Blog > Komentarze do wpisu

Paweł Zagumny, najzłotsze polskie palce

Paweł Zagumny. Fot. Kuba Atys

Zszedł z boiska po raz ostatni, więc zwyczajnie wypadało złożyć mu hołd. W końcu wybitniejszego reprezentanta Polski w grach zespołowych w XXI wieku nie podziwialiśmy. Cotygodniowy felieton do „Gazety” znajdziecie tutaj. A u góry jedno z moich ulubionych zdjęć, oczywiście autorstwa Kuby Atysa - Zagumny wraz z Danielem Plińskim przygniatają Piotra Gruszkę po zdobyciu złota mistrzostw Europy.

niedziela, 09 kwietnia 2017, rafal.stec
Tagi: siatkówka
Komentarze
2017/04/10 18:58:56
Ktoś może napisać, powiedzieć lub pomyśleć, że trolluję. Ja nawet nie do końca wiem co to znaczy i nawet nie bardzo chce mi się to sprawdzać, ale wiem, że można tak napisać, powiedzieć lub pomyśleć, więc z góry przepraszam, nie miejcie mi za złe.

Jestem starym, anachronicznym człowiekiem i po prostu znów postanowiłem napisać, do jakich refleksji skłania mnie tekst autora tutejszego bloga. Z kolei, że nie są to zupełnie standardowe refleksje sportowe, to naprawdę już nie moja wina lub w każdym razie nie do końca moja wina.

No właśnie, piszę i piszę i nawet nie zacząłem pisać...

To dlatego, że felieton p.t. "Paweł Zagumny, najzłotsze polskie palce" wprawił mnie w nastrój melancholiczny, albo melancholijny (nawet nie potrafię dokonać w tej chwili właściwego wyboru pomiędzy tymi dwoma słowami). Popadłem tym samym w chaos i rozsypkę, albowiem niechcący, w sposób całkowicie niezamierzony, dostrzegłem w postaci polskiego siatkarza punkt odniesienia na wykresie czasoprzestrzennym, którego jestem częścią.

Kiedyś, gdy przyglądałem się sportowcom, to byli to dla mnie goście jak mój ojciec, którym chciałem być. Potem jak starsi bracia, którzy wszystko umieją lepiej. Potem jak rówieśnicy, którym zazdroszczę, bo są tacy znakomici i pięknie grają (tak, tym którzy grają zazdrości się zawsze najbardziej, jeśli ktoś gra", to znaczy że tworzy czytałem o tym u autora tutejszego bloga i się z tym zgadzam).

Koło czasu się kręci, a sportowcy przychodzą i mijają.

Paweł Zagumny jest chyba ostatnim wielkim sportowcem, na którego patrzyłem, jak na równolatka i nawet wszystko jedno czy z zazdrością czy nie i może jednak nie jestem taki zazdrosny (?) Przede wszystkim musi chodzić o to, że patrzyłem na niego i widziałem rówieśnika. I nagle po jego odejściu na emeryturę, zdałem sobie sprawę, jak zmienia lub zmieniło się moje położenie we Wszechświecie, jak daleko oddaliłem się od punktu A w drodze ku punktowi B, a jednocześnie jak niewiele zdążyłem zagrać...

Na koniec dodam - może uda mi się jednak odnieść bezpośrednio do komentowanego tekstu - że nie porównywałbym polskiego siatkarza z Iniestą. Andres odnajduję się w takim gatunku, w którym stosunkowo często można pośpiewać (a śpiewa pięknie), podczas gdy Zagumny od zawsze musiał się zatracać w zasadzie wyłącznie w akompaniamencie.

Grał pięknie, ale dostrzegą to przeważnie tylko koneserzy, chyba.

414
-
2017/04/10 19:40:58
Ajajaj, Stanisławie, akurat w Twoim wykonaniu gryzie mnie ten ogonek w '...Andres odnajdujĘ się...' :)
-
2017/04/10 20:15:27
@stanislaw414
Analogie nigdy nie są doskonałe, inaczej byłyby identycznościami. Paweł w tym sensie jest Andresem i na odwrót, że obaj wątli, obaj dyskretni w gestach, obaj rozgrywają i w ogóle służą jako mózgi.
A Zagumny nie jest ostatni - jeszcze kopie mój rówieśnik Francesco Totti, l'imperatore romano.
-
2017/04/10 20:25:33
@Staś
Mam dokładnie tak samo, czuję jakbym czytał własne przemyślenia z tym, że ja jestem rówieśnikiem bardziej Błaszczykowskiego, Piszczka, Podolskiego. Boziu przecież dopiero co to były młodziaki na początku drogi (a ja z nimi), a teraz zaczynają uchodzić za weteranów i przebąkuje się o zakończeniu ich karier (jestem oburzony bo myślałem, że będą grać zawsze). Wiem jeszcze jestem młody, ale Podolski kończący karierę reprezentacyjną sprawia, że jednak dociera do mnie, że strzałka czasu ma tylko jeden kierunek i zmierza nieuchronnie do... no właśnie.
-
2017/04/10 21:41:57
@Stanisław

Nie dramatyzuj - jest jeszcze Kasai ;)
-
2017/04/11 09:24:11
@kaleb86

Z tym "ę", to nie moja wina. Po prostu przyroda dążyła do równowagi, albowiem wziąłem i zniknąłem kreseczkę znad "e", przy imieniu "Andres", bo powinno być "Andrés". Cóż ja mogę przeciw siłom nieśmiertelnej natury.

@rafal.stec

Tak, tak, masz rację. Swoją drogą, długowieczni ci Włosi.

@xarasw

Tak, tak, jak najbardziej. I teraz już wiadomo, o kim pisał Mickiewicz: "Młodości! ty nad poziomy Wylatuj"

@Liga Mistrzów

Tą ścieżką wróciłem do młodości i znów jestem studentem, bardzo dziękuję za drogowskaz.

Będę dziś śpiewał: "Tak! zemsta, zemsta na wroga/Z Bogiem - i choćby mimo Boga".
-
2017/04/11 10:55:45
@414
Ejże! To nie ja! Ja się o ogonki nie czepiam!
-
2017/04/11 10:58:13
@up
Tym bardziej, że była to ewidentna literówka-palcówka-altówka panie kolego koto86!
-
2017/04/12 08:11:19
No z tą wątłością to przesada. Kawał chłopca, tyle że nie gigant fizyczności, wytrenowania. Podatny na kontuzje, co oczywiście ma ze sobą związek.
Nawet skakał tak nieoczywiście.
Tak, mi się skojarzył Lloy Ball - rozegranie Zagumnego, fizyka Gruszki.