Blog > Komentarze do wpisu

Kto nie płakał po Tottim

Żegnali go tak intensywnie – Paolo Maldini czy Javier Zanetti mogliby pozazdrościć – że znikają ostatnie wątpliwości. Francesco Totti to kapitan wszystkich kapitanów, gigant z nieoficjalnym tytułem najbardziej lojalnego piłkarza świata. A jednak koniec nie był idealny... Mój felieton do dzisiejszej „Gazety” przeczytacie tutaj.

poniedziałek, 29 maja 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/05/29 16:44:05
Totti to taka sportowa tęsknota za bezpiecznym życiem... - w który rodziło się, żyło i umierało w tym samym miejscu, w otoczeniu tych samych ludzi. Niby starsi odchodzili, młodsi przychodzili i zmieniali świat (oczywiście na gorsze), ale najważniejsi byli Ci, którzy byli z nami od dziecka aż do śmierci, razem z nami go tworzyli.
Przy całym szacunku dla Tottiego i jego sportowych osiągnięć, zastanawiam się czy w swoim mniemaniu nie stał się on ważniejszy niż klub... Rzymianie to już raz nie przeżyli, kiedy stali się więksi niż Roma.
Kiedy padła bramka na 2:2 przypomniały mi się słowa "Przedostatniego walca" Wojciecha Młynarskiego: - "trzeba wiedzieć kiedy w szatni, płaszcz pozostał przedostatni...". Totti chyba tego (sądząc po jego słowach) do końca jeszcze nie zrozumiał. I chyba nie zrozumiał tego co się wydarzyło niemal w ostatniej minucie; - młokos, gastarbeiter ratuje wicemistrzostwo dla Romy.
Myślałem, że w sposób naturalny Totti zostanie ważną postacią klubu, tak jak przez lata był ważnym piłkarzem. W tym współczesnym, rozdygotanym świecie stanie się symbolem ciągłości, stabilności. Na to jest chyba jednak za wcześnie. W tym stanie rozżalenia może przynieść więcej kłopotów niż korzyści.
Może trzeba mu po włosku zaśpiewać walca naszego mistrza?
-
2017/05/29 23:46:17

Zawsze miałem takie zdanie o Tottim, jak cytowany w felietonie kolega z Rzymu. Uważałem, że to Nesta poszedł właściwą drogą. Opuszczając Lazio, przyczynił się do zdobycia kilku międzynarodowych trofeów dla Serie A.
Totti w pucharach tylko przegrywał. Czasami niesłusznie (skandaliczny przekręt z Liverpoolem w PUEFA 22.02.2001).
Z reprezentacją zdobył mistrzostwo, ale w szczytowej formie był w kOREI, gdzie Włochów oszukano, a Tottiego brutalnie sponiewierano, podczas najbardziej haniebnego turnieju w historii.
W dzisiejszym świecie wierność niby nie jest wartością, ale takiego pożegnania jak Totti nie miał nikt wcześniej, i nikt już chyba mieć nie będzie.

-
2017/05/30 00:23:31
@gobokke
Mundial 2002 byl haniebny, ale ten z 1934 roku, za Mussoliniego, wcale nie mniej.
-
2017/05/30 11:49:08
Moje pierwsze skojarzenie z Tottim, to książka z dowcipami na jego temat xD Drugie to opluty Duńczyk. Dlaczego Totti najprawdopodobniej nie zostanie trenerem/dyrektorem w Romie? Ano właśnie dlatego. Taki piłkarski Kubuś Puchatek, tylko bucowaty.

Mitologizacja jego postaci jest ogromna, a wielu ludzi kupuje z miejsca wszystko co pozytywne związane z jego osobą. Przejdzie nawet historyjka, że licealistka poleciała na uczniaka z podstawówki, a ludzie łykają jak te pelikany.
-
2017/05/30 12:53:37
@Otwojastara
Kibicom się nie dziwię. W dzisiejszej klubowej piłce, gdzie piłkarze i menadżerowie podpisując kontrakt, mają już przygotowane dwa następne, taka historia jest czymś wyjątkowym. Wtedy można wybaczyć wiele... - nie tylko, "bucowatość wiecznego Kubusia Puchatka".
-
2017/05/30 13:27:04
@alp61
istotnie, ale "wyjątkowość"(czyt. rzadkość) tej historii implikują również kibice, w większości klubów, szczególnie tych które walczą o najwyższe cele(a do których Roma nigdy się nie zaliczała), ale i w klubach II-ligowych nawet, którzy wykazują zerowe przywiązanie do zawodników. Gdy taki gra dobrze, to super, chwalimy, byle tylko lepszego kontraktu gdzie indziej nie podłapał. A gdy taki, nawet wierny, piłkarz, wpadnie w dołek, to nie usłyszy z trybun "jesteśmy z tobą!" tylko raczej "wyp.....aj z boiska, patałachu!".
-
2017/05/30 13:33:25
Panda, żubry, Totti, Rzym
nie wiadomo kto jest kim
pomnik tu i pomnik tam
powiedz czyżeś tutaj stał

Panda, żubry, Totti, Rrzym
Mistrz Maldini i Lord Jim
Smuga Cienia, one, two, three
a ostatni jesteś Ty

(podwórkowa wyliczanka z pierwszej połowy XXI wieku)
-
2017/05/30 13:40:25
Abstrahując od wyliczanek i tęskonty za dziecięcą zabawą w berka, to skoro Mistrz przypomniał przy poprzednim wpisie o "Smudze cienia", proponuję następujące doświadczenie:

Wrzućcie sobie muzykę Wojciecha Kilara do filmu "Smuga cienia", a następnie pomyślcie (po kolei) o: pandach, Tottim, żubrach, Maldinim. Sprawdźcie kiedy najbardziej Was ściska nostalgia, mnie przy pandach i Maldinim.

Po Tottim nie płaczę.

414

ps

Ostatnimi wpisami Kronikarza odpłynąłem do powieści Conrada.
-
2017/05/30 15:27:28
@Otwojastara
Mały plusik dla Tottiego... - przetrwał też gorsze okresy u kibiców.

@Stanisław
Żeglowanie za Tobą w czasie, po meandrach literatury, filmu to czyste wariactwo. Zdrowo się trzeba sterem na kręcić, a i tak nie ma gwarancji, że łódź na kursie. A teraz jeszcze zaczynasz podkładem muzycznym manipulować...
Wyliczanka zgrabna, tylko jak dzieciaki mają się połapać o co w niej chodzi? Chociaż? - Ostatni nigdy nie wiedział dlaczego na niego wypadło.
-
2017/05/30 16:09:19
@Stansiław,

A wstawisz jeszcze coś a Zanettim z Interu ? :)

Podobną drogą kariery co Totti idzie De Rossi. Ciągle w Rzymie.
Z jednej strony fajnie się czyta o takich osobowściach co wychowali się w danym mieście i w nim zrobili karierę oraz ostentacyjenie odrzucali oferty większych i bogatszych ( co prawda Tottiego za waciki nie grał) , ale z z drugiej strony jest poczucie, że nie wykorzystał swojego potencjału w pełni. Mógł wygrać znacznie więcej.

Weźmy tuzów z Serie A - Maldini, Zanetti - tu nie ma poczucie "klubowego" niespełnienia. A Totti ? Ma Mistrza Świata z kadrą , ale w klubie jedno mistrzostwo oraz brak sukcesów w pucharach
Ale może nie potrzebował więcej i wolał grać w znanym sobie miejscu i być jedynym królem własnego podwórka, niż jednym z wielu gwiazdorów gdzie indziej?
Co by nie mówić mam wrażenie, że we Włoszech jakoś bardziej potrafią utrzymać w klubie swoje ikony.
-
2017/05/30 16:48:11
@madpaka

Ładna literówka w moim imieniu, chociaż mnie najczęściej przydarza się "Sranisław", bo s i t są na klawiaturze niebezpiecznie blisko siebie ;) Ale, abstrahując od dygresji. Zdradzę Ci, że w drugim wersie drugiej zwrotki wyliczanki, "Mistrza Maldiniego" można zmienić na "Mistrza Zanettiego". Można też próbować z innymi, ważne, aby wchodzącego do gry cechowała honorowa postawa. Zauważ też, że gdybyś tam chciał dać Tottiego, to tylko jako "Mistrzu Totti" - znamienne.
-
2017/05/30 16:50:09
*Blisko siebie są r i t.

Sranisław
-
2017/05/30 21:33:20
@Stanislaw414

Jestem pod wrażeniem analizy utworu i jego uniwersalności , choć z jednym nie mogę się zgodzić...ha!
Otóż użycie frazy "Mistrzu Totti" w drugim wersie drugiej zwrotki, uszłoby pod warunkiem, że usuniesz Tottiego z pierwszej linijki drugiej zwrotki - coś innego należałoby tam wstawić. Dwóch Tottich w dwóch kolejnych linijkach nie przejdzie.
To z kolei skłania mnie ku refleksji, że wyliczanka powinna zostać nie zmieniona. Amen.
-
2017/05/31 00:04:59
@0twojastara,
Wymien no z laski swojej te historyjki, ktore sa ponoc falszywe, a stworzyly mit Tottiego. Albo cokolwiek w tym stylu. Chodzi o kwestie religijne? Czy o co? Jezeli kogos trzeba przekonywac o wielkosci tego pilkarza to w sumie trudno dyskutowac.
Mitologizacje to mamy obecnie, a przoduja w tym serwisy sportowe, ktore usilnie szukaja w niemal kazdym polskim pilkarzu z zagranicznej ligi kogos "wielkiego".
-
2017/05/31 12:34:07
Ileż to razy powtarza się, jak to Włochów w 2002 oszukano, a jednocześnie pomija milczeniem jak często oszukiwano ich rywali, np. w 2000 i 2006...
-
2017/05/31 14:40:33

O tym, że Włosi są oszustami, grają brzydkie catenaccio, wygrywają tylko fartem, a Heysel to tylko przypadkowy incydent, którego nie ma co rozpamiętywać można przeczytać i usłyszeć w "Przeglądzie Sportowym", Canal +, Polsat Sport i TVP.
Tutaj staramy się spojrzeć na calcio bardziej obiektywnie.

-
2017/06/01 01:43:13
@madpaka i nie tylko

Wyliczanka wcale nie powinna pozostawać niezmienna, a Totti może się znaleźć i w pierwszym i w drugim wersie drugiej zwrotki. Jednocześnie dostrzegam, iż jakkolwiek nie pasuje w drugim wersie słowo "Mistrz", tylko raczej jego podwórkowa, prześmiewcza wersja: "Mistrzu", to melodia znakomicie będzie się komponować również wtedy, jeśli wstawić tam sformułowanie, nie: "Mistrzu Totti", ale: "Wielki Totti". W końcu nie trzeba być mistrzem, żeby być wielkim.

(...) Panda, żubry, Totti, Rzym
Wielki Totti i Lord Jim (...)

Oczywiście, Totti z pierwszego wersu przestaje wtedy kontrastować z jakąś inną postacią futbolowej opowieści, która obnaża - jak Maldini - niedostatki Tottiego, pozostającego ostatnim przedstawicielem gatunku - uciekinierem z Atlantydy - może nie najbardziej znamienitym, ale budzącym skojarzenia z zaginioną w odmętach cywilizacją.

Z tym zaznaczeniem, że "Wielki Totti" powinien być zastosowany warunkowo i będzie nieuprawniony, jeśli żywy pomnik przy kolejnych podskokach straci głowę (im starszy pomnik skacze, tym - statystycznie - większe ryzyko), bo wtedy już będzie pasować tylko "Durny Totti".

Totti zyskuje, gdy popatrzeć na te podania zlinkowane przez Kronikarza (ważne, że to podania!) i obudzić go w myślach do "Pieśni o przyjacielu" Wysockiego. Wtedy dociera do serca autentyczna prosta historia o wierności, lojalności i poświęceniu.

Trochę się przejąłem, ale popłakać, wciąż się nie popłakałem.
-
2017/06/01 11:10:40
@Stanisław
"...ale popłakać, wciąż się nie popłakałem..." - I chyba w tym tkwi problem z Twoją (wcale zgrabną) wyliczanką.
Skoro Totti nie zawładnął wyobraźnią tych, którzy pamiętają lepiej lub gorzej jego historię boiskową, a nawet tych którzy pamiętają czasy w których spędzenie całego piłkarskiego życia w jednym klubie było raczej normą, to jak ma to zrobić z wyobraźnią dzieciaków. Chyba, że miałaby być to tęsknota za utraconym rajem, którego już nikt dokładnie nie pamięta.
-
2017/06/01 12:03:12
@alp61

"Skoro Totti nie zawładnął wyobraźnią tych, którzy pamiętają lepiej lub gorzej jego historię boiskową, (...) , to jak ma to zrobić z wyobraźnią dzieciaków"

Chciałbym, żeby jakoś tak:

(...) - Ej! Widziałem jak pykasz! Zagraj z nami, zamiast z tymi patałachami. Mamy silną ekipę, wszystkich ogrywamy, jak do nas dołączysz, to nikt nam nie sprosta.

- Te "patałachy", to moi kumple z podwórka. Rodzina i przyjaciele. Nie ma nic ważniejszego na świecie, buraki.

- Daj spokój, zastanów się. Mamy super boisko, jeździmy na obozy nad morze, dostejmy sporą kasę na kieszonkowe, twoi rodzice na pewno się zgodzą...

- Bujajcie się - odpowiedział 10 - letni chłopiec. Odwrócił się od posłańców z chińskiej szkoły z internatem i wrócił do wybierania składów z przyjaciółmi:

- Panda, żubty, Totti, Rzym, Wielki Totti i Lord Jim (...)
-
2017/06/01 18:04:47
@Stanisław
Lubię Twoją żonglerkę słowami, którą uprawiasz z nami korzystającymi z życzliwej gościnności Autora. Ale ostatnim komentarzem chyba zaczynasz się ocierać o korzenie bieżącej polityki. Na dzisiaj wymiękam.
-
2017/06/01 20:27:11
No nie, sprzeciw.

Chciałem nawiązać do motywu lojalności, przyjaźni i poświęcenia, tak żeby podsumować to, co dobrego dał nam Totti.
-
2017/06/01 21:09:23
Przywiązanie do jednego miejsca można i traktować jako wierność, i jako strach przed zmianami, nowymi wyzwaniami i weryfikacją, tego co prezentował. Patrząc na przez pryzmat sukcesów klubowych, to sądzę, że ta druga opcja przeważyła.
-
2017/06/01 21:28:10
Jeśli jednak spojrzeć na to z innej strony i bardzo silne przywiązanie Włochów do rodziny (a zwłaszcza matki), to już się nie dziwię tej postawie. Trudno mi wskazać w ostatnich latach piłkarzy włoskich, którzy zrobiliby zawrotną karierę w czołowych klubach spoza Serie A, oprócz Verattiego oczywiście.