Blog > Komentarze do wpisu

Global Football Club

Chelsea Global Football Club

Państwa wciąż istnieją, ale wiadomo, że rzuciły im wyzwanie globalne korporacje. Komercyjne instytucje, które mogą nająć ludzi do pracy tam, gdzie ludzie tyrają za miejscówkę na pryczy i michę ryżu, a płacić podatki tam, gdzie nie trzeba ich płacić; które lobbują w kręgach władzy skutecznie, bo monstrualnymi łapówkami; które zyskują coraz więcej władzy również dlatego, że wpływają na nasze życie bardziej niż rządy. Ich celem jest maksymalizowanie zysku i minimalizowanie ryzyka. Jak inwestujesz, to chcesz mieć pewność, że w najgorszym razie nie stracisz.

W wersji piłkarskiej wygląda to tak, że wielka marka skupuje stado młodych zawodników, a kiedy ci nie wybijają się na poziom seniorskiej drużyny, wypożycza ich po świecie, licząc, że się wylansują i będzie ich można nie wypuścić za darmo, lecz korzystnie sprzedać.

Jak Chelsea – na początku tego sezonu miała 38 należących do niej graczy, który rozrzuciła po całej Europie. Wśród nich można wyszperać przypadki ekstremalne, o jednym z nich ćwierkałem na Twitterze – chorwacki bramkarz Matej Delač przez całą dorosłą karierę jest zatrudniony w Londynie, ale nigdy tam nie zagrał, za to od 2010 roku zwiedził osiem innych drużyn z ośmiu krajów.

Nie tylko Chelsea uprawia ten proceder, jej przykład przywołuję tylko dlatego, że właśnie wróciła stara sprawa – jej związków z Vitesse Arnhem. (Bo najbardziej zaawansowani w redukowaniu ryzyka posiadacze futbolowych korporacji przejmują jeszcze mniejsze drużyny, żeby wypożyczać piłkarzy samym sobie). O szczegółach możecie przeczytać w „Guardianie”, w ogóle przypomnę tylko, że od lat podejrzewa się, że faktycznym właścicielem obu klubów jest Roman Abramowicz, czemu on zaprzecza – znaczy zaprzecza nie tyle on, ile oficjalnie lub nieoficjalni wynajęci przez niego zarządcy. Jeden z nich, Merab Jordania, po wrogim rozstaniu z Vitesse twierdził nawet, że Vitesse może wygrywać, ale nie za bardzo, by nie awansowało do Ligi Mistrzów – przepisy zabraniają rywalizować w tych samych rozgrywkach klubom posiadającym tego samego właściciela, więc UEFA mogłaby wszcząć śledztwa. Vitesse miało wręcz paść ofiarą sabotażu. Kiedy pruło po mistrzostwo kraju, to ponoć albo było zmuszone do osłabiania składu (wyeksportowanie Wilfrieda Bony’ego do Swansea), albo blokowano ich plany transferowe wzmacniające szatnię.

Nie wiem, ile w oskarżeniach prawdy, dochodzenie prowadzi holenderska federacja piłkarska. Interesujące jest jednak już to, że związki Chelsea z Vitesse okazują się – dzięki zdobytym dowodom – bardzo silne. Że Abramowicz rzeczywiście kontroluje oba kluby. (Zgodnie z obietnicą znów przypominam, że biznesową karierę rosyjski bogacz rozpoczął od kradzieży pociągu). Nieformalnie, ale kontroluje. A jeśli tak, to ten holenderski istnieje głównie po to, by lepiej żyło się angielskiemu, w tej konfiguracji ważniejszemu.

Trochę jak te zamorskie spółki, które korporacja zakłada, by przelać tam zyski, od których powinna odprowadzić podatek w innym kraju. Analogia jest niedokładna, ale adekwatna – firemka nie jest celem samym w sobie, firemka służy właściwej Firmie. Jak Vitesse – Chelsea. Jak Red Bull Salzburg – rywalizującej w sąsiedniej Bundeslidze drużynie RB Leipzig, tylko formalnie nienależącej do Red Bulla (opisywałem ów przykry dla austriackich kibiców związek).

Ci mniejsi są tu podnóżkami. A transfery między nimi – po angielsku nazywa się ich „żywicielami” – a klubami matkami są w istocie transferami wewnętrznymi. Przypomnę, że do Lipska przesunięto już kilkunastu graczy z Salzburga. A do Arnhem odsyła się kilku graczy Chelsea w każdym sezonie. Albo się tam rozwiną na pożądany poziom, albo przynajmniej komuś wpadną oko i ktoś wyłoży parę baniek. Ginie duch sportu, a triumfuje minimalizowanie ryzyka. I niewykluczone, że realni, ukryci właściciele klubów żywicieli manipulują składami, a tym samym wynikami rozgrywek, wbrew interesowi tych klubów. Nowoczesny futbol.

środa, 01 marca 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/03/02 00:51:06
Artur Boruc zakończył reprezentacyjną karierę! Pamiętam polskich bramkarzy od czasu Szymkowiaka, ale dla mnie to był największy wojownik w polskiej bramce. Miał w sobie coś z bohaterów sag o Wikingach. Szkoda, że w czasach kiedy był podstawowym bramkarzem reprezentacji większość naszych piłkarzy nie dorastała mu do pięt. Prawdziwych wojowników można by policzyć na palcach jednej ręki.
-
2017/03/02 08:34:49
Artur Boruc zakończył reprezentacyjną karierę!

Gdyby to zrobił z osiem lat temu, pewnie pojechalibyśmy do RPA i może do Brazylii.

Nie było chyba w historii polskiej piłki równie przereklamowanego bramkarza. Tak, może i był wojownikiem, na pewno miał kilka meczów wybitnych, ale miał także sporo spektakularnych wtop. Które regularnie mu wybaczano. Nie mówię już o Bratysławie i Belfaście, ale podczas EMŚ 2014 wpuszczał mniej więcej wszystko, co leciało w stronę naszej bramki - ale z jakiegoś powodu znajdował się poza radarem krytyki.

-
2017/03/02 10:47:47
Panie Reżyserze,

Z niezmiennym uznaniem śledzę kolejne prezentowane w ramach festiwalu "A jednak się kręci" filmy Pana autorstwa. Jestem poruszony i uradowany różnorodnością tematyki, którą Pan porusza, a także bogactwem form i stylistyki, jakie wpisuje Pan w swoją twórczość.

Sięgając tylko do ostatnich dzieł, okazuje się, że oglądaliśmy między innymi: reportaż/dokument (Lipsk), film biograficzny (Piszczek), kino wojenne (Juve) z wątkiem włoskim - artystycznym. Teraz zaś zostało nam przedstawione tzw. kino zaangażowane, film o międzynarodowych korporacjach dewastujących świat tradycyjnych wartości.

Film "Global Football Club" uważam za bardzo ważny. Myślę, że przedstawione w nim wątki powinny być przedmiotem nieustającej dyskusji. Ze swojej strony, muszę wskazać, że odnajduję w nim nawiązanie do ostatniego obrazu Agnieszki Holland. Przemoc, w tym najbardziej nowoczesne jej wcielenie, w postaci przemocy finansowej wespół z nieustannym dążeniem do zysku sprawiają, że zapominamy o tym co pierwotne i naturalne, o tym skąd się wywodzimy, zapominamy o "słabszych" w najszerszym możliwym znaczeniu tego pojęcia. Zapominamy albo chcemy zapomnieć, bo tak jest łatwiej. Przecież coraz milej ogląda się Chelsea oraz Lipsk, kto by tam pamiętał o Vittese lub Salzburgu, czyż nie?

Stawiasz Panie Reżyserze ważne pytania, ale - to charakterystyczne dla Twojej twórczości - nie podajesz na talerzu prostych odpowiedzi. Człowiek, sarna, wilk, czy E.T., wychodzą z kina i wiedzą, że nic nie wiedzą. Zakładam, że nawet czarny monolit zatrzymałby się na chwilę w swej spadającej mądrości, żeby rozważyć serwowane przez Ciebie zagadnienia, żeby powiedzieć za Szekspirem "ktoś nie śpi, żeby spać mógł ktoś, to są zwyczajne dzieje", a następnie zwątpić w słuszność tych słów.

Nie zrażaj się proszę, że twój ostatni film cieszy się nieco mniejszą popularnością, że widownia aktualnie domaga się najwyraźniej utworu historycznego o polskim i warszawskim patriocie, Arturze Borucu "Borubarze", co - biorąc po uwagę ostatnie wydarzenia - jest zresztą naturalne. Faktem jest, że bohater to niejednoznaczny, jak zresztą większość bohaterów, którym lud chce stawiać pomniki lub umieszczać na koszulkach.

Nie ulegaj wpływom, nie daj się zaprząc komercji.

414

ps kupiłem bilet na festiwal "Kopalnia 4", ponieważ będą wyświetlali w jej ramach którąś z twoich czeskich komedii, liczę też oczywiście na filmy innych reżyserów, podobno obecni mają być przedstawiciele nurtu deterministycznego ("Futbol jest okrutny"), kino południowoamerykańskie (Wilkowicz), holenderskie, mistrz Szczepłek i wielu innych... Wróciłem do kina po latach lekceważenia dziesiątej muzy (stąd też u mnie niekiedy nieznośna zapewne potrzeba dyskutowania), nabyłem więc od razu na DVD zapis festiwalu "Kopalnia 2", zgodnie z relacjami, dotyczył on filozofii, a ja - w pogoni za zyskiem - tak mało pamiętam na jej temat...
-
2017/03/02 12:36:27
Już wczoraj, zamieszczając komentarz, czułem potrzebę przeproszenia Rafała, że wypowiadam się nie na temat. Robię to rzadko, zazwyczaj sprowokowany komentarzami, więc myślałem, że ujdzie mi to na sucho. Zwłaszcza, że informacja mocno mnie poruszyła, bo jak dla mnie "Barubar" to bohater z krwi i kości, a nie wycyzelowany przez pijar marmurowy pomnik piłkarza. Debata o nim to na pewno nie "komercja", a wręcz przeciwnie do bólu prawdziwa dyskusja o meandrach sportowego (nie tylko) życia.
Zapomniałem tylko o Stanisławie, wnikliwym analityku naszej blogowej rzeczywistości. Więc skarcony, pełen pokory przepraszam dzisiaj.
A wpis Rafała poruszył mnie mniej, bo już wypowiadałem się na ten temat przy okazji RB Lipsk. Idea szlachetnego barona niewątpliwie jest poruszająca... - lubimy bajki o równych szansach, ale nigdy, nawet w czasach antycznych nie była do końca prawdziwa.
Niestety lub stety sport nie jest dla "słabszych". Już w czasach kiedy piłka ręczna znacznie była mniej fizyczna a znacznie bardziej techniczna niż dzisiaj, piłkarze ręczni twierdzili, że "słabsza kość pęka". My kibice też wolimy kibicować najlepszym niż podwórkowym rozgrywkom, a hejtujemy nawet tych, którzy śmią nie wygrywać jak nas przyzwyczaili przez lata, tylko(!) nie wypadają z dziesiątki. Wk...ce przykłady choćby z ostatniego tygodnia są powszechnie znane.
Od komercjalizacji i globalizacji w sporcie nie uciekniemy, dlatego dla mnie najważniejsza jest równość szans w bezpośrednich rozgrywkach, a nie metody finansowania jakości. Chcę oglądać autentyczną jakość, a nie chlipać (Stanisław) czy zgrzytać zębami (ja) oglądając włoski teatrzyk kukiełkowy (panie sędzio nic nie było, panie sędzio urwał mi nogę... - z euforycznym całowaniem ochraniacza na piszczel) na dodatek reżyserowany przez nieudolnego/przekupnego sędziego.
Na szczęście (zwłaszcza) 45 minut wczorajszego Pucharu Niemiec mogło poprawić nastroje, chociaż o równości kasy biegającej po boisku trudno też w tym przypadku mówić.

-
2017/03/02 17:11:17
Tak się zastanawiam, jak wyglądają zarobki takich Delaców.
Czy mają coś z tego, że są zakontraktowani przez Wielkie Marki, czy po prostu liczą na to, że w którymś sezonie naprawdę dobrze trafią.
-
2017/03/02 18:50:12
Po pierwsze, to kompletnie nie przeszkadza mi, że ktoś na forum wypowiada się nie na temat notki (choć oczywiście bez przesady, przesada zawsze szkodzi).
Po drugie, o Borucu nie nablogowałem, bo niespecjalnie mnie obszedł. Napisałem o nim bardzo dużo, dobrze i źle (GW miała z nim w pewnym momencie ostro na pieńku), a teraz stało się wiele tylko teoretycznie. Kariery nie skończył, a w kadrze od dawna statystował, po prostu przylatywał na zgrupowaniach. Co najwyżej mam refleksję, że szczęśliwy selekcjoner, który za czwartego bramkarza ma Skorupskiego. Nieźle ta pozycje obsadzona, o czym zresztą też napisałem już mnóstwo akapitów.

@stanislaw414
Z tym monolitem, to nie wiadomo.
-
2017/03/02 19:02:30
...pewnie pojechalibyśmy do RPA

I dostali tradycyjny łomot. A tak pojechała Słowacja i wyszła z grupy - eliminując Włochów.


Nie było chyba w historii polskiej piłki równie przereklamowanego bramkarza...

Który w swoich czasach jako JEDYNY z reprezentantów Polski grał na mistrzostwach jak reprezentant...
-
2017/03/02 20:04:40
To jeszcze jeden króciutki off-topic (z góry przepraszam) - ktoś się orientuje w sędziowaniu skoków narciarskich?
Zawsze myślałem, że aby pokonać Austriaków/Niemców trzeba ich przeskakiwać o kilka metrów, a tu się okazało, że i to nie wystarcza...
-
2017/03/02 21:12:09
"Ginie duch sportu" ???
Ślad ducha sportu pozostał już tylko w futbolu reprezentacyjnym.
-
2017/03/02 22:17:48
@antropoid
Kraft był wyjątkowo wysoko oceniany, ale Wellinger wygrał z Żyłą wyłącznie punktami za wiatr (gdyby nie one, mistrzem byłby Stjernen).
-
2017/03/02 23:23:54
Ad rem.
Pewnie od holdingów piłkarskich nie uciekniemy. Na razie to tylko fanaberie właścicieli, przede wszystkim szkółki zakładane przez najbogatsze kluby w innych krajach (co jakby mniej przeszkadzało). Problem w większej skali pojawi się jak kapitał nagromadzony w najbogatszych klubach zacznie szukać ujścia dla mnożenia zysków. Być może dla uspokojenia naszych szlachetnych idei najpierw będą to kluby zależne na innych kontynentach. Szybciej chyba jednak doczekamy się rozgrywek międzynarodowych na różnych poziomach. Tak odbieram pomysły na reformę Ligi Mistrzów, co by najbogatszym ułatwiło rozwiązywanie potencjalnego konfliktu interesów z klubami zależnymi.
Wielu pewnie nie zmartwiłaby wiadomość gdyby zaraz po urodzeniu zostali poinformowani, że do końca życia będą jeździli mercedesami różnych typów, produkowanymi w różnych krajach. A na pewno wielu szybko do tego by się przyzwyczaiło. Pewnie my kibice też byśmy się nie specjalnie długo przyzwyczajali do kibicowania np. Barcelonie we własnej lidze, innych ligach, na dwóch/trzech poziomach rozgrywek międzynarodowych, zwłaszcza gdyby we wszystkich "Barcelonach" grali piłkarze naszej Barcelony.
Czy by mnie to ucieszyło... - nie wiem. Powoli robię się za stary na zmiany. Zwłaszcza, że jak kiedyś już z Rafałem uzgodniliśmy: - zmiany zawsze są na gorsze... Ale, że zacytuję mistrza, "tak naprawdę to nie wiadomo".
-
2017/03/02 23:27:09
Oczywiście pisząc o kibicowaniu "Barcelonom" nie miałem na myśli kibiców Realu Madryt.
-
2017/03/03 09:49:39
...gdyby nie one, mistrzem byłby Stjernen


Dlatego pisałem tylko o Austriakach i Niemcach.

Dla mnie od początku te przepisy o notach za wiatr to pole do kręcenia lodów.
Ale zdaję sobie sprawę, że TCS to był ciężki cios :)
-
2017/03/03 10:23:00
@antropoid
Ale masz powód uważać, że ktoś tymi wskazaniami wiatru steruje?
-
2017/03/03 10:29:49
Dla mnie od początku te przepisy o notach za wiatr to pole do kręcenia lodów.

Pole do kręcenia lodów to są przede wszystkim noty sędziowskie, które już dawno powinno się zlikwidować, bo od lat stanowiska sędziów obsadzają same ślepe stare trutnie, co było doskonale widać i wczoraj i w niedzielę i wiele razy wcześniej (również wtedy kiedy wygrywał Stoch). Przeliczniki za wiatr może nie są do końca sprawiedliwe (za kasę zaoszczędzoną na sędziach możnaby zainstalować dodatkowe 2 czujniki mierzące wiatr boczny, który teraz nie wpływa na przeliczniki, a dla skoczka ma czasem kolosalne znaczenie), ale przynajmniej ustalony algorytm jest obiektywny i nie patrzy na nazwisko skaczącego.
-
2017/03/03 10:36:06
Ponieważ teorie spiskowe zaczynają się szerzyć, szybka zabawa wynikami.
Jeśli brać pod uwagę tylko odległość:
1. Żyła/Stjernen, 3. Wellinger, 4.Kraft
Jeśli brać pod uwagę odległość i noty:
1. Stjernen, 2. Żyła, 3. Kraft, 4. Wellinger
Jeśli brać pod uwagę odległość i wiatr:
1. Wellinger, 2. Kraft, 3. Żyła, 4. Stjernen
W czołowej czwórce było o włos.
szku.blox.pl/2017/03/Osemki.html
-
2017/03/03 10:49:46
@up
Opcja trzecia jak najbardziej sprawiedliwa, czyż nie? Oczywiście zakładając, że dobrze policzyłeś: 3,5 metra różnicy między Żyłą a Kraftem to jest 6,3 punktu - tyle było różnicy w wietrze?
-
2017/03/03 12:26:02
@xavras
Korekty za wiatr, łącznie i w poszczególnych skokach:
Kraft +3,9 (2,4/1,5)
Wellinger +2,9 (2,5/0,4)
Żyła -3,5 (-1,4/-2,1)
Stjernen -4,6 (-3,3/-1,3)

Siła wiatru poniżej 0,4 m/s.
Dla porównania Stoch -1,2 (1,0/-2,2)
-
2017/03/03 12:42:10
@bartoszcze
Ale masz powód uważać, że ktoś tymi wskazaniami wiatru steruje?
A biorąc pod uwagę jak bardzo ten świat jest pokręcony i do jakich wałków ludzie są zdolni możemy być pewni, że nikt nie steruje?
Dobra, zabrzmiałem jak spiskowiec :)

@bartoszcze @antropoid @XavrasWyżryn :)
Nie węszę spisku - po prostu z zasady nie ufam ludziom (tak już jestem skrzywiony). Ale zostawiając zarzucanie złej woli komukolwiek (w skokach są to jednak raczej jedynie pobożne życzenia prawilnych fanboi naszych skoczków bo imho Kraft nie powinien wygrać wczoraj a Stoch nie powienien wygrać w Zakopanem) powtórzę w skrócie to co pisałem tu na blogu już kiedyś: wątpię, że system rekompensat za wiatr działa poprawnie i oddaje rzeczywisty wpływ siły i kierunku wiatru na długość lotu. Zresztą jak wierzyć w prawidłowe przeliczenie tak skomplikowanej kwestii skoro nawet z prawidłowym mierzeniem odległości w skokach mają kłopoty, a wypowiadana przez komentatorów fraza "(...) komputer wskazał odległość(...)" doprowadza mnie do szału: jaki qrwa komputer? siedzi gość przed monitorem z nałożoną komputerowo na zeskok siatką odległości i w kilka sekund podejmuje decyzję jaka to była odległość. Technologia jak hooy.

A już oceny za styl to kompletne kuriozum - kwestia gustu i poczucia estetyki - mi też jeden w locie podoba się bardziej, inny mniej, ale na Wąsy Małysza! To jest niemierzalne! Pofrunął ktoś daleko na wypłaszczenie, ale go przygieło, lekko się podparł, skantowała mu narta, puścił bąka z wysiłku - co z tego? Chwała mu że się nie wyglebił i tyle, a nie karać faceta za to, że poleciał dalej albo wjechał w kretowisko. A poza tym każdy w locie układa się nieco inaczej: Kasai szeroko rozkłada ręce, rozcapierza palce a wnętrza dłoni kieruje do kierunku lotu, inni na odwrót: ręce mają wzdłuż tułowia grzbietami dłoni do kierunku lotu - jak to porównywać? Jaki jest kanon sylwetki w locie? A jeśli nie ma to na jakiej podstawie oceniać?
-
2017/03/03 12:58:31
@bartoszcze
Dzięki, też już znalazłem i pozbyłem się wątpliwości - drugie miejsce dla Krafta byłoby w pełni zasłużone :)

@kaleb
Już przy wprowadzaniu tego systemu sami jego twórcy mówili, że nie jest to system idealny, który w 100% odda zawodnikowi punkty za złe warunki (albo odbierze za dobre), ale jest to na pewno krok w dobrą stronę. Kto ma wątpliwości niech obejrzy sobie konkurs mistrzowski bodajże z 2005, kiedy Tepes puścił rodaków Benkovicia i Damjana w takich warunkach, że panowie zajęli dwa pierwsze miejsca. Jak one były zasłużone to najlepiej mówią inne sukcesy w tej dyscyplinie obu panów (nie musisz szukać - nie było takich; Damjan przez kilkanaście lat kariery miał pojedyncze miejsca na podium konkursów PŚ, Benkovic nawet tego nie). Dlatego, moim zdaniem, ten system trzeba ulepszać, bo tak jak pisałem wyżej, jest obiektywny i pozbawiony gustów, w przeciwieństwie do panów sędziów.
-
2017/03/03 13:18:48
@xavras
Jako kontrprzykład dla ww Słoweńców mogę podać Rune Veltę - Mistrza Świata z 2015 r (już z rekompensatami) z Falun który do dziś wygrał okrąglutkie "0" konkursów Pucharu Świata. Takie rzeczy się zdarzają.
-
2017/03/03 13:30:11
A żeby się nie zdarzały musiałaby na dane trofeum składać się większa liczba oddanych prób - dlatego prywatnie najbardziej cenię zdobywców Pucharu Świata, a zdobywców medali MŚ, a nawet IO niewiele bardziej od zwycięzców pojedynczych konkursów z cyklu PŚ
-
2017/03/03 14:10:22
Rozpasała się dyskusja daaaleko od wątku notki, i to już druga. mam nadzieję że Rafał jakoś to zniesie ;)

@noty sędziowskie
Można mieć zarzuty do poszczególnych wystawianych not, ciekawi mnie osobiście, ilu zarzucających poświęciło choćby chwilę na lekturę przepisów, czy tak oceniają na "widzimisię" i bulwersują się iż sędziom "widzisięinaczej".

Zlikwidowanie not sędziowskich, to tylko pozornie dobry pomysł. Skoczkowie, nie mając punktów ujemnych za lądowanie, będą wyciągać choćby dodatkowy metr z ryzykownym i brzydkim lądowaniem, plaga upadków i kontuzji byłaby nieunikniona, a chyba nie o to w tej zabawie chodzi.

@rekompensaty do kręcenia lodów
Przy takim założeniu, należy cały tej bajzel rzucić w p@@@ i przełączyć na zawody Snookera. Albo cokolwiek innego.

Absurdalne, dlatego iż "spiseg" musiałby być wielonarodowy, nie jeden Walter Hofer w jury zasiada. Trza by naprawdę wielu posmarować, a i nie tylko "Germanie" jakieś dodatkowe punkty dostawaliby. Nie wiem czy skoki jako interes, generują tyle zysków, by wszystkich potrzebnych do opłacenia "spisgu" zadowolić.
-
2017/03/03 14:32:37
@kaleb
Velta sezon w którym zdobywał medale Mś zakończył na 8 miejscu w generalce, nie był to zatem taki totalnie przypadkowy mistrz. Medal w lotach też kiedyś miał.

Tyle że jak popatrzyłem na Benkovicia... cóż, w kwalifikacjach 4(razem z Ahonenem, wówczas punktowano także top10), w ostatnich 7 konkursach tamtego sezonu, 6 skończył w najlepszej 10. No facet był w formie, trochę szczęścia miał, ale choćby fakt jak spisał się w kwalifikacjach(punkt więcej i zająłby 2 miejsce miast 4) sugeruje że medal byłby możliwy także z rekompensatą za wiatr. Tak jak Pietrka Żyły, który miał wczoraj fart do wiatru.
-
2017/03/03 14:37:36
@0twojastara
Rafał to twardy gość - znosi dwa koty w domu, zniesie i nas.

plaga kontuzji
Jak dobrze, że przepisy nakazują lądować na nogi bo przecież bez tego skoczkowie skakaliby na główkę. To są świadomi siebie sportowcy
-
2017/03/03 14:40:07
... a nie pozbawione instynktu samozachowawczego półmózgi.
-
2017/03/03 14:44:20
@kaleb
...którzy nie wpędzali się w chorobę, jak anoreksja, tak długo jak nie wprowadzono przeliczników wzrost/waga?
-
2017/03/03 14:50:50
Żyłowanie szczególnych właściwości własnego organizmu obecne jest w każdym sporcie, bezpieczne lądowanie to jednak co innego według mnie i skoczkom zależałoby na nim niezależnie od takich czy innych przepisów. Niezdrowe zrzucenie kg może być opłacalne w kontekscie wyniku, skręcenie karku nigdy
-
2017/03/03 14:59:29
@0twojastara
Co do Benkovica i Velty pełna zgoda. A Benković dziwnie wcześnie zakończył karierę choć niewątpliwie był utalentowany
-
2017/03/03 16:06:26
@kaleb
Już nie popadajmy w paranoję. Wiele było takich gwiazdek jednego sezonu, żeby ostatnio choćby Dietharta wspomnieć.
-
2017/03/03 16:34:18
@bartoszcze

Po prostu tak oglądam te transmisje i zwróciłem uwagę, że skoczkowie spoza ścisłej czołówki kiedy skaczą na równi z najlepszymi najczęściej są oceniani niżej - jakby sędziowie zostawiali sobie margines dla tych najlepszych.
A nie wierzę, żeby to zawsze wiatr powodował dobre skoki tych z dalszych lokat.

Poza tym notami za styl bardzo trudno pokonać dwie wspomniane wcześniej nacje. Od samego początku tego sezonu świetnym dowodem na to jest Eisenbichler - któremu nie jest w stanie zaszkodzić nawet to, że ląduje jak pokraka.
-
2017/03/03 18:43:22
@antropoid
Ale masz na to jakieś wsparcie w liczbach?
Zjawisko, że zawodnicy z czołówki dostają jakiś minimalny bonus, występuje, ale nie ma związku z narodowością. No i ci z czołówki zwykle są w nieco lepszej, bardziej stabilnej formie, co się przekłada na mniej drobnych błędów.
-
2017/03/03 19:38:28
@Bartoszcze
Zgadzam się, dlatego dla mnie kozakiem nad kozaki na zawsze pozostanie taki jeden co to wygrał 3 Puchary Świata z rzędu. Tak mi się ostatnio pomyślało: Ahonen i Małysz: giganci dyscypliny, wspaniałe kariery, w zasadzie rówieśnicy ale zawsze rozmijali się ze swoimi top formami przez co właściwie nigdy nie było bezpośrednimi rywalami - nie wiem nawet czy kiedykolwiek stanęli razem na podium. Chyba, że nie pamiętam. Niesamowite.
-
2017/03/03 19:41:46
Nie prowadzę statystyk, nie zapisuję not zawodników, tylko oglądam i analizuję na bieżąco. Oczywiście to mój indywidualny pogląd, ale też dyscyplina należy do mocno nieobiektywnych, a niektóre werdykty są zwyczajnie dziwne (nie zawsze są to sytuacje dotyczące polskich zawodników) - tak jak wczorajsze zwycięstwo Krafta. O ile na K-90 nie było wątpliwości, to już wczoraj wciągnęli go na najwyższe podium za uszy.

Trudno mi powiedzieć, czy patrzyłbym na to inaczej, gdyby w zawodowym sporcie nie było tylu równych i równiejszych.
-
2017/03/03 19:44:54
@kaleb
"nie wiem nawet czy kiedykolwiek stanęli razem na podium"

Choćby na MŚ w Lahti na dużej skoczni.
-
2017/03/03 21:26:40
@kaleb
Nie no, stawali, i to pewnie sporo razy. Moje pierwsze skojarzenie, to Harrahov z sezonu 04/05, gdzie serię 4 i 6 zwycięstw Ahonena przedzieliło 2 miejsce - właśnie za Małyszem. Albo na pierwszym wygranym przez Adama TCS - drugi Ahonen, podia tam jednak zgarniał.

Ale fakt, jakoś "mijali się" Chyba takie "najbliższe" sezony to 02/03(Ahonen liderował przez jego większą część, tak gdzieś do Wilingen) i 04/05(gdzie Adam był mocny, ale Ahonen był klasą dla siebie). No i 00/01 - 1 i 5 miejsca w PŚ, razem na podium mś, razem na podium TCS.

Rówieśnicy, ale zawsze sobie myślałem, że Ahonen urodził się "za wcześnie" a Adam "zbyt późno". Największe momenty Janne przyszły, gdy wprowadzono wymogi odnośnie współczynników "wzrost/waga", co dla fina, słusznej postury w odróżnieniu od bandy chuderlaczków, było mocno korzystne. Za to Adam najlepiej radził sobie na skoczniach mniejszych(3 tytuły Mś na średnich) i starszych, gdzie bardziej liczyła się moc odbicia - nowoczesne obiekty mają promować bardziej "lotników".
-
2017/03/03 23:58:04
Airborell - przecież Boruc się sam nie wystawiał w tych wszystkich meczach.
-
2017/03/04 13:12:44
Zlikwidowanie not sędziowskich, to tylko pozornie dobry pomysł. Skoczkowie, nie mając punktów ujemnych za lądowanie, będą wyciągać choćby dodatkowy metr z ryzykownym i brzydkim lądowaniem, plaga upadków i kontuzji byłaby nieunikniona, a chyba nie o to w tej zabawie chodzi.

Taaa, to pooglądaj sobie kilka upadków przy lądowaniu Ammana - przestaniesz się dziwić czemu gościu już nawet nie markuje tego telemarku. Ciekawy przykład z ostatnich dni to też kwalifikacje na średniej - lądując na dwie nogi Kamil raczej nic by sobie z kolanem nie zrobił. A jak mi nie wierzysz to zrób test organoleptyczny - skocz sobie z 3-metrowej wysokości raz na obie nogi, a za drugim razem wystaw jedną do przodu - zobaczysz co jest bardziej bezpieczne

Kwestię not najlepiej podsumował antropoid - nie trzeba prowadzić statystyk, żeby widzieć, że czołówka dostaje lepsze noty za takie same skoki niż nie-czołówka. A z tej czołówki jeszcze Austriacy i Niemcy dostają jeszcze po pół punktu za narodowość. Oczywiście były takie przypadki w historii, że bonusy dostawali też inni (Stoch, Prevc, Funaki), ale tylko wtedy, gdy dominowali w PŚ.

@przypadkowi zwycięzcy
Różnica między Veltą a Benkoviciem jest taka, że Velta na tych mistrzostwach i w ich bezpośrednich okolicach faktycznie był w gazie (nie wygrywał, ale był na podium). Nie wiem czy to była kwestia legendarnego "neuroprogramowania" jak u Dietharta, ale miał wtedy wysoką formę przez dłuższy czas. O Benkoviciu w 2005 nie można tego było powiedzieć - kilka miejsc w dziesiątce to miał nawet Hula.
-
2017/03/04 20:39:41
A tak do meritum to na szczęście mamy jeszcze płlkę reprezentacyjną, której mimo wysiłków, mam nadzieję, nie uda się zniszczyć.
-
2017/03/05 13:19:00
@PułkownikWryżyn

Ammann jest solidnie po 30-ce i ma zbyt słabe nogi do całego interesu - mało reprezentatywny to zatem przykład. Podobnie Stoch, który leczy nogę cały sezon i wyleczyć nie może. Oczywiście lądowanie z telemarkiem jest trudniejsze, dlatego należy je wykonać z precyzją i odpowiednio wcześnie do lądowania podejść. Kompletnie inaczej jest z lądowaniem "jakimkolwiek, byle nie upadek"(choć w zasadzie jak odjąć od not za styl upadek, gdy nie ma już not za styl - z odległości?) można i zaszorować niemal tyłkiem po zeskoku, jak to da dodatkowy metr i medal Mś.

Na "germański spiseg" pozostaje mi się wyłącznie uśmiechnąć i ponowić pytanie - przeczytali panowie przepisy punktowania, czy tak "na oko" oceniają? Na moje oko Neumayer i Koch zawsze słabe noty za styl dostawali, a wszystko to Germanie.

Co do Benkovica, wystarczy popatrzeć na wyniki, by odrzucić głupie i demagogiczne gadanie 11 lutego 2015 w Pragelatto facet zajmuje 8 miejsce. do końca sezonu tylko raz wypada z "10" zajmując 15 miejsce, w pozostałych 5 konkursach top10. Nie będzie zatem nadużyciem, iż od 11 lutego 2005 do 20 marca(ostatnie zawody) był to skoczek czołowej dziesiątki pucharu świata, światowa czołówka. I w tym okresie, najlepszej formy w karierze, przyszło lekko szczęśliwe zwycięstwo na Mś. Myślę że z przelicznikami, może by nie wygrał, ale nadal medal by zgarnął.
-
2017/03/05 22:09:39
@up

Jezus Maria, odejdź od tej spiskowej nomenklatury - ja nigdzie o spisku nie pisałem. Jeśli już coś to o biznesowej logice - tajemnicą poliszynela jest, że skoki od kilkunastu co najmniej lat utrzymuje niemiecki Eurosport, więc siłą rzeczy nie może być tak, że Twoi "Germanie" będą okupować ogony (dla nich ogony to miejsca od 5-go w dół), bo Germanie przed telewizorami przełączyliby na inny kanał i biznes by się nie spiął. Dlatego czasami Germanom się gdzieś doda po pół punkcika, co przy obecnych różnicach punktowych jak widać czasem decyduje o układzie podium. Przy notach sędziowskich to jest nie do udowodnienia, przy przelicznikach za wiatr już jest - o to chyba jest cała scysja.

Przepisów punktowania nie przeczytałem - jak masz linka to podziękuję za podesłanie. Natomiast mam oczy i jak Eisenbichler omal nie wali ryjem po zeskoku, a potem dostaje za to 18,5 od Kwitnącej Wiśni, a Stoch za niemal perfekcyjne lądowanie (Ok, 3 metry bliżej) dostaje 17,5 - mówimy o konkursie na normalnej - to chyba coś jest nie halo, nieprawdaż? Mógł nie dojrzeć? Jasne, że mógł. O to właśnie chodzi, że sędzia może nie dojrzeć (tak samo jest w piłce nożnej) i dlatego właśnie czynnik sędziowski jest na rękę tym, którym nie zależy do końca na tym, aby faktycznie wygrał lepszy. Bo jakby nie było not w skokach albo była wideoweryfikacja w piłce kopanej (tak jak jest w siatkowej czy w tenisie) to pole do kręcenia lodów by się zdecydowanie zawęziło.
-
2017/03/05 22:34:24
@up
Niemiecki Eurosport? Utrzymuje? Z jakiej to choinki?
I jeśli masz oczy, to powinieneś dostrzec, że Eisenbichler dostał za tamten skok 54,5, a Stoch 56,5 (tyle co germański Wellinger). Tyle że za wiatr Niemiec dostał -0,2, a Polak -1,8 i to wystarczyło do rozstrzygnięcia o medalu.
-
2017/03/06 20:43:04
Niemiecki Eurosport? Utrzymuje? Z jakiej to choinki?
Z tej samej, z której Canal+ utrzymuje większą część klubów ekstraklapy czyli z finansowej. Oczywiście "utrzymuje" jest uproszczeniem - jest podstawowym żywicielem ujmując dokładnie.
I jeśli masz oczy, to powinieneś dostrzec, że Eisenbichler dostał za tamten skok 54,5, a Stoch 56,5
Po pierwsze pisałem konkretnie o Japończyku, który Eisenbichlerowi dał 18,5, a Stochowi 17,5 (nie w kategoriach spisku tylko ślepoty - tak dla rozwiania Twoich wątpliwości). Po drugie owszem, uważam za skandal ocenę tego skoku na 54,5 punktu, bo powinien być oceniony tak jak skok Ammanna czyli na 52 - technicznie to były identyczne skoki.