kontynuacja emocji. Zakończę ostatnim kwadransem Monako, które w tym sezonie stało się jedną z moich ulubionych drużyn. Szkoda, że nie będę mógł obejrzeć całego, bo myślę, że Monako nie odpuści i będzie chciało zakończyć z przytupem.
Dylematy, dylematami ale sobota zapowiada się naprawdę nieźle.
-
2017/05/20 12:52:40
@alp61

Taaaka pogoda!

Lepiej samemu iść się pościgać w strzelaniu bramek z Lewandowskim, rozegrać jakiś meczyk Serie A albo sprawdzić, czy można zatrzymać Vadisa.
-
2017/05/20 13:26:13
@alp
"O osiemnastej siądę do Romy"
I będziesz spożywał przy tym jakąś cucina povera [/] popijając Rosso czy takie chłopskie jadło bardziej pod Esktraklasę zapodasz oraz piweczko?
-
2017/05/20 13:32:27
Ach, te wstrętne tagi. Cucina povera popijając Rosso miało być.
-
2017/05/20 15:20:27
@Stanisław
Zależy gdzie. U mnie pochmurno od rana i 17 stopni.

@Martin.Slenderlink
Nawet nie pomyślałem, a już łyknąłem włosko-chłopskiego miksa... - łazanki z młodą kapustą i pomidorami.
-
2017/05/20 17:47:14
No cóż? Czasami jak się bardzo chce, to nie wychodzi. Robert nie przekroczył upragnionej granicy 30 goli, stracił armatę, ale w ostatniej akcji meczu pokazał niesamowitą klasę. Nie strzelał z piątego metra, tylko idealnie zagrał głową do wychodzącego na pustaka Kimmicha.
W grach zespołowych to ważniejsze niż indywidualne sukcesy!
-
2017/05/21 18:14:47
Tymczasem w Anglii i MU i Arsenal poza pierwszą czwórką - takie czasy :)