Blog > Komentarze do wpisu

Cristiano Ronaldo, złota wiosnojesień

 Cristiano Ronaldo, Real Madryt. Fot. Francisco Seco, AP

W półfinałach Ligi Mistrzów roztańczyli się atleci dojrzali, niekiedy nawet uważani za stetryczałych lub niezdolnych do wielkiej gry o wielką stawkę. Na chwałę Juventusu najlepiej pracowali 34-letni Dani Alves (o piłkarską demencję zbyt szybko posądzony przez Barcelonę), 39-letni Gianluigi Buffon oraz 29-letni Gonzalo Higuaín (strzelił prawie 300 goli w karierze, ale pamiętają mu głównie niestrzelone w finale mundialu, poza tym jest gruby), natomiast bohaterem Realu Madryt został 32-letni Cristiano Ronaldo (fot. Francisco Seco, AP), który ponoć niedołężnieje od wielu miesięcy. No i – to też znana kibicowska śpiewka – znęca się snajpersko jedynie nad słabymi. (Jego rówieśnik Luka Modrić wpływa na grę fundamentalnie, ale działa ciszej).

Stale przybywa i wiedzy o ludzkim organizmie, i wysiłku sztabu specjalistów doglądających ciał piłkarzy, co znacząco wydłuża ich sportowe życie, ale kto chce naprawdę skutecznie spowolnić upływ czasu, potrzebuje jeszcze własnego pomyślunku. Zdolności do ewoluowania. Wymyślania siebie na nowo. Inteligencji rozumianej jako umiejętność słuchania rad odpowiednich ludzi i wsłuchiwania się w swój organizm.

Ronaldo najwyraźniej ma wszystko. Od dawna obserwujemy – i opisujemy – jak ze skrzydła przesuwa się na pole karne, symptomatyczne zresztą, że w końcówce derbów Madrytu środkowego napastnika Karima Benzemę, spełniającego się w pełnieniu na boisku roli służebnej dla portugalskiego supergwiazdora, nie zastąpił środkowy napastnik Álvaro Morata (sam chciałby strzelać), lecz biegający bliżej flanki Lucas Vázquez. I parę chwil później asystował liderowi Realu przy ostatnim golu.

Równie istotne jednak, że Ronaldo poprzestawiał sobie w głowie. Pojął, że mniej może dać więcej. Częściej omija mecze i częściej przystaje na opuszczenie boiska przed ostatnim gwizdkiem, więc zamiast podpierać się nosem w rozstrzygające wieczory, jak zdarzało się minionej wiosny, w najważniejszych chwilach wybija się na swój atletyczny szczyt – to widać, słychać i czuć, w każdym geście emanuje energią. Dawny Ronaldo nigdy nie zrezygnowałby z podróży do La Corunii, gdzie można natłuc wór goli (Real wyjechał z sześcioma). Nie zrezygnowałby zwłaszcza po porażce w El Clásico, szukałby raczej każdej dostępnej okazji, by zaleczyć frustrację. A nowy Ronaldo zostawia bolid w garażu, żeby podrasować go i wypolerować na wyścigi, które ogląda cały świat.

Zarzucanie mu, że bije głównie słabych, zawsze brzmiało absurdalnie. Owszem, znakomici napastnicy zazwyczaj śrubują snajperskie statystyki w meczach z pomniejszymi rywalami (tacy w ogóle istnieją w Hiszpanii?!) – ale śrubują wszyscy znakomici napastnicy, Portugalczyk nie stanowi żadnego wyjątku, to elementarnie logiczne. Nawiasem mówiąc, w pucharowych rundach LM nazbierał już 52 gole i trzyma absolutny rekord, Leo Messi ma ich tylko 37. Przykra dla krytykantów ironia losu polega na tym, że Ronaldo po liftingu zaczyna być skrajnym przeciwieństwem piłkarza, który znika w chwilach stanowiących największe wyzwanie. Zwłaszcza jako goleador.

W bieżącym sezonie strzela rzadziej, prawdopodobnie zakończy go z najniższą średnią bramek na mecz, odkąd w 2009 roku podpisał kontrakt z Realem. Legii Warszawa nie trafił w dwumeczu ani razu. Wstaje jednak właśnie wtedy, gdy patrzy na niego cały świat. Gdy decydują się losy Złotej Piłki.

W ćwierćfinałach i półfinałach Champions League załadował już osiem goli – a półfinały nadal trwają. Załadował je w szlagierach nad szlagierami, z Bayernem oraz Atlético. Derby Madrytu uświetnił hat-trickiem dwukrotnie, jesienią i wiosną. Trzy ciosy zadał również Kashimie Antlers, który wprawdzie nie robi na nikim w Europie wrażenia, ale znów – ocknął się we właściwym momencie, gdy trwała dogrywka w finale klubowych mistrzostw świata. I jeśli utrzyma poziom z prestiżowych wieczorów, to być może i obroni tytuł króla strzelców w LM (zdobywając piąty z rzędu i szósty w ogóle, byłby absolutnym rekordzistą), i zatriumfuje w klasyfikacji asyst. W obu rankingach zajmuje pozycję wicelidera, minimalnie ustępując – odpowiednio – Messiemu oraz Neymarowi.

Można oczywiście wytknąć Ronaldo, że np. nie ugodził ostatnio Barcelony, bo generalnie każdemu piłkarzowi można coś wytknąć, wszystko zależy od stopnia determinacji wytykającego. Dzisiaj brzmiałoby to już jednak jak upierdliwość, która więcej mówi o podważającym wybitność Portugalczyka nienawistniku, niż o klasie Portugalczyka.

Wyścig o tytuł największego futbolisty XXI wieku trwa. Był już moment, w którym wyglądał na rozstrzygnięty, i wydawało się, że Ronaldo pozostanie „zaledwie” zjawiskowym snajperem, że nie zdoła konkurować z wszechstronniej wirtuozerskim Messim – w „meczu” na Złote Piłki przegrywał 1:4, urodził się dwa lata wcześniej od rywala, jego Real nie umiał dorównać Barcelonie. Tymczasem Ronaldo jako kolekcjoner zaszczytów rozszalał się dopiero po trzydziestce. Już ubiegły rok okazał się najbardziej obfitym w karierze – złoto mistrzostw Europy plus triumf w LM – a w obecnym jakże niewiele dzieli go od równie niezwykłego. Ozdobionego zdetronizowaniem Barcelony w lidze hiszpańskiej oraz wyczynem niewidzianym od ćwierć wieku z okładem, czyli obroną najcenniejszego trofeum w Europie.

Tak blisko, a zarazem tak daleko, w wysoce prawdopodobnym finale Champions League madrycki napastnik wraz z całym Realem potrzebują zdobyć twierdzę nietkniętą od 621 minut. Pomyślcie jednak o ewentualnych nagrodach! To rok, w którym Ronaldo może wyjść na podwójny remis – 5:5 w Złotych Piłkach, 4:4 w Pucharach Europy.

Kibicowski świat pozostanie podzielony jak nigdy, zantagonizowane strony wciąż będziemy łączyć tylko my, entuzjaści monumentalnych sportowych opowieści, którzy nikomu nie sprzyjają bardziej, zanadto są bowiem rozemocjonowani samym pojedynkiem. Nie mam nic przeciwko temu, by potrwał on dłużej niż myślałem, a zarazem jara mnie, że Buffon, Alves i reszta turyńskiej ferajny mają zupełnie inną opinię.

czwartek, 04 maja 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/05/04 20:11:38
Jak ładnie ktoś napisał na fcbarca Ronaldo z roku na rok gra coraz gorzej i jednocześnie coraz szybciej załatwia sobie Złotą Piłkę.Fenomem. W 2017 na przykład dzielnie walczy z Iago Aspasem o 3 miejsce króla strzelców ligi hiszpańskiej. Oczywiście, wbrew stereotypom, to piłkarz coraz b. inteligentny. Wie, że w sezonie bez WC/Euro liczą 4 mecze w kwietniu/ maju. Reszta, w tym finał, to dodatek. A jak nie wie, to te 4-5 dobrych meczów z zeszłego (poprowadził do zwycięstwa z Wolfsburgiem, Węgrami i Walią hihi) go szybko przekona. Swoją drogą chętnie zobaczyłbym rozkład goli wg klubu.

Czekam na czas gdy ZP będą dostawać Ramosy, Alvese, Busquets i Modrice.
-
2017/05/04 20:34:11
jak mawial klasyk wielmozny januszek nie potrafi grac w big games i wymieka hehehe, ta edycja to wyjatkowo srogie plaskacze na jego lico :)))

20 riduklarnych rekordow CR7 az w glowie sie nie miesci czego juz dokonal
www.mirror.co.uk/sport/row-zed/cristiano-ronaldo-goal-records-stats-10215818?service=responsive
-
2017/05/04 20:39:42
@maj.or
Skoro Ronaldo miał 5 meczów dobrych w zeszłym roku to był ktoś kto miał 3? Jestem ciekawy jaka jest Pańska poprzeczka. Ile dobrych meczów miał Messi w zeszłym roku?
-
2017/05/04 21:29:20
Niezły z niego grajek. Przyznaję to z bólem, bom również sądził 2 lata temu, że rywalizacja Messi-Ronaldo właśnie się zakończyła.

A pomyśleć, że na tej liście (footballpantheon.com/2011/09/the-100-greatest-players-of-all-time/), stworzonej w 2011 roku, nawet go nie wymieniono. Messi był ósmy.

Kto wie, może w przyszłym albo kolejnym sezonie Argentyńczyk też weźmie z niego przykład i zacznie się oszczędzać w meczach z ogórkami.
-
2017/05/04 22:33:46
"A pomyśleć, że na tej liście (footballpantheon.com/2011/09/the-100-greatest-players-of-all-time/), stworzonej w 2011 roku, nawet go nie wymieniono. Messi był ósmy. "

Emocje decydowały. Messi był chwilę po wygranej w LM, golu w finale i 2 w półfinale. Wydawało się, że świetna passa będzie trwać wiecznie, ale od tego czasu strzelił... 2 gole w półfinale LM i 3 w ćwierćfinałach. Potem już błyszczał tylko w meczach z zespołem, który zdobył w tym czasie tyle mistrzostw kraju co Leicester. ;)
-
2017/05/04 22:41:25
Ironia losu polega na tym, iż historia obu wielkich wskazuje jasno, że nie są aż tacy ważni. Najlepszy Ronaldo w Realu to lata 09-13, gdzie nie tylko strzelał, ale dryblował, robił wiatr na skrzydle, imponował techniką, gdy dziś ma problemy z przyjmowaniem piłki. Wówczas Real był oparty na Portugalczyku. I głównie przegrywał, okazjonalnie odnosząc sukcesy. Dziś CR jest o wiele słabszy, ale jako "twarz" albo "logo" obecnego Realu zwycięskiego spija śmietankę. A Real dziś jest zwycięski, ponieważ nie zależy od Portugalczyka, jest on tylko wartością dodaną.

Odwrotną drogę przeszedł Leo Messi. Od specjalisty w efektownych rajdach i błyskotliwych akcjach, do kreatora gry, faceta z wyobraźnią. Ten starszy Messi podoba mi się bardziej, ma większy wpływ na grę. I paradoksalnie, to ten starszy Messi przegrywa kolejne batalie o ZP. Gdy je wygrywał, był główną gwiazdą, "twarzą" Barcelony, która jednak miała o wiele więcej do zaproponowania, niż tylko błyskotliwość Argentyńczyka. Z czasem się to zmieniło, FCB zmieniła się w klub zależny od postawy Messiego, który piłkarzem stał się lepszym, ale paradoksalnie mniej docenionym. Ponieważ gra w nie tak dobrej drużynie jak kiedyś.

Obaj piłkarze w swoich gorszych indywidualnie okresach, zdobyli więcej Złotych Piłek. Jedynie dlatego, że grali wówczas w lepszych zespołach. To chyba najlepiej podsumowuje idiotyzm zbiorowej próby wybrania najlepszego solisty w sporcie drużynowym. Na końcu drużyna ma zawsze większe znaczenie. I twór, jak gospodarz lubi pisywać, wielogłowy, zawsze pożre zespół oparty na głównym soliście, choćby najwybitniejszym.
-
2017/05/04 23:47:54
Ytuch- Messi miał więcej, dlatego Barcelona zdobyła dublet w lidze a w Copa była w trzecim finale z rzędu.
ZP powinien dostać Pepe, a nie hość nakryty czapką przez Pazdana hihi

@fidelrulez - problem z Ronaldo jest taki, że go porównuj tylko do Messiego a Messiego aż do Maradony. Wyobrażasz sobie, że ktoś porównuje Ronaldo do El Diego? Cały świat by kwiczał.


@twojastara - True, wyobraźsibie że Messiemu kupują Verattiego a Ronaldo 2 megaskrzydłowych
-
2017/05/05 01:20:09
@Major, biedaku, ty wciąż w sezonie 2015/16?;)
-
2017/05/05 01:36:41
@stec - wręcz przeciwnie ł, czytam Twoke stare notki o Ronaldo.

PS czekam aż ktoś wreszcie doceni rolę Marcelo w ofensywie Realu
-
2017/05/05 03:13:58
Jak czytam komentarze na temat Ronaldo i Messiego, to czasami odnoszę wrażenie, że krytycy Ronaldo lecą głównie barcelońskim, a krytycy Messiego na odwrót - madryckim.
...................
Gdzieś, kiedyś słyszałem/czytałem, że statystyki indywidualne w piłce wymyślono tylko po to, żeby Ci którzy mają kłopoty z jej zrozumieniem, cokolwiek z niej skumali. Nie wiem czy to prawda, ale żart mi się podoba.
..................
@Otwojastara
"To chyba najlepiej podsumowuje idiotyzm zbiorowej próby wybrania najlepszego solisty w sporcie drużynowym" - znowu się z Tobą zgadzam.
-
2017/05/05 08:35:29
@0twojastara
"Robienie wiatru" to coś co zawsze mnie fascynuje. Jaka jest korzyść z tego? Może w "byciu dobrym piłkarzem" nie chodzi o to by być efektownym jak Zlatan? Może lepiej dobrze ustawić się i byle jak kopnąć jak Inzaghi niż ekwilibrystycznie trafić piętą w poprzeczkę?

@maj.or
"Messi miał więcej" - wymień. Coś czuję, że skończy się na Rayo skoro u Ronaldo wymieniłeś 3. :)

"Wyobrażasz sobie, że ktoś porównuje Ronaldo do El Diego?"
Porównują Messiego, bo są z tego samego kraju, obaj niscy i świetnie kiwali... Ronaldo porównywali do Eusebio czy Figo dopóki to nie przestało mieć sensu. Messi ma bardzo wysoko postawioną poprzeczkę, bo porażki w finale CA po karnych i finale MŚ po dogrywce to "nic nie osiągnął w reprezentacji". Dla Argentyńczyków pewnie zawsze większy będzie Maradona chyba, że Messi zacznie strzelać w półfinałach i finałach MŚ czy CA.
Ale bądźmy szczerzy Messi i Ronaldo to już ponad dekada. Obaj dawno przed Maradoną.

-----
Złota Piłka, Modrić, Ramos, Neuer itd:
Jak Xavi nigdy i Sneijder w 2010 nie dostali to już nie ma co żałować obecnych Niemessich i Nieronaldów.
-
2017/05/05 10:18:37
@Messi vs Maradona

Ponoć w "złotej dekadzie" Maradony (czyli 1980-1990) Argentyna miała najniższy odsetek zwycięstw ever. Tylko oczywiście co z tego, skoro el Diego dwa razy (a w sumie to chyba nawet półtora raza) na dziesięć lat się spiął i wyszły z tego dwa najwyższe stopnie podium Mundialu. Pod względem efektywności i stabilności formy Messi prezentuje się dużo lepiej, no ale złota póki co nie zdobył. Może za rok. A może nigdy.
-
2017/05/05 12:08:29
@ytuch
Myślę sobie, że 11x Izaghi to katastrofa na boisku. 11 "robiących wiatr"(czyt.akcję) piłkarzy miałoby szansę coś wygrać jak najbardziej. Może nawet spore szanse.

@major
"PS czekam aż ktoś wreszcie doceni rolę Marcelo w ofensywie Realu"

Najlepszy piłkarz Realu w tym sezonie. Najbardziej niezawodny.

@ZP dla Snejdera 2010

Tak sobie myślę, że za takim Pirlo stały niesamowite występy na Euro '12 z wyróżnieniem meczu z Anglią, gdzie wspiął się na wyżyny nieosiągalne dla śmiertelników. Holender grał w 2010 b.dobrze ale czy faktycznie wyróżniał się z tłumu? Ktoś może zalinkować jakąś kompilację jego błyskotliwych zagrań z tamtego roku, ukazujących pełny geniusz Holendra? Czy nadal głównym argumentem pozostaje samobójczy gol F.Melo po dośrodkowaniu Snejdera?
-
2017/05/05 12:43:48
W tym konkursie piękności, jakim jest wybór najlepszego z najlepszych, na własny użytek przyjmuję kryteria podkradzione zacnemu blogonaucie zonalmarking.net. Opierają się na założeniu, że zawodnik po przyjęciu piłki może zrobić trzy rzeczy: podać, strzelać, albo dryblować. Najlepszy jest Messi, bo nikt nie robi wszystkich trzech rzeczy na takim poziomie jak on.
-
2017/05/05 12:49:12
@Marcelo
Nawet bardziej niż w meczu z Bayernem, gdzie w zasadzie już przedryblował na poły pobitych, podobał mi się zaraz po wyrównaniu Valencii. Oczywiście, jak to liczący na inny wynik, kląłem pod nosem. Natomiast nigdy bym nie ukuł nagłówka w stylu: "Szczęśliwe zwycięstwo Realu". Tak jakby to był jakiś "dzień konia" Marcelo, przeogromny przypadek, że wpadło. Byli wyraźnie lepsi, a już zwłaszcza o tę akcję i ten strzał na dwa jeden. Oczywiście to pokazuje trochę pewne niedorobienie portalowych mediów, bo w przypadku Cristiano byłoby pianie z zachwytu w stylu: "Real wyjdzie z każdej opresji, bo ma...".

Z innej beczki - szkoda tej Celty. Liczyłem na więcej, jednak byli gorsi całkowicie.
-
2017/05/05 13:17:05
@dziaam
Sprytnie, bo odpada gra głową - nie jest po przyjęciu, odpada ustawianie się - bo jest przed przyjęciem, odpada przyspieszenie/szybkość, kondycja, zastawianie się, współpraca, odbiór piłki, powstrzymanie rywala, unikanie czerwonych kartek, przeciąganie gry przy prowadzeniu(odwrotnie gdy się przegrywa), "kontuzjogenność", trzymanie się taktyki, linii spalonego i inne niepotrzebne bzdury.

@ZP dla Snejdera 2010
Nie chciałem rozpoczynać tego, przepraszam. Dopisałem z rozpędu by nie wyglądało, że znam tylko Xaviego. ;) A Pirlo już w 2006 mógłby wygrać.

@0twojastara
Mieliby szanse pod jednym warunkiem... mieliby w rezerwie umiejącego strzelić - Inzaghiego. "Robienie wiatru" kojarzyło mi się do tej pory bardziej z szybkim bieganiem, kiwaniem z których niewiele wynika. Czy Modrić i Kross "robią wiatr"?
-
2017/05/05 13:33:26
@ytuch
"Sprytnie"

Nie tyle sprytnie, ile prosto. Gra głową to też gra, możesz nią podać, strzelić, albo i dryblować (był taki Brazylijczyk...). Oczywiście dla kogoś gra głową może być tak ważniejsza niż nogą, piszę przecież o swoich preferencjach.
Reszta wymienionych to oczywiście bardzo ważne elementy piłkarskiego rzemiosła, ale zastanawiając się, który piłkarz jest najlepszy, najważniejsze dla mnie są umiejętności z piłką przy nodze.
-
2017/05/05 13:40:08
@dziaam
"był taki Brazylijczyk..."

Kerlon!
-
2017/05/05 13:49:17
@dziaam
Prosto - to to na pewno. Coś jak ocena samochodu po jego maksymalnej prędkości. ;)
A taki wybitny drybler+podający+strzelec byłby najlepszy gdyby postanowił cały mecz stać tuż przed bramkarzem rywala i palić wszystkie akcje? ;)
-
2017/05/05 14:02:35
"my, entuzjaści monumentalnych sportowych opowieści, którzy nikomu nie sprzyjają bardziej, zanadto są bowiem rozemocjonowani samym pojedynkiem"

A ja jak zwykle mam taką refleksję trochę ni stąd ni zowąd, chociaż chyba jednak bardziej stąd, z powyższego fragmentu notki.

Zdałem sobie sprawę, że Ronaldo i Messi nigdy nie pojedynkują się w zasadzie w swoich boiskowych konfrontacjach tak bezpośrednio. Oczywiście wiem - nie krzyczcie - że to niemożliwe, że każdy ma swoje miejsce w drużynie, że piłka nożna jest jednak grą zespołową etc.

Wszystko wiem, ale jakoś brakuje mi pomiędzy nimi takich starć, że np. jeden drybluje drugiego, że potem jeden drugiego ściga, któryś przytrzyma za koszulkę, drugi się wywróci, potem pierwszy wyciągnie rękę albo strzeli focha (nigdy nie wiadomo) i dalej ruszą za futbolówką nie zważając na świat dookoła.

Tak jak na podwórku, ulica na ulicę (jak w młodych latach mistrza Holoubka), najlepszy na najlepszego, tak żeby wyjaśnić kto jest królem, aż do następnego wschodu słońca...
-
2017/05/05 14:09:42
@ytuch
"Coś jak ocena samochodu po jego maksymalnej prędkości"
Bardziej po przyspieszeniu, skręcaniu i hamowaniu. Jest pewnie sto różnych innych parametrów, ale wyścigi wygrywają z grubsza te trzy.
Ale nie wchodziłbym w analogie, na których się nie znam za bardzo. Rozmawiamy o porównywaniu najwyższej klasy piłkarzy, z góry wykluczam więc teoretyczny,120-kilowy, nie mający pojęcia o zasadach gry byt w polu karnym.
Zakochałem się w piłce nożnej oglądając piękne akcje ofensywne i one do dziś najbardziej mnie ruszają. A składają się z podań, dryblingów i strzałów. Przyjęć też, zgoda, ale jednak na najwyższym poziomie nie mamy przecież drastycznych różnic jakości tego elementu.
-
2017/05/05 14:28:22
@stanislaw414
"Ronaldo i Messi nigdy nie pojedynkują się w zasadzie w swoich boiskowych konfrontacjach tak bezpośrednio"

Były takie pojedynki, jednak nie tak spektakularne i nie tak częste, jak by się chciało oglądać.
www.youtube.com/watch?v=fJVSQXsCXyc (około 2:30 jest nawet, jakże ważny, pojedynek główkowy ;))
-
2017/05/05 14:46:07
@dziaam
Jasne. To tylko zabawa. Oczywiście przerysowuję również na potrzeby zabawy.
A Pańska analogia faktycznie lepsza, bo bierze Pan przyspieszenie, hamowanie i skręcanie, a powolny bolid się wlecze i jeszcze psują mu się silniki. ;)
Kto miał lepsze kiwkę, strzał i podanie - Riquelme czy Inzaghi? A kto był lepszym piłkarzem?
-
2017/05/05 14:57:33
Riquelme i Riquelme.
-
2017/05/05 15:18:40
Błaszczykowski vs lepszy z pary Makelele/Gattuso?
-
2017/05/05 15:55:38
Czy idziemy w stronę tworzenia rankingu średnich piłkarzy?
-
2017/05/05 16:00:13
Nie, chciałem tylko sprawdzić czy kryterium SPD jest niepodważalne. ;)
No, ale cóż choć się z Pańskim kryterium oceny absolutnie nie zgadzam to szanuję. Pozdrawiam.
-
2017/05/05 16:19:32
To kryterium jest tylko moim rozwiązaniem problemu z wyborem najlepszego piłkarza. Również pozdrawiam.
-
2017/05/05 21:35:09
Ok, ustalmy, wiadomo, że Messi jest generalnie piłkarsko lepszy od Ronaldo. To jest poza sporem.

Spór jest natomiast czy Modric jest lepszymi od Iniesty (niestety tak) i czy Alves jest lepszy od Marcelo (na szczęście Alves lepszy w defensywie), nie mniej jednak kibice nie doceniają, co przez lata robił w ofensywie podłączający się Marcelo. Nie Ramos któremu wyszło kilka meczy, ale właśnie rozciągajcy grę Marcelo. Ja na Grań Derbi (hihi) nie boję się Benzemy, Isco nawet Morica (ma pecha), ale właśnie Marcelo.

Robocza teoria: Brazylijczycy z doświadczeniem w futsalu są kurefsko groźni.
-
2017/05/05 22:22:09
"wiadomo, że Messi jest generalnie piłkarsko lepszy od Ronaldo"
Poza elementami w których jest gorszy i poza opiniami osób (bywa, że większości), która twierdzi, że jest lepszy.
Poza tym Ronaldo rozegrał w 2016 trzy dobre mecze ("Wolfsburgiem, Węgrami i Walią hihi"), a u Messiego nie możemy sobie ani jednego meczu przypomnieć...

"Swoją drogą chętnie zobaczyłbym rozkład goli wg klubu."
2016 Ronaldo/Messi
el Classico 1/0
1/8 LM - Roma/Arsenal 2/3
1/4 LM - Wolfsburg/Atletico 3/0
1/2 LM - kontuzja/-
Finał LM - Atletico 0/-
Ogólnie w 2016 przeciw Atletico - 3/1 (mecze 3/4)
-
2017/05/06 11:07:36
Niezmiernie mnie śmieszy teoria że ktoś sobie "wybiera" mecze w których ma błyszczeć. Taki Ronaldo, na przykład, 32 lata i dopiero zdał sobie sprawę że na wiosnę trzeba grać najlepiej by dostać ZP, wcześniej nie wiedział. A jak już sobie zdał sprawę to stwierdził "dobra, to teraz zniszczę pięcioma golami Bayern. Co teraz, Atletico? No, to hat-trick w pierwszym meczu."

Ludzie, TAK WYSZŁO. Mecze się ułożyły w taki a nie inny sposób a eksperci dorabiają wielkie ideologie.
-
2017/05/06 11:32:59
Poza tym - jak Ronaldo strzela bramki ogórkom to źle, bo ogórkom, jak błyszczy w najważniejszych meczach w sezonie, to też źle, bo ani chybi sobie to wykalkulował.
-
2017/05/06 12:54:18
Przed laty furorę robiła teoria cyklicznych biorytmów, które mają wpływ na naszą dyspozycję fizyczną, psychiczną; decydują o tym, że jednego dnia wszystko nam leci jak z płatka, drugiego idzie jak po grudzie, a trafiają się takie (jak się nałożą dołki), że lepiej nie wychodzić z domu. I to nie tylko w sporcie.
Oczywiście spece od przygotowania fizycznego (nie jestem specjalistą, a moja wiedza w tym zakresie jest szczątkowa), od lat starają się z tym problemem radzić, a przynajmniej ograniczyć głębokość dołków. Nie znaczy to, że sportowcy nie mają lepszych i gorszych dni, a wpływ dyspozycji dnia na co dzień możemy obserwować w ich występach.
Jest jeszcze kwestia wieku. Oczywiście medycyna i specjaliści od przygotowania też radzą sobie z tym co raz lepiej, ale procesu starzenia jak na razie nikomu nie udało się zatrzymać. Nie sposób też wiekowo zaawansowanego sportowca utrzymać w najwyższej formie przez cały rok... - z młodymi też trudno.
A karuzela piłkarska kręci się niemal bez przerwy przez cały rok i to z nieprawdopodobną intensywnością, ku wielkiej radości nas kibiców.
Dlatego okresy lepszej i słabszej gry Ronaldo (i nie tylko jego) będziemy obserwować już do końca kariery. I na pewno wraz z ze specjalistami będzie pracował nad tym, żeby szczyty formy przypadały na kluczowe okresy sezonu. To jedyny sposób, żeby jak najdłużej mógł cieszyć siebie i swoich fanów grą.
-
2017/05/06 13:40:04
@dosia
Ale nie bierzmy wszystkiego tak dosłownie, gole nie są zaplanowane, ale forma już może być. Nie da się zaprzeczyć, że Ronaldo gra lepiej na wiosnę, niż ostatniej jesieni. Gole są wypadkową tej lepszej formy, przypadkowo akurat w tych meczach, ale nieprzypadkowo w tym okresie.

@alp
Żeby jeszcze siadał na ławie, gdy tej formy nie ma, i nie męczył oku kibicowskich, teraz dominują ochy i achy, ale po jesieni miałem ochotę facetowi wysłać bilet do Chin. Gdy jest w formie, jest wartością dodatnią, ale gdy jej brak, jest wręcz ujemną i przeszkadza kolegom na boisku, marnując ich prace. To że Zizou udało się go posadzić, naprawdę daje mi nadzieję.
-
2017/05/06 18:37:32
"zarzucanie mu ze bije glownie slabszych zawsze brzmialo absurdalnie" - "owszem, najlepsi napastnicy srubuja statystyki w meczach z pomniejszymi rywalami" @ Rafał Stec

a zatem, absurdem jest że Ronaldo bił najsłabszych głównie, on tylko "srubował statystyki' ;]

można by pójśc śladem Gombrowicza vel scenarzystów "Świata...' i rzec : no jak nie bił, jak bił.

No bił i już.

błąd założycielski tej konstrukcji polega na tym, że poczytuje mu się to jako zarzut, podczas gdy jest to zaledwie FAKT.

idąc tropem "zarzucanego absurdu" popełnia się błąd logiczny.

To oczywista sprawa, ze takie zespoły jak Real mają w Europie zaledwie paru rywali, z którymi pojedynki są dla ich graczy sprawdzianem "na ile są wielcy,a na ile śrubują statystyki".

w tym sezonie Cristiano z pewnością zasługuje na uznanie, bo vs Bayern, Atletico strzela na zawołanie i jest tam gdzie być powinien.

ALE to nie neguje faktu, że w poprzednich sezonach regularnie znikał w tzw big games. tak było i nie ma sensu, wg mnie, polemika z tym. Wystarczy wrócić do tych meczów.

Ronaldo albo teatralnie polował na rzuty wolne, które natsępnie celował panu bogu w okno, albo robił rajdy ze wzrokiem pod własnymi nogami, które stopowano jak szarże pociesznego juniora, albo ewentualnie chował się za obrońcami i pokazywał "rzućcie mi na głowacza !' - takie alibi na chęci i aktyywnośc bo nawet jak mu rzucili, to nie miał szans dojśc do strzału w sytuacji, w którą sam się wpakował.

w tym sezonie zamienił się na wioosnę w rasowego snajpera, nowego Raula, Gerda Mullera czy Van Nistelrooya, w wersji turbo, jesli komuś mało.

ale czy snajperzy, łowcy goli, to naprawdę są "najlepsi piłkarze" ?
jakoś zawsze było jednak tak, że najlepsi byli ci, którzy robili grę dla wszystkiiich kolegów, a zdobyte przez nich gole n ie stanowiły w ich aktywności całego tortu, lecz tylko wiśnię na nim umieszczoną.
-
2017/05/06 22:23:03
@Otwojastara
"Gdy jest w formie, jest wartością dodatnią, ale gdy jej brak, jest wręcz ujemną...". Jak każdy piłkarz. Przecież my piłkarzy oceniamy głównie przez "błyski", najlepsze mecze i hejtujemy przez najsłabsze. A tych najlepszych najpierw kreujemy na Bogów Piłki, a następnie hejtujemy najostrzej w świętym przekonaniu, że nas olali, nie chciało im się, sodówa im walnęła do mózgu i tym podobne wytrychy myślowe.
A jeszcze do tego dochodzi myślenie plemienne Kopydłowem i Gwizdołkami (stąd mój wcześniejszy żart o madryckim i barcelońskim), powszechna, bezinteresowna "miłość do sukcesów innych" i o obiektywnej ocenie można już tylko pomarzyć.
-
2017/05/07 17:10:27
Offtopowo,
Czy ktos moglby ustosunkowac sie do tego co sie dzieje z Interem w ostatnich meczach? Pachnie korupcja i to mocno.
-
2017/05/07 19:49:36
Widzisz młody Kristianosie, to jest tak, że wciąż o Ikarach głoszą, choć doleciał Dedal - rzekł Odyseusz - i któregoś dnia, będziesz musiał wybrać, którą z tych dróg podążyć.
- Ja będę każdym z nich Mistrzu, będę każdym z nich po kolei i jednocześnie zarazem, będę leciał ku słońcu na niezniszczalnych skrzydłach, które stworzę - odpowiedział uczeń Akademii.
- To jest tak samo możliwe jak to, że czas zatrzymasz, że zmienisz porządek świata, że pory roku przestaną przechodzić jedna w drugą, lub że nastanie wiosnojesień - zaśmiał się Odys.
- To jest tak samo możliwe jak to, że Ikar i Dedal razem dolecieli do Aten, tylko nikt nie chce tego przyznać, bo zazdrośni starcy lubią topić Ikary - oczy ucznia Akademii rozbłysły śmiertelną powagą. - I tak, masz rację Mistrzu. To jest tak samo możliwe jak to, że nastanie wiosnojesień.

Potrójnie złoty. Iliada - historie.