Blog > Komentarze do wpisu

Kto skrzywdził Ranieriego

Leicester, Claudio Ranieri

Claudio Ranieri wylany. 10 stycznia został uhonorowany nagrodą dla najlepszego trenera na świecie minionego roku, a 23 lutego stracił posadę w Leicester. Wykopali go z klubu, z którego piłkarzami ledwie parę miesięcy wcześniej wywołał bodaj największą sensację w dziejach angielskiego futbolu.

Nie stało się nic zaskakującego. Blogowałem kilka tygodni temu, że albo go wyproszą, albo zlecą z ligi, a zsunięcia się Leicester na pułap walki o utrzymanie spodziewałem się już wtedy, gdy zdobyło mistrzostwo. Zastanawiałem się najwyżej, czy zdążą – kiedy sytuacja zrobi się aż tak beznadziejna, że przezwyciężą moralny szantaż opinii publicznej, której bezwarunkowe wsparcie Ranieri musiał mieć z oczywistych względów. Kibice piłkarscy to wszak jedna z najbardziej rozsentymentalnionych grup społecznych. Tacy fani „Króla Lwa”, tylko nieco głośniejsi.

Ranieriego więc pogonili, a cała Europa zalała się łzami. Porównywalnego szlochu na Wyspach – i nie tylko tam – nie słyszałem od śmierci Lady Diany. Jak rozczulała publikę tamta celebrytka, tak rozczula ją włoski trener, choć oczywiście z innych powodów. Był głównym bohaterem wzruszającej bajki. Bohaterem i reżyserem, w dodatku reżyserem z przeszłością, w której jego kompetencje notorycznie – i niesłusznie! – kwestionowano. Chlip, chlip, chlip. Dlatego Ranieri stał się nietykalny. Cytowałem tu internetowe wersety kibiców, którzy wzdychali, że wraz z wylaniem go z roboty „stracą wiarę w piłkę nożną”, że „wolą spadek do drugiej ligi z nimi niż utrzymanie się bez niego”.

Też chciałem, żeby Włoch został do samego końca. Wprawdzie zwalnianym trenerom z czołówki niełatwo współczuć – biorą wielomilionową odprawę i zaraz znajdują następną nieźle płatną posadę – ale jestem miłośnikiem fajnych fabuł, a opowieść o Ranierim, który najpierw bierze mistrza, a potem stacza się do drugiej ligi, byłaby fajniejsza niż Ranieri zwolniony za złe wyniki. Poza tym jako kibic piłki kopanej też bywam sentymentalny. Staram się z tym walczyć, nie znoszę tego u siebie, ale bywam.

Merytorycznie decyzja jest bardzo typowa. Piłkarze Leicester nie dość, że od miesięcy grają źle, to grają coraz gorzej. Ostatnie pięć ligowych meczów przerżnęli, w ostatnich pięciu meczach nie wytuptali ani jednego gola – 0:2, 0:3, 0:1, 0:3, 0:3 to zdecydowanie najgorsza seria w czołowych ligach Europy. Przede wszystkim jednak przestali trenerowi ufać, przestali go lubić, przestali go słuchać. Nie będę przywoływał szczegółów, bo w angielskich mediach się od nich roi.

Niewykluczone, że szefowie Leicester popełnili błąd. Może Ranieri był w stanie wszystko naprawić, może jego następca nie zapobiegnie katastrofie. Ale w chórze oskarżycieli słychać niewiele argumentów merytorycznych, wszystko zagłuszają kwestie etyczne – zwolnienie włoskiego trenera to niewdzięczność. Znane zjawisko, przywoływałem tu przypadek Otto Rehhagela, który po zdobyciu mistrzostwa Europy z Grecją (wszechsensacja, jak z sukcesem Leicester) zasłużył na to, by sam zdecydować, kiedy odejdzie. I utrzymał stołek niemal dekadę.

Futbol reprezentacyjny to jednak inna bajka. Zawalisz eliminacje do mundialu czy Euro, to masz następne – startujesz z tego samego miejsca, grozi ci w najgorszym razie niższe rozstawienie w losowaniu. (Sam z uznaniem pisałem do „Kopalni” o Vicente del Bosque, który jako selekcjoner hiszpańskiej kadry uznał, że starzy mistrzowie, którzy razem tyle powygrywali, mają też prawo razem przegrać). Skutki spadku z ligi bywają nieodwracalne. Tracisz nie tylko szmal z praw telewizyjnych, ale i piłkarzy z ambicjami, więc na powrót do elity możesz czekać całą wieczność. Albo powrotu w ogóle nie dożyć.

W Anglii straty finansowe są szczególnie dotkliwe. W tym sensie Ranieri jest ofiarą komercjalizacji futbolu – komercjalizacji, której ja nie lubię, a wielu kibiców wręcz nienawidzi, choć zawodnicy czy trenerzy, na pewnym poziomie obowiązkowo milionerzy, raczej się przeciw niej nie buntują.

Jeśli jednak skupić się na czystym sporcie, cel pozostaje niezmieniony. Uchronić drużynę przed degradacją. I nawet gdyby w konflikcie piłkarze kontra trener zawinili ci pierwsi, to wymienić ich teraz – po zamknięciu okna transferowego – nie sposób, zabraniają tego przepisy. Nawiasem mówiąc, czy jeśli trener po sukcesie wszech czasów jest nietykalny, to czy jego podwładni po sukcesie wszech czasów też? Czy kibice wściekną się, jeśli największy król strzelców w dziejach kosmosu po kilku meczach skandalicznej fuszerki usiądzie na ławie albo na trybunach? A po 25 meczach?

Naturalnie wykażą zrozumienie, definicja pojęcia „lojalność” wśród fanów piłki nożnej jest osobliwa, przesycona hipokryzją, niekiedy wręcz nonsensowna. Uważają, że dobry piłkarz powinien być wierny barwom, ale nie zarzucają władzom klubu niewierności, gdy te pozbywają się patałacha. Jeśli ktoś od Kalego odejść, to jest zły uczynek, ale jeśli Kali każe komuś odejść, to jest dobry.

Dlatego podsunąłbym im do myślenia: otóż prezes Vichai Srivaddhanaprabha zapewne nie jest idiotą, choć pochodzi z Tajlandii i nosi dziwne nazwisko – europocentryzm wiecznie żywy, tylko my, Europejczycy, mamy prawidłowo działające mózgi – więc wiedział, jaką awanturę wywoła, gdy posunie Ranieriego. Awanturę psującą wizerunek klubu, być może szkodliwą również z biznesowego punktu widzenia (choć dla mitu trenera raczej pomocną). I jeśli to zrobił, to pewnie poczuł, że nie ma innego wyjścia.

Nie wiemy, czy piłkarze grozili rebelią, czy po prostu nie mogli już na szefa patrzeć, ale wiemy, że go nie chcieli. Niewdzięcznicy.

sobota, 25 lutego 2017, rafal.stec
Komentarze
2017/02/25 19:43:15
No właśnie - nie dość, że grają coraz gorzej, to jeszcze nawet przez telewizyjny ekran nie widać w nich wiary w odwrócenie tendencji.
Dlatego raczej nikt Ranieriego nie skrzywdził.
Natomiast nie ma pewności, czy krzywdy nie wyrządza się polskim sportowcom - ględzeniem przed zawodami o "polskim podium", "najbardziej medalowych mistrzostwach" itp.
-
2017/02/25 20:09:44
A co jeśli nikt go nie skrzywdził, tylko załatwili mu najlepsze odejście z możliwych - zanim spadli, z publicity i z odprawą?
-
2017/02/25 20:47:05
Dzięki Rafale. Kolejny wpis tak dobry, że aż trudno z sensem komentować.
Dlatego spróbuję postawić bezsensowne pytanie... - Czy my kibice doczekamy się, że kiedyś trener w tak oczywistej sytuacji poda się do dymisji?
@antropoid
Stawiasz problem (jak dla mnie) największej tajemnicy mediów. Dlaczego uparły się "palić" potencjalnych faworytów jeszcze przed startem? Gdyby postępowały tak z naszymi rywalami... - nieetyczne, ale wybaczalne! Ale z naszymi kandydatami do ewentualnego sukcesu???
-
2017/02/25 20:56:41
@bartoszcze
Czytałem w pewnym komentarzu, że właściciel klubu - w sposób zamierzony, lub nie - wykreowal go na męczennika, oddając kolosalna przysługę.
-
2017/02/25 23:05:25
@Autor

Gdybym był kibicem Leicester, uważałbym, że Ranieri za to, co zrobił w ubiegłym sezonie, może wyłącznie abdykować. Jakkolwiek jest oczywistym, że właściciele klubu oraz piłkarze mogą uważać inaczej, to zwracam się z uprzejmą prośbą, aby wytłumaczyć mi jak sześciolatkowi, co jest złego w:

1) byciu sentymentalnym oraz nie walczeniu z tym?

2) tym, że kwestie etyczne zagłuszają kwestie merytoryczne? (czy np. powinienem wybrać towarzyszkę swojego życia pod kątem umiejętności bycia żoną - gotowanie, pranie, prasowanie itp. - czy może jednak kierować się sercem?);

3) tym, że kibic woli, by jego drużyna grała w niższej klasie rozgrywkowej, ale z wyższą klasą etyczną niż w wyższej klasie rozgrywkowej, ale za wszelką cenę?

Czyje (i jakie: z nazwy) słuszne uprawnienia narusza powyższa postawa?

Przesyłam wyrazy życzliwości.
-
2017/02/26 00:00:59
Nie bardzo rozumiem, co jest zlego w rozwiązaniu umowy z trenerem mistrza kraju, z którym drużyna zmierza prosto do 2 ligii. Wyrzucenie Mourinho było słuszne rok temu (ależ z niego hipokryta swoją drogą, stroi się w pióra obrońcy Ranieriego tylko po to, żeby siebie wybielic i dogryzc Chelsea) i Wyrzucenie Claudio jest słuszne. Mistrz kraju, który latem wydał 80 mln funtów, zajmuje 17 miejsce i co gorsza trend jest taki, że drużyna gra coraz gorzej. To zdecydowanie jest powód żeby pozbyć się trenera.
-
2017/02/26 00:07:30
"Gdy posunie Ranierego"

Gdy Michael zastrzelił w knajpie skorumpowanego gline i tego gościa od zabójstwa Sony'ego, też go pytano, czy ich posunal. Choć to słowo ma zwykle konotacje seksualne, jak zauważa Puzo.
-
2017/02/26 00:08:22
"Gdy posunie Ranierego"

Gdy Michael zastrzelił w knajpie skorumpowanego gline i tego gościa od zabójstwa Sony'ego, też go pytano, czy ich posunal. Choć to słowo ma zwykle konotacje seksualne, jak zauważa Puzo.
-
2017/02/26 02:02:07
@"że albo go wyproszą, albo zlecą z ligi"

Kij tam ze szlochami. Mnie cały czas nurtuje ta powyższa wygodnie postawiona alternatywa (a w zasadzie implikacja, która powinna była wówczas brzmieć: "zlecą z ligi, jeżeli go nie wyproszą", chociaż dla wyniku logicznego to oczywiście bez znaczenia, skoro już wyprosili, Rafał może spać spokojnie). No więc tego już nikt nie zdoła sprawdzić i cokolwiek orzec bez klasycznego gdybania. Natomiast bardzo prawdopodobne, że wyprosili, a i tak zlecą. Znam argument o tym, że Ranieri nie wpuścił psychologa i nie umie, choć powinien, "brać za twarz". Jestem bardzo ciekaw, kto będzie następcą i co będzie potrafił. 13 kolejek to nie jest dużo czasu na zbudowanie jakiejkolwiek więzi. Stać ich było na rozwalenie choćby City, to stać ich jest na utrzymanie, tylko ile oni mają teraz energii psychicznej, żeby się o to bić? Przeceniamy trenerów, ale już "nowa miotła" to zawsze cacy? I z jakiej racji bezpieczniejsza?
-
2017/02/26 02:23:06
@up
Statystycznie efekt nowej miotly faktycznie występuje. Przez kilka pierwszych spotkań jedynie, ale występuje. Tyle, że lisy mają ciężki terminarz, a drużyn tak całkiem beznadziejnych - poza Sunderland - nie ma. Więc nie zdziwie się, jeśli i tak spadną.
-
2017/02/26 02:36:56
Mackems to faktycznie nędza w tym sezonie. I trudno się nie zgodzić, że takich jak oni już nie ma. Taki Burnley już prawie przegrał, bronił się raczej, nie posiadał piłki z niezbyt mocnym Hull. Jednak gdy przyszło co do czego, to potrzebowali kilku minut na swój zryw i wyrównanie. Swansea mimo porażki stać było chociaż na wyrównanie z Chelsea. Crystal Palace pokonuje Middlesbrough, które nie bez przyczyny jest wyżej w tabeli, itd. Większa walka o utrzymanie to chyba tylko w Ekstraklasie w "grupie spadkowej" będzie (świetny patent marketingowy, lepszy niż "kto pobije nudną Legię").
-
2017/02/26 08:08:29
"Nie będę przywoływał szczegółów, bo w angielskich mediach się od nich roi."

No pewnie, po co przywoływać, przecież wszyscy śledzimy angielskie media ;)
-
2017/02/26 11:35:48
Cóż, Rafale, jeśli bardzo chcesz argumentów merytorycznych, to przejrzyj archiwum własnego bloga. Wydaje mi się, że to Ty opisywałeś zjawisko "nowej miotły" jako mit, ponieważ, o ile 2-4 spotkania taki zespół umie zagrać lepiej pod nowym szkoleniowcem, to w kontekście większej liczby spotkań(a taka czeka jeszcze Lisy) nie ma bynajmniej różnicy. Zatem jeśli Lisy pikują, to spikują, czego serdecznie im życzę.

Ciekawi mnie inne zjawisko, jakże podobne do naszej tzw. ekstraklasy. U nas trenerzy mistrzów krajowych, którzy nie zdołają obronić tytułu, w kolejnych sezonach lecą jak muchy, obronił się tylko Berg, a i to nie długo.

Podobieństw jest naprawdę coraz więcej, tak jak u nas fochy kopaczy, łażenie do prezesa za plecami trenera, było i jest nagminne, tak nagle, najwidoczniej, modne zrobiło się w Anglii. Drugi sezon z rzędu to samo, piłkarze którzy trenera wielbili, po zdobyciu tytułu magicznie tracą doń zaufanie, sympatię, i wszelkie ludzkie uczucia, nagle trener staje się im wrogi. Ciekawe co obaj, Mourinho i Ranieri, takiego strasznego kazali im uczynić - może trenować? Toż to obelga dla wielkich mistrzów.

Argument o 80 mln. do mnie totalnie nie trafia. Trafiałby może 5 lat temu, dziś za 80 mln nie kupisz Higuaina. Ze 30 musisz wydać na Andre Gomesa.

No nic, taka smutna rzeczywistość, Conte niech się szykuje, piłkarze których trenuje już raz po zdobyciu majstra zapałali niechęcią do wodza.
-
2017/02/26 12:31:43
@otwojastara
Niby polemizujesz "merytorycznie" z Rafałem (nowa miotła), a następnie w rozwinięciu dowodzisz, że zmiana trenera to nie jest rozwiązanie faktycznych problemów nurtujących drużynę.
W sytuacji kryzysu relacji trener - drużyna sama zmiana trenera (szybka zmiana drużyny nie jest możliwa co wszyscy wiemy) może dać tylko efekt krótkotrwały. Jeżeli w tym czasie nie zostaną usunięte wewnętrzne przyczyny gwałtownej zapaści, a przynajmniej na tyle poukładane, żeby uratować drużynę przed katastrofą, to decyzja o zmianie będzie słuszna.
Nawet z zewnątrz widać, że Ranieri utracił możliwość skutecznego oddziaływania na zespół. Czy zmiana uratuje ligę dla klubu, to już odpowiedź na koniec sezonu.
Może nam się to podobać lub nie, ale casus Wengera to jednak wyjątek od reguł obowiązujących nie tylko w piłce.
-
2017/02/26 13:00:23
@mojastara
"o ile 2-4 spotkania taki zespół umie zagrać lepiej pod nowym szkoleniowcem"

Z szybkiego googlowania wychodzi mi, że ten pozytywny efekty jest nieco dłuższy. Np.: "the honeymoon period has an immediate positive impact, after it reaches its peak (around 6-12 games), the average points per game returned to a similar, if not worse level than it was before the previous manager was fired."

Lisy czeka 13 spotkań (z innego artykułu, który czytałem jakiś czas temu wynikało, że największa różnica jest przy 10 spotkaniach), więc zmiana trenera z tego punktu widzenia nie jest głupia. Spójrz zresztą na przywołane wcześniej Hull i Swanse'e.

"Drugi sezon z rzędu to samo, piłkarze którzy trenera wielbili, po zdobyciu tytułu magicznie tracą doń zaufanie, sympatię, i wszelkie ludzkie uczucia, nagle trener staje się im wrogi. Ciekawe co obaj, Mourinho i Ranieri, takiego strasznego kazali im uczynić - może trenować? "

Naprawdę chcesz stawiać w jednym rzędzie Mou i Ranieriego? Ja zawsze ceniłem Mou, ale po aferze z Carneiro i generalnie po tym, jak się zachowywał od początku ubiegłego sezonu, naprawdę nie dziwię się, że piłkarze mieli go dość. Co do Claudio, to wyglądało to chyba jednak ciut inaczej. A że piłkarze za jego plecami obgadywali trenera przed właścicielami, to prawie pewne.
www.youtube.com/watch?v=PI8tchvZrZM
Na pytanie nie odpowiedział.

"Argument o 80 mln. do mnie totalnie nie trafia."

To jednak wciąż sporo kasy. Chyba wystarczająco dużo, żeby mistrz kraju (nawet taki jak Lisy) nie musiał bronić się przed spadkiem.
-
2017/02/26 13:02:05
(...) Nie potrafię naprawić Rainierego. - rzekł Hefajstos. - Więc mnie go oddaj na rekonwalescencję - odpowiedziała Gaja. - chciałabym zbudować silny zespół w Kotlinie Kłodzkiej. Miejsce w ataku mają zapewnione sarny, ale po skrzydłach będą biegać lisy... - Bogowie będą żądali pieniędzy za ten transfer - zmartwił się Hefajstos. - Nie martw się, przekonam Zeusa, że jeśli nie wrócimy do naturalnych wartości, sięgających poza finansową przemoc, wszystko utracimy... - Nie przekonasz ciociu - powiedział Hefajstos - niestety nie przekonasz... (...)

Odyseja - hollenderskie powidoki
-
2017/02/26 13:05:16
*Ranieriego
-
2017/02/26 13:54:04
@"around 6-12 games"

Says who?

Przypominam poza tym, że nie mówimy o przeciętnej, statystycznej drużynie, tylko o sprawcy jednego z największych wybryków (największego?) w EPL.
A jak wyglądają pod tym względem statystyki wyłącznie u drużyn, które bronią się przed spadkiem?
-
2017/02/26 17:03:53
@st.pauli
Wytłumaczyć mi jak sześciolatkowi, co jest złego w:
1) byciu sentymentalnym oraz nie walczeniu z tym?
2) tym, że kwestie etyczne zagłuszają kwestie merytoryczne? (czy np. powinienem wybrać towarzyszkę swojego życia pod kątem umiejętności bycia żoną - gotowanie, pranie, prasowanie itp. - czy może jednak kierować się sercem?);
3) tym, że kibic woli, by jego drużyna grała w niższej klasie rozgrywkowej, ale z wyższą klasą etyczną niż w wyższej klasie rozgrywkowej, ale za wszelką cenę?


Żeby odpowiedzieć na pytanie, co jest złego w byciu sentymentalnym, musiałbym uważać, że bycie sentymentalnym jest złe (choć u siebie tej cechy nie lubię, więc z nią walczę, prywatna szajba). Nie sugeruję też nigdzie w notce, że kierowanie się etyką jest złe - uważam jedynie, że w zwalnianiu Ranieriego nie ma nic nieetycznego. Nie odbieram też nikomu prawa do chęci oglądania swojej drużyny w niższej lidze, ale nie uważam, by zmiana szkoleniowca była ratowaniem się 'za wszelką cenę' i postępowaniem niegodnym.

@leuthen
Gdy Michael zastrzelił w knajpie skorumpowanego gline i tego gościa od zabójstwa Sony'ego, też go pytano, czy ich posunal. Choć to słowo ma zwykle konotacje seksualne, jak zauważa Puzo.

Staram się używać słów świadomie, tak jest i w tym przypadku. Chodziło mi o ten pierwszy kontekst - zwolnienie Ranieriego traktowane jest jak zbrodnia.

@0twojastara
Cóż, Rafale, jeśli bardzo chcesz argumentów merytorycznych, to przejrzyj archiwum własnego bloga. Wydaje mi się, że to Ty opisywałeś zjawisko "nowej miotły" jako mit, ponieważ, o ile 2-4 spotkania taki zespół umie zagrać lepiej pod nowym szkoleniowcem, to w kontekście większej liczby spotkań(a taka czeka jeszcze Lisy) nie ma bynajmniej różnicy.

Niebezpiecznie zbliżamy się do tezy, że trener nie wpływa na wynik. Tylko że wtedy nie wiadomo, za co właściwie w Leicester powinni być wdzięczni Ranieriemu.

@martinslenderlink
Nie, nowa miotła nie jest zawsze cacy. Czasami ma sens, czasami nie ma. A podejrzewam że w Leicester musieli naprawdę uznać, że sytuacja jest bez wyjścia, z tych insiderskich opowieści z klubu wynika, że była tam, jak to mówią Włosi, 'rottura totale'.
-
2017/02/26 18:29:24
@Rafał
"Staram się używać słów świadomie"

Wiem :) Po prostu spodobało mi się użycie tego określenia w odniesieniu do zwolnienia Ranieriego. I to był oczywiście Turek, ten drugi gość.

@martin
"Says who?"

No zapewne ten, kto robił te badania.
-
2017/02/26 19:07:46
@leuthen
"Naprawdę chcesz stawiać w jednym rzędzie Mou i Ranieriego?"

Prawda, to pewna przesada, efekt skrótu myślowego. Niemniej ostatnio trenerzy mistrzów Angielskich błyskawicznie żegnają się z robotą, a tylko jeden z nich udał na emeryturę. Obronił się tylko Pellegrini.

"To jednak wciąż sporo kasy."

Policzmy, wezmę dane z Angielskiej wiki, te gdzie podano kwotę transferu. Wydano na piłkarzy 76.5 mln. Sporo. Ale również sprzedano piłkarzy, za niezłą kwotę, i to całkiem istotnych, za 44 mln. Czyli mamy bilans 32.5 mln na minusie(taki jeden Andre Gomes). Dla porównania, przed wcześniejszym sezonem, gdzie ekipa była faworytem do spadku, zarobiono na piłkarzach 7 mln, wydano na nich 27.3 mln. Różnica między okienkami to całe 12.2 mln.

@alp
"Niby polemizujesz "merytorycznie" z Rafałem (nowa miotła), a następnie w rozwinięciu dowodzisz, że zmiana trenera to nie jest rozwiązanie faktycznych problemów nurtujących drużynę. "

Nie rozumiem tego zdania. Gdybym zgadzał się z Rafałem, no to bym nie polemizował, nie?

Co do efektu "nowej miotły" w Leicester - ci sami "wybitni" piłkarze, Jamie "Angielski Piechna" Vardy, Richard Mahrez, w sezonie 2014/15 pod poprzednim trenerem, Nigelem Pearsonem, znajdowali się w jeszcze bardziej dramatycznej sytuacji, aniżeli obecnie(mieli 17 pkt po 25 kolejkach). Trenera nie zwolniono, a piłkarze jakoś zdołali wygrać 7 z ostatnich 9 spotkań w lidze. Tyle że to wówczas był "mistrz" drugiej ligi, więc nie było paniki, ani wybujałych ego piłkarzy.

Fascynuje mnie w tym wszystkim rola Kante, który przychodzi do 14 drużyny ligi, i nagle ta drużyna dystansuje innych w walce o mistrza. I to drugi sezon z rzędu! XD Marhez, Vardy i reszta gwiazd Leicester, cóż, oni, niezależnie od trenera, z dołem tabeli są otrzaskani.

@rafal
"Niebezpiecznie zbliżamy się do tezy, że trener nie wpływa na wynik."

Myślę że nie każdy trener ma wpływ na wyniki. A w konkretnych specyficznych przypadkach, żaden nie ma. Jaki wpływ ma trener Szekspir(to naprawdę genialne podsumowanie absurdu w Leicester) to musimy z fusów wywróżyć, jako że w słusznym wieku 53 lat, poprowadzi drugi mecz w karierze. Trzeba mu oddać, że ma najlepsze winratio ze wszystkich obecnych szkoleniowców jakich kojarzę, 100%, naprawdę szacun XD
-
2017/02/26 22:15:08
@leuthen

W ramach nawiązania do Ojca Chrzestnego, to gdy chodzi o zwolnienie Ranieriego, mnie bardziej staje przed oczami sentymentalna skąd innąd scena finałowa dwójki.

@0twojastara

Trener, w każdej zespołowej grze ma znaczenie, na każdym poziomie rozgrywek. Wie to - albo powinien wiedzieć - każdy, kto grał w cokolwiek choćby w szkole lub poza szkołą albo kto obserwował rozgrywki rówieśników. Wie to też każdy, kto jakoś w coś tam gra w amatorskiej lidze. Są treningi, relacje w drużynie, jest szatnia, jest mecz. Trener to wszystko skleja, powinien sklejać i dodawać jeszcze "coś". Na pewno są trenerzy gorsi i lepsi, na pewno też wiele zależy od okoliczności i "adekwatności", o której Rafał pisał jakiś czas temu.
-
2017/02/26 23:23:44
@ Leuthen: 'Gdy Michael zastrzelił w knajpie skorumpowanego gline i tego gościa od zabójstwa Sony'ego, też go pytano, czy ich posunal. Choć to słowo ma zwykle konotacje seksualne, jak zauważa Puzo.'

Gwoli ścisłości: Sollozzo nie był gościem od zabójstwa Sony'ego, tylko od zlecenia zamachu na Vita Corleone. Sony zginął później z winy Carla Rizziego.
Ale gratulacje bo źródło użycia czasownika 'posunąć' skojarzyłeś pierwszorzędnie :)
-
2017/02/27 01:14:08
Stanisławie!

Poraził mnie poważny ton, w moją stronę skierowany. Widać muszę uściślić.

Myślę że trener nigdy nie ma pełnego wpływu na wynik, nie w 100%, choć w 100% zań odpowiadają. Zależnie od kompetencji, potencjału zespołu i masy innych czynników, ten wpływ może być mniejszy lub większy. Słabi trenerzy mają ten wpływ słabszy, niezauważalny, albo wręcz negatywny. Ale czasami, jakie ogromne nie byłby kompetencje, czynniki składają się w ten sposób, iż nawet najlepszy trener notuje regres wyników. nawet świetne dotąd metody, nie wpływają na wynik.

Daleki jestem od idei "samograja", jest to dla mnie kompletnie bzdurna teoria. Niezależnie czy mówimy o karierze Guardioli, czy Vincente del Bosqe, czy jeszcze kogoś innego.

Trener w każdej dyscyplinie zespołowej ma znaczenie. Ale w żadnej nie ma bezpośredniego wpływu na wynik. To nie szachy.
-
2017/02/27 08:40:08
@twojastara
[mode Kazimierz Górski on] To dobry trener, tylko wyników ni ma.[mode Kazimierz Górski off]
-
2017/02/27 11:37:12
@0twojastara

Ha! Wreszcie mi odpisałeś! I teraz wiem, że sposobem na Ciebie nie są pokręcone aluzje i wizje, które mnie nawiedzają, ale przede wszystkim tezy znajdujące swoje odbicie w bardziej tradycyjnej rzeczywostości, cokolwiek miałoby to znaczyć.

Zanim przejdę do Twojego ostatniego komentarza, to, żeby jechać po torach położonych przez Szefa, nawiażę jeszcze na chwilę do przedostatniego. Wiadomo, że moją uwagę przykuł Szekspir. Przyznaję się, iż nie wiedziałem do końca o co chodzi...

Sprawdziłem. Rety!!! Jak ja będę teraz trzymał za Lisami. Jestem niezwykle ciekaw, co Szekspir napisze tym razem. Jaka straszna szkoda, że Kante nie będzie mógł zagrać Otella klasycznie, a zamiast tego śpiewa we włoskiej operze, jaka szkoda...

Przechodząc do Twojego ostatniego komentarza.

"Trener w każdej dyscyplinie zespołowej ma znaczenie. Ale w żadnej nie ma bezpośredniego wpływu na wynik. To nie szachy."

Halo, no ta teza, to jednak do poprawki jest. Proponuję ją przeformułować tak: trener w każdej dyscyplinie ma znaczenie (nawet w szachach), ale w żadnej nie ma bezpośredniego wpływu na wynik.

Poza powyższym, zasadniczo podzielam Twoje stanowisko.

@bartoszcze

Kazimierz Górski był filozofem, jednym z założycieli nowoczesnej szkoły ateńskiej.
-
2017/02/27 12:43:45
Jemu chodziło o to, że trener nie porusza pionkami/figurami jak szachista (gracz, nie trener szachisty) i nawet jak przewidzi pięć "ruchów" przeciwnika naprzód, to jego "figury" na boisku mogą nagle mieć siłę rażenia słabszą od piona i to nie ze względu na swoje ustawienie na boisku. Ot, np. taki Andres Iniesta nie pociągnie kolejnych trzydziestu pięciu akcji, gracze z Paryża mają przez to częściej piłkę i oprócz tego, że są śmiercionośni w ataku, to jeszcze niewiele im zagraża ze strony gości. I Luis "Z_absolutnego_g...._do_potrójnej_korony"-Enrique zwiesi głowę i nie wie. Chodzi o wygrywanie/przegrywanie meczów przez trenera.

Skądinąd autorowi notki wyraźnie chodzi o porażkę Ranieriego już "w szatni".
-
2017/02/27 13:02:01
@Martin

No to podstawiłem hetmana, ajajaj.

O! Do tego czas mi spadł...

-
2017/03/02 21:14:50
@Autor

"(...) musiałbym uważać, że bycie sentymentalnym jest złe (...)".
Odniosłem przeciwne wrażenie czytając sformułowanie "Tacy fani Króla Lwa, tylko nieco głośniejsi", które zinterpretowałem jako par excellence sarkastyczne, a sarkazmu nie używamy w celu opisania zjawiska uważanego za dobre.

"(...) uważam jedynie, że w zwalnianiu Ranieriego nie ma nic nieetycznego (...)" oraz "(...) nie uważam, by zmiana szkoleniowca była ratowaniem się 'za wszelką cenę' i postępowaniem niegodnym".
Znów zinterpretowałem przeciwnie. Sformułowanie "(...) niewiele argumentów merytorycznych, wszystko zagłuszają kwestie etyczne (...)" sugeruje, że skoro te pierwsze świadczą na niekorzyść trenera, to te drugie - jako opozycja - muszą świadczyć na jego korzyść". Chyba że - czego nie zrozumiałem - Autor nie podziela tej dychotomii, np. uważa, że Ranieriego można obronić merytorycznie lub że zwalnianie autora największego sukcesu w 132-letniej historii klubu nie jest niewdzięcznością. Ale gdyby tak było, to byłaby opinia mocno mniejszościowa: możliwa, ale mało prawdopodobna. Po prostu sądziłem, że w tej sprawie można przyjąć wyłącznie jeden - albo (raczej) merytoryczny albo (raczej) etyczny - punkt widzenia (ponieważ są to punkty przeciwstawne) i że Autor przyłączył się do "merytoryków" przeciwko "etykom". W moim najgłębszym przekonaniu, nie można jednocześnie uważać, że zwolnienie Ranieriego to jest decyzja dobra merytorycznie oraz neutralna etycznie. Gdyby tak było, należałoby uważać rozwody w sytuacji, w której po latach szczęścia współmałżonek wpada w depresję i przestaje być użyteczny, to dobra decyzja.

Pozostaję z wyrazami życzliwości.
-
2017/03/03 15:23:19
@st.pauli
Odniosłem przeciwne wrażenie czytając sformułowanie "Tacy fani Króla Lwa, tylko nieco głośniejsi", które zinterpretowałem jako par excellence sarkastyczne, a sarkazmu nie używamy w celu opisania zjawiska uważanego za dobre.

Każdy ma własne wrażenia i prawo do nich, więc nie będę się awanturował, natomiast nie lubię w tym zdaniu podanego w liczbie mnogiej 'nie używamy'. Ja jestem jeden i używam sarkazmu w rozmaitych kontekstach. Lubię wieloznaczność, w pewnych kręgach jestem znany z autoironii, znaczy uporczywego robienia sobie jaj z samego siebie.

W moim najgłębszym przekonaniu, nie można jednocześnie uważać, że zwolnienie Ranieriego to jest decyzja dobra merytorycznie oraz neutralna etycznie.

W moim najgłębszym przekonaniu można.

Gdyby tak było, należałoby uważać rozwody w sytuacji, w której po latach szczęścia współmałżonek wpada w depresję i przestaje być użyteczny, to dobra decyzja.

Nie, nie ma tu żadnej implikacji. Leicester pozostawało z trenerem w relacji zawodowo-biznesowej. Gdyby nie miało moralnego prawa jej przerwać, gdy zdaniem szefów Ranieri przestał być dobrym rozwiązaniem, to Ranieri nie miałby prawa odsyłać do rezerwy piłkarzy, którzy przyczynili się do największego sukcesu w 132-letniej historii klubu (a klub nie miałby prawa się ich pozbywać wbrew ich woli). Poza tym nie słyszałem, żeby trener zapadł na jakąś chorobę.
Wybitnie nietrafne wydaje mi się też porównanie do małżeństwa, które zresztą niekiedy rozpada się dlatego, że jedna ze stron z powodu związku cierpi (czy odczuwa spory dyskomfort). I niekoniecznie postępuje nieetycznie, szukając szczęścia/wyższej jakości życia gdzie indziej.

Również z życzliwością
-
2017/03/03 20:12:06
@Autor

Prawdą jest, że sposoby użycia języka (pojęć i konstrukcji) od czasów Derridy mocno się rozmnożyły, dlatego trudno dowodzić, że własny jest lepszy niż cudzy, wobec czego wycofuję liczbę mnogą, która miała oznaczać tylko tyle, że tzw. większość użytkowników sarkazmu tak czyni. Zauważam wszelako, że ironia różni się od sarkazmu, a ponadto autoironia lub autosarkazm różnią się ładunkiem emocjonalnym od ironii i sarkazmu.

Nie znam - na szczęście, niech żyje liberalizm (w rozumieniu J.S. Milla, Berlina i Rorty'ego)! - kryterium rozstrzygnięcia, czyje najgłębsze przekonanie jest (bardziej) słuszne, wobec czego także w tym względzie kończę polemikę.

Różnica zdań - jak przypuszczam - wynika z różnego poziomu emocji względem Ranieriego (jak również względem każdego trenera, który doprowadził kibiców swojej drużyny do eudajmonii). I w tej kwestii również nie znam uniwersalnego kryterium konkluzywności. Ot, jedni preferują Witkacego, inni Sienkiewicza.

Ale jednego jestem pewien. Dokładnie tak samo jak starałem się (nie wiem, czy się udało) szanować stanowisko "merytoryków", tak mam prawo uważać, że dokładnie taki sam szacunek należy się "etykom". Dokładnie taki sam, ponieważ nie da się zważyć na jednej wadze, które stanowisko jest en bloc lepsze.

Ironia jest co do zasady pozytywna (ładnie uzasadniał to Čapek), ale uważam, że nie wówczas, gdy tą drogą wartościujemy negatywnie czyjeś uczucia lub zachowania, które - treścią i formą - nie naruszają niczyich słusznych uprawnień i którym ponadto nie można zarzucić, że są głupie i kogokolwiek krzywdzące. Wówczas ironia staje się przerostem formy nad treścią.

Żeby nie było, każdy ma prawo do przerostu formy nad treścią i każdemu z nas zbyt często to się niechcący zdarza. Nie w tym rzecz, by przykładać do tego nadmierną wagę (jest ze sto gorszych przywar erystycznych). Ale, zgaduję, nie powinno się również przykładać zbyt małej. A zbyt mała byłaby wtedy, gdyby nikt nie zareagował na - owszem, umiarkowaną, ale jednak - drwinę z ludzi, którzy szczerze i bezinteresownie, nie naruszając niczyich słusznych uprawnień, protestowali przeciwko zwolnieniu Ranieriego. Tak jak właściciele i piłkarze mieli prawo chcieć się rozstać, tak dokładnie takie samo prawo mieli kibice, by tego nie chcieć. I tak wiadomo, kto jest decyzyjny, a kto nie, więc po co jeszcze dokładać przegranym sarkazmem?

Łączę wyrazy szacunku.



Z wyrazami szacunku.

-
2017/03/03 21:09:03
@st.pauli
gdyby nikt nie zareagował na - owszem, umiarkowaną, ale jednak - drwinę z ludzi, którzy szczerze i bezinteresownie, nie naruszając niczyich słusznych uprawnień, protestowali przeciwko zwolnieniu Ranieriego

W mojej notce nie było nawet umiarkowanej drwiny z ludzi, którzy szczerze i bezinteresownie... etc. Chodzi przecież o ten fragment:

opinii publicznej, której bezwarunkowe wsparcie Ranieri musiał mieć z oczywistych względów. Kibice piłkarscy to wszak jedna z najbardziej rozsentymentalnionych grup społecznych. Tacy fani Króla Lwa, tylko nieco głośniejsi.

A tutaj porównuję do fanów Króla Lwa WSZYSTKICH kibiców piłkarskich. I tą ich moją również - generalną cechą podpieram wcześniej postawioną mocną tezę, że bezwarunkowe wsparcie Ranieri musiał mieć z oczywistych względów. Skoro ogólnie tacy jesteśmy, to w tym specyficznym przypadku ci konkretni spośród z nas musieli zareagować jak zareagowali. Jeśli zatem z kogoś drwię, to nie ze wspierających akurat tego trenera, lecz w ogóle z fanów.
Ale owszem, wrażliwością mocno się różnimy. Nie mam w sobie żadnej potrzeby być szczególnie delikatnym wobec miłośników kopanej, zwłaszcza gdy sam do nich należę i jestem niedelikatny wobec samego siebie. Szczególną ostrożność zachowuję co najwyżej w pisaniu o rozmaitych mniejszościach, grupach osób dyskryminowanych lub z obiektywnych przyczyn mających w życiu ciężko. Choć i to nie zawsze, np. we wczorajszym tekście według moich przyjaciół obeznanych w poprawnościowych regułach powinienem był w leadzie użyć czasownika skorygował zamiast zmienił, a ja z premedytacją wybrałem ten drugi:
wyborcza.pl/7,154902,21445566,siatkarka-ktora-byla-siatkarzem.html

PS Nigdy bym nie pomyślał, że można podejrzewać, że nie odróżniam sarkazmu od ironii! Takie chwile są pouczające, retuszuje się wyobrażenie o własnym wizerunku, a to jest zawsze dobre.
-
2017/03/04 19:21:13
Racja:
1) drwi Pan z wszystkich kibiców;
2) miłośnicy piłki nożnej nie należą do mniejszości.

Ale (w moim przekonaniu):
1) drwiąc z sentymentalizmu, pośrednio wspiera się cynizm - przecież mnóstwo razy pisał Pan, że kluby sportowe przestają być centralnymi ośrodkami lokalnej społeczności a stają się korporacjami (w miarę możności, globalnymi), których marzeniem jest wyeliminowanie sentymentalizmu na rzecz konsumpcjonizmu (sztandarowy przykład to polskie strony kibiców Bayernu);
2) nie trzeba należeć do mniejszości, by domagać się wolności od cudzych drwin, np. tzw. prawdziwy Polak-katolik nie powinien być obiektem drwin ze strony osób o poglądach lewicowych lub liberalnych tak długo jak długo jego słowa lub czyny nie naruszają niczyich słusznych uprawnień (a - powtarzam - postulat pozostania Ranieriego na stanowisku takowych nie naruszał) - i żadnym usprawiedliwieniem nie jest skłonność do autoironii.

Pozostaję z wyrazami szacunku.

PS. Czuję się niedostatecznie wysmagany. Zdecydowanie zabrakło mi pytania otwartego, co o różnicy między ironią a sarkazmem sądził Havel lub zamkniętego, czy - ze względu na bystrość oglądu - rozważałem karierę w Polskiej Akademii Nauk.