Blog > Komentarze do wpisu

Piłka nożna, ostateczny triumf humanitaryzmu

Mundial 2026

W ogólnym poruszeniu spowodowanym dzisiejszą decyzją FIFA, żeby na mundial zapraszać 48 drużyn, przeszkadza mi ostentacyjne przemilczanie losu pozostałych 163 reprezentacji narodowych zhierarchizowanych w światowym rankingu. Owszem, panujący dla naszego wspólnego dobra działacze wykonali ruch bezprecedensowy, prawdopodobnie rekordowy w dziejach sportów zespołowych – nie znam gry, która przygarniałaby na najważniejsze mistrzostwo aż tylu uczestników. Wciąż pozostało jednak wiele do zrobienia.

Pomyślcie, jak pokrzywdzeni poczują się ci, którzy nie awansują, skoro awansowali prawie wszyscy. Pomyślcie o Chińczykach, przecież intensywnie inwestujących w futbol, którzy pomimo starań gramolą się na czworakach, gdzieś przy krańcu czołowej setki rankingu FIFA. Dzisiaj tamtejsi piłkarze oberwali 0:2 od rezerw kadry islandzkiej, a poprzednio wydusili z siebie 0:0 z Katarem, 0:2 z Uzbekistanem, 0:1 z Syrią, 0:0 z Iranem, 2:3 z Koreą Południową, 0:1 z Kazachstanem... Już słyszę głosy ze zjazdu Komunistycznej Partii Chin w 2026 roku, że „dotąd, gdy mundial był mały, brak przedstawicieli naszego narodu, był wstydem, teraz, gdy mundial zrobił się ogromny, brak przedstawicieli naszego narodu jest hańbą”. Nie potrzeba tu wyjątkowej empatii, żeby pojąć, jaki grozi im hejt za zniesławienie rodaków, których masę mierzy się w miliardach głów.

Ale generalnie piłce nożnej należy składać raczej hołdy. Niewiele znajdziemy grup interesów, której przywódcy z porównywalnym zapałem, rozmachem i skutecznością zabiegają, żeby ludziom było lepiej. I to bez względu na ich pochodzenie, wyznanie, rasę czy ustrój polityczny. Futbolowi przywódcy konsekwentnie zmierzają w trzech kierunkach – wszystko powiększają; wszystko, co było nieważne, jak mecze towarzyskie, zmieniają na ważne, żebyśmy emocji przeżywali jeszcze więcej; znoszą wszelkie granice.

Dlatego mistrzostwa Europy rozdmuchali do 24 zespołów, a niebawem rozciągną je do 32.

Dlatego zlikwidują nudne sparingi i zastąpią je ciekawym Pucharem Narodów – już nikt nigdy nie wymówi się od oglądania rodaków żachnięciem, że „grają towarzysko”.

Dlatego rozbrzmiewają pomysły (żyrowane przez samego Gianniego Infantino!), żeby kameralne, siedmiodrużynowe klubowe mistrzostwa świata rozszerzyć do kolubryny 32-drużynowej.

Dlatego mundial podarowują rzeczeni dobroczyńcy katarskiej kupie posypanego mamoną piasku, na której nie istnieją żadne piłkarskie tradycje.

Dlatego na naszym kontynencie przybywa ligowych meczów rozgrywanych w południe – niech Azjaci też zasiadają do transmisji przy wieczorze, jak my, dlaczego tylko oni mają zarywać noce, to byłoby samolubne, szkodliwe dla zdrowia naszych braci z Dalekiego Wschodu.

Dlatego Superpuchar Włoch rozgrywano już i w Pekinie, i w Nowym Jorku, i w emiratach arabskich.

Dlatego na ulepszonym, 48-zespołowym mundialu każdy remis zwieńczą rzuty karne – precz z rozciapcianym jak flaki z olejem 0:0, po których masz jedynie mdłości, wszak szczególnie wtedy kibicowi należy się dreszczowiec jedenastometrowych kopów.

Ktoś stęknie, że przecież Ligi Mistrzów nie powiększają, że na domiar podłego chcą ją zamknąć przed plebsem i wpuszczać tam wyłącznie najbogatszych. Zważcie jednak, że zarazem jedną stałą godzinę rozpoczęcia gier – 20.45 we wtorki i środy – zamierzają rozszczepić na dwie – 19 oraz 21 – co pozwoli nam pochłaniać jeszcze więcej transmisji na żywo, ba, w swej szczodrości decydenci pogrubią nam każdą porcję aż dwukrotnie. Tłuściutko! To jest ewidentny zysk, to się po prostu nam wszystkim kalkuluje. Żeby dotknąć ideału, brakuje już chyba tylko dzikich kart, czuli rozdawania zaproszeń bez eliminacji. Dla najbogatszych klubów i oczywiście – tu decydują już względy wybitnie humanitarne – dla Chińczyków.

wtorek, 10 stycznia 2017, rafal.stec
Tagi: fifa
Komentarze
2017/01/10 18:28:14
"O tempora, o mores!"
-
2017/01/10 20:29:58
"Już słyszę głosy ze zjazdu Komunistycznej Partii Chin w 2026 roku"
Czy te głosy płyną ze szklanej kuli wróżbity Adama?
-
2017/01/10 21:14:29
Czy włodarze futbolu zapatrzyli się na włodarzy siatkówki?
-
2017/01/11 00:42:48
@wiem_najlepiej
Zauważyłem, że jest Pan wiernym czytelnikiem, ale też rzadko wchodzi w interakcje na forum. Nie wiem, czy nie jest Panu z tego powodu przykro - na wszelki wypadek zapewniam, że uważnie czytam każdą uwagę, doceniam oryginalność i przenikliwość wielu z nich, analizuję. Czasami zdarzają się wśród nich słowa krytyki i te również przyjmuję z najszczerszą życzliwością, nawet sympatią.
Serdecznie dziękuję
-
2017/01/11 08:50:57
@Rafał
:D
-
2017/01/11 09:10:52
niestety, zapracowani działacze nie zauważyli, że jest znacznie lepszy i sprawiedliwszy system Mistrzostw Świata: dwieście ileś tam federacji gra w systemie ligowym każdy z każdym, mecz i rewanż a potem najlepszych 128 zespołów jest dzielonych na 32 grupy po cztery drużyny ,z których zwycięzcy i zespoły z drugich miejsc grają dalej w systemie pucharowym, gwarantującym klarowność i dużo emocji.
nie, chwila... w tej fazie zostałoby za mało przedstawicieli Azji, Afryki i Karaibów... no więc do tych 64 drużyn dokładamy dzikie karty dla ośmiu najlepszych z tych wspomnianych trzech stref i otrzymaną w ten sposób listę finalistów dzielimy na trzy wewnętrzne turnieje 24-zespołowe, z których każdy ma stary, sprawdzony model sześciogrupowego mundialu '86/ '90/ '94 albo euro' 16 a więc 16 najlepszych ekip przechodzących do fazy pucharowej.
po zsumowaniu tych trzech szesnastek sprawiedliwie wyłonionych ekip, wychodzących z grup każdego z tych turniejów, otrzymujemy 48 i dalej już wszystko leci tak jak sugeruje Gianni Infantino/ Master Card/ Coca Cola/ szejkowie katarscy/ kacykowie środkowoafrykańscy/ przedsiębiorcy chińscy/ szlachetna idea jeszcze intensywniejszego propagowania futbolu na Ziemi, w kosmosie i w jego okolicach.

spokojnie, jeszcze przyjdzie czas, że wszystkie zjeby będą się smażyć w piekle za swoje grzechy. w ciasnym kotle otoczonym ekranami, na których z jednego ujęcia kamery, bez przerw na reklamę, non stop będzie leciał opatrzony oficjalnym logo FIFA film z ich wczorajszych obrad.
-
2017/01/11 09:56:49
@ormondroyd
Spodobało mi się :) uważaj bo zostanę Twoim psychofanem :)
-
2017/01/11 10:53:33
No proszę - a w klubowej piłce pluralizm się podobno nie opłaca.

Dobrze, że najpotężniejsze federacje nie mogą wystawiać kilku drużyn narodowych - bo jeszcze by zrobili z mistrzostw drugą LM... :)
-
2017/01/11 11:12:29
Przepraszam za tę odrobinę polityki (na szczęście międzynarodowej!), ale uważam, iż Polska powinna lobbować na rzecz rozszerzenia Mundialu dopóty, dopóki udziału w nim nie weźmie nasz nowy strategiczny partner - San Escobar.
-
2017/01/11 13:03:34
Podobał mi się wczorajszy wywiad z Bońkiem, który nie ukrywa, że jako kibic uznałby rozszerzenie za wariactwo, a jako szef federacji (tak jak wszyscy pozostali szefowie) jest zadowolony bo z tego dla federacji będzie więcej kasy.
Uczciwie też przyznaje, że powód był jeden: - zobowiązanie wyborcze Infantino, szefa FIFA. Nie broni też systemu rozgrywek: - "z propozycji, które nam przedłożono do wyboru, był najlepszy".
Aż strach pomyśleć jakie musiały być pozostałe propozycje.
-
2017/01/11 14:03:58
Aż strach pomyśleć jakie musiały być pozostałe propozycje.

Najwyraźniej nie było wśród nich:
- 12 grup po 4 drużyny, zwycięzcy awansują do 1/8
- osiem najlepszych drugich drużyn gra baraże o pozostałe 4 miejsca
Fakt, że to łącznie aż 92 mecze, ale jak się chce mieć dużo drużyn...
-
2017/01/11 14:19:33
@letniewino
uważam, iż Polska powinna lobbować na rzecz rozszerzenia Mundialu dopóty, dopóki udziału w nim nie weźmie nasz nowy strategiczny partner - San Escobar.

A Krakozja? Legoland? Wyspy Bergamuty? Trapezfik? Wioska Smerfów? Szuflandia? Nikotańska Republika Tabacka? Patafia? Nibylandia? Nie istnieje mundial wystarczająco wielki, żeby rozdać go wszystkim.
-
2017/01/11 14:32:30
Panie Rafale, pamięta pan taką stronę, jak footstar.org? :)
-
2017/01/11 16:08:42
@Rafał Stec
To z ministrami wszystkich tych państw zdążył już nasz Minister SZ się spotkać? Rany, trzeba zrobić im jakieś ekstra baraże.
-
2017/01/11 17:02:00
@Letniewino

Panie Letniewino, proszę nie dać się zwieść grze Rafała Steca.

Jest on agentem ministra i równolegle do dyskusji tutaj, na TT pomaga właśnie ministrowi zidentyfikować lokalizację ostatnich baz ruchu oporu cyklistów i wegetarian.

Mundial i uzgodnienia tegoż dotyczące, stosuje jako zasłonę dymną, żeby odwrócić nasz wzrok od rzeczywistego problemu!

Rety! Teraz przejrzałem, przecież Pan z nim współpracuje!

-
2017/01/11 17:07:06
@stanisław
Teraz przejrzałem, przecież Pan z nim współpracuje

Wszyscy jesteśmy w zmowie. Ty też. Rise, Agent Smith.
-
2017/01/11 18:14:39
(...) Profesorze Infinity, nie mogę już dla ciebie dłużej pracować - rozpaczał stanislaw414 - przede mną inne wyzwania, muszę pomóc przyjaciołom z San Escobar w walce o mundial! Profesor roześmiał się złowrogo, a następnie wydał polecenie swoim kotom: - Kocie i Kocie, weścież stanislawa414 i zapakujcie do tej pralki przed teatrem San Carlo w Neapolu. Gdy stanislaw był już w pralce, Profesor Infinity włączył wideoweryfikację i zepsuty wcześniej silnik pralki ruszył ze złowrogim turkotaniem i wprawił bęben w ruch - Nieeeee, nie możesz mnie tu uwięzić na wieczność - ryknął przerażony 414 - ja mam rodzinę, błagam! - No i widzisz Stanisław? A jednak się kręci - zadrwił Profesor.

Hattrix 2. Wideoweryfikacja.
-
2017/01/11 18:31:11
@rafal.stec
A Krakozja? Legoland? Wyspy Bergamuty? Trapezfik? Wioska Smerfów? Szuflandia? Nikotańska Republika Tabacka? Patafia? Nibylandia? Nie istnieje mundial wystarczająco wielki, żeby rozdać go wszystkim.
Nie zapominajmy też o podradomskim księstwie Kabuto
-
2017/01/11 18:34:16
*weźcie Stanisława, oczywiście, lub weźcie go weźcie.

*złowieszczo (a nie złowrogo) za tym drugim razem.

KHH! KHHH!
-
2017/01/11 20:57:08
Rok 2026. kibice piłkarscy w Europie (średnia wieku mieszkańców kontynentu 150 z hakiem) zasiedli przed telewizorami ze swoimi ulubionymi zestawami kibica: piwerko i zestaw 3 pieluchomajtek.
Zainteresowani zapytali kulę (tajemnicza kula z monopolem na prawdę) pana Adama, czy pieluchomajtki miały trzy paski. "tak" - odparła kula. Znając nieomylność proroka Adama zainteresowani pobiegli chyżo do władcy FIFA i... rok 2026. San Escobar idzie na mistrza.

Teraz zupełnie poważnie
Egoizm i cecha psa ogrodnika przemawia przez czytników wybiórczej. Po poszerzeniu ms do 48 drużyn stracą już okazje do rozkoszowania się meczem ostatniej szansy, a następnie (na samą myśl leci mi ślinka) meczem o honor. Dlaczego San Escobarczycy nie mieliby zasmakować tej rozkoszy? Tylko 3 drużyny w jednej grupie? pierwszy mecz meczem o wszystko? Mniam! Po porażce 7-0 mecz o honor? Przypomniał mi się smak pierwszego w życiu zaczerpnięcia powietrza. Zegnajcie hejterzy! kausaban sa nasyonalidad
-
2017/01/11 21:00:58
@Stanisław
Ależ Panie Stanisławie, spokojnie. Ja nie jestem taka pierwsza lepsza do zwodzenia (że tak przy okazji zrobię drobny coming out dotyczący płci), a temat zawsze warto podrążyć - nawet zza zasłony dymnej można uszczknąć rąbka tajemnicy...

@ grindavik
Księstwo Kabuto zostało zapewne wyłączone z kompetencji MSZ na rzecz MSWiA, stąd szanse na Mundial marne.
-
2017/01/11 21:37:14
"San Escobar idzie na mistrza"... - Chyba bez pomocy Stanisława i jego przyjaciół odzyskam poczucie humoru... Tak. Idę na śmieszka.
-
2017/01/12 08:50:47
Dziś w zawodowym sporcie, zwłaszcza w grach zespołowych, nie chodzi o to, żeby wyłonić mistrza. To jest celem dla kibiców, dla dużej części zawodników (z pewnością nie dla wszystkich), dla ambitnych prezesów klubów, ale nie dla organizatorów tego sportu. Celem organizatorów sportu jest oglądalność. Oglądalność osiąga się powszechnością, a nie elitarnością.
Można tych organizatorów potępiać za to. Tylko, że...
"Syty głodnego nie zrozumie", a głodny będzie miał gdzieś rozrywki sytego.
Szczycimy się (my, Polacy) Konstytucją 3 Maja, choć mało kto z nas ją przeczytał. A przecież ta konstytucja była uwstecznieniem dla 95% ówczesnego społeczeństwa. 95% społeczeństwa nie było społeczeństwem i nikogo z tej części nie obchodziły problemy "elity", nikogo nie obchodziła "polskość" - kategoria dla tego 95% abstrakcyjna.
"Piłkarskość" też może przestać obchodzić świat, jeśli światowa piłkarskość ograniczy się do 5 - 10% elity.
Świętowaliśmy awans do ME'16, chociaż co tu było świętować, skoro na tę imprezę awansowała połowa startujących do niej zespołów? Pomyślmy przez chwilę: takie świętowanie miało miejsce w niemal 20 krajach Europy. Tylko dla kilku awans nie jest "świętem", ale jest podstawowym obowiązkiem. Tam się nie świętuje. Tam co najwyżej można przeżyć żałobę z powodu braku awansu.
Państwa Ameryki Południowej od dawna, czyli od początku, nie znają instytucji "radości z awansu do mistrzostw kontynentu" - grają wszystkie i jakoś nikt nie narzeka tam na "nudny system rozgrywek" czy "brak elitarności".
Zmartwienie organizatorów zawodowego sportu jest nieustanne, bo życie nie stoi w miejscu i nie da się nie zauważyć istnienia ponad dwóch setek państw w FIFA.
"Elitarność" zawsze będzie pozostawać w konflikcie z "powszechnością".
W dyskusji o Lidze Mistrzów przechył w stronę elitarności spotyka się z dość dużym buntem tych "mniejszych". Przecież tylko naiwniak może promować hasła w stylu "zróbcie sobie budżet w wysokości 100.000.000 euro, to awansujecie".
PS
Rozłożenie meczów LM na "dwie tury transmisji jednego dnia" to zwykły rozsądek. Mecze "w południe, dla Azjatów" też.
"Dzika karta" przyznawana jest od dawna: gospodarzowi (od pewnego czasu nawet 2 gospodarzom) i mistrzowi - kryteria równie "niesportowe" jak każde inne "poza eliminacjami".
-
2017/01/12 12:18:49
Zaskakuje mnie tak jednoznacznie negatywny odbiór informacji o powiększeniu MŚ. Decyzja ta broni się moim zdaniem zarówno sportowo, jak i oczywiście finansowo.

Nie ma co się obawiać o drastyczne obniżenie poziomu, dodatkowa drużyna z Ameryki Płd., dodatkowe ekipy europejskie na pewno wstydu nie przyniosą. Piłka afrykańska jest wyrównana, z pewnością takie Cabo Verde czy Gabon mogłyby chociaż napsuć potentatom krwi, skoro wygrywają z etatowymi uczestnikami MŚ w typie Kamerunu czy Nigerii. W Azji też potrafią grać, wraz z rozwojem piłki poziom powinien się tam podwyższać. Czy rzeczywiście mamy taki problem z tym, żeby zagrało Tahiti, dostając siódemkę w plecy? O ile pamiętam, pewna drużyna w żółtych koszulkach też tak zebrała niedawno i świat się nie zawalił. Piłka jest najpopularniejszym sportem świata więc 25% federacji na MŚ to nie jest liczba z kosmosu.

Ile razy czytamy, że taki Giggs czy Weah nigdy nie zagrali na mundialu? Nawet autor bloga na pewno przynajmniej raz żałował, że do tego nie doszło. A jednak zmiana, która da większe szanse tego typu słabszym drużynom jest wykpiwana.

Casus debiutanckiej Islandii z Euro jest doskonałym przykładem. Czyż 90% z nas nie traktowało ich jako drużyny drugiego wyboru? Poza zatwardziałymi anglofilami chyba każdy kibic przeżywał ich sukcesy. Nawet jeśli mityczne Tahiti czy ktoś tam jeszcze będzie tłem piłkarsko, to i tak ich obecność doda smaczku kulturowego, ich rytuały przedmeczowe, historie zawodników. MŚ to nie tylko boisko. Tym bardziej dziwne te utyskiwania spod pióra dziennikarza sportowego, któremu przecież zdecydowanie przybędzie tematów.

Ja jestem przekonany, że to będzie najciekawszy mundial w historii.
-
2017/01/12 13:13:29
(...) stanislaw414 bładził po bezdrożach pralki, do której został zesłany przez Profesora Infinity, zamarzał z zimna. W jego głowie wszystko się mieszało: Josep Guardiola kopiący prądem, Kristianos walczący z Pasdosem, Wilhem z Baskerville, Repres i Alp krzyczący "opamiętaj się, to nie jest śmieszne!", Bartoszcze i Leuten w restauracji "Galileusz" wcinający ligę angielską, koty Profesora Infinity ... , kewiny, Mundial 2026, San Escobar, Pinokio, francuskie skorpiony. Sam już nie wiedział co jest prawdą, a co fałszem lub kłamstwem i dlaczego wylądował w pralce przed teatrem San Carlo w Neapolu. Przeszukując kieszenie kurtki lub tego co z niej zostało w wyniku prania, znalazł zmiętą kartkę, dokument i pomimo, że czuł jak wciąż wiruje, jak kręci się dookoła własnej osi wraz ze swoimi wnętrznościami, pomimo, że było mu cholernie zimno, zdołał odczytać tekst:

Porozumienie przedwstępne (PROJEKT)

zawarte dn. [_] w Santo Subito (San Escobar) pomiędzy następującymi podmiotami:

San Escobar, repr. przez [?]
Krakozja, repr. przez Forresta Gumpa
Wyspy Bergamuty, repr. przez Kota w Butach
Szuflandia, repr. przez Macieja Stuhra
Wioska Smerfów, repr. przez Papę Smerfa
Nikotańska Republika Tabacka repr. przez prof. T.Alenta
Trapezfik, repr. przez Tytusa de Zoo
Nibylandia, repr. przez Dzwoneczek
Akademia Pana Kleksa, repr. przez Melo Śmiacza
Narnia, repr. przez Lwa Aslana
Szagma i Zaginione Światy, repr. przez przez Boba, Rebeccę i Spartakusa
(dalej łącznie Strony)

o następującej treści: 1) Strony oświadczają, iż to nieprawda, że się nie da; 2) Strony jednoznacznie odrzucają stanowisko, iż nie mogą wszystkie wystąpić na Mundialu 2026; 3) Strony ustalają, iż dla celów związanych z grą na Mundialu 2026, dokonają zjednoczenia, powołując do istnienia Pierwszą Zjednoczoną Republikę Piłkarską; 4) Strony przekazują wszystkie swoje prawa związane z transmisjami wydarzeń o charakterze nadrzeczywistym jak i futbolowym [_] i powołują na wspólnego prezydenta [_]; 5) Porozumienie finalne zostanie podpisane do dn. [_]

Łączy nas piłka;

Podpisy:

Dlaczego, ja mam ten projekt w swojej kieszeni??? - zapytał sam siebie stanislaw414. Dokładnie w tej chwili, gdy skończył wypowiadać pytanie, rozbłysła przed nim okrągła kula wróżbity Adama. Jestem urtowany - krzyknął w myślach 414. - Ale tak naprawdę, to nie wiadomo - dodał z przyzwyczajenia (...)"

Hattrix 2. Wideoweryfikacja.
-
2017/01/12 13:51:33
@hexx1

Po pierwsze, przepraszam, że po twoim na serio i na serio interesującym wpisie, wrzuciłem swój absurdalny, no ftrafiłem się chyba tym razem w miejsce, w które nie powinienem.

Zatem, wyrównując sytuację, po raz pierwszy chyba odkąd się tutaj pojawiłem, zastosuję się w całości do norm spisanych lub nie, lecz obowiązujących, bo uważam to w tym przypadku za zasadne i pryzwoite:

"(...) Nawet jeśli mityczne Tahiti czy ktoś tam jeszcze będzie tłem piłkarsko, to i tak ich obecność doda smaczku kulturowego, ich rytuały przedmeczowe, historie zawodników. MŚ to nie tylko boisko.(...)" (sorry, że nie umiem wkleić tego kursywą...)

Otóż absolutnie się zgadzam z powyższą tezą. Poszerzyłbym ją: MŚ to nie tylko boisko, a Futbol to coś daleko więcej niż boisko i MŚ. Jest to niekończąca się opowieść, a jeśli jej wątki poboczne mogą sie spleść z głównymi, to znakomicie!

-
2017/01/12 14:11:08
@hexx1

juz Ci odpowiadam czemu jest taki negatywny odbiór...

pomijając tak istotne kwestie jak wpływ poszerzenia mundialu na prestiż samego turnieju (mającego być z definicji zmaganiami najlepszych drużyn, wyłonionych w eliminacjach, które powinny być jakimś tam WYZWANIEM) i tym samym obniżenie statusu finalisty, nie mówiąc już o tym, że znowu rośnie liczba meczów i bardzo ciekawe kiedy w końcu wszyscy będziemy wymiotowac na kolorowo z tego nadmiaru transmisji, to jest jeszcze inny, podstawowy powód:

poszerzenie możnaby ewentualnie obronić gdyby wyniki dotychczasowego formatu wskazywały, że jest duża powtarzalność jeśli chodzi o to kto się kwalifikuje na mundial i tym samym pojawia się bodziec do uatrakcyjnienia. TAK JEDNAK NIE JEST. wystarczy prześledzić kto się kwalifikował na mundial do tej pory i ile drużyn kwalifikuje się zawsze. inaczej mówiac - od samego początku tego formatu jest całkiem spora strefa dla mniej znanych drużyn, które akurat mają dobry czas i mogą się dostać na turniej kosztem innych.
i tak samo było z niepotrzebnie rozdmuchanym ostatnio euro .zaledwie 7 drużyn narodowych grało na wszystkich euro w formacie 16-drużynowym i zawsze było miejsce dla ekip typu Islandia czy Walia, tylko ze czasem to była Łotwa i Bułgaria (jak w 2004). jeśli chodzi o mundial proponuję popatrzeć jak zaskakującą reprezentację jeśli chodzi o finalistow miała taka Afryka w 2006. albo jak różnie wyglądało to kto oprocz Meksyku i USA kwalifikował się ze strefy CONCACAF.

krótko mówiąc, nie kupuję tego oficjalnego, za przeproszeniem, pierdolenia Infantino i jemu podobnych, że to "uatrakcyjnianie" jest niezbędne - bo nie jest! a najlepiej świadczy o tym historia eliminacji właśnie. najgorsze jest to zakłamywanie rzeczywistości. na monopole i brak świeżości to można narzekać w Lidze Mistrzów (ale ta akurat jest na otwieranie się coraz bardziej odporna....) na mundialu i na euro zawsze było miejsce na "romantyczne historie" mniejszych drużyn! co więcej, nie trzeba być przesadnie bystrym, by zauwazyć, ze takie historie mają sens wtedy gdy wyglądają na wyjątkowe - bo właśnie wyroznia je ich odrębność .jesli jest ich za dużo naraz i np. na danym turnieju mamy nagle dziesięciu debiutantów to wzajemnie się takie historie deprecjonują. i za 10 lat nikt nie będzie o nich pamiętał.
tyle zostanie z tych wielkich "przygód" maluczkich...

krótko mowiac, nie odkryję tu Ameryki, podsumowując, że FIFA to cyniczni manipulatorzy, chodzi o kasę i nic więcej. o tyle transmisji w tylu miejscach ile tylko może przyswoić przeciętny kibic, sorry, konsument.
-
2017/01/12 14:46:22
@Stanisław414
Ale że w Twojej pralce zabrakło miejsca dla mnie? Albo chociaż dla wewnętrznego Kloppa? Jestem smutny niczym Kristianos.
-
2017/01/12 15:04:04
@ormondroyd

Twój wywód jest logiczny.

Ale spróbujmy spojrzeć jeszcze z innej strony, zgodnie z wyznawaną przeze mnie zasadą "ale tak naprawdę, to nie wiadomo".

Dla celów ćwiczenia, potraktujmy futbol jako wodę, zaś FIFĘ, jako przedsiębiorstwo wodociągowe.

Czy mamy prawo, żeby akcjonariuszom mniejszościowym przedsiębiorstwa powiedzieć, że taka prawdziwa woda, to dotrze do nich dopiero wówczas,

gdy sami zbudują rurociągi, na które - zastrzegę istotną rzecz - po prostu w aktualnym stanie faktycznym ich nie stać?

Czy też może powinniśmy ułatwić im budowę infrastruktury, pomóc, nawet jeśli przejściowo odbiłoby się to na jakości wody dostarczanej tłuściochom?

Czy to, że inwestycja się zwróci, bo odbiorcy z peryferii kupią pyszną wodę w dużej ilości (są jej złaknieni), jest naprawdę wadą założonej konstrukcji?

Przedsiębiorstwo i jego spółki powiązane będą się bogacić. Na pewno. Ale dzięki temu, życiodajny płyn będzie pompowany do coraz większej rzeszy potrzebujących.

Jestem przy tym przekonany, że ze względuna rozwój rzeszy odbiorców i
partycypantów, futbol wcale nie straci na wartości, a jeśli już, to tylko przejściowo.

414



-
2017/01/12 15:21:27
@Kaleb

Jesteście tam, przyrzekam, i ty i twój syn (Wewnętrzny Klopp):

(...) stanislaw414 spojrzał w okrągłą kulę wróżbity Adama - a trzeba wam wiedzieć, że w pralce wirowały również kule sześcienne! - i ujrzał Kaleba z jego synem, Wewętrznym Kloppem, wchodzących do szatni piłkarzy LIverpoolu przy Anfield Road. - Kaleb!!! - krzyknął 414 do postaci ujrzanej w kuli - Wewnętrzny Kloppie!!! - nie poddawał się licząc, że przyjaciele usłyszą nadprzestrzenne wołanie. - Mundial 2026!!! - krzyknął przedostatnim tchnieniem. I wówczas rozległ się dzwięk, jakby radia szukajacego fal, powierzchnia kuli zadrgała, a poprzez kulę, do wnętrza pralki przed teatrem San Carlo w Neapolu, przebiła się ręką Kaleba wyciągniętą ku Stanisławowi (...)

Hattrix 2. Wideoweryfikacja
-
2017/01/12 15:36:18
@stanislaw414

bardzo duża część problemów bierze się wlaśnie stąd, że FIFA (UEFA oczywiście też) traktuje piłkę właśnie tak jak przedsiębiorstwo - wodociagi czy inne, nieważne... a mnie ( i nie tylko mnie, jak sądzę) chodzi o to, że - wbrew dzisiejszym trendom - piłka jednak nie zawsze była TYLKO BIZNESEM. zwłaszcza reprezentacyjna. kiedyś była nim "między innymi" a nie "wyłącznie nim". stopniowo była nim oczywiście coraz bardziej, ale to jest jednak duża różnica!

to jest przecież czysta kpina, że ktoś naprawdę wmawia ludziom, ze na świecie jest CZTERDZIESCI OSIEM drużyn zasługujących na powszechną ekspozycję w prajmtajmie, raz na cztery lata, w najważniejszej imprezie!

czemu sejm nie ma na przykład 3800 posłów? byłoby ciekawiej i sprawiedliwiej przecież, no nie? a przeciętny obywatel miałby większą szansę czuć się uczestnikiem decydowania o swoim kraju, zamiast tylko raz na jakiś czas iść na wybory. samemu startując miałby przecież większe szanse się dostać i pokazać swoje pomysły publicznie.
glupie porównanie? być może, ale nie tak głupie jak oficjalny bełkot FIFA.

mam taką uwagę, może się mylę, ale zdaje się eliminacje są od tego, żeby eliminować tych co się nie nadają, tak? a mistrzostwa są od tego, zeby ustalić kto z tych, którzy się jednak nadają, jest mistrzem. jeśli FIFA chodzi
o eksponowanie drużyn-ciekawostek to niech przebrandują to wszystko na FIFA WORLD CIRCUS, bo właśnie do cyrku chodzi się pooglądać egzotykę i pośmiać jak klaun się wywraca. albo kiedyś tak było, nie wiem, bardzo dawno nie byłem.

jeśli Gabon albo Panama marzą o mundialu, to niech więcej trenują. skoro mogło tam wystąpić Togo albo Trynidad i Tobago, to jak widać - w aktualnym formacie 32-drużynowym - nie jest to jakiś surrealizm.

-
2017/01/12 16:16:53
@Staś
Już nie jestem smutny :)
-
2017/01/12 16:25:46
@ormondroyd

Z pewnością, twoja replika jest trafna! Ale nie zrezygnuję ...

Dostrzegam sprzeczność w twojej wypowiedzi. Z jednej strony bowiem stwierdziłeś - mniej więcej - że wkurza cię komercjalizacja piłki nożnej, w szczególności reprezentacyjnej, że to nie powinien być biznes lub tylko biznes.

Z drugiej strony wskazałeś pośrednio, że produkt, który dostaniesz na skutek reformy (powszechna ekspozycja w prajmtajmie 48 drużyn), będzie nienależytej jakości, porównałeś sytuację do cyrku, w którym przewraca się klaun.

Ominąłeś też podstawową część ćwiczenia, a mianowicie założenie, iż dzięki planowanej reformie, zaistnieje bodziec do lepszego rozwoju Futbolu w tych częściach świata, w których rozwija się słabo, pomimo, że łakną go odbiorcy.

Podsumowując, wewnętrzy Klopp podpowiada mi, iż prawdopodobnie masz rację, ale nauczyciel Wiśniewski (tak, noszę w sobie taką skazę) przekrzykuje go słowami: "Tobie też ktoś dał kiedyś szansę pieprzony samolubie!"

414








-
2017/01/12 17:02:02
Pamiętam mecz... MŚ w Anglii. Ćwierćfinał. Korea Północna wygrywa do przerwy z Portugalią 3:0. Na tle nic niegrających Portugalczyków wyglądali jak kosmici. A w drugiej połowie genialny Euzebio przy chyba jednak niezbyt wielkim wsparciu kolegów odwraca wynik. Portugalia awansuje. To się naprawdę oglądało!
Oczywiście takie mecze zdarzały się dotychczas, a w rozszerzonej formule będzie ich więcej. Myślę, ze nikomu to przeszkadzać nie będzie, nawet jeżeli jedynym powodem rozszerzenia jest kasa dla organizatorów.
My kibice mamy dwa problemy. Pierwszy - ile z rozszerzonej formuły zdołamy "łyknąć". Drugi - niektóre spotkania (niekoniecznie mecze) będą dla nas kibiców np. w Europie równie rzeczywiste jak spotkanie San Escobar np. z Narnią. Ale czy dla kibiców z innych regionów też?
A poziom? Przyznajmy szczerze, że piłka nożna to nie tylko pasja Gmocha czy Strejlaua. Dla większości kibiców równie ważne, a czasami ważniejsze są emocje.
-
2017/01/12 19:36:31
Powtórzę jakoś przemilczany argument. Jest impreza - mistrzostwa kontynentu, w której startują wszyscy (i jeszcze doprasza się gości, żeby skompletować "16") i jakoś nikt nie narzeka na brak "elitarności" tej imprezy. Nikt nie narzeka na brak eliminacji. Tak się dzieje w Ameryce Południowej.
Przyznam szczerze, że byłem zachwycony formułą i poziomem ME'16. Ile tam było "słabych drużyn"? Moim zdaniem, ani jednej. Ktoś wygrał, ktoś przegrał, ale nikt nie zaniżał.
Nie jestem wielkim fanem piłki kopanej, ale ME'16 ani przez moment mnie nie nudziły. Wątpię czy ewentualny awans Polski do mś w formule 48 drużyn spowoduje, że I rundę potraktujemy jak spacerek, czyli wątpię, że poziom takich mistrzostw będzie niski. Będzie wysoki. A jeśli kogoś turniej znudzi ("bo za długi"), to każde urządzenie ma taki czerwony pstryczek. Można skorzystać.
-
2017/01/12 21:09:03
@repres
To jest o tyle specyficzna sytuacja, że tam jest wszystkiego 10 drużyn i w tym żadnego Liechtensteinu, Sri Lanki czy San Escobar (bo drużyny, które mogłyby spełniać taką rolę, występują w sąsiedniej konferderacji)
-
2017/01/12 23:43:10
"Specyficzna sytuacja" nie zmienia faktu, że brak eliminacji czy też niezbyt trudne eliminacje nie przekreślają wielkość imprezy.
48 drużyn nie jest ilością na tyle dużą, żeby obawiać się obniżenia poziomu. Europa bez problemu może dostarczyć połowę tego składu i będą to bardzo mocne reprezentacje (co pokazały ostatnie ME). Ameryka Płd to co najmniej 6 dobrych reprezentacji. Afryka, Azja i Ameryka Płn nie przegrywają już 0:7 (choć zły dzień może się przytrafić nawet Brazylii).
Nie przesadzałbym z krytyką nowej formuły.
-
2017/01/12 23:56:34
Bez jaj. Rozdęcie Euro to był taki sam błąd jak rozdęcie MŚ. Kilka drużyn sportowo po prostu mocno odstawało.

Dla mnie to jest przede wszystkim biznesowo strzał w stopę. MŚ w formule 32 ogarniałem, starałem się oglądać wszystkie czy większość meczów. MŚ w formule 48 zbojkotuję.
-
2017/01/12 23:59:25
Do MŚ'74 wystartowały 32 europejskie reprezentacje. Awans uzyskało 8, czyli 1/4 startujących i stanowiło to połowę uczestników finałów.
Do MŚ'14 wystartowały 53 europejskie reprezentacje. Awans uzyskało 13, czyli troszkę mniej niż 1/4 i stanowiło to zaledwie 40% uczestników finałów.
Od 1974 r. poziom europejskiej piłki reprezentacyjnej bardzo się podniósł i wyrównał.
-
2017/01/13 00:17:09
Europa bez problemu może dostarczyć połowę tego składu

Nie sądzę żeby dała więcej niż 1/3.
Prędzej zobaczymy Etiopię, Jordanię, Gwatemalę i Wenezuelę* niż Islandię.

*drużyny które zakwalifikowałyby się do 48 z eliminacji '2014, przy arbitralnie przyjętym przeze mnie rozdziale miejsc między konfederacje
-
2017/01/13 00:27:27
Za długie. Oglądać takie mistrzostwa to tak jak słuchać "Smells like teen spirit" w formie suity (jeśli nie "Miała matka syna", ale nie będę kusił losu, bo jeszcze jakiś Tymon kiedyś odegra niczym Jesienną Deprechę w "Pstrągu"). Osoby wierzące, że to nie będą flaki z olejem, zadziwiają mnie. Chyba że to są osoby, które zawsze opuszczały fazę grupową i nigdy, nawet za smarkacza, nie łykały turniejów od początku do końca.
-
2017/01/13 01:06:36
@airborell
"MŚ w formule 48 zbojkotuję." - Nie przeginaj. Po prostu obejrzysz tyle samo meczy co dotychczas. Może kilka mniej lub więcej...
Za nim mi odpowiesz, stań przed lustrem i patrząc sobie prosto w oczy powiedz głośno, że były chociaż jedne MŚ/ME na których obejrzałeś w całości wszystkie mecze. Oczywiście nie mówię o skrótach bramkowych.
Oglądanie wszystkiego i tak zaczyna się dopiero od 1/4, najzagorzalsi etap wcześniej. W tym zakresie nowa formuła nic nie zmienia.
We wcześniejszej fazie i tak ograniczamy się do ogladania własnej grupy i najciekawszych spotkań z innych grup. Z tego co mówił Boniek w wywiadzie maksymalna liczba spotkań dla drużyny to tak jak dotychczas siedem. Problemy mogą mieć miłośnicy multi-relacji (12 grup), bo tu faktycznie można będzie zgłupieć. To może wyglądać jak oglądanie kilku reklam na raz.

-
2017/01/13 01:41:17
@ martin.slenderlink
"Chyba że to są osoby ... które nigdy, nawet za smarkacza, nie łykały turniejów od początku do końca" - Jeżeli dobrze pamiętam raz mi się zdarzyło, ale głowy nie dam. MŚ74... - dzięki nocnym powtórkom.
Byłem wtedy na studiach i mogłem sobie sam układać czas. A i tak słono za to zapłaciłem. Był to jedyny rok studiów, w którym całego września nie spędziłem na włóczeniu się po górach... - egzaminacyjna sesja poprawkowa.
-
2017/01/13 07:46:55
Za nim mi odpowiesz, stań przed lustrem i patrząc sobie prosto w oczy powiedz głośno, że były chociaż jedne MŚ/ME na których obejrzałeś w całości wszystkie mecze. Oczywiście nie mówię o skrótach bramkowych.

Zasadniczo wszystkie (bez pojedynczych meczów) od 1988, z wyjątkiem ME 1996 (polska telewizja nie transmitowała wszystkiego) i Korei-Japonii. Nie liczę ostatnich meczów fazy grupowej odbywających się o tej samej porze.

Mundial to dla mnie _przede wszystkim_ faza grupowa. Która na ostatnich dwóch mundialach sprawdzała się idealnie w formule "32". Niemal całkowity brak drużyn odstających poziomem, emocjonujące mecze, wyrównana walka. W RPA była sytuacja, że przed ostatnią fazą tylko jedna(!) drużyna była pewna awansu i tylko jedna(!) już odpadła, czyli wszyscy mieli o co grać.

W formule 48 połowa meczów w fazie grupowej będzie o pietruszkę, a z drugiej połowy większość to będą mecze drużyn mocno odbiegających poziomem.

32 to jest świetna liczba dlatego, że z jednej strony nie pozostawia poza turniejem wielu drużyn dobrych i bardzo dobrych, z drugiej - nie wpuszcza odstających poziomem. Ale było minęło.
-
2017/01/13 08:21:23
@repres1

nie wiem po co to porównanie z Copa America? byłoby ono uzasadnione gdyby do CONMEBOL nalezały np. 32 ekipy i wszystkie od razu grały w finałach bez eliminacji, nie zaniżając poziomu imprezy.
48 to skandaliczna liczba finalistów JAKIEGOKOLWIEK turnieju, bez względu na to ilu członków ma FIFA i jak się nie wyrównał poziom futbolu. tak smao jak byłoby bez sensu gdyby np. Niemcy doszli do wniosku, że skoro są dużo więksi od Holandii to powinni mieć znacznie więcej drużyn w rozgrywkach ligowych, powiedzmy 30 a nie 18 a potem by sie zorientowali, że aby uniknąć przesadnej liczby meczów zrobią tylko jedną rundę, bez rewanżów.
coś Ci to moze przypomina a propos ostatniej reformy mundialu?

pomijam fakt, że Copa America (którą sam śledzę i cenię) nigdy nie miała renomy mundialu, mimo dłuższej historii i nieraz odbywała się w kratkę i często bez udziału najlepszych graczy z najsilniejszych ekip. ba, nawet w tym wieku Argentyna bojkotowała jedną imprezę, "ze względow bezpieczeństwa" (2001) więc po co te porównania? Copa i jej renoma nijak się ma do renomy mundialu i powie Ci to niejeden mieszkaniec tamtego kontynentu (sprawdzałem). mundial zawsze był szczególnym świętem i czymś o co FIFA powinna dbać a nie kombinować przy nim na siłę.
-
2017/01/13 08:26:20
@s414

nie bardzo rozumiem dlaczego fakt, że oczekuję od mundialu jakości, ma oznaczać, że myślę o nim jako produkcie. Czy jeśli idę do filharmonii i oczekuję od muzyków, że mają kompetentnie/ emocjonalnie/ fantazyjnie odegrać symfonię Beethovena (która wymaga od wykonawcy pewnego talentu/ pasji/ wrażliwości), to znaczy, że tę symfonię traktuję tylko jako produkt? I że zaspokaja ona jedynie jakieś czysto konsumpcyjne potrzeby? A niby czemu? To jest totalnie błędne założenie, ale niestety typowe dla naszych czasów, gdzie słowo jakość kojarzy się z relacją na poziomie klient dostarczyciel czegoś tam. Ja po prostu chcę, żeby to były mistrzostwa a nie cyrk, bo tak się podobno to nazywa mistrzostwa właśnie! I tak jak pisałem nie widzę powodu, żeby ktoś na siłę zmieniał model, który pomijając straszną komercjalizację - działa względnie nieźle (mundial - jeśli się go nie organizuje w nieodpowiednich miejscach) albo działał po prostu dobrze, w porywach nawet bardzo dobrze (16-zespołowe euro - gwarantujące jakość, przejrzystość i zróżnicowanie, choć znów z biegiem lat niestety do bólu komercjalizowane)

co do kwestii obecnego "popularyzowania" futbolu to zaraz się szerzej odniosę do tego bo to osobny temat...
-
2017/01/13 08:34:02
@wszyscy
może mi ktoś łaskawie wyjaśnić O CO CHODZI z ideologią, głoszącą, że piłka ma się cały czas "rozwijać i trzeba ją wszędzie propagować??? Cały problem polega na tym, że UEFA czy FIFA od pewnego czasu działają pod dyktando biznesu, chociaż wcale NIE MUSZĄ a na pewno NIE MUSZĄ tak robić ZAWSZE - w przeciwieństwie do wielu innych przedsiębiorstw, w innych branżach! W innych realiach - w TYPOWYCH realiach biznesowych! - firmy są często zmuszone do pewnych działań, najczęściej dlatego, że jak tego nie zrobią, to wyprzedzi ich konkurencja albo zanotują straty, będą musieli zwalniać ludzi itd itp I wtedy można spróbować zrozumieć ich ciężkie nieraz decyzje, ryzykowne posunięcia, rebranding i inne rzeczy.
Pytam się: jaka jest konkurencja dla FIFA? Pytam się dalej co by się stało nawet gdyby cała Afryka i Azja w proteście opuściły FIFA, z powodu powiedzmy małej liczby miejsc w finałach mundiali albo tego, że za rzadko je organizują? Proszę bardzo, życzę im powodzenia w wymyśleniu konkurencyjnej imprezy, bez Europy i Ameryki Południowej, na których stoi niemal cała atrakcyjność związana z aspektem jakościowym mistrzostw I to nie jest mój osąd, o tym świadczą wyniki mundiali, to kto sięga po medale! Co takiego zrobiła Azja albo Afryka, żeby zasłużyć na dodatkowe miejsca - oprócz tego, że ma miliony ludzi, czyli potencjalnych konsumentów? Spytam szerzej: jaka jest konkurencja dla samej piłki nożnej jako takiej, że aż tak bardzo zmuszana jest ona do nieustannej ekspansji??? Co jest grane czy jak przez rok nikt z FIFA nie będzie o tym pieprzył przy każdej okazji, to nagle miliony ludzi masowo przerzucą się na bejsbol albo hokej na trawie, bo te dyscypliny depczą piłce po piętach i zaraz przejmą cały sportowy świat?? Czy jest coś o czym nie wiemy?
I właśnie o to mi chodzi FIFA (a w skali Europy UEFA) mają na tyle wyjątkowo mocne pozycje i struktury (i tradycje za nimi stojące), że NIE MUSZĄ cały czas się kurwić - a to robią! Sorry za brzydkie słowo, ale tak to widzę a wydarzenia sprzed paru dni mnie zwyczajnie dobiły Ani FIFA ani UEFA nie muszą myśleć gorączkowo o tym kto ich wyprzedzi za rok jak nie będzie na siłę wprowadzanych innowacji, zwłaszcza w piłce reprezentacyjnej (bo nacisk dużych klubów na UEFA to inna historia, choć UEFA sama im pozwoliła się rozhulać, przez lata godząc się na wszystko) A jednak te innowacje wprowadzają Czemu? Bo są rządzone przez niewłaściwych ludzi. Co więcej, jestem przekonany, że ci sami ludzie, a przynajmniej niektórzy z nich, świetnie sobie zdają z tego syfu sprawę i nieprzypadkowo, dla kontrastu i odwracania od tego uwagi, usilnie poprawiają firmowy PR choćby przez szeroko zakrojone akcje przeciw rasizmowi (oczywiście SŁUSZNE, ale rozdęte do rozmiarów wielkiego parawanu chroniącego przed wszystkim innym - niedługo hasło No To Racism wejdzie chyba na oficjalne logo mundialu albo jako tekst pod melodię hymnu Ligi Mistrzów) czy surowe kary za nawet nieduże incydenty na trybunach. Itepe, itede.
-
2017/01/13 08:36:05
Jeszcze na zakończenie:
Piłka jest biznesem, zgoda, ale biznesy mają bardzo różne podstawy i konteksty. Tymczasem FIFA i UEFA ostatnio przeginają pałę co chwilę i na własne życzenie. Ludzie nimi rządzący mają głęboko w dupie tradycje, dzięki którym zbudowano siłę tych organizacji (OK, tradycje pielęgnowane w dużej mierze dlatego, że czasy były inne i mniej technologii i komercji dookoła a nie dlatego, że ludzie byli wzorem cnót, ale to w sumie nieważne w tym kontekście). A jest tak, bo dziś wielu piłkarskich oficjeli mylnie łączy tradycję z wstecznością. A ta jest przecież niefajna, bo konsumenci chcą nowych atrakcji, zawsze i wszędzie! Już myślałem, że skandaliczna decyzja pod nazwą zimowy mundial w Katarze, kraju pozbawionym jakichkolwiek atrybutów uzasadniających ten wybór, i wywracająca do góry nogami cały piłkarski kalendarz (a popełniona Z GŁUPOTY I PAZERNOŚCI), da komuś do myślenia, ale widzę, że nie Co jak co, ale propagandę FIFA ma naprawdę pierwsza klasa, więc czego tu się bać! Poza tym kandydaturę Kataru wspierali przecież niektórzy znani i fajni piłkarze i trenerzy, więc o co komu chodzi? Spoty przed mundialem 2026 też na pewno będą super-kolorowe.

Wbrew pozorom nie mam zamiaru gloryfikować przeszłości. Wiem, że biznes, przekręty czy polityka zawsze były w piłce, bo zwyczajnie zbyt wielu ludzi się piłką interesuje, żeby tak nie było Chodzi jednak o proporcje. Dzisiejsze proporcje są chore. A wcale nie musiałyby być chore aż tak. To jest po prostu bardzo przykre.

-
2017/01/13 08:58:31
@ormondroyd:

Ja widzę jeden sposób. Olać i nie oglądać. Tak jak przestałem oglądać już Ligę Mistrzów. Niech się udławią.

Inna sprawa, że obawiam się, że MŚ 2026 się po prostu nie odbędą, z mniej więcej tego samego powodu, z którego nie odbyły się MŚ 1942 i 1946. Ale to inna sprawa.
-
2017/01/13 09:39:50
Czy tv, transmitująca ligę, zakłada, że każdy kibic obejrzy wszystkie mecze? Oczywiście, że nie. Co w sporcie jest do oglądanie w czerwcu i lipcu?
Tak to działa.
Jeśli mam być szczery, to łatwiej mi zrozumieć 48-zespołowe mś niż 20 zespołową ligę, w której i tak wiadomo, że wygra Real albo Barcelona.
Ta pierwsza impreza jednak piłkę rozwija. Ta druga raczej ją zwija.
-
2017/01/13 09:53:02
Ligi hiszpańskiej przecież też nie oglądam od dawna.

(Mało ostatnio oglądam piłki w ogóle).
-
2017/01/13 11:05:45
Już od dawna mam przesyt piłki - jeśli chodzi o ofertę. Za dużo meczów do obejrzenia, w efekcie przestają mnie interesować. Dlatego nie oglądam już mistrzostw, LM i śledzę niemal wyłącznie PL.
-
2017/01/13 11:42:30
Myślę, że dyskutując o rozszerzonej formule zachowujemy się trochę jak moja wnuczka. Ona też ma pretensje do całego świata, że pysznego ciastka nie może zjeść w całości, bo jest za duże. I myślę, że podobnie jak ona, kiedy na dzień dobry uznaje, że ciastko jest za duże, będziemy jechać na skróty. Moja wnuczka wydłubuje rodzynki np. z sernika , za którymi nie przepada (cholera wie dlaczego) lub ogranicza się do konsumpcji polew i lukru oraz stref przybrzeżnych, które uwielbia.
Myślę, ze podobnie jak moja wnuczka w rozszerzonej formule będziemy musieli dokonywać wyboru. Niestety towarzyszyć nam będzie frustracja Pawlaka, który (też cholera wie dlaczego) zawsze twierdzi, że los sprzyjał bardziej Kargulowi i tylko dlatego obejrzał ciekawszy mecz.
Odpowiedzią na tę frustrację może być metoda na blondynkę (oczywiście do czasu kiedy zmądrzejemy), która na proszonym przyjęciu wchłania wszystko co przed nią postawią (bo to takie pyszne) i oczywiście z podwójnymi dodatkami (bo warzywa i owoce są takie zdrowe), a po powrocie do domu wkłada palce do dzioba, bo pomimo, ze już jest szkielotorem przypomniała sobie, ze właśnie się odchudza/dba o linię.
Wszyscy stali bywalcy bloga wiedzą, że nie cierpię niektórych zjawisk komercjalizacji sportu. Nieraz mi się nawet oberwało w dyskusji, że w swoich komentarzach pojechałem za ostro. Też uważam, że sport/nasza ulubiona piłka nożna to nie tylko biznes i nie cierpię, kiedy reguły biznesu zaczynają dominować. Ale staram się pamiętać, że piłka rozwija się nie tylko dzięki niesamowitemu potencjałowi, ale również dlatego, że działa w otoczeniu mediów, reklamodawców, sponsorów, przemysłu pracującego na rzecz sportu. To dzięki nim możliwy jest dynamiczny rozwój infrastruktury, sprzętu, odżywek, zasad dietetycznych, metod treningowych, zatrudnianie najlepszych piłkarzy i Bóg wie jeszcze czego, co bezpośrednio wpływa na jej rozwój. Dla nich wynik sportowy, poziom jest tylko środkiem. Celem jest zysk. Dziś, jutro i w przyszłości.
To determinuje decyzje istotne dla sportu i dlatego podobał mi się wywiad Bońka, że tego nie starał się zamydlić. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że inwestowanie w Europę i Amerykę Południową zaczyna osiągać granice opłacalności. Dynamiczny przyrost zysków mogą zapewnić rozwijające się kraje Afryki i Azji. A, że chcą i rezerwy tam są niesamowite to trzeba im to ułatwić.
Oczywiście możliwe jest, że w pierwszym okresie takie rozszerzenie wpłynie na obniżenie poziomu gry w fazie grupowej. Ale mamy możliwość wyboru, bo w dłuższej perspektywie??? - Jeżeli popatrzymy na reprezentacje europejskie, europejskie drużyny klubowe, wzrost poziomu piłkarskiego w krajach afrykańskich (nie tylko), to nie ma wątpliwości, że musi to zaowocować kolejnym krokiem do piłkarskiego przodu.
Jedynym moim marzeniem jest dotrwanie w takiej formie "do zbiorów", żeby moja wnuczka nie musiała mi co dziesięć minut odpowiadać na pytanie: - kto z kim gra.
-
2017/01/13 12:04:19
@alp61

a ja nie wierzę w te historie, że "inwestowanie się zwróci i przyczyni do rozwoju". bo niby dlaczego ma tak być i jak to mierzyć?
z tego co widzę piłka albo pasuje do danej kultury (ta piłka na odpowiednio wysokim poziomie i odpowiednio popularna) albo nie. Taki Meksyk po prostu żyje piłką i tak samo było zanim organizował mundiale, czyli przed rokiem 1970 (i już wtedy na nich w miarę regularnie grał) a takie Chiny nie - pomimo tego, że jest tam dużo więcej ludzi. debiutowali dopiero w 2002 i jak na razie tyle z ich strony...
Meksyk od 1994 za każdym razem na mundialu wychodzi z grupy, bez względu na rywali, mimo ze CONCACAF ma mniej miejsc w finałach niż strefa Afryki na przykład i że FIFA nie uszczęśliwia na siłę tego regionu. skąd więc to założenie, ze jak damy Afryce np .10 miejsc to podniesie to ich poziom? O ich rzekomym potencjale słychać od czasów Maroka'86 a już na pewno Kamerunu'90 a jakoś do tej pory ANI RAZU nie osiągneli strefy medalowej, bez względu na to czy mieli 2, 3 czy 5 albo 6 (mundial w 2010, w dodatku w Afryce!) przedstawicieli w finałach. Azja tak samo, bo nie uwzględniam przekrętów z 2002 które przepchnęły Koreę Płd do półfinału...
to jest sztuczne po prostu. USA też miały zawojować świat po zastrzyku w postaci organizacji mundialu 1994 a liga japońska miała wystrzelić w kosmos w latach 90-tych po tym jak ją szumnie reklamowano. takim smaym zastrzykiem dla nich miał być wspomniany mundial 2002.
to wszystko są tłumaczenia uzasadniające względy marketingowe i NIC POZA TYM.
-
2017/01/13 12:44:22
@repres
"Czy tv, transmitująca ligę, zakłada, że każdy kibic obejrzy wszystkie mecze? Oczywiście, że nie."

W przypadku turnieju ciągnącego się około miesiąca jednak jest istotne, żeby maniakowi chciało się wykupić jakiś pakiecik, względnie oglądać z wypiekami potyczki grupowe, a mniej zainteresowanemu żeby się chciało chociaż na skróty zerknąć. Turniej nie jest, poza krajem gospodarza, dla niedzielnego kibica, który coś tam piąte przez dziesiąte pokojarzy. Tu nawet nie chodzi o oglądanie wszystkiego w całości, bo zawsze jakiś gniot się zdarzy nawet w mniejszej formule. Tu chodzi o kojarzenie, kto jak gra, jaka jest sytuacja w grupach itd. (TV utraci tak naprawdę ludzi, którzy to śledzili i się tym emocjonowali, na rzecz kogo? Nie wiadomo. Ja nie wierzę w te deklaracje, że "będę oglądał", "to będzie pasjonujące"). Geograficzne zwiększenie oglądalności poprzez ilość przecież tu nie działa. W elitarnej LM jeszcze się da, bo tam nie grało się dotychczas np. o trzech różnych godzinach, a na MŚ nie da się, bo 3 mecze dziennie to JUŻ standard. No i kto zapełni te stadiony, kiedy będzie turniej tak rozdęty?

@alp
"Ona też ma pretensje do całego świata, że pysznego ciastka nie może zjeść w całości, bo jest za duże."

Spróbuj jej podać taką wieeeeeeelką jagodziankę z czterech dni.

"Jeżeli dobrze pamiętam raz mi się zdarzyło, ale głowy nie dam. MŚ74... - dzięki nocnym powtórkom."

To co ty wiesz o turniejach ;). Nie zaznałeś tej dziecięcej radości, kiedy udaje Ci się obudzić około pierwszej w nocy na gola Smolarka. Poza tym, takie życie, za moich czasów były już telebimy w klubach studenckich, więc nie zasłaniaj się "kampanią wrześniową". Jeśli studia trudne, to oczywiście szacunek, ale wróćmy do zdania nr 1 ;). Zresztą najfajniejsze były egzaminy wstępne na studia, kiedy komuś nie poszło i mógł sobie popłakać z Kiko strzelającym właśnie szóstą bramkę Bułgarom.

@ormondroyd
"to wszystko są tłumaczenia uzasadniające względy marketingowe i NIC POZA TYM."

Ja mam wątpliwości, czy nawet względy marketingowe bronią się przy tej nowej formule.
-
2017/01/13 12:46:19
@ormondroyd @ALPRES Sp. k. (spółka komentatorska) i inni

Dzień Dobry,

Rozmawiałem dziś rano ze swoim zewnętrznym Conte (dla niewtajemniczonych - moim zewnętrznym Conte, jest moja małżonka), otóż zgodził się on definitywnie z moim wewnętrznym Kloppem, a tym samym ze stanowiskiem, iż rozszerzenie formuły MŚ do 48 drużyn jest czynem błędnym i szkodliwym.

Być może nie tyle doszło do zgody pomiędzy Conte a Kloppem, lecz do narzucenia określonego poglądu przez Conte, ale nawet jeśli tak było, to mój wewnętrzny Klopp już o tym nie pamięta. Poza innymi argumentami - które pojawiają się w naszej dyskusji - mój zewnętrzny Conte wskazał na fakt, iż bohaterowie naszych czasów nie wytrzymają takich morderczych warunków.

Zabraknie im siły, serca i motywacji. Ja nie chcę zaś oglądać Kristianosa, który nie jest w stanie samodzielnie przechylić szali starcia, ani Lajonelusa, który nie potrafi się zmienić w mgnieniu oka w człekokształtny piorun (koniecznie przeczytajcie tekst Rafała Steca o Rezende!) ani Pasdosa, który nie potrafi zatrzymać jedenastu przeciwników na raz!

Conte podniósł ponadto (a może to już był wewnętrzny Klopp), że w dzisiejszym świecie jest w istocie nieprawdopodobny ogrom i natłok najróżniejszych podróży, przygód i batalii, którym herosi muszą sprostać. Jest ich już też tyle, że brakuje pisarzy, którzy mogliby o tym wszystkim napisać oraz czytelników i słuchaczy, którzy byliby w stanie o tym przeczytać lub o tym wysłuchać, ze zrozumieniem.

Ostatecznie wygrywa we mnie również pogląd, iż nie wszyscy zasługują na to, żeby brać udział i być częścią wielkich historii. Trzeba do tego dorosnąć i na to zasłużyć. Trzeba na ten przykład urwać hydrze łeb, ukraść ogień, wysprzątać elegancko jakąś stajnię, zaprzyjaźnić się z Dżinem, wygrać turniej łuczniczy, albo odnaleźć krainę Qa. Trzeba dokonać czynów,

inaczej, wielkie opowieści przestają być wielkimi i tracą przedwieczny sens.

s414

- KHH! KHHH!!! Kurwa!!!

- Zamknij się Psorze Wiśniewski, powiedziałem teraz dokładnie to, co myślę i zdania nie zmienię.

Ale tak naprawdę, to nie wiadomo ...

-
2017/01/13 12:49:46
PS: dziwi mnie to, że mało kto zwraca uwagę, że już obecny system mundialu idzie na rękę słabszym kontynentom i już od dawna zachęca je do rozwoju... gdyby brano pod uwagę względy czysto sportowe to UEFA i CONMEBOL powinny spokojnie dostawać razem trzy czwarte wszystkich miejsc!

a tak, po ostatnich cudownych zmianach doczekamy zapewne sytuacji, ze za chwilę Nowa Zelandia będzie mieć "dożywocie" w turnieju finałowym, bo nikt im nie podskoczy w tamtej strefie i pewnie nie będą już musieli grać baraży o wejście.
czemu nikt nie mówi o tym, że to jest zwyczajnie niesprawiedliwe?
Czemu Szkocja ma się trzaskać w czasem bardzo trudnych grupach i słono płacić potem za jakis frajerski remis na Litwie czy w Estonii, i czekać tyle lat na jakąś imprezę rangi mistrzowskiej a w tym samym czasie inne drużyny, np. Korea Płd. w strefie Azji, mają naprawdę niewiele do zrobienia, żeby dostać prawo wstępu na salony, ponieważ większośc konkurencji to jacyś outsiderzy i wszystko decyduje się potem moze w dwóch-trzech grach, w których wystarczy wypaść przyzwoicie ?
-
2017/01/13 12:53:57
@ormondroyd
Ale czemu mierzyć poziom wyłącznie medalami?
Weź sprawdź dowolne rozgrywki na przestrzeni iluś tam sezonów pod kątem powtarzania się drużyn w Top3/4/8/10.
W 1974 Australia, Zair i Haiti - jedyni reprezentanci Azji, Oceanii, Afryki i CONCACAF - zdobyli łącznie 1 pkt i strzelili 2 gole, tracąc 33. Dziś nikt nie zakłada, że stamtąd przyjadą wyłącznie ogórki.
-
2017/01/13 13:17:13
@bartoszcze

ja nie sugeruję, ze poziom druzyn z Azji czy Afryki się generalnie nie podnosi. ja sugeruję, że nie podnosi się na tyle znacząco na tle innych, zeby z tego powodu robić rewolucję - czyli wracam do kwestii proporcji.
pytam na jakiej podstawie - innej niż kasa - miałaby się bronić ta rewolucja, skoro mówi się zawsze o potencjale tych drużyn a nie o ich realnych osiągnięciach?

ja wiem, ze Nigeria i Kamerun mają na koncie złoty medal igrzysk a japoński klub dopiero w dogrywce przegrał ostatni klubowy puchar świata.
sorry, to jest za mało jak na takie zmiany które zaszły ostatnio. caly czas czekam na argumenty za tym, że im się należy to, co dostają. tymczasem mam wrażenie, ze to jest coś w rodzaju punktów za pochodzenie, nic innego.
niby nie ma już meczów Jugosławia - Zair 9-0 jak w przywołanym przez Ciebie 1974 hmm ale jeszcze w 2002 był mecz Niemcy - Arabia Saudyjska 8-0. a była to podobno nijaka drużyna niemiecka, psim swędem osiągajaca finał rozgrywek...
dlatego mówię o medalach, bo to bardziej wymierne niż takie pojedyńcze przykłady.
-
2017/01/13 13:24:04
Zaraz chyba pójdzie jakaś "epicka" kontra z 1:7 Brazylijczyków z Niemcami.
-
2017/01/13 13:34:27
Indywidualne goleady zawsze się będą zdarzać.
W 1982 Węgry zrobiły Salwadorowi dwucyfrówkę.
Potem ten Salwador przegrał 0-1 z Belgią i 0-2 z Argentyną, a Węgry nie wyszły z grupy.

Raz zbierze Korea, raz Bułgaria, raz Saudyjczycy, raz Serbowie.
-
2017/01/13 15:10:53
(...) - Kristianos już nie miał siły, wiosło wyślizgnęło mu się z ręki i uderzyło prosto w czoło - AŁA! - Kristianos był bliski płaczu. - Wiosłuj Ronaldo, wiosłuj, proszę cię! zawołał Lajonelus z przeciwległej burty Pamiętaj, że płyniemy na tym samym statku. Kristianos zwymiotował. Kurwa, przecież ty jesteś półbogiem wtrącił Pasdos - Weź się w garść, bez ciebie nie damy rady! spróbował zmotywować przyjaciela. - I Herkules dupa, kiedy meczy kupa - Kristianos już nie wytrzymał i rozpłakał się To prawda, nikt nie ucieknie przed fenicką flotą dowodzoną przez tego drania Infantino! - Lajonelus nagle stracił wiarę - Nikt nie ucieknie? Nikt nie ucieknie? - Ronaldo przestał płakać - To patrzcie! - Kristianos podniósł się, spojrzał na gotujące się do abordażu okręty Infantino i skoczył na główkę, przebijając taflę wody Zatoki Chińskiej ()

Potrójne Złoto. Iliada - historie.
-
2017/01/13 15:18:02
Przepraszam, że jeszcze raz, znów miałem problem z elektrycznymi owcami ...

(...) - Kristianos już nie miał siły, wiosło wyślizgnęło mu się z ręki i uderzyło prosto w czoło - AŁA! - Kristianos był bliski płaczu. - Wiosłuj Ronaldo, wiosłuj, proszę cię! - zawołał Lajonelus z przeciwległej burty. - Pamiętaj, że płyniemy na tym samym statku. - Kristianos zwymiotował. - Kurwa, przecież ty jesteś półbogiem. - wtrącił Pasdos. - Weź się w garść, bez ciebie nie damy rady! - spróbował zmotywować przyjaciela Obrońca z Krainy Bursztynu. - I Herkules dupa, kiedy meczy kupa - Kristianos już nie wytrzymał i rozpłakał się. - To prawda, nikt nie ucieknie przed fenicką flotą dowodzoną przez tego drania Infantino! - Lajonelus nagle stracił wiarę - Nikt nie ucieknie...? Nikt nie ucieknie...? - Ronaldo przestał szlochać - To patrzcie! - Kristianos podniósł się, spojrzał na przygotowane do abordażu okręty Infantino i skoczył na główkę, przebijając taflę wody Zatoki Chińskiej (...)

Potrójne Złoto. Iliada - historie (sceny dodatkowe)
-
2017/01/14 02:32:02
@martin.slenderlink
Pytasz "Kto zapełni stadiony w tak rozdętym turnieju?".
Gdy Polska dostała Euro, myślałem "Obejrzę jakiś mecz na stadionie". Nie liczyłem na mecz reprezentacji Polski. Poszedłbym na jakikolwiek. Szybko się okazało, że nie mam na to szans.
Mecze reprezentacji stały się rarytasem. Jest ich tak niewiele, że popyt na bilety znacznie przekracza podaż. Pod tym względem świat zrobił się bardzo mały. Kibice z każdego kraju (no może z wyjątkiem Korei Północnej) są w stanie zapełnić każdy stadion na świecie.
-
2017/01/14 09:46:07
To jednak było Euro, gdzie niemal wszystkie mecze były atrakcyjne.

Czy ludzie przyjdą na mecze Jordania-Gwatemala - śmiem mimo wszystko wątpić.
-
2017/01/14 17:57:49
trwa w FiFce jakiś wyścig wyborczy, jeden cwaniak z drugim dają gifty małym federacjom, żeby zyskać ich głosy, a gawiedź na serio dyskutuje o tychże wartości.

przecxież to populizm i demagogia.

"równe szanse", "podnoszenie poziomu", to bzdury są.

każdy nauczyciel powie wam, że woli mieć 10 zdolnych uczniów, bo praca takiego zespołu powoduje progres, niż 30, z których 2/3 to gamonie spowalniający pozostałych.

czy wy naprawdę myślicie,że piłka nożna na świecie zrobiła postep w ost 30 latach, bo poszerzeono formułe tego czy tamtego ? że jak Bahrajn albo Watykan doczłapią do 1/8 MŚ, to w ogóle futbol wystrzeli w kosmos ?

postep zrobiła piłka dzięki globalizacji i rozpełznięciu się po świecie wzorców szkolenia, a także inspiracji i możliwości oglądania najwybitniejszych zespołów i piłkarzy świata w telewizji. słowem, dzięki dyfuzji kulturowej z salonów na ciemne zaulłki i zad,pia świata.

poziom MŚ nie wzrośnie od tych 48 zespołów. spadnie tylko, bo realni faworyci, czyli ci sami co zwykle, będą mieli labę w fazie grupowej i za chiny ludowe nie będą się wysilać, a poojedynki Bangladesz-Kongo nikogo nie obejdą, więc nikt tego nie będzie oglądał, nawet Bangladesz razem z Kongo, tak jak ja, niestety Polak, nie oglądałbym meczu Polska-Kongo, bo to strata czasu.

typki z Fifki bajerują frajerstwo z krajów 3 świata i tyle. 48 zespołów ! wow, teraz i my się załapiemy, a przynajmniej dosdtaniemy większe na to szanse ! co za bzdury.

cięzar rozwoju piłki i robienia jej dobrej reklamy, spoczywa wyłącznie na klubach. Reprezentacje grają tylko o wynik, nie zależy im na pięknej grze, na bazei fanów, na zainteresowaniu reklamodawców, na BRAND. mają to w nosie. Kibic narodowy też ma to w nosie, bo woli wygrać po nędznej grze niż zremisować w porywającym stylu.

dlatego reprezentactyjna piłka to nie jest miejsce rozwoju futbolu. Tutaj trenują same trenerskie popychadła, które są za słabe na kluby, bo nie umieją tworzyć widowisk, a jednocześnie strach im d.pę ściska,że słaby wynik oznacza wypadunek i koniec pensji od związku. Więc trenują tak, żeby nie przegrać, a nie tak, żeby wygrać.

Fernando Santos z Portugalii czy Adam nawałka z Polski, to dobitne przykłady tej beznadziei. wygrywają, ale gdyby ktoś miał płacić za oglądanie meczów ich drużyn, to prędzej wybrałby oglądanie mistrzostw świata we wstrzymywaniu oddechu. Taka to atrakcja.

Piłka rep. to słabizna w porównaniu z klubową, a MŚ na 48 zespołów tylko pogłębiają ten stan rzeczy. Jeszczze więćej meczów w których 1-0 to wynik marzen, w których lepiej nie strzelić niż stracić, w których obrona jest po to, żeby nie stracic, a nie żeby wyprowadzić i strzelić.

pajace z FIFki robią was w bambo, a wy dyskutejecie serio, czy to dobrze że 48, czy mozę lepiej 32... nawet 16, to by było źle , bo jak celem staje się sam suchy wynik, to szansa na widowisko jest zerowa.

Kiedyś mozę to przechodziło, chociaż głównie z powodów kuriozalnych, ot jakiś idol karnego walnął nad poprzeczką albo sstadion zalało i Niemiec Polaka wykiszkował.


dzisiaj futbol klubowy jest tak atrakcyjny i silny, że reprezentacyjny wygląda jak gorszy jego brat, a nawet brachol, ba - siostra z drewnianą nogą.

16, 32, 48, 64. wszystko to tylko cyferki. Piłka rep jets po prostu marnej jakości.

A najlepsze,ze świetnie zarabiające w klubach towarzystwo nawet nie udaje, ze mu zalezy na tych wygranych w mŚ czy ME. Messi już chciał się wyreklamwoać z rep Argentyny, ale kibice zarzucili go falą listow i dał się przebłagać.

chciał odpuścić, bo się załamał ? Messi ? nie, chciał odpuścić, bo ma dosyć gry za friko w meczach, które są dla niego bezwartościowe, bo się w nich nie rozwija jako piłkarz, nie są dla niego żądnym wyzwaniem, są przypadkowe, choćby z powodu tego,że rep zespoły tworzą zlepek grajków bez chemii i zgrania.

czy ktoś sądzi,ze diva z MET znajduje dziką radośc i motywację w uświetnianiu swoim głosem otwarcia domu kultury w In The Middle Of Nowhere city ?
-
2017/01/14 20:09:51
Popadamy w pewną schizofrenię: w piłce klubowej domagamy się odejścia od elitarności na rzecz powszechności (LM), a w reprezentacyjnej domagamy się elitarności, gdy pojawił się sygnał o upowszechnieniu (48 drużyn w mś). Trochę to dziwaczne, no nie?
Piłka reprezentacyjna wyrównuje poziom. W tym zakresie jest przeciwieństwem piłki klubowej, której poziom zdecydowanie się rozjeżdża. W piłce reprezentacyjnej pieniądze jeszcze nie grają. W klubowej - i owszem.
Fajno, że Legia zremisowała z Realem, ale Legii już nie ma w LM, a skład dalszych rozgrywek jest wielce przewidywalny. W piłce reprezentacyjnej mistrz Europy wygrywa z Polską w rzutach karnych, która to Polska wygrywa wcześniej w rzutach karnych ze Szwajcarią. Kluby polskie, walijskie czy islandzkie w Europie nie istnieją, a reprezentacje zaprezentowały się świetnie. Różnica pomiędzy najlepszymi klubami europejskimi a afrykańskimi czy azjatyckimi jest jeszcze większa. W konfrontacjach reprezentacji różnie bywa.
Nawet żyjącym w bogactwie gwiazdom piłki klubowej trudno odmówić zaangażowania, gdy ubierają koszulkę reprezentacji.
Choćby z tych względów 48 drużyn w mś to dobry pomysł. O poziom jestem spokojny.
Pojawia się tylko jeden problem: stanowczych decyzji FIFA w oddzieleniu sezonu reprezentacyjnego od klubowego, ale to już temat na inną dyskusję.
-
2017/01/15 13:29:24
"popadamy w schizofrenie"

być moze "wy" popadacie.
ja nie.

dla mnie, czy ME, czy MS czy LM, powinny być turniejami elitarnymi, a nie zbiegowiskiem wszystkich, którzy dobrze zaśpiewali u cioci na imieninach.

jest przecież instytucja eliminacji, startuje w nich cała masa zespołów. To tam należy zadbać o to, by do finałowych rozgrywek nie docierali przypadkowi uczestnicy.

"pilka nozna wyrownuje poziom"

what ?
co wyrównuje ? jak wyrównuje ?
gdzie ?

na MŚ ? na ME ?
to są imprezy raz na 4 lata i góra na 7 meczów dla pojedynczego teamu.

jaki ma dzisiaj wpływ piłka reprezentacyjna na piłkę światową ?
żaden.
ot, na ME mŚ czy copa America może się pokazać parę talentów z drugiego szeregu, i może jakiś większy klub da im szansę, aczkolwiek - gdzie dzisiaj są te sensacyjne gwiazdy ostatniego Euro ?

piłka reprezentacyjna jest piłką w dużej mierze rozgrywaną na zasadach amatorskich, czyli bez kasy. Owszem, kadry dostają jakieś pieniądze do podziału, ale przy zarobkach nawet średniej klasy piłkarzy w klubach, to jest gotówka starczająca na dwie dobre kolacje w porządnym lokalu.

dlatego jest tyle niespodzianek, bo nagle wyrównują się motywacje. ci najlepsi grają za friko, więc inspiracja im spada, skłonnośc do poświęcenia i waleczność również. A jak tego nie ma na 100 %, to jakośc techniczna również się obniża. to pozwala "wyrównywać poziom", bo wtedy potentaci są "do złapania" dla tych słabszyhc teamów a';la Islandia, Polska, Walia czy coś w tym guście.Owszem, są wyjątki, Gareth Bale podczas Euro harował za trzech, niemniej - wiadomo, że gdyby kilka silniejszych zespołów miało determinację, to dzielni Walijczycy wysoko by nie podskoczyli.

to takzę m.in przykład Brazylii i Argentyny z ostatnich lat. Argentyna owszsem dotarła do finału MŚ, ale w jakim składzie ? właśnie, bez tych gwiazd ofensywy, który kiedyś zapychane były jej zestawienia, co kończyło się zawsze klapa. Osiągnęła to głównie za pomocą mniej znanych i eksponowanych zawodników, tworzących solidny supporting cast dla Messiego. zaś Brazylia ma wielu świetnie opłacanych w Europie graczy, którzy już rozumieją róznicę między grą za pieniądze, a grą bez nich. zawodowiec doskonale wie, kiedy dać z siebie 100%, a kiedy 70 i to tak, żeby nikt się nie kapnął że nie chodzi o słabszą formę, kłopoty ze zdrowiem czy inne bzdety, ale o to, ze po prostu nie ma ochoty wypruwać sobie żył dla hymnu, flagi i paru bezrobotnych frustratów, którzy chcą się poczuć dowartościowani tym, że kadra wygrywa mecz.

"gwiazdom trudno odmowic zaangazowania"

baju baju. są wyjątki, jak wspomniany Bale, jak Lewandowski na ME, ale gros tzw gwiazd zwyczajnie przechodzi obok gry w ME czy MŚ. "zmęczenie sezonem", tłumaczą się i towarzystwo to kupuje bez zastrzezeń.W istocie, ani specjalnie do tych zawodów nie trenują, ani nie mają max motywacji [ a zawodowiec też człowiek, jak nie ma nastawienia odpowiedniego, to wyżej d.. nie podskoczy], ani nie chcą się nadmiernie produkować.

"o poziom jestem spokojny"

że wysoki będzie ? litości... gdzie pan żyjesz ? na jakim świecie ? poziom MŚ czy ME to od wielu lat ruina w porównaniu z LM i czołowymi ligami europejskimi.

"sezon reprezentacyjny i sezon klubowy"

gdyby mozna było to harmonijnie połącxzyć, to już by znaleziono złoty środek.A nie znaleziono, bo on nie istnieje. W klubach gra się od września do maja, z przerwą tu i ówdzie, a przygotowania do nowego sezonu ruszają już w końcu lipca, kiedy czołowe teamy rozgrywają pokazówki i turnieje w Azji, Ameryce i gdzie popadnie, za grubą kasę.

myślisz, ze ktoś zrezygnuje z tej kasy i z takiego układu sezonu klubowego, żeby grać w kadrze za czapkę śliwek ?

sądze, ze ciagle zbyt wielu ludzi nie odrożnia amatorki od profi. Amatorka to darmocha i suchy wynik. Profi to kasa i widowisko. Dopóki tej róznicy towarzystwio nie zrozumie, dopóty nie będzie w stanie sensownie rozmawiać o piłce nożnej, jej przyszłości i sensie jako dyscypliny zawodowego sportu w świecie XXI wieku.
-
2017/01/15 13:37:06
PS : imo, gros zawodowców nie miałoby nic przeciwko dyrektywie, która ustala iż kadry narodowe stanowią amatorscy piłkarze, grający za friko, pro publico bono.

takie eliminacje do kadry narodowej byłyby dopiero wydarzeniem.Kążdy moze się zgłosić, następuje ogolnonardowowa selekcja, potem przygotowaania itd.

problem jest z tym, czy MŚ w takiej formule nadal miałyby sponsorów, bo poziom gry obniżyłby się już znacznie poniżej tego przeciętnego jaki mamy teraz ?

ale z drugiej strony, mecze amatorów w ramach MŚ, mogłyby być świeżą atrakcją przyciągającą nowych widzów.

ergo : proponuję FIFce zainwestować więćej kasy w MŚ kobiet. umieją grać, nie istnieje klubowa piłka kobieca, a zatem cały talent i motywację skupiają właśnie takie impreszy jak MŚ>

ja bym nawet proponował, by jejmoście grały te MŚ co roku, albo co 2 lata góra. Poziom się podniesie, bo to co podnosi poziom, to konkurencyjnośc na wysokim level, kibice zaczną chętniej oglądać, a sponsorzy zoruientują się, ze to towar chodliwy.

własnie, konkurencyjnośc na wysokim poziomie, to jest gwarant postępu, a nie konkurencyjnośc na zasadzie : taka chała, że nawet Polska z Islandią awansują do 1/4 turnieju. To nie jest konkurencyjnośc, to dowód na to, ze jej nie ma albo jest, lecz sztuczna i nieprzekładająca się na podniesienie poziomu futbolu na świecie.
-
2017/01/15 13:39:41
w piłce klubowej domagamy się odejścia od elitarności na rzecz powszechności (LM), a w reprezentacyjnej domagamy się elitarności, gdy pojawił się sygnał o upowszechnieniu (48 drużyn w mś)

No więc nie. Jeśli mogę zauważyć, to Twoja analogia miałaby rację bytu gdybyśmy robili MŚ na 64 drużyny z możliwością wystawiania drugich i trzecich zespołów przez najsilniejsze państwa.
-
2017/01/15 20:32:18
@bartoszcze
A jaką ja "analogię" stosuję?
Zauważam schizofrenię: w LM domagamy się (my, polscy kibice), żeby startowali sami mistrzowie, chociaż różnica poziomów pomiędzy mistrzem Polski a trzecią drużyną ligi hiszpańskiej jest ogromna, a w MŚ buntujemy się przeciwko startowi 48 drużyn, chociaż różnica poziomu gry pomiędzy trzecią drużyną Europy a najlepszym zespołem Afryki czy Azji jest stosunkowo niewielka.
Tu nie ma żadnej "analogii". Jest tylko schizofrenia.