Blog > Komentarze do wpisu

Wściekłość i byk

Tydzień temu pisałem o skrajnie znienawidzonym piłkarzu, a teraz napisałem – tak się złożyło – o skrajnie znienawidzonym klubie. Klubie, który przedwczoraj nie istniał, wczoraj zadebiutował w Bundeslidze, a dzisiaj został jej współliderem. Felieton do poniedziałkowej „Gazety” przeczytacie tutaj.

niedziela, 06 listopada 2016, rafal.stec
Tagi: bundesliga
Komentarze
2016/11/06 20:51:33
Nie wiem, co się ludziom nie podoba. Taki Kroenke, czy inni Glazerowie zainwestowali w kluby, żeby ciągnąć z nich pieniądze, a Mateschitz zarabia gdzie indziej, w klubie daje zaś przykład profesjonalnego zarządzania. Że brak tradycji - każda tradycja musi się kiedyś narodzić. Zachowując proporcje - w Polsce Termalica chyba nie jest znienawidzona.
-
2016/11/06 22:00:06
A mi tam się podoba że właśnie w Leipzig zainwestowali, a nie w jakąś Borussię czy inny Werder. Czemu kluby z dużymi nazwami mają mieć monopol na inwestycje miliarderów? O wiele fajniej jest jak do renomowanych klubów dołączą nowe siły.

Oczywiście dobrze że na przykład we Włoszech Chińczycy pompują dużą kasę (lub zaraz będą) w mediolańskie kluby które w skali historycznej są gigantami europejskiej piłki. Ale brakuje mi takiej Parmy z lat 90. Mały klubik który nagle gra kto wie czy najciekawszą piłkę na Starym Kontynencie. Super to było, a wiadomo że kasa była czynnikiem decydującym. Jak się skończyła to i skończyła się wielka Parma. Wielka szkoda że Leicester City podzieli los Blackburn Rovers i będzie chwilowym wybrykiem na angielskiej scenie.

A niemieckiego oburzenia nie rozumiem. Przecież tylko i wyłącznie dlatego że Bayern jest mega bogaty jest tak silny i ma przewagę nad konkurencją. Ok ma świetną szkółkę, wypracowane schematy działania, siatkę scoutów, doskonałą organizację. Ale zabierzcie im przewagę finansową i szybko spadną na poziom Leverkusen. Jak ktoś ma im rzucić wyzwanie jak nie poprzez rzucenie rękawicy finansowej. Borussia próbowała iść inną drogą wiedząc że finansowo nie dorównają Bawarczykom i co? Stracili w najlepszym okresie Goetze, Lewego, Hummelsa. Pewnie straciliby i Reusa jakby nie to że ciągle kontuzjowany i się nie opłaca go kupować. Bez równowagi finansowej są w stanie rzucić poważne wyzwanie raz na czas.

A więc... Naprzód Leipzig :)
-
2016/11/06 23:20:09
Też nie bardzo wiem o co chodzi w tej krytyce RB.
To inny pomysł na finansowanie piłki. Chociaż i tu można mieć wątpliwości, czy inny. Jedyna różnica, to uzależnienie Lipska od jednego źródła przychodów, a nie kilku. Może i uzależnienie jest silniejsze od jednego źródła decyzji, ale przy okazji nie ma mimikry, gry w pozory, co czyści procedury decyzyjne, uniezależnia od różnej maści działaczy, którzy często pod pozorem dobra piłki realizują swoje własne przyziemne interesy.
Uzależnienie od kibiców też ma swoje parszywe strony dobitnie wyrażane w haśle: - "..... to my!" i pozorowaną klubową walką z kibolstwem.
Termalica to nie jedyny rodzimy przykład. Wcześniej był Groclin Drzymały.
Chyba nie sposób inwestowania w piłkę jest najważniejszy, ale produkt jaki otrzymujemy. W przypadku RB można mieć zastrzeżenia do braku szkolenia młodzieży, ale budowanie drużyny w oparciu nie o gwiazdy, ale o piłkarzy bez wielkich nazwisk może się podobać.
-
2016/11/08 10:05:47
Zabawne: kibice niemieckich klubów dają sobie prawo do decydowania, ile pieniędzy może zainwestować (albo "przejeść" - jak kto woli) akcjonariusz klubu z Lipska. Ukradł? Oszukał kogokolwiek? Nieuczciwie "załatwił" sobie awans? Nic z tych rzeczy.
"Tradycja"? A co to ma wspólnego ze sportową rywalizacją?
Nie podoba mi się kierunek, w którym zmierza światowa piłka klubowa. To nie RB czyni tę piłkę "plastikową". Czynią to Reale, Barcelony, Manchestery, Chelsea'y, Milany i Juventusy, czyli wielkie pieniądze. I co z tego, że mi się to nie podoba? Podoba się to miliardom ludzi, więc moje "niepodobanie" byłoby co najwyżej "głosem wołającego na (pustyni) puszczy", głosem bez znaczenia.
Jestem świadkiem upadku wielu "tradycji". Zamiast PEMK wprowadzono "plastikową" LM (przyznaję: początkowo była jedynie reformatorska; plastikowa stała się później, gdy dopuszczono wicemistrzów silnych lig). Zamiast PZP i PUEFA wprowadzono "plastikową" LE. I co? I nic. Tego nie da się już zatrzymać. A będzie jeszcze bardziej "plastikowo".
Jeden bogacz zafunduje sobie rakietę kosmiczną, a drugi bogacz zafunduje sobie klub RB. Jego pieniądze - jego wola. Jeśli będzie konsekwentny w wydawaniu pieniędzy, to wcześniej czy później RB "obrośnie" kibicami. Bo dlaczego miałoby być inaczej? Wcześniej czy później kibice emocjonalnie zwiążą się z tym klubem. Jeśli klub będzie wygrywał...
--------------------------------------------------
Kiedyś kilku zapaleńców postanowiło odbudować siatkówkę w Rzeszowie. Była "tradycja" i ... ani grosza. Krok po kroku odbudowywano. Szukano finansowego wsparcia wśród miejscowych biznesmenów. To nie było tak, że Adam Góral rzucił walizkę pieniędzy. Góral powiedział: "Pracujcie. Będę Wam pomagał". Krok po kroku (w miarę wzrostu sportowej klasy) wsparcie finansowe rosło. "Resovia" przekształciła się w "Asseco Resovię". W siatkówce jest ewenementem na skalę światową: od lat ma sprzedane 100% karnetów w nie najmniejszej (ok. 4500 miejsc) hali. A karnety są najdroższe w Polsce.
W pewnym momencie doszło do "zawirowania". Z formalnych względów, a może nawet "pod formalnym pretekstem", z nazwy klubu miała zniknąć "Resovia". Miało zostać samo "Asseco".
Rzeszów nie jest miastem "światowym", a siatkówka klubowa nie jest na tyle "głośna w świecie", by rozgorzała ogólnoświatowa czy tylko ogólnopolska dyskusja na temat zderzenia tradycji ze współczesnymi oczekiwaniami sponsorów, ale w Rzeszowie to była bardzo głośna dyskusja. Co by było, gdyby zostało samo "Asseco"? Czy z dnia na dzień ten sam klub (ta sama spółka akcyjna) stałaby się "plastikowa"? Co by było, gdyby została sama tradycja (czyli "Resovia"), a Asseco zaprzestało sponsorowania? Niby kibice to 1/4 budżetu (czyli pieniądze na przyzwoity sportowo klub), ale ilu z nich by zostało, gdyby Resovia grała na poziomie środka tabeli?
Niebezpieczeństwo zostało zażegnane. Kibice, szanując "Asseco", nadal kibicują "Resovii". Czy problem kiedyś wróci? Przecież nic w życiu nie jest dane raz na zawsze.
-------------------------------------------
"Tradycja" a plastikowość" - to trudny problem. Zwycięży "plastikowość" (Real też stał się "plastikowy"), bo to wybierze "konsument", czyli kibic.
Asseco sponsoruje, bo siatkówka nie robi nic, żeby stać się sportem dochodowym.
RB inwestuje, bo piłka jest dochodowa. Nie jest to (ze społecznego punktu widzenia) inwestycja zasługująca na jakiekolwiek potępienie czy nawet krytykę.
A że konkurencji się to nie podoba... Oligopolistom rzadko kiedy podoba się ktoś, kto oligopol rozbija lub choćby narusza. Jakoś nie chce mi się stawać po ich stronie.
-
2016/11/08 14:10:58
@repres1

'plastikową piłką" nazwyasz najlepszą piłkę na świecie ?

naprawdę, chciałbyś wrócić do czasów, w których grany był PEMK ?
dzisiaj to niemożliwe i nie do zaakceptowania.
co to za najwyższe rangą rozgrywki, w których nie ma Realu albo Barcelony, ale jest np. mistrz Szkocji, Szwecji czy Danii ? Przecież to niepoważne w dzisiejszym świecie piłkarskim.

piłka ma na siebei zarabiac. powrót do gry pro publico bono jest niemożliwy. nie wiem, jaki jest sens w ciągłym nawracaniu do tego wątku ? nowy układ mediów, globalnej rozrywki, informatyzacja i globalizacja przekazu, telewizje satelitarne, internet... w takim świecie piłka nie może być inna niż jest. Nie ma sensu na to narzekac. Co takiego lepszego miałby wnieśc ten romantyzm sprzed 3 dekad ?

dzisiaj PEMK z 90 % meczów słonia przeciwko mrówce, to przepis na dewaluację piłki nożnej na świecie. piłka rozwija się także dzięki istnieniu konglomeratów gwiazd, piłkarskich firm, koncernów, marek. Nic tak nie pobudza wyobraźni widowni, młodych ludzi, nic tak nie podbija ambicji dzisiejszych 9-latków, z których wyrosną nowe pokolenia wybitnych graczy. czym chciałbyś ich zachęcić do futbolu ?

"drugi bogacz zafunduje sobie klub"

I dobrze. w AMeryce nikt nie narzeka, że w NFL, NBA, NHL czy MLB jest tylko po 30 klubów, które "bogacze sobie zafundowali". Ligi się kręcą, dają zysk, ludzie mają frajdę z doskonałego poziomu i jakości rozgrywek, a na popularności main league pasą się także ligi lokalne, równie chętnie oglądane, bo popularność najlepszego sortu rozgrywke promieniuje na całą dyscyplinę sportu.

nikt tam nie narzeka.
dlaczego w Europie miałby ktoś narzekać na podobny układ [dotąd nie sformalizowany, ale wg mnie, to tylko kwestia czasu] ?
-
2016/11/08 14:28:06
co złego w tym, że istnieje centrum i przedmieścia ? do centrum idziesz na zakupy, a grilla możesz odpalić w ogródku z sąsiadami. piłka nożna, jej układ, jest dzisiaj taki, jak samo życie.

nie czytałem artykułu o RB Lipsk, ale jasno widać, że pieniądze dają jakośc. Co w tym negatywnego ? Atrakcyjna oferta dla kibiców bez pieniędzy ? gdzie to jest możliwe ?

chcesz przyciągnąc widzów, dać im dobry spektakl - musisz zainwestować. Bez pieniędzy nie da się tego zrobić. Po co utyskiwać nad oczywistościami, które wynikają z zasady rozwoju wszelkich rodzajów rozrywki ? nawet bracia Coen potzrebują pieniędzy na swoje filmy. Czy to robi z ich kina 'plastik" ?

a kibice w Bundeslidze mają frajdę jak kraj długi i szeroki, bo nagle krezusowi z Monachium wyrósł niepozorny konkurent. MOże na chwilę, moze zaraz się zadławi, ale po raz pierwszy od 4-5 lat liga nie jest podwórkiem na których jeden strongman ustawia po kątach 17 anorektyków.

trzeba mieć logistykę, żeby zapewnić poziom pracy i przebiegu przygotowań, trzeba mieć porządne pensje dla graczy, by ich zmotywować do wysiłku i koncentracji, trzeba mieć atrakcjna ofertę dla kibiców przyhcodzących na stadion, by zwabić ich na trybuny, trzeba mieć za co przebić się do mediów itd. - pieniądze są we wszsytkim, co dzisiaj stanowi o jakości futbolu.

to jest "plastikowość", która 'zwycięży" ?

a jaka jest alternatywna rzeczywistość ?

przecież każdy może zrezygnować z oglądania LM, chodzenia na stadion pierwszej ligi [nawet w POlsce róznica między ligą zawodową za pieniądze, a okręgową za darmo jest kolosalna], kupowania gadżetów światowych gwiazd, czytania artykułów i opisów meczów z najlepszych lig świata...

proszę bardzo, można kibicować lokalnej drużynie, można kibicować chłopcom i dziewczynkom na Orlikach. tam się gra za friko i dla samej piłki.

Trzeba popierać słowa czynem.

a jesli się psioczy, ale ogląda i czyta o LM, gwiaazdach świat. piłki, Realach, Barcelonach, a nawet komentuje biznesowy charakter sukcesu RB Lipsk, to trzeba jednak przyznać się do pewnej obłudy :]

jest to postawa sytego konsumenta, który patrzy na fantastycznie przyrządzonego kotleta z najlepszego miesa, krzywi się i wzdycha : jak ja bym chciał, żeby nie istniały restauracje podobne do tej w której teraz nad kotletem siedzę, i żeby nie podawano tych urągających przyzwoitości kotletów ! żeby zamiast nich był świezo zerwany szczw doprawiony mirabelkami z nasypu kolejowego, bo to by przypomniało te wspaniałe nostalgiczne czasy wielkiego głodu, za których ludzi byli lepsi i świat piękniejszy.

ciekawe co na to ten chłopiec z jakiegoś kraju bliskowchodniego, który z opakowania po butelkach zrobił sobie koszulkę Messiego. ciekawe, czy on, i jemu podobna rzesza ludzi, też ma powyżej uszu tej "plastikowej" LM, takiego samego Realu i już powoli tracącego sympatię, bo przecież posługującego się mamoną, Rb Lipsk ?

mnie się jednak wydaje, że oni chętnie by się z tobą zamienili miejscami. I stawiam 10 do 1, że gdyby padło 'sprawdzam,', bo ty byś im nigdy tego miejsca nie odstąpił. Nie zrezygnowałbyś z nieograniczonego dostepu do "plastiku" i nie przerzuciłbyś się na oglądanie meczów lokalnej ligi w Iraku czy Sudanie, których o plastikowośc jako żywo posądzić nie można.
-
2016/11/08 19:23:02
@s.p.p.
Mam prośbę: zanim zaczniesz odpowiadać, przeczytaj tekst, na który odpowiadasz. Warto.
No chyba, że masz potrzebę pisania dla samego pisania.
Warto również przeczytać felieton Rafała, bo mój tekst nie jest odrębnym tekstem. Jest pewną odpowiedzią na problemy przedstawione w felietonie.
Dyskutujesz ze mną jakbym był przeciwny drużynie z Lipska. Nie jestem. Wręcz biorę ją w obronę.
--------------------------------------------------------
Przykłady lig amerykańskich, które podałeś, mają się nijak do problemu "plastikowej" piłki nożnej. Tam (w USA) pojęli coś, czego piłka nożna jeszcze nie pojęła: istotą ligi jest wyrównywanie szans. Tamtejsi działacze myślą kategoriami całej ligi. Nie kierują się partykularnym interesem "swojego" klubu. To dla europejskiej piłki jest myśleniem "z innej planety". Zostawmy "amerykański schemat", bo on dla tej dyskusji jest mało przydatny. Może za jakieś 30 lat...
--------------------------------------------------------
Na czym polega "plastikowość" Realu i dlaczego piłka nożna w obecnym wydaniu jawi mi się jako "plastikowa"? Odpowiem.
Tym, co napiszę, nie mam zamiaru dotknąć kogokolwiek.
Gdy czytam, że "Real ma miliony kibiców w Azji", nieodparcie do głowy przychodzi mi polskie porzekadło: "Konie kują, a żaba nogę podstawia". Mój kuzyn z USA był dziwolągiem, bo jako nowojorczyk kibicował (w latach 80-ych; nie wiem jak jest dziś) drużynie Dallas Cowboys. Nie o takich dziwaków mi chodzi. Chodzi o te miliony, które z Realem nic nie łączy. Kibicowałem Liverpoolowi, gdy grał tam Dudek. Przynajmniej on łączył mnie z tym klubem. Dziś kibicowałbym nie klubowi, ale jakiejś cyrkowej trupie. Owszem, to trupa na najwyższym światowym poziomie, ale to tylko cyrkowa trupa, a nie klub.
Nie tęsknię za PEMK, bo wiem, że byłaby to tęsknota za konnymi tramwajami: może i romantyczne, ale niepraktyczne. Za czym tęsknię? Za europejskim spojrzeniem na piłkę, na jej rozwój. Nie "hiszpańskim", nie "angielskim", nie "włoskim", ale "europejskim". Coś, co w USA było łatwiejsze (tam nikt nie urządzał NFL po "nowojorsku" czy "kalifornijsku"), w Europie (z samej natury Europy) jest trudne, ale:
1. możliwe,
2. byłoby o wiele barwniej i (patrząc dalekowzrocznie) bardziej bogato.
Dziś jestem świadkiem zapadania "żelaznej kurtyny" w piłce nożnej. Reale i Manchestery stają się dla wielkiej rzeszy Europejczyków tworami sztucznymi, dalekimi, z którymi nic tej rzeszy Europejczyków nie połączy. Jest podziw, ale nic więcej.
-
2016/11/08 19:26:49
Dawno nie pisałem, ale mam dość straszenia Superligą. Więc w końcu wypociłem:
pilkapl.blox.pl/2016/11/Chce-superligi-Na-pohybel-bogaczom.html

Naprawdę już nawet półfinał LM mnie nudzi. Coś się popsuło.

Ok. W tym roku przeżywam. Po 3:3 nie mogłem zasnąć, choć Legii z zasady nie lubię. Ale gdy słucham wyrzutów, że Bayern chce być zawsze rozstawiony po wyjściu z grupy ???? Ehhhh.....
-
2016/11/08 22:52:30
A czy to przypadkiem nie jest fragment jakiejś ogólnej niechęci do tego akurat koncernu? Bo w F1 też nie cieszy się on sympatią.

Ciekawe jak odbierano by go w Polsce - w lidze Groclinów, Amic i Termalic-BrukBetów :)
-
2016/11/09 03:22:17
Nie możemy porównywać europejskiej piłki do lig zawodowych w USA, choćby takiej NBA. W piłce nożnej w Europie rządzi pieniądz. Real albo Barcelona są w stanie zapłacić 30 mln za piłkarza, który będzie grzał ostatnie miejsce na ławce. Gdy w jakimś słabszym zespole pojawi się jakiś błyskotliwy piłkarz bardzo szybko zostaje "przechwycony" przez potentata i różnica pomiędzy najbogatszymi a resztą stawki się powiększa.

Jak to się ma do zasad w NBA. Tam najsłabsze zespoły mają największe szanse na czołowy wybór w drafcie, czyli pozyskanie potencjalnej gwiazdy. Ponadto mamy tzw. salary cup, limit płacowy, którego przekraczanie wiąże się z koniecznością płacenia specjalnego podatku. Wszystko po to, żeby uniknąć przesadnego nagromadzenia talentu w jednym zespole. Ostatnio transfer Duranta trochę zachwiał równowagą w lidze, ale to wciąż nie to, co dzieje się w Europie. Warriors stać na 4 gwiazdy. Gdyby grali na warunkach europejskich mieliby gwiazdy, albo przynajmniej świetnych zawodników na ławce i trybunach (bo nie mieściliby się w składzie).
-
2016/11/09 15:42:14
@repres1

tekstu R Steca nie czytałem, bo nie miałem możliwości.

twój tekst przeczytałem, a jesli moje komentarze do jego tez ci nie odpowiadają, to mozę przyczyną nie jest to, ze źle je odczytałem, ale że sam źle je sformułowałeś ?

"tamtejsi dzialacze mysla kategoriami calej ligi"

jak będzie superliga w Europie, to zapewne będzie podobnie. a na razie mamy ligi krajowe, w których "myślenie kategoriami całej ligi' na czym ma polegać ?NA tym, że jeden silny ma na siebie nakładać ograniczenia, żeby słabiacy mogli z nim rywalizować ? i kto ma na tym skorzystać ?

"kibicowalem Liverpoolowi gdy gral tam Dudek. Dzis kibicowalbym jakiejs cyrkowej trupie"

to twoje odczucia, trudno z czymś takim polemizować.
Liverpool, i każdy inny renomowany klub zawodowy, ma w statucie zarabianie kasy, walkę o tytuły i zadowalanie gustów widza, bo to on płaci za bilety, to dla niego telewizje płacą miliardy za możliwość pokazywania meczów.

ciebie musi z klubem łąćzyć jakąs więź, pt "Dudek". inni tego nie potrzebują. wystarczy im że dany klub prezentuje świetną piłkę i dobrze się ogląda jego mecze. czy to nadal kibicowanie ? jaka jest definicja kibicowania ? I jakie to jeszcze dziś ma znaczenie ?

gdzie tutaj "plastik' ?
tour po Azji, to 'plastik" ?
mecze sparingowe są w każdym sporcie.
tenisiści grają pokazowe, koszykarze z NBA jeżdzą po świecie, NFL w Londynie itd. To po prostu zachowanie zgodne z duchem czasu, w którym sport jest rozrywką i biznesnem globalnym. promocja, marketing i reklama są tak naturalne, jak to że mecz piłki nożnej trwa 90 minut. naturalna rzecz, a ty się dziwisz jak szpak Marceli światu.

z twoimi naiwnymi opiniami polemizować równie trudno, jak z miłośnikiem wypraw konnych o zdobyczach motoryzacji i przemysłu lotniczego pozwalajacych pokonywać wielkie odległości nie w tydzień na końskim grzbiecie, a w dwie godziny w fotelu.

"tesknie za europejskim spojrzeniem na pilke"

czyli jakim ?

"Reale i Manchestery twory sztuczne"

z jakiego powodu ?

"tylko podziw"

no to równie dobrze można narzekać, ze kiedyś w Anglii piłkarze pili po meczu piwo z kibicami, a dzisiaj nie piją, tylko odjeżdzają ferrari do domu i to w towarzystwie ochroniarza.

ja nie mam potrzeby zblatowania z piłkarskimi klubami, nie muszę mieć"Dudka" żeby podobała mi się jakaś drfużyna, jej sposób gry i zaangażowanie.

sądzę, że większość kibiców traktuje piłkę i inne sporty własnie tak : jak rozrywkę. mecz się zaczyna, włączam tv, mecz się kończy - wyłączam. a dzieciarnia idolizuje Messiego tak czy owak, taki przywilej dzieciństwa. Messi jest jak bohater z komiksu, jest równie nierzeczywisty.

człowiek dorosły wyrasta już z takich katefgorii postrzefgania sportu i jego uczestników. Wie jak to wygląda, jak sport zawsze wyglądał, wie że to zabawa, kasa i showbiz, i tak trzeba to traktowac. rozliczać towarzystwo z produktu który daje, ale nie przypisywać tej całej rzeczywistości przesadnyhc znaczeń. To oznacza zawsze infantylizm obserwatora. to rozrywka, tylko tyle. MOzna nawet to kochać, ale nie warto traktować zbyt poważnie. A ty, wg mnie, taki właśnie błąd popełniasz.

ostatecznie chodzi o to samo : ma być dobry mecz, dobra walka, wysoka technika itd. I o to wszystkim chodzić powinno, takzę kibicowi.

a kibicowanie... może po prostu zmieniły się jego definicje. Może te które ty ciagle uznajesz, są już anachroniczne i passe.

-
2016/11/09 15:48:08
@vince1987

a co z La Liga ?

narzekasz na przewagę realu i Barcelony, ale jednego nie bierzesz pod uwage.

dzięki tej Barcelonie i temu Realowi ta liga ma sens, a reszta klubów w ogóle prosperuje. myślisz, ze bez Barcy i Realu ktoś by chciał tę ligę pokazywać w telewizji,a jej kluby rywalizowałyby w LM albo LE ? bo ja barzo wątpię.

poszliby wszyscy z torbami.

tylko dzieki obecności Realu i Barcy w ogole istnieją i mają jakiś dochód, a La Liga może wystawić więcej klubów w pucharach.

a tobie dalej mało i jesczxe chcesz, zeby ten duet obciął sobie jedną rekę, żeby "wyrównać szanse ?

sądzisz,ze ta liga byłaby ciekawsza ? poza tym, jakie miałoby być to salary cap, żeby było równo ?

ile może wydać Granda albo iny Santander ? 10 mln e ? I co - Real i Barca które mogę wydać po 300 mln mają się ograniczyć do 10 mln, żeby Santander i Granada mogly mieć"równe szanse" ?
to absurd !

w Ameryce ligi tworzą zespoły o odpowiednim potencjale finansowym i dlatego tam salary cap ma sens, bo te 100 mln dolarów to dla wszystkich jest akceptowana kwota, a jednocześnie kwota wystarczająco wysoka, żeby i bogatsi byli usatysfakcjonowani, a nie tylko biedniejsi mieli 'równe szanse".

salary cap w piłce nożnej w Europie mozna wprowadzać w Superlidze, wtedy będzie to miało sens.

w krajowych ligach, jak podałem na przykładzie ligi hiszpańskiej, byłby to idiotyzm.
-
2016/11/09 20:51:25
@przecinek
Oczywiście nieprzeczytanie felietonu gospodarza bloga to nie grzech. Po co tylko wchodzić na stronę??? Ale dyskutowanie o czymś czego się nie przeczytało to przedszkole! I tak jak w przedszkolu brak wiedzy umożliwia formułowanie radykalnego poglądu, zajmowanie jedynie słusznego stanowiska.
"Messi nierzeczywisty" - nie wiadomo czy śmiać się, czy płakać, czy z głęboką troską pochylić się nad ciężkim przypadkiem psychiatrycznym. Jeżeli Messi jest dla Ciebie nierzeczywisty to nic dziwnego, że nie rozumiesz czym jest kibicowanie - sport, a czym oglądactwo szoła dla gawiedzi.
Właśnie o to bez względu na poglądy często w naszych dyskusjach chodzi... Doceniamy rolę mediów w umożliwieniu nam szerokiego dostępu do uczestnictwa w bieżących wydarzeniach sportowych, z niepokojem jednak obserwujemy tendencje do przekształcania sportu w telenowelę. Bo z punktu widzenia kasy mediom jest wszystko jedno czy zarabiają na transmisji np. meczu piłkarskiego czy relacji z pokazu majtek przez celebrytki na ściance. Chodzi o to żeby posadzić łykacza reklam "w fotelu" przed telewizorem!
-
2016/11/09 22:43:42
"Oczywiście nieprzeczytanie felietonu gospodarza bloga to nie grzech. Po co tylko wchodzić na stronę???"

Bo nie wszystkie artykuły na blogu są za paywallem?

"Ale dyskutowanie o czymś czego się nie przeczytało to przedszkole! I tak jak w przedszkolu brak wiedzy umożliwia formułowanie radykalnego poglądu, zajmowanie jedynie słusznego stanowiska. "

NO tak, bo jedynym dostępnym źródłem wiedzy na temat RB Lipsk jest artykuł Rafała.

"Bo z punktu widzenia kasy mediom jest wszystko jedno czy zarabiają na transmisji np. meczu piłkarskiego czy relacji z pokazu majtek przez celebrytki na ściance. Chodzi o to żeby posadzić łykacza reklam "w fotelu" przed telewizorem! "

Primo, co w tym złego? Secundo, niby na czym mediom ma zależeć, jak nie na kasie. Tertio, nie rozumiem tego oburzenia na "plastikowość" sportu. Piszesz "nie rozumiesz czym jest kibicowanie - sport, a czym oglądactwo szoła dla gawiedzi". Pomijając mentorski ton, którego nic z tego co piszesz nie uzasadnia, to nie każdy musi przypisywać sportowi inne wartości niż tylko rozrywkowe. Jednym sport, w szczególności piłka, umożliwia realizowanie jakiegoś trybalistycznego etosu; "my vs oni", itd., inni będą się doszukiwać się w sporcie jakichś wartości (nie wiem jakich), a jeszcze inni (np. ja), będą traktować sport jako czystą rozrywkę, niewiele różniąca się od filmu czy serialu.
-
2016/11/10 00:34:31
@leuthen
"Tertio, nie rozumiem tego oburzenia na "plastikowość" sportu". - Ja też. Wyraziłem ten pogląd we wcześniejszej wypowiedzi.
Moja wypowiedź, z którą polemizujesz jest tylko polemiką z tekstami na ten temat Przecinka. Wkurzyła mnie "nierzeczywistość Messiego" i jak zwykle sprowadzania wszystkiego do kasy. Jeżeli czegoś w mojej polemice zabrakło, to ograniczenie krytyki tylko do mediów.
Bez kasy nie byłoby współczesnego sportu na takim poziomie jaki jest obecnie... o czym wielokrotnie na blogu pisałem. Ale chyba nie powinniśmy zapominać, że ci którzy w sport angażują olbrzymie pieniądze (nie tylko media) niekoniecznie tylko z myślą o celach sportowych. Można to robić w taki sposób jak swego czasu właściciel Groclinu, chyba także Kolportera (mniej znam temat) czy dzisiaj Termaliki. RB też daje produkt sportowy wysokiej jakości.
Niestety obserwujemy również działania, kiedy inwestycje w sport podporządkowane są przede wszystkim celom biznesowym, pomnażaniu pieniędzy, a sport musi się im podporządkować... - np. mecze pokazowe (Wiem, wiem. Niektórzy twierdzą, że służą wyłącznie popularyzacji piłki nożnej.)
Myślę, że warto na to zwracać uwagę, żeby któregoś dnia nie obudzić się na widowni "pod kopułą gromu".
P.S.
Jeżeli uznałeś mój ton za mentorski jest mi przykro. Nie miałem takich intencji.
-
2016/11/10 01:47:01
@up
Nie wiem, dla mnie aspekt finansowy nie ma obecnie większego znaczenia. Kiedyś odczuwałem pewien niesmak na myśl o zarobkach piłkarzy, ale mi przeszło. A otoczki pozasportowej (szeroko rozumianej) niemal nie dostrzegam.
-
2016/11/10 13:29:59
@leuthen
Mi jakoś nie chce przejść. Ale jestem tylko małym zawistnym Polaczkiem :)
-
2016/11/10 15:33:58
@alp61

nie mam dostępu do tekstów umieszczanych poza blogiem albo sport.pl.

a dyskutowałem nie z tekstem, którego - jak lojalnie zastrzegłem - nie czytałem, ale z userem i tezami przez niego sformułowanymi.

co w okresleniu "nierzeczwisty Messi" nadaje się do "psychiatrii" ? rad bym się dowiedzieć, bo nie raczyłem tego uargumentowac, sądząc zapewne że odpowiednie mocne przyłożenie białym kaftanem wystarczy.

ofk, że Messi jest nierzeczywisty. rzeczywisty, to jest piłkarz którego możesz dotknąc, przybić piątkę, który mieszka w bloku obok. sportowiec z telewizji, który odgradza się od ciebie dziesiątkami ochroniarzy, murami swoich rezydencji i milionami dolarów zawsze będzie dla ciebie kosmitą. I dla gros kibiców. W Messim nie ma nic rzeczywistego. to postać jak z komiksu. Rzeczywistość to coś co znasz, rozumiesz i czego dotykasz. Reszta to wirtual i tak samo wirtualny jest Messi. nawet jak do neigo napiszesz, to odpowie ci sztab ludzi, którzy od tego są, żeby wysyłać autografy i pamiątki sportowe idola. on sam nawet tego nie robi. Jego realność polegająca na tym, że jest człowiekiem i kopie piłkę jest dla ciebie równie odległa i niedotykalna jak kratery na Księżycu.

"nie wiesz czym jest kibicowanie"

no - czym ?

"obserwujemy przeksztalcanie sportu w telenowele"

może ty to obserwujesz.
ja na pewno nie.

mnie interesuje dobry mecz. resztę zauważam z samego faktu istnienia takiej, a nie innej otoczki wokół sportu. Ale nie wnikam w nią, za duży już na to jestem,żeby idolizować piłkarza, wieszać plakaty, dociekać jak się wabi jego pies i narzeczona piłkarza wydała w ub miesiącu na torebki i buty.

taka otoczka istnieje, ale istnieje ona w każdej odmianie showbiznesu. Pudelki są wszędzie, tak jak Fakty i Supereexpresy oraz gale i Vivy. znak czasu. Nikt jednak nikomu nie każe tam zaglądać. można oglądać mecze i być tylko w tej formule zainteresowania sportem. Resztę można zauwazać, ale ignorować. może to twoja wina, że pchasz się tam, gdzie wiesz,ze nie będzie pachniało, tylko smród się rozejdzie.

wsiadaj na konika, przejedź się, zapłać, podziękuj, ale do stajni nie musisz chodzić i inhalować się mało wykwintymi aromatami. Jak wchodzisz, to na własne ryzyko i nie narzekaj później, że konik może i fajny, ale ta stajnia...

w ogóle, do czego ty pijesz ? do jakich czasów w futbolu ? Musisz zrozumieć, ze to ejst zawodowy sport, zawodowa piłka, zawodowy sport zaś tym się rózni od amatorskiego że chodzi w nim nie o frajdę, nie o "ideały', a o kasę.

tymczasem ty chciałbyś, żeby zawodowy sport był zawodowym, a jednocześnie reguły postepowania w nim były czysto amatorskie. żeby taki kopacz spod trzepaka jak ty [sam mówiłeś, że tam nasiąkałeś ideałami sportowymi, więc tylko ciebie cytuję] mógł się w tym wszystkim odnaleźć.

czego byś chciał ? powiedz, nie wstydź się. Żeby nie było pieniędzy w sporcie ? Albo żeby nadwyzkę oddawano na cele charytatywne ? Żeby piłkarze nie kupowali drogich aut, nie pokazywali się w reklamach, nie żenili z pustymi balonami, żeby wokół piłki nie istniały kroniki towarzyskie w poczytnych wśród gawiedzi "pudelkach" ? żeby piłkarze nie mieli wstępu do portali społecznościowych, by tam uprawiać autyoreklamę i wodolejstwo ? że by telewizje nie okraszały meczów reklamami ? co dalej ?

chciałbyś sprowadzić piłkę w ciemne rejony lat 30-tych ub wieku ?

nie ma powrotu do tamtych czasów w zawodowej piłce. Inny świat, inne środki komunikacji, inne media, inny kształt realiów.

w sumie, tak naprawdę nie mam pojęcia o co ci chodzi, pozaa tym że chciałbyś Wisłę kijem zawracać.

nie ma powrotu do telefonu na korbkę, nie ma powrotu do łażenia po ulicy w prześcieradle i nie ma powrotu do bicyklów. Nie w swiecie zawodowców od komunikacji, interesów i sportu.

-
2016/11/10 15:35:40
zbierz kolegów, badźcie sovbie jak grupa rekonstrukcyjna, ale po co narzekasz i piętnujesz zawodowy sport w XXI wieku ? nie lepiej pogodzić się z tym, że było minęło. fajnie jest tęsknić do tradycji ułańskich czy husarskich, ale denerwować się,ze dzisiejsze wojsko na koniach nie jeździ i skrzydeł sobie nie przypina, to jednak lekka paranoja.

-
2016/11/10 15:40:04
@leuthen

człowiek po prostu nie rozumie róznicy między zawodowym sportem, a amatorskim.

nie wie, co stanowi o tej roznicy i dlatego chodzi i biadoli.
zawodowy sport jest jak produkowanie boeingów, które w parę godzin oblecą cały świat. amatoeski sport to jest sklejanie papierowych modeli tych boeingów. taka jest róznica.

i on się zżyma, że do produkcji tych pierwszych trzeba mieć dużo pieniędzy, potem trzeba je zareklamować, potem sprzedać, a na końcu jeszcze - niech to diabli ! - na pokładzie mieć plastikowe stewardessy i jeszcze ludziom wyświetlać filmy w samolotowym kinie. Nie mówiac już o wygodnych fotelach, które są absolutnym plastikiem.

gośc zatrzymał się w latach przedwojennych. mentalnośc hibernatusa.
-
2016/11/10 19:05:48
@antropoid
W F1 przestał się cieszyć sympatią w epoce swojej dominacji, tak jak obecnie zespół trójramiennej gwiazdy. Przedtem nie pamiętam jakichś antypatii względem.
-
2016/11/10 19:22:35
@przecinek
Szkoda słów. Jak zwykle odwracasz kota ogonem.
Gdybyś uważnie czytał to byś zauważył, że podobnie jak dla leuthena pieniądze na mnie nie robią wrażenia. Pieniądze nie grają. Większe pozwalają tylko zbudować drużynę złożoną z lepszych jakościowo zawodników (niekoniecznie) i stworzyć im lepsze warunki do pracy, co jednak nie zawsze i nie w każdym meczu gwarantuje sportowy sukces. Dlatego też nie widzę nic złego w projekcie realizowanym przez RB czy Termalikę, które różni tylko skala.
Nie mają też emocji. Są tylko narzędziem do lepszej lub gorszej realizacji celów. I nie zawsze tylko sportowych, nawet jeżeli są w sport inwestowane. Często wydawane są po to, żeby je pomnożyć... - zrobić sobie dobrze. Dlatego mam wątpliwości czy np. w pomyśle na stworzenie elitarnej i zabetonowanej ligi europejskiej chodzi tylko o podniesienie poziomu rozgrywek, czy wyłącznie o zwiększenie dochodów przez najbogatszych.
Często też jest tak, że finansowane są jednocześnie różne cele... i sportowe i biznesowe. Tak jest z inwestycjami mediów, reklamodawców, biznesu. To normalne!
Problem pojawia się w momencie kiedy cele sportowe ustępują celom pozasportowym, wręcz są im podporządkowane. Wtedy zaczyna się przekształcanie sportu w "szoł dla gawiedzi", rywalizacja sportowa przestaje być ważna. No chyba, że za rywalizację sportową uznamy tarzanie się "cycatek" w błocie na ringu.
I o tej różnicy piszę w swoich komentarzach. Gdyby fascynowały mnie pieniądze, oglądałbym relacje z notowań na giełdzie, a nie mecze piłkarskie czy inne relacje sportowe.
-
2016/11/11 05:43:13
Ja tam do Lipska nic nie mam. No może mógł facet sponsorować VfB zamiast zakładać klub od zera, ale przynajmniej jest dobry futbol w NRD i to w dużym mieście z tradycjami piłkarskimi.
Dla mnie kuriozum to są właśnie takie wynalazki jak Nieciecza. Zamiast podnieść z dna któryś z klubów z Tarnowa czy pomóc Stal Mielec wrócić do dużej piłki - koleś sobie zabawkę na wsi zafundował...
-
2016/11/11 11:57:56
@grzespelc
Też mam wątpliwości, czy projekt Nieciecza z uwagi na brak szerszego zaplecza ma szansę stać się sportowym projektem trwałym na poziomie ekstraklasowym. W końcu jest oparty na kaprysie i możliwościach finansowych jednego człowieka, który (jak się domyślam) realizuje swoje marzenia, kibicowską pasję, sprawdza się jako menadżer w innej dziedzinie, robi marketing swojej firmie i niesamowitą frajdę swoim sąsiadom.
Sporo się tych niesportowych celów nazbierało.
Ale tak długo jak nadrzędnym celem będzie cel sportowy, zdefiniowany przez sportową rywalizację, któremu podporządkowane będą działania podejmowane w klubie, będę mu się życzliwie przyglądał.
-
2016/11/11 13:28:17
Z Niecieczą jest ten sam problem jak Dyskobolią - brak potencjału ewolucyjnego. Drzymała mógł wiele zrobić, ale nie zapełnić kilkutysięcznych trybun. Klubu w polu nie postawisz, przynajmniej dużego klubu.
-
2016/11/11 13:38:46
@bartoszcze

No właśnie mnie się zdaje, że jeszcze nim Vettel zaczął tam seryjnie wygrywać czytałem/słyszałem o jakichś kwasach odnośnie RB. Dlatego o tym napisałem.
Ale, że jednak parę lat minęło, to nie będę się tak na 100% upierał.

Mimo to mechanizm zawsze ten sam - wszystkie działa na potentata-nuworysza, który wpycha się na salony razem z drzwiami. Gdyby to była jakaś szara mysz typowana do spadku, to harmider byłby pewnie co najmniej o połowę mniejszy :)
-
2016/11/11 14:00:59
To jest właśnie różnica: za Odrą mierzy się siły na zamiary, a ponieważ Niemcy to frekwencyjny raj, ryzyko pustych trybun niemal nie istnieje, zwłaszcza w aglomeracji o rozmiarach Lipska.
W Polsce, gdzie nawet duże miasto (Gdańsk), mające epokową szansę na tytuł nie może zapełnić na meczach nawet połowy 40-tysięcznika, potęgi-efemerydy buduje się na wygwizdowiach, bo tutaj przecież każdy na zagrodzie równy wojewodzie.
-
2016/11/11 16:38:21
@antropoid
Któż by się kwasił na poczciwego starego Coultharda w jego czterech pożegnalnych sezonach.
-
2016/11/11 17:47:50
@alp61

ja już mówiłem, że nie bardzo - w sumie - rozumiem, o co naprawdę chodzi.

jesli masz problem z "robieniem kasy" w piłce, to znaczy że nie akceptujesz sytuacji, w któreej ta kasa po prostu sama się rodzi.

inwestujesz w klub, żeby wygrywał i przyciągał widownię. jak wygrywa i przyciąga, to notujesz przychodzy.

jak ty chcesz oddzielić inwestowanie w wynik i rozrywkę od robienia na tym kasy ? przecież to się łączy ze soba, wynika jedno z drugiego.

skoor "nie masz nic przeciw kasie w piłce', to naprawdę nie rozumiem, dlaczego się czepiasz.

"cele sportowe ulegaja pozasportowym", "szoł dla gawiedzi zamiast rywalizacji sportowej"

ale na czym niby polegać ma "szoł dla gawiedzi".
może daj przykład jakiś : pokaż mi jakiś bogaty klub, który wg ciebie uprawia "szoł dla gawiedzi" i spróbuj to jakoś opisać, bo posługujesz się hasłami, które wyglądają jak wydmuszka.

piłka nożna to szołbiznes.

nie na poziomie okręgówki, ale na poziomie wysokim, światowym, klubów - już tak. I nie mozę być inaczej.

nadal jednak nie wiem, co ukrywa się pod "szoł dla gawiedzi". chyba ze cały futbol, jako gałąż rozrywkowego biznesu, uznać za "szoł dla gawiedzi", jakim zresztą była zawsze.

róznica iędzy teraz, a kiedyś polega na tym, że dzisiaj robi się na tym pieniądze, z powodu dostępności nowych środków przekazu i rozwoju ryunku reklamowego. Kiedyś piłkarze wygłupiali się con amore.

"piłka jako szoł dla gawiedzi" i "tarzanie się cycatek w kisielu" - no to ciekawe połączenie.

piłka nożna na poziomie na którym robi się kasę, to jest właśnie przeciwieństwo "cycatek w kisielu". ludzie nie są debilami, kupują rywalizację, której tak ci ponoć brakuje. po to idą na mecz, albo włączają tv.

jasne, kluby reklamują się w Azji i gdzie indziej grając pokazówki, ale w innych sportachj "exibition games" istnieją od tak samo dawna, albo i dłużej. to ten 'szoł dla gawiedzi" ? kilka sparingów w Katarze ? a mecze towarzyskie rep. to już nie jest to samo ?

"o tej roznicy pisze w swoich komentarzach'

jadąc Tarantinem : g.wno, a nie "piszesz". z twoich postów za grzyba nie idzie się dowiedzieć, czym jest "szoł dla gawiedzi', który tak krytykujessz. I który podobno robi wielką kasę.

nie znam zadnej formy "szoł dla gawiedzi", który "robi kasę' w piłce nożnej. Wrestling, kisiel, owszem. ale te zabawy mają umownośc wpisaną w swój kanon, więc kibic wie że uczestniczy w teatrze.

w piłce nigdy to nie przejdzie.

jedynym argumentem jaki widzę, usprawiedliwiajacym twoje opowieści dziwnej treści, jets uznanie całej piłki nożnej za "szoł dla gawiedzi". Z tym, że to nadal ci nie pomoże, bo jesli jeden szoł robi kasę, a inny szoł przypomina raczej kabaret, to tylko wzmacnia tezę, że pieniądze idą za jakością.
-
2016/11/11 17:49:15
* o co naprawdę chodzi - tobie
-
2016/11/11 19:44:55
Internetu podały sklad: - Łukasz Fabiański - Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty, Jakub Błaszczykowski, Piotr Zieliński, Kamil Grosicki, Robert Lewandowski.
Klawo, właśnie taki sklad chciałem zobaczyć. Jak grywalem w PES to tak ustawiłem swoje drużyny :D
-
2016/11/11 20:18:29
Bo też z pewnością nie o starego, poczciwego Coultharda tam chodziło :)
-
2016/11/11 20:28:51
Ten wieczór lepiej nie mógł się zacząć! Właśnie Armenia w ostatniej minucie meczu pokonała Czarnogórę pomimo, że można powiedzieć nawet szczęśliwie przegrała pierwszą połowę tylko 2:0. Jeżeli Michitarian wreszcie zacznie grać w Manchesterze, na wiosnę może być niebezpieczna dla każdego.

@przecinek
Chyba faktycznie ciężko nam się będzie zrozumieć...
Wychodzisz z twierdzenia, że "piłka nożna jest częścią szołbiznesu, a pieniądz chodzi za jakością" i pod nie dobierasz argumenty.
Zgodnie z takim punktem wyjścia mógłbyś twierdzić, że taniec z gwiazdami to to samo co taniec towarzyski, a rewia na lodzie to jazda figurowa. Pewnie niektórzy bywalca bloga mają wątpliwości czy to w ogóle sport, dokładając do tego np. gimnastykę artystyczną, ale różnica istnieje i to głęboka jak Rów Mariański.
Podobnie pieniądz nie zawsze chodzi za jakością, ale zawsze za pieniądzem, a największe lody kręci się na śmieciowych produktach, o czym taki fachowiec od pieniędzy jak Ty doskonale wie.
Nie twierdziłem i nie twierdzę, że piłka już została przekształcona w "szoła"... - tylko, że takie zagrożenie istnieje i niektóre działania w piłce głównie to mają na celu nawet jeżeli próbuje nam się wmawiać, że chodzi wyłącznie o podniesienie rywalizacji sportowej. I nie lekceważyłbym tego. Jeżeli było to możliwe w tak różnorodnej i wydawałoby się wymiernej dziedzinie jak sporty walki, to jest możliwe również w piłce.
Być może łatwiej byłoby Ci to zrozumieć różnicę między nami, gdybyś nie wykpiwał doświadczeń i wiedzy wyniesionych z własnych doświadczeń sportowych. To naprawdę ułatwia dostrzeżenie często cienkiej granicy pomiędzy rywalizacją sportową, a "szołem" robionym głównie z pobudek finansowych.
-
2016/11/11 20:35:56
Uwielbiam organizacyjny profesjonalizm Red Bulla.
Mam czasem wrażenie, że w niektórych miejscach nie ma kultu pracy, nauki.
"Kujon" jest gorszy niż "zdolny, ale leniwy". To co dane (historia klubu, talent) to więcej niż ciężka praca. Lepiej by wygrywała Wisła niż Termalica choć to ta druga jest profesjonalnym klubem. W Manchesterze lepsze United niż City mimo, że dziś jest odwrotnie, bo City jest "sztucznym tworem". A niech wygrywają pracowitsi!
-
2016/11/11 21:32:07
@ytuch
""Kujon" jest gorszy niż "zdolny, ale leniwy"."

So true. I jeszcze lepiej ściągnąć niż się nauczyć.

@alp
Też nie bardzo rozumiem o co chodzi.

"Nie twierdziłem i nie twierdzę, że piłka już została przekształcona w "szoła"... - tylko, że takie zagrożenie istnieje i niektóre działania w piłce głównie to mają na celu nawet jeżeli próbuje nam się wmawiać, że chodzi wyłącznie o podniesienie rywalizacji sportowej."

Nie rozumiem. Pomijając to, że nie wiem co to ten "szoł dla gawiedzi" (pamiętam, że tak pisałeś o PL), to jakie "działania w piłce głównie to (przerobienie sportu na szoł) mają na celu"? Koniec końców zawsze chodzi o to, żeby wygrywać na boisku. Bo tylko wtedy interes się może kręcić. To że piłka jest traktowana jako platforma marketingowa czy biznes przynoszący dochód, przestaje mieć znaczenie, gdy piłkarze wybiegają na boisko. I nawet największe sukcesy na polu biznesowym nie wystarczą, gdy nie będzie zwycięstw na boisku. Okay, MU dalej zarabia kokosy, ale zapracowali na to 20 latami sukcesów. Niech pociągną kolejne 3 lata takiej chałtury i nowych kontraktów nie podpiszą.
-
2016/11/11 22:03:09
Buszmeni jeszcze gorsi od naszych.

Jak się dochrapią walkoweru będą mogli mieć pretensje do siebie.
-
2016/11/11 22:07:44
Obudzi ktoś wreszcie Linetty'ego?
Nawet petardy nie mogą.
-
2016/11/11 22:18:49
W końcu Nawałka się obudził.
-
2016/11/12 15:06:04
@alp61

doświadczenia piłkarskie takie czy siakie nie mają nic wspólnego z oglądem rzeczywistości piłkarskiego świata.

rewie na lodzie czy tańce z gwiazdami nie roszczą sobie pretensji do bycia sportami zawodowymi.

w piłce nożnej ich odpowiedniekiem są rozmaite mecze Kraj Iks vs Reszta Świata itp. czy ktoś traktuje je inaczej ?

a w piłce nożnej zawodowej ludzie oglądają dobrą grę, walkę, technikę, motorykę, JAKOSĆ jednym słowem. za to płacą. Gdyby jakość była kiepska, a otoczka superkolorowaa, to nikt by tego nie kupił. Jakośc jest najpierw, potem jesy otoczka, 'szoł dla gawiedzi", czy o co tobie tam chodzi, bo nadal tego nie wytłumaczyłeś w sposób prosty, przystępny i klarowny.

jakość sportowa jest najpierw.

i za tę jakośc ludzie płacą przede wszystkim. dlatego mówię, ze pieniądz idzie za jakością.

jak np w NBA. tam też są elementy show, wystarczy obejrzeć NBA Bloopers, "przerywniki", albo inne zbiorcze video które przedstawiają rozmaite sytuacje z parkietów tej ligi. Podobnie w NFL, MLB czy NHL.

czy to powoduje,ze jest to "szoł dla gawiedzi" ???

shit, to najlepsza koszykówka na świecie, i football,i baseball i hokej. elementy show wynikają wprost z dynamiki gry, a nie są zaplanowane, nie są elementem świadomie odgrywanego teatru. NO WAY.

dokładnie tak samo jest w piłce nożnej w Europie.

"najwieksze lody kreci sie na smieciowych produktach"

tak ? to podaj mi przykłady.
tylko litości, nie Mc Donalds, bo to już niepoważne się staje.
może coś z branży informatycznej, usługowej, rozrywkowej poproszę :]

jeśli uważasz, że dochodowe przedsięwzięcia piłkarskie w Europie są 'szoł dla gawiedzi', to znaczy ze większą uwagę niż ja przykładasz do finansów i przez pryzmat kasy wszystko postrzegasz. co na siebie zarabia - jest "szołem dla gawiedzi". ja staram się interpretowac rzeczywistośc, ty ją wykoślawiasz, to róznicxa między nami. ja do niej nie mam stosunku emocjonalnego, ty - i owszem. to ci zaburza jasnośc myślenia i bystrośc postrzegania.

"szoł" w piłce to element gry, wynika z kreatywności piłkarzy, a nie z założeń czynionych w jakichś marketingowych kalkulacjach.

a poza boiskiem - jest to cała oprawa, media społecznościowe, prasa, reklama. Naturalna rzecz w szołbiznesie. powrotu do piłki z lat 30-tych już nie ma.

rzecz w tym,że pieniądze w piłce nie zmniejszają poziomu gry, a przeciwnie - przyczyniają się do jego podniesienia. wiele razy pisałem w jaki sposób, powtzrać się nie będę.

doświadczenia sportowe guzik mają do istoty rzeczy i meandrów współczesnego zawodowego sportu. dlatego ja o nie w ogole nie zahaczam i nie wiesz, czy je mam, czy ich nie mam. wg mnie, pitolenie w wirtualnym świecie o tzw. własnych osiągnięciach sportowych jest głupotą, bo ani nie podnosi rangi przedstawianych argumentów, ani nie jest możliwe do zweryfikowania. takich bzdetów chwyta się ktoś, kto nie umie uargumentować swoich poglądów i powołuje się na jakiś własny albo cudzy "autorytet", co ma zastąpić mu koniecznośc posługiwania się ssensownymi uzasadnieniami własnych opinii.
-
2016/11/12 19:17:34
@przecinek
"doświadczenia sportowe guzik mają do istoty rzeczy i meandrów współczesnego zawodowego sportu". - Tak samo jak doświadczenie w biznesie do rozumienia mechanizmów funkcjonowania pieniądza, a umiejętność czytania do zrozumienia tekstu... Wystarczy sensownie (zdaniem argumentującego) uargumentować swoje racje i drwić z rozmówcy wciskając mu intencje, których nie miał.
To właśnie nazywam przedszkolem.
Żyj sobie dalej " w wirtualnym świecie" kolorowych obrazków skoro wolisz, a mi pozwól pozostać w rzeczywistości, jeżącego się na kit wciskany mi przez różnej maści reklamodawców i zwykłych wydrwigroszy.