Blog > Komentarze do wpisu

Wspaniały świat według Pepa

Some scientists suspect that the moon was made from the debris of a monstrous collision billions of years ago - between the newly born Earth and a smaller planet. This artist’s conception shows the cosmic crash.

Miał się męczyć nowy trener Manchesteru City, bo liga wyjątkowo wymagająca, i mieli się męczyć piłkarze, bo ich szef to wyrafinowany filozof. A jest rekordowa passa zwycięstw, zabawa, czysta radość futbolu.

Bodaj najładniejszy hołd złożył Pepowi Guardioli brytyjski dziennikarz, który zapytał go niedawno na konferencji, czy zamierza zdobyć w bieżącym sezonie cztery trofea. Trener City żachnął się i poprosił o umiar, przypominając, że rozmowa dotyczy klubu z jednym ledwie półfinałem Ligi Mistrzów w swojej historii. A przecież mógłby jeszcze komentarz rozszerzyć. Przypomnieć, że w poprzednim sezonie piłkarze City ledwie wczołgali się na czwarte miejsce w Premier League, że z Pucharu Anglii odpadli w 1/8 finału (fakt, wystawili wówczas na Chelsea zgraję dzieciaków), że zatriumfowali jedynie w najmniej prestiżowym Pucharze Ligi, w dodatku nie zderzyli się tam z nikim z czołówki. Przeciętność. A jednak wystarczyło kilka tygodni, by wyspiarze ogłosili narodziny potęgi. Kilka tygodni i komplet dziewięciu zwycięstw, czyli rekordowa seria w dziejach klubu.

Kiedy Guardiola przylatywał do ligi angielskiej, słyszał, że podejmuje najtrudniejsze wyzwanie w karierze, spróbuje się bowiem z rozgrywkami morderczo konkurencyjnymi, w których każdy mecz jest bojem na śmierć i życie. I rzeczywiście, w wielkim futbolu zdecydowanie wyróżniają się one nieprzewidywalnością - tylko tam w minionych czterech latach mistrzostwo zdobywały cztery różne kluby (w Niemczech, Francji czy Włoszech wszechpanowały w tym okresie Bayern, Juventus i Paris Saint-Germain, w Hiszpanii Barcelonę tylko na chwilę zdetronizowało Atlético), zwycięzcom Premier League rywale odbierali aż 29 proc. możliwych do uzbierania punktów, obrońcy tytułu staczali się do środka tabeli. Witano też Guardiolę trochę jak awangardowego artystę chcącego podbić umysły miłośników rozrywki prostej, oczywistej, znanej na pamięć. Czy jego podwładni zdołają nauczyć się piosenek, których jeszcze nie słyszeli? Czy w ogóle pojmą, o czym filozofuje?

Dziś już nikt o wątpliwościach nie wspomina. I to nie dlatego, że MC jako jedyny obok Bayernu w poważnym futbolu wygrał wszystkie mecze sezonu. Ani nie dlatego, że piłkarze zasuwają jak opętani - większy dystans w lidze przebiegli tylko liverpoolczycy Jürgena Kloppa - co kontrastuje zwłaszcza z manchesterskimi sąsiadami z United, wyzutymi z energii zawodnikami José Mourinho, którzy zajmują w tym rankingu ostatnie miejsce. Wrażenie wywołuje przede wszystkim to, jak błyskawicznie Guardiola zniszczył świat zastany i stworzył własny.

Joe Harta, nadzieję angielskiego bramkarstwa, zesłał na wypożyczenie do Torino. Odsunął od drużyny Yayę Toure, lidera środka pola ostatnich lat. W Raheemie Sterlingu odkrył skrzydłowego nie narwanego, lecz inteligentnego. W Fernandinho dostrzegł człowieka do zadań specjalnych „zdolnego zagrać na 10 pozycjach”. Kevina De Bruyne'a natchnął do osiągnięcia życiowej formy - wycofując go bliżej środka pola, podobnie zresztą jak Davida Silvę. Rozgrywać piłkę od tyłu pozwolił młodemu obrońcy Johnowi Stonesowi, który jako nowy lider defensywy zabił tęsknotę za przewlekle kontuzjowanym kapitanem Vincentem Kompanym. Obok ustawił przesuniętego z boku Aleksandara Kolarova. Na lewej flance podziwiamy wreszcie Nolito - wyspiarze pewnie nie mieli o jego istnieniu pojęcia (kto by się zajmował Celtą Vigo), a on się na ich boiskach zabawia.

Zabawia się, podobnie jak partnerzy, według ściśle guardiolowej wizji. Płynność podań i wymian pozycji, tempo, solidarne wspomaganie się, wysoki pressing - oto Man City w całkiem nowym wydaniu, a przecież wciąż czekamy, aż porządny wpływ na grę wywrą Leroy Sané i Ilkay Gündogan. Zamiast cierpieć na ból głowy po lekcjach z trenerem, który w 10 meczach Bayernu potrafił ustawić go na 10 sposobów, zawodnicy brzmią jak urzeczeni. „Wszystko jest klarowne. Ma wyjątkową zdolność do wyjaśnienia, czego chce” - to słowa De Bruyne'a. „Nigdy nie miałem trenera zostawiającego takie piętno na drużynie” - to Sergio Agüero. „Czerpać taką frajdę z meczu to szczyt marzeń piłkarza” - to z kolei Pablo Zabaleta.

Guardiola odwdzięcza się pochwałami dla uczniów, których „nigdy nie nudzi poznawanie nowego”, a my z trudem przypominamy sobie współczesnego trenera, który tak nagle zmienił tak wiele w klubie o ambicjach sięgających triumfu w LM i tak szybko osiągnął tak imponujące efekty. I choć nie wiadomo dziś, ile powygrywa, to przybywa powodów, by przypuszczać, że wyzwaniem dla niego będzie nie tyle kolekcjonowanie trofeów, ile stworzenie drużyny zniewalającej stylem jak Arsenal w szczycie formy sprzed dekady.

czwartek, 22 września 2016, rafal.stec
Komentarze
2016/09/22 21:56:31
Siema Witek, wiem, że prędzej czy później będziesz to czytał. :)
Guardiola jest cienki. Ranieri > Guardiola.
-
2016/09/22 23:28:36
Wszystko pięknie, ale w lidze City grało z drużynami, które zajmują w tabeli miejsca 7, 17, 18, 19 i 20. Do tego w pucharze wygrali z 15 w tabeli Swanseą. W zeszłym roku również wygrali pierwszych 5 spotkań. Nie kwestionując sukcesów City i Guardioli warto jednak widzieć te wyniki w pewnym kontekście.
-
2016/09/23 00:06:50
Pep wszedł i zamiata, choć wymagania w City, jak na ironię, nie były wygórowane - 9 zwycięstw z rzędu historycznym wynikiem? Zdaje się że kadra Polski ma porównywalny rekord.

City potencjał kadrowy miało wcześniej, Guardiola imponująco z niego korzysta. Konstruuje zespół już tak nie uzależniony od przebłysków liderów i to najpewniej zaprocentuje. Miał też jaja odsunąć od gry zawodnika który dotąd był filarem - i choć lubię Toure, rozumiem zachowanie Katalończyka.

Wyniki Pepa jednocześnie są dla BPL dobre i złe - dobre bo podnoszą jakość rozgrywek, złe, ponieważ jego sukces, im większy będzie, tym bardziej obnaży mit "wyrównanej ligi". Kiedyś koronnym argumentem było, że Hiszpańscy giganci deklasują maluczkich wysoko, a w BPL nie ma maluczkich - aż do Chelsea przyszedł Carlo Ancelotii, i gdy nie miał drużyny poharatanej przez kontuzje, to notował rekordowo wysokie zwycięstwa z 8:0 na czele. Razem, w sezonie mistrzowskim, zaliczył z 8 zwycięstw różnicą 4 goli i powyżej. To co 5 mecz :)
-
2016/09/23 11:50:14
@Rafał
Fajna grafika - całe szczęście że to nie Ziemia :)
-
2016/09/23 13:42:09
@ leuthen
warto jednak widzieć te wyniki w pewnym kontekście.

Ja ich na razie właściwie nie widzę, ledwie omiatam wzrokiem.
-
2016/09/24 14:32:11
yup, początek w wykonaniu Pepa jest znakomity. Ofk, jest to jednocześnie najlepszy trener na świecie, a to powoduje, że oczekiwania są takie, iż w tym porywającym stylu będzie szedł do triumfów w Lidze Mistrzów. Nie daj mu, Bóg, odpaśc w 1/4 albo przegrać 1-2 w finale :]

początek sezonu pokazuje też róznicę między Guardiolą,a Mourinho. Dla tego pierwszego chcą grać prawie wszyscy [można spokojnie wziąć w nawias przypadki Toure czy Ibrahimovica, którzy w tych konfliktowych pozach sami siebie kompromitują jako zawodowców, a Pep tylko zyskuje w oczach postronnych]. Mourinho zaczyna zaś tracić szatnię. W Realu miał bunt, w Chelsea bunt i teraz wygląda na to,ze także w United szykuje się bunt. Magia Jose przestała oddziaływać, kiedyś gracze szli za nim w ogień, dzisiaj nie mieliby pretensji, gdyby wziął swoje manatki i złożył dymisję.

wg mnie, dowodzi to tylko jednego, o czym kiedyś wspominałem : nie ma trenerów uniwersalnych, są tylko role-trenerzy. Mourinho ma system, w którym wszyscy robią to, czego on chce, wierzą mu, ufają aż do granicy absurdu, nikt nie pyszczy, nie podważa jego pozycji, nie narzeka i akceptuje z góry wszelkie zachowania trenera. Jose królem.

Tyle że im większy klub, im więcej gracze zarabiają, im bardziej czują się gwiazdami [a najczęsciej takzę nimi SA], tym gorzej to działa. W efekcie, tacy jak Mourinho najlepiej sprawdzają się w zespołach gdzie nie ma gwiazd [pieniądze zwykle sa, bo teraz trudno o klub z aspiracjami zatrudnienia Mourinho, a ze sflaczałym portfelem]. Dlatego tak cięzko mu idzie, i wydaje się, że jesli chce przetrwać na najwyższym poziomie, to będzie musiał się zmienić złagodnieć, dostosować do zawodników, do nastrojów szatni. TO dla niego duża zmiana i pewnie będzie łykał sporo środków przeciwbólowych. I rodzi się p[ytanie : czy w taki sposób trenując, będzie w stanie osiągać sukcesy, a jesli nawet, to czy będą one mu sprawiały radość, skoro nie będzie na nich wyrazistego stempla triumfu jego metodologii pracy z zespołem i narzucania mu swojej woli ?

to samo mamy z trenerem PSg, który w mniejszej Sevilii robił co chciał, ustawiał jak chciał, nie miał żadnych gwiazd światowego formatu, które zarabiałyby odpowiednio dużo i stawiały warunki. Szło świetnie, nawet jesli w La Liga nie przebił się przez od zawsze dominujące zespoły.

A teraz wziął PSG, gdzie kasa, oczekiwania, gwiazdy, bogactwo wyboru w każdej formacji, i widać ze idzie mu przeciętnie. Jasne, to początek, docieranie się, może będzie lepiej. A może okaże się, ze wybitnie utalentowany i bogaty zespoł lepiej oddać trenerowi-figurantowi niż trenerowi z osobowością,swiadomego swojej klasy.

Mourinho i Emery znają swoją wartośc i potwierdzili ją, więc będą forsować własne koncepcje, które mogą być kontestowane albo mogą nie działać w warunkach innych niż poprzednie.

To także a'propos tyhc, którzy opowiadają kompletne brednie pt "Jakby Guardiola był taki dobry, to by wział ZNicz pruszków i wygrał z nimi LM", albo "e, co to za sztuka wygrywać z Barceloną albo Bayernem".

Jak się okazuje, jest to wielka sztuka. Wziąć wybitnie utalentowany zespół i skłonić go do swoich rozwiązań taktycznych ? wow.

I ten paradoks : można wygrywać z małym klubem, a potem wziąć wielki i przerżnąc z kretesem. I na odwrót też działa : w małym klubie mozna nic nie ugrać, a w większym kolekcjonować tytuły, o ironio - nie majac na to większego wpływu, bo jako osobowość tuzinkowa - nie mozna go mieć, dostaje się kontrakt i pieniądze za wzięcie ewentualnej klęski na klatę i spełnienie roli kozła ofiarnego.

Pep Guardiola jest stworzony do prowadzenia utalentowanych zespołów. Ma podejście, odpowiednią wizję gry. Mourinho znacznie lepiej wyglądałby w zespole słabszym. Mówiło się o Valencii - nie wiem, co suę stanie w United, możę się dogada z graczami, ale jestem za to przekonany, że w Valencii od początku grałby lepiej, bo tam miałby SWOJĄ drużynę. .
-
2016/09/24 14:34:09
W United albo polegnie broniąc swojego tronu, podrzucanego w górę przez zbuntowanych poddanych, albo pójdzie na kompromisy, i nawet jak wygra, to ze świadomością, że trzyma kierownicę tego wózka jedną ręką i siedząc na fotelu kierowcy zaledwie jednym pół...pkiem, czyli bez wiekszej przyjemności i dumy.
-
2016/09/24 14:48:37
@0twojastara

czy w Premiership widziałeś ostatnio sezony, w których lider tabeli zostawał mistrzem w połowie sezonu ? Albo ścigały się dwa te same zespoły co od 2 dekad ? na tym polega właśnie róznica.

w Niemczech, Francji, Włoszech, a czasami takzę i w Hiszpanii kibice musieli zadać sobie pytanie : czy obchodzi nas kto będzie na mecie drugi po Bolcie ?

NIKOGo to nie obchodzi, uwierz mi. Nikt nie jest zainteresowany tym, kto będzie drugi po Bolcie.

W Hiszpanii Real i Barca są atrakcjami, bo mają najlepszych piłkarzy na świecie, a przynajmniej - najbardziej rozchwytywanych przez kibiców, z największymi fanbase. Tyle że rywalizacji to niespecjalnie pomaga. To ekskluzywna wersja ligi szkockiej z poprzednich dekad. Celtics vs Rangers. I nic poza tym. To dokładnie ten sam model, ale ofk z udziałem nieskończenie doskonalszej obsady personalnej, piękniejszych miejscówek, magicznych stadionów, południowej otoczki i innych rzeczy podrasowujących wartośc i jakość produktu.

Jak chodzi o czysto sportowe walory - Gran Derbi to najlepsze mecze sezonu na świecie.

Ale próba doszukiwania się w La Liga 'nieprzewidywalności" na miarę ligi angielskiej - nie przejdzie.

aczkolwiek, hiszpańska liga przoduje pod wzgledem strategii "newsem jest nie to, że pies pogryzł człowieka, ale że człowiek pogryzł psa" - takim newsem bowiem, jest każda informacja,. ze Barca albo Real straciły punkty z kimkolwiek innym niż Real albo Barca.

To jednak sprowadza sezon w lidze hiszpańskiej do formy informacji z ostatniej strony Super Expressu, z obowiązkową gołą babą na dokładkę.

podziwiać można w nieskończonośc piękno gry Barcelony i Realu, ale jesli to piękno realizuje się w nieustannym obijaniu pariasów, to naprawdę przestaje być wybitną atrakcją dla neutralnego widza. Znacznie lepiej schodzą 10minutowe kompliacje efektownych zagrań z każdego meczu niż 90-minutowe ślećzenie i oglądanie jak Barca czy Real przez 75 % czasu trzymają piłkę i prowadząc 2-0 grają w dziada. Taka dominacja w futbolu jest dośc dyskusyjnym pomysłem na robienie ciekawej, intrygującej, podniecającej ligi.

"obnazyc mit wyrownanej ligi [angielskiej]"

nie rozumiem. Jesli jest to mit, to powinien zosta.ć już dawno temu obnażony. Co to za mit, który dopiero tzreba obnazyć ?

Nie jest wykluczone, że City Pepa zanotuje tak fantastyczny sezon, ze reszta zostanie daleko w tyle w chmurze dymu i kurzu, ale czy to będzie jakiś dowód potwierdzający że w poprzednich sezonach też było tak jednostronnie, ale jakoś nikt tego nie zauważył ?

twoje teorie są więc nielogiczne. Ten sezon nic nie "obnaży", nawet jesli City potraktuje konkurencję jak Armstrong rywali na Tour de France. Co najwyżej, będzie to sezon wyjątkowy w praktyce ostatnich kilku, kilkunastu. Wyjątek zaś, tak jak regułą potwierdza, tak samo ją unieważnia. Wszystko jest możliwe, co nie daje ci prawa do tego, by sugerować rewizję historii w kierunku absurdalnie nielogicznym.
-
2016/09/24 19:58:45
Już się bałem, że się przecinek rozchorował, tyle czasu czekać na elaborat ;)

Mit dawno obnażyły Europejskie Puchary już dwano, ostatnio Leicester, teraz Guardiola dobije gwóźdź do trumny, swoim sukcesem, tym większym, im bardziej spektakularnym ;) wytrąci facet ostatnie wymówki, jeśli uda mu się zdominować z miejsca ligę. Oczywiście, dla trzeźwo myślących, to już są wyłącznie wymówki, ale co z wami, kochankami BPL?

Nawiasem, to nie Real, ani Barca, tylko City(jeszcze z Bayernem) nie zgubiło punktów w sezonie.
-
2016/09/24 22:11:03

Wyjątkowa kpina z rezerwatu. Obawiam się jednak, że ci zamknięci fanatycy nie zrozumieją tego przekazu.
wreszcie Nolito - wyspiarze pewnie nie mieli o jego istnieniu pojęcia
No właśnie! Nie tylko wyspiarze, gdzie jednak kultura sportowa jest na wyższym poziomie, ale przede wszystkim polscy kibole nie mają pojęcia o piłkarzach kopiących poza rezerwatem, a co dopiero o innych dyscyplinach sportu. Nie znają przepisów, konkurencji i zawodników. Zapytajcie ich o Petera Sagana, Daniela Cartera czy Iwana Zajcewa, a zobaczycie ich głupawą reakcję.

-
2016/09/24 22:26:12
He, he.

Niby papierki się zgadzają, ale coś zaczyna śmierdzieć :]

www.bbc.com/news/uk-37456623
-
2016/09/25 10:59:38
@0twojastara

nie wiem, kto ci to powiedział, ale jak w LE City przegrywa z Lechem, to nie dlatego że jest gorszym zespołem, a Premiership, to słaba liga. LOL.

pisałem o powodach słabszej gry ang. klubów w pucharach wiele razy, jak widać niespecjalnie interesuje cię przemyślenie argumentów innych niż twoje własne.

im lepiej ang. kluby zarabiają u siebie, tym gorzej spisują się w pucharach w Europie - choćby takie koincydencje powinny cię zastanowić, no ale jak kto nie przywykł to zastanawiania się nad czymkolwiek, to trudno żeby mu się nagle coś sensacyjnie odmieniło.

"ostatnio Leicester"

co Leicester ? to chyba dowód na to, ze w ang lidze każdy ma szansę, nie ma tutaj dominacji jednego klubu, góra dwóch, jak w szkocki... pardon - hiszpańskiej lidze.

Barca i Real powinny w kiltach grać, tak bardzo La Liga zalatuje ligą szkocką.

"jesli uda mu sie zdominowac z miejsca lige"

lol
a co z innymi trenerami ? Mourinho z United gra w kratkę, Conte z Chelsea gra w kratkę, nawet Klopp nie zawsze ma dobry dzień. I co ty na to ? Mourinho, Conte, Klopp, to są wg ciebie dyletenci ?

Guardiola ejst wybitnym coachem , ale mierzyć całą ligę jego miarką, to przesada i bezedura.

"tylko City nie zgubilo punktow w tym sezonie"

jak widzę dopisałeś przytomnie Bayern. lol.

I - co z tego ?

ale śmiało, mów teraz, bo na koniec rundy jesiennej już nie będzie miał okazji ciągnąc tego tematu. Bayern, Real, Barca bedą przewodzić z bezpieczną przewagą, a w Anglii może i City będzie prowadzić, ale na pewno czując oddech rywali na plecach.

najważniejsze, bo Guardiola może zrobić dla Premiership, to podkręcić dodatkowo rywalizację, a więc - jesli City będzie wygrywać, to reszta tym bardziej będzie walczyć o punkty, żeby nie zostać w tyle. A to znów podniesie poziom rozgrywek.

zresztą... liga ang. skupia dziś najlepszych trenerów świata, to mówi samo za siebie.

kto trenuje Barcelonę, Barcę, Bayern ? może ich trenować nawet Miś Koralgol - ich przewaga talentu, pieniędzy i medialnej siły nad konkurentami jest tak potęzna, że nikogo to specjalnie zajmuje. Dlatego, kto żyw ciągnie do Anglii, to tam dzisiaj bije serce futbolu światowego.

Real-Barca, Dortmund-Bayern - świetne mecze, prima sort, ale to tylko 4 epizody w sezonie. Za mało,żeby rzucić wyzwanie Premier League.
-
2016/09/25 11:41:59
Ranieri lepszy od Guardioli. Zdobył mistrzostwo Anglii z klubem o takim potencjale jak Leicester. Guardioli nigdy taka sztuka się nie udała.
-
2016/09/25 11:44:49
Źle się wyraziłem. Leicester pokazało, że nie jet to "silna wyrównana liga" tylko banda przeciętniaków. A określanie "najlepszą ligą" bandy przeciętniaków, jest obelgą dla dobrego futbolu.

Nawiasem widać że kompletnie nie oglądasz futbolu, jeśli wydaje CI się, że Bayernowi czy Realowi gromadzenie punktów przychodzi łatwo - zwyczajnie nie oglądasz tych meczy, a tyle masz na ich temat do powiedzenia.

Conte - owszem, może nie dyletant, ale facet mocno przereklamowany, pisałem to przed sezonem. Mou widać że się powoli wypala, zresztą burdel w United jest zacny. A wyniki Kloppa na początku jego przygody z LFC są nadal wysoce lepsze od tych na początku Borussi - to tak na marginesie.

" może ich trenować nawet Miś Koralgol "

Masz pojęcie o futbolu zbliżone do Pereza, któremu udało się błyskawicznie rozbroić Real VdB, bandą przeciętnych i słabych trenerów.

Futbol zwyczajnie ma potężne tradycje w Anglii - tam nawet na 2-3 ligę potrafi przyjść kilkadziesiąt tysięcy kibiców - też mi będziesz wmawiał, że to pokłosie jakości? Dobry biznes to jest owszem. I nic więcej.

Ps. Zniżyłem się i odpowiedziałem, ale dalej nie będę - patrzę na te "lol" i mnie zwyczajnie obrzydza.
-
2016/09/25 11:56:36
Co złego jest "lol"? :(
-
2016/09/25 13:06:46
Jego miejsce jest obok loffciania i dzióbków - i niechaj tam pozostanie.
-
2016/09/25 14:47:02
"Ranieri lepszy od Guardioli"

hehe.

to jest własnie przykład na wg mnie podstawowy błąd w ocenianiu coachow. Wielu wydaje się, ze to działa na zasadzie : im większy klub, poziom talentu, tym łatwiej wygrywać.

jest to nieprawda.

gdyby tak było, to kariery Moyesa czy Villasa nie zostałyby tak gwałtownie zerwane.

po prostu, są trenerzy którzy osiągają znakomite rezultaty z klubami mniejszymi, w których nie ma gwiazd, presji i wielkich pieniędzy, gdzie można spokojnie wprowadzać swoje metody, wszyscy słuchają, nikt i nic nie tworzy ciśnienia, nikt nie krytykuje. W takich warunkach niektórzy trenerzy są w stanie sprawić sensację.

problem w tym, ze tacy trenerzy nie są w stanie poprowadzić wielkich klubów, z gwiazdami, mediami, presją, pieniędzmi. Bo osobowośc, taktyka i autorytet, który działał na pewnym poziomie - na poziomie wysokim już nie działa. I jest klapa.

i odwrotnie : coach taki jak Guardiola, który do rozwinięcia i zrealizowania bogactwa swoich planów i pomysłów potrzebuje odpowiednio utalentowanych zawodników - raczej nigdy nie poprowadzi mało zasobnych w talent i kasę klubów. Za dobry jest na to. zresztą, w Anglii Swansea próbowała kopiować barcelonę Guardioli. zero sukcesów.; I Pep też by nie poprawił ich pozycji. Za mało talentu.

to jak z robieniem filmow. Są reżyserzy, którzy za paczkę fajek zrealizują dramat psychologiczny najwyższej próby, ale blockbustera na 200 mln nie zrobią, bo ich to przerośnie.

ofk, nie porównuję tutaj zespołów guardioli do blockbusterów kinowych, a jego odpowiednio bardziej kameralnych kolegów do Bergmana, hehe.

chodzi o róznice w stylach prowadzenia zespołów. Trenerów dobiera się więc nie na zasadzie : w Pipidówku wygrał 2 ligę, to zrobi nam zwycięstwo w LM, bo mamy kasę, pieniądze i gwiazdy. No way. dobiera się trenera do charakteru drużyny, zawodników i oczekiwań.

Guardiola nie dlatego prowadzi same utalentowane wysoce zespoły, bo w Barcy mu raz wyszło. Nie. On prowadził bogaty Bayern, a teraz bogate City, bo umie takie drużyny odpowiednio nastroić i grać tak, jak tego oczekuje zarząd, czyli porywająco. O to przede wszystkim chodziło Bayernowi. Oni w ogóle nie oczekiwali, że Pep im zaraz LM wygra, im chodziło o BRAND. cheili być tak samo atrakcyjni jak Barcelona i Real M. dlatego chcieli Guardiolę.

ba, oni chcieli go także po tym ostatnim sezonie. Niektórzy narzekali, że Lm im nie wygrał, a Bayern stawał na uszach, proponował Pepowi superoferty niespotykane w dziejach, zawodnicy pisali listy miłosne, żeby tylko został i jeszcze przez rok-dwa ich prowadzi. Tam się nie robi niczego z porywu serca. Oni umieją liczyć i wiedzieli, że obecnośc Guardioli w Monachium czyniła ich najatrakcyjniejszym klubem świata. Teraz mają Ancelottiego, wygrywają seriami, ale poza tym faktem - czy coś czyni ich organizacją budzącą zainteresowanie ? jakiś HYPE ? nie widxze, nie słysze.

wyniki są fajne, jak dopełniają styl, magię, czar i hype. Same w sobie, soute, są suche, pozbawione uroku i generalnie - niewiele wnoszą do pozycji piłkarskiej klubu. Barca może zagrać kiepski dwumecz z Atletico, ale na starcie nowego sezonu znów jest atrakcją nr 1, bo ma gwiazdy, zapewnia magiczne wieczory, wirtuozerię i niezapomniane przeżycia. I ilu by nerdów nie siadło na jednej stronie huśtawki, to jak po drugiej siądą tzw. normalni kibice, nerdowie zostaną wystrzeleni w kosmos siłą wyrzutu :]
-
2016/09/25 14:48:23
Rafał, mam wielką prośbę.

Wiem, że to niezupełnie Twoja dziedzina, ale świetnie piszesz i czujesz sport. Pochyl się proszę nad tym, co stało się w to lato w NBA - kariery zakończyli Tim Duncan, Kobe Bryant i Kevin Garnett. Trzy legendy, każdy z nich inny (zwłaszcza Tim i Kobe to dwie skrajności), każdy zrobił to w inny sposób. Ich kariery też różniły się skrajnie. Symbole postjordanowskiej koszykówki i wielkie osobowości.

To świetny materiał na felieton. :)
-
2016/09/25 14:50:07
@0twojastara

daj pan spokój, "lol" drażni, a "twoja stara', to szczyt powagi ? lol

"Leicester pokazalo ze to banda przecietniakow"

wiesz dlaczgo w La Liga, Bundesliga czy Lique 1 nie wygrywają "leicestery" ? bo tam królują Real, barca, Bayern czy PSG.

owszem : w Premier League nie ma drużyn pokroju Real, Barca, Bayern. Dlatego wszystko jest możliwe. [a przynajmniej było możliwe w ub. sezonie]

to tak proste, że powinieneś zrozumieć :]
-
2016/09/25 14:56:48
czy to każe nazywać Premier League "bandą przeciętniaków" ?
bo nie ma jednego i tego samego dominatora albo duetu dominatorów ?
to czyni ligę "przeciętną" ?

nope.
Leicester to nie dowód na "przeciętnośc", to po prostu normalny epizod w lidze, w której nie ma Barcelony/Bayernu/PSG.

"zwyczajnie nie oglądasz tych meczy'

mogę nie oglądać, ale meczów. Meczy krowa na łące.

cóz, jesli Bayern wygrywa Bundesligę w połowie sezonu, to co mi da oglądanie wszystkich jego meczów ? Lance Armstrong też solidnie pedałował, kiedy odstawiał resztę towarzystwa na 10 kilometrów. Bolt też wygrywał z konkurencją bijąc rekord świata.

cóż mnie może zajmować, czy rywale Bayernu stawiają zaciekły opór, pobici przez Armstronga wypluwają sobie płuca, a rywale Bolta stają na rzęsach by go dogonić ? Liczy się dominacja jednego podmiotu, jego pozycja monopolisty. Gra bayernu czy Barcelony to gratka, świetnie się ogląda, ale przewidywalnośc rozstrzygnięc i mimo wszystko zwykle bardzo duża przewaga nad kolejnymi rywalami, obniżają znacznie atrakcyjnośc LIG, w których te drużyny przewodzą.

na tym polu Premiership jest dla kibiców znacznie atrakcyjniejsza. Po prostu, kibice jakoś znoszą, że w ANglii nie ma barcy czy Bayernu. trudno. Na pocieszenie pozostaje fakt, że w niemczech czy HIszpanii ich obecnośc wcale nie podnosi stopnia podniecenia rywalizacją, a wręcz jest czynnikem zabijającym tenże.

-
2016/09/25 15:12:09
no jasne, wiedziałem ze będziesz negował tych trenerów, żeby na końcu zostać z Guardiolą, którego sukces coś tam obnaża czy demaskuje :] Mało wyrafinowana taktyka.

"Masz pojecie o futbolu zblizone do Pereza"

dlaczego ? Luis Enrique czy Zidane to są trenerskie perełki ? Zidane to debiutant, a Enrique jak dotąd prowadził Romę czy coś podobnego.

jak dla mnie, jest dośc oczywistym, że ci trenerzy po prostu pasują do konglomeratów gwiazd, które decydują o wszystkim w Barcy i Realu. Nie przeszkadzają im, nie mają swoich systemów, do których usilnie próbowaliby nagiąć tych wirtuozów, ustawiają dośc banalną piłkę, kórej głównym zadaniem jest stworzyć warunki do rozwiniecia skrzydeł przed gwiazdorów. Zidane sprawdził się z Casemiro, brawo, ale on po prostu miał doświadczenie własnej piłkarskiej kariery, w której zawsze miał w środku pola pracusia który decydował o obliczu zespolu. To jedno mu wyszło, poza tym - żadnych specjalnych pomysłów. Porównując to do coachów z wysokej półki - cóz, szkoła podstawowa.

Enrique też nic nie prezentuje szczególnego. Jak Atletico zaproponowało Barcelonie trudniejszy taktycznie dwumecz i strategię defensywną wyłączająca miejsce do gry Neymarowi, Suaerzowi, Inieście i Messiemu - Enrique siedział przez 200 minut i nic nie wymyślił, jakby go nie było. To dowiodło jak przeciętnym i pozbawionym wizji jest coachem. Bez planu B. jedyny plan, to dać piłkę wirtuozom i oni coś na pewno wymyślą. tyle to i ja bym wykoncypował, a jakbym się dobrze nauczył hiszpańskiego, to może by mnie nawet zaakceptowali, bo sympatyczny ze mnie gośc ;]

"dobry biznes i nic wiecej"

wyjmij Barcę i Real z La Liga
Bayern z B-liga
PSg z Lique1

co dostaniesz ?
NIC

to jest właśnie ta róznica.
nikt nie kwestionuje klasy dominatorów w ww. ligach. Problem w tym, że tylko one robią biznes, a reszta nic nie jest w stanie wskórać.

LM ?
od lat te same zespoły : juve, Barca, Real, Bayern, PSG...

Anglicy grają słabo ? A gdzie są inne zespoły z Hiszpanii, Włoch, Niemiec poza ww. ?

Koniec końców, biznes jest dobry, ale i gra jest lepsza. Nie ma Bayernu czy Barcy, ale jest równa stawka intensywnie, atrakcyjnie, dynamicznie, bojowo i na wysokim poziomie technicznym grających zespołów.

A tradycja, kultura brytyjskiej piłki, jakośc brytyjskich mediów sportowych i nie tylko, pieniądze - no cóż, kto murzyna ma\, u tego murzyn gra.

A'propos pieniędzy... coś jednak w tym jest, że inwestuje się w Anglii, a nie robi krezusa z Herthy berlin, Villareal czy Caen.

tak wiec, sugestia że piłka kontynentalna jest lepsza od angielskiej, to mit. Są lepsze zespoły - owszem, ale są to pojedyncze przypadki, które nie poprawiają atrakcuyjności całej ligi, w któej grają, lecz ją wręcz mordują z powodu dominacji tychże zespołów. Gdyby Barca, bayern itd tworzyły jedną ligę - wtedy byłoby inaczej. Dopóki jednak są rozproszone i widują się najwyżej wiosną w LM, na kilka spotkań, kibice wolą Premiership, bez wzgl na wyniki ang. klubów w LE czy LM.

zreszta, powtórzę 162 raz : po co te kluby mają umierać za 90 mln w LM, skoro MU bez Lm w ubiegłym sezonie zarobił 500 mln funtów, a za te 90 to by nawet całego Paula Pogby nie mógł kupić ? pomyśl o tym.
-
2016/09/25 15:37:14
@przecinek versus stara (wybaczcie, jeśli któregoś uraziłem tym zestawieniem)

""Leicester pokazalo ze to banda przecietniakow"

wiesz dlaczgo w La Liga, Bundesliga czy Lique 1 nie wygrywają "leicestery" ? bo tam królują Real, barca, Bayern czy PSG.

owszem : w Premier League nie ma drużyn pokroju Real, Barca, Bayern. Dlatego wszystko jest możliwe. [a przynajmniej było możliwe w ub. sezonie]

to tak proste, że powinieneś zrozumieć :]"

Ej, ale wy się dochodzicie o to, czy ona jest/była silna, czy wyrównana w końcu? Bo to imho zasadniczo odmienny spór. Wyrównana to i Ekstraklasa jest, a faktem jest, że "średniak hiszpański" raczej ostatnio lał "średniaka angielskiego". Czy też statystyki przeczą temu ostatniemu? I proszę przecinka bez wymówek, że przecież angielskie drużyny mają atrakcyjną ligę u siebie, to rozgrywki europejskie olewają.
-
2016/09/25 15:38:06
Szybko dziś przecinek zrzucił maskę światowca i przeszedł do wycieczek personalnych. Co poradzę, nie było to nawet przesadnie trudne. Obrońcy BPL muszą być do niej dostosowani poziomem ;)
-
2016/09/25 15:49:56
@martin.slenderlink
Wolałbym przecinek i stara, prowadzenie "Batalii w necie" zostawiam gimbusom.

Generalnie część ludzi propaguje "silnej, wyrównanej BPL", olewając wszelakie wyniki, względnie dorabiając do nich sztuczną interpretację. O ile BPL faktycznie jest wyrównana, to nie dlatego że jest silna, tylko dlatego że to banda kiszących się ze sobą przeciętniaków, którym brakuje jakości. Przychodzi Pep, nadaje jakość, kończy z mitologizacją. Tyle.

Przyznaję że to mogło być nieprecyzyjnie lub chaotycznie wcześniej zawarte, ale gdy po raz enty ktoś podnosi tą bzdurę, to ciężko pochodzić to tego poważnie, z pełną koncentracją. Zwyczajnie szkoda czasu.
-
2016/09/25 16:08:07
"Ej, ale wy się dochodzicie o to, czy ona jest/była silna, czy wyrównana w końcu?"

Dyskusja jest prowadzona wyłącznie dla przyjemności dyskutowania. W tym przypadku ruch jest wszystkim, cel - niczym. Dla januszy, którzy oglądają PL (Barclays od tego sezonu nie jest już sponsorem, więc nazwa BPL jest nieaktualna), do których i ja się zaliczam, kwestia tego, czy inne ligi są silniejsze i bardziej wyrównane nie ma pewnie żadnego znaczenia. To tylko dobry temat, by pospierać się w komentarzach. Może i są kobiety ładniejsze od mojej, ale cóż z tego, skoro ja nie chcę dmuchać innej.

@twoja stara
Gdzieżeś zauważył te personalne wycieczki? "prowadzenie "Batalii w necie" zostawiam gimbusom" - ale przecież kolejne batalie prowadzisz z nim od lat.

@meczy-meczów
Język ewoluuje, meczy jest obecnie powszechnie akceptowaną formą.
-
2016/09/25 16:17:56
@0twojastara
"Wolałbym przecinek i stara, prowadzenie "Batalii w necie" zostawiam gimbusom."

OK. Przyjąłem, po prostu nie byłem pewien sedna "sporu" i się zagalopowałem prowokacyjnie. Przynajmniej mam od razu sprostowanie.

"Zwyczajnie szkoda czasu."

Zamiast innych fajowych rzeczy to pewnie, ale... w ramach prokrastynacji to czemu nie? Inna sprawa, że przyjdzie kilku takich Pepów - a ostatnio przecież (Conte przereklamowany czy nie) jest tam mocny zaciąg trenerski z "kontynentu" - i mogą się za jakiś czas uszczuplić te argumenty odnośnie wyższości La Liga nad BPL.

Co do wypalania się Mou nie jestem aż taki pewien, jemu brytyjski klimat służy w sensie samopoczucia, a wypalenie zawodowe to w dużej mierze emocjonalny problem i związany z warunkami pracy pośrednio. Tej jego drużynie brakuje odrobinę chemii. Widziałem łatwość, z jaką rozwalili aktualnego mistrza (ja wiem, że wybryk jednego sezonu itd.) w ostatniej kolejce i przynajmniej w tym meczu facet miał wszystko pod kontrolą. To prawda, United jest słabsze od City i Pep taktycznie był górą ostatnio, wpadki z jakimś Watfordem to nic świadczącego o stabilizacji, ale nie skreślałbym United z walki co najmniej o podium. W każdym razie bardzo atrakcyjnie zapowiada się mecz City ze Spurs na wyjeździe. Myślę, że po tym spotkaniu dopiero będzie można mówić o względnym początku prawdziwej dominacji.
-
2016/09/25 16:23:42
@martin slenderlink

jest problem w doborze kryterium wyłaniającego "najlepszą" ligę.

jedni postawią na wyniki meczów w LM czy LE. tyle że dwumecze w LM, to inna formuła rozgrywek niż każdy z każdym w ligowym formacie. inny jest też poziom motywacji u zespołów, które w Hiszpanii nic nie zarabiają, bo Real i barca zgarniają 90 % tortu finansowego, a zespołami które w Premiership mają zarobki znakomite i nie potrzebują LM do LE do szczęscia. Prestiż tyhc rozgrywek też już nie jest tak istotny, jak jeszcze parę lat temu.

nie twierdze,ze kryterium pojedynków w LM czy LE nie ma zalet. niemniej, ma też sporo wad i ja się nie kieruję. I jak sądze, nie jestem osamotniony w swoim sceptycyzmie.

druga strona proponuje rzut oka na jakoś gry, konkurencyjnośc, element rywalizacji, czynnik nieprzewidywalności oraz atrakcyjność futbolowego produktu wraz z oprzyrządowaniem.

tego z kolei pierwsza grupa nie zaakceptuje, bo wiele rzeczy nie odnosi się do suchych wyników meczów.

czy jednak suchy wynik City z postaci 1/2 Lm i nikłej porażki z Realem w 2016 roku poprawia ocenę Premiership ? wg mnie, w ogole, bo City grało słabą piłkę, nieatrakcyjną, pozbawioną stylu. Czy 1/2 City w LM i finał Liverpoolu w LE poprawiają noty ligi ang ? Jak widać, miłośnicy wyników nie biorą tego pod uwagę, nadal twierdza, że "to przeciętniactwo".

oczekują chyba totalnej dominacji klubów z P-ship, co jest przecież niemożliwe, bo w LM zawsze zderzą się z Real, Barca, Bayrn, PSg czy Juventus albo Atletico. Nie zdominują wiec Lm w takim stopniu, by krytycy ligi ang. byli zadowoleni. Więc zawsze będą mieli powód do krytyki. kółko się zamyka.

już pomijam fakt,że ang kluby nie mają dośc motywacji, by rzucać max energii na te rozgrywki. Nie kosztem prestiżu rozgrywek na własnym podwórku, podwórku które jest dziś najokazalszym forum futbolowym świata. Mekką kosza jest NBA, mekką hokeja NHl, mekka footbalu NFL, a Mekką nożnej - Premier league. takie są fakty. Wskazują na to także biznesowe wyniki klubów i całych lig oraz fanbase jakie te ligi mają.

natomiast LE nie posiada nic, co mogłoby motywować ang zespoły. Mają one u siebie ligowe starcia, Tarczę wspólnoty czy coś, Puchar Anglii - mnóstwo rozgrywek, za które dostają max kasy i dla tej kasy muszą prezentować max poziom i walecznośc. Jesli mają do wyboru : przebiec 100 km w meczu ligowym albo o Tarczę czy przebiec 100 km w LE, to wybiorą ten pierwszy wariant, bo w LE po prostu nie ma ani prestiżu [powiedz mi, które ang media czy kibice którego kluby kładą nacisk na wyniki w tych rozgrywkach ?], ani pieniędzy ani nic innego, co mogłoby je zachęcić do walki.

wg mnie, sukces Liverpoolu w ost rozgrywkach, wyjątkowy zupełnie jak na ang kluby, pokazuje że gdyby ang zespoły naprawdę chciały się zaangażować, to tak by to wyglądało własnie. tyle że większość nie chce, ewentualnie robi to, jka Liverpool, w momencie w którym są ku temu sprzyjające okoliczności, ot np. przyjśxcie nowego, znakomitego coacha, który narzuca zespołowi nowe obciążenia, atmosfera jest dobra, więc drużyna przegrzewa silnik i uczstniczy we wszystkmich rajdach jednocześnie.

Klopp zresztą w Borussii przegrzał silnik na tyle mocno że musiał odejśc, bo po 3 sezonach takiego wszechstronnego konkursu konia rajdowego - drużyna wylądowała w szpitalu. CO dowodzi tylko słuszności wariantu stosowanwego pzrze Anglików. No i warto pamiętać, że Borussia nie ryzykowała tak, jak ang kluby by musiały. Ona nie rywalizuje w tak mocnej lidze i nie zarabia na własnym podwórku.
-
2016/09/25 16:33:45
@otwojastara

wycieczki personalne ? a może przewrażliwiony jesteś ?

twój wariant wynikowy jest obarczony zbyt duża ilością pytajników. poza tym, czy udział City w 1/2 Lm coś zmienia ? Liverpool w finale LE coś zmienia ?

jak mówię, pogorszenie wyników klubów ang w euro pucharach zbiega się ze wzrostem pozycji biznesowej, pieniędzy, zainteresowania świata w samej/samą Premier League.

zanim to się stało, ang kluby dominowały w LM. Co się zmieniło zatem,jesli wzrost zyskow, pieniędzy i pozycji PL, która do niedawna stawiała ją na czele świaowego rankingu lig wszelakich, przed NBA, NFL i NHL [obecnie, po Brexicie i spadku kursu funta, amerykańskie ligi odzyskały pozycję liderów] skorelowany jest ze słabszymi wynikami w LM czy LE ?

trzeba sobe to pytanie zadać i szukać odpowiedzi, a nie bezmyślnei cytować wyniki, wyniki wyniki.

one nic nie mówią o powodach takiego paradoksalnego stanu rzeczy.

jak próbuję analizować tę sytuację, podaję racjonalne powody, argumentuję, to jedyne co umiesz ze swojej strony dodać, to "e, bzdura"

zauwazam u ciebie skłonnośc do bezmyślności. Nie masz ochoty analizować rzeczywisatości, brać pod uwagę kluczowych spraw, rozważać ich znaczenia, szukać powodów okreslonego stanu rzeczy, ale ochoczo i z niezachwianą pewnością rzucasz wnioskami... z czego ? Pomijasz kluczowe rzeczy, a wnioski wyciągasz... z czego ? Z samych wynikow ? A wyniki to jak sądzisz, z czego się biorą ? Uwazasz, że rodzą się i tworzą tylko w ciągu 90 minut meczu ?
-
2016/09/25 17:18:59
Nie potrafię zrozumieć, że ktoś jeszcze poważnie traktuje przecinka. Zwłaszcza w takim dniu jak dzisiejszy, kiedy wyraźnie mu się pogorszyło. Po co z nim polemizować, kiedy zaprzecza sam sobie... - jeżeli nie w następnym akapicie, to w kolejnym komentarzu. A jak mu brakuje argumentów, to odwróci kota ogonem.
Poza nadrzędną tezą... - PL najlepsza jest, bo tam są największe pieniądze. Typowe myślenie gołodupca o kasie, czy przegrańskiego o sukcesie.
-
2016/09/25 18:41:14
Trzeba uczciwie sobie powiedzieć, że trzy najsilniejsze ekipy na przestrzeni ostatnich lat to nie tylko Barca i Real, ale także Atletico. Dwa finały to mało?
W minionym sezonie Sevilla też spokojnie wygrałaby rozgrywki w Anglii.
-
2016/09/25 20:11:04
`kto trenuje Barcelonę, Barcę, Bayern ? może ich trenować nawet Miś Koralgol`

to w koncu ten mis korargol moze tez kierowac bolidem f1 czy nie moze? musisz sie w koncu zdecydowac panie.

`Enrique też nic nie prezentuje szczególnego. Jak Atletico zaproponowało Barcelonie trudniejszy taktycznie dwumecz i strategię defensywną wyłączająca miejsce do gry Neymarowi, Suaerzowi, Inieście i Messiemu - Enrique siedział przez 200 minut i nic nie wymyślił, jakby go nie było. To dowiodło jak przeciętnym i pozbawionym wizji jest coachem. Bez planu B. `

a ile to juz pep tak siedzi w dwumeczach z lepszymi rywalami? 500? 1000 minut? haha

`wyjmij Barcę i Real z La Liga
Bayern z B-liga
PSg z Lique1

co dostaniesz ?
NIC `

nie NIC, tylko PL :).
-
2016/09/25 21:09:48
Witam serdecznie,
śledzę wpisy Pana Rafała od dłuższego czasu i nie jeden raz użytkownicy "prowokowali" mnie do odpisania na pewne komentarze, tak aby dodać coś jako odmienny punkt widzenia no i tak po masie tekstu od Pana Przecinka stwierdziłem, że trzeba działać ;).

Moim zdaniem cała polemika na temat BPL powinna tylko i wyłącznie poruszać kilka kwestii i z pewnością nie tych czysto sportowych. Kluby angielskie są po prostu słabo zarządzane. Nie zrozumcie mnie źle - cały biznes kręci się wybornie: super kibice, świetne boiska, mega zaplecze praktycznie w każdym zespole, jednakże na pierwszym miejscu stawiany jest pieniądz - mamy zrobić spektakl, byle jak najlepiej sprzedać. Efekt? Nikt się nie przykłada do PRACY. W Anglii grają bardzo szybką piłką, dlaczego? Bo formacje zostawiają tyle miejsca na boisku, że Ci skrzydłowi mają gdzie się rozpędzić i to daje show, czyli taktyka leży i kwiczy, przygotowanie fizyczne chyba też, bo jest miesiąc jak wszyscy zapieprzają po boisku (dystans pokonanych km w wrześniu 2016) i nagle potem całe rozgrywki "siadają", bo kto by się przyjmował rozkładem sił na cały sezon (obserwujcie dalsze losy ligi), sprowadzanie tabunu najemników zamiast przykładanie się do roli szkółek (Hiszpania, Niemcy, Holandia, Belgia, Portugalia, Szwajcaria) i to tylko takie podstawowe sprawy. Nie liczy się klub piłkarski tylko projekt biznesowy na podstawie klubu piłkarskiego. Duża różnica. Anglia gra za kasę i dla kasy. Nie ma się co dziwić, że ich kluby są po prostu słabe. I słabo grają w piłkę. A jak ktoś chce rozrywki to proponuję MMA, hazard itd. Ludzie lubiący piłkę nożną chcą dobrej piłki a nie taniego festynu! Pep Guardiola to istny wyjątek. Ma pomysł, ma sztab, ma poparcie władz klubu, ma dostęp do dobrej szkółki i mega zespół - efekty namacalne od razu. Myślę, że MC odjedzie grubo całej reszcie i tylko pokaże jak daleko za Europą jest reszta PL.
-
2016/09/25 21:14:50
Jeszcze co do Guardioli,
Przypomnijmy sobie w jakim stanie była drużyna FC Barcelony zanim objął ją Pep - Była to rozwalona, rozbrojona, rozkojarzona i rozpieszczona banda kopaczy bez pomysłu. Odsunięci gracze nie pasujący do zespołu (pracującego, walczącego, zorientowanego na cel) + gracze odpowiadający projektowi + nowatorska taktyka i nagle się okazało, że Barcelona to wielka drużyna i poszło z górki. Jakoś za Martino większość tych ludzi nie umiała potwierdzić teorii o samograju.. To mówi wystarczająco dużo, że Pep jest po prostu świetnym trenerem.
-
2016/09/25 21:32:54
"(angole) słabo grają w piłkę. (...) Ludzie lubiący piłkę nożną chcą dobrej piłki a nie taniego festynu! "

Hm. Skoro PL - wg Twoich słów - to tani festyn, a nie dobra piłka, a lubiący piłkę chcą dobrej piłki, to znaczy, że oglądający PL nie lubią piłki nożnej? :O No bo jeśli w PL dobrej piłki nie ma, a oni mimo to ją oglądają...

Nie zgadzam się z przecinkiem, że PL jest najlepsza sportowo (jest najlepsza pod wieloma innymi względami), ale krytycy PL (nie wszyscy ofc) na tym forum serwują androny lepsze od przecinkowych.
-
2016/09/25 21:33:54
"W minionym sezonie Sevilla też spokojnie wygrałaby rozgrywki w Anglii."

A nawet Legia warszawa.
-
2016/09/25 22:11:14
Kończąc może już mocno przemielony temat wyższości jednych lig nad drugimi, ciekawi mnie dlaczego w ultrawyrównanej lidze zanosi się na 3 sezon z rzędu, gdy potencjalny mistrz odjedzie konkurencji kończąc zabawę tak gdzieś w kwietniu, pokonując resztę o dwucyfrową liczbę punktów. Godzi się tak, by ten jeden, który nie potyka się o własne nogi, odjeżdżał tak daleko?

@martin.slenderlink

Zdanie o Conte mam sprecyzowane już od pewnego czasu, i bynajmniej nie odosobnione - nawet we Włoszech można słyszeć że Antonio to bardziej motywator niż taktyk.

W wypadku Mourinho, oczywiście mogę się mylić i gość bez wątpienia jest kandydatem do pudła - przynajmniej u buków. Jest jednak kilka przesłanek, które biorę pod uwagę: 1)presja - Mou może gadać co chce, że nie ma żadnej presji w piłce, przynajmniej tak długo jak są wyniki, ale sytuacje "I have nothing to say" muszą odciskać na nim piętno. Kto sieje wiatr, zbiera burzę. 2)Od Interu z każdym kolejnym klubem, Mourinho osiąga gorsze wyniki. 3) Transfery. Nie podobało mi się okienko United - starzejący się Ibrahimović, Miki, który zaliczył tylko jeden faktycznie dobry sezon w Dortmundzie, no i na razie najbardziej przepłacony piłkarz świata. Co więcej, te transfery kompletnie nie przystają do charakteru okienek jakie Mou miał do tej pory - piłkarze drodzy, ale nie rekordy, gwiazdy, ale nie gwiazdorzy o kosmicznym ego. Zastanawiam się ile miał do powiedzenia Portugalczyk podczas wyznaczania celów na okienko. Dlatego składa mi się to na potencjalną piękną katastrofę.

@leuthen
Widać kwestia perspektywy, co poradzę ;)



-
2016/09/25 22:22:32
Dokładnie zrozumiałeś moją wypowiedź. Ludzie oglądający PL i mówiący o jej potędze nie mogą się zbyt dobrze znać na piłce. Widocznie przyciąga ich tam co innego. Osobiście zdarza mi się obejrzeć i zawsze po 20 minutach mam zwyczajnie dość i z ogromną przyjemnością przełączam na Bundesligę chociażby. Tam się gra w piłkę przez duże P a to ona sama w sobie ma stanowić o sile produktu. Nie jakieś poboczne sprawy typu #Pogback itd.
-
2016/09/25 23:19:16
"Ludzie oglądający PL i mówiący o jej potędze nie mogą się zbyt dobrze znać na piłce"

Ale poprzednio nie mówiłeś o "znających się" na piłce, tylko o lubiących piłkę. Poza tym większość oglądających ma pewnie daleko w okrężnicy potęgę PL, oglądają ją, bo ją lubią. I tyle. Choćby nawet grali w el clasico, ja wolę obejrzeć PL, nie mając wszak wątpliwości gdzie grają lepsi piłkarze i kto gra lepszą piłkę.

"zawsze po 20 minutach mam zwyczajnie dość i z ogromną przyjemnością przełączam na Bundesligę chociażby"

Każde 20 minut dowolnego meczu PL wystarcza Ci do stwierdzenia, że nie jest to dobra piłka, lecz tani festyn? Szacun. ja bym tak nie potrafił. No ale ja janusz jestem.
-
2016/09/25 23:42:27
" Jakoś za Martino większość tych ludzi nie umiała potwierdzić teorii o samograju.. "

Bo Messi był kontuzjowany/miał problemy zdrowotne. Wyzdrowiał i w pojedynkę rozjechał Bayern na CN, a my mogliśmy przeczytać setkę artykułów o tym, jakim to wspaniałym trenerem jest Luis E. Gdyby nie to, że jego wyniki przed objęciem Barcy były mocno średnie, to pewnie poczytalibyśmy o szkole trenerów Barcelony, która wypuszcza kolejnych trenerskich geniuszy (którzy bez Messiego jakoś nie mogą potwierdzić swego geniuszu).

-
2016/09/26 00:45:13
"Wyzdrowiał i w pojedynkę rozjechał Bayern na CN"

Akurat Bayern to największy problem miał ze szpitalem, podchodząc do meczu bez kluczowych piłkarzy - cała siła ofensywna, starająca się rozmontować Barcelonę, to Lewy z Mullerem, reszta miała zwolnienie lekarskie.

Na ogół w artykułach jest coś więcej niż tytuł. Generalnie pisano o poprawionej obronie(pewnie grał tam Messi) o większej ilości bramek zdobywanych ze stałych fragmentów gry(metr sześćdziesiąt w kapeluszu to stałe zagrożenie podczas każdego kornera), o poprawionych kontrach, które stały się faktyczną siłą FCB. Bardzo symptomatyczne były tu mecze:1) z Realem na CN z 14/15, gdzie Królewscy zdobyli prowadzenie po koronkowej akcji, oraz imponowali rozegranie w środku, gdzie FCB swoje gole zdobyła po stałym fragmencie i kontrataku(imponując błyskotliwością w dryblingach), oraz 2) CdR z Atletico, gdzie wygrali 3:2 mieli w długimi momentami gorsze posiadanie piłki od rywala, koncentrując się na kontrach - nie do pomyślenia za Pepa. To że ostatecznie wygrali także posiadanie piłki, było kwestią czerwonej dla Gabiego, bo po pierwszej połowie było 50-50.

Reasumując - siła Barcelony Guardioli leżała w linii pomocy, do czego dodawaliśmy Messiego - Choćby wyniki repy Hiszpańskiej potwierdzają, ile tam było jakości. Z trójką z przodu były różne problemy(Krytykowani Henry czy Villa, konflikt ze Zlatanem) Za to Barcelona Enriqe opiera się na jakości tych trzech panów w ataku - MNS. To kompletnie inaczej grające ekipy.

Nie robię z Enriqe geniusza, ale facet uczy się na błędach - przyczyną jego klęski w Romie były spazmatyczne rotacje, początkowo w FCB też je uskuteczniał, ale pamiętnym RSSS przestał.

A co do "fatalnej" dyspozycji hospitalizowanego Messiego(przez jakiś miesiąc, jej, umierający facet) to za Martino zagrał najlepszy mecz indywidualny w karierze - na SB podczas GD skończonych wynikiem 3:4. To co zrobił z Bayernem, to mały miki, przy tamtym spotkaniu.
-
2016/09/26 00:46:59
Edit: Królewscy nie zdobyli "prowadzenia" tylko bramkę - wyrównującą ;)
-
2016/09/26 01:26:50
" siła Barcelony Guardioli leżała w linii pomocy, do czego dodawaliśmy Messiego
Za to Barcelona Enriqe opiera się na jakości tych trzech panów w ataku - MNS."

No oczywiście, że inaczej są rozłożone akcenty, bo Pep nie miał MSN, a Luis nie ma Xaviego i Iniesty z samego prime'u.

Nic nie pisałem o "fatalnej" dyspozycji Messiego ani tym bardziej o umieraniu, tylko o kłopotach zdrowotnych, przez które zamiast 40-50 goli, jak w sezonach wcześniejszych i późniejszych, strzelił ~25 goli. Gdyby strzelił te ~45 goli jak rok wcześniej i rok później, to Barca w ostatnim meczu sezonu z Atletico grałaby o pietruszkę. No właśnie, ten niby "nie-samograj" do ostatniej kolejki lideruje w tabeli i dochodzi do półfinału LM. Tia...

Żeby wyklarować stanowisko: ja nie twierdzę, że Luis i Pep to nie są świetni trenerzy, bo pewnie są. Ale gdy Pep ma GOAT'a, który strzela w lidze 50 goli, i połowę składu mistrzów świata i europy, a Luis MSN, czyli pewnie 3 z 4 najlepszych ofensywnych zawodników świata, no to te peany pochwalne pod adresem trenerów mnie nie do końca przekonują. Pep z Bayernem miał z górki, co by nie pisać, to liga była Bayernu do przegrania. A w LM 3 razy przegrał, w tym 2 razy dał się zdeklasować. W City też ma jak na razie 6 wygranych, w tym 5 z drużynami zajmującymi ostatnie 5 miejsc w tabeli.

Oczywiście doceniam pracę Guardioli, której efekty widać gołym okiem, ale jak tu porównać go z Mourinho z Porto i Interu, z Simeone, który drużynę z 7 miejsca doprowadził do mistrza i 2 finałów LM, czy z Kloppem, który również z 7 miejsca doszedł do 2 tytułów mistrza i 1 finału LM. W Liverpoolu Klopp w przeciwieństwie do Guardioli nie wydał 150 mln funtów, a sprawił, że drużyna gra lepszą piłkę od City. nie mając ani jednego piłkarza klasy Aguero, Silvy czy de Bruyne.
-
2016/09/26 11:52:59
@alp61

twoje rytualne wezwania do zabijania, i argumentacja, są jak zrzędzenie tetryka :]

pozycja biznesowa Premier League nakazywałaby przynajmniej zastanowić się nad sytuacją, ale tobie najwyraźniej myślenie nie weszło w krew.

rzeczywistość jest taka, że La liga, B-liga, L1, Seria A mają 1-2 wybitne zespoły i niewiele ponad to. Premier League nie ma takich liderów, ale ma wyrównaną stawkę dobrych i bardzo dobrych teamów, które potarfią dać widzom widowisko, na jakie oni czekają i za jakie są gotowi płacić.

można mierzyć jakośc ligi wynikami w LE albo LM, ale taki wariant skazuje na szukanie odp na pytanie : dlaczego PL im bogatsza i atrakcyjniejsza dla kibiców, tym słabsze notuje wyniki w rywalizacji na kontynencie ? masz jakieś zdanie na ten temat, czy nadal tylko "przecinek to, przecinek tamto..." ?

-
2016/09/26 11:55:56
"w minionym sezonie Sevilla tez spokojnie wygralaby rozgrywki w anglii"

wniosek z jednego meczu przeciwko ang drużynie i to z LE, na którą Anglicy, co tu dużo kryć, głównie kładą laskę :]

jaki materiał, takie wnioski.

nie ma sensu gdybać, jak Sevilla wypadłaby w PL, bo tam nie zagra i nie ma szans na weryfikację podobnych teorii.

jedno jest pewne : ang kluby w swojej lidze, a w LE, to róznica taka jak między głodnym lwem, a lwem najedzonym.
jaki więc jest sens oceniania siły ang ligi według wyników w LE ?
-
2016/09/26 12:01:10
"mis korargol moze kierowac bolidem czy nie"

lol

oczywiście,że może. Barcelona to jest taki zespół, że można wstawić misia i też pojedzie. Pytanie właściwe, które zadałem, brzmi : czy miś powinien być desygnowany do takich zadań ?

wg mnie - nie powinien, co przypadek Luisa Enrique z ost sezonu potwierdza.

problem jednak takich zespołów, jak Barcelona, tak pełnych primadonn i solistów, jest taki, że czasami miś to najlepsza opcja, bo miś nie wcina się specjalnie, nie poprawia, nie naucza, nie wprowadza niemiłych reform - pozwala grać i cicho siedzi.

tym, którzy uważają, że to co napisałem jest ze sobą wewnętrznie sprzecznie, gratuluję. Rzecz w tym, że pełna paradoksów jest piłka nożna, w ogóle - życie takie jest. Dlatego, warto te paradoksy notować, zauwazać, ale czepiać się kogoś, kto widzi że istnieją i je opisuje ? lol

-
2016/09/26 12:19:18
@areuconfused

właściwie zanegowałeś wszystko. potępiłeś w czambuł.

jak można twoje wywody traktować poważnie, skoro w żaden sposób nie są one zgodne z rzeczywistością, w której są to najchętniej i najliczniej oglądane rozgrywki piłkarskie na świecie ?

po co klubom ang szkółki, skoro mogą kupić piłkarzy, bo ich na to stać, co zresztą praktykuje już każdy powazny gracz na tym rynku ?

A nawet bez szkółek ang piłka ma dzisiaj zestaw znakomitych młodych talentów, które wyrosły właśnie w tej rzekomo 'festyniarskiej" lidze, i są o dobrego coacha od świetnych wyników reprezentacyjnych ?

"taktyka lezy i kwiczy"

no to jestem szalenie ciekaw, co analizują ci wszyscy specjaliści od taktyki, którzy co tydzień w róznych mediach smarują grube artykuły dot. zespołów angielskich i stylów, strategii jakie one prezentują. Moze warto do nich wyjechać z takim pytaniem, co ? chyba że nie chcesz przyprawić ich o smiertelny atak śmiechu.

"liczy sie projekt biznesowy"

nie wiesz o czym mówisz, panie kolego.

mylisz piłkę amatorską, z zawodową. ZAWODOWA piłka polega na tym, że gra się za pieniądze i dla pieniędzy. Wynik jest wazny, o wyniki się gra, wynik jest celem gry, ale nie za cenę np. murowania bramki.

zejdźmy z Anglikow. Czy Real madryt nie zwolnił Fabia Capella, bo uznał, że wprawdzie zdobył mistrzostwo, ale w stylu, który kibice uznali za fatalny ? czy tytuł MŚ z 94 w Brazylii wywołał mieszane uczucia, bo uznano,że został osiagnięty w stylu niegodnym canarinhos ? Czy Mehmet Scholl w trakcie ME nie krytykował Niemców, że zagrali z Włochami w ustawieniu defensywnym, które uznał za poniżające dla mistrzów świata ?

dlaczego Barcelona mając zaliczkę z pierwszego meczu u siebie 2-0, i grajac z groźnym rywalem, nie broni sie, nie gra na utrzymanie przewagi, tylko zawsze atakuje i jest to styl, któremu hołduje dla zasady [co przy okazji ułatwia rywalom ustawienie taktyczne, bo wiedzą z góry, co Barca zagra] ?

na tym polega zawodowa piłka nożna. Kto chce przyciągać kibiców, zarabiać pieniądze, być w telewizji, w mediach, musi dać widowisko, musi dać kibicom to co chcą. Grać na wynik, ale grać tak, żeby to było atrakcyjne dla widza.

Co będzie w odwrotnym przypadku ? A będzie takie "Levante", która czasami urwie obroną Częstochowy remis Realowi, a poza tym jest biedne jak mysz kościelna, nikt go nie ogląda, nikt nie chce płacić za jego mecze, nie ma gwiazd, nie ma pieniędzy, nie ma przyszłości. Do tego prowadzi uprawianie amatorskiej piłki nożnej w świecie profesjonalistów.

Nie rozumiesz czym jest profesjonalizm we współczesnym futbolu i dlatego piszesz te wszystkie dziwne rzeczy.

"ludzie lubiacy pilke nozna chca dobrej pilki"

słusznie. A teraz spójrz na to, ile zarabia Premier League, a ile inne ligi krajowe. Odlicz zarobki pojedynczych krezusów a'la real, Barca, Bayern, PSg i zobaczysz,że La Liga, B-liga, L1, Serie A to przy PL zgraja gołod,pców. Zastanów się dlaczego, skoro przecież "dobrą piłkę" grają.

mam wrażenie, ze mówiać o "dobrej piłce" masz na myśli Barcę, Real czy Bayern. No problem, ja też uwązam, że to jest dobra piłka.

Problem w tym, że LIGA, cała LIGA, nie może być mierzona wpływami jednego zespołu, który tę ligę dodatkowo odziera z atrakcyjności za pomocą swojej dominacji.

-
2016/09/26 12:36:33
Ktoś tutaj rzucił sobie żarcikiem, że bez PSG, Realu, Barcy i Bayernu ich ligi krajowe "byłyby jak PL".

haha...

doprawdy ?

naprawdę, ktoś trzeźwy umysłowo może twierdzić, że La Liga bez Realu i Barcy dostałaby od jakiejś teleewizji kontrakt na kilka miliardów funtów ? Że B-liga bez Bayernu miałaby na taki kontrakt szansę ? ba, nawet z Barcą, realem i Bayernem te ligi nie mają szans na choćby połowę takich pieniędzy.

myślisz, myślicie, że tymi telewizjami debile sterują, które nie mają co zrobić z wagonem kasy ?

to jest typowe myślenie człowieczka, który zupełnie olewa rzeczywistość, bo przecież ma własne, przeciwne do wniosków które płyną z jej oglądu, opinie.

zacznij, zacznijcie, zastanawiać się, czemu jest tak jak jest, to dojdziecie do konstruktywnych wniosków. Negując realia świata przedstawionego, brodzicie w malinowym chruśniaku.

"na pierwszym miejscu stawiany jest pieniadz'

hahaha :]

bo to ZAWODOWY futbol. ZAWODOWY. zrozum wreszcie.

wszyscy, którzy chcą się liczyć na tym rynku, muszą stawiać pieniądz na pierwszym miejsc. I tak robią. zwłaszcza globalne firmy pt Real, barcelona czy Bayern. W przeciwnym razie - co osiągniesz ? Za co kupisz gwiazdy, za co wyposażysz stadiony, za co obsłużysz całą tę machinę ? z renty babki ?

nawet Barca porzuciła mrzonki, że mozna rywalizować nie mając sponsora. Poszli w komercję, bo bez tego kluby giną dziisaj jak szare myszki.

jak myślisz, dlaczego hiszpańskie kluby gryzą trawę w LE, a angielskie nie ? bo te pierwsze grają o życie, o jedyną bonusową kasę, jaką mogą złapać, żeby przetrwać. Angielskie nie schylają się po zmiętą dychę leżacą na chodniku, są na to zbyt bogate.

jesli sądzisz, że w ZAWODOWEJ piłce toczy się gra o puchary, wyniki, miejsca w tabeli, to się myślisz.

gra toczy się o pieniądze, cokolwiek na ten temat sądzi @alp61, który kopie pod trzepakiem i uwaza, że piłka powinna pozostać sportem dla prawilnych chłopaków.

nie rozumiem was.
z jednej strony, mówicie, że dostrzegacie czynnik biznesowy w piłce, a z drugiej - kompletnie go ignorujecie. Więcej :" nie rozumiecie kompletnie na czym naprawdę to polega. Kwestionujecie profesjonalny charakter zawodowego futbolu i wynikające z tego konsekwencje. TO kuriozalne jest.

"mamy zrobic spektakl"

wszyscy liczący się gracze na tym rynku mają podobne zadanie, bo inaczej nie zarobią... itd, pisałem to wiele razy i nie wiem, ile jeszcze razy trzeba będzie powtórzyć.

I tu jest róznica.

w ANglii kluby nawet z dolnych rejonów tabeli umieją dac widowisko, walczyć, biegać, intensywnie rywalizować, na dobrym poziomie technicznym, o tyle w Hiszpanii czy w Niemzcech mecze przeciętnych teamów są po prostu dla kibica nieciekawe, bo częśc z rtych klubów zazchowuje się po amatorsku - wygrać 1-0, zamurować. W Anglii na odwrót. jak w Niemzcech albo Hiszpanii prowadzący 1-0 cofa się, to po to, żeby wywalać piłki, w Anglii - żeby mieć lepszą pozycję do kontry, bo wiadomo, że najlepsze pozycje gololwe powstają z kontry. Żeby kontrę wyprowadzać, trzeba odebrać w środku pola, żeby odebrać - trzeba się cofnąć, żeby móc się cofnąc - trzeba wygrać walkę i strzelić na 1-0, żeby rywal miał powód zaangazować się max w ofensywę. Tych róznic jest zresztą więcej. Dlatego Pl kibice lubią, a inne ligi mają problemy, ofk pozaa krezusami, którzy swoje zarobią.
-
2016/09/26 12:45:42
"ludzie ogladajacy PL i mowiacy o jej potedze nie moga znac sie na pilce"

na czym polega zawodowy ! futbol ?
na tym, że gra się za pieniądze i dla pieniędzy.

wyniki ?
amatorska piłka polega na wynikach.
zawodowa, to pieniądze.

na tym polega róznica, i radziłbym ją sobie przyswoić na dobre :]

UEFA ma tak daleko w nosie wyniki, że aby sprostać konkurencji nie macha wynikami, tylko szybko robi reformę LM, żeby mieć jeszcze jakiś produkt piłkarski, który będzie w stanie konkurować z Premier League.

inaczej wszyscy pójdą z torbami, a najsilniejsze kluby zbuntują się i założa własną ligę, bo to jedyny sposób na to, by rywalizować dzisiaj z Premier League.

a ty piszesz, że Premier League nie jest potęgą ? Że to "festyn" ? Piszesz to, niby rozumiejąc czym zawodowy futbol rózni się od amatorskiego ?

sorry, ale sugerujesz w ten sposób, ze jesteś ignorantem.
-
2016/09/26 12:48:39
"Gdyby strzelił te ~45 goli jak rok wcześniej i rok później, to Barca w ostatnim meczu sezonu z Atletico grałaby o pietruszkę. "

Kupę goli w zeszłym sezonie strzeliło MNS z Suarezem na czele, właśnie koło tych 40-tu. A wyścig po majstra był do samego końca. podobnie w sezonie 14/15 gdzie Messi już powrócił do strzelania kupy goli, ale okazało się że one same - matematycznie - dały ledwie kilka punktów, 4 albo 7. Gdyby Messi, w teorii, nie strzelił żadnego gola w tamtym sezonie, i odjąć je od dorobku, różnica punktowa w tabeli byłaby niewielka. Ta różnica bramkowa, to w znacznym stopniu overkille, hattricki strzelane z Rayo. Oczywiście inna rozmowa, gdy chodzi oto ile Argentyńczyk daje na boisku.

Zresztą, także ze zdrowym i w formie Messim z początku sezonu, FCB nie umiała pokonać Atletico. Ani jakoś uciec w tabeli. Za to umiała przegrać z Ajaxem w LM.

Zresztą, różnice między trenerami FCB potrafią podkreślać też klasyki - Pep bił Mou regularnie, za Tito, to Mou był górą w bezpośrednich starciach.

Nawiasem, ja tak nie odsądzam Martino od czci i wiary, jak fani Barcelony i wyznawcy kościoła Mesjańskiego, którzy zawsze muszą znaleźć kozła ofiarnego, tłumaczącego dlaczego niewysoki Argentyńczyk nie zgarnął wszystkich trofeów.

"Pep z Bayernem miał z górki, co by nie pisać, to liga była Bayernu do przegrania."

No to właśnie taki popularny mit, którzy propagują fani PL, że Bayern ma obowiązek wygrywać, bo tak bardzo jest przed konkurencją. Od lat jest przed konkurencją, ale jedyni trenerzy którzy zgarnęli po 3 tytuły z rzędu, to Lattek, Hitzfeld oraz Guardiola. Dwóch pierwszych, to niekwestionowane legendy - zatem nie jest to takie proste. Nawiasem, przy moim całym uwielbieniu dla Carletto, szczerze wątpię, by jemu się udało 3 majstry z rzędu zmontować.

"A w LM 3 razy przegrał, w tym 2 razy dał się zdeklasować"

W pierwszym półfinale - owszem. W drugim, najważniejszych piłkarzy miał w szpitalu, więc ciężko go winić. Trzeci był na ostrzu noża, odpadł na dość głupiej zasadzie goli wyjazdowych.

"Mourinho z Porto i Interu"

Jakby nie patrzeć, Mou tam gdzie odnosił sukcesy w Europie, miał spokój w kraju. Nawiasem, nie uważam by FCB w 2008 roku, gdy przejmował ją Pep, zapowiadała się na taki samograj, a Messi był pewnikiem kupy goli, choćby Inter był zespołem bardziej poukładanym, gdy przejmował go Mou.

"Simeone, który drużynę z 7 miejsca doprowadził do mistrza i 2 finałów LM"

Praca Simeone jaką odwala w Atletico jest niesamowita, ale... to przecież nie jest jedyny klub w jakim pracował. Było ich w sumie sporo, a nie w każdym notował pozytywne wyniki - choćby Catania, gdzie wyśmiewane dziś stanowisko Salamona, nie było odosobnione.

Klopp też dla mnie jest trochę trenerem jednego zespołu, ale w LFC widać progres, więc daje mu spory kredyt zaufania.

Ogólnie się zgadzam, że bolid dla kierowcy jest istotny, a powszechne postrzeganie że Guardiola i Mou są tak mocno przed resztą, wynika z tego jak dobrze te bolidy dobierają. pamiętam też czasy, gdy takim pozytywnym pijarem cieszyli się Benitez z Wengerem - i nie zdziwię się jak za 10 lat, do połowy wyżej omówionych będzie się podchodzić jak do tej dwójki, a ja, tak teraz, jak później, będę przekonany, że ta krytyka jest na wyrost.

Ps. Messi Messim, ale jak Busqets schodzi z boiska z kontuzją, to dopiero jest pożar w Barcelonie.
-
2016/09/26 13:00:02
"W bundeslidze gra sie w pilke przed duze P"

to zalezy co dla kogo jest "piłką przez duże P".
I kto czego szuka w piłce.

jak ktoś szuka szachow uprawianych przez dwie poślednie drużyny ze środka tabeli B-ligi - droga wolna. MOżna się zachwycać.

pytanie brzmi, dlaczego ta 'piłka przed duże P' nie przynosi tym zespołom ani sukcesów ani pieniędzy ?

mozna żyć w przeświadczeniu, że ten niezwykły futbol oglądają tylko znawcy i smakosze tworzący elitę.

są i takie przypadki.

pytanie, na ile jest to świadoma decyzja wynikająca z własnego przekonania, a na ile podświadomy bunt przeciw oglądaniu czegoś, co ogląda wielu innych ? Taka hipsterka. Skoro wszyscy na śniadanie jedzą jajecznicą albo płatki, to ja będę jadł cukierki. MOżna i tak.

wg mnie, wyrażać własną indywidualnośc i oryginalnośc można w sposób znacznie głębszy. Rozrywka, jaką jest piłka, to w istocie dośc błaha sprawa w życiu człowieka. Nie ma sensu szukać na tym właśnie polu sposobów odróżnienia się od większości. To dowodzi raczej płytkości ducha, intelektu, tudzież osobowości.


-
2016/09/26 13:04:13
Tak jeszcze mi wpadło - trener nie jest tylko od ustalania taktyki i wymyślania wariantów rozegrania na mecz. Doprowadzenie zawodników do ich najwyższej wydolności i formy, jest również jego zadaniem - to odnośnie Messiego strzelającego nędzne 28 goli w sezonie.
-
2016/09/26 17:59:51
Guardiola zostanie zdefiniowany jako mezczyzna w polfinaleLM jesli w ogole do niego sie zalapia a tam bedzie musial wykazac sie kunsztem trenerskim, zeby ograc jakies Atletico,PSG, Juve nie mowiac o Realu, Barcelonie czy Bayernie. Czy uda mu sie tu grajac jednym defensywnym pomocnikiem z D.Silva czy KDB w roli srodkowych pomocinkow ? Smiem watpic to dobre na ogrywanie slabiakow w PL. Balonik bedzie pompowany ale jak przyjdzie co do czego, to zeby Pep znowu nie sciagnal gaci i nie zostal wypunktowany jak dziecko.
-
2016/09/26 19:41:19
"W drugim, najważniejszych piłkarzy miał w szpitalu, więc ciężko go winić. "

Jasne, ale w meczu na CN tak wysoko ustawił linię obrony (bodajże 3 obrońców), że już po 20 minutach, gdyby nie Neuer, to byłoby po dwumeczu. I jeszcze przed przerwą musiał modyfikować ustawienie. Więc szpital szpitalem, ale Guardiola nie zrobił wiele, żeby pomóc drużynie.

"No to właśnie taki popularny mit"

Czy dzisiejszy Bayern nie ma większej przewagę nad resztą stawki niż kiedykolwiek wcześniej? Jest ktoś w BL poza Reusem kto zarabia 6 mln i więcej? Bo w Bayernie jest takich piłkarzy kilkunastu.

"przy moim całym uwielbieniu dla Carletto, szczerze wątpię, by jemu się udało 3 majstry z rzędu zmontować."

Ja myślę, że nawet 2 tytuły z rzędu to może być dla Carlo zbyt wiele. W końcu on przez ponad 15 lat 3 razy wygrał LM i 3 razy ligę krajową.

@Simeone
Jasne, że nie wszędzie radził sobie równie świetnie, ale może po prostu z upływem czasu rozwinął się jako trener? Poza tym wydaje mi sie, że w jakimś podrzędnym klubiku jest ciut trudniej niż w super profesjonalnie zarządzanym Bayernie. No i czy nazwałbyś rządy Guardioli w Bayernie sukcesem? Nie była to oczywiście porażka, ale patrząc przez pryzmat drużyny, która właśnie wygrała tryplet, ja bym tych 3 lat nie nazwał pełnym sukcesem - było dobrze i tyle. A to co osiągnął Simeone z Atletico wg mnie przebija wszystko co zdziałał Pep z Barcą.

"powszechne postrzeganie że Guardiola i Mou są tak mocno przed resztą"

Mou - not anymore. Teraz to paranoik.

Konkludując; bardziej jestem skłonny docenić kunszt tych trenerów, którzy mając do dyspozycji dobrych grajków wynoszą drużynę na next level i osiągają b dobre rezultaty, niż tych, którzy mając najlepszych zawodników osiągają najlepsze rezultaty. Bo później okazuje się, że świetny trener Carlo osiągnął tyle, co Zidane, a sukcesy geniusza Guardioli przebił dobry Luis E.
-
2016/09/26 20:43:15
Zizou do Carlo jeszcze kawałek, uwzględniają ilość trofeów i, przede wszystkim, styl. Enriqe również mniej trofeów ugrał. Nawiasem Guardiola nigdy różnicą wyższą niż te 2 gole nie przegrał w FCB, czego nie może powiedzieć Enriqe.

A to, przepraszam, wcześniejsza przewaga Bayernu była niereprezentatywna, bo zarobki nie przekraczały 6 mln? Argument lekko z czapy. Na przełomie wieków, z Bayernem ścigało się Schalke, które filarami defensywnymi byli Hajto z Wałdochem - dzisiejsza Borussia jest dla mnie o wiele poważniejszą konkurencją.

Zawsze gdy jest dyskusja o Włoskich trenerach, powtarzam jak mantę - za względu na Calciopoli, wyniki ligowe lat 2004-2010 są tak niereprezentatywne, że wyciąganie wniosków o trenerach nie ma większego sensu. Przed przyjściem Pepa, gadano że musi się zmierzyć z faktem, iż jego piłkarze są "syci" sukcesem. Carlo ma grajków pewnie głodnych Europy, ale już rzygających krajowymi osiągnięciami.

Simeone prowadził w Argentynie całkiem duże i utytułowane kluby. Bez rewelacji, z kilkoma sukcesami.

Ja tam uważam z rankingami i wskazywaniem - ten nr uno. Bo okazuje się, że taki "nieprzeszkadzający" piłkarzom (w opinii abnegatów futbolowych) Vincente del Bosqe ma świetne wyniki z plejadą gwiazd, a w teorii lepszy Mourinho, wyciągający Porto czy Inter na next level, gdy dostaję już tę plejadę gwiazd w Chelsea czy Realu, to nie osiąga tak imponujących rezultatów. Myślę że nieprzypadkowo Klopp wybrał LFC, a Simeone bliżej do Interu, niż wypakowanego PSG. Wybierają bolid pod ich styl jazdy.
-
2016/09/26 21:11:12
Zizou-Carlo, Luis-Pep - piłem oczywiście do pojedynczych sezonów, w których ci pierwsi wyrównali albo i przebili osiągnięcia tych drugich, nie do całych karier.

"wcześniejsza przewaga Bayernu była niereprezentatywna, bo zarobki nie przekraczały 6 mln?"

Nie wiem czy reprezentatytwna, zastanawiam się po prostu (bo nie wiem), czy kiedykolwiek wcześniej Bayern miał aż taką przewagę finansową nad resztą stawki. Zdaje się, że poza Bayernem jest tylko jeden piłkarz, który zarabia 6 albo więcej milionów - Reus (może teraz też Goetze, art o tym czytałem w ubiegłym sezonie). W Bayernie jest ich nastu. Czyli na powiedzmy 11 najlepiej opłacanych piłkarzy BL, 10 gra w Bayernie. Czy kiedyś też tak było? Nie wydaje mi się.

@Carlo
Akurat Milanowi kibicuję i pamiętam jak grał Milan pod wodzą Carlo, który świetnym trenerem jest, ale motywować piłkarzy do ligowej orki to on nie umie. On zresztą nawet z PSG zajął 2 miejsce.

"Myślę że nieprzypadkowo Klopp wybrał LFC, a Simeone bliżej do Interu, niż wypakowanego PSG. Wybierają bolid pod ich styl jazdy."

A to słuszna uwaga, patrząc na to, jak Klopp traktuje Sturridge'a nie wyobrażam sobie, by mógł poprowadzić Real z Ronaldo.
-
2016/09/26 21:16:18
@"del Bosqe ma świetne wyniki z plejadą gwiazd, a w teorii lepszy Mourinho,"

Jasne, różnym trenerom - trzymając się Twego porównania - pasują rożne bolidy, ale ja, jak już pisałem, jednak bardziej doceniam Mou, Simeone i Kloppa. A który jest obiektywnie lepszy - a jakaż to właściwie różnica :)
-
2016/09/27 16:07:54
tak sobie tutaj komentujecie...komentarze też dość ciekawe
-
2016/09/27 20:46:21
`"mis korargol moze kierowac bolidem czy nie"

lol

oczywiście,że może. Barcelona to jest taki zespół, że można wstawić misia i też pojedzie. Pytanie właściwe, które zadałem, brzmi : czy miś powinien być desygnowany do takich zadań ?
`
lol przeczytaj swoje wczesniejsze wywody. kategorycznie twierdziles, ze mis nie moze kierowac bolidem.

`Dlatego, warto te paradoksy notować`

`Rzecz w tym, że pełna paradoksów jest piłka nożna, w ogóle - życie takie jest. Dlatego, warto te paradoksy notować, zauwazać, ale czepiać się kogoś, kto widzi że istnieją i je opisuje ? lol `

najlepiej te paradoksy notujesz jak musisz potwierdzic swoje tezy. kiedys kategorycznie twierdziles, ze mis nie moze kierowac bolidem. coz dzis juz moze. minelo raptem pol roku. pewnie za kolejne pol sie okaze, ze jednak znow nie moze hehe.

`naprawdę, ktoś trzeźwy umysłowo może twierdzić, że La Liga bez Realu i Barcy dostałaby od jakiejś teleewizji kontrakt na kilka miliardów funtów ? Że B-liga bez Bayernu miałaby na taki kontrakt szansę ? ba, nawet z Barcą, realem i Bayernem te ligi nie mają szans na choćby połowę takich pieniędzy. `

dlatego zastanow sie dlaczego PL dostala taki kontrakt mimo braku zespolow takiego kalibru? dlczego liga, ktora notorycznie dostaje wpierdziej od innych lig dostaje od tv tak kolosalne pieniadze. otoz oni robia to, jak slusznie zauwazyles, dla kasy misiu. widac, ze wiecej kasy mozna zarobic na lidze, ktora nie jest najlpesza. pytanie dlaczego? pomysl troche :).